1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Kąpiel w wannie - relaks i uspokojenie

Kąpiel w wannie - relaks i uspokojenie

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
W niektórych epokach bywała sportem ekstremalnym zarezerwowanym dla śmiałków i ekscentryków. Dzisiaj kąpiel to po prostu czysta przyjemność.

Antyczne wanny robiono z marmuru lub ze srebra. W średniowieczu kąpano się w okrągłych drewnianych kadziach przykrywanych płótnem dla zatrzymania ciepła. XVIII-wieczne miedziane wanny kształtem przypominały trumnę, a ich niewielkie rozmiary służyły oszczędzaniu wody. Niewiele ponad sto lat temu były jeszcze w użyciu wanny składane oraz wynalazki takie jak wanna-łóżko czy wanna-stół. Dzisiaj wchodzimy w nową epokę – widać to po ewolucji pomieszczenia przeznaczanego na łazienkę. Coraz więcej wnętrzarskich koncepcji wpisuje się w tendencję zwaną cocooning, polegającą na zamykaniu się przed pełnym chaosu światem zewnętrznym w przyjaznej przestrzeni własnego mieszkania. Łazienka zaprojektowana zgodnie z najnowszymi trendami architektonicznymi bywa często przedłużeniem sypialni i jest naprawdę duża. Nic dziwnego, skoro (w wersji minimum!) powinna się w niej zmieścić designerska wanna, wygodna kabina prysznicowa i dwie umywalki. Na szczęście, aby skorzystać z dobroczynnej kąpieli, wcale nie trzeba dysponować stumetrowym pokojem kąpielowym. Wystarczy tylko mieć wannę.

Czysta prawda

Zanim kąpiel stała się zwykłym zabiegiem higienicznym, bywała sprawą wielkiej wagi politycznej lub religijnej. W niektórych epokach czystość ciała odzwierciedlała czystość duszy, w innych traktowana była jako oznaka nadmiernego przywiązywania wagi do rzeczy przyziemnych i grzesznych. Dla pierwszych chrześcijan symbolem epoki rozpusty były rzymskie łaźnie. Dlatego średniowieczni asceci rezygnowali z mycia. Nie był to trend masowy. Wbrew naszym przekonaniom średniowiecze należy do najczystszych (w znaczeniu dosłownym) epok w historii – ludzie kąpali się w rzekach i mieli do dyspozycji publiczne łaźnie.

Schyłek wieków średnich przyniósł wielkie epidemie. A ponieważ ówcześni mieszkańcy Europy sądzili, że woda otwiera pory skóry na „złe powietrze” i zarazę, przestali się kąpać. W renesansie było już tylko gorzej. Ludzie myli twarz i ręce, a resztę ciała tylko wycierali. Miarą czystości nie była częstotliwość brania kąpieli (bliska zeru), lecz zmieniania bielizny. Niebezpieczna rozrywka, za jaką uważana była kąpiel, dostarczała dreszczyku emocji jedynie nielicznym przedstawicielom elit. Kąpali się oni nie więcej niż kilka razy w roku, z zachowaniem wielkiej ostrożności. Od czasów Hipokratesa znane były kąpiele lecznicze. Medycy przepisywali jednak tę ryzykowną terapię tylko w najtrudniejszych przypadkach.

Pod koniec XVII wieku w Europie kąpiel wróciła do łask. Zaczęło się od wyższych warstw społecznych – w siedzibach możnych pojawiły się pokoje kąpielowe. Momentem przełomowym okazały się jednak znowu wielkie epidemie. W XIX wieku wiązano już rozprzestrzenianie się chorób z niskim poziomem higieny w dużych skupiskach ludzkich. Fale masowych zachorowań przyspieszyły więc podjęcie decyzji o budowie wodociągów i systemów kanalizacji w wielkich miastach. W czasach, kiedy jeszcze nie instalowano wanien w mieszkaniach, można je było wynająć. Zorganizowanie kąpieli było jednak dość kosztowne i skomplikowane. Nic dziwnego, że statystyczny Europejczyk z lat 30. XIX wieku kąpał się dwa razy w roku. Dopiero pod koniec tego stulecia w mieszczańskich mieszkaniach pokój toaletowy (w którym był klozet, prymitywna umywalka i czasami bidet) został wyposażony w wannę. W pierwszej połowie XIX wieku Vincent Priessnitz opracował system rynien, dzięki któremu ludzie mogli zażywać kąpieli na stojąco.

Ostatni przełomowy wynalazek pojawił się w latach 60. ubiegłego stulecia – była nim kąpiel bąbelkowa wymyślona przez Włocha Roya Jacuzziego. Panująca dziś moda na spa odzwierciedla potrzeby współczesnych ludzi – zestresowani i zabiegani szukamy miejsc, gdzie możemy się odprężyć i wyciszyć. Pojawia się też coraz więcej kosmetyków, dzięki którym relaksującą kąpiel z łatwością zorganizujemy we własnej łazience.

Co dodawać do kąpieli?

Pachnąca jaśminem musująca tabletka zapewniająca efekt minijacuzzi? Płyn o upojnym zapachu barwiący wodę na wściekle różowy kolor? A może garść liofilizowanej morskiej soli i płatki lawendy? Wybierając coś dla siebie spośród olejków, płynów, saszetek i pastylek w wielu zapachach i kolorach, można poczuć lekkie oszołomienie. Tymczasem nie wszystkie dodatki nadają się dla każdego. Jeśli mamy suchą, wrażliwą lub alergiczną skórę, zrezygnujmy z płynów do kąpieli wytwarzających dużą ilość piany (zawierają zwykle sporo wysuszających skórę detergentów) i kosmetyków o bardzo intensywnym kolorze i zapachu (ich składniki mogą powodować podrażnienia lub uczulać). Po kąpielowe zakupy wybierzmy się do apteki. Znajdziemy tam płyny i emulsje, które co prawda nie pachną, ale nawilżają i wygładzają skłonną do podrażnień skórę. Konkurencją dla aptecznych specyfików są całkiem zwykłe produkty z kuchennej szafki. Suchej skórze ulgę przyniesie kąpiel z dodatkiem krochmalu, oleju roślinnego, mleka, naparu lipowego, płatków owsianych lub siemienia lnianego.

Na bolące stawy, kłopoty z kręgosłupem czy przetrenowane mięśnie dobrze nam zrobi kąpiel z dodatkiem soli z Morza Martwego lub soli kłodawskiej. Kąpiel solankowa wspomaga odchudzanie, a borowinowa rozgrzewa i pomaga zwalczyć infekcje. Oczywiście ani solanka, ani borowina w domowej wersji nie będą miały takiego stężenia jak w sanatorium, efekt więc będzie odpowiednio słabszy. Doskonałym dodatkiem do kąpieli są też naturalne olejki eteryczne. Przy przeziębieniu warto się rozgrzać w ciepłej wodzie z dodatkiem olejku eukaliptusowego, sosnowego, imbirowego lub cynamonowego. Olejek geraniowy pomoże nam walczyć ze stresem, a do snu ukołysze zapach lawendy lub kwiatu gorzkiej pomarańczy. Jeśli mamy kłopoty z infekcjami, możemy spróbować olejku z drzewa herbacianego, cyprysu lub jałowca. Ponieważ esencjonalne olejki miewają silne działanie, alergicy, kobiety w ciąży i osoby z chorobami układu krążenia przed ich zastosowaniem powinni poradzić się lekarza.

Zdrowie dzięki wodzie

Działanie kąpieli jest ściśle powiązane z jej temperaturą i czasem trwania. Chcąc realizować maksymę sanus per aquam, powinniśmy ograniczyć ilość kąpieli w wannie do dwóch-trzech w tygodniu i nie przesadzać z ekstremalnymi temperaturami wody. Lekarze twierdzą, że najlepiej relaksuje kąpiel w temperaturze naszego ciała. Łagodzi bóle głowy, pomaga walczyć ze stresem i rozluźnia napięte mięśnie. Zanurzenie się w wodzie o temperaturze 37–40 stopni Celsjusza sprzyja eliminacji toksyn z organizmu, pomaga się rozgrzać w chłodny dzień i dodaje energii. Nie powinniśmy jednak przebywać w wannie dłużej niż 15 minut. Bardzo ciepła kąpiel może bowiem przesuszać naskórek i zwiększać skłonność do podrażnień, a zbyt wysoka temperatura wody grozi pękaniem naczynek krwionośnych. Dermatolodzy szacują, że nasza skóra po gorącej kąpieli potrzebuje aż czterech godzin, by odbudować swój ochronny wodno-tłuszczowy płaszcz.

Wyjątkowo dużo zalet ma natomiast kąpiel chłodna – odmładza i ujędrnia skórę, uzupełnia kuracje wyszczuplające i antycellulitowe, polepsza przemianę materii, dodaje energii. W zimie trudno jednak kogoś namawiać na orzeźwiającą, krótką i lodowatą kąpiel rodem ze Skandynawii. Dużo bardziej pociągająca w chłodny dzień wydaje się japońska kąpiel furo. Japończycy najpierw szczotkują skórę i myją się pod prysznicem. Potem zanurzają się w wodzie w temperaturze 40–50 stopni Celsjusza. Bardzo gorąca kąpiel służy relaksowi i wspaniale rozluźnia mięśnie. Ideałem jest podobno doprowadzenie ciała do konsystencji yudedako, czyli gotowanej ośmiornicy. Możemy spróbować to sobie wyobrazić albo zakosztować tej przyjemności na własnej skórze. Tylko czy aby w takim przypadku kąpiel nie staje się znowu doświadczeniem dla śmiałków? Korzystałam z książki „Czystość i brud: higiena ciała od średniowiecza do XX wieku” Georges’a Vigarella, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 1996.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Sposób na odpoczynek - 15 ćwiczeń relaksacyjnych

Regularny odpoczynek jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. (Fot. iStock)
Regularny odpoczynek jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Czy każdy potrzebuje odprężenia? Tak. Nie tylko do walki ze zmorą stresu, ale by pogodnie i zdrowo funkcjonować. 

Spokój jest czymś naturalnym i wszyscy powinniśmy wiedzieć, jak go osiągnąć. Kot po polowaniu nie stosuje żadnych ćwiczeń oddechowych, zwija się w kłębek i śpi. Ptak pewnie nie ma pojęcia o wizualizacji, siada sobie na drucie telefonicznym. A człowiek? No cóż, nie zawsze potrafi się odprężyć. Gdyby umiał, pewnie nie czytałbyś teraz tego artykułu.

Oczywiście, relaks to najlepszy sposób na odstresowanie. Z powodu stałego napięcia psychicznego w naszym organizmie wzrasta między innymi poziom adrenaliny i kortyzolu. Jeśli na krótko – super, bo te hormony dodają nam energii, uodporniają na ból, łagodzą poczucie głodu. Jeśli na długo – gorzej, bo układ immunologiczny zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Zapadamy na infekcje, mamy kłopoty z ciśnieniem krwi, zaburzenia apetytu, problemy ze snem... – można by długo wymieniać. Nic przyjemnego. A relaksacja owszem. Dr Charly Cungi i Serge Limousin, autorzy książki „Jak się relaksować, stosując odpowiednią metodę”, podkreślają, że potrzebują jej nie tylko osoby, które przeżywają trudne chwile. Relaksację powinniśmy stosować niejako prewencyjnie.

„Badania procesów neuronowych wykazały, że nasze szare komórki potrzebują regularnego odpoczynku po to, by wyeliminować niepotrzebne informacje oraz stabilnie i precyzyjnie działać” – tłumaczą.

Człowiek zrelaksowany to człowiek pogodny, dociera do swojej istoty życia i duchowości.
Regularny odpoczynek jest więc niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. Nie ma jednej metody, która podoba się wszystkim. Taniec, jogging, chi kung, a może któryś z niżej wymienionych sposobów? Najlepiej przetestować wszystkie. A potem te, które najbardziej przypadły nam do gustu i najskuteczniej odprężyły, stosować regularnie, pojedynczo lub w dowolnych kombinacjach. Tak więc do dzieła!

Ćwiczenia relaksacyjne - oddechowe

Gdy jesteśmy zdenerwowani, oddychamy szybko, płytko i na ogół tylko górną częścią płuc. Żeby się zrelaksować, trzeba zrobić dokładnie odwrotnie. Spokojny oddech przeponą wpływa na nerw błędny, który z kolei zwalnia pracę serca, tętno i przynosi ukojenie skołatanym nerwom. Większość ćwiczeń można wykonywać z otwartymi lub zamkniętymi oczami, leżąc, siedząc, spacerując, stojąc w poczekalni u lekarza czy przed wejściem na egzamin – wszędzie tam, gdzie jest nam to potrzebne. Uwaga: oddychamy przez nos!

Uspokajanie oddechu

Wyrównujemy wdech i wydech. Przy wdechu liczymy w myślach do czterech, przy wydechu – również. Po kilku–kilkunastu powtórzeniach powoli wydłużamy wydech: przy wdechu nadal liczymy do czterech, podczas wydechu – do sześciu. Staramy się wydłużyć wydech do ośmiu, ale nie na siłę. Tyle, ile jesteśmy w stanie. Po kilku minutach wracamy do naturalnego rytmu.

Oddech brzuszny

Kładziemy rękę na brzuchu i pilnujemy, by podczas wdechu dłoń się unosiła, a podczas wydechu – opadała. Drugi sposób: siadamy lekko zgarbieni na krześle, chwytając dłońmi siedzisko lub kładąc je pod pośladkami po to, żeby podczas oddechu uniemożliwić ramionom wznoszenie się i opadanie. I również staramy się oddychać przeponą.

Wypuszczanie stresu

Podczas wdechu wyobrażamy sobie, że wdychamy energię, siłę, radość. Wydychając, pozbywamy się toksyn, lęku, zmęczenia, napięcia.

Ogrzewanie powietrza

Wdech: czujemy, jak chłodne powietrze przepływa przez nos i gardło do płuc i brzucha. Wydech:  przez nozdrza wypływa ogrzane powietrze.

Ćwiczenia relaksacyjne - rozluźniające mięśnie

W stresie mimowolnie je napinamy. Dlatego relaks polega na ich rozluźnieniu – wszystkich albo chociaż tych najbardziej napiętych.

– Trzeba zaobserwować, w której części ciała zbiera się stres. Niektórzy marszczą czoło, inni napinają ramiona, jeszcze inni czują napięcie na czubku głowy. Tam właśnie kierujemy oddech – radzi Marta Haskins, która prowadzi specjalne sesje relaksacyjnej jogi w swoim warszawskim studiu Samadhi Joga.

To najprostsza metoda, której możemy poświęcić kilka sekund w stresowej sytuacji. Gdy mamy więcej czasu, warto zafundować sobie dłuższą sesję.

Napinanie i rozluźnianie

Koncentrujemy się na kolejnych partiach mięśni i stopniowo je napinamy (niezbyt mocno), a potem rozluźniamy. Obserwujemy w myślach różnice między tymi stanami. Każdą grupę mięśni napinamy i rozluźniamy tylko jeden raz podczas jednej sesji relaksacji. Początkujący mogą robić powtórki.

Istnieją różne teorie dotyczące tego, które mięśnie napinamy i w jakiej kolejności. Można to robić od największych (mięśnie ud, pośladków, brzucha, ramion) do najmniejszych (twarzy, palców rąk), od góry do dołu, czyli od głowy po stopy, lub w odwrotnym kierunku. Albo skupiać się najpierw na tych częściach, w których czujemy wyraźne napięcie (ramiona, nogi) i przechodzić do tych bardziej rozluźnionych. Z czasem nauczymy się to robić bez napinania mięśni – podczas jednego oddechu.

Pełna koncentracja

Jon Kabat Zinn nazywa ją „skanowaniem ciała”. Skupiamy się po kolei na wszystkich jego częściach, przenosząc naszą uwagę z jednej na kolejną i dokładnie obserwując nasze doznania: chłód i ciepło, ciężar, miejsca, gdzie skóra dotyka tkaniny ubrań lub włosy łaskoczą ucho.

Pogłębienie relaksacji

Można to robić na zakończenie sesji relaksacyjnej albo jako samodzielne ćwiczenie: skupiamy się na splocie słonecznym – miejscu na środku klatki piersiowej, poniżej mostka. Czujemy, jak emanuje z niego ciepło.

Ćwiczenia relaksacyjne - uspokajanie myśli 

Obsesyjne myślenie o tym, co nas martwi, to często jeden z najbardziej uciążliwych objawów stresu. Na szczęście można zapanować nad umysłem.

Liczenie

Na przykład: wdech – 1, wydech – 2, wdech – 3. Albo: wdech, wydech – 1, wdech, wydech – 2... i tak dalej. Gdy dojdziemy do dziesięciu, zaczynamy od początku.

Kontemplacja

Uczymy się na pamięć fragmentu wiersza czy tekstu. Przykład? „Silnik czterosuwowy to silnik spalinowy, którego tłok wykonuje cztery ruchy posuwiste w jednym cyklu roboczym”. Ale mogą być też pierwsze wersy „Lokomotywy” czy „Pana Tadeusza”. Powtarzamy je, wsłuchując się w rytm.

Wizualizacja

Wyobrażamy sobie miejsce, w którym chcielibyśmy się znaleźć: plaża, szum fal, promienie słońca ogrzewające skórę... Albo łąka, pachnące kwiaty, śpiewające ptaki... Im więcej szczegółów dodamy do naszej wizji, tym lepiej. Dobrze, jeśli to miejsce jest nam już znane, ale i tu spróbujmy puścić wodze wyobraźni.

Ćwiczenia relaksacyjne - koncentrowanie się na doznaniach zmysłowych

W stresie często odbieramy tylko kilka bodźców. Zamartwiając się kłopotami w pracy, nie dostrzegamy wielu zapachów, dźwięków i obrazów. Te ćwiczenia pomogą nam znów otworzyć się na doznania zmysłowe.

Piękne widoki, miłe dźwięki

Wybieramy ładny przedmiot lub fotografię. Patrzymy… Po jakimś czasie obraz stanie się niewyraźny. W oczach mogą pojawić się łzy. Nie szkodzi. Po kilku minutach można zamknąć oczy i wyobrazić sobie ten przedmiot. Nie będzie już potrzebny, gdy powtórzymy to ćwiczenie kilkakrotnie, bo przywołamy go z pamięci i poczujemy spokój. Podobnie robimy z ulubioną muzyką, płytami relaksacyjnymi: słuchamy, a potem sobie wyobrażamy.

Wahadełko

To metoda często stosowana w hipnozie. Patrzymy na coś, co rytmicznie się porusza. Wahadło zegara, huśtawka, fale. Możemy po prostu patrzeć albo skupić się na ruchu gałek ocznych lub po jakimś czasie zamknąć oczy. I znowu – po kilku treningach samo wspomnienie wprowadzi nas w stan relaksu.

Przyjemne wibracje

Naśladujemy mruczenie kota albo wybieramy mantrę. Można ją mówić na głos lub w myślach. – Najprostsza to „relaks”. Wdech to „re”, wydech po „laks” – podpowiada Marta Haskins. – Albo słowa z sanskrytu: „soham” – wdech „so”, wydech „ham”. Oznaczają „Ja jestem” i można je interpretować na wiele sposobów lub po prostu poddać się wibracjom.

Zoomowanie

Zaczynamy od nasłuchiwania dźwięków najdalszych, potem coraz bliższych: szum samochodów, kroki na korytarzu, szelest tkaniny, bicie własnego serca. Potem znów przechodzimy do coraz dalszych. Inny sposób: oddzielić dźwięki i wsłuchiwać w nie po kolei, a następnie wybrać jeden, niski, jednostajny i na nim się skupić.

Cudowna kąpiel

Wzmacniamy jej relaksujące działanie, zamykając oczy, koncentrując się na dotyku wody na skórze, odczuwaniu ciepła, zapachu olejku do kąpieli.

  1. Styl Życia

Relaks przed snem - jak się wyciszyć i co robić wieczorem?

 Trylogia
Trylogia "Odcienie magii": "Mroczniejszy odcień magii", "Zgromadzenie cieni" i "Wyczarowanie światła", Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka 
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Magia wokół nas

Trylogia "Odcienie magii" to  seria fantasy, która zachwyci nastolatków i dorosłych. Akcja dzieje się w czterech alternatywnych rzeczywistościach: czterech Londynach. W Białym Londynie ludność stoczyła krwawą walkę o magię. W Czerwonym szanuje się umiejętności magiczne i ludzkie życie. W Szarym Londynie - najbliższym naszej rzeczywistości - magii nie ma wcale, a o Czarnym ludzie boją się nawet mówić. A gdyby tak teraz pomyśleć o swoim mieście w czterech kolorach...?

Trylogia 'Odcienie magii': 'Mroczniejszy odcień magii', 'Zgromadzenie cieni' i 'Wyczarowanie światła', Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka  Trylogia \"Odcienie magii\": \"Mroczniejszy odcień magii\", \"Zgromadzenie cieni\" i \"Wyczarowanie światła\", Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka 

Na dobry sen

Motyw rozgwieżdżonego nieba to symbol spokojnej nocy. Nie bez powodu znalazł się na serii produktów marki Tchibo, które mają sprzyjać dobremu odpoczynkowi (uważny obserwator może dostrzec w tym wzorze także konstelacje odpowiadające znakom zodiaku). Nam najbardziej do gustu przypadł dyfuzor, który po wlaniu wody i dodaniu kilku kropli olejku eterycznego, rozpyla zapach w postaci mgły, a do tego mieni się w kilku kolorach. Dzięki niemu poczujesz się zrelaksowana jak nigdy wcześniej.

Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl.  Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl. 

BIO krem

Inspiracją do stworzenia nowej linii biokosmetyków marki Armona były regiony świata stawiające na czyste środowisko i rozwój zielonych technologii. Stąd w składzie ekstrakty z kory czerwonego klonu, mchu islandzkiego, alg błękitnych i grzybów shiitake. Do tego ciekawie pachną i są przyjazne dla ludzi oraz dla środowiska - ich skład jest w 100 proc. wegański.

Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł). Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł).

Medytacja na ekranie

Jeśli postanowiłeś sobie, że w 2021 roku nauczysz się medytować, mamy dla ciebie świetny animowany przewodnik. Narratorem jest Andy Puddicombe - były buddyjski mnich i współtwórca aplikacji do medytacji Headspace. Każdy z ośmiu 20-minutowych odcinków przedstawia jedną technikę mindfulness i kończy się wspólną medytacją prowadzoną przez Andy'ego. Relaksacji i skupieniu sprzyjają dodatkowo barwne rysunki.

Animowany przewodnik o medytacji 'Headspace: medytacja' dostępny jest na platformie Netflix.  Animowany przewodnik o medytacji \"Headspace: medytacja\" dostępny jest na platformie Netflix. 

SPA w domu

Aromat kokosa, migdała, kawy lub gorzkiej czekolady, pozostające długo na skórze, ale też unoszące się w domu - to tylko jeden z efektów stosowania kosmetyków z serii Baltic Home SPA Wellness marki Ziaja. Emolienty w połączeniu z olejem migdałowym i płynnym masłem shea tworzą idealną pielęgnacyjną kompozycję, a wegański skład i wyjątkowo przyjemna konsystencja wprawiają w doskonały nastrój.

Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł). Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł).

  1. Styl Życia

Jak uzdrawia spacerowanie?

Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Niby nic. Stawiasz krok za krokiem, a korzyści są nieocenione. Nie tylko dla zdrowia. Podczas spaceru możesz medytować, praktykować uważność, otworzyć się na inspirację.

Dla zdrowia

Spacerowanie sprzyja sprawnemu działaniu układu sercowo-naczyniowego, zapobiega chorobom cywilizacyjnym, wzmacnia stawy, mięśnie i system odpornościowy, poprawia jakość snu, przyspiesza metabolizm i usuwanie toksyn, pomaga dotlenić organizm, zachować mobilność, no i prawidłową wagę.

Są też korzyści dla psychiki. Obniża się poziom stresu, uwalniają hormony szczęścia. Poprawia się koncentracja i myślenie. Następuje odświeżenie umysłu, swoisty reset, a to sprzyja stanom spokoju, otwartości, nowym rozwiązaniom.

By spacerować, nie potrzebujesz sprzętu, trenerów, sali czy specjalnych warunków atmosferycznych. Z nikim nie rywalizujesz. Nie grożą ci kontuzje. Podążasz za ciałem, z łatwością dopasowujesz „trening” do własnego harmonogramu. Warto zadbać o regularność (niektórzy mówią o co najmniej trzech godzinnych spacerach w tygodniu, inni o pięciu półgodzinnych). I o to, by poruszać się dość dynamicznie. Sprawdź – to nic nie kosztuje, a zmiana w samopoczuciu może być znaczna.

Lekarze z Szetlandów w Szkocji mogą (w ramach brytyjskiego programu prozdrowotnego) przepisywać spacery na receptę.

Forma medytacji

Spacery to też znakomity sposób na ćwiczenie uważności. Polecają je nauczyciele mindfulness. „Medytacja w marszu służy odczuwaniu przyjemności chodzenia. Nie dojścia, lecz właśnie chodzenia. Celem jej jest bycie w chwili, świadomość oddechu i marszu, satysfakcja płynąca z każdego postawionego kroku” – tłumaczy Thich Nhat Hanh w książce „Każdy krok niesie pokój”.

Mnich zaleca, by podczas spacerów medytacyjnych odstawić na bok przeszłość i przyszłość. Poruszać się nieco wolniej niż zwykle i koordynować oddech ze stawianymi krokami (jak w ćwiczeniu obok). „Jeśli idąc, czujesz się szczęśliwy, spokojny i wesoły, to znaczy, że praktykujesz właściwie” – zapewnia.

„Bądź świadom kontaktu stóp z ziemią. Chodź tak, jakbyś stopami składał na niej pocałunki” – prosi nauczyciel. Twierdzi, że w ten sposób zasiewamy ziarna radości i pokoju.

Rytuał geniuszy

Aktywności, podczas których poruszamy się w określonym, monotonnym rytmie, takie jak jazda na rowerze czy właśnie chodzenie, sprzyjają kreatywności.

Wiedzieli o tym wybitni pisarze, dla których przemierzanie przestrzeni wiązało się z wytchnieniem i inspiracją. Weźmy Charlesa Dickensa – chodził nie tylko dużo, ale też bardzo szybko. Wiele wskazuje na to, że dziennie pokonywał około 20 kilometrów w dwie i pół godziny! Podczas przechadzek gromadził pomysły do swoich powieści. Virginia Woolf uwielbiała spacerować po Londynie, układając w głowie zdania i historie, a w trudnych chwilach potrafiła stwierdzić: „Muszę pozbyć się tego nastroju za pomocą spaceru po wzgórzach”.

Zwykliśmy mówić, że z problemami trzeba się przespać. Ale możemy je też rozchodzić.

  1. Materiał partnera

Podaruję Ci relaks i witalność. Wygraj walentynkowy pobyt w Studio Sante

 (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)
(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Miłość wyraża się przez czułość, wzajemną troskę i drobne gesty. Dbajmy o siebie - walentynki można mieć każdego dnia.

Od roku żyjemy w napięciu, a większość naszych życiowych przyjemności, takich jak: spotkania z przyjaciółmi, podróże, kino, teatr, chodzenie na fitness, zostało zawieszonych. Tym bardziej relaks powinien się stać ważnym elementem codzienności. Wypoczynek jest nam niezbędny do życia - jak oddech. Życie w napięciu sprawia, że rzadziej się uśmiechamy, częściej chorujemy i szybciej się starzejemy. Dlatego warto wziąć sprawy w swoje ręce i świadomie o siebie zadbać! Dziś trudniej myśleć o dalekich wyjazdach, ale nie trzeba pokonywać setek kilometrów, by z czułością potraktować swoje ciało, zrestartować głowę, odprężyć się. Wystarczy weekend, by poczuć lekkość, przypływ sił witalnych i energię do działania. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie to miejsce, gdzie można całościowo zadbać o regenerację. To ekskluzywna przestrzeń terapeutyczno-wellnessowa, położona w Warszawie, stworzona przez firmę Sante. Holistyczne podejście do regeneracji, czyli odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, i troska o sferę psychiczną (relaks, czas na przyjemności) daje najlepsze efekty. Kompleksowe ujęcie dbania o siebie i bliskich, zmienia jakość życia na lepszą. I podnosi odporność organizmu, co zwłaszcza w dobie pandemii ma znaczenie.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Studio Sante - holistyczna regeneracja na wyciągnięcie ręki

Karta Podarunkowa do Studio Sante to doskonały pomysł na prezent dla bliskiej osoby, którą chcesz obdarować wszystkim, czego teraz potrzebuje - relaksem i czułością. A troska o siebie i ukochane osoby, wyrażona w drobnych gestach, wcale nie jest trudna. I co najważniejsze - dodaje sił witalnych. Można i warto się o tym przekonać.

2021/02/podaruje-ci-relaks-i-witalnosc-wygraj-walentynkowy-pobyt-w-studio-sante-02721-1902815-WALENTYNKOWA-PROMOCJA-DLA-DWOJGAkarta-1200x732px.png

W Studio Sante w komfortowych i bezpiecznych warunkach zregenerujesz ciało, wyciszysz umysł i osiągniesz stan głębokiego relaksu. To wyjątkowe SPA & Wellness, w którym wzmocnisz siły życiowe i poprawisz samopoczucie. Jeśli marzysz o rozluźniającym i rozpieszczającym zmysły zabiegu - idealny o tej porze roku będzie masaż balijski wykonywany przez Balijki. Rytuał ten pozwoli chociaż przez chwilę poczuć się jak na egzotycznych wakacjach.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Walentynki to dobra okazja do zadbania o wasz związek. Jeśli ciągle nie masz pomysłu jak je spędzisz - podpowiadamy. Romantyczny wieczór walentynkowy w SPA Studio Sante to idealny pomysł na prezent dla zakochanych.

W miejskim uzdrowisku czeka na Ciebie wiele rytuałów, które możesz przeżyć z ukochanym - masaż Bora Bora, masaż balijski, kapsuła floatingowa, masaż jaśminowy. Przy wyborze kilku zabiegów rabaty nawet do -15%.  Sprawdź ofertę!

„Studio Sante może być nie tylko ważnym wsparciem dla naszej regeneracji, lecz także przypomnieniem, że regeneracja i doładowanie energetyczne są niezbędne do życia – nie wolno ich lekceważyć” - mówi Wojciech Eichelberger, znany psychoterapeuta, twórca Instytutu Psychoimmunologii. Ma to znaczenie zwłaszcza w trudnych pandemicznych czasach.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Walentynki każdego dnia - miłość wyrażona w drobnych gestach

By zmienić swój świat na lepszy, wcale nie trzeba wiele. Miłość i poczucie bezpieczeństwa rodzi się z małych, drobnych rzeczy, działań, gestów. Mężczyzna, który masuje swojej ukochanej stopy i przynosi jej kwiaty, sprawia, że ona czuje się zaopiekowana. Kobieta, która dba, by jej mężczyzna codziennie rano zjadł na śniadanie zdrową owsiankę i zabrał do pracy zdrową przekąskę, daje mu najcenniejszą rzecz — troskę o jego zdrowie. Przepływ prostych, małych gestów i działań to właśnie miłość i wzajemne wsparcie.

Pomysł na zdrową słodkość od serca - wegańska panna cotta z chałwą 

(Fot. Sante) (Fot. Sante)

Składniki: 400 ml napoju roślinnego migdałowego Sante Organic 100 g chałwy wegańskiej 3 łyżki syropu z agawy 1/3 łyżeczki pasty waniliowej 1 płaska łyżeczka agaru Do podania: owoce, łyżeczka pokruszonej chałwy

Przygotowanie: napój roślinny z agarem zagotowujemy cały czas mieszkając. Odstawiamy do delikatnego ostudzenia i miksujemy z chałwą, pastą waniliową i syropem z agawy. Przelewamy do pojemniczków do panna cotty lub małych miseczek i studzimy w lodowce minimum godzinę, do stężenia. Miseczki przykładamy do talerzyków, obracamy. Posypujemy chałwą i przyozdabiamy owocami.

UWAGA KONKURS!

Weź udział w konkursie i wygraj kartę podarunkową do Studio Sante wraz z zestawem produktów Sante do przygotowania walentynkowej kolacji albo śniadania. Nagrodzimy 5 osób. 

Co trzeba zrobić?

1. Wyślij odpowiedź na pytanie „Jakie są Twoje sprawdzone sposoby na relaks w mieście?” na adres mailowy konkurs@zwierciadlo.plw treści maila wpisując nazwę "Sante konkurs”. 2. Na odpowiedzi (maksymalnie w pięciu zdaniach) czekamy w terminie od 10 do 20 lutego 2021 roku. 3. Biorąc udział w konkursie, akceptujesz REGULAMIN KONKURSU 4. Wygrane trafią do autorów najciekawszych odpowiedzi.

2021/02/podaruje-ci-relaks-i-witalnosc-wygraj-walentynkowy-pobyt-w-studio-sante-sante_uzdrowisko_red.png

 

  1. Styl Życia

Dlaczego powinniśmy pokochać spacerowanie?

– Tylko piesze wyprawy uwalniają nas w tym sensie, że pokazują, jak wiele rzeczy w istocie jest nam zbędnych – pisze Frédéric Gros w książce „Filozofia chodzenia”. (Fot. iStock)
– Tylko piesze wyprawy uwalniają nas w tym sensie, że pokazują, jak wiele rzeczy w istocie jest nam zbędnych – pisze Frédéric Gros w książce „Filozofia chodzenia”. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Dlatego że jest proste, przyjemne, naturalne. I potrzebujesz do niego tylko dwóch sprawnych nóg. – Dla tych, którzy chcą zwolnić, nie wymyślono nic lepszego niż chodzenie – twierdzi filozof Frédéric Gros. Ale korzyści jest znacznie więcej…

Wolność od trosk dnia codziennego

Wychodzisz z domu i idziesz. Po prostu. Bez konkretnego celu – choć możesz też urządzić sobie spacer do ulubionej kawiarni, wokół jeziora czy na szczyt pagórka. Najważniejsze jest to, że nie zabierasz na ten spacer pracy ani wkurzającego sąsiada, uciekasz myślami od wczorajszej kłótni z partnerem czy zepsutego kranu. Nigdzie się nie śpieszysz, z nikim się nie ścigasz, niczego nikomu nie udowadniasz. – Tylko piesze wyprawy uwalniają nas w tym sensie, że pokazują, jak wiele rzeczy w istocie jest nam zbędnych – pisze Frédéric Gros w książce „Filozofia chodzenia”. Liczy się tylko droga, ładna pogoda, widoki, które podziwiasz z każdym krokiem. To nauka prostych przyjemności. Spacerując, jesteś sobą, a jednocześnie nikim. Na chwilę przestajesz być prężną bizneswoman, matką, przyjaciółką, żoną czy zawsze dająca sobie radę najstarszą córką. Ty tylko idziesz przed siebie.

Wyciszenie umysłu

Ruch oczyszcza myśli i wypełnia umysł nową jakością, poczuciem harmonii i spójności. Często nosimy w sobie jakiś problem, który bezskutecznie omawiamy ze znajomymi, nie znajdując rozwiązania, a wystarczy półgodzinny spacer po parku, by rozwiązanie rozbłysło przed naszymi oczami niczym jasny neon. To dlatego, że nasza kreatywność lubi ciszę, ale właśnie taką ciszę jak podczas spaceru. Kiedy nie produkujemy nowych słów czy teorii, a nastawiamy się na odbiór. Cisza lasów czy parków jest specyficzna, z jednej strony bardzo głośna, wypełniona odgłosami natury, z drugiej – odświeżająca, bo wolna od hałasu dnia codziennego. W tej ciszy pojawiają się odpowiedzi, ale i pytania, których w biegu nie jesteśmy w stanie usłyszeć. Nie bez powodu Sokrates tak uwielbiał pytać i spacerować jednocześnie.

Przebywanie na świeżym powietrzu

Kontakt z naturą jest potrzebny wszystkim ludziom, a zwłaszcza współczesnym mieszczuchom, przebywającym godzinami w klimatyzowanych lub ogrzewanych pomieszczeniach, przemieszczających się do i z pracy samochodami, metrem czy tramwajem. Dlatego spacer – zwłaszcza ten w otoczeniu zieleni, wody i przestrzeni – jest jak przewietrzenie pokoju: to, co dusiło i nie pozwalało odetchnąć, ulatuje gdzieś w dal i wypełniamy się nową energią. Choć spacer też nas przemieszcza, to nie pokonany dystans ma w jego wypadku największe znaczenie, lecz sama decyzja, by wyjść na dwór. W dzieciństwie po prostu to robiliśmy – wychodziliśmy na dwór, teraz, jeśli wychodzimy z domu, to zwykle dlatego, że musimy gdzieś się dostać, z kimś spotkać, zrobić coś innego. Tymczasem spacer jest właśnie tym pierwotnym wyjściem na dwór dla samego wyjścia i odetchnięcia świeżym powietrzem.

Zwolnienie tempa życia

– W chodzeniu prawdziwym świadectwem pewności siebie jest powolność – twierdzi Gros. Nie chodzi oczywiście o to, by snuć się bez energii, ale by wędrować w swoim rytmie, nie śpiesząc się, nie bijąc żadnych rekordów, a raczej dostosowując się do rytmu otaczającej nas przyrody. To najprostsza praktyka mindfulness, czyli umiejętności skupienia się na chwili. Gdy idziesz w swoim tempie, minuta ma dokładnie tyle sekund, co powinna mieć, twój umysł się oczyszcza, ciało nabiera werwy, mięśnie się rozluźniają, wzrok odpoczywa. Odbierasz świat wszystkimi zmysłami – słyszysz nawołujące się dzieci, śpiew ptaków, szelest liści, czujesz powiew wiatru, solidność ziemi pod nogami, widzisz piękno otaczającego cię świata. – Wędrówka pozwala nam odnaleźć czyste doznanie bycia, odkryć na nowo prostą radość istnienia, którą cieszyliśmy się w dzieciństwie – pisze Frédéric Gros.

Poczucie jedności ze sobą i światem

Nawet jeśli spacerujesz w pojedynkę, to nigdy samotnie. Jest z tobą wszystko to, co świat ma ci do zaoferowania. Błękitne niebo, zielona trawa, strzeliste pagórki, ptaki, kwiaty, nawet deszcz. Wszystko to coś do nas mówi i domaga się uwagi. Jak pisze Gros, kto czułby się samotny, kiedy ma na własność cały świat?! Czasem pojawia się w nas nawet czysto fizyczna potrzeba odwiedzenia ulubionych, „naszych” zakątków, nasycenia się znów tymi samymi widokami, sprawdzenia, co zmieniło się w tak znanej okolicy. Spacerując, nie jesteśmy nigdy sami, bo jest z nami też nasze ciało. Mówią o tym wszyscy zapaleni piechurzy, że umysł staje się wtedy świadkiem ciała. Aktywnym i czujnym. Podąża za jego rytmem i jest dumny z tego, jak sobie radzi.

Energia i dobre samopoczucie

Idąc, odczuwamy energię swojego ciała, energię płynącą z ziemi, ale też z naszego miarowo uderzającego serca. Energią wypełniają nas też krajobrazy, dźwięki i wonie, które czujemy podczas wędrówki. – W chodzeniu odnajdujemy momenty czystej przyjemności, uwarunkowanej tym, co spotykamy na swej drodze – pisze Frédéric Gros. – Gdy chodzimy, czujemy również radość, rozumianą tutaj jako uczucie związane z działaniem. Piechur doświadcza jeszcze uczucia, które można by nazwać „szczęściem” – dodaje filozof. Jeśli dołączymy do tego zestawu także poczucie dojmującego spokoju, relaksu i pełni – mamy idealny przepis na dobre samopoczucie.

Większa kreatywność

Podczas spacerów powstała niejedna książka i niejedna koncepcja filozoficzna. Dla filozofa Fryderyka Nietzschego chodzenie było wręcz warunkiem tworzenia. Nie tylko pozwalało odpocząć ciału całymi dniami zgiętemu wpół przy biurku, ale było istotnym składnikiem jego dzieł. Nietzsche chodząc, myślał i pisał. Podobnie i my podczas wędrówki możemy wpaść na doskonały pomysł, wymyślić zgrabny wiersz, ułożyć plan raportu, jaki mamy oddać pod koniec dnia, czy zaplanować letni wypoczynek. I możemy być pewni, że we wszystkim tym będzie radość, świeżość i prostota – bo taki właśnie jest nasz umysł po solidnej dawce spaceru.

Kontakt z Absolutem

Tradycja pielgrzymowania to jedna z podwalin naszego chrześcijańskiego świata. Pielgrzymuje się po to, by dać świadectwo wiary, by odkupić winy, wybłagać coś u Boga, ale też podziękować za łaskę – jakąś konkretną albo ogólnie – łaskę życia. Pielgrzymka to metafora ludzkiego życia. Nie wiesz, jaki jest jej cel, po drodze wiele rzeczy i osób witasz, by chwilę potem je pożegnać, doświadczasz trudów i znoju wędrówki, ale i zachwytu nad jasnymi porankami i ciepłymi wieczorami. Poprzez kontakt z naturą, ale i z samym sobą, jesteś w stanie dotknąć Absolutu, czymkolwiek on dla ciebie jest, odebrać siebie i świat na bardzo duchowym poziomie, na którym nic nie ma swojej przyczyny i skutku, bo jest jednością.

Dłuższe i zdrowsze życie

Jesteśmy stworzeni do tego, by być w ruchu, a chodzenie to najbardziej naturalna i dostępna nam wszystkim forma ruchu. A do tego bardzo zdrowa. Jak podają naukowcy, 40-minutowy spacer trzy razy w tygodniu zwiększa objętość hipokampu, czyli obszaru w mózgu związanego z pamięcią. Na dodatek w wyniku badań nad mieszkańcami tzw. niebieskich stref, czyli rejonów świata, w których mieszka najwięcej stulatków, okazało się, że jednym z warunków długowieczności jest umiarkowany i regularny wysiłek fizyczny, taki jak kopanie ogródka czy właśnie spacer. Kris Verburgh, lekarz i naukowiec zajmujący się tematyką starzenia się, w swojej książce „Klepsydra żywienia” pisze: „Marsz to jedna z najzdrowszych form ruchu, jaką sobie można wyobrazić. Za jego korzystnym wpływem na ludzki organizm przemawiają stulecia historii”.

Silne i gibkie ciało

Prosty kręgosłup, zdrowe stawy, silne nogi, energiczne ruchy – nie sposób przecenić czysto fizycznych korzyści, jakie płyną ze spacerowania. Nietzsche wędrówkami leczył się z dokuczających mu migren, lekki marsz przynosi ulgę osobom zmagającym się z depresją, ta forma ruchu jest też idealna w stanach osłabienia organizmu po chorobie czy kontuzjach. A na dodatek wzmaga apetyt na dobre jedzenie i… życie.