1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Żeń-szeń na wzmocnienie odporności psychicznej i fizycznej

Żeń-szeń na wzmocnienie odporności psychicznej i fizycznej

Żeń-szeń, najbardziej znane zioło rosnące w Azji, uznaje się za środek wzmacniający odporność psychiczną i fizyczną. (Fot. iStock)
Żeń-szeń, najbardziej znane zioło rosnące w Azji, uznaje się za środek wzmacniający odporność psychiczną i fizyczną. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Żeń-szeń to najbardziej znane zioło rosnące w Azji, wykorzystywane od tysięcy lat w medycynie tradycyjnej. Uznaje się go za środek wzmacniający odporność psychiczną i fizyczną. Co jeszcze warto wiedzieć o żeń-szeniu?

Właściwości lecznicze żeń-szenia

Surowcem leczniczym żeń-szenia jest korzeń. Naukowcy znaleźli w nim wiele substancji aktywnych, do których zalicza się m.in. ginsenozydy. Przypisuje się im właściwości antynowotworowe, a ponadto zapobiegają powstawaniu zakrzepów we krwi, obniżają poziom cholesterolu i zwiększają odporność na infekcje wirusowe i bakteryjne, a także poprawiają koncentrację i pamięć. Dzięki nim hemoglobina przenosi więcej tlenu do krwi, co sprawia, że organizm ma więcej energii i przez to może efektywniej pracować.

Żeń-szeń powinni zażywać sportowcy w okresie intensywnego treningu, ponieważ obniża on poziom kwasu mlekowego we krwi, który powoduje tzw. zakwasy. Dodatkowo żeń-szeń poprawia ogólną przemianę materii. Badania wykazały, że roślina ta zmniejsza uszkodzenie wątroby przez związki toksyczne, tj. alkohol i leki.

Zastosowanie żeń-szenia w kosmetyce

Ekstrakt z żeń-szenia dodawany jest do kremów anty-aging – regenerujących i odmładzających, toników i maseczek do twarzy oraz odżywek do włosów. Kosmetyki z żeń-szeniem zalecane są do każdego rodzaju skóry, szczególnie dla osób narażonych na długotrwałe działanie stresu, promieniowania słonecznego UV i  zanieczyszczeń środowiska.

Działania niepożądane

Żeń-szeń nie jest polecany kobietom w ciąży i karmiącym piersią, a także dzieciom. Przeciwwskazany jest również osobom cierpiącym na nadciśnienie tętnicze oraz u których występuje arytmia serca. Ponieważ żeń-szeniowi przypisuje się właściwości przeciwzakrzepowe, powinny go unikać także chorzy na hemofilię i inne zaburzenia krzepnięcia krwi. W badaniach wykazano, że roślina ta obniża poziom cukru we krwi, dlatego nie powinny sięgać po nią osoby ze skłonnościami do hipoglikemii.

Preparaty z żeń-szenia należy przyjmować zgodnie z zaleceniami. Ich przedawkowanie może spowodować: wzrost ciśnienia krwi, bezsenność, bóle głowy, nerwowość, a także wywołać biegunkę i zmiany skórne.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Zdrowotne właściwości świątecznych przypraw – goździki

</a> Olejek goździkowy posiada działanie odkażające. Stosuje się go również jako ochronę przed insektami. (fot. iStock)
Olejek goździkowy posiada działanie odkażające. Stosuje się go również jako ochronę przed insektami. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Ostrość i  silnie rozgrzewający charakter goździków sprawia, że wzmacniają apetyt i stosuje się je skutecznie przeciw pasożytom układu trawiennego. Są dobre „na głowę” – poprawiają nastrój, wzmacniają pamięć i wyostrzają inteligencję. Pomagają w eliminacji bakterii z układu moczowego. Zewnętrznie stosuje się je w przypadku słabo gojących się ran i wrzodów.

Małe buteleczki z oleistymi płynami stały niczym „niewzruszone” między regałami chipsów, ciasteczek, musztard, ryżu i środków do pielęgnacji włosów. O te ostatnie mieszkanki Sri Lanki dbają z podobną atencją jak mieszkanki sąsiadujących z Cejlonem Indii. Jednak to nie włosy, ale moje zęby najbardziej skorzystały na naszym pobycie na „magicznej” (dosłownie i metaforycznie) wyspie.

To właśnie w Aluthgamie, od miejscowego znachora dowiedziałem się, że olejek goździkowy jest świetnym remedium na… ból zęba. Zakupiłem więc kilka małych buteleczek. Przydały się już kilka dni po powrocie do Polski. Kiedy przeleczony kanałowo ząb, w mocno nieprzyjemny sposób przypomniał o sobie, ze wszystkich znanych mi naturalnych substancji największą ulgę przyniósł mi właśnie olejek goździkowy! Jednak stosując go, warto pamiętać, że olejek eteryczny może rozrzedzać krew, więc gdyby czekała nas nagła wizyta u dentysty, po ekstrakcji może dojść do wzmożonego krwawienia. Jego właściwości od dawna wykorzystywane są we współczesnej medycynie. Zawarty w nim tzw. eugenol działa antyseptycznie. Pomaga zatrzymać biegunkę.

Przede wszystkim jednak olejek goździkowy wchodzi w skład płynów do płukania jamy ustnej i dziąseł oraz past do zębów. Wyodrębniony z olejku czysty eugenol jest środkiem znieczulającym zęby, przeciwbólowym i lekiem dezynfekującym! Same goździki wykazują działanie antybakteryjne, antygrzybiczne i antywirusowe. Stosuje się je jako środek zwiększający wydzielanie soków żołądkowych. Jednak goździki posiadają jeszcze jeden bardzo ważny składnik, który sprawia, że z punktu widzenia współczesnej dietetyki są przyprawą absolutnie wyjątkową. Jaki? Antyoksydanty! Zajmują topowe miejsce na tzw. skali ORAC.

Jeszcze nierozwinięte pączki goździkowca korzennego zrywa się i suszy na rozłożonych w cieniu matach. W ten sposób powstają charakterystyczne i niezwykle aromatyczne suszone goździki. Co ciekawe, pierwsze wzmianki o używaniu tej przyprawy zarówno do celów zdrowotnych, jak i kulinarnych pochodzą z Chin z III w. p.n.e. Były wykorzystywane m.in. jako lek przeciwko dżumie.

Europejscy władcy szybko przekonali się o cennych właściwościach tej maleńkiej przyprawy. O wpływy na „goździkowych obszarach” (m.in. Indii czy Indonezji) rywalizowały m.in. Hiszpania i Portugalia. Starożytni alchemicy klasyfikowali goździki jako roślinę słoneczną. W Indiach od tysięcy lat wykorzystuje się ich rozgrzewające właściwości i ostry smak jako afrodyzjak, lek przeciwbólowy, wykrztuśny, przeciwwymiotny i wiatropędny.

Goździki są bardzo silnie pobudzające (mają właściwości radżasowe) i wysuszające. Są wskazane dla osób z niskim ciśnieniem krwi. Vasant Lad i David Frawley podkreślają, że goździki skutecznie pobudzają płuca i żołądek oraz mają działanie aromaterapeutyczne. Likwidują dreszcze. Żute, skutecznie działają na przeziębienie i kaszel. Goździki równoważą dosze: kapha i vata. Są niewskazane przy silnych stanach zapalnych, nadciśnieniu i mocnej nierównowadze doszy pitta (ogień i woda). Dlaczego? Goździki zwiększają ogień trawienny (i produkcję kwasu solnego w  żołądku), na brak którego ognista pitta nie może narzekać!

Olejek goździkowy

(…) Olejek goździkowy jest jednym z najstarszych olejków eterycznych. Tradycyjnie stosowany na ból zęba został zaakceptowany jako środek znieczulający przez Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystyczne. Ponieważ wzmacnia mięśnie, tradycyjnie zalecano kobietom w ciąży, aby w ostatnim miesiącu zjadały goździki, by wspomóc macicę i przygotować ją na poród. Tantrycy zalecają stosowanie lekkiego roztworu olejku goździkowego jako środka zmniejszającego wrażliwość u mężczyzn, co zapobiega przedwczesnemu wytryskowi (…) – piszą Light i Bryan Miller w „Ajurweda i  aromaterapia”.

Olejek goździkowy posiada działanie odkażające. Stosuje się go również jako ochronę przed insektami. (fot. iStock) Olejek goździkowy posiada działanie odkażające. Stosuje się go również jako ochronę przed insektami. (fot. iStock)

Jak stosować goździki?

  1. Zimowa herbata z cynamonem, goździkami, sokiem malinowym i plastrami pomarańczy, goździkowy piernik lub gruszki z goździkami podane z aksamitnym, waniliowym custardem. Tak wspominam goździki z dzieciństwa. Jednak kuchnia indyjska zrewolucjonizowała moje podejście do tej wspaniałej przyprawy. Uświadomiłem sobie, że goździki są nie tyle słodkie, co ostre. Po miesiącach spędzonych we Francji czy Londynie, gdzie pod okiem doskonałych kucharzy poznawałem ich tajniki, zacząłem je dodawać do sosów curry, chutney’ów, dalów czy puddingów ryżowych. Goździki odsłoniły przede mną zupełnie nowe, dotychczas nieznane oblicze. Uwielbiam je wrzucać na rozgrzane ghee w trakcie przygotowywania słonecznej, rozgrzewającej masali. Bardzo dobrze komponują się np. z kardamonem i cynamonem. Do deserów dodaję je często również w formie świeżo mielonej.
  2. Wspomniana Agnieszka Cegielska, propagatorka naturalnego stylu życia w książce Naturalnie podaje prosty sposób na ból gardła. Pisze, że warto sięgać po goździki, gdy czujemy pierwsze objawy przeziębienia. Agnieszka wyjaśnia, że traktuje je jak… pastylki do ssania. Żuje przez około 15 minut, aby składniki zawarte w przyprawie mogły rozpuścić się w ślinie i dobrze zadziałać.
  3. Masz problem z brzydkim zapachem z ust? Żucie goździków (1–2) może być również pomocne.
  4. Jesteś astmatykiem? Korzystając z wiedzy Partapa Chauchana (zamieszczonej w „Ajurweda. Droga do zdrowia doskonałego”) wymieszaj kilka kropli (radzimy trzy) olejku goździkowego z jedną łyżką naturalnego miodu i jednym rozgniecionym ząbkiem czosnku. Tak przygotowaną miksturę zażyj przed snem.
  5. Często boli cię głowa? Zmiel 6 g goździków i zmieszaj z niewielką ilością wody. Taką pastę nakładaj na małżowinę uszną.
  6. Chcesz polepszyć trawienie? Przygotuj pastę z 10 g goździków, 10 g sproszkowanego imbiru, 12 g nasion adżwanu i 12 g soli himalajskiej. Sproszkuj te wszystkie składniki i spożywaj 1,5 g tej mieszanki po każdym posiłku!
  7. Cierpisz na nudności w trakcie ciąży? Gorący wywar z goździków powinien przynieść ci ulgę. Nie stosuj go, jeśli nudnościom towarzyszy gorączka.
Goździki - niezbędny składnik aromatycznych kaw i herbat masala, grzanego wina, czy rozgrzewających zimowych herbat. (fot. iStock) Goździki - niezbędny składnik aromatycznych kaw i herbat masala, grzanego wina, czy rozgrzewających zimowych herbat. (fot. iStock)

Warto wiedzieć

Czy słyszałeś o tzw. skali ORAC? Przedstawia ona listę produktów, które zawierają największą ilość antyoksydantów, a dzięki temu wspierają mechanizmy obronne komórek organizmu. Pomagają nam walczyć ze skutkami chronicznego stresu, przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu i pochłaniają wolne rodniki. Co zaliczamy do przeciwutleniaczy? Witaminy A, E i C, karotenoidy, bioflawonoidy, metale takie jak np. cynk, selen i mangan. Tak się składa, że najwyższe pozycje na skali ORAC zajmują właśnie przyprawy. Numerem jeden są… goździki! Warto dodać, że zarówno gotowanie, jak i mrożenie obniża wartości przeciwutleniające pokarmów. Dlatego produkty zawierające najwięcej antyoksydantów warto spożywać na surowo lub ewentualnie krótko parowane.

Na co zwracać uwagę kupując goździki? – radzi fitoterapeutka

Czy wiesz, że w obrocie handlowym często możemy natrafić na surowiec gorszej jakości, pozbawiony uprzednio olejku eterycznego? Aby sprawdzić, czy zakupione goździki zawierają w sobie olejek eteryczny umieszczamy je w wodzie. Goździki pozbawione olejku pływają po wodzie w pozycji poziomej, a pełnowartościowe w pozycji pionowej lub toną! Nie przepadasz za charakterystycznym zapachem w gabinecie stomatologicznym? Zawdzięcza on go właśnie wspomnianemu eugenolowi, tj. substancji czynnej zawartej w goździkach!

  1. Zdrowie

Rozmaryn - przyprawa na zdrowie

Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Pochodzący z rejonów Morza Śródziemnego rozmaryn stanowi jeden z podstawowych składników mieszanki ziół prowansalskich.

To niezwykle aromatyczne ziele o gorzkawo-korzennym smaku wykazuje szereg właściwości prozdrowotnych. Dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. Jest on także dobrym źródłem wapnia, żelaza, manganu, magnezu, cynku, selenu, witaminy A, B6 oraz C. Ponadto zawiera duże ilości olejków lotnych, flawonoidów, a także kwasów organicznych i innych związków aktywnych biologicznie.

Korzyści dla zdrowia

Zdrowie mózgu Już w starożytnej Grecji rozmaryn znany był jako „zioło pamięci” wykorzystywane w celu wzmocnienia koncentracji, funkcji zapamiętywania jak i w leczeniu stanów depresyjnych. Udowodniono bowiem, że zawarty w tej ziołowej przyprawie kwas karnozynowy chroni komórki mózgu przed uszkodzeniami spowodowanymi stresem oksydacyjnym, jak również zapobiega wystąpieniu udaru mózgu oraz choroby Alzheimer’a.

Profilaktyka antynowotworowa Ostatnie badania naukowe wskazują na istotną rolę rozmarynu w profilaktyce nowotworowej, między innymi dzięki wysokiej zawartości bioaktywnych składników pokarmowych takich jak kwas rozmarynowy, karnozynowy oraz kwas kawowy. Rozmaryn pomaga również normalizować poziom estrogenów w ustroju, zmniejszając tym samym ryzyko zachorowania na raka piersi.

Zdrowie układu oddechowego Olejek rozmarynowy jest doskonałym środkiem wykorzystywanym w leczeniu schorzeń górnych dróg oddechowych takich jak astma, zapalenie oskrzeli, ból gardła i zatok.

Zdrowie układu pokarmowego Rozmaryn działa antyspazmatycznie – łagodzi skurczowe bóle żołądka oraz jelit. Stymuluje także wydzielanie żółci oraz soków żołądkowych, dzięki czemu ułatwia trawienie i wspomaga leczenie narządów układu pokarmowego.

Pielęgnacja włosów Rozmaryn pomaga stymulować mieszki włosowe, promuje wzrost, opóźnia wypadanie oraz przedwczesne siwienie włosów. Ponadto olejek rozmarynowy odżywia skórę głowy i utrzymuje zdrowy wygląd włosów.

Pielęgnacja skóry Rozmaryn wykazuje właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwgrzybiczne, dzięki czemu znalazł zastosowanie w terapii chorób skóry, np. łuszczycy czy trądziku.

Higiena jamy ustnej Olejek rozmarynowy dzięki aktywności przeciwdrobnoustrojowej pomaga również w zachowaniu prawidłowej higieny jamy ustnej.

Łagodzenie bólu Z kolei działanie antyspazmatyczne oraz przeciwzapalne rozmarynu sprawia, że przyprawa ta może znajdować zastosowanie w łagodzeniu migreny, bólu głowy, mięśni, stawów, żołądka oraz bólu menstruacyjnego.

Aromaterapia Olejek rozmarynowy znalazł zastosowanie również w aromaterapii. Ponieważ stymuluje pracę układu nerwowego oraz krążenia poprawia nastrój jak również zwiększa sprawność umysłową, zwłaszcza w warunkach stresogennych.

Kilka podpowiedzi, w jaki sposób włączyć rozmaryn do codziennej diety:

  • Rozmaryn jako przyprawę dodaje się w postaci świeżych lub suszonych liści między innymi do zup, sosów, sałatek czy dań z dodatkiem ryżu brązowego oraz kaszy.
  • Pieczone ziemniaki z rozmarynem czy też duszone warzywa z dodatkiem tej przyprawy ziołowej wydają się smacznym i łatwym sposobem na włączenie jej do codziennej diety.
  • Rozmaryn jako przyprawę używa się np. do ryb czy krewetek. Świeże lub suszone liście rozmarynu w połączeniu z czosnkiem, sokiem z cytryny, pieprzem i solą mogą stanowić doskonałą marynatę.
  • Drobno posiekane listki rozmarynu mogą stanowić istotny składnik dipów.
  • Ciekawym rozwiązaniem jest także herbata przygotowana z suszonych liści rozmarynu, która zwiększa wydzielanie soku żołądkowego i ułatwia trawienie.

  1. Zdrowie

Zapalenie spojówek - objawy, leczenie. Czy zapalenie spojówek jest zaraźliwe?

Na zapalenie spojówek wiele osób stosuje domowe sposoby. Jednak w większości przypadków wskazana jest wizyta u okulisty. (fot. iStock)
Na zapalenie spojówek wiele osób stosuje domowe sposoby. Jednak w większości przypadków wskazana jest wizyta u okulisty. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Niezależnie, czy mamy do czynienia z wirusowym zapaleniem spojówek, czy dopada nas bakteryjne zapalenie spojówek – w każdym wypadku infekcja utrudnia nam codzienne funkcjonowanie i powoduje spory dyskomfort. To, ile trwa zapalenie spojówek, i czy jest zakaźne, zależy przede wszystkim od rodzaju patogenów.

Spojówka to błona śluzowa, która ochrania oko i odpowiada za odżywianie rogówki. Pokrywa ona wewnętrzną część powiek, a także przednią, znajdującą się na zewnątrz (białą) część gałki ocznej - twardówkę. Całość tworzy tak zwany worek spojówkowy.

Większość wirusów, bakterii, czy alergenów, infekuje przede wszystkim tę ochraniającą oko błonę. Dlatego ważne jest, aby dbać o nią jak najlepiej: nawilżać, unikać podrażnień, a przede wszystkim nie dotykać oka brudnymi rękami.

Zapalenie spojówek – objawy

Kiedy nasze spojówki zachorują, zwykle odczuwamy duży dyskomfort związany z pieczeniem, swędzeniem, kłuciem czy łzawieniem oka. Objawy mogą utrzymywać się od 1 do 3 tygodni – w zależności od rodzaju zapalenia. Charakterystycznym symptomem jest zaczerwienienie, a także nadmierna wydzielina. Zapalenie spojówek daje też inne objawy, takie jak grudki lub obrzęk. Przy alergicznym zapaleniu spojówek u pacjenta pojawia się też katar oraz inne objawy związane z uczuleniem.

Bakteryjne zapalenie spojówek

Ropna wydzielina to typowy objaw bakteryjnego zapalenia spojówek. U chorego może też wystąpić zaczerwienienie i obrzęk - wszystko zależy jednak od rodzaju bakterii. Zwykle przebieg infekcji jest dość łagodny i nie powoduje większych powikłań. Co ciekawe, wiele infekcji bakteryjnych w oku to tzw. choroby samoograniczające się, dlatego bakteryjne zapalenie spojówek potrafi samo ustąpić. Zapalenie trwa około tygodnia. W części przypadków, gdy dochodzi jednak do silnego zaczerwienienia oraz znacznej ilości ropnej wydzieliny, konieczna jest antybiotykoterapia.

Wirusowe zapalenie spojówek

Wirusowe zapalenie spojówek wywołują najczęściej adenowirusy. Dlatego bywa tak, że infekcje oczu towarzyszą ogólnemu przeziębieniu, chorobom górnych dróg oddechowych lub grypie. Do najczęstszych objawów wirusowego zapalenia spojówek należą widoczne przekrwienie, obrzęk i łzawienie. Pacjent może mieć też uczucie ciała obcego w oku. Przy tym rodzaju zapalenia lekarze okuliści zalecają jednak ostrożność. – Wirusowe zapalenie spojówek może być niebezpieczne dla widzenia, jeśli przeniesie się na rogówkę. Po pięciu -siedmiu dniach mogą pojawić się zmiany w rogówce. – tłumaczy lek. okulista Joanna Jędrzejczak-Młodziejewska. Dlatego przy wirusowym zapaleniu spojówek często nieodzowna jest konsultacja okulistyczna, tym bardziej, że objawy mogą utrzymywać się do trzech tygodni.

Wirusowe zapalenie spojówek, a Covid-19

Ostatnio coraz częściej mówi się o powiązaniach pomiędzy zapaleniem spojówek a Covid-19. Zapalenie spojówek wymienia się nawet jako jeden z objawów Covid-19. Wiadomo, że u osoby chorej na Covid-19 wirus może być  obecny we wszystkich wydzielinach organizmu, także w filmie łzowym oraz wydzielinie spojówkowej. Nie musi on jednak powodować zapalenia spojówek, chociaż może ono wystąpić jako jeden z objawów. W tych przypadkach nie zaleca się specjalnego leczenia. Niezwykle ważna jest jednak higiena rąk i powstrzymywanie się przed dotykaniem twarzy i okolicy oczu.

Czy zapalenie spojówek jest zaraźliwe?

Zapaleniem spojówek zarażamy się kontaktowo. Wirus lub bakteria muszą więc, w jakiś sposób, zostać do oka przeniesione (najczęściej przez dotyk). O ile w przypadku bakterii ta zaraźliwość jest dość niewielka (infekcje bakteryjne oka nie są aż tak bardzo zakaźne), o tyle sprawa z wirusem wygląda już zupełnie inaczej. Epidemiczne zapalenie spojówek, wywołane przez adenowirusy, zalicza się do chorób wysoce zakaźnych. Może ono skutkować wieloma zakażeniami w miejscu pracy, tym bardziej, że adenowirusy są bardzo odporne na warunki środowiskowe i łatwo przenoszą się poprzez przedmioty. – Pacjent może zakażać nawet przez dwa tygodnie – podkreśla dr Jędrzejczak-Młodziejewska.

To, o czym powinniśmy pamiętać, to nieużywanie kosmetyków (tuszy do rzęs, cieni do powiek, kredek), które były stosowane podczas inkubowania się wirusa. Niestety, trzeba je wyrzucić. Osoby, które często zapadają na zapalenia spojówek, w ogóle nie powinny takich kosmetyków pożyczać.

Zapalenie spojówek – leczenie

Leczenie zapalenia spojówek polega przede wszystkim na odpowiednio dobranej farmakoterapii. Utrzymujące się dłużej niż kilka dni bakteryjne zapalenie spojówek leczy się kroplami lub maścią z antybiotykiem. Czasem, przy małej infekcji, wystarczy regularne przemywanie oka. Poza tym, żeby leczyć bakteryjne zapalenie spojówek nie musimy iść koniecznie do okulisty. Możemy je leczyć u każdego lekarza ogólnego. W wielu przypadkach wystarczy teleporada.

- W przypadku  gdy zaczerwienieniu oka towarzyszy ból lub  pogorszenie ostrości wzroku  - zaleca się konsultację u okulisty. Szczególnie, gdy dotyczy to osoby noszącej soczewki kontaktowe - musi iść od razu. U pacjentów noszących soczewki częściej pojawiają się problemy z rogówką. – wyjaśnia lek. okulista Joanna Jędrzejczak-Młodziejewska – Pacjenci z zaczerwienionymi oczami, którzy nie mają objawów alergicznych typu łzawienie, swędzenie lub towarzyszący alergiom katar, ani ropnej wydzieliny - też wymagają konsultacji okulistycznej.

Wirusowe zapalenie spojówek również leczy się farmakologicznie, podając leki przeciwwirusowe (np. Gancyklowir), a także środki nawilżające oko i w niektórych wypadkach leki przeciwbólowe (szczególnie, gdy infekcja atakuje rogówkę).

Zapalenie spojówek – domowe sposoby

Na zapalenie spojówek czasem działają domowe sposoby. Mogą one sprawdzić się przy lekkich infekcjach bakteryjnych. Wówczas wystarczy płukanie oczu solą fizjologiczną w celu usunięcia wydzieliny. To, o czym powinniśmy pamiętać to odpowiednie nawilżenie powierzchni oka (szczególnie gdy cierpimy na zespół suchego oka i mamy skłonność do częstych infekcji). W celu nawilżenia najlepiej stosować odpowiednie krople bez dodatku konserwantów. Warto też zrezygnować z makijażu do czasu ustąpienia objawów.

U niektórych osób, ceniących domowe sposoby, dobre efekty przy zapaleniu spojówek przynoszą okłady ziołowe. Jednak nie sprawdzą się one u każdego. – Świetlik, rumianek, czy herbata działają ściągająco, czasem też  potrafią silnie uczulać – podkreśla dr Jędrzejczak-Młodziejewska – Zdarza się oczywiście, że niektórym pomagają. Jednak obecnie większość okulistów ich nie zaleca.

Zapalenie spojówek – ile trwa?

Czas dolegliwości jest bardzo różny. Mogą to być 1-2 dni przy infekcjach alergicznych czy lekkich bakteryjnych, ale niektórzy cierpią miesiącami – szczególnie gdy zapalenie spojówek przechodzi w formę przewlekłą. Infekcja może się ciągnąć nawet przez lata, z różnym natężeniem – są to oczywiście rzadkie przypadki i najczęściej powiązane z predyspozycjami genetycznymi (np. przy atopowym zapaleniu spojówek). Zwykle jednak, u większości ludzi, objawy ustępują po 2 – 3 tygodniach.

  1. Zdrowie

Menopauza – zwierciadło naszego życia

Gdy przychodzi menopauza, jest czas, żeby doświadczyć tego, co mówi nam organizm. (Fot. Getty Images)
Gdy przychodzi menopauza, jest czas, żeby doświadczyć tego, co mówi nam organizm. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Medycyna jest cudowna, ale się zmienia. Są różne mody, różne szkoły. A nikt nam nie mówi, że cały skarb jest w nas. Mamy w sobie najlepszego nauczyciela i terapeutę. Kiedy przychodzi menopauza, jest czas, żeby wreszcie posłuchać, co chce nam przekazać nasze ciało. Nauczyć się odczytywać sygnały organizmu – twierdzi dr Preeti Agrawal, ginekolożka i specjalistka medycyny integracyjnej.

Medycyna jest cudowna, ale się zmienia. Są różne mody, różne szkoły. A nikt nam nie mówi, że cały skarb jest w nas. Mamy w sobie najlepszego nauczyciela i terapeutę. Kiedy przychodzi menopauza, jest czas, żeby wreszcie posłuchać, co chce nam przekazać nasze ciało. Nauczyć się odczytywać sygnały organizmu – twierdzi dr Preeti Agrawal, ginekolożka i specjalistka medycyny integracyjnej.

Ostatnio na Facebooku koleżanka zamieściła swoje zdjęcie z podpisem: „50 lat”. Inna znajoma skomentowała to: „Witamy po stronie mocy”. Uświadomiło mi to, jak bardzo zmienił się ostatnio nasz stosunek do menopauzy w życiu kobiety. Myślimy teraz nie o uderzeniach gorąca i zbliżającej się starości, ale o otwarciu kolejnego etapu w życiu, o wiedzy, mądrości, czasie, który mamy tylko dla siebie. Czy pani w praktyce lekarskiej widzi tę zmianę nastawienia? Kobiety są oczywiście różne. Świadome siebie i mniej świadome. Takie, które mają kontakt ze sobą, ze swoim ciałem, emocjami – one inaczej wejdą w ten okres niż te, które nie przyglądają się sobie, żyją w pośpiechu, tylko dla innych, „rozdają” całą siebie, a kiedy coś się dzieje z ich zdrowiem, mają tylko jedno rozwiązanie: lekarz i tabletka. Menopauza, a właściwie szerzej, bo także okres przedmenopauzalny, to ważny czas. To, co się wtedy dzieje z kobietą, ja bym nazwała zwierciadłem jej życia. Od początku mojej niemal 28-letniej praktyki lekarskiej starałam się patrzeć szerzej. Poznać pacjentkę, jej historię, jej potrzeby. I do tego dostosować leczenie czy wsparcie. Kiedyś napisałam książkę, której dałam tytuł „Menopauza”. Ostatnio zmieniłam go na „Siła jest w tobie”. Bo to właśnie obserwuję od lat. Menopauza to okres porządków. Oczyszczenia. Wychodzi na wierzch to, co przez lata było tłumione, spychane gdzieś na margines, bo życie szybko płynie, bo nie ma czasu, bo praca, dzieci, dom, bo wszystkim trzeba się zająć. I nagle przychodzi stop. Czas na porządek. Nie tylko fizyczny, ale i emocjonalny. Z drugiej strony miałam też w gabinecie wiele kobiet, które naprawdę o siebie dbały. Zdrowa dieta, aktywność fizyczna, joga. Przychodziły i mówiły: „Nic nie rozumiem, mam kryzys, fatalnie się czuję, nie radzę sobie z emocjami, a przecież się staram, wszystko robię jak trzeba”. Analizujemy to razem i widać, co się dzieje. Otwiera się puszka Pandory, wszystko się wydostaje, żeby się oczyścić, wyrównać, żeby była siła na kolejny etap, żeby można było korzystać z tej mocy, o której mówiła pani koleżanka. Moc, mądrość, to cenne, ale nie przychodzi samo. To nie towar do kupienia, ale nasza inwestycja. Efekt wielu lat życia.

Czyli ten czas wymaga zatrzymania, spojrzenia na siebie, wysiłku, gotowości do zmiany? Zdecydowanie tak. Kobieta ma 40, 45 lat, coś się zaczyna w organizmie dziać, czasem polipy, mięśniaki macicy, złe samopoczucie. Analizujemy. Trzeba zacząć od ciała. Wprowadzenie regularnej aktywności fizycznej, korekta diety. Czasem wystarczą niewielkie zmiany. Trzeba wyregulować cykl, wprowadzić naturalny progesteron, zioła. Warto uważnie się sobie przyglądać, żeby wychwycić nawet drobne objawy, bo wtedy łatwo je „naprawić”. Dobra menopauza to coś, w co wcześniej inwestowałaś. Jeśli kobieta zajmuje się wszystkimi, tylko nie sobą, to teraz ciało ją prosi, na razie delikatnie: „Zacznij o siebie dbać, to przez menopauzę przepłyniesz. Nie będzie problemów, jeśli zaczniesz patrzeć na swoje ciało, nauczysz się słuchać płynących od niego sygnałów”.

Menopauza to nie tylko uderzenia gorąca czy bezsenność. To też zmiany fizyczne. Starzenie się skóry. Wiele z nas mocno to przeżywa. Często słyszę od pacjentek: „Będę stara, nie chcę, nie jestem na to gotowa”. Widzę, jak są skupione na fizyczności, na wyglądzie. To zrozumiałe. Teraz medycyna estetyczna daje dużo możliwości i kobiety z nich korzystają. Nic w tym złego. Jeśli im to pomaga, jeśli sprawia, że czują się lepiej psychicznie – oczywiście, niech to robią. Z drugiej strony – żeby ciało dobrze wyglądało, żebyśmy miały siłę i energię, musimy po prostu dbać o siebie. Jest wiele sposobów. Masaże relaksujące, joga, ćwiczenia oddechowe. Bardzo ważne jest też to, co jemy. Musimy inwestować w ciało latami. Nie tylko menopauza je przecież zmienia. Ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że przyjdzie w końcu moment, kiedy żadne zabiegi nie będą już tak skuteczne. Od momentu urodzenia zmieniamy się, starzejemy, wyglądamy inaczej. To naturalny proces. Niby to wszyscy wiemy, ale chyba dla większości to jedynie teoria. Chcemy zatrzymać czas. Nie tylko medycyna estetyczna nam w tym pomoże. Jeśli się ćwiczy pranajamę codziennie, to skóra długo będzie naturalnie młoda. Jogini nawet w podeszłym wieku nie wyglądają na swoje lata. Mają młodą skórę. Wiele rzeczy się na to składa. Pewne procesy można opóźniać, ale nie bez końca. Takie jest życie.

Czyli kluczem jest akceptacja? Tak. Na Wschodzie mówi się, że wartości od zewnątrz kierują się ku wnętrzu. Ale musi być praca, refleksja, zastanowienie. Skóra ma prawo się zmieniać. Będę o nią dbać, ale muszę zaakceptować, że to, co powstało, przemija. To, co nie przemija, to wartości. Cała kultura Zachodu skupiona jest na tym, co na zewnątrz. Na wyglądzie, na skórze, na opakowaniu. Wszyscy się tą zewnętrzną młodością zachwycają i pewnie dlatego nie potrafimy spojrzeć głębiej. Nie widzimy tych wewnętrznych wartości w sobie, nie szukamy ich też w innych. Budowanie mądrości, o którym mówimy też w kontekście menopauzy, to przefiltrowanie rzeczy, które nam nakazuje społeczeństwo. I wybranie tego, co mnie służy, na czym mogę budować swoje poczucie własnej wartości. To wymaga odwagi i świadomości. Tego aspektu duchowego, emocjonalnego nie da się kupić, żaden lekarz nie wypisze na to recepty.

Na to nie, ale na fizyczne objawy menopauzy już tak. A przecież bywa, że się w tym czasie po prostu źle czujemy, źle śpimy, mamy uderzenia gorąca, bóle głowy, wahania nastroju. Tu już lekarz może pomóc? Kiedy mamy wyraźne objawy, takie jak na przykład bezsenność, można myśleć o suplementacji hormonalnej. Oczywiście dobranej indywidualnie. Nie każdy potrzebuje tego samego i w takiej samej dawce. Trzeba dopasowywać leczenie do pacjenta. Czasem kobieta w pędzie życia po prostu przegapia różne drobne sygnały ze strony organizmu, „budzi się” dopiero, kiedy zaczynają się uderzenia gorąca. Wtedy idzie do lekarza. Zaczynamy się wtedy przyglądać, badamy poziom hormonów, pytam o rodzaj miesiączek, czy są obfite, czy skąpe, jaka jest ich regularność, czy są krótkie, czy długie. I dobieramy kurację. Czasem wystarczą zioła, choćby olej z wiesiołka, czy zmiana diety tak, żeby było w niej więcej fitoestrogenów, dobrych olejów. Albo włączenie jogi – ona świetnie reguluje układ nerwowy. Niektórym kobietom takie zmiany pomogą i nie trzeba robić nic więcej. Ale dla innych to za mało – potrzebują uzupełnienia hormonów. I znowu – możliwe, że wystarczy bioidentyczny progesteron i poprawi się samopoczucie pacjentki, zmniejszą się obfite krwawienia i inne uciążliwe objawy. Zawsze ważna jest dobra dieta. To fundament gospodarki hormonalnej i prawidłowej pracy jelit. Co z tego, że lekarz hormony wypisze – jeśli ty sama niczego w diecie nie zmienisz, będziesz tych hormonów potrzebowała więcej i więcej. Dla prawidłowej pracy hormonów znaczenie ma też nasz stan emocjonalny. Jeśli w tym czasie kobieta mierzy się z trudnymi sprawami – problemami w związku, w pracy czy odejściem z domu dzieci – objawy mogą się pogłębiać. Tylko żeby wszystko właściwie zdiagnozować, trzeba poznać pacjenta. Dziś w medycynie jest niestety tendencja do patrzenia nie na pacjenta, ale na wyniki badań, i to na ich podstawie ustala się leczenie. A jeśli poznamy kobietę, jej problemy, możemy zobaczyć, że nie każda potrzebuje tej samej dawki hormonów. Czasem w ogóle hormonów nie potrzebuje.

Nie należy więc pani do lekarzy, którzy od razu na wstępie zapisują hormonalną terapię zastępczą (HTZ)? Powiem tak: zapisuję ją zawsze, kiedy jest potrzebna. Jestem zwolenniczką mądrej pomocy, która nie obciąży dodatkowo ciała i będzie działać dłuższy czas. Często trafiają do mnie pacjentki, które od dawna brały HTZ. I nagle ich lekarz orientuje się, że to trwa już pięć czy sześć lat i mówi: „Oj nie, koniec, taka terapia niesie ze sobą ryzyko, już recepty nie wypiszę”. A ciało kobiety uzależniło się już w jakimś sensie od hormonów i nagle koniec, ucinamy to jak nożem. Ja wtedy mówię: „Nie, zrobimy inaczej, możesz brać hormony, ale może przejdziemy na bioidentyczne, dopasujemy dawkę do ciebie, a jak hormon jest naturalny i dawka dobrze dobrana, możesz brać, dopóki potrzebujesz”. Nikt nie zabiera choremu hormonów tarczycy, bo nagle wpada na pomysł, że to za długo trwa. Nikt cukrzykowi nie zabierze insuliny. A może być i tak, że kiedy wprowadzimy w życie inne zmiany, jak dieta czy joga, to za jakiś czas te hormony nie będą w ogóle potrzebne. Ale wszystko powoli. Z głową. Czasem jest na przykład wysokie ryzyko osteoporozy – wtedy hormony trzeba brać dłużej. Ale przy hormonach bioidentycznych to sprawa absolutnie bezpieczna. Jestem zwolenniczką tego, co może pomóc, bo chodzi o jakość życia, o wsparcie dla kobiety.

Co to takiego hormony bioidentyczne? Doktor Christiane Northrup w swojej książce „Mądrość menopauzy” pisze o nich: „idealny projekt natury”. Stosuję je w swojej praktyce od 25 lat. To hormony, które mają strukturę identyczną jak te wydzielane przez nasz organizm. Są oczywiście progesterony syntetyczne, mające zmienioną strukturę, czasem trzeba z nich korzystać – na przykład kiedy jest obfite krwawienie. Ważne, by pilnować indywidualnego dawkowania.

Jak poza hormonami można sobie pomagać? Joga, co jeszcze? Masaże relaksacyjne. Uważam, że są bardzo pomocne. Różnego typu: shiatsu, tajskie, ajurwedyjskie, lomi lomi, terapia czaszkowo-krzyżowa, także refleksoterapia, akupresura. To nie tylko relaks. Zaburzenia hormonalne wynikają też ze złego metabolizmu, ze stresu – masaże pomogą w odprężeniu. Do tego ćwiczenia oddechowe, joga, medytacja.

I dieta. Jaka? Fitoestrogeny to istotna sprawa. Bardzo ważne, żeby przewód pokarmowy prawidłowo pracował, żeby nie było zaparć, żeby oczyszczały się jelita, wątroba. Zwłaszcza jeśli bierzemy hormony, wątroba przecież je metabolizuje, musi być sprawna, nieobciążona. Tak więc dużo błonnika, czyli warzywa, dobre probiotyki, kiszonki, zakwasy, dobre oleje, dobre tłuszcze, soczewica, ryby, jeśli ktoś lubi. Nie pijmy pięciu kaw dziennie, bo to wypłukuje magnez, pilnujmy, by nie jeść zbyt późno, wieczorami, bo to nie wpływa dobrze na metabolizm, a tym samym na gospodarkę hormonalną.

A co z suplementacją? Są suplementy, które trzeba brać sezonowo – na przykład jesienią i zimą witamina D3, teraz, w czasie obniżonej odporności, witamina C. To coś, co można zalecić każdej kobiecie, nie tylko podczas menopauzy. Ważne są kwasy omega, można je przyjmować w kapsułkach czy w płynie, jak tran. Pomocne w pracy jelit są probiotyki – choć to nie muszą być tabletki, może też być choćby olej z wiesiołka, zioła.

Mówi pani, że czas menopauzy to czas oczyszczenia. Tworzymy nowy porządek? Tak – i możemy na nim budować coś nowego, dla siebie. Bo często wcześniej kobieta o sobie zapominała. Oczywiście nie zawsze – niektóre z nas mają naturalną, instynktowną zdolność dbania o siebie, mądrego, i nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Inne gromadzą wiedzę, nie mają za to kontaktu z własnym ciałem, czytają książki, a nie bardzo umieją czytać siebie, nie dostrzegają własnych potrzeb czy ograniczeń. Bardzo istotne jest, żeby słuchać organizmu, on nas pokieruje.

Chyba kiedyś to umieliśmy, ale zapomnieliśmy… To ogromny problem. Żyjemy w czasach nadmiaru. Nadmiaru wszystkiego, rzeczy, jedzenia, informacji, bodźców. I widzę pacjentki, które się w tym nadmiarze gubią. Przeczytały 2 tysiące książek, ale nie mają kontaktu z własnym ciałem. Nie widzą siebie. A jak nie czyta się sygnałów płynących z ciała, trudno potem sobie pomóc. Ten nasz wewnętrzny ekspert to przekleństwo. Mówię zawsze: trzeba poczuć. Obudzić świadomość. Wszystko, czego potrzebujemy, jest w nas. Medycyna jest cudowna, ale też się zmienia. Kiedyś była moda na hormony, teraz przyszła na suplementy, na naturę, a my o tym czytamy, uczymy się, szukamy ciągle na zewnątrz. A nikt nam nie mówi, że cały skarb jest w nas. Mamy w sobie najlepszego nauczyciela i terapeutę. Teraz, kiedy przychodzi menopauza, jest czas, żeby doświadczyć tego, co mówi nam organizm. Nie musisz chodzić do dietetyka, żeby wiedzieć, jak masz jeść. On może ci rozpisać teoretycznie idealny jadłospis na cały tydzień, ale skąd ma wiedzieć, czego dziś potrzebujesz? Czy masz dzień ciężki, czy nie, czy wstałaś wyspana, czy po bezsennej nocy? Czy boli cię głowa, czy masz masę energii? Każdy dzień jest inny, ciało pracuje inaczej – musisz się nauczyć to rozpoznawać. Oczywiście mówimy tu o mądrej diecie, nie o słodyczach czy rzeczach niezdrowych, ale podstawową wiedzę przecież każda z nas ma. Nikt poza tobą nie będzie wiedział, co jest dla ciebie teraz dobre. Trzeba nauczyć się to rozpoznawać. To jest dziś najważniejsze. 

Preeti Agrawal doktor nauk medycznych, specjalistka ginekologii i położnictwa oraz specjalistka medycyny integracyjnej; założycielka Integrative Medical Center w Żernikach Wrocławskich, www.imc.wroc.pl

  1. Zdrowie

Przejrzyjmy na oczy - posprzątajmy świat ze szkodliwych jednorazowych okularów

 Organizatorem kampanii Czas Na Wzrok jest Grupa Essilor (firmy Essilor Polonia, JZO i Jai Kudo)
Organizatorem kampanii Czas Na Wzrok jest Grupa Essilor (firmy Essilor Polonia, JZO i Jai Kudo)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Pod hasłem #SuperMocOkularów ruszyła kampania edukacyjna Czas Na Wzrok 2021. Jej celem jest zwrócenie uwagi na szkodliwość niewłaściwie dobranych okularów oraz wpływ „jednorazówek” na środowisko.

Każdego roku do naszego kraju trafia blisko 14 mln sztuk gotowych, jednorazowych okularów – zarówno korekcyjnych bezbarwnych, jak i tanich okularów przeciwsłonecznych. Mimo, że blisko 80 proc. Polaków ma świadomość zagrożeń wynikających z użytkowania ich bez konsultacji ze specjalistą, kupują je, szkodząc tym samym nie tylko wzrokowi, ale także środowisku. Ze zleconego przez Grupę Essilor i zrealizowanego przez SW Research w lutym br. badania wynika, że w 2020 roku aż 70 proc. Polaków nie zbadało swojego wzroku u okulisty lub optometrysty. Jednocześnie, 69 proc. respondentów przyznało, że w „pandemicznej rzeczywistości”, w wyniku zwiększonej ilości czasu spędzonego przed ekranem, ich wzrok uległ pogorszeniu. Ta szczególna sytuacja i związane z nią ograniczenia spowodowały, że wiele osób – zamiast skorzystać z usługi badania wzroku i profesjonalnego doboru okularów w salonie optycznym – wybrało szybszy, ale niekoniecznie lepszy sposób, ratując się jednorazowymi okularami z drogerii, apteki czy supermarketu.

Jako Grupa Essilor, od przeszło trzech lat staramy się podnosić w społeczeństwie świadomość potrzeby dbania o wzrok. Zatrważające statystyki dotyczące zaniechania badań wzroku wśród Polaków w ubiegłym roku, jak i sama liczba tzw. „gotowców”, które trafiają do Polski, uderzyły nas na tyle, że tegoroczną edycję edukacyjno-społecznej kampanii „Czas Na Wzrok” postanowiliśmy w pełni poświęcić właśnie kwestii okularów jednorazowych. Chcemy przypomnieć Polakom, że jest to rozwiązanie wyłącznie awaryjne i nie może być traktowane w kategorii regularnej korekcji. To niezwykle istotne, aby uświadamiać, jak ważna jest profesjonalna, indywidualnie dobrana korekcja okularowa. Stąd pomysł na tegoroczny temat kampanii. Chcemy przekonać Polaków do tego, że po okulary powinno się przychodzić wyłącznie do optyka. Przy okazji zadbamy o naszą planetę dla kolejnych pokoleń! – mówi Justyna Skrzypek, Country Marketing Director Grupy Essilor na Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię i Ukrainę.

Nadużywane jednorazówki

Okulary jednorazowe są powszechnie dostępne – w marketach, na bazarach, nawet w aptekach. Ich stosunkowo niska cena sprawia, że może sobie na nie pozwolić większość z nas. Jednak, jak zauważa okulistka Anna Ambroziak, kwestia popularności tzw. „gotowców” generuje istotny problem.

Wiele osób, pomimo wyraźnych, rygorystycznych wskazań producentów, z okularów jednorazowych korzysta niezgodnie z instrukcją. Chociaż jest to tanie i wygodne rozwiązanie w sytuacji, kiedy zapomnimy zabrać swoją parę z domu, lub kiedy oczekujemy na odbiór nowych okularów od optyka, to coraz częściej zauważam niepokojący trend – ludzie, zamiast traktować jednorazówki jako rozwiązanie doraźne i awaryjne, zaczynają nosić je na co dzień.  W ten sposób szkodzą swoim oczom. Głównie dlatego, że okulary jednorazowe posiadają jednakowy rodzaj szkieł. Oznacza to, że obie soczewki w takich okularach mają najczęściej tę samą moc. Tymczasem oczy potrzebują najczęściej innej w prawym, a innej w lewym oku. W konsekwencji tego, użytkując okulary jednorazowe na stałe, ryzykujemy nieprawidłową korekcją wzroku i pogorszeniem widzenia. Dlatego tak ważne jest, by okulary – zarówno korekcyjne, jak i przeciwsłoneczne – kupować u optyka. To jedyna gwarancja dopasowania ich indywidualnie do potrzeb każdego z nas – przestrzega okulistka.

Chodzenie w przeciwsłonecznych „jednorazówek” z ulicznego straganu również nie jest zdrowe dla naszym oczu. Niestety, okulary z niepewnego źródła zwykle nie mają ochrony przeciwsłonecznej nawet jeśli informacja o filtrach znajduje się na zausznikach. W okularach za 15 złotych najczęściej znajdują się po prostu przyciemniane szkiełka, przez które do naszych oczu dociera mniej światła, co powoduję, że źrenice naszych oczu rozszerzają się. W efekcie do oka wpada więcej szkodliwego promieniowania UV.

Dla zdrowia i planety!

Tegoroczna akcja #SuperMocOkularów ma nakłonić Polaków do dbania o wzrok oraz przyczynić się do ochrony środowiska. Essilor we współpracy z partnerskimi salonami optycznymi, organizuje zbiórkę jednorazowych, szkodliwych okularów. Do każdego salonu optycznego, oznakowanego specjalną „eko ikoną” można przynieść stare, nieużywane, zniszczone oraz przede wszystkim szkodliwe  dla zdrowia jednorazowe okulary i w zamian – otrzymać specjalną ofertę na kupno nowej, profesjonalnie wykonanej pary okularów wraz z badaniem wzroku w ich cenie (w tych salonach, w których prowadzone są badania wzroku). Zebrane z całej Polski jednorazowe okulary Grupa Essilor przekaże do przetworzenia na energię dla naszych domów.

Salony optyczne, biorące udział w akcji, można wyszukać w lokalizatorze na stronie internetowej kampanii www.czasnawzrok.pl.

Organizatorem kampanii Czas Na Wzrok jest Grupa Essilor (firmy Essilor Polonia, JZO i Jai Kudo) Organizatorem kampanii Czas Na Wzrok jest Grupa Essilor (firmy Essilor Polonia, JZO i Jai Kudo)