1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Kosmetyki, których potrzebujemy w nowym sezonie

Kosmetyki, których potrzebujemy w nowym sezonie

Fot. Ports (Imaxtree)
Fot. Ports (Imaxtree)
Promienna, oczyszczona i nawilżona cera, przygotowane na upały włosy i piękne ciało. Te kosmetyki sprawią cuda i przyniosą pożądane efekty. Sprawdźcie nasze najciekawsze polecenia - wszystkie warte grzechu.

Kto z nas nie kocha kombuchy? Ten popularny napój to nie tylko alternatywa dla soków i lemoniad, ale również składnik nowej linii produktów OnlyBio. Kombucha, ze względu na swoje bogactwo cennych witamin (B, C) i minerałów, sprawdzi się w pielęgnacji wymagającej skóry, także tej ze skłonnością do trądziku i z wszelkimi niedoskonałościami. Moc kombuchy pozwoli na przywrócenie skórze prawidłowego pH. Dodatkowo detoksykuje, działa antyoksydacyjnie i wykazuje właściwości antybakteryjne. Minimalizuje widoczność porów i reguluje wydzielanie sebum bez naruszania naturalnego mikrobiomu skóry i przesuszania. Idealna linia na przygotowanie cery na wakacje.

Fot. materiały prasowe OnlyBioFot. materiały prasowe OnlyBio

Skuteczne nawilżanie? Po zimie potrzeba nam tego ze zdwojoną siłą. Nowa linia kosmetyków Yonelle to gwarancja młodzieżowego wyglądu, dzięki aktywnym formom kwasu hialuronowego. W jej skład wchodzi m.in. krem na dzień z SPF30 polecany do każdego rodzaju skóry (dobry zwłaszcza dla tej skłonnej do przebarwień, tracącej jędrność i elastyczność), krem na noc z melatoniną, czy krem pod oczy i na powieki. Cała linia zapewnia spektakularne nawilżenie, zmniejsza widoczność zmarszczek i przebarwień skóry.

Fot. materiały prasowe YonelleFot. materiały prasowe Yonelle

Świadoma pielęgnacja skóry na lato z nowościami od Hagi będzie nie tylko przyjemna dla ciała, ale również dla innych zmysłów. Nowością, którą prezentuje marka są przede wszystkim naturalne olejki do ciała i balsamy powstałe na bazie naturalnych olejów, ekstraktów roślinnych, olejków eterycznych i witamin. Odżywiający balsam z serii Ziołowo Mi to propozycja dla osób, które chcą dodać swojej skórze witalności i mocy. Zawiera bogate w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe oleje: z pestek moreli, słonecznika i winogron, a także olej makadamia i ryżowy. Dzięki dodatkowi witamin E i H, które odpowiadają za równowagę hydrolipidową naskórka oraz spowalnianie procesów starzenia, balsam świetnie natłuszcza i odżywia skórę. Olejek do ciała przeznaczony jest zaś do skóry suchej i zmęczonej, która potrzebuje natychmiastowej pielęgnacji. Zawiera mieszankę bogatych olejów zimno tłoczonych z awokado, konopi siewnej i krokosza, które są pełne antyoksydantów i fitosteroli. Idealna odpowiedź na nasze potrzeby, dzięki którym przywrócimy skórze równowagę i odpowiednie nawilżenie.

Fot. materiały prasowe HagiFot. materiały prasowe Hagi

Skóra rąk, narażona na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych i poddawana częstej dezynfekcji, wymaga solidnej porcji odżywienia i nawilżenia. O piękny wygląd dłoni zadba wegański odżywczy krem do rąk na bazie hydrolatu z rokitnika od marki Natura Siberica. W jego składzie znajdują się również dobroczynne oleje z amarantusa i rokitnika ałtajskiego, które wyjątkowo skutecznie odżywiają i nawilżają nawet najbardziej suchą skórę rąk. Formuła wzbogacona została także o olej z żurawiny, bogaty w witaminy i antyoksydanty. Dzięki temu krem wzmacnia i chroni dłonie przed niekorzystnym wpływem czynników środowiskowych. Kosmetyk szybko się wchłania i delikatnie pachnie, a skóra po aplikacji staje się miękka i jedwabista w dotyku. Warto mