fbpx

Skok na bank

Mam nowego przyjaciela, nazywa się Samuel Kofi i mieszka w Ghanie. Wie, że jestem człowiekiem, któremu można zaufać, i dlatego napisał do mnie, namawiając, abym pomógł mu w delikatnej sprawie. Samuel jest regionalnym menedżerem w międzynarodowym banku. Przygotowując raport, odkrył, że jego oddział zupełnie przypadkowo zarobił 3,5 mln dol.

Pieniądze te, jak mnie zapewnia, są na koncie nieposiadającym właściciela, nikt o nich nie wie, a zatem nie należą do nikogo. Samuel chciałby je zagospodarować. Jest tylko jeden szkopuł – pracownik banku nie może ich podjąć. Dlatego prosi mnie o pomoc. Proponuje, że wskaże mnie jako ich właściciela i prześle je na moje konto. Podzielimy się uczciwie, ja zatrzymam 40 proc., czyli 1,4 mln dol., a on weźmie resztę. Dotychczas nigdy nie obrabiałem banku, ale zastanowiłem się nad dalszym scenariuszem, gdybym zdecydował się spróbować.

Plan wydaje się prosty: wskazuję numer konta i pieniądze przychodzą same. Wypłacam Samuelowi jego dolę i zaczyna się dolce vita. Ale dlaczego mam mu oddać aż 2,4 mln dol. z zarobionych pieniędzy?! To nieuczciwe. Beze mnie ten krwiopijca Samuel nic by nie zarobił. Proporcje powinny być odwrotne – dla mnie 60 proc., a dla niego najwyżej 40. Na pewno przekonałbym Samuela do takiego podziału zysku, aby moja dola wynosiła 2,4 mln dol., tak byłoby uczciwie. Potem przesłałbym mu numer konta. Odpowiedziałby natychmiast, że aby pieniądze wytransferować, musi przenieść je na specjalne konto, którego założenie kosztuje 60 dol. To drobna suma, ale on nie może jej wyłożyć, by nie wzbudzać podejrzeń. Proponuje, abym ja przesłał pieniądze. Kilka dni wcześniej zwiększyłem swój udział w zysku o cały milion dolarów, głupio teraz targować się o tak niewielką sumę.

Niebawem otrzymałbym kolejny mejl, że konieczne jest dokonanie jeszcze opłaty manipulacyjnej w wysokości 30 dol. Po zrealizowaniu przelewów przyszłaby od Samuela przerażająca wiadomość: wszystko się wydało, odkryto „nasze” pieniądze, policja prowadzi śledztwo i on może zostać aresztowany. Dla mojego dobra poprosiłby, żebyśmy nie kontaktowali się ze sobą. W takiej sytuacji upominanie się o zwrot 90 dol. byłoby oczywiście nietaktem. A teraz prosty rachunek. Załóżmy, że Samuel wysłał tę wiadomość do miliona osób. Jeśli choć jedna na dziesięć tysięcy zareagowała, to znaczy, że stu kandydatów do złotego interesu wpłaciło pieniądze. Samuel zarobiłby w ten sposób 9 tys. dol.

Wkrótce po ofercie z Ghany dostałem nową wiadomość. Napisała firma adwokacka Norman & Sons. Byli szczęśliwi, że udało im się mnie odnaleźć, bo w mieście Las Vegas zmarł milioner John Dubois. Jego majątek szacowany jest na 15 mln dol. Niestety, nie pozostawił krewnych. Wszystko miało przejść na państwo, na szczęście firma Norman & Sons podjęła się poszukiwań. Okazuje się, że to właśnie ja jestem jedynym krewnym, a zatem i spadkobiercą Johna. Cały majątek przypadnie mnie. Gdybym zareagował, zapewne zostałbym poproszony o dokonanie kilku opłat manipulacyjnych. Po ich uiszczeniu firma Norman & Sons z żalem poinformowałaby mnie, iż spadek obciążony jest długami, które powinienem pokryć. Poradziliby mi, żebym nie ujawniał, że jestem spadkobiercą, i zniknął, aby ocalić własny majątek.
 
Chcąc odpocząć od kolejnych ofert, poszedłem pobiegać do parku. Wracając, wyjąłem pocztę. Wylosowałem wczasy na Hawajach. Aby tam pojechać, muszę tylko zakupić Biblię za 69 zł. Podejrzewam, że kiedy zapłacę, okaże się, że wygrałem wczasy, ale bez dojazdu.

Pomysłowość naciągaczy jest nieprawdopodobna. Na szczęście nie ma takiego cwaniaka, którego nie można przechytrzyć. Do łez rozbawiła mnie historia przedsiębiorcy oferującego produkty o magicznych właściwościach. Chętnych były setki i na konto firmy wpływały olbrzymie kwoty. Pewnego dnia wpłaty ustały, właściciel nie mógł zrozumieć, co się stało. Wynajęci detektywi wyjaśnili tajemnicę. Dwaj pracownicy zdecydowali się na przejęcie zysków. Założyli firmę o takiej samej nazwie i do wysyłanych klientom przekazów wpisywali swój numer konta. Nim oszustwo udało się wykryć, przejęli dwumiesięczny obrót. Pieniądze poszły w siną dal.