1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Gwałtowny stres a choroby serca u kobiet

Gwałtowny stres a choroby serca u kobiet

Silne emocje, silny stres mogą być zapalnikiem, który wywoła zawał serca.(Fot. iStock)
Choroby serca są u kobiet rzadziej rozpoznawane i gorzej leczone. Jak niebezpieczny może być gwałtowny stres dla osób zagrożonych chorobą serca – mówi kardiolog prof. dr hab. Grzegorz Raczak. 

Czy serce kobiety choruje inaczej niż mężczyzny?
Jest zwykle mniejsze niż mężczyzny, bo panie w ogóle są drobniejsze, mają mniejszą masę mięśniową. Ale budowa anatomiczna serca kobiety i mężczyzny jest taka sama. Panuje jednak potoczne przekonanie, że zawał czy choroba wieńcowa to przypadłości typowo męskie. I wiele kobiet pada ofiarami takiego mitu. Bo różnice widać tylko w wieku 30–40 lat, czyli u pań przed menopauzą.

Jak menopauza związana jest z sercem?
Dopóki kobieta zachowuje płodność, dopóki prawidłowo funkcjonują jej jajniki, jest chroniona przez własne hormony przed miażdżycą tętnic wieńcowych. Mężczyźni – szczególnie ci obarczeni różnymi czynnikami ryzyka (palący papierosy, mający podwyższony poziom cholesterolu, z nadciśnieniem, otyli) – są zagrożeni miażdżycą już w czwartej, piątej dekadzie życia. Panie zaczynają zgłaszać się do kardiologa zwykle dziesięć lat później. Kiedy biologiczna ochrona kobiety stopniowo zanika, zmniejsza się w jej krwi poziom tak zwanego dobrego cholesterolu (HDL), a rośnie tego „złego” (LDL).

Czy to oznacza, że dopóki jesteśmy młode, nie musimy się przejmować naszym sercem, bo nic złego mu się nie stanie?
To złudne myślenie. Zwłaszcza jeśli towarzyszy mu palenie papierosów, siedzący tryb życia i lekceważenie swojej wagi. A pracując przez lata na choroby układu krążenia, panie muszą się też liczyć z tym, że są gorzej diagnozowane.

Z czego to wynika?
Choćby z tego, że kobiety dużo później i w poważniejszym stanie trafiają do lekarza. Często same nie łączą dolegliwości, których doświadczają, z sercem. Wiele z nich uważa, że za ból w klatce piersiowej odpowiada niestrawność lub zgaga. A ból szczęki lub ramion, pocenie się, nudności, skrócony oddech, zmęczenie, omdlenia? Szukają innych przyczyn – nie myślą o układzie krążenia. Rzadko którą kobietę zaalarmuje to na tyle, by pojechać do szpitala w ciągu pierwszej godziny od wystąpienia objawów. A to kluczowy czas dla przeciwdziałania skutkom zawału serca. Choć trzeba przyznać, że także niektórzy lekarze nie doceniają powagi takich dolegliwości u kobiet.

Kobiety się lekceważy?
Raczej trudniejsze jest u nich wykrycie choroby. Mają częściej nieswoiste objawy i trzeba dużego doświadczenia, by właściwie interpretować wyniki ich badań. Tak jest na przykład przy próbie wysiłkowej.

Inaczej się męczymy?
Męczyć się możemy podobnie, ale próba wysiłkowa ma za zadanie nie zmęczyć pacjenta, ale wykryć chorobę wieńcową u osoby, która rzeczywiście na nią cierpi. Wynik próby, obok wiarygodnego, może być fałszywie dodatni (kiedy rozpoznajemy chorobę u osoby zdrowej) lub fałszywie ujemny (kiedy nie stwierdzamy choroby, chociaż ona istnieje). Otóż próba wysiłkowa stanowiąca podstawowe, najczęściej używane narzędzie diagnostyczne w ocenie bólów tzw. stenokardialnych daje u kobiet, zwłaszcza młodych, znaczny odsetek wyników fałszywych, zarówno dodatnich, jak i ujemnych. Wpływać na to może charakter zgłaszanych dolegliwości, działanie estrogenów i wiele nie do końca poznanych czynników.

Co więc powinno nas zaniepokoić?
Ból o charakterze uciskowym za mostkiem, zwłaszcza po wysiłku, ale także inne bóle w klatce piersiowej czy nadbrzuszu, których wcześniej nie było. Ważne są także, bo to czynniki ryzyka choroby wieńcowej, wzrosty ciśnienia krwi – szczególnie jeśli długo się utrzymują – i wysoki poziom cholesterolu. Kobiety powinny być wobec takich zmian bardziej czujne, jeśli w ich rodzinie ktoś umarł z powodu choroby serca przed 60. rokiem życia. Prawdopodobieństwo choroby wieńcowej zwiększa się dodatkowo u osoby z nadwagą lub otyłej prowadzącej siedzący tryb życia, palącej jeszcze do tego papierosy.

A my tymczasem większość przypadków „gniecenia w dołku” czy „ściskania serca” zrzucamy na karb stresu, nerwów.
To uważajmy! Bo silne emocje, silny stres mogą być zapalnikiem, który wywoła zawał serca. Nie bez powodu dużo zgonów z powodu ataku serca odnotowuje się w czasie trzęsień ziemi, powodzi, ba! nawet meczów piłkarskich. Gwałtowny stres może prowadzić do nagłej niewydolności serca u ludzi zagrożonych chorobą tego narządu. Wyrzut hormonów stresu – adrenaliny, noradrenaliny – powoduje m.in. skurcz naczyń krwionośnych. Jeśli na ich ściankach znajdowała się blaszka miażdżycowa, może się oderwać i zablokować naczynie, powodując zawał serca czy udar mózgu. Długotrwały stres przyspiesza rozwój miażdżycy.

Zatem stres może zabić?
Kogoś obarczonego ryzykiem choroby niedokrwiennej tak. Choć brak jest bezpośrednich dowodów na związek stresu z chorobami serca – bo poziom stresu, zwłaszcza długo się utrzymującego, jest trudno mierzalny. Jednak pośrednie dane pokazują związek. Wiemy przecież, że reakcja stresowa organizmu to przygotowanie do walki lub ucieczki w obliczu zagrożenia. Organizm nie wie, jaką strategię obierzemy, ale na przykład podnosi nam na wszelki wypadek krzepliwość krwi. Było to uzasadnione w czasach, gdy w trakcie ucieczki i walki mogło dojść do zranienia i wykrwawienia, ale dziś wobec stresów życiowych, np. w pracy, może przyczynić się do zawału serca. I co ciekawe, zaobserwowano, że najczęściej do zawałów dochodzi nad ranem. Wtedy bowiem rośnie w naszym organizmie poziom hormonów stresu – adrenaliny i kortyzolu – i wtedy również mamy największą krzepliwość krwi. Adrenalina przyczynia się też do wzrostu ciśnienia krwi, przyspieszenia pulsu i oddechu, wzrostu napięcia mięśniowego. Szybciej i ciężej pracujące serce potrzebuje więcej tlenu, a jeśli jest go za mało, dochodzi do niedokrwienia. Kortyzol – jeśli długo jesteśmy poddawani działaniu tego hormonu – może prowadzić między innymi do rozwoju oporności na insulinę, stanu poprzedzającego zachorowanie na cukrzycę.

A cukrzyca zwiększa ryzyko zawału serca?
Właśnie. Poza tym osoby żyjące w stresie prowadzą zwykle bardziej niehigieniczny tryb życia – mało się ruszają, mają nadwagę, częściej palą papierosy. A to dla serca prawdziwa katastrofa.

Ale czy nie bardziej niż ataku serca kobiety powinny się jednak obawiać raka piersi?
Wręcz przeciwnie. I to właśnie dlatego, że zagrożenia rakiem piersi są bardziej świadome, bo więcej się o tym mówi. Ale to choroby układu krążenia – niezależnie od płci – są najczęstszą przyczyną śmierci na świecie, częstszą niż wszystkie nowotwory razem wzięte. W Europie około 3 procent kobiet umiera z powodu raka piersi, na serce natomiast aż 55 procent. Tylko że za rzadko o tym przypominamy.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze