1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Wybory to dla nas szansa, by zbudować przyjazną kobietom Polskę. Rozmowa z Olgą Legosz, czyli Nomadmum81

Olga Legosz, czyli Nomadmum81, jest inicjatorką akcji „Wspieram Sukces Kobiet”(Fot. Vlad Baranov)
Olga Legosz, czyli Nomadmum81, jest inicjatorką akcji „Wspieram Sukces Kobiet”(Fot. Vlad Baranov)
Tydzień przed wyborami kampania #WspieramSukcesKobiet nie tylko zachęca do głosowania, ale też mówi o problemach, które są bliskie wszystkim kobietom. I nie nazywa ich tematami zastępczymi. „Odejdźmy od myślenia partią gotówki – czyli tym, co nasza partia jest nam w stanie w przyszłym miesiącu wypłacić, a zacznijmy myśleć partią reformy – czyli jakie usługi publiczne powinny działać w państwie, byśmy były jako obywatelki zadowolone” – mówi jej inicjatorka Olga Legosz, czyli Nomadmum81 na Instagramie.

Podczas konferencji prasowej inaugurującej akcję „Wspieram Sukces Kobiet” na ścianach zawisły plakaty z hasłami – potrzebami, którymi chcecie się zająć. Były wśród nich m.in.: przemoc, prawo aborcyjne, zmiany w prawie alimentacyjnym, ubóstwo starszych kobiet, asystencja osobista dla osób z niepełnosprawnościami, wsparcie dla kobiet planujących ciążę i spodziewających się dziecka, wykluczenie komunikacyjne, reforma edukacji czy ochrona praw zwierząt. Przyznam, że było to dla mnie bardzo poruszające. W końcu ktoś nie traktuje tych spraw jak tematy zastępcze.
Taki był właśnie nasz cel – sprawić, by tematy bliskie kobietom przestały być traktowane jako tematy zastępcze, którymi nie są.

Skąd pomysł na akcję?
Przede wszystkim z autentycznej potrzeby. Patriotyzm to coś, co czuję, w czym zostałam wychowana. Zależy mi na przyszłości Polski i by była ona przyjazna kobietom, zwłaszcza że jestem mamą dwóch córek.

Wszystko zaczęło się jednak od rozmów, które prowadziłam z przyjaciółkami podczas wieczornych spotkań przy kawie czy winie. Od wielu miesięcy wybijał w nich temat Polski i Polek, naszej przyszłości. Tego, że ponad połowa Polek nie zamierza iść na wybory.

Ponieważ razem z drugą Olgą prowadzę fundację, która w działaniu statutowym ma wspieranie kobiet, postanowiłyśmy działać. Od samego początku wiedziałyśmy, że nie chcemy zorganizować wyłącznie akcji profrekwencyjnej. Równie dobrze mogłyśmy po prostu nagrać spot, wykupić reklamę i wygenerować olbrzymie zasięgi, by w ten sposób zmotywować kobiety, by poszły na wybory. Chodziło nam jednak o coś więcej. Chciałyśmy przekonać kobiety do tego, że polityka jest ważna, że jest częścią naszego życia, że ten wybór to nie żaden smutny obowiązek, a decyzja, która nas kształtuje.

Dlaczego kobiety nie chcą głosować?
By się tego dowiedzieć, przeprowadziliśmy badania. Gdy zaczęliśmy pytać kobiety, dlaczego nie interesują się polityką, bardzo często pojawiała się odpowiedź, że polityka nie jest o ich problemach. A gdy się temu przyjrzymy, rzeczywiście nie jest. Na poziomie wszystkich partii pojawiają się hasła, że Polska powinna być silna, bezpieczna, stwarzać nam możliwości rozwoju. Trudno się z tym nie zgodzić. A jednak gdy sprowadzimy wszystko do codzienności każdej z nas, to pierwszą myślą, z jaką budzimy się rano, nie jest, jak zbudować silny kraj, tylko jak przetrwać nadchodzący dzień. Sama jestem mamą ośmioletniej Tosi, która jest w spektrum autyzmu. Wiem, ile czasu zajęło mi znalezienie jej szkoły podstawowej, która byłaby otwarta na przyjęcie dostosowań niezbędnych dla dziecka z autyzmem. Wiem, ile musiałam w to włożyć wysiłku, energii i finansów. Wcześniej dla Tosi zakładałam przedszkole. I to też było możliwe, ponieważ poruszam się w swojej bańce finansowej. Kiedy się z niej wyjdzie, problemy są jeszcze inne. Zdałam sobie sprawę, że skoro ja, mieszkająca w Warszawie, z zapleczem ekonomicznym, ze wsparciem w postaci mojej mamy czy mojego partnera, mam takie wyzwania, to jakie wyzwania muszą mieć Polki bez tych wszystkich pomocników u boku. Naszą akcją chcemy więc zwrócić uwagę kobiet, że mają prawo wymagać od polityków, by zajmowali się sprawami dla nich ważnymi.

Jakie to sprawy?
W naszym badaniu starałyśmy się mówić o Polkach. Dla mnie Polką jest zarówno ta, która ma osiemnaście lat i mieszka w dużym mieście, jak i ta osiemdziesięcioletnia z Podlasia. Nie ma się co oszukiwać, że mamy takie same problemy, wyzwania i potrzeby. Mamy je różne i to jest ok. Co nie jest ok, to ich wartościowanie.

W naszym badaniu wyszło np., że dla ponad 80 proc. Polek bardzo istotnym elementem jest kwestia przemocy i mówimy tu o jej różnych rodzajach, jak fizyczna, seksualna, psychiczna czy finansowa. Tymczasem temat jest skutecznie zamieciony pod dywan, udajemy, że go nie ma. Sama bardzo mocno popieram prawo kobiet do aborcji, uczestniczę w protestach, na których krzyczymy „ani jednej więcej”, a jednak w tym wszystkim umknęło mi, że rocznie w Polsce w wyniku przemocy domowej według danych Centrum Praw Kobiet umiera między 400 a 500 kobiet. I tutaj już nie ma „ani jednej więcej”. Każda kobieta ma prawo przeżyć. I każda ma prawo do rozwiązań systemowych.

W naszej akcji zwracamy uwagę, że istnieją pewne wartości, które wśród kobiet są dużo nośniejsze i chętniej nam się o nich mówi. Są też takie, które nas, osób z dużymi zasięgami, zupełnie nie dotyczą, a przez to nie dajemy im należytej uwagi. Nasza akcja jest więc daniem uwagi sprawom wszystkich kobiet. Jeżeli mówimy, że mamy problem z rozwiązaniami dotyczącymi przemocy wobec kobiet, jeżeli mówimy, że ofiara nie dostaje należytej ochrony w momencie, gdy zgłasza przemoc, jeżeli mówimy, że 2/3 gmin w Polsce nie ma żadnego żłobka, to mówimy bardzo konkretnie. Oczywiście, możemy pójść w szkolenia aktywizujące kobiety do powrotu do pracy po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, ale co z tego, skoro wcześniej nie odrobiliśmy zadania i te dziewczyny nie mają co zrobić ze swoimi dziećmi i nie mają autobusu lub pociągu dojeżdżającego do miejsca wykonywania zawodu.

Wierzę, że jako kobiety możemy oczekiwać dobrych rozwiązań dla nas niezależnie od wieku. Nie musimy się skupiać tylko na tych nośnych. W naszym badaniu pojawiło się ubóstwo kobiet starszych, problemy związane z wykluczeniem komunikacyjnym, bo w wielu miejscach problemem jest kwestia dojazdu do szkoły, przedszkola czy nawet pracy, lekarza, nie wspominając już o samych wyborach. Kolejny obszar związany jest z prawami okołoporodowymi. Kwestia aborcji, dostępu do in vitro, opieki nad zdrowiem kobiety, profilaktyki i zorganizowania opieki porodowej.

Pojawiają się też kwestie dotyczące ochrony środowiska czy praw zwierząt.
Tak, bo okazuje się, że są to tematy bliskie kobietom. Pytaliśmy je o wiele rzeczy, w tym te nośne w internecie, jak urlop menstruacyjny. Nie chciałabym przy tym w żaden sposób powiedzieć, że on nie jest potrzebny. Oczywiście istnieje mnóstwo kobiet, dla których miesiączka jest na tyle bolesna, że go potrzebują. Widać jednak, że gdy rozmawiamy z bardzo dużym przekrojem kobiet, to większość z nich nawet nie dochodzi do punktu urlopu menstruacyjnego. Dlaczego? Bo nie mają zabezpieczonych podstaw. Skoro nie są w stanie być niezależne finansowo, bo nie mogą dojechać do pracy, nie mają co zrobić ze swoimi dziećmi, skoro są ofiarami przemocy, to cały ten urlop menstruacyjny staje się wisienką na torcie w sytuacji, w której od kilku tygodni nie jadły.

Mam więc poczucie, że z naszymi badaniami trafiliśmy w coś, co można nazwać jako uśrednione i praktyczne potrzeby Polek. Bardzo się z tego cieszę. Sama pochodzę z małego miasteczka na Warmii. Czytając wyniki badań byłam w stanie odnaleźć w nich swoje koleżanki ze szkoły podstawowej.

Drugi filar akcji skierowany jest do kandydatek i kandydatów na posłów. Proponujecie im wypełnienie kwestionariusza, a na stronie wspieramsukceskobiet.pl można sprawdzić, kto ma poglądy przychylne kobietom.
Politycy muszą zrozumieć, że narracja na zasadzie haseł i populizmu nie wystarczy. Że chodzi o systemowe rozwiązania, a nie hasła „zbudujemy dla ciebie jakąś Polskę i przekażemy ci 0+, 500+, 800+ złotych”. Potrzebujemy konkretnych rozwiązań. Jednocześnie chciałabym podkreślić, że nasza akcja jest apolityczna, nie wspieramy żadnej partii.

Jaki jest odzew wśród kandydatów i kandydatek?
Całkiem duży. Na chwilę obecną na stronie mamy 144 odpowiedzi kandydatów i kandydatki z różnych partii politycznych, wciąż weryfikujemy kolejne ankiety.

Czy widzisz, że coś się zmienia, że problemy kobiet są coraz bardziej brane przez polityków pod uwagę?
Ewidentnie weszliśmy w radar zainteresowania kandydatów czy kandydatek, którzy podczas występów w miejscach publicznych zaczynają powtarzać nasze postulaty. To bardzo dobry kierunek! Nie rościmy sobie praw autorskich do wyników naszych badań, chodzi nam o rozwiązania. Cieszy mnie, że naszą ankietę, autorstwa Uniwersytetu SWPS, wypełniają kandydaci z różnych ugrupowań politycznych. Nasz projekt nie skończy się 15 października. Niezależnie od wyniku wyborów, wierzę, że wiele z tych osób trafi na listy sejmowe. Mamy dokument w postaci tego, że podpisały się pod konkretnymi rozwiązaniami problemów kobiet. Na pewno tego nie zapomnimy! Będziemy chcieli z ich udziałem wprowadzać do ustawodawstwa te zmiany, które są nam potrzebne.

Wasza akcja zachęca też kobiety do udziału w wyborach. Dlaczego tak wiele z nas nie głosuje?
To, na czym nam zależy w tej akcji, to żebyśmy nie rozmawiały do swojego lustra. W nim mamy przecież już kobiety, które głosują. Z patriotyzmu, z obowiązku obywatelskiego, z potrzeby spełnienia artykułu konstytucji. To nie są jednak argumenty, które docierają do każdej z nas. Gdy zaczęliśmy się pytać, z czym ludziom kojarzą się wybory albo dlaczego nie chodzą głosować, odpowiedzi wielu osobom z naszej bańki mogłyby wydać się niewyobrażalne. A tymczasem są kobiety, które nigdy nie wzięły udziału w wyborach, bo nie głosowali ich rodzice, więc nie miały takiego doświadczenia, by w dzieciństwie uczestniczyć w wyborczych procedurach i nie skorzystały z nich potem w dorosłym życiu.

Zaskoczyło mnie, że tak wielu osobom wybory kojarzą się z maturą albo wypełnieniem PITa – czymś ewidentnie nieprzyjemnym lub nudnym.
Te osoby wybory kojarzą jedynie z doniesień prasowych. A tam zdjęcie: siedzi jakaś komisja, nad nią godło i flaga, stół przykryty obrusem, jakaś skrzynia, do której wrzuca się głosy. Zaczyna działać wyobraźnia. Komisja wyborcza kojarzy się z komisją maturalną, zresztą jej członkowie często siedzą przy tym samym stole i tym samym obrusie, bo wybory organizowane są w szkołach. Skojarzenie jest więc negatywne: pójdę tam, ktoś mnie będzie przepytywał, będzie ode mnie wyciągał informacje. Znajdę się w sytuacji, która jest dla mnie obca. Najprościej jest więc nie pójść.

Jak można to zmienić?
W naszej akcji mówimy, że pójście na wybory jest proste. Że jeśli masz dowód osobisty, możesz wejść do komisji i zagłosować. A jeśli nie wiesz, do której komisji jesteś przypisana, pójdź teraz do urzędu gminy i to sprawdź. To jest naprawdę banalna czynność. Zachęcam też osoby z dużymi zasięgami, żeby opierały swoje komunikaty na takiej banalnej prostocie. By ich obserwatorzy, którzy nigdy nie uczestniczyli w wyborach, zrozumieli, że to naprawdę nic skomplikowanego.

Ostatnio Julia Wieniawa nagrała z tej okazji filmik na Instagramie. Posypał się na nią hejt, że porównała wybory do wyboru ubrań czy śniadania w knajpie.
Julia zrobiła gigantycznie dobrą robotę. Użyła prostego, zrozumiałego języka, opowiedziała o wyborach ze swojej perspektywy, przekonała swoich odbiorców dlaczego warto głosować. Bez haseł o praworządności i prodemokracji, których większość nie rozumie. Bardzo chciałabym przestrzec tych, którzy zaczynają to krytykować. To ważny komunikat dla naszej bańki: nie każdy idzie na wybory zakładając kaszkiet i zajadając się rurkami z kremem w drodze powrotnej.

Jeżeli, droga kobieto, masz taką motywację, że wybory będą fajną okazją, by umówić się ze swoim chłopakiem na randkę i włożyć sukienkę, zrobić z tego rolkę na TikToka, którą można skomentować XD, to każdy powód do wzięcia w nich udziału jest ok.

Dzięki Waszym badaniom dowiedzieliśmy się też, jak najskuteczniej namówić kobiety do udziału w wyborach.
Istnieją trzy najskuteczniejsze motywacje. Pierwsza, to by zacząć o nich mówić w kategoriach trendu, tak jak zrobiła to Julia Wieniawa. Druga zakłada wykorzystanie elementu wspólnotowego. Chodźmy na wybory z innymi kobietami. Może warto pójść z babcią, a wspólny spacer do komisji wyborczej wykorzystać na rozmowę o tym, co dla mnie, jako wnuczki, jest ważne w tym kraju. Możemy umawiać się z sąsiadkami i przyjaciółkami. To rozwiązuje problem niedostępności komunikacyjnej – a część kobiet powiedziała nam, że to właśnie z tego powodu nie pójdzie na wybory. Można się skrzyknąć w kilka kobiet i razem zrzucić na transport. Wspólny wypad z innymi kobietami to też możliwość podjęcia bardziej autonomicznej decyzji. Mamy sporą grupę kobiet, które oddają decyzję o tym, na kogo zagłosują, mężowi, ojcu czy chłopakowi. Twierdzą, że same nie znają się na polityce. Jestem przekonana, że same są w stanie dobrze wybrać, zaś jeśli będą w grupie innych kobiet, poczują się raźniej.

Jaka jest trzecia motywacja?
Trzeci element odnosi się wprost do naszej akcji „Wspieram Sukces Kobiet” i wykorzystuje wątek frustracyjny. Warto zastanowić się, co w naszym życiu systemowo nie działa. Odejdźmy od myślenia partią gotówki – czyli tym, co nasza partia jest nam w stanie w przyszłym miesiącu wypłacić, a zacznijmy myśleć partią reformy – czyli jakie usługi publiczne powinny działać w państwie, byśmy były jako obywatelki zadowolone. Czy mam w sensownej odległości przychodnię? Czy to, czego uczy się moje dziecko i w jakim jest stanie wychodząc ze szkoły, spełnia moje wymagania jako rodzica i standardy wychowawcze, jakie przyjęłam? Wiemy, że Polska ma dramatyczny system opieki psychiatrycznej. Wiemy, że nasz system edukacji nie przeszedł od wielu lat gruntownej reformy, a świat się zmienia, pojawiła się sztuczna inteligencja i nasze dzieci będą wchodziły na rynek pracy w zupełnie innych warunkach. Czy w tym kierunku podejmowane są konkretne zmiany? To są pytania, które musimy sobie zadawać. Teraz jest moment, żeby oddać głos i wykorzystać pewną nadzieję, albo i presję, żeby to się w końcu zmieniło. Bo to może się w Polsce zmienić. Wymaga jednak naszej determinacji.

A dlaczego to ważne, by wspierać sukces kobiet?
Dlatego że sukces kobiet to także sukces mężczyzn. O wielu problemach mówi się kulturowo, że są kobiece, ale tak naprawdę są to problemy społeczne. Jeśli mówimy o dostępności żłobków, dofinansowaniu systemu ochrony zdrowia, wykluczeniu komunikacyjnym, ochronie praw zwierząt czy zwracaniu uwagi na środowisko naturalne, to nie są to obszary, w których mężczyźni tracą. Oni są na równi z nami beneficjentami tych zmian. Dla mnie wspieranie sukcesu kobiet jest pewnym hasłem, które niesie kobiety, ale to po prostu wspieranie dobrej polityki rozwojowej dla Polek i Polaków. Żadne z naszych postulatów w jakikolwiek sposób nie ogranicza praw ani potrzeb mężczyzn.

Czyli idziemy na wybory!
Zdecydowanie. Mamy nadzieję na rekordową frekwencję. Mobilizacja jest bardzo duża, z czego ogromnie się cieszymy. Cały czas wysyłamy materiały dystrybucyjne. Dziewczyny oklejają naszymi plakatami remizy strażackie, słupy we wsiach czy innych miejscowościach. To ogromnie budujące. W całej tej akcji najpiękniejsze moim zdaniem jest to, że dziewczynom spoza naszej instagramowej bańki się chce. Że pragną wykorzystać szansę, by zbudować lepszą Polskę i oddać swój głos.

Olga Legosz, przedsiębiorczyni, współzałożycielka dwóch fundacji Sukces Pisany Szminką oraz działającej na rzecz dzieci z autyzmem Blue Bees, ekspertka ds. HR z 20-letnim doświadczeniem. Prywatnie mama 2 córek, miłośniczka Pragi Północ, influencerka, którą na co dzień czyta ponad 190 tysięcy osob, działająca w internecie pod nickiem nomadmum81

Kampania #WspieramSukcesKobiet została zorganizowana przez fundację SPS, przy merytorycznym wsparciu Uniwersytetu SWPS. Ma na celu zachęcić Polki do głosowania, ale także pomóc wybrać kandydatki lub kandydatów, którzy zadbają o sprawy bliskie kobietom. Więcej informacji znajdziesz na stronie www.wspieramsukcekobiet.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze