fbpx

Wszyscy w naszej rodzinie – opowieść o przemocy domowej

"Wszyscy w naszej rodzinie"
Aurora

Mamy przed sobą rumuńską czarną komedię o kryzysie rodzinnym. Reprezentuje ona wszystko to, co najlepsze w na nowo odkrywanym kinie rumuńskim.

"Wszyscy w naszej rodzinie"
Aurora/więcej w galerii

O rumuńskiej kinematografii oraz o tym, jak różni się spojrzenie na nią z zewnątrz od tego, jak postrzegają swoje twórcze możliwości sami Rumuni, pisała niedawno Małgorzata Rejmer w świetnym felietonie Złoty Niedźwiedź i Czarne Owce. Felieton powstał, gdy okazało się, że na festiwalu filmowym w Berlinie najważniejszą nagrodę zgarnął film rumuńskiego reżysera Calina Petera Netzera, pt. „Pozycja dziecka”. Podczas tego samego Berlinale za odkrycie w sekcji Forum uznano obraz rodaka Netzera, holendersko-rumuńską komedię w reżyserii Radu Jude, pt. „Wszyscy w naszej rodzinie”. Ten sam film w tym roku został okrzyknięty najlepszym filmem rumuńskim. Mamy zatem wiele powodów, by go obejrzeć.

Nie wiem, co stanowi o specyfice kina rumuńskiego. Podejrzewam, że jest to dziwna mieszkanka rozpaczy i czarnego humoru, połączonego z absurdem często w ilościach dla mnie niezrozumiałych. W komediach rumuńskich bohaterowie śmieją się lub żartują z rzeczy, które trudno uznać za śmieszne, raczej za dramatyczne, wychodząc z założenia, że tematy do śmiechu nie są lekkie, łatwe i zabawne, raczej smutne, tragiczne i ciężkie do zniesienia. I trochę podobnie jest w przypadku filmu „Wszyscy w naszej rodzinie”.

Pozornie wszystko zaczyna się spokojnie. Poznajemy spokojnego, trochę marudnego i nierozgarniętego Mariusa, który zamierza spędzić wymarzony weekend z córką. 5-letnia Sofia jest dla niego wszystkim, odkąd rozstał się z żoną. I choć była partnerka wysyła mu wiadomość, że córka jest chora, Marius postanawia zrealizować swój plan. Wkracza do swojego dawnego mieszkania, budzi córkę, rozmawia z teściową i konkubentem żony. Powoli sytuacja zaczyna się komplikować, a im bardziej od Mariusa oddala się wizja sielskiego weekendu z Sofią, tym bardziej staje się on nieobliczalny w swoich zachowaniach. Walka o prawo do wyjazdu z Sofią staje się walką o prawo do dziecka. W pięknym jasnym, miejskim mieszkaniu rumuńskiej klasy średniej dochodzi do rozpaczliwych, werbalnych i fizycznych aktów przemocy, które budzą skrajne uczucia. „Wszyscy w naszej rodzinie” nie jest społecznym kinem, pokazującym obraz rumuńskiej rodziny. To kino mocno uniwersalne, które pokazuje do czego doprowadza kumulacja sprzecznych interesów, na przykładzie ojca walczącego o prawo do opieki nad swoim dzieckiem.

Rozgrywający się w czterech ścianach, wręcz teatralny dramat pokazuje, jakim spustoszeniem w życiu człowieka mogą stać się rozwód i utrata bliskości z ukochanymi osobami. Z drugiej strony schizofreniczne zachowanie Mariusa jest chwilami tak absurdalne, że mimowolnie wywołuje śmiech. Na rodzinnym pobojowisku zostaje para dawnych kochanków, którzy oprócz krzyków i wyzwisk nie mają sobie już nic do powiedzenia. A ofiarą tych emocjonalnych wojen stają się zawsze osoby, o które ta walka się toczy, czyli dzieci. To trudne i bolesne kino, ale jednocześnie w bardzo dosadny sposób pokazuje nam, jak ubogie jest nasze postrzeganie świata i komunikacja z drugim człowiekiem.

Więcej recenzji filmowych tutaj.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze