1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Niezapomniane kreacje aktorskie, którymi Heath Ledger skradł nasze serca

Heath Ledger w dramacie przygodowym „Cena honoru”, ekranizacji powieści A.E.W Masona. (Fot. BEW Photo)
Niektórzy zawdzięczają sukces urodzie, inni talentowi, a jeszcze inni szczęściu. On miał to wszystko. Niestety, odszedł przedwcześnie w wieku 28 lat. Do dziś wydaje się niewiarygodne, jak wiele wspaniałych rzeczy udało mu się dokonać w tak krótkim czasie.

Żył na maksa, nie interesowało go spokojne życie. Zawsze musiało istnieć jakieś ryzyko. Lubił dochodzić do samej krawędzi. Miał bardzo konkretną wizję przyszłości. W domu rodzinnym przykleił do sufitu gwiazdki i powiedział: tam będę, w branży filmowej, zostanę aktorem. Emanował pewnością siebie i był nadzwyczaj ambitny. Od razu było wiadomo, że daleko zajdzie.

„Tylko na planie czuję, że naprawdę żyję” – mówił. Był urodzonym artystą i wszystko było dla niego twórczością. Miał talent aktorski, reżyserski, sportowy, muzyczny. Świetnie grał w szachy. We wszystkim był najlepszy i wszystko też przeżywał głębiej i silniej niż inni. „Kiedy umrę, moje filmy będą żyły dalej, by ludzie mogli ocenić, jakim byłem człowiekiem. Chcę pozostać osobliwy i wciąż uśmiechać się jak Joker” – podkreślał.

„Zakochana złośnica” (1999)

Początkowo Heath grywał małe role. Pierwsze kroki w branży stawiał w serialu „Prawo miecza”. Prawdziwym przełomem okazała się rola szkolnego przystojniaka Patricka w „Zakochanej złośnicy”. To dzięki niej naprawdę poczuł się aktorem. Mógł został idolem młodego pokolenia na miarę Leonardo DiCaprio czy Johnny'ego Deppa, ale miał dużo większe ambicje. Problem w tym, że gdy aktor sprawdzi się w jednej roli, kolejne propozycje są podobne. Heath sprawdził się jako nastoletni gwiazdor komedii romantycznych, więc posypały się podobne propozycje, a on konsekwentnie odmawiał. Szukał nowych wyzwań.

„Patriota” (2000)

Po „Zakochanej złośnicy” przez rok nie zaoferowano mu żadnego angażu. Heath chciał zrezygnować z aktorstwa, ale nagle pojawiła się szansa zagrania w „Patriocie”, i to u boku samego Mela Gibsona. Wybrano go spośród dwustu kandydatów i w ten sposób wcielił się w Gabriela Martina. Film kręcono z rozmachem, a Heath cieszył się, że może grać ze swoim idolem. Dla młodziutkiego Australijczyka to wiele znaczyło. Gibson bardzo mu pomógł, wziął pod swoje skrzydła i nauczył jak wchodzić w rolę. To była jego przełomowa kreacja – od tej pory Heath prawie nie schodził z planu filmowego.

„Czekając na wyrok” (2001)

Heath zawsze szukał ról, które stanowiły dla niego wyzwanie. Wybierał postacie, w które wchodził tak, że stapiał się z nimi w jedno. Dlatego zdecydował się na udział w nagrodzonej Oscarem produkcji „Czekając na wyrok”. To film, po którym ludzie w końcu dostrzegli w nim aktora dramatycznego. „Grał rolę drugoplanową, ale z całego filmu zapamiętałem tylko jego, mimo że twarz miał kamienną. Nie robił niczego szczególnego, na tym polegała jego niezwykłość. Heath Ledger, nawet młody, nawet w epizodycznej roli, potrafi skraść całe show” – mówił reżyser Ang Lee.

„Cena honoru” (2002)

O tym, czy Heath zagra w danym filmie przesądzała osoba reżysera, a że od zawsze chciał pracować z Shekharem Kapurem, bez wahania przyjął rolę w rozgrywającej się pod koniec XIX wieku „Cenie honoru”, ekranizacji powieści A.E.W Masona. Ledger zagrał w niej młodego dezertera Harry'ego. Film ten przyczynił się do jego wzrostu duchowego. „Aktorstwo to odkrywanie świata i siebie samego, bez tego nawet najlepsze na świecie techniki i sztuczki na nic się nie zdadzą” – mówił.

„Tajemnica Brokeback Mountain” (2004)

„Tajemnica Brokeback Mountain” stanowiła przełom, to był ważny film, dzięki któremu Heath dojrzał. „Zdumiewające, jak bardzo zmienił moje życie” mówił. Reżyser filmu Ang Lee długo zastanawiał się nad powierzeniem roli kowboja-geja Ledgerowi. „Kiedy jego nazwisko pojawiło się na liście, zawahałem się, nie wiedziałem czy udźwignie taki ciężar. Przekonał mnie film „Czekając na wyrok”. Zaimponował mi w nim” – powiedział. Postać Ennisa Del Mar, introwertycznego homofoba zakochanego w drugim facecie, niezwykle fascynowała Heatha. Rola przyniosła mu międzynarodowe uznanie, a także nominacje do licznych nagród, m.in. do Oscara, Złotego Globu i BAFTA.

„Mroczny rycerz” (2008)

Gdy pojawiła się propozycja zagrania Jokera w nowym filmie o Batmanie, Heath zgodził się od razu i natychmiast zaczął budować rolę. „Zamknąłem się w pokoju i po sześciu tygodniach wynurzył się z niego psychopata. Szukałem odpowiedniej mimiki, ruchów, przede wszystkim głosu. To kluczowe. Jeśli znajdziesz znajdziesz głos, masz całą resztę” – mówił. Wiedział, że tworzy niezwykłą postać i wkładał w to mnóstwo wysiłku. Na planie sam sobie robił charakteryzację. Po raz pierwszy poczuł, że jak aktor jest nietykalny. Emanował pewnością siebie, był dumny ze swojej gry, nie mógł się doczekać premiery. Po raz pierwszy od bardzo dawna, mówił „Żadna rola nie sprawiła mi takiej frajdy, jak ta. Trafiłem w dziesiątkę”. Za rolę Jokera dostał Oscara. To było aktorskie arcydzieło. Statuetkę odebrała rodzina aktora. Heath nie zdążył, zmarł 22 stycznia 2008 roku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze