1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. „Hot moments” Julity Malinowskiej w Galerii Nizio

„Hot moments” Julity Malinowskiej w Galerii Nizio

mat.pras. wystawy „Hot moments”
mat.pras. wystawy „Hot moments”
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Nazwisko Julity Malinowskiej to dziś jedno z najgorętszych i najlepiej rozpoznawalnych w polskiej sztuce. Prace tej znakomitej malarki młodego pokolenia będzie można oglądać w Galerii Nizio na warszawskiej Pradze od 9 października do 6 listopada 2015.

Nazwisko Julity Malinowskiej to dziś jedno z najgorętszych i najlepiej rozpoznawalnych w polskiej sztuce. Prace tej znakomitej malarki młodego pokolenia będzie można oglądać w Galerii Nizio na warszawskiej Pradze od 9 października do 6 listopada 2015.

Artystka należy do twórców młodego pokolenia, ale jej dorobek malarski i wystawienniczy jest ogromny: prace Malinowskiej były prezentowane na ponad 150 wystawach indywidualnych i zbiorowych m.in. w Hiszpanii, USA, Austrii, Ukrainie i Finlandii. W 2013  Kompas Młodej Sztuki umieścił ją w czołówce najważniejszych młodych rodzimych artystów. Malinowska to stypendystka Fundacji Pro Artibus w Finlandii i laureatka II miejsca w konkursie Samsung Art Master (2005). W 2012 artystka obroniła doktorat na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Obrazy prezentowane na wystawie „Hot moments” nie są ani prezentacją specjalnego zamkniętego cyklu ani też wyborem najnowszych dzieł artystki. To świadoma selekcja prac, które powstawały w latach 2006-2014 – swoistych malarskich „notatek”, jakie artystka rejestrowała podczas licznych podróży. „Hot moments” to sceny obserwowane przy basenie, na plaży w Tajlandii czy w nepalskiej wiosce. Wszystkie zredukowane do pojedynczych kadrów, stanowiących punkt wyjścia dla kompozycji, opracowywanych najpierw w mniejszej skali, często przenoszonych na monumentalne formaty. Tytuły prac nadawane przez artystkę nie są przypadkowe i często odsłaniają niewidoczną na pierwszy rzut oka inspirację (Sąd ostateczny, The Last Jugement) niekiedy przyjmują postać bardziej sugestywną, budującą napięcie (Erotyk). Malując artystka bazuje na zarejestrowanym przez siebie materiale filmowym, stworzonym podczas podróży. Filmy wielokrotnie przeglądane i analizowane klatka po klatce pozwalają autorce na wybranie takich wyizolowanych sekwencji ruchu, które przetworzone później w malarskie dzieło, w dyskretny sposób skierują uwagę widza na ukryty wymiar zdarzenia.

„(Artystka) Podejmuje rzadko pojawiający się we współczesnym malarstwie wątek radości życia, hedonistycznej zabawy. (...)  Bohaterami jej płócien są dzieci o orientalnej urodzie, ciemnej karnacji, które ukazuje nagie w promieniach słońca i falach oceanu oddane beztroskim pląsom. Kompozycje budowane są niezwykle prostymi środkami. Ucieka od konwencjonalnej zabudowy powierzchni płótna, ku bezpretensjonalnej i wyestetyzowanej prostocie zawartej w geometrii figur i monochromatycznych zestawieniach barw. Pomimo żaru słońca i zachwytu nad egzotyczną przyrodą odwiedzanych krajów, autorka wprowadza bardzo oszczędną, wyważoną i chłodną kolorystykę (fragm. tekstu Magdaleny Durdy-Dmitruk do katalogu).

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

"Jestem kim chcesz" - pierwszy audiomusical w Polsce

Audiomusical
Audiomusical "Jestem kim chcesz" jest dostępny od 2 listopada w Audiotece. (Fot. materiały prasowe)
"Jestem kim chcesz" to pierwszy w Polsce audiomusical, czyli wyjątkowe połączenie audiobooka z musicalem. Widowisko zostało oparte na motywach "Pigmaliona" George’a Bernarda Shawa - na postawie tego samego dzieła powstał niegdyś amerykański musical "My fair lady".

Audiomusical “Jestem kim chcesz” powstał w ramach akcji "Usłysz kulturę". Dzieło z autorskim tekstem, librettem i muzyką stworzyli artyści Teatru Muzycznego Roma oraz Audioteki.

Akcja widowiska dzieje się w swingującym Londynie lat 60'. Z rewolucją obyczajową, społeczną i kulturalną doskonale korespondującą z bieżącymi problemami i kryzysem wartości. To z jednej strony bardzo dobrze znana historia na motywach “Pigmaliona” George’a Bernarda Shawa, z drugiej wibrujący energią i bardzo współczesnym przesłaniem musical. Profesor fonetyki Henry Higgins twierdzi, że dzięki lekcjom muzyki, wymowy i dobrych manier każda osoba jest w stanie wejść na towarzyskie salony. Zakład z przyjacielem doprowadza do eksperymentu na żywej osobie - młodej, krzykliwej i wulgarnej kwiaciarce. Pigmalion porusza wciąż aktualny problem podziałów społecznych i polaryzacji poglądów - To prosty komunikat - “chcę żebyś myślał i mówił tak, jak ja”. Shaw obnaża ten mechanizm i ze wspaniałą lekkością drwi zarówno z naiwnych aspiracji, jak i snobistycznych urojeń - mówi Bartosz Szpak, reżyser musicalu, autor libretta i tekstów piosenek. Jak dodaje, nie chciał zwyczajnie przenieść akcji do roku 2020, dlatego wybrał lata 60-te i swingujący Londyn. Z rewolucją obyczajową, społeczną i kulturalną doskonale korespondującą z bieżącymi problemami i kryzysem wartości.

- Audiomusical to zupełnie nowy format, coś czego do tej pory jeszcze nie było. Jestem przekonany, że efekt końcowy będzie fantastyczny, bo talent naszych artystów gwarantuje sukces, czego dowodzą produkcje na deskach Teatru Muzycznego Romy, w których występują. To nasz pierwszy wspólny projekt z Audioteką i mam nadzieję, że będą kolejne - mówi Wojciech Kępczyński, Dyrektor Naczelny TM Roma.

Kompozytorką i producentką muzyki jest Marta Zalewska - wokalistka, multiinstrumentalistka, kompozytorka i autorka tekstów. - Starałam się stworzyć utwory, które oddadzą klimat i estetykę tamtego bardzo inspirującego okresu w muzyce i sztuce - mówi Marta Zalewska. - We współpracy z Błażejem Domańskim, odpowiedzialnym za miks i mastering, użyliśmy mikrofonów, wzmacniaczy i instrumentów z epoki. Wszystkie utwory nagraliśmy na taśmę. Dzięki temu uzyskaliśmy analogowe brzmienie, na którym mi zależało - wyjaśnia.

W audiomusicalu zagrali artyści związani z Teatrem Muzycznym Roma, m.in Marta Masza Wągrocka, Wojciech Paszkowski i Adam Krylik. W rolę narratora wcieli się Krzysztof Banaszyk.

Audiomusical jest dostępny od 2 listopada w Audiotece - bezpłatnie w odcinkach dla subskrybentów Audioteka Klub, oraz od razu w całości płatnie.

  1. Kultura

Obraz "Tak" Agaty Bogackiej - najdrożej sprzedana praca artystki

"Tak", obraz Agaty Bogackiej. ( Fot. Desa Unicum / Paweł Bobrowski)
Słynny obraz Agaty Bogackiej został sprzedany na aukcji Desy "Sztuka Współczesna. Nowe Pokolenie po 1989" za 100 000 zł. To najdrożej sprzedana praca tej artystki.

Obraz Agaty Bogackiej nosi tytuł "Tak", przedstawia ni mniej ni więcej siusiającą kobietę. Sportretowanie tak intymnej sytuacji wzbudzało od lat wiele kontrowersji. Praca bowiem nie jest nowa, pochodzi z 2003 roku i była po raz pierwszy pokazana na wystawie "Ja krwawię" w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.

