1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Nie da się zapomnieć traumy, ale można nauczyć się żyć na nowo. „Sorry, Baby” Evy Victor to film, który najlepiej pokazuje, jak to zrobić

Nie da się zapomnieć traumy, ale można nauczyć się żyć na nowo. „Sorry, Baby” Evy Victor to film, który najlepiej pokazuje, jak to zrobić

„Sorry, Baby” w reżyserii debiutującej Evy Victor (na zdj. po lewej) to inteligentna, dowcipna i subtelna opowieść o traumie i jej następstwach. (Fot. materiały prasowe)
„Sorry, Baby” w reżyserii debiutującej Evy Victor (na zdj. po lewej) to inteligentna, dowcipna i subtelna opowieść o traumie i jej następstwach. (Fot. materiały prasowe)
Jak odbudować swoje życie po traumie? To pytanie, wokół którego skupia się fabuła błyskotliwego debiutu Evy Victor, która opowiada w nim o radzeniu sobie z bolesnymi doświadczeniami, ale bez patosu i tanich emocji, za to z niewymuszoną lekkością i sporą dawką inteligentnego humoru. W styczniu komediodramat zrobił furorę w Sundance, a w lipcu – na wrocławskich Nowych Horyzontach. Czy porwie również wymagającą publiczność kinową? „Sorry, Baby” od dziś można obejrzeć w kinach, a my wyjaśniamy, dlaczego warto wybrać się na seans.

Twórczyni filmu „Sorry, Baby”, 31-letnia Eva Victor, laureatka nagrody za scenariusz na festiwalu w Sundance, szybko wyrosła na objawienie amerykańskiego kina niezależnego. Jej droga do sukcesu nie była jednak wcale łatwa. Po studiach aktorskich imała się różnych prac: była nianią, recepcjonistką na siłowni, ekspedientką w salonie sukien ślubnych. Pisała też w internetowym, feministycznym magazynie humorystycznym „Reductress”.

Wkrótce jej satyryczne filmiki publikowane na Twitterze (obecnie portal X), w których wcielała się w absurdalne postaci, stały się viralami, gromadząc miliony wyświetleń. Mimo to wciąż najbardziej znana była z roli Rian w serialu „Billions” – aż wreszcie zadebiutowała jako scenarzystka, reżyserka i gwiazda wyprodukowanego przez słynne studio A24 dramatu „Sorry, Baby” – poruszającej najczulsze struny opowieści o tym, jak żyć, gdy grunt usuwa ci się spod nóg i jak radzić sobie z pamięcią złych wydarzeń.

Zanim Eva Victor nakręciła swój debiut „Sorry, Baby”, tworzyła krótkie komediowe filmy i pisała dla satyrycznego portalu „Reductress”. (Fot. materiały prasowe) Zanim Eva Victor nakręciła swój debiut „Sorry, Baby”, tworzyła krótkie komediowe filmy i pisała dla satyrycznego portalu „Reductress”. (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Czujesz się zagubiony w życiu? Te wciągające filmy dadzą ci nadzieję, siłę i ugruntowanie

Agnes, młoda wykładowczyni literatury, wrażliwa i dowcipna, próbuje powrócić do równowagi psychicznej po szokującej zdradzie ze strony osoby, której ufała. Wsparcie znajduje w przyjaciółce Lydie oraz w nieśmiałym, ale uroczym sąsiedzie Gavinie, z którym nawiązuje bliską relację. Opowieść tę Victor zrealizowała na podstawie własnych doświadczeń. – Moim zamiarem było zrobić film, który nie przytłacza: jest delikatny, pełen humoru i czułości. I który, zamiast pokazywać szok i przemoc, skupia się na tym, co dzieje się później – na powracaniu do normalnego życia, na śmiechu, byciu z ludźmi – mówiła twórczyni w rozmowie z magazynem „People”. – Chciałam opowiedzieć o intymności i romantyzmie przyjaźni. O tym, jak mieszkanie z kotem może uratować ci życie, a zwykła kanapka poprawić dzień. Chciałam nakręcić film o osobie, która codziennie desperacko próbuje się uzdrowić – dodała.

„Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe) „Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe)

W filmie, obok Victor, zobaczymy innych uznanych aktorów. Brytyjka Naomi Ackie („Mickey 17”), laureatka nagrody BAFTA, zagrała Lydie, lojalną przyjaciółkę głównej bohaterki. W Gavina wcielił się nominowany do Oscara Lucas Hedges („Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, „Lady Bird”), a jako Preston Decker, profesor i mentor literacki głównej bohaterki, wystąpił Louis Cancelmi („Irlandczyk”, „Czas krwawego księżyca”). Małą rolę otrzymał również John Carroll Lynch („Fargo”, „McImperium”).

„Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe) „Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Co oglądać, gdy jest ci źle? Oto 8 znakomitych filmów, które podnoszą na duchu i pokazują, że trudne emocje też są OK

„Sorry, Baby”, ale to najlepszy debiut roku, czyli jak robić kino o traumie z dystansem i po ludzku. Recenzja filmu Evy Victor

W rozmowie z koleżanką po fachu, Celine Song (twórczynią komediodramatu „Materialiści”), Victor przyznała, że na planie swojego fabularnego debiutu była zorganizowana do granic obłędu. Mam mnóstwo lęków. Przez cały rok przygotowywałam się do reżyserii najlepiej, jak umiałam. Rysowałam storyboardy, bo musiałam zobaczyć na własne oczy, czy coś mi się podoba. Rozmawiałam z trenerką aktorską o przemianie mojej postaci i o tym, co należy pokazać w początkowych scenach, zanim spotka ją „coś złego” – wyznała twórczyni we wspomnianym wcześniej wywiadzie.

„Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe) „Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Przepędź jesienną chandrę – 9 seriali na dobry nastrój

Efekt tych starań przeszedł najśmielsze oczekiwania, bo zarówno widzowie, jak i krytycy przyjęli film niezwykle entuzjastycznie. „Sorry, Baby” to bowiem przejmująca, inteligentnie zabawna i niezwykle czuła opowieść o przyjaźni, samotności i codziennej walce o to, aby istnieć i odczuwać – mimo wszystko. Skromna, ale wnikliwa i niesamowicie poruszająca – bardzo w stylu młodej Grety Gerwig („Frances Ha”), Phoebe Waller-Bridge („Fleabag”) i nowojorskiego mumblecore*. To również surowa i niezwykle stonowana opowieść o traumie i jej następstwach, dojrzewaniu do pewnych decyzji, oraz życiu, w którym czasem pada deszcz, ale jest też wiele słonecznych dni, dla których zdecydowanie warto żyć.

Mimo ciężaru, jaki ze sobą niesie, jest to jednak film niesamowicie lekki i przyjemny, który jednocześnie wiarygodnie i nienachalnie pokazuje przeżycie i wychodzenie z traumatycznych doświadczeń. Zamiast melodramatycznych scen, mamy tu bowiem żarty u lekarza, rozmowy z przyjaciółką (chyba każdy z nas marzy o tak czułej relacji) czy powolne przepracowywanie bólu i rozczarowania kimś, kto był nam bliski. Humor miesza się tu więc z melancholią, a trudne momenty – z tymi podnoszącymi na duchu i dającymi nadzieję. Victor doskonale balansuje bowiem między śmiechem i łzami oraz dramatem a komedią. Momentami śmieszy, a momentami wzrusza. Do tego mamy świetnie napisane postacie i dialogi, znakomite aktorstwo i masę chwytających za serce scen (sekwencja z atakiem paniki i rozmową przy kanapce z pewnością zostanie z wami jeszcze na długo po seansie).

„Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe) „Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe)

„Sorry, Baby” to zatem naprawdę mocny debiut – pełne ciepła i zrealizowane z wielkim sercem kino niezależne w najlepszym tego słowa znaczeniu, a także wzruszający manifest zaufania, bliskości i kobiecej solidarności. Victor jest natomiast znakomita zarówno za, jak i przed kamerą. Co więcej, nie tylko nie boi się podejmowania trudnych tematów, ale też robi to szczerze, z wyczuciem i wrażliwością, bez taniej sensacji, zbędnego wyrachowania, popadania w przesadę czy epatowania cierpieniem, co nie tylko działa na korzyść opowieści, ale też świadczy o wielkim talencie i dojrzałości jego twórczyni. To nazwisko z pewnością trzeba zapamiętać i śledzić. „Sorry, Baby” to bowiem wielki przełom w karierze Victor, która w pełni zasługuje na wszelkie zachwyty.

„Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe) „Sorry, Baby” (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: 7 wciągających filmów z wątkami psychologicznymi. Zostają w głowie na długo po napisach końcowych

„Sorry, Baby”, mimo wielu wątków humorystycznych, stawia równocześnie ważne pytania: Co zmienia się w nas, gdy złe wspomnienia nie chcą nas opuścić? Dlaczego opłakujemy osobę, którą mogliśmy się stać? Jak pójść naprzód inną ścieżką, która może nie przypominać tej, którą sobie wyobrażaliśmy? I wreszcie: jak odbudować swoje życie po traumie? – Chciałam, aby film inspirował ludzi do rozmów i do mówienia sobie nawzajem rzeczy, których wcześniej baliśmy się wypowiedzieć na głos – przyznaje reżyserka. – Mam nadzieję, że dotrze on do ludzi, którzy będą go potrzebować – dodaje. Jeśli jest zatem jeden tytuł, który powinniście zobaczyć jesienią w kinach, z pewnością jest to właśnie „Sorry, Baby” – zapewniamy was, że to jedna z największych filmowych niespodzianek roku.

„Sorry, Baby” w kinach od 29 sierpnia.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

*mumblecore to gatunek amerykańskiego kina niezależnego charakteryzujący się niskim budżetem, naturalistycznym i improwizowanym stylem gry aktorskiej oraz realistycznymi, często niewyraźnymi dialogami.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE