1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Rozmawiajmy o Internecie i pokazujmy go dzieciom tak, jak pokazujemy im świat – zachęca Magdalena Bigaj, autorka książki „Wychowanie przy ekranie”

Magdalena Bigaj, autorka książki „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?” (Fot. materiały prasowe)
Magdalena Bigaj, autorka książki „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?” (Fot. materiały prasowe)
Kiedy coraz więcej głosów gani dorosłych za to, że nie potrafią wprowadzać dzieci w świat cyfrowy, Magdalena Bigaj w swojej książce „Wychowanie przy ekranie” mówi: to normalne, że popełniamy błędy. Ważne, aby wyciągać z nich wnioski. Oto jej fragment.

Fragment książki Magdaleny Bigaj „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?”, Wydawnictwo W.A.B.

Najlepszą metodą nauki higieny cyfrowej jest traktowanie jej jak normalnego elementu życia i po prostu rozmawianie o niej. Nie w ramach jakiejś jednej, uroczystej rozmowy, pod­ czas której wygłosimy boomerskie rady, lecz poprzez po­dejmowanie tematów nowych technologii, gdy nadarza się ku temu okazja lub gdy czujecie, że czas już poruszyć ja­kiś nowy aspekt.

Zachęcam was, aby o trudniejszych tematach rozma­wiać w duchu konstruktywnej krytyki. Jeśli chcemy zwró­cić uwagę na jakieś niebezpieczne czy negatywne zjawiska, pokażmy też alternatywę – ciekawe strony, bezpieczną roz­rywkę. Nawet na nieszczęsnym TikToku, choć wciąż nie­szczególnie bezpiecznym dla dzieci, można znaleźć coraz więcej naprawdę wartościowych kont, więc jeśli młode już musi koniecznie z niego korzystać, postarajcie się, aby ten czas nie był tylko drenażem mózgu.

Świadome dobie­ranie treści, które chcemy widzieć w internecie, jest cenną umiejętnością, której i my, dorośli, powinniśmy się nauczyć. Zastanówmy się chwilę, nim klikniemy „obserwuj” czy „lu­bię to”, i unikajmy treści, które źle na nas wpływają. Każde­mu przyda się co jakiś czas krytyczne spojrzenie na profile, które śledzi. Jeśli budzą negatywne emocje albo zaśmieca­ją naszą przestrzeń niepotrzebnymi treściami, usuwajmy je bez litości. Sama swego czasu wykonałam takie ćwiczenie na Instagramie, o czym więcej piszę wam w rozdziale o nasto­latkach, w części poświęconej samoakceptacji.

Zadawajcie dzieciom pytania. Nie bójcie się, że straci­cie autorytet, jeśli czegoś nie rozumiecie i będziecie musieli poprosić dziecko o wyjaśnienie. Ono też na pewno nie zna wszystkich programów i aplikacji, z których wy korzysta­cie. To tak jakbyście rozmawiali o ulubionych książkach czy muzyce. Nikt nie oczekuje, że dorosły i nastolatek mają te same zainteresowania. Dlaczego w internecie miałoby być inaczej?

Pytajcie więc o to, jakie gry są popularne wśród ich zna­jomych oraz co ciekawego widziały ostatnio w sieci, kto jest ich ulubioną youtuberką i na czym polega nowa popularna aplikacja. Musicie się orientować, czym żyją ich rówieśnicy.

Wy też opowiadajcie o swoich doświadczeniach i próbujcie skłonić dzieciaki do komentowania i wyciągania wniosków. Z maluchami możecie pogadać o przechodzeniu przez ulicę z telefonem w ręku, ze starszakami – o tym, dlaczego ciężko zasnąć, jeśli przed snem używaliśmy smartfona (opowiem wam o tym za chwilę), z młodzieżą – o filtrach, hejcie, ale też o dobroczynności w sieci czy przydatnych w codzien­nym życiu aplikacjach.

Czy można sobie wyobrazić coś, co dostarcza więcej tematów do rozmów niż internet? Pokazując dzieciom, że interesujemy się przestrzenią online, budujemy w nich przekonanie, że jesteśmy otwarci na ich świat. To zwiększa szanse, że uznają nas za partnera do rozmowy, jeśli napot­kają w sieci jakiś problem.

