„Chce się żyć” reż. Maciej Pieprzyca, recenzja

„Chce się żyć” reż. Maciej Pieprzyca, recenzja
Please Add Photos <br> to your Gallery
Zobacz galerię Zdjęć
fot. materiały prasowe Kino.Swiat

Po obejrzeniu tego filmu nie dziwi reakcja widowni na festiwalu filmowym w Gdyni. Owacja na stojąco należy się zarówno reżyserowi, jak i grającym w nim aktorom.

To nie jest łatwa historia, ale Maciej Pieprzyca, znany z takich obrazów jak „Drzazgi” czy „Inferno”, łatwych historii wcale nie szuka. Mamy opartą na prawdziwych wydarzeniach opowieść o chłopcu z porażeniem mózgowym, która pokazuje, że w życiu szczęście i sukces można mierzyć zupełnie inną miarą. By nam ułatwić jej odbiór, a może zrozumieć i zaakceptować głównego bohatera, reżyser zastosował dwa środki. Pierwszym jest pokazanie świata z punktu widzenia niepełnosprawnego Mateusza. Rzeczywistość widziana jego oczami jest jak ze starych zdjęć z lat 80. Wtedy zresztą zaczyna się ta historia. Peerelowska przaśność i bieda mają wyjątkowy koloryt, posmak znanego pokoleniu dzisiejszych 30-latków dzieciństwa na boisku przed blokiem, w parku, gdy w domach królowały meblościanki, serwetki i kryształy. Mateusz patrzy na kochających rodziców, którzy jako jedyni nie uważają go za roślinę; słyszy słowa wiecznie nadąsanej starszej siostry, która z jego powodu czuje się odtrącona przez matkę; przeżywa zachowania obcych ludzi w stosunku do niego.

Drugi zabieg to głos Mateusza z offu, komentujący rzeczywistość oraz jego własną sytuację. A przynajmniej, zakładamy, że takie byłyby jego komentarze, gdybyśmy mogli je usłyszeć, bo największym problemem Mateusza jest nie to, że porusza się na wózku i nie może wykonać żadnego zrozumiałego gestu, ale fakt, że nie może być usłyszany, zrozumiany. Że poza jękami, buczeniem, piszczeniem i wyciem nic z jego gardła się nie wydobywa. Dlatego reaguje całym ciałem, ale zwykle jego zachowanie jest opacznie rozumiane przez otoczenie, także przez własnych rodziców, jako histeryczne konwulsyjne ruchy ciała człowieka na granicy wegetacji. Jedynie widz zdaje sobie sprawę z bogatego życia wewnętrznego bohatera i to zjednuje mu naszą sympatię.

A jednak, mimo ograniczeń, życie Mateusza jest wyjątkowo bogate. Świat widziany przez okno jest równie atrakcyjny jak programy telewizyjne. Wszystko może być potencjalnym bodźcem w wewnętrznym rozwoju chłopca, a potem dorastającego młodego mężczyzny. Gdy Mateusz trafia do ośrodka dla osób umysłowo upośledzonych (ojciec umiera, a matka nie ma fizycznie siły, by dźwigać dorosłego chłopaka), pozorny „dom wariatów” okazuje się azylem, gdzie przytrafią mu się najlepsze i najgorsze rzeczy. I gdzie Mateusz nauczy się, że niepełnosprawność ma wymiar nie tylko fizyczny. Bo otaczający go ludzie – opiekunowie, wolontariuszki, ale także jego własna rodzina – choć mogą poruszać się, mówić, podejmować decyzje, cierpią na upośledzenie emocjonalne, społeczne. Nie radzą sobie z uczuciami, z relacjami czy bliskością drugiego człowieka. Pojawiający się w ich życiu Mateusz jest trochę testem na ich człowieczeństwo, ale też niczym papierek lakmusowy odbija braki w ich dojrzałości i inteligencji emocjonalnej.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Dawid Ogrodnik (którego znamy z filmu „Jesteś Bogiem), w roli Mateusza to aktorskie objawienie festiwalu w Gdyni. Przez krytyków porównywany jest do Daniela Day-Lewisa w „Mojej lewej stopie”. Podobnie jak hollywoodzki aktor, wszedł w rolę upośledzonego umysłowo chłopaka bez zahamowań i z pełnym poświęceniem. Jego Mateusz jest do bólu prawdziwy i szczery w swoich reakcjach, a kreacja nie tylko oddaje ograniczenia fizyczne bohatera, ale także jego zmagania wewnętrzne oraz walkę o to, by zostać wreszcie zrozumianym. Scena, w której Mateusz komunikuje matce i siostrze „Nie jestem rośliną”, to jeden z najbardziej wzruszających momentów w filmie. Ale „Chce się żyć” to nie wyciskacz łez, tylko wielka pochwała życia w jego różnorodności, którą – o ironio – całym swoim istnieniem wyraża niepełnosprawny bohater. Po obejrzeniu tego filmu nie dziwi Grand Prix w Montrealu ani reakcja widowni na festiwalu filmowym w Gdyni. Owacja na stojąco należy się zarówno reżyserowi, jak i grającym w nim aktorom.Ten obraz to filmowy „must” tego weekendu.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>