Obraz został wystawiony na aukcji "Sztuka Współczesna. Nowe Pokolenie po 1989" obok prac takich artystów jak Piotr Uklański, Norman Leto, Radek Szlaga, Marcin Maciejowski, czy Maurycy Gomulicki. Wobec jednak licznych kontrowersji wobec pracy Bogackiej, które można było czytać choćby w komentarzach na Instagramie pod postem Desy Unicum zapowiadającym aukcję, to ona miała być hitem. I tak też się stało. Obraz "Tak" został wylicytowany za kwotę ponad 100 000 złotych, czyli dwukrotnie większą niż przewidywano.

Agata Bogacka to jedna z najbardziej znanych polskich artystek. Ma bardzo charakterystyczny, rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, styl. Jak czytamy w katalogu aukcyjnym Desy Unicum "kompozycje Bogackiej zbudowane są przy pomocy wyraźnego konturu oraz płaskiej plamy barwnej. Artystka redukuje wszelkie detale, postać czyni schematyczną, jakby wyciętą z szablonu, umieszczając ją w pustych przestrzeniach". Znawcy sztuki określają twórczość Agaty Bogackiej jako rodzaju egzystencjonalnego autoportretu, zapisu intymnych stanów samotności.

Agata Bogacka brała udział w wielu wystawach indywidualnych i grupowych w Polsce i zagranicą. Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach prywatnych oraz państwowych instytucji, takich jak CSW Zamek Ujazdowski, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Fundacja Sztuki Polskiej ING, Bank Austria Creditanstalt. Mieszka i pracuje w Warszawie.

  1. Kultura

Surrealistki - malarki, które nie dały o sobie zapomnieć

Frida Kahlo „Ranny jeleń” (1946). (Fot. materiały prasowe (Louisiana Museum of Modern Art, kolekcja prywatna ©Banco de México Diego Rivera Frida Kahlo Museum Trust/VISDA 2019)
Frida Kahlo „Ranny jeleń” (1946). (Fot. materiały prasowe (Louisiana Museum of Modern Art, kolekcja prywatna ©Banco de México Diego Rivera Frida Kahlo Museum Trust/VISDA 2019)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
„Fantastyczne kobiety” – to byłby dobry tytuł dla nowego serialu o superbohaterkach. Tym razem nie chodzi jednak o telewizyjny show, lecz o wystawę.

Jej premiera miała miejsce w Schirn Kunsthalle we Frankfurcie w przededniu wybuchu pandemii. Wystawę otwarto, żeby wkrótce potem zamknąć ją na czas sanitarnego lockdownu. Na szczęście „Fantastyczne kobiety” powracają, by wybrzmieć w pełni. Tym razem w kultowym muzeum Louisiana pod Kopenhagą.

Jeden z budynków Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Louisiana”, w którym otwarta zostanie wystawa „Fantastyczne kobiety”. (Fot. materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art) Jeden z budynków Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Louisiana”, w którym otwarta zostanie wystawa „Fantastyczne kobiety”. (Fot. materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art)

Tytułowe „Fantastic women” to surrealistki. Kobiety, które współtworzyły jeden z najważniejszych i zarazem najbardziej szalonych nurtów sztuki XX wieku. Wkład artystek w surrealistyczną rewolucję był ogromny i zarazem długo marginalizowany. Teraz odkrywamy go na nowo i okazuje się, że surrealistyczne artystki na swój sposób naprawdę były superbohaterkami.

Wyliczanka

Ta historia zaczyna się w zdewastowanej pierwszą wojną światową Europie lat 20. ubiegłego wieku. Mówimy o jednym z najbardziej burzliwych momentów w dziejach zachodniej cywilizacji. Upadły XIX-wieczne cesarstwa i królestwa, tradycyjny porządek się skompromitował. Po 1918 roku europejskie społeczeństwa próbują wymyślić się na nowo, zarówno w sensie politycznym, jak i artystycznym. Mnożą się nowe kierunki w sztuce. Surrealizm okaże się jednym z najistotniejszych. Jest czymś więcej niż kolejnym stylem. Surrealiści marzą o szeroko pojętej rewolucji. Nie chodzi tylko o zmianę systemu politycznego, lecz także o przewrót w dziedzinach wyobraźni, seksualności, mitologii. Inspiracji szukają więc w równym stopniu w marksizmie, co w pismach Freuda, Carla Gustava Junga, w ezoteryce, magii, snach.

Epidemia surrealizmu, która wybuchła na gruncie literatury, szybko rozprzestrzeniła się na sztuki wizualne. Max Ernst, Salvador Dalí, Joan Miró, Óscar Domínguez, René Magritte, Man Ray – od tych nazwisk zaczynała się wyliczanka sztandarowych surrealistycznych artystów w tradycyjnej (czytaj: patriarchalnej) historii sztuki. No dobrze, a kobiety?

Jane Graverol „Szkoła próżności” (1967) (Fot. Jane Graverol/VISDA 2020, Renaud Schrobiltgen, The Metropolitan Museum of Art, New York; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art) Jane Graverol „Szkoła próżności” (1967) (Fot. Jane Graverol/VISDA 2020, Renaud Schrobiltgen, The Metropolitan Museum of Art, New York; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art)

Cudowne i niepokojące

„Problem kobiety stanowi to, co jest na świecie najbardziej cudowne i niepokojące” – powiadał nieformalny „papież” ruchu André Breton w „Drugim manifeście surrealizmu”. Na czym polegał ów „cudowny” i „niepokojący” problem?

Problemem podstawowym był seksizm i mizoginia, którą przesycona była międzywojenna kultura, włącznie z ówczesną awangardą. Ruch surrealistyczny nie był wyjątkiem. On również był w gruncie rzeczy męskim klubem. Wiele wypowiedzi i przekonań czołowych surrealistów razi współczesne ucho maczyzmem. Z drugiej strony – nie można wrzucać Bretona i jego kolegów do jednego worka ze wszystkimi seksistami ich czasów. W XX-wiecznym modernizmie były takie kierunki jak choćby futuryzm, którego teoretycy zupełnie otwarcie deklarowali pogardę wobec kobiet. W ruchu surrealistycznym artystki nie mogły wprawdzie liczyć na równe szanse z mężczyznami, ale i tak surrealizm pozostawał najbardziej sfeminizowaną frakcją międzywojennej awangardy.

Frida Kahlo, Leonor Fini, Leonora Carrington, Toyen, Meret Oppenheim, Dora Maar – to tylko niektóre z fantastycznych kobiet, które na różnych etapach swojej twórczości znalazły się w orbicie surrealizmu. Co przyciągało je do tego ruchu? Najkrótsza odpowiedź brzmi: seksualność.

Leonor Fini „Bóstwo chtoniczne czuwające nad snem młodzieńca” (1946) (Fot. materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art) Leonor Fini „Bóstwo chtoniczne czuwające nad snem młodzieńca” (1946) (Fot. materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art)

Śnią, patrzą, dominują

Surrealiści mężczyźni nie byli wolni od charakterystycznych dla sztuki ich czasów tendencji do uprzedmiotawiania, fetyszyzowania, mitologizowania oraz demonizowania kobiet. A jednak spośród wszystkich modernistycznych kierunków napędzany teoriami Freuda surrealizm pozostawał najbardziej otwarty na kwestionowanie tradycyjnych kategorii płci. Surrealiści na długo przed powstaniem gender studies rozpoznawali wywrotową moc erotyki i intuicyjnie przeczuwali, że rewolucji kulturalnej oraz politycznej nie będzie bez rewolucji seksualnej. Dlatego w ruchu mogło się znaleźć miejsce dla takich postaci jak Claude Cahun, queerowa fotografka, która w autoportretach zacierała podział na męskie i żeńskie, pokazując, że tożsamość płciowa jest czymś, co jednostka może swobodnie kreować. Prezentowane na wystawie wizjonerki malarstwa, takie jak Leonor Fini czy Leonora Carrington, potrafiły przechwycić męskie fantazje – figurę femme fatale czy erotyczne fetysze – i przerobić je na swoje własne, feministyczne narzędzia. W ich onirycznych obrazach kobiety nie są biernymi obiektami męskich spojrzeń i fantazji. To one fantazjują, to one śnią, patrzą i dominują. Surrealiści, idąc tropem psychoanalizy, fascynowali się mitologią. Prace surrealistek również pełne są mitologicznych figur: kobiet sfinksów, kobiet lwic, modernistycznych bóstw emancypacji.

Claude Cahun „Autoportret. Odbywam trening, nie całuj mnie” (1927). (Fot. Claude Cahun, Rosine Ortmans; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art) Claude Cahun „Autoportret. Odbywam trening, nie całuj mnie” (1927). (Fot. Claude Cahun, Rosine Ortmans; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art)

Wyjście z cienia

Man Ray nazwał artystkę Meret Oppenheim muzą surrealizmu. Modernistyczna sztuka uchylała furtkę dla kobiet, ale przez to wejście do świata sztuki wpuszczano przede wszystkim muzy, kochanki i żony modernistów. Wiele surrealistek również kroczyło tą drogą. Jednak artystki takie jak Frida Kahlo czy wieloletnia towarzyszka życia Picassa – Dora Maar nie tworzyły dzięki wsparciu swoich partnerów artystów, lecz raczej na przekór nim, walcząc, by wydobyć się z ich cienia. „Fantastyczne kobiety” nie zadowoliły się rolami muz ani maskotek awangardy. Studiując twórczość uczestniczek tej wystawy, nie sposób nie dostrzec, że ich surrealizm jest nie tylko równie wizjonerski i śmiały, co propozycje męskich luminarzy ruchu. Jest także inny. Surrealizm postulował wyzwolenie wyobraźni. Surrealistki poszerzyły ten postulat, ogłaszając wyzwolenie wyobraźni kobiecej. A od rewolucji w dziedzinie fantazji zaczyna się każda rzeczywista rewolucja.

Leonora Carrington „Autoportret. Zajazd świtu konia” (1937–38). (Fot. Leonora Carrington/VISDA 2020, Weinstein Gallery, San Francisco and Francis Naumann Gallery, New York ©VG Bild-Kunst, Bonn 2019; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art) Leonora Carrington „Autoportret. Zajazd świtu konia” (1937–38). (Fot. Leonora Carrington/VISDA 2020, Weinstein Gallery, San Francisco and Francis Naumann Gallery, New York ©VG Bild-Kunst, Bonn 2019; materiały prasowe Louisiana Museum of Modern Art)

Wystawa „Fantastic Women. Surreal Worlds from Meret Oppenheim to Frida Kahlo” w Louisiana Museum of Modern Art w Humlebæk w Danii potrwa do 8 listopada. 

Rubryka powstaje we współpracy z Jankilevitsch Collection.

  1. Kultura

Rusza Millennium Docs Against Gravity. Polecamy 5 filmów, które warto zobaczyć

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Między nami" (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity startuje już 4 września. Projekcje odbędą się w siedmiu miastach w Polsce, a cała edycja przybierze hybrydową formę. Sekcji "Historie intymne" tradycyjnie patronuje miesięcznik "Zwierciadło". 

Millennium Docs Against Gravity to największe święto filmu dokumentalnego w Polsce. Tegoroczna edycja pod hasłem "Z czułości do świata" jest pierwszym tak dużym wydarzeniem filmowym zorganizowanym w kinach po ciężkim okresie zastoju spowodowanego pandemią koronawirusa. Festiwal rusza już 4 września i przyjmie formę hybrydową: od 4 do 18 września zostanie zaprezentowanych niemal 150 filmów na ponad 1000 pokazach w siedmiu miastach w Polsce (Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Lublinie, Bydgoszczy i Poznaniu), a następnie od 19 września do 4 października potrwa część online. Polscy oraz zagraniczni goście spotkają się zatem z publicznością na żywo oraz wirtualnie.

Festiwalowe filmy podzielono na 15 sekcji. Sekcja "Historie intymne", której patronem jest miesięcznik "Zwierciadło", z bliska przygląda się wyjątkowym bohaterom kina dokumentalnego. Tytuły wchodzące w jej skład to także niepowtarzalna okazja do obserwacji zmieniających się współcześnie różnorodnych form życia prywatnego. Poniżej przedstawiamy kilka festiwalowych pozycji, na które w szczególności warto zwrócić uwagę.

"Król rejsu"

Wśród pasażerów romantycznego rejsu po bajkowych Karaibach znalazł się baron Ronald Busch Reisinger z Inneryne, ekstrawagancki mężczyzna należący rzekomo do szkockiej arystokracji. Bohater filmu odczuwa silną potrzebę opowiadania o sobie innym pasażerom i robi wszystko, by go zauważyli. Obserwujemy, jak rozmawia z zakochanymi parami, bogatymi rodzinami, ciężko pracującą obsługą statku i emerytami. Ronald paraduje po statku w swoim feudalnym stroju, kilcie i królewskiej czapce. Pierwsze wrażenie nie jest najlepsze – wydaje się być arogancki i dumny ze swojego statusu, bogactwa oraz ekstrawaganckiego życia. Mimo że Reisinger szybko staje się duszą towarzystwa, pod jego krzykliwą powłoką skrywa samotność i niepewność.

Kadr z filmu 'Król rejsu' (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Król rejsu" (Fot. materiały prasowe)

"Rozważania o zdradzie"

Co to znaczy żyć w stałym związku? Eskalacja szczęścia czy raczej wyzwanie? Film pokazuje relacje między niewiernością, płcią i małżeństwem, łącząc 50 wywiadów z kolażem materiałów archiwalnych. Mężowie, żony i kochanki opowiadają o seksie, miłości, przyjaźni, zdradzie i tęsknocie, eksplorując temat niewierności w związku. Film odsłania pejzaż ludzkich odczuć składający się z intymności, pożądania i monotonii oraz bada głód zaspokajania ludzkich potrzeb poprzez akty wzajemnego zobowiązania się partnerów wobec siebie, a następnie odstępstwa od takich deklaracji. Reżyserka filmu Bara Jichova Tyson wprowadza do filmu intrygujące osobiste elementy, ujawniając wątki własnego romansu z przeszłości, a także ukazując jak rodziła się jej relacja z aktualnym partnerem.

Kadr z filmu 'Rozważania o zdradzie' (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Rozważania o zdradzie" (Fot. materiały prasowe)

"Kobieta"

Co to znaczy być kobietą? 2000 kobiet z 50 różnych krajów świata dzieli się przed kamerą swoimi historiami i opowiada o własnych doświadczeniach: od tych najbardziej intymnych aż po kulturowe. Dotykają przy tym szerokiej gamy problemów: seksualności, małżeństwa, macierzyństwa, przemocy domowej, gwałtu, wolności, zniewolenia, niezależności finansowej, wizerunku ciała, starości, miłości, złości i mądrości. To intymny i emocjonalny portret kobiet, a także pean na rzecz ich wewnętrznej siły, odporności, zdolności do przeciwstawiania się przeciwnościom losu i pozytywnej zmiany świata pomimo trudności, jakie napotykają.

Kadr z filmu 'Kobieta' (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Kobieta" (Fot. materiały prasowe)

"Rozterki pożądania"

Ile wiemy o łechtaczce? Jaka jest jej biologiczna i społeczna rola? Na czym polega złożony świat kobiecej przyjemności? Film odkrywa i obala mity na temat kobiecego pożądania, ukazując starcie między polityką płci i polityką seksualności, a także relacje pomiędzy ciałem i władzą. Bohaterkami są kobiety: Rebecca, Jasmine, Umnia, Coriamma i Yixin. Jedna ​​nigdy nie miała orgazmu, druga czerpie swoją seksualną siłę z pracy jako striptizerka, trzecia docieka dlaczego w tradycyjnym islamskim małżeństwie ogranicza się przyjemność seksualną kobiet, czwartej seks pozwala odkryć samą siebie, a kolejna w dzień studiuje ekonomię, a w nocy występuje jako stand-uperka. Losy tych kobiet zespolone są z rozważaniami na temat kobiecego pożądania.

Kadr z filmu 'Rozterki pożądania' (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Rozterki pożądania" (Fot. materiały prasowe)

"Między nami"

„Między nami” to intymny portret trzech związków. Pary decydują się podjąć szczerą rozmowę, zainicjowaną zestawem pozornie prostych pytań. Powoli tworzy się przestrzeń dla wymiany skrywanych emocji i wyznań. Film jest niepozbawionym humoru obrazem współczesnej miłości, wnikliwie przygląda się znaczeniu bliskości i obecności drugiego człowieka.

Kadr z filmu 'Między nami' (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu "Między nami" (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

Nowa wystawa w Muzeum Polin - "Tu Muranów"

Wystawa w Muzeum Polin -
Wystawa w Muzeum Polin - "Tu Muranów" (materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Od 26 czerwca w Muzeum Polin będzie można oglądać nową wystawę czasową "Tu Muranów", opowiadającą historię tego warszawskiego osiedla i losy jego mieszkańców, a także postaci kojarzonych z dzielnicą – od jego najdawniejszych początków po czasy współczesne, a nawet scenariusze przyszłości.

Wystawa "Tu Muranów" w Muzeum POLIN prezentuje niezwykłą, wielopoziomową historię Warszawy. Pod pozornie znaną warstwą zwiedzający odkryją kolejne wymiary przeszłych, obecnych i przyszłych losów miasta.

Van de Poll, 1934, Niderlandzkie Archiwum Narodowe; Nowa wystawa w Muzeum Polin - 'Tu Muranów' Van de Poll, 1934, Niderlandzkie Archiwum Narodowe; Nowa wystawa w Muzeum Polin - "Tu Muranów"

Najistotniejsze w opowieści o Muranowie, z kuratorskiego punktu widzenia, było ukazanie warstwowości jego dziejów w taki sposób, by w równym stopniu skupić uwagę na każdym z prezentowanych okresów historycznych i losach żyjących wówczas ludzi – mówi kuratorka wystawy Kamila Radecka-Mikulicz. I dodaje: Wystawę adresujemy nie tylko do warszawian, ale także osób interesujących się szerzej historią społeczną miast, architekturą, urbanistyką. Mamy nadzieję, że okaże się interesująca z uwagi na przedstawiane w niej osobiste historie i uniwersalność poruszanych tematów, takich jak przemiany społeczne na przestrzeni lat, utopie urbanistyczne, zadomowienie czy wreszcie lokalność, obywatelski i sąsiedzki aktywizm oraz miejska przyroda.

Pielęgniarki doglądają niemowląt w prowizorycznym oddziale położniczym Szpitala św. Zofii w oblężonej Warszawie, Wrzesień 1939, fot. Julien Bryan Pielęgniarki doglądają niemowląt w prowizorycznym oddziale położniczym Szpitala św. Zofii w oblężonej Warszawie, Wrzesień 1939, fot. Julien Bryan

Na samym początku opowieści widzowie przeniosą się do XVIII wieku, by poznać Wenecjanina tęskniącego za ojczystą wyspą Murano. Kolejnym etapem podróży będzie spacer dawną Dzielnicą Północną, która przed wojną była centrum żydowskiego życia – w czasach, gdy Warszawa była domem największej w Europie Diaspory. Przespacerują się przedwojenną ulicą Nalewki, wówczas tętniącą życiem reprezentacyjną ulicą handlową, nie ustępującą wielkością i różnorodnością sklepów, warsztatów i towarów dzisiejszej Marszałkowskiej w Warszawie, czy Piotrkowskiej w Łodzi.

14) Warszawa, ul. Nalewki, róg Długiej, pocztówka : nakł. J. Ślusarski, POLONA 14) Warszawa, ul. Nalewki, róg Długiej, pocztówka : nakł. J. Ślusarski, POLONA

Poznają dramatyczne losy Żydów, których uwięziono w utworzonym tu warszawskim getcie. Dowiedzą się, jak planiści odbudowujący stolicę z wojennych gruzów zakładali nowe, modernistyczne osiedle, poznają historie słynnych warszawskich windziarek, które przysłużyły się budowie nowoczesnej dzielnicy, zajrzą na podwórka powojennego Muranowa.

5) Brygada kobieca budująca blok mieszkalny. Na dalszym planie widoczna wieża kościoła ewangelicko-reformowanego, 1952 – 1959, fot. Siemaszko Zbyszko NAC 5) Brygada kobieca budująca blok mieszkalny. Na dalszym planie widoczna wieża kościoła ewangelicko-reformowanego, 1952 – 1959, fot. Siemaszko Zbyszko NAC

Uwagę zwiedzających z pewnością przyciągnie dzieło Jadwigi Sawickiej, uznanej twórczyni, której prace znajdują się w narodowych kolekcjach sztuki. Artystka przygotowała przestrzenny kolaż-mural, przypominający o wielowarstwowej, ludzkiej historii tego miejsca. Powstawał on na chwilę przed ponownym otwarciem muzeum, już w przestrzeni wystawy, wskutek nakładania i zdzierania kilku warstw wydruków ze słowem „głosy” w językach jidysz, polskim i angielskim.

Zdzieranie kolejnych warstw to proces odwrotny od naturalnego nawarstwiania się pokładów znaczeń – tłumaczyła artystka. Jest świadomym aktem; jednocześnie wolą poznania, dotarcia do dna/sedna, jak i działaniem formalnym: chęcią stworzenia całościowego obrazu, w którym wszystkie te warstwy byłyby jednocześnie obecne – dodaje Sawicka.

Od połowy lipca zwiedzający będą mogli zobaczyć instalację artysty Artura Żmijewskiego i badaczki pamięci Zagłady Zofii Waślickiej-Żmijewskiej. To dzięki ich projektowi po raz pierwszy wystawę czasową będzie można oglądać także na zewnątrz Muzeum. Tematem fotografii i filmów są obiekty archeologiczne znalezione podczas budowy muzeum, takie jak brytfanka do pieczenia, sztućce, szklanki, okulary, czy zwykły zegarek. Sądziliśmy, że zdjęcia te powinny być stonowaną, ale nacechowaną uczuciowo opowieścią o tych rzeczach. Dla każdego z wybranych przedmiotów znaleźliśmy odpowiadający mu współczesny kontekst. Zardzewiałe nożyce krawieckie położyliśmy wśród niedokończonych ubrań w zakładzie krawieckim i tak sfotografowaliśmy. Naczynia kuchenne trafiły między dzisiejsze garnki, a sztućce na świeże obrusy – mówią Żmijewscy.

Nożyce, Fot. Artur Żmijewski, 2020, Zdjęcia wykonane przez Artura Żmijewskiego w warsztatach i pracowniach. Przedstawiają obiekty archeologiczne - przedmioty codziennego użytku - wydobyte z ziemi podczas budowy Muzeum POLIN. Nożyce, Fot. Artur Żmijewski, 2020, Zdjęcia wykonane przez Artura Żmijewskiego w warsztatach i pracowniach. Przedstawiają obiekty archeologiczne - przedmioty codziennego użytku - wydobyte z ziemi podczas budowy Muzeum POLIN.

Prace fotograficzne artysty będzie można również oglądać w przestrzeni wystawy – wykonane w szczególny sposób współczesne zdjęcia wybranych muranowskich lokalizacji.

Tu Muranów, wystawa czasowa Muzeum POLIN, 26.06.2020 - 22.03.2021