1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło
  4. >
  5. Masz kota?

Masz kota?

Czy istnieje męska intuicja? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w baśni „Kot w butach” Charles’a Perraulta. Udowadnia ona, że droga mężczyzny do życiowej pełni nie musi być podążaniem za stereotypem, czyli walką o władzę, współzawodnictwem albo monotonną, ciężką pracą. Droga do szczęścia jest prosta, wystarczy słuchać swojego... kota – mówi Katarzyna Miller.

 

Czy istnieje męska intuicja? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w baśni „Kot w butach” Charles’a Perraulta. Udowadnia ona, że droga mężczyzny do życiowej pełni nie musi być podążaniem za stereotypem, czyli walką o władzę, współzawodnictwem albo monotonną, ciężką pracą. Droga do szczęścia jest prosta, wystarczy słuchać swojego... kota – mówi Katarzyna Miller.

 

 

Przyp. red.: Baśń opowiada o najmłodszym synu młynarza. Stary młynarz tak podzielił majątek pomiędzy swoich trzech synów, że starsi otrzymali niemal cały spadek, a najmłodszy syn dostał tylko kota. Jednak ten sprytny zwierz okazuje się cenniejszym darem niż młyn i osioł należący do braci. Niezwykły kot słysząc, że jego nowy właściciel jest trochę niepewny, postanawia mu pomóc. Występując w przebraniu sługi, kot stwarza przed przejeżdżającym karetą królem i jego córką pozory bogactwa. Zajmuje też podstępem zamek i ziemie należące do czarownika: zjada dotychczasowego właściciela przemienionego w mysz. Dzięki wysiłkom kota, Młynarczyk staje się posiadaczem zamku i żeni się z córką spotkanego wcześniej króla.

Kto naprawdę jest bohaterem tej baśni? Młynarczyk, który nie miał nic, a dostał wszystko? – Czy kot, dzięki któremu Młynarczyk zostaje królem, ma zamek, piękne włości i królewnę za żonę...

A czy baśniowy bohater nie powinien sobie zasłużyć sam na bycie królem? – Zasługuje sam, bo kot to tak naprawdę część osobowości Młynarczyka. Mamy więc jednego bohatera, ale rozpisanego jakby na dwie części. Ale po kolei. Młynarczyk jest biedny, ojciec umiera i zostawia mu tylko kota w spadku. Zauważyłaś, że w tej baśni pokazana jest jedynie linia męska, o matce nie słyszymy ani słowa? Młynarz ma trzech synów. Najstarszy dostaje w spadku młyn, średni osła, a najmłodszy kota. Nawet zwierzęta są rodzaju męskiego. To jest opowieść o męskości w ogóle, o tym, jak mężczyzna, wykorzystując swoją spuściznę, może odnieść sukces w życiu.

Ale w sposób niekonwencjonalny. Nie o rycerzu mowa czy o księciu, nie trzeba niczego zdobyć, pokonywać smoka, rozwiązywać zagadek, uwalniać królewien... – Interesujące jest właśnie to, jaki mężczyzna jest tu pokazany. Młynarczyk jest cichy i zrównoważony. Nie narzeka, gdy dostaje w spadku kota. Tylko się dziwi: „Co ja z tym kotem zrobię?”. Starszy brat będzie młynarzem, jakoś zarobi na życie. Średni ma osła, więc może coś przewozić, będzie miał z czego żyć. Ale jak tu żyć z kota?

Podoba mi się w nim to, że się nie załamuje, nie rozpacza, tylko ma w sobie spokój – niewypowiedziane przekonanie, że jakoś to będzie. Kot mówi: „Zaufaj mi, ja o nas zadbam”. Więc Młynarczyk mu ufa: „Działaj, kocie, tylko nie chcę żadnych kocich nieuczciwych sztuczek typu napadanie na kogoś na gościńcu”. – To bardzo ważne – Młynarczyk jest uczciwy, nie godzi się na nic, co mogłoby zatruć spokój jego sumienia. Nie ma prawie nic, ale za to nic go nie gryzie, a to wielki komfort.

Kot zaczyna działać w sposób konsekwentny, finezyjny i przemyślany. Ma plan, który wygląda, jakby był przećwiczony w najdrobniejszych szczegółach. Nie waha się, nie traci głowy... Zazdroszczę. – Dlatego osiąga sukces. Na poziomie historii ta baś  to rodzaj instrukcji: jak zdobyć to, co się chce, jak osiągnąć wyznaczony cel. Kot prosi swojego pana o worek owsa i buty. Na ten worek owsa łapie zajączka i niesie królowi w darze od swojego pana Jaśnie Wielmożnego Barabana, jak nazywa Młynarczyka. Potem łapie kuropatwy i znów zanosi królowi w darze. Potem zanosi mu mnóstwo innych zdobyczy.

Kot mógłby przecież zamiast oddawać te ptaki, zjadać je sam i nie myśleć o przyszłości. Tymczasem on inwestuje, ciężko pracuje dzień w dzień. Rozumie, że skoro chce króla obłaskawić, musi stworzyć dobrą atmosferę wokół swojego pana, a tego się nie da zrobić za jednym razem. – Zaufanie buduje się stopniowo. W królu budzi się ciekawość, kim jest tajemniczy darczyńca. Gdy grunt jest przygotowany, kot namawia królewnę, by razem z ojcem przyjechali w okolice młyna na spacer. Okolicznym ludziom pracującym w polu każe zaś mówić, że pracują we włościach Jaśnie Wielmożnego Pana Barabana – grozi im, że gdy tego nie zrobią, pożre ich zły czarownik z niedalekiego zamku.

Pomyślał o wszystkim. – Z kolei Młynarczyka namawia na kąpiel koło młyna, a gdy ten wchodzi do wody, chowa jego ubranie. Zbliża się kareta, kot w krzyk: „Ratujcie Pana Barabana, bo się topi!”. Wyciągają gołego, ślicznego chłopca, ubierają w mundur i prowadzą do karety, gdzie poznaje króla i królewnę.

Którzy myślą, że mają do czynienia z majętnym młodzieńcem, bo po drodze wszyscy mówią, że pracują dla Pana Barabana. A on nic nie mówi, tylko się gapi jak zaczarowany na królewnę... – Bo go zachwyciła. Kareta zmierza w stronę pobliskiego zamku. Kot przybiega tam przed nimi. Wpada do sali balowej, gdzie ucztuje zły czarownik. I co? Rozprawia się z czarownikiem w wielkim stylu, typowym dla baśni. Bierze go pod włos: „Naprawdę umiesz się przemienić we wszystko? Nawet w coś małego?”. I gdy ten się przemienia w myszkę, kot go zjada.

Taki niby-wszechmocny i zły, a taki głupi ten czarownik... – Bo każdy zły czarownik czy czarownica, żeby czuć własną siłę, muszą się popisywać. Ktoś musi być świadkiem tej wszechmocy. Są więc uzależnieni od swoich widzów, chcą podziwu, ciągłego potwierdzania, że są wspaniali, przerażający. To ich słabość. Prawdziwie wszechmocny człowiek zna swoją wartość. Jest niezależny od opinii innych.

To klasyczny baśniowy motyw. Pamiętasz czarownicę w „Jasiu i Małgosi”, która weszła do pieca, by udowodnić, że się to da zrobić? Złe moce dają się zaślepić, gdy w grę wchodzi ambicja. – Czarownik znika, a tymczasem kareta z królem, Młynarczykiem i królewną wjeżdża do zamku i Pan Baraban podejmuje gości gotową już ucztą.

Prawdziwa wirtuozeria. Myślę, że się to wszystko udało, bo kot nie stracił zimnej krwi, w razie potrzeby improwizował. – Był inteligentny, miał świetny refleks, jak to kot, i działał – nie sądzę, by z góry założył, w jaki sposób poradzi sobie z cza-rownikiem.

W rezultacie Młynarczyk został panem na zamku. Rządził mądrze i sprawiedliwie, a kot, jak mówi baś, spasł się na resztkach z pańskiego stołu. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? – Ciekawe, że Młynarczyk wchodzi tak łatwo w tworzoną przez kota rzeczywistość. To jest istota tej baśni. On przyjmuje wszystko, co przychodzi. Widzi świat takim, jakim jest, nie ocenia, nie przeciwstawia się. Nie mówi: „To nie ja, o co chodzi, nie jestem żadnym Barabanem”.

Nie broni się, tylko za tym idzie. – I się nie boi. To równie ważne. Ani się nie złości, ani nie dziwi. Można powiedzieć, że albo to jest głupek, albo mędrzec. Czasami linia graniczna jest niewyraźna...

Znasz kogoś, kto zareagowałby tak jak Młynarczyk? Jacyś ludzie wyciągają cię z wody, ubierają w mundur i ładują do karety, a tam siedzi król i ma cię za jakiegoś Barabana? A ty tylko się uśmiechasz łagodnie i czekasz, co sytuacja przyniesie? – Spokój ducha, bycie tu i teraz, płynięcie z prądem życia, czyli stan głębokiego, duchowego pogodzenia się ze światem i sobą, słowem – szczęścia… To wszystko zawiera się w postaci Młynarczyka.

Ta baśń mówi więc, czym jest prawdziwe szczęście. Młynarczyk jest szczęśliwy, ale nie dlatego, że coś osiągnął. On jest zadowolony z życia po prostu, od początku. Nawet gdy nic nie ma, tylko tego kota. – Wszelkie posiadanie ogranicza. W baśni najstarszy syn dostał młyn. Pierworodny syn dostaje zwykle to, co najcenniejsze. A ludzie najczęściej uważają za najcenniejsze wartości materialne. Dom, ziemię, młyn – najstarszy syn to dostaje na starcie. Ale to zobowiązuje. Za to zapewne całe życie będzie młynarzem przywiązanym do tego młyna. Nie ma w tym nic złego, ale inna kariera nie jest dla niego.

 
Młodszy dostaje osła. Ruchomość? – I pewną wolność. Drugie dziecko jest częściej wysyłane w świat. Pierwszy syn musi zostać na miejscu i pilnować ojcowizny. Strzec ciągłości rodu. Drugi może wsiąść na osła i pojechać gdzieś, gdzie będzie mógł założyć zalążek podobnego gospodarstwa jak ojciec. Czyli rozprzestrzenić jego geny, ród w innych stronach. Jest szansa na zarobek, ale jest  i odpowiedzialność, osioł to przecież żywe stworzenie.

A trzeci dostaje kota. Co to znaczy? – Najmłodszy syn dostaje najmniej bogactwa, a najwięcej wolności. Najmniej posiadania, które zobowiązuje i uzależnia – gdy coś masz, boisz się to stracić – a najwięcej twórczej postawy, otwartości i giętkości, które symbolizuje kot.

Czyli kot to przekaz wolności wyboru własnej drogi. Co jeszcze? – Kot jest instynktem Młynarczyka. Jest tą jego częścią, która nie myśli za wiele, tylko działa. A instynkt mieszka w ciele, jest najbardziej ziemską rzeczą. Można więc powiedzieć, że w jakimś sensie to jest jego cielesność. Ciała nie da się oszukać. Jeśli próbujemy coś robić wbrew ciału, np. pracujemy ponad siły, obróci się to przeciwko nam i prędzej czy później ciało zastrajkuje – zachorujemy.

Moja koleżanka, która uczy się masażu mau ri, często powtarza: „Ciało mądre, ciało wie”. Wystarczy posłuchać własnego ciała, wsłuchać się w nie, a znajdzie się wszystkie odpowiedzi. Jak w tej baśni. – Z jakiegoś powodu jesteśmy istotami z krwi i kości, a nie tylko duchowymi emanacjami... Ciało prowadzi nas prostą drogą ku temu, co można nazwać bogactwem i pełnią życia. Bo bycie królem w baśni jest symbolem pełni życia. Oznacza panowanie nad swoim królestwem – życiem. Nikt nad królem nie ma władzy, król jest niezależny, dojrzały, jest panem siebie i swojego losu.

Młynarczyk jest dobrym królem, ludzie go cenią. Nie tak jak jego poprzednika, czarownika, który był nieżyczliwy i źle traktował poddanych. Młynarczyk, choć zajął jego miejsce, nie stał się przez to kimś innym. Bo nie piął się ku władzy, nic nie robił wbrew sobie i za wszelką cenę. – Jeśli słuchasz instynktu, on cię poprowadzi. I nie wyjdziesz na tym źle. Tego kota można też nazwać intuicją. Zobacz, mamy nareszcie w jakiejś baśni męską intuicję...

Myślałam, że kot jest kobiecą intuicją Młynarczyka, żeńską częścią... – Moim zdaniem nie trzeba się tu spierać o płeć tej intuicji. To jego własna intuicja.

Która podpowiada mu, by się zachowywał dość niekonwencjonalnie i nie po męsku... – Wbrew męskiemu stereotypowi. To prawda. Nie ma wymachiwać szabelką, gardłować, nie ma nad nikim dominować, przechwalać się, rywalizować, dać się ponosić ambicji, walczyć o władzę. Brak tu tak zwanej męskiej martyrologii, bardzo polskiej zresztą... Ale z drugiej strony zadanie mężczyzny nie polega też na tym, że ma siedzieć w młynie i ciułać pieniądze, czyli pracować jak ojciec i dziad, i jego dziad... Cóż za niezwykła bajka i jaki rewolucyjny przekaz się w niej kryje!

Kot na początku mówi, na czym polega jego sposób działania: „Na gry losu koci sposób to nie gryźć, nie fukać, łeb co tęższy woli węszyć, podejrzeć, podsłuchać. Pomalutku, po cichutku, ukrywszy pazury, tu pokluczyć, tam pomruczeć i piąć się do góry”. Takie sprytne działanie kojarzy mi się raczej z kobietami, dlatego pomyślałam o kocie jako o kobiecej stronie i intuicji... – Pewnie dlatego że mężczyźni rzadko odwołują się do tej części siebie, a szkoda. Kobiety robią to znacznie częściej. Ale też nam, kobietom, jeszcze niedawno nie do twarzy (w myśl stereotypu) było z gniewem, mieczem i pazurami, więc musiałyśmy częściej uciekać się do kocich sposobów. A mężczyźni zawłaszczyli otwartą walkę, pracę...

A wystarczy wsłuchać się w siebie, by szukać tam wskazówek. – Tu jest inne działanie. Twórcze, oryginalne, z wdziękiem. Tworzenie czegoś z niczego to umiejętność artystów. Tu jest mowa o dziele życia. Bo czymś takim przecież jest stworzenie Jaśnie Wielmożnego Pana Barabana z Młynarczyka, czyli z przysłowiowego nikogo. Kot ani na chwilę nie traci rezonu, nie wątpi, że mu się uda. To czyste zaprzeczenie neurozy inteligenckiej. To nie jest postawa mroczna, depresyjna, autodestrukcyjna, to jest postawa twórcza w sposób skuteczny. Ogromnie nam takiej postawy brakuje.

Co to oznacza słuchać ciała, instynktu? – Bardzo proste rzeczy. Na przykład siadać na tych krzesłach, które są wygodne, jeść to jedzenie, po którym się dobrze czujesz, spotykać się z ludźmi, z którymi się dogadujesz i z którymi razem coś potrafisz zrobić, zajmować się tym, co ci wychodzi i sprawia przyjemność, a nie tym, co ci nie wychodzi i przy czym się męczysz, wychodzić stamtąd, gdzie jest ci źle... Ufać swoim wewnętrznym sygnałom.

Wbrew pozorom to nie jest proste. – Bo jesteśmy uzależnieni. A kot to jest antyuzależnienie. Zajmujemy się gromadzeniem zamiast życiem, budowaniem swojej pozornej obecności w świecie, a nie zaspokajaniem prawdziwych potrzeb. Byle nas ludzie widzieli w lepszym świetle, byle być lepszym od innych. A tutaj widać, że z sytuacji ekstremalnej, z której, wydawać by się mogło, nie ma dobrego wyjścia – bo jak znaleźć dobre wyjście, gdy goły wpadłeś do rzeki i nie masz nic, nawet własnego ubrania? – możesz wyjść na swoje, zasiąść na tronie i wtedy naprawdę ludzie cię szanują. Można powiedzieć, że wejście do rzeki jest rozwiązaniem.

Nie warto przywiązywać się do niczego, trzeba zaufać sobie i wejść w nurt rzeki? Bardzo symboliczna wizja. Płynąć z nurtem oznacza nie bać się życia, przyjmować je ze wszystkim, co przynosi... – Rzeka to też czystość, oczyszczanie się z wszystkiego, co zbędne. Na brzegu rzeki życia zostawiasz to, co stare, i ruszasz z prądem. Pozwalasz, by się działo. Wtedy jest pełnia.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak zadbać o czystość powietrza w domu i biurze?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Poziom zanieczyszczenia powietrza w większości polskich miejscowości jest zatrważająco wysoki. Lokalizacje, w których normy czystości powietrza są spełnione, należą do rzadkości. Niestety, często nie uświadamiamy sobie, że zanieczyszczonym powietrzem oddychamy nie tylko na zewnątrz, ale również wewnątrz pomieszczeń.

O ile na stan powietrza na ulicy mamy wpływ ograniczony, o tyle w łatwy i niedrogi sposób możemy z powodzeniem zadbać o jego jakość w naszym domu czy biurze. Wystarczy zaopatrzyć się w funkcjonalny oczyszczacz powietrza, np. w jeden z modeli oferowanych przez markę Xiaomi

Oczyszczacz powietrza – dlaczego jest niezbędny w większości domów i mieszkań?

Przyczyna, dla której warto nabyć oczyszczacz powietrza, jest oczywista. Mowa tu o zanieczyszczonym powietrzu, które urządzenie doprowadza do właściwego stanu. Warto jednak przyjrzeć się problemowi nieco bardziej wnikliwie. Zanieczyszczone powietrze to nie tylko niebezpieczne dla zdrowia pyły zawieszone (PM2,5), ale również szereg innych składników w nim obecnych.

Oczywiście na czystym powietrzu najbardziej zależy z pewnością alergikom, ponieważ to właśnie oni odczuwają bezpośrednio i stale negatywną obecność kurzu, pleśni czy formaldehydów we wdychanej mieszaninie gazów. Nie oznacza to, że wspomniane substancje są bezpieczne dla niealergików. Przeciwnie, odznaczają się taką samą szkodliwością, jedynie nie powodują reakcji alergicznych organizmu.

Z tego powodu, oczyszczacz powietrza powinien być obecny w zasadzie w każdym mieszkaniu, domu czy biurze oraz zapewniać w szczególności ochronę przed:

  • pyłami zawieszonymi,
  • cząsteczkami pleśni i grzybów,
  • lotnymi związkami organicznymi.

Każdy oczyszczacz powietrza Xiaomi spełnia te wymagania, a przy tym odznacza się niewgórowaną ceną, dlatego warto wybrać i nabyć odpowiadający naszym wymaganiom model urządzenia.

Ważny element oczyszczacza powietrza – filtr

Oczszczacz powietrza Xiaomi, niezależnie od modelu, wyposażony jest w wymienialne filtry, które składają się z trzech warstw. Każda z warstw pełni inne zadanie:

  • filtr główny zatrzymuje kurz, włosy i inne drobne cząsteczki, w tym włókna bawełniane,
  • filtr True HEPA zatrzymuje 99,97% cząstek o średnicy równej 0,3 µm lub większej. Stanowi skuteczną ochronę przed pyłami zawieszonymi, pyłkami roślin, a także niektórymi bakteriami i wirusami.
  • filtr węglowy zatrzymuje lotne związki organiczne, formaldehydy, toulen, a także chroni przed biernym paleniem.

Wymiana zużytego filtra jest bardzo prosta – wystarczy zdemontować górną część obudowy, wyciągnąć stary filtr i włożyć w to miejsce nowy.

Oczyszczacz powietrza Xiaomi – czy warto?

Marka Xiaomi znana jest przede wszystkim ze smartfonów, które cieszą się dużą popularnością ze względu na korzystny stosunek jakości do ceny. Xiaomi to jednak również wysokiej klasy sprzęt ułatwiający codzienne funkcjonowanie w domu i w pracy. Jedną z grup oferowanych przez markę urządzeń są oczyszczacze powietrza, które skutecznie chronią nas samych i naszych współmieszkańców lub współpracowników przed niekorzystnym wpływem otaczającego nas, zanieczyszczonego powietrza.

Oczyszczacze Xiaomi odznaczają się wysoką skutecznością usuwania szkodliwych pyłów, ale także wielu wirusów i bakterii oraz innych cząsteczek unoszących się w powietrzu. Są wydajne, skuteczne, niskoenergetyczne i ciche. Każde z oferowanych przez Xiaomi urządzeń do oczyszczania powietrza można ustawić w sypialni czy pokoju dziecka.

Jaki oczyszczacz powietrza Xiaomi będzie dla mnie najlepszy?

W ofercie producenta znajdują się obecnie 4 oczyszczacze powietrza Xiaomi:

  • Mi Air Purifier Pro H o wydajności 200 m2/h, który poradzi sobie z oczyszczeniem powietrza w całym domu czy mieszkaniu,
  • Mi Air Purifier Pro o wydajności 166 m2/h, doskonały do otwartego salonu połączonego z jadalnią i kuchnią lub mieszkania,
  • Mi 3H o wydajności 126 m2/h, idealny do pokoju dziecka czy sypialni, ewentualnie do niewielkiej kawalerki,
  • Mi 3C o wydajności 106 m2/h, do oczyszczania powietrza w gabinecie, pokoju do pracy czy niewielkiej sypialni.

Oczyszczacze powietrza Xiaomi są w stanie przefiltrować zatrzymując szkodliwe pyły zawieszone od 320 do aż 600 m3 powietrza na godz.

  1. Styl Życia

Styl Glamour we wnętrzach

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Lustrzane przedmioty, miękkie tkaniny, bogato zdobione dodatki oraz ciekawa sztukateria. Wchodząc do wnętrza w stylu glamour czuje się przepych oraz niepowtarzalną atmosferę. Co jeszcze wyróżnia ten wyjątkowy rodzaj wystroju?

Co oznacza styl glamour? Przede wszystkim kojarzony jest z elegancją, luksusem i blaskiem. Na samym początku zadebiutował on w modzie, kiedy na premierach filmowych i bankietach aktorki zaczęły pojawiać się w szykownych kreacjach. Stroje przykuwały wzrok wszystkich ze względu na błysk diamentów i luksusowe materiały. Niemalże w tym samym czasie styl glamour przeniósł się do wnętrz domów, które zaczęły przypominać szkatułki wypełnione błyskotkami. Z czasem tego rodzaju meble przestały w tak wysokim stopniu epatować bogactwem, lecz w dalszym ciągu przywodzą na myśl splendor, elegancję oraz piękno. Dziś mieszkanie w stylu glamour może mieć każdy. Popularne są zarówno wszystkie elementy wnętrza w tym rodzaju, jak i pojedyncze meble, które dodadzą szyku oraz luksusu.

Czym charakteryzuje się styl glamour?

Meble glamour łączą w sobie przepych oraz bogactwo z charakterystycznymi cechami minionych epok, przede wszystkim baroku. Wskazują na to poszczególne detale oraz formy i kształty elementów wyposażenia. Obecnie meble w tym stylu łączy się z dodatkami, które są bardziej nowoczesne, tak aby uniknąć przesadnej elegancji. Takie przeplatanie się mebli o różnym wyglądzie niezwykle ożywia wnętrze i sprawia, że nie jest przytłaczające. Jednym z najważniejszych aspektów stylu glamour są surowce i tkaniny, które powinny być wysokiej jakości, ewentualnie ich zamienniki doskonale je imitujące. Dobre gatunkowo drewno, kryształy, atłas oraz welur - to tylko niektóre z materiałów, po które należy sięgać, kiedy wykańcza się mieszkanie w stylu glamour.

Jakie kolory są wykorzystywane we wnętrzach glamour?

Podczas planowania wystroju wnętrza jednym z najważniejszych aspektów jest wybór palety kolorystycznej. W stylu glamour zdecydowanie dominują jasne kolory - biel, szarość oraz subtelne odcienie beżu. Dzięki takim barwom nawet mniejsze metrażowo mieszkania staną się optycznie większe i przytulniejsze. Dodatkowo jasna paleta kolorów świetnie współgra ze szlachetniejszymi odcieniami, takimi jak fiolety, zielenie oraz granat. W wymienionych kolorach bardzo dobrze wyglądają różnego rodzaju dodatki - poduszki, zasłony oraz wazony. W takiej ilości te barwy nie będą przytłaczające, ale ciekawie urozmaicą wnętrze. Nie można również zapomnieć o blasku, który zapewniają srebrne oraz złote akcenty. To one sprawiają, że mieszkanie w stylu glamour przypomina szkatułkę pełną błyskotek - nie należy jednak przesadzać z ilością tego typu dodatków, ponieważ celem nie jest kicz, ale wytworna elegancja.

Meble glamour

Meble glamour są jedyne w swoim rodzaju: miękkie sofy i fotele o dużych gabarytach, aksamitne, pikowane poduszki oraz lustrzane stoły i stoliki kawowe. Jednym z najważniejszych aspektów jest spójność wszystkich elementów - w tego rodzaju wnętrzach nie ma miejsca na nieprzemyślane decyzje. Nie ma potrzeby wypełniać całego mieszkania zabytkowymi antykami - doskonale wpasują się w nie również bardziej nowoczesne sprzęty. Takie połączenie wpłynie pozytywnie na przestrzeń, ponieważ doda lekkości oraz pozwoli uniknąć wrażenia przepychu. Bardzo duży wybór świetnej jakości mebli oraz dodatków można znaleźć w luksusowych butikach, na przykład w Primavera Home. Oferta sklepu jest szeroka: znajdują się w niej między innymi sofy, fotele, wyjątkowe żyrandole oraz klimatyczne dywany. Obsługa butiku z pewnością pomoże w wybraniu idealnie współgrających ze sobą elementów wystroju.

Akcent na dodatki

Dodatki sprawiają, że wnętrze w stylu glamour zyskuje na wyjątkowości oraz wpływają na niepowtarzalny klimat mieszkania. Warto zwrócić uwagę na materiały, z których wykonane są poduszki, sofy, zagłówki łóżka oraz zasłony. Dodatkowy blask można uzyskać dzięki użyciu satyny lub atłasu, które podkreślą luksusowy charakter wnętrza. Kolejnym istotnym aspektem są wszelkiego rodzaju detale: klamki, uchwyty, szklane świeczniki oraz efektowne wazony. Najlepiej, aby były one w starym stylu, ale przełamane innowacyjnym rozwiązaniem, na przykład odbijającymi światło kryształami. Bardzo ważnym elementem w stylu glamour są również lustra. To one optycznie powiększają przestrzeń i dodają jej lekkości, która w połączeniu z meblami o dużym gabarycie idealnie się komponuje.

Elegancja i blask

Na elegancję mają wpływ nie tylko meble glamour, ale również wszystkie dodatki, które tworzą klimat całej przestrzeni. Każdy, nawet najmniejszy detal musi zostać dokładnie przemyślany. Dlatego takie elementy jak nogi stołów oraz kanap mają efektowne kształty, są lustrzane lub srebrne i zwracają na siebie uwagę, jednocześnie nie przytłaczając domowników oraz gości. Jednym z najważniejszych dodatków we wnętrzu glamour są kryształowe żyrandole, które doskonale odbijają promienie słoneczne, tworząc w mieszkaniu niepowtarzalny, magiczny klimat.

Mieszkanie glamour - balans we wnętrzu

Według niektórych osób w stylu glamour łatwo zahaczyć o kicz, dlatego jeśli chcesz wykończyć swoje mieszkanie w ten sposób, musisz zachować pewien balans. Celem jest wydobycie luksusu oraz elegancji z mebli, ale nie w sposób przytłaczający. Nie jest to łatwe zadanie, dlatego warto skorzystać z usług profesjonalnych firm, które oferują elementy wyposażenia w tym stylu. Projektanci z pewnością pomogą i wskażą odpowiedni kierunek, który połączy Twoją estetykę ze stylem glamour.

  1. Psychologia

Odkryj swoje wewnętrzne piękno – 6 kroków do samoakceptacji

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
Znów jakiś głos w twojej głowie mówi ci, że jesteś za gruba, za stara, niedoskonała? Naucz się z niego śmiać, ignorować go, a czasem konstruktywnie z nim rozmawiać.

Co przeszkadza nam ujrzeć naszą prawdziwą twarz, rozwinąć skrzydła kobiecości? – Brak odwagi, by spotkać się ze swoimi zranieniami. Żeby zrobić miejsce na nową kobietę, trzeba wyrzucić stare ograniczenia – odpowiada Beata Markowska, trenerka rozwoju osobistego.

Jeśli myślisz o sobie: „mam małe oczy, wąskie usta, wydatny nos, cofnięty i w dodatku podwójny podbródek…” – to taka informacja dociera do nieświadomej części ciebie samej i staje się źródłem kompleksów i zahamowań. Oczywiście, nie robisz tego świadomie. Taki komunikat już dawno usłyszałaś od swojej matki, ciotki, przyjaciółki. Przyzwyczaiłaś się myśleć w ten sposób i nawet nie wiesz, że opinia innych stała się twoją własną. Podpowiada ci ją twój wewnętrzny krytyk. Dopóki nie rozprawisz się z jego poglądami, twój nadajnik będzie emitować fałszywy sygnał. Będziesz czuła się źle ze światem, a świat z tobą.

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka.

Każdy nosi w sobie – mniej lub bardziej świadomie – jakiś ideał samego siebie. Przez całe życie próbujemy sprostać swoim wyobrażeniom. Być takie, jak to sobie wymyśliłyśmy. Dlatego przez długie lata nie zmieniamy naszego stylu ubierania się czy sposobu, w jaki się malujemy. Zamiast trwonić energię na kogoś, kim nie jesteśmy, poświęćmy trochę czasu na to, aby lepiej poznać siebie.

Kim jest ta osoba, którą codziennie widzę w lustrze? O czym myśli, jakie są jej marzenia, potrzeby? Co jest dla niej ważne, co lubi, a czego nie? Tak rzadko dajemy sobie szansę, by się poznać. A przecież w tym wypieranym aspekcie naszej kobiecości tkwi prawdziwy skarb. Nasionko, z którego rozwinie się kwiat.

– Wewnętrzne piękno to samoakceptacja, zgoda na siebie taką, jaką jestem, na sukces taki, jakim go rozumiem, poczucie spełnienia – uważa Beata Markowska. – To siła, która bierze się ze zgody na słabość, świadomość własnych ograniczeń i umiejętność życia z tą wiedzą. Radość, optymizm i szczypta pewności, a może właśnie niepewności siebie.

Ćwiczenia - 6 kroków do samoakceptacji

1. Twarzą w twarz z wrogiem

Przypomnij sobie sytuację, w której źle o sobie myślałaś. Naprzeciwko krzesła, które zajmujesz, postaw drugie. Wyobraź sobie, że siedzisz tam ty sama, chwilę po jakimś zdarzeniu, w którym „nie popisałaś się”. Przyjrzyj się sobie. Jaka jest twoja postawa ciała, gestykulacja, mimika? Powiedz do niewidzialnej siebie, co o niej myślisz. (Możesz położyć na krześle lalkę albo misia, jeśli miałoby ci to ułatwić dalszą część pracy). Powiedz jej, jaka jest beznadziejna. Użyj określeń, którymi zwykle siebie łajasz.

Zaobserwuj, w jaki sposób mówisz, gestykulujesz. Skieruj uwagę na ton głosu i pojawiające się emocje. Zastanów się, kim jest twój wewnętrzny krytyk? Kto traktował cię w taki sposób? Zmień miejsce. Teraz spójrz na swojego krytyka. Co masz mu do powiedzenia? Co chciałabyś zrobić? Czy jest coś, co cię przed tym powstrzymuje?

2. Wyśmiej go!

Bardzo dokładnie wyobraź sobie swojego wewnętrznego krytyka. A teraz zacznij proces nadawania mu niechcianych cech. Najpierw wyciągnij go z jego nory. Jeśli zadomowił się w twojej głowie, wyjmij go stamtąd i przenieś tam, gdzie masz ochotę: na stół, pod krzesło, do kubka po kawie... Bądź kreatywna. Następnie zmień jego głos. Jeśli do tej pory mówił cicho, niech zacznie głośno, a kobiecy sopran zamieni się w męski bas. Może nawet kwiczeć jak świnia, kwakać jak kaczor Donald, piszczeć jak mysz. Możesz jego głos odtworzyć na taśmie, na przyspieszonych lub zwolnionych obrotach. Dobrze także dać krytykowi trochę helu z balonu.

A teraz chwila dla oczu. Zabaw się ze swoim krytykiem w przebieranki. Jeśli to mężczyzna, pewnie niezbyt dobrze będzie się czuł w reformach i wałkach na głowie. Może zrobisz mu trwałą…?

Czas na ubranie. Legginsy czy może raczej baletki? Eksperymentuj, baw się, popuść wodze swojej fantazji. Masz nieograniczone możliwości. Możesz zmieniać do woli całą jego postać. Warunek jest jeden – twój wewnętrzny krytyk ma być śmieszny.

Jak się czujesz po tej krótkiej terapii? Rozbawiona? Dobrze. Następnym razem, gdy twój wróg pojawi się na horyzoncie, przypomnij sobie jego najśmieszniejsze wydanie. Obdarz go najzabawniejszym z głosów i powiedz, żeby powtórzył to, co usłyszałaś przed chwilą. Kiedy przestaniesz się śmiać, zrób to, co chciałaś zrobić.

3. Lubię, nie lubię

Wpisz co najmniej 15 zakończeń następujących zdań: „Lubię siebie za…”, „Nie lubię siebie, bo…”. – Musimy wybaczyć sobie niepowodzenia i unikać wyolbrzymiania swoich wad. Umieć zażartować z nich, a przede wszystkim nie starać się na siłę ich pozbyć – mówi Beata Markowska. – Im bardziej przed czymś uciekamy, tym bardziej to coś nas goni i w efekcie dopada. To brzmi jak absurd, ale jeśli nie damy sobie zgody na bycie nadmiernie obfitą, ze zbyt małym biustem, za to za dużą pupą, nie mamy szans na to, że kiedyś w odbiciu w lustrze zobaczymy atrakcyjną kobietę.

4. Co myślą inni

Przystąp do konfrontacji swoich lęków i ocen z tym, jak jesteś postrzegana przez innych. Wypisz 10 swoich atutów, z czego 5 niech dotyczy ciała, pozostałe intelektu. Według podobnego wzorca wypisz 10 swoich wad. Następnie poproś kilka zaprzyjaźnionych osób, żeby sporządziły podobną listę na twój temat. Sprawdź, w których punktach się rozminęliście i jak bardzo.

5. Pożyczona umiejętność

Poszukaj cechy, której najbardziej ci brak. Może to być coś, czego w sobie nie akceptujesz, a jest ci potrzebne. Znajdziesz ją w osobie, której najbardziej nie lubisz. Wynotuj sobie na kartce: „Nie znoszę jej, bo jest wyniosła, przemądrzała, wyzywająca, bezmyślna, kapryśna…”.

Nie chodzi o to, byś epatowała tą cechą, ale żeby wzbogacić siebie o coś nowego. Na przykład: od zapatrzonej w siebie koleżanki wziąć więcej wiary w siebie, od butnego szefa – umiejętność stawiania granic, od narcystycznej bratowej – więcej dbałości o ciało i troski o wygląd zewnętrzny.

– Może się okazać, że teraz bogatsza o jakąś cechę, nagle zupełnie inaczej spojrzysz na swoje odbicie w lustrze. Dręczy cię fałdka na brzuchu? Jeśli przestaniesz się na niej koncentrować, zwrócisz energię do wnętrza, okażesz sobie zainteresowanie, to pewnego dnia zniknie nie tylko z twojej głowy, ale i z twojego brzucha – tłumaczy trenerka.

6. Wywiad z ciałem

Rozluźnij się... Zapytaj swoje ciało, czy jest zadowolone z właściciela. Czy czuje się dobrze traktowane, zadbane, lubiane. Zagadnij je o potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Sprawiaj sobie przyjemności, obdarowuj się prezentami – mogą to być nawet drobiazgi, które sprawią ci radość. Tak przecież postępujesz w stosunku do osób, które cenisz i lubisz. Potraktuj to jako nagrodę za każdy, nawet najmniejszy sukces, jaki cię w życiu spotka.

  1. Styl Życia

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka. Zobacz, o czym warto pamiętać!

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Przyjście na świat dziecka to prawdziwa rewolucja w życiu całej rodziny. Młodzi rodzice muszą na nowo poukładać codzienny „plan działania”, a obserwacja, jak maluch zmienia się z tygodnia na tydzień (a czasem z dnia na dzień) dostarcza wielu wzruszeń. Te ważne momenty warto uwiecznić na zdjęciach. Jak powinna wyglądać pierwsza sesja fotograficzna dziecka? Podpowiadamy!

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka: samodzielnie czy u fotografa?

Wykonanie pierwszej sesji zdjęciowej przez fotografa jest coraz popularniejszym rozwiązaniem. Nie ma się czemu dziwić. Specjalista:

  • dysponuje odpowiednim sprzętem, dzięki któremu może uchwycić w kadrze idealny balans kolorów czy kompozycję,
  • zazwyczaj ma zestaw akcesoriów dekoracyjnych, które można wykorzystać jako ciekawe rekwizyty w trakcie sesji,
  • wie, w jaki sposób fotografować maluchy i ich rodziców, aby „złapać” najpiękniejsze momenty, pełne emocji.

Trzeba jednak pamiętać, że takie rozwiązanie ma też wady. Przede wszystkim, kiedy zdjęcia robi obca osoba, trudno o stworzenie intymnej atmosfery, albo… wzajemne oswajanie się młodej rodziny z fotografem trwa dłuższy czas. Po drugie, niełatwo jest przewidzieć nastrój dziecka podczas sesji – jeśli zostanie ona zaplanowana na „zły dzień”, rodzicom może być trudno uspokoić maluszka, tak aby na zdjęciach nie wyglądał na zapłakanego i pochmurnego.

A co daje sesja wykonana samodzielnie? Przede wszystkim wspomniane wcześniej poczucie intymności oraz brak limitu czasowego. Wyjątkowe zdjęcie pociechy możesz uchwycić w dowolnym momencie – czasami wystarczy do tego zwykły smartfon. Może być Ci jednak trudno wykonać ładny portret rodzinny, który później – wydrukowany na dużym formacie – trafi na ścianę salonu czy sypialni. Ograniczeniem może być też brak odpowiedniego sprzętu fotograficznego.

Dlatego warto pomyśleć o połączeniu obu tych kierunków działania. Z jednej strony rób swojemu maluchowi zdjęcia, kiedy tylko wyczujesz odpowiedni moment. Z drugiej – możesz pomyśleć o profesjonalnej, rodzinnej sesji. Zarówno jedne, jak i drugie fotografie uzyskasz w formie cyfrowej. To Ty zadecydujesz o tym, które z nich wywołasz i w jakiej formie!

Jak przygotować się do pierwszej sesji dziecka u fotografa?

Chcesz się umówić na pierwszą sesję rodzinną z maluszkiem? Mamy dla Ciebie kilka wskazówek, które sprawią, że fotograf uchwyci w kadrze to, co najpiękniejsze!

  • Wybierz odpowiednią porę dnia. To oczywiście kwestia indywidualna i jako rodzic najlepiej wiesz, kiedy maluszek jest najbardziej wyciszony. W przypadku niemowlaków idealne są godziny dopołudniowe bądź wczesne popołudnie.
  • Pomyśl o tym, jaka sesja będzie najlepsza. W studio fotograficznym można wygodnie ustawić światło o dowolnej porze dnia. W plenerze – niekoniecznie. Na sesję na ukwieconej łące, plaży czy w parku warto zaplanować czas po południu. Dlatego to dobre rozwiązanie przy fotografowaniu już nieco starszego maluszka.
  • Zaplanuj dużo czasu na sesję – uzgodnij to z fotografem, ponieważ praca pod presją, kiedy pociecha nie chce „współpracować”, może się zakończyć rozczarowaniem.
  • Zabierz kilka kompletów ubranek – tak, aby można było wykonać różnorodne fotografie. Zadbaj o to, aby ubrania były czyste i wyprasowane, a buciki niezabrudzone.
  • Jeśli na zdjęciach mają się pojawić zarówno rodzice, jak i dziecko, warto zadbać, aby Wasze stroje pasowały do siebie. Możecie założyć np. ubrania w podobnych kolorach.
  • Nie zapomnij o ulubionych zabawkach maluszka – pomogą uspokoić go bądź odwrócić uwagę w „sytuacji awaryjnej”.
  • Postaraj się, aby dziecko na sesji było dobrze wypoczęte – senny maluch może kaprysić.

Przed wizytą u fotografa omów z nim dokładnie, jak będzie wyglądać sesja oraz zdjęć w jakim klimacie oczekujesz.

Co zrobić ze zdjęciami z pierwszej sesji dziecka?

Takie fotografie są zbyt cenne, aby schować je w pamięci telefonu czy pozostawić w chmurze! Najlepiej, jeśli wydrukujesz najciekawsze zdjęcia i uczynisz z nich piękną dekorację. Pomyśl na przykład o:

  • wydrukowaniu standardowych odbitek, np. 10x15, wstawieniu ich w ramki i wręczeniu jako prezent dziadkom i chrzestnym malucha. Sprawdzą się również ustawione na biurku w pracy,
  • przygotowaniu fotokalendarza ozdobionego zestawem fotek z takiej sesji – również sprawdzi się jako upominek albo element dekoracji sypialni malucha,
  • wydrukowaniu na dużym formacie, np. na płótnie, rodzinnego portretu, który powstanie podczas sesji – to dekoracja, którą można z dumą zaprezentować w salonie!
  • Zamówieniu tzw. Instapacka pakietu zdjęć w kwadratowym formacie wraz ze sznureczkiem i klamerkami, dzięki którym łatwo powiesisz je na ścianie. Doskonale będą prezentować w pokoju malucha.

Jeśli chcesz mieć pewność, że fotografie z sesji dziecka zostaną wydrukowane z zachowaniem najlepszej jakości, powierz ich wywołanie ekspertom. Na foto.fujifilm.pl zamówisz online odbitki, które wykonane zostaną w labolatoriach z wieloletnim doświadczeniem.

  1. Kuchnia

Koktajle, które nawadniają organizm – przepisy

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Podczas upałów nasz organizm traci dużo wody i minerałów. Stan odwodnienia jest bardzo niebezpieczny i początkowo trudny do rozpoznania - niełatwo prowadzić bilans wodny, podczas którego ocenialibyśmy ilość strat wody w stosunku do przyjmowanej ilości. Dlatego należy dostarczać organizmowi jak najwięcej płynów, które zawierają również różne mirko - i makroelementy.

Poznajcie przepisy na letnie nawilżenie - koktajle według Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr.

Koktajl truskawkowo-arbuzowy

Składniki:

  • garść truskawek (ok. 70 g)
  • plaster arbuza (ok. 7 cm)
  • 5 listków mięty
  • 1/4 cytryny
  • 6 kostek lodu

Truskawki, arbuz oraz miętę blendujemy z lodem. Koktajl podajemy przybrany listkami mięty.

Fot. iStockFot. iStock

Szkarłatna wyspa

Składniki:

  • 1 czerwony grejpfrut
  • 1 limonka
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • 1 szklanka wody gazowanej lub 10 kostek lodu
  • kilka kropli olejku waniliowego

Grejpfrut, limonkę i truskawki miksujemy z lodem (lub dodajemy wodę gazowaną). Można doprawić olejkiem waniliowym.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Borówkowa lemoniada

Składniki:

  • 1/2 szklanki borówki amerykańskiej
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • kilka listków mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej

Borówki rozgniatamy widelcem i wrzucamy do szklanki. Dodajemy limonkę, cukier, miętę i wodę gazowaną. Mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Mrożona kawa

Składniki:

  • filiżanka espresso
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • 1 gałka ulubionych lodów
  • kilka kostek lodu
  • 1 łyżeczka oleju z nasion ogórecznika

Wszystkie składniki dokładnie miksujemy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Smoothie bananowo-pomarańczowe

Składniki:

  • 1 banan
  • 1 pomarańcza
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • kilka kostek lodu
  • kilka listków mięty

Banana, pomarańczę i truskawki miksujemy z lodem i miętą.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Orzeźwiający ananas

Składniki:

  • 1 ananas
  • kilka gałązek mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej
  • opcjonalnie brązowy cukier

Ananasa miksujemy z miętą i dolewamy wodę gazowaną. Jeżeli owoc nie był słodki, koktajl można odrobinę dosłodzić.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Ogórkowe nawilżenie

Składniki:

  • 1 ogórek
  • 1 cytryna
  • 1/2 pomarańczy
  • 6 listków mięty
  • 1 szklanka wody

Ogórek, cytrynę, pomarańczę i miętę wyciskamy w wyciskarce do soków lub sokowirówce. Dodajemy wodę i dokładnie mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Więcej przepisów w książce „Jak zamieszać w swoim życiu, czyli koktajle dla zdrowia i urody” Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr, Wydawnictwo Zwierciadło.