1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Jak rozpocząć zabawę z wibratorem

Jak rozpocząć zabawę z wibratorem

fot.123rf
fot.123rf
Podziemie Erotyczne Kobiet to cykl otwartych warsztatów na temat kobiet, seksu, przyjemności, równości. Może już czas wziąć sprawy seksualne w swoje ręce?

Możemy i powinnyśmy mieć orgazmy na swoich własnych warunkach - z mężczyzną, z kobietą, z wibratorem, z prysznicem i z poduszką, o ile sprawia nam to przyjemność i właśnie na to mamy ochotę. (…) Erekcja to nie pępek świata. Obecnie seksualność rozgrywa się na męskich warunkach. Kobiety rezygnują z odkrywania swojej seksualności ze strachu, że zostaną uznane za „zbyt wymagające” lub „niewyżyte”. (..) Nikt nie przypomina nam, że nasze potrzeby też są ważne, normalne i warto za nimi podążać. Jeżeli my same nie staniemy po swojej stronie, nikt inny za nas tego nie zrobi.. – tłumaczy Joanna Keszka, która uruchamia Podziemi Erotyczne Kobiet. – Będę dzielić się swoimi podpowiedziami z kategorii tego, jak mieć seks i przyjemność z seksu - zarówno solo, jak i w duecie, jak pozwalać sobie na więcej w seksie i w życiu, jak odkrywać i podążać za swoimi potrzebami erotycznymi.

Otwieram Podziemie Erotyczne Kobiet, bo chcę żeby kobiety czuły się silne i swobodne w przestrzeni seksualnej. Wstyd, niepewność, brak praktycznej wiedzy na temat seksu i brak wiary, że kobiece potrzeby też się liczą, odbierają nam głos potrzebny do mówienia o tym, czego chcemy i czego nie chcemy w łóżku. Zapraszam wszystkie panie:  studentki, emerytki, matki i córki, babcie i przyjaciółki, lekarki i nauczycielki. Każda z nas zasługuje na udane życie erotyczne.

Pierwsze dwa spotkania (9 i 11 marca) odbędą się pod hasłem: „Jak rozpocząć zabawę z wibratorem” 

  • Kobiety i wibratory: o tym, jak wiele nas łączy
  • Po co kobiecie wibrator?
  • Masturbacja jest dobra i przyjemna
  • Zaplanuj swój seks w pojedynkę
  • Bądź dobra dla swojej łechtaczki
  • Wibratory dla każdej Bezwstydnej Pani Domu
  • Wszystko czego dowiesz się o przyjemności z seksu solo, możesz łatwo wykorzystać w czasie zabawy z partnerem lub partnerką.
WSTĘP WOLNY, WARSZTATY TYLKO DLA KOBIET! Zapisy: lovestore@barbarella.pl

Warsztaty i konsultacje prowadzi: Joanna Keszka, twórczyni   ogólnopolskiej akcji „Cała Polska ćwiczy mięśnie Kegla”, redaktorka naczelna portalu Barbarella.pl, autorka najodważniejszej polskiej książki o seksie pt. „Grzeczna to już byłam czyli kobiecy przewodnik po seksie”.

Kobiecy butik LoveStore.Barbarella.pl, Warszawa, ul. Hoża 57 lok 1b

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Gra wstępna – ważna rola pieszczot

W udanej więzi partnerskiej wzajemne czułości traktowane są jako wyraz miłości, bliskości, łagodzą przygnębienie, wywołują radość. Często są idealnym remedium na stres. (Fot. iStock)
W udanej więzi partnerskiej wzajemne czułości traktowane są jako wyraz miłości, bliskości, łagodzą przygnębienie, wywołują radość. Często są idealnym remedium na stres. (Fot. iStock)
W przeświadczeniu niektórych mężczyzn gra wstępna traktowana jest jako kobiecy wymysł mający na celu oddalić moment zbliżenia. Traktują ją w kategoriach straty czasu i nudnego obowiązku. Jednocześnie chcą uchodzić za świetnych kochanków i często są takimi, ale tylko we własnym wyobrażeniu. Wydaje im się, że w ciągu pięciu minut doprowadzają kobietę do orgazmu. Tymczasem zapominają, że ona może nieco koloryzować swoje przeżycia.

Aby kobieta miała orgazm, który na długo zapamięta i który będzie przeżywała każdym mięśniem swojego ciała, niezbędne są pieszczoty odpowiednio ją rozgrzewające i wprowadzające na kolejne poziomy podniecenia. Często gra wstępna to nie tylko chwile bezpośrednio przed stosunkiem, ale pocałunki w ciągu dnia, słowa, gesty czy dwuznaczne smsy.

Funkcja pieszczot jest znacznie szersza i bogatsza, niż tylko wyzwolenie podniecenia i przygotowanie do orgazmu. Są one szczególnie istotne dla seksualności kobiecej, charakteryzującej się wrażliwością na nastrój, doznania dotykowe czy słowa. Wiele kobiet reaguje podnieceniem i czuje się atrakcyjnie, gdy mężczyzna mówi im, jak bardzo podoba mu się jej ciało czy konkretne jego części, jak mówi, że lubi obserwować jej reakcje. Coraz częściej również faceci okazują się być wrażliwi na pieszczoty i zdradzają ich dużą potrzebę. Sztuką jest znalezienie najwrażliwszych miejsc i potrzeb drugiej strony. W udanych związkach całe ciało potrafi reagować na pieszczoty, bo nie zna miejsc „lepszych” ani „gorszych”, całe jest pożądane. W poszukiwaniu mapy erotycznej kochanej osoby, nie ma chyba lepszego sposobu jak delikatny masaż, w którym nie zapominamy o twarzy. Można dotykać ją opuszkami palców lub muskać wargami. Dzięki takim zabawom każda para tworzy swój własny, wyjątkowy styl działania w zależności od preferencji. Wzajemność w wymianie pieszczot dostosowanych do potrzeb i oczekiwań obojga partnerów z pewnością umacnia ich więź i jest podstawą ars amandi.

Intymne czułości wyostrzają zdolność niewerbalnego porozumiewania się. Spojrzenie, dotyk, pocałunek mogą wiele powiedzieć, ale odczytywanie tych sygnałów wymaga umiejętności i doświadczenia. Dlatego istotny jest czas trwania pieszczot, delektowanie się każdą czynnością, zdolność utrzymania skupienia na partnerze, umiejętność trwania w ciszy, bycia razem. W udanej więzi partnerskiej wzajemne czułości traktowane są jako wyraz miłości, bliskości, łagodzą przygnębienie, wywołują radość. Często są idealnym remedium na stres.

Pieszczoty, jak się okazuje, w dużej mierze służą budowaniu bliskiej relacji oraz są wyrazem naszej fascynacji drugą osobą. Jakkolwiek zwykle prowadzą do stosunku, to często one właśnie są aktywnością seksualną najbardziej docenianą przez kochanków. Jeśli do tej pory przeskakiwaliśmy dosyć szybko ten etap zabaw w sypialni, może jednak warto, przy kolejnej okazji, zatrzymać się przy nim trochę dłużej, wsłuchać się w ciało partnera, jego reakcje, spróbować wejść w świat jego przeżyć. Ostatecznie stracimy tylko trochę czasu…

  1. Seks

Co faceci myślą o kobiecym orgazmie?

Dla wielu mężczyzn rozkosz seksualna partnerki świadczy o wzajemnej bliskości, dla innych doprowadzenie kobiety do orgazmu jest kwestią ambicji. (fot. iStock)
Dla wielu mężczyzn rozkosz seksualna partnerki świadczy o wzajemnej bliskości, dla innych doprowadzenie kobiety do orgazmu jest kwestią ambicji. (fot. iStock)
Jak wyglądają męskie przemyślenia na temat naszych orgazmów? Z myślą o książce „Daj sobie prawo do przyjemności” zebrałam listy i komentarze również od przedstawicieli płci przeciwnej. Ogólnie rzecz biorąc, wynika z nich, że kobiece szczytowanie daje mężczyznom ogromną radość  – pisze Marja Kihlström.

W wielu wypowiedziach wyraźnie się potwierdza, że przyjemność partnerki jest dla nich równie ważna, co ich własna satysfakcja z seksu.

Podczas stosunku skupiam się na orgazmie partnerki co najmniej tak samo, jak na swoim własnym. Kiedy upewniam się, że doszła, jestem w stanie się zrelaksować i jeszcze bardziej cieszyć z tego, co sam przeżywam. Orgazmy mojej kobiety stają się też coraz silniejsze, kiedy dochodzi kilka razy. Oboje możemy tylko wygrać.

Mężczyzna, 45 lat

To dla mnie szczególne ważne, aby móc doświadczać tego, jak moja kobieta szczytuje. Jeśli tylko mogę, chcę w tym aktywnie uczestniczyć. Chodzi tu trochę o to, żebym mógł później powiedzieć do siebie w myślach: ” to ja jej to dałem”. Jestem co najmniej rozczarowany, jeżeli okazuje się, że tylko ja osiągnąłem orgazm, a jeszcze większym problemem jest dla mnie sytuacja, gdy dochodzi do tego często. W skrócie: jeżeli moja kobieta nie jest zadowolona, ja też nie jestem.

Mężczyzna, 47 lat

Orgazm kobiety jest cudowny także dla jej partnera, bez względu na to, w jaki sposób został osiągnięty. Jeden z mężczyzn uznał za ważną lekcję to, czego nauczył się już w młodym wieku – że dla kobiety stosunek niekoniecznie jest zawsze na pierwszym miejscu. W pracy terapeutki seksualnej często radzę klientom, aby poszerzyli swoje rozumienie seksu i przestali stawiać w centrum samą penetrację.

Moja pierwsza dziewczyna doświadczała bólu podczas stosunku. Na dobrą sprawę, był on tak silny, że penetracja była praktycznie niemożliwa. Musieliśmy wymyślić inne sposoby na uprawianie seksu. Później zrozumiałem, że okazało się to dla mnie błogosławieństwem. Od razu, jeszcze jako młody facet, dostrzegłem, że seks to coś innego niż parominutowe pieprzenie. W myślach żartobliwie mówię sobie, że pieprzenie to tylko jego ostatnia prosta. Wcześniej trzeba przebiec długą drogę. Tamten związek nauczył mnie wiele o kobiecych orgazmach. Dowiedziałem się, jak sprawiać partnerce przyjemność palcami i językiem.

Mężczyzna, 41 lat

Często mężczyźni o mniejszym doświadczeniu w relacjach seksualnych z kobietami odczuwają ogromną presję, żeby doprowadzić partnerkę do mety. Mądry partner odważnie zapyta kobietę, co daje jej największą satysfakcję. Jak już wcześniej wspomniałam, panuje błędne przekonanie, że mężczyzna wie o  kobiecej przyjemności wszystko i zawsze musi być tą bardziej aktywną stroną. Kobieta tak samo może przejmować inicjatywę i prowadzić partnera w nowe obszary seksualności, tym samym uwalniając go od ciężaru pełnej odpowiedzialności za ich oboje.

Kiedy byłem młodszy, czułem presję, żeby zapewnić kobiecie podczas stosunku przynajmniej jeden orgazm. Nie do końca wierzyłem, kiedy mówiła, że nie musi za każdym razem szczytować. Zastanawiałem się, czy może nie jestem przypadkiem kiepskim kochankiem – a ona mówi tak tylko dla świętego spokoju. Z wiekiem sam przestałem dochodzić za każdym razem. Seks może dawać mnóstwo satysfakcji, nawet jeśli żadne z partnerów nie osiąga orgazmu.

Mężczyzna, 45 lat

Zgodnie z moimi doświadczeniami, już na początku intymnej relacji opłaca się w zrelaksowanym tonie porozmawiać o kobiecym orgazmie. Wydaje mi się, że moje partnerki doceniły to, że zainteresowałem się tematem, że wprost zapytałem je na przykład, jak zazwyczaj najłatwiej jest im dojść.

Mężczyzna, 25 lat

Każda kobieta, którą doprowadziłem do orgazmu, chciała dojść. Każda wiedziała, czego pragnie, a ja byłem tylko częścią całego tego wspaniałego procesu.

Mężczyzna, 39 lat

Kobiece trudności z  osiągnięciem orgazmu mają wpływ również na mężczyznę – niektórzy mówią wręcz, że jest to dla nich bardzo trudne. Szczególnie milczenie na temat problemu, z którego oboje partnerzy zdają sobie sprawę, może na dłuższą metę pogorszyć sytuację. Jedną z  możliwych konsekwencji jest zniechęcenie i  apatia – które z kolei prowadzą do tego, że obie strony czują się wybrakowane.

Moja żona była w stanie dojść tylko podczas masturbacji. Źle się z tym czułem, choć próbowałem to sobie tłumaczyć na wszelkie możliwe sposoby. Seks zaczął mi się wydawać jednostronny i nudny. Muszę przyznać, że czuję, jakbym zawiódł jako mężczyzna, skoro nie potrafię nawet zadowolić swojej kobiety. I w żaden sposób nie pociesza mnie myśl, że niekoniecznie jest to moja wina. To uderza w moją męskość. Rozumiem świetnie, że niektóre kobiety udają orgazmy, żeby nie przynosić mężczyznom rozczarowania. Sam nigdy nie chciałem, żeby ktokolwiek przede mną udawał. Lepiej być szczerym i bezpośrednim, bo to może być kluczem do zmiany. Jeżeli mężczyzna szanuje i kocha swoją partnerkę, to nie obrazi się na jej szczerość, tylko odbierze takie zachowanie jako oznakę zaufania.

Mężczyzna, 41 lat

Doświadczenia tych mężczyzn pokazują, że zagadnienie kobiecej przyjemności budzi ogromne emocje również u płci przeciwnej. Kiedy partnerka nie szczytuje, faceci łatwo zaczynają podważać swoją wartość i męskość. Nic dziwnego, że rozmowy na ten temat są trudne – poruszamy się po polu minowym uczuć obu stron. Obnażamy się bardziej, niż kiedy zdejmujemy ubrania. Ale właśnie w takich momentach rozmawianie jest szczególnie ważne – nie możemy pozwolić, żeby przykre uczucia stanęły między nami a naszymi partnerami. Kobiety jednak także mogą odbierać wsparcie partnera jako frustrujące, bo dla nich samych sytuacja jest często jeszcze bardziej osobista i trudna.

Dzisiaj bardziej denerwuje mnie, tylko kiedy facet robi z tego wielkie halo. Każdy partner zna moją historię i chce być tym wyjątkowym – lepszym od poprzedników – któremu uda się doprowadzić mnie do orgazmu. Wszystkim ktoś powiedział, że są dobrzy w łóżku, że dobrze liżą czy mają wielkie jaja. Mnie to wcale nie przeszkadza; nigdy nie zakładam, że komukolwiek powinno się udać sprawić mi przyjemność za pierwszym razem. Ale dla faceta to z jakiegoś powodu okropnie trudny orzech do zgryzienia, kiedy nie rozumie, że sam też jest tylko człowiekiem. ” Chcę tylko, żebyś się dobrze bawiła” – to pełne rozczarowania pojękiwanie, kiedy po seksie leżymy w łóżku, znam aż za dobrze. Sama myśl jest dobra i ujmująca, ale mam już dość ciągłego podbudowywania czyjegoś ego.

Kobieta, 20 lat

A jak nasz orgazm wygląda w oczach mężczyzn? Sama się nad tym zastanawiałam. Poniżej jedna z najpiękniej ­ szych odpowiedzi, które do tej pory słyszałam:

W tych chwilach, kiedy patrzę, jak jej kark lekko wygina się do tyłu, zrelaksowany po orgazmie – mam przed sobą piękno, którego istnienia wcześniej nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić. Jest moją najpiękniejszą, wymarzoną kobietą.

Mężczyzna, 41 lat

Fragment pochodzi z książki „Daj sobie prawo do przyjemności. Rzecz o orgazmie, kobiecości i nie tylko”.

  1. Seks

Perfekcjonizm, poczucie winy i wstyd – złodzieje kobiecych orgazmów

Poczucie winy to jeden z aspektów samokrytyki. Odbiera nie tylko radość z życia, ale również z seksu (fot. iStock)
Poczucie winy to jeden z aspektów samokrytyki. Odbiera nie tylko radość z życia, ale również z seksu (fot. iStock)
Wiele z nas poczuwa się do winy na przykład w kwestiach związanych z macierzyństwem, pracą, związkiem czy własnymi rodzicami. Delikatne wyrzuty sumienia są jak najbardziej zdrowe i mogą nam wyjść na dobre, motywując do pracy nad pewnymi kwestiami. Każda z nas musi się tego czasem podjąć. Ale kiedy poczucie winy zaczyna ciążyć lub przekształca się we wstyd, warto zawołać: koniec zabawy – pisze Marja Kihlström w swojej książce „Daj sobie prawo do przyjemności. Rzecz o orgazmie, kobiecości i nie tylko.”

Rzadko która kobieta myśli, że wymaganie od siebie – na przykład – idealnego porządku w domu może wywoływać poczucie wstydu i prowadzić do problemów ze szczytowaniem. Amerykańska badawczyni Brené Brown zaobserwowała, że kiedy dążymy w swoim życiu do ideału, w pewnym momencie niechybnie musimy zmierzyć się również ze wstydem. Perfekcjonizm wypływa z chęci spełnienia cudzych oczekiwań dotyczących tego, kim jesteśmy i jak dobrze radzimy sobie z powierzonymi zadaniami. Poczucie nieadekwatności i wstyd oddalają nas od innych ludzi, zasłaniając nasze „ja” ciemną kotarą – którą może być również związek. Wstyd pożera autentyczność, co może sprawić, że czujemy się odizolowane nie tylko od innych, ale i od siebie. Możemy odczuć go jako uścisk w piersi czy dziwny nieuświadomiony dreszcz – wstyd to mocno cielesne doznanie. Na tym etapie dobrze jest się na chwilę zatrzymać i zastanowić, kto wywiera na nas presję bycia idealną – my same czy może ktoś inny? Dla kogo cały czas sprzątamy? Czy potrafimy nauczyć się traktować same siebie i swoje życie bardziej łaskawie? Czy warto, żebyśmy zabiegały o koronę najlepszej kochanki, zaniedbując przy tym siebie i symulując orgazmy?

Dążenie do doskonałości może wiązać się też bezpośrednio z seksualnością. Możemy pragnąć idealnego ciała, próbować nauczyć się perfekcyjnej techniki miłosnej czy chcieć stać się idealną kochanką. Robiąc to, automatycznie zapominamy o sobie, marginalizujemy własne uczucia, oddalamy się od swojego „ja”. Chcemy tylko zadowolić innych. A jeśli nie poświęcimy orgazmom należnej uwagi, szybko zaczną nam uciekać. W dłuższej perspektywie zaspokajanie partnera kosztem własnych pragnień i potrzeb może prowadzić do spadku libido.

Psychoterapeutka Leena Hattunen porównała kiedyś seksualność do jedzenia pierożków karelskich. Jak ty to robisz? Starannie, widelcem, nie chcąc niczego zabrudzić – czy palcami, robiąc przy tym odrobinę bałaganu? Czy jedząc, zastanawiasz się, jak pierożek smakuje? Jak się czujesz, kiedy masło, którym jest posmarowany, topi się i rozpływa na twoich wargach? Czy zatrzymujesz się, żeby czerpać z tej chwili radość – czy raczej skupiasz całą uwagę na tym, by porządnie wszystko zjeść, jakbyś wykonywała jakieś zadanie?

W imię burzenia pozorów doskonałości warto zapomnieć o idealnych orgazmach. Orgazmy będą przychodzić i odchodzić, a w każdym z nich będzie coś wyjątkowego. Nie istnieje żaden „orgazm idealny”, nie można ich hierarchizować. Poza tym – nie chodzi przecież tylko o sam akt szczytowania, ale też o doświadczanie rozkoszy przed nim. Dlaczego miałybyśmy cieszyć się samym celem, skoro można czerpać przyjemność z całej podróży? Ciągłe oczekiwanie, poszukiwanie coraz to lepszych orgazmów wywołuje niezadowolenie, co tylko jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Warto w zamian doświadczać tego, co nieidealne, otworzyć umysł na wszystko, co nas spotyka. Zwykły seks późnym wieczorem we wtorek może się okazać właśnie tym momentem, kiedy niczym nie będziemy się stresować, damy radę po prostu odpuścić. I nagle ziemia się zatrzęsie, a sąsiedzi za ścianą zaczną zachodzić w głowę, co się dzieje.

Jak pisze w liście 26-letnia kobieta:

Czasami mam wrażenie, że polowanie na orgazm rujnuje cały stosunek. Marzą mi się szybkie numerki na stole w kuchni, ale one nie pozwalają na szczytowanie. Do tego potrzeba dużo czasu i pracy. Wydaje mi się niesprawiedliwe, że mąż zawsze dostaje to, czego chce – a ja nie. Męski orgazm jest miarą współżycia – kiedy nadchodzi, seks musi się skończyć. To niesprawiedliwe nie tylko wobec mnie czy w moim własnym związku – ale wobec całej populacji kobiet, we wszystkich związkach heteroseksualnych. Marzę o tym, żeby dochodzić podczas stosunku. I choć próbuję już od lat, ciągle nie widzę rezultatów. Koniec końców, jestem jednak zadowolona, że w jakiś sposób jest mi przynajmniej choć trochę przyjemnie. W sumie seks to nie tylko sam orgazm.

Jeżeli jesteśmy bezwzględne, wymagające i krytyczne wobec siebie, najczęściej podobnie traktujemy również innych. Wstyd niszczy naszą zdolność do odczuwania empatii i współczucia wobec innych ludzi. Jednocześnie rozluźnia stworzone już więzi. W bliskiej relacji takie zachowania są szczególnie destrukcyjne i prowadzą do różnego rodzaju problemów. Bo jak masz objąć i pocieszyć zmęczonego partnera, kiedy sama się biczujesz, żeby dać ze wszystkim radę? Zdolność do empatii odgrywa niezwykle ważną rolę w związkach, które obie strony odczuwają jako szczęśliwe. Kiedy poprzez własne doświadczenia potrafimy ujrzeć daną sytuację z punktu widzenia drugiej osoby, ta czuje się wysłuchana i zauważona – wszystko dzięki empatii. Warto zresztą popracować też nad własną odpornością na wstyd – bo nigdy nie uda nam się kompletnie usunąć go z własnego życia. A jak dowiodła w swoich badaniach Brené Brown, empatia to na uczucie wstydu najlepszy lek.

Obniż poprzeczkę, ucząc się empatii wobec samej siebie. Zacznij od tego, żeby zaakceptować możliwość niepowodzenia. Nie próbuj już być osobą, której według ciebie spo­dziewają się inni – zamiast tego zatrzymaj się i posłuchaj, co mówi ci własne serce. Bądź dla siebie łagodna – nie zawsze wystarczy ci czasu czy siły, żeby utrzymać dom w perfekcyjnym porządku. Na urlopie też spuść nieco z samodyscypliny. Nikt nie dochodzi do orgazmu za każdym razem, a presja może to jeszcze bardziej utrudnić. To normalne.

Zastanów się i napisz na kartce:

  • Czy jest jakaś dziedzina życia, w której usilnie dążysz do perfekcji?
  • Czy boisz się niepowodzenia?
  • W jakich sytuacjach związanych z seksem zdarzyło ci się doświadczyć wstydu?
  • Czym to się objawiło?
  • Jak mogłabyś popracować nad zwiększeniem swojej tolerancji na wstyd?
  • Przypomnij sobie chwilę, kiedy okazałaś sobie więcej współczucia. Jak możesz się pocieszyć w trudniejszych momentach?
Fragment pochodzi z książki „Daj sobie prawo do przyjemności”.

  1. Seks

Energia seksualna drogą do życia pełnego doznań w każdej sferze. Jak odpowiednio z niej korzystać?

Kachenka Foltova. (Fot. materiały prasowe)
Kachenka Foltova. (Fot. materiały prasowe)
Energię seksualną utożsamiamy najczęściej z pożądaniem, podnieceniem albo aktem seksualnym. A tymczasem może to być droga do życia pełnego doznań w każdej sferze. Wystarczy z niej odpowiednio korzystać. Jak? Podpowiada nauczycielka Ipsalu Tantra Kriya Jogi Kachenka Foltova.

Czy zastanawiasz się czasem, co napędza cię na co dzień? Daje motywację do działania, sprawia, że ciało zachowuje witalność i zdrowie, co stymuluje kreatywność i powoduje przyjemny dreszcz w ciele, gdy w radiu usłyszysz ulubioną piosenkę? To energia seksualna, największa życiowa siła, niosąca potencjał tworzenia nowego życia.

– Gdy energia seksualna swobodnie płynie przez nasze ciało, głębiej kochamy, lepiej się komunikujemy, stajemy się istotami twórczymi, a na najwyższym poziomie jesteśmy w stanie doświadczać stanów prawdziwie duchowych – mówi Kachenka Foltova. Energię seksualną bardzo wysoko cenią kultury Wschodu. Dla wyznawców kabały pożądanie jest najgłębszym duchowym doświadczeniem, jakiego może doznać człowiek. Według filozofii jogi czysta energia seksualna pozostaje w uśpieniu, dopóki nie zostanie przebudzona w najwyższej formie znanej jako kundalini. Tantra upatruje w niej energię witalną, niezbędną do dobrego funkcjonowania we wszystkich dziedzinach życia, zwłaszcza tych związanych z twórczością i działaniem. Energia seksualna sprawia, że jesteśmy płodni, i to nie tylko w sensie biologicznym. By jednak tak się stało, należy ją dobrze ukierunkować. I niekoniecznie drogą do tego musi być seks.

Korzyści z kobiecego orgazmu

To naturalne, że energia seksualna gromadzi się w ciele. Pozostaje jednak pytanie, co z nią zrobimy. Jeśli damy jej ujście w postaci szybkiego, mechanicznego seksu, do czego trochę zachęcają nas czasy, w których żyjemy – skutek będzie odwrotny od zamierzonego: zamiast dawać napęd do działania, energia seksualna zostanie osłabiona. Orgazm, który w innej sytuacji mógłby służyć większej samoświadomości i rozpuszczeniu ego, będzie się wiązał z olbrzymim ubytkiem sił witalnych, zwłaszcza w przypadku mężczyzn, u których wytrysk jest zawsze utratą energii (stąd potrzeba drzemki po stosunku). Dlatego śpiewacy przed koncertem czy sportowcy przed zawodami powstrzymują się od uprawiania seksu, twierdząc, że dzięki temu udaje im się utrzymać twórczy napęd.

Zupełnie inaczej jest u kobiet. Kobiecy orgazm, poza sporadycznymi przypadkami ejakulacji, odbywa się do wewnątrz ciała, pozwalając wzmacniać i lepiej rozprowadzać w nim energię seksualną. A to oznacza większą kreatywność. W książce „Wagina. Nowa autobiografia” Naomi Wolf pisze o artystkach (m.in. Georgii O’Keefe, Edith Wharton i George Elliot), które apogeum możliwości twórczych przeżywały podczas płomiennych romansów. – Doświadczenie orgazmu otwiera kobietę na własną ekspresję. Po udanym seksie możesz pisać lub malować, a efekty bywają zaskakujące – mówi Kachenka Foltova.

Lekcja transmutacji

– Łatwo rozpoznać osobę, która ma świetny kontakt z własną seksualnością – mówi joginka. – Wszystko, czym się zajmie, przychodzi jej z łatwością, jakby prosto z serca, a ludzie wokół niej to czują i z tego czerpią. Wyobraź sobie, że idziesz ulicą i wymieniasz uśmiech z kobietą tryskającą witalnością i zmysłowością. Masz świetny humor na resztę dnia, bo jej energia okazała się zaraźliwa. Niezależnie od tego, czy jesteś sprzątaczką, bizneswoman, matką, czy gwiazdą estrady, im lepiej czujesz własną seksualność i pozwalasz jej się wyrażać w różnych dziedzinach życia, tym bardziej będzie cię ona wzmacniać.

No dobrze, a jak w takim razie złapać kontakt z energią seksualną? Zwłaszcza w świecie, gdzie jej przejawy są z jednej strony trywializowane przez przemysł porno, z drugiej piętnowane przez społeczne tabu... Sposobem na wzmocnienie i lepsze rozprowadzenie energii seksualnej w ciele, i dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn, są techniki jej transmutacji, czyli transformacji. Chodzi o to, by zmienić myślenie o seksualności z perspektywy konieczności fizycznego spełnienia na myślenie o innym celu, niezwiązanym wprost z aktem seksualnym. U mężczyzn transmutacja będzie polegać na opóźnianiu wytrysku, a na dalszym poziomie zaawansowania – na osiąganiu orgazmu bez jego konieczności, u kobiet zaś – na zwiększaniu orgazmiczności za pomocą oddechu.

– Wspaniałą techniką służącą transmutacji energii seksualnej jest tak zwany oddech kobry, od którego zresztą zaczęła się moja przygoda z Ipsalu Tantra Kriya Jogą. Polega na tym, by wziąć głęboki wdech, kierując energię w dół brzucha, a na wydechu – zaciskać kolejne partie ciała, prowadzić energię przez splot słoneczny, gardło, aż do czubka głowy – mówi Kachenka Foltova.

Oddech kobry warto stosować podczas codziennej medytacji, ale można też spróbować oddychać w ten sposób w trakcie seksu. Dzięki temu opóźniamy nadejście orgazmu, a gdy przyjdzie, będzie intensywny, obejmie całe ciało i przyniesie doznania na pograniczu metafizyki.

Nie tylko seks

Wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi. Droga transformacji energii seksualnej nie polega na negowaniu seksu i ucieczce od niego czy przezwyciężaniu pożądania, a raczej na zaakceptowaniu popędu jako części naszej natury na drodze do samospełnienia. Jednak okresowy celibat może służyć odzyskaniu kontaktu z własną energią i lepszemu korzystaniu z niej, zwłaszcza jeśli wcześniej wyrażaliśmy ją jedynie poprzez seks, koncentrując się na eliminowaniu napięcia z dołu brzucha. Tymczasem można je zniwelować na przykład sesją jogi czy długim spacerem, które w naturalny sposób pozwalają rozprowadzić energię w ciele.

Świadomy celibat pozwoli też lepiej zrozumieć potrzeby własnego ciała oraz znaleźć partnera, który rzeczywiście na nie odpowie, a nie będzie nas wykorzystywał do zaspokojenia popędu. Otwiera na nowe możliwości przepływu naturalnie gromadzącej się energii seksualnej, na przykład związane z ruchem czy sztuką. – Dla mnie najlepszą formą ekspresji energii seksualnej, poza samym aktem fizycznym, są taniec i śpiew. Jednak tak naprawdę każda aktywność artystyczna może temu służyć, bo źródło energii seksualnej i kreatywnej jest to samo – mówi Kachenka Foltova.

Ruch, który angażuje biodra, uruchamia energię seksualną, podobnie jak głęboki śpiew prosto z brzucha. Po czym rozpoznać, że do tego doszło? Czujesz przyjemne dreszcze w całym ciele, doświadczasz przypływu witalności i radości. Taki stan może się też pojawić choćby podczas wizyty w galerii sztuki, lektury poezji lub pod wpływem pięknego widoku. Ważne, by go nie tłumić, bo energia seksualna (jak każda) lubi przepływ. Jeśli jest blokowana, może wywołać różne dolegliwości fizyczne albo psychiczne (takie jak tycie, rozdrażenie, frustracje). Świadomie zarządzana odwdzięczy się za to pełniejszym i piękniejszym życiem. Przyniesie lepsze relacje, obfitość doznań i po prostu szczęście.

Ćwiczenie

Codziennie zaraz po przebudzeniu przez 5–10 minut wykonuj ćwiczenie znane jako „body shake”, czyli wpraw całe ciało w drżenie (jakbyś był „pod prądem”). Następnie energicznie natrzyj ciało oliwką lub samym ręcznikiem i weź prysznic. To ćwiczenie nie tylko od razu cię rozbudzi, ale i dostarczy przyjemnych doznań. Istnieje zależność między ogólnym samopoczuciem (psychicznym i fizycznym) a energią seksualną, dzięki „body shake'owi” rozprowadzasz energię po całym ciele. Poza tym pozbywasz się napięć i uwalniasz hormony szczęścia.

Kachenka Foltova, z pochodzenia Czeszka, absolwentka kursu dla nauczycieli systemu Ipsalu Tantra Kriya Jogi. Prowadzi warsztaty w Meksyku, Argentynie, Niemczech, Portugalii, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech i Litwie.

  1. Psychologia

Erotyka w snach. O czym fantazjujesz podczas snu?

Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. (Fot. iStock)
Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. (Fot. iStock)
Marzenia senne są często symboliczne. Co twoje sny mówią o twoich potrzebach erotycznych?

„Śniła mi się jaskinia, do której szedłem długim, wąskim korytarzem. W środku byli ludzie w przebraniach i z zasłoniętymi twarzami. Wnętrze oświetlały jedynie świece. Wyglądało to na jakiś rytuał.  Na czymś w rodzaju ołtarza leżała naga kobieta, pozostali stali tworząc krąg i podpierali się długimi laskami. Było to przerażające, ale miało w sobie coś podniecającego”.

„Śniło mi się, że spacerowałam brzegiem morza, było mi błogo i byłam zrelaksowana. Na plaży nie było nikogo. Nagle z naprzeciwka nadszedł mój profesor ze studiów. Był ode mnie dużo starszy, ale we śnie nie czułam różnicy wieku. Podszedł do mnie, wziął za rękę i razem weszliśmy do morza, nie zdejmując ubrań. Odczuwałam podniecenie i niesamowitą przyjemność”.

„Śniło mi się, że jestem w opuszczonym zamku, który miał mnóstwo schodów. Czułem niepokój chodząc po korytarzach i piętrach. Nagle z jednej komnaty wyszła moja żona i zaczęła się uwodząco uśmiechać, już zacząłem iść w jej kierunku, kiedy z drugiej komnaty wyszła jej siostra i także kusząco na mnie patrzyła. Czułem się nieswojo i nie wiedziałem co robić. Było to podniecające, choć kłopotliwe”.

To kilka przykładów z niezliczonej ilości marzeń sennych, jakie może zafundować nam nasz mózg, kiedy śpimy. Skąd jednak w naszych snach dziwne sytuacje, nieznane postaci - co to wszystko tak naprawdę oznacza?

Marzenia senne to aktywność psychiczna spontanicznie występująca w czasie snu. Śni każdy, nawet jeśli temu zaprzecza, dzieje się to jednak wyłącznie w tzw. fazach snu paradoksalnego, podobnego pod względem procesów bioelektrycznych mózgu do stanu czuwania, mimo, że jest to sen głęboki. W trakcie marzeń sennych odbywa się proces obrazowego przetwarzania nierozwiązanych problemów i konfliktów, który rozładowuje napięcia psychiczne.

Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. Może przy tym dochodzić do erekcji penisa lub łechtaczki, a nawet do orgazmu.

W interpretacji snów Zygmunt Freud, austriacki neurolog i psychiatra, widział najlepszą drogę do nieświadomości, czyli do wypartych pragnień i konfliktów, powodujących powstawanie nerwic. Przyczyn zaburzeń psychicznych upatrywał on przede wszystkim w niezaspokojonym popędzie seksualnym, stąd jego teoria marzeń sennych skoncentrowała się w głównej mierze na rozszyfrowywaniu seksualnej treści symboli sennych. I tak wszelkie przedmioty o wydłużonym kształcie, laski, pnie drzew, parasole, wszystkie rodzaje broni podłużnej i ostrej, noże, sztylety, piki mają wyobrażać męski członek. Natomiast puszki, pudełka, skrzynie, szafy, piece odpowiadają ciału kobiecemu, podobnie jak jaskinie, statki i wszelkiego typu naczynia. Jako częste symbole stosunku seksualnego wymieniał Freud latanie, jazdę pociągiem oraz wchodzenie po drabinie i schodach.

W wielu snach seks występuje właśnie w postaci symboli. Kiedy jednak pojawia się bezpośrednio, oznacza to, że łatwiej akceptujemy swoje własne pragnienia i urazy na tle seksualnym. Sny erotyczne mówią też, przed jakimi wyzwaniami stajemy i jak przebiega nasz rozwój. W rozwoju psychicznym i seksualnym zastój następuje jedynie wtedy, gdy na określonym etapie dojrzewania zatrzymają go choroba lub cierpienie. Wówczas jednak problem ten będzie uparcie pojawiał się w snach, aż do czasu gdy będzie można go rozwiązać.

Tymczasem według Carla Gustawa Junga, szwajcarskiego psychiatry i ucznia Freuda, w każdym z nas, niezależnie od własnej płci, istnieje wewnętrzny aspekt osobowości mający płeć przeciwną, czyli w każdym z nas istnieje pierwiastek zarówno kobiecy (Anima) jak i męski (Animus). Jeśli zaprzecza się jego istnieniu lub go tłumi, często może się on pojawiać w postaci obrazów sennych, czasem rozpoznawalnych dla śniącej osoby, a czasami nie. We śnie odzwierciedleniem Animy, która symbolizuje nieznaną nam i najczęściej nie uświadomioną sferę uczuć, może być postać każdej kobiety. Tymczasem wyrazem Animusa, czyli męskich, uporządkowanych i ukierunkowanych na cel sposobów myślenia i zachowania, są wszelkie postacie męskie.

Zasadniczym celem rozwoju osobowości człowieka jest integrowanie i równoważenie w sobie tych różnych, a często przeciwstawnych sił męskich i żeńskich. Najczęściej jednak mamy do czynienia z sytuacją, kiedy któryś z tych aspektów wysuwa się na pierwszy plan, powodując wewnętrzną dysharmonię. Jeśli przewaga znajduje się po stronie Animusa, wówczas w naszych snach dominować będą męsko-falliczne symbole agresji, jak np. sztylet, włócznia, armata. Przewaga Animy objawia się albo poprzez fiksacje na cechach macierzyńskich, albo poprzez ucieczkę od rzeczywistości i strach przed żeńską seksualnością. Niezależnie od płci osoby śniącej, w marzeniach sennych może objawiać się dominacja, zarówno sił męskich jak i żeńskich. Pojawiające się w snach zachowania seksualne również powinniśmy odnosić do nas, nawet jeśli aktywne pod tym względem są tylko inne osoby. Erotyczne aspekty marzeń sennych należy interpretować przede wszystkim na płaszczyźnie podmiotowej. Seksualność symbolizuje zbliżenie i zjednoczenie męskich i żeńskich stron naszej osobowości. Świadomy i nieuświadomiony stosunek do naszych agresywnych i seksualnych impulsów popędowych współdecyduje o tym, czy w marzeniach sennych jesteśmy zdolni do swobodnych zachowań seksualnych. Przez nie wyraża się bowiem to, czy potrafimy podporządkować swoje seksualne impulsy i życzenia celowi zjednoczenia męskich i żeńskich aspektów osobowości, czy też żyją one własnym życiem, oderwane od procesów rozwojowych przebiegających w  naszej psychice.

Każdy sen, w którym pojawiają się treści seksualne, można interpretować na kilka różnych sposobów. Śniąca osoba sama decyduje, która z tych interpretacji jest najbardziej trafna. Będzie to zależało od tego, co w danym śnie było szczególnie uderzające. Nie wszystkie wyobrażenia występujące w snach związanych w jakiś sposób z erotyką muszą stanowić sugestię samego aktu płciowego. Często mogą one ukazywać, jak ktoś radzi sobie z własną seksualnością, związkami i emocjami.

Sny mogą stanowić pomoc w rozwiązywaniu problemów pojawiających się w związkach intymnych. Prawie każdy sen śniony w sytuacji kryzysowej dla naszego związku wyraża lęki i nadzieje, które z nim podświadomie wiążemy. Sny wyrażające nadzieje pokładane w związku można potraktować jako wskazówkę do pozytywnego przetwarzania snów ujawniających związane z nim podświadome lęki.