Wprowadzajmy higienę cyfrową jak najwcześniej i zawsze przez pryzmat korzyści

Rzecz bowiem w tym, aby higiena ta stanowiła naturalny element codzienności. Zachęcam was do używania w domu nazwy „higiena cyfrowa” i oswajania z nią dziecka, tak jak powinniśmy wyjaśniać, co znaczy ekologia czy zdrowe od­żywianie. Być może dla wielu z was ta nazwa jest jeszcze kanciasta i niewygodna, ale zapewniam, że z czasem stanie się neutralna jak ulubione, wypchane na kolanach dresy.

Dzieci oczywiście są brutalnie bezpośrednie i nie kupują niedopowiedzeń. Dlatego uprośćmy jeszcze naszą definicję, żeby nie jąkać się przed dzieckiem jak na egzaminie: higiena cyfrowa to zachowania, dzięki którym możemy bezpiecznie używać telefonów, komputerów i innych urządzeń z inter­netem. Możecie takim zdaniem otworzyć dyskusję o tym, jakie to urządzenia i zachowania.

Z mojej praktyki warszta­towej wynika, że im młodsze dzieci, tym chętniej podejmują takie rozmowy i tym lepsze mają pomysły. Z nastolatkami bywa już znacznie trudniej. Te czekają czasem z wycelowa­ną w nas lufą ironii: „Chcesz pogadać o internecie, mamo? A czego chciałabyś się dowiedzieć?”.

No właśnie, część z was teraz wzdycha i myśli: okej, czyli wszystko stracone, bo moja młoda to już jest w liceum i mleko się rozlało. Nie napiszę wam, że w takiej sytuacji będzie łatwo. Zawracanie rzeki to skomplikowana operacja, ale w przypadku cyfrowej higieny zawsze warto ją podjąć. Stawką jest przecież zdrowie naszych dzieci. Im później za­bieramy się za uczenie właściwych zachowań, tym solidniej musimy się uzbroić w argumenty, aby przekonać dziecko, że wprowadzenie pewnych zasad (często też ograniczeń) przyniesie konkretne korzyści. Im, młodym, a nie nam, ro­dzicom. Kluczowe jest więc pokazanie dzieciom, że to jest coś, co mogą zrobić dla siebie – swojego lepszego samopo­czucia, relacji z innymi, samoakceptacji i rozwijania swoich supermocy.

Każdy rodzic musi sam znaleźć czułe miejsca, do któ­rych warto się odwołać. Wiele korzyści przyjdzie wam na pewno do głowy podczas lektury rozdziałów o starszakach i nastolatkach. Z własnego doświadczenia mogę wam pod­ powiedzieć, że nic tak nie zniechęca dziewczyn do wysyła­nia chłopcom nudesów (nagich zdjęć) jak informacja o tym, że większość odbiorców takich fotek wysyła je kolejnym osobom.

Swoje warsztaty z nastolatkami zawsze zaczynam od tego, że przyszłam im opowiedzieć o higienie cyfrowej nie po to, by mama była z nich zadowolona, a babka od histy dała piątkę, lecz by mogli kiedyś spełniać swoje marzenia i żyć po swojemu. Do tego potrzebują jednej ważnej rzeczy: niezawodnie działającego mózgu, który potrafi się skoncen­trować, szybko zapamiętywać i dokonywać trafnych wybo­rów. To umiejętności potrzebne zarówno tym, którzy marzą o karierze adwokata, ekonomistki, jak i przyszłym sportow­com czy górskim przewodniczkom.

Dzięki higienie cyfrowej szybciej się uczymy, więc mamy więcej czasu na rozrywkę; budujemy trwalsze rela­cje, toteż mamy przyjaciół i czujemy się szczęśliwsi. Nie panując nad swoim korzystaniem z internetu i ekranów, funkcjonujemy w stałym rozproszeniu, zmęczeni od nad­miaru informacji, z poczuciem własnej wartości zaniżonym przez ciągłe porównywanie się z innymi w sieci. W takim stanie trudno spełniać marzenia, nie mówiąc o dobrym życiu.

Nie wiem, czy młodzi na moich warsztatach to kupu­ją, ale na pewno pozwala mi to zebrać ich uwagę i sprawić, żeby się otworzyli. To lepszy język niż straszenie e­uzależ­nieniami i wzywaniem policji na Snapchata. Młodość prze­cież nie chce być odpowiedzialna i unikać ryzyka. Młodość chce nieograniczonych możliwości. No to pokażmy, jak ich nie ograniczać.

„Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?”, Wydawnictwo W.A.B. (Fot. materiały prasowe) „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?”, Wydawnictwo W.A.B. (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze