1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Czy to jest miłość, czy to jest naiwność?

Czy to jest miłość, czy to jest naiwność?

- W poszukiwaniu odpowiedzi na twoje pytania, zwróć się przede wszystkim ku sobie samej, ale w przyszłości - radzi Tomasz Srebrnicki. (Ilustracja: iStock)

Jestem kilka lat po rozwodzie. Moje małżeństwo było bardzo traumatyczne, więc po rozstaniu na długo zamknęłam się w skorupie samotności. Aż do pewnego dnia. Na imieninach koleżanki spotkałam mojego dawnego chłopaka. Wspominaliśmy nasze randki i wymieniliśmy numery telefonów. Wkrótce potem zaczęliśmy się spotykać. Opowiedział mi, że żyje w fikcyjnym związku ze względu na nieuleczalnie chorego syna. Że czuje się nieszczęśliwy, samotny, a żona jest samolubną materialistką. Zakochałam się. Wierzyłam w każde jego słowo. Snuł piękne plany, które w mojej głowie kiełkowały i nabierały znaczenia. Ale po kilkunastu miesiącach zaczęłam źle się czuć w tej dziwnej relacji. Może dręczyły mnie wyrzuty sumienia wobec jego żony, a może opadły mi klapki z oczu. Zaproponowałam mu wyhamowanie i przyjaźń. Wtedy stopniowo zaczął tracić zainteresowanie, coraz częściej był zajęty, aż w końcu przestał się do mnie odzywać. Czuję się poniżona, wzgardzona i odrzucona. Wstydzę się moich złych emocji. Czy mam pozwolić, żeby ta znajomość umarła? Nie jem, nie śpię, nie widzę celu w życiu i zastanawiam się, dlaczego tak się zachował. Mam 45 lat, a czuję się jak wykorzystana naiwna nastolatka. Czy jeśli mu wygarnę, to poczuję ulgę?
Rozczarowana życiem

Tomasz Srebnicki: Niestety, nie będę w stanie udzielić ci odpowiedzi wprost na twoje pytanie. Decyzję, jak postąpić, pozostawiam tobie, mogę jedynie podzielić się refleksjami odnośnie do twojego listu. Oczywiście dwie relacje to być może zbyt mało do wyciągania jakichkolwiek wniosków dotyczących wzorca związku, ale spróbujmy. Obie relacje, które opisujesz, były dla ciebie deprywujące. Najpierw przemocowy partner, potem mężczyzna żonaty (dodatkowo obciążony chorym synem), który stosował różne strategie, żeby utrzymać romans z tobą, a potem go zakończyć. Zauważ, proszę, że obie relacje w zasadzie gwarantują problemy. Myślę, że warto, abyś podjęła pracę (najlepiej z terapeutą) nad sposobem, w jaki budujesz związki, przede wszystkim dlatego, że jesteś osobą młodą, a zatem nadal podatną na modyfikację wzorców postępowania. W poszukiwaniu odpowiedzi na twoje pytania, zwróć się przede wszystkim ku sobie samej, ale w przyszłości. Jakie decyzje odnośnie do obecnej relacji będą dobre dla ciebie? Co dobrego dla ciebie wyniknie w przyszłości z wygarnięcia kochankowi? A co z zakończenia relacji, w której być może ciągle starasz się zasłużyć na miłość? Zdecydowanie zachęcam cię do obrony siebie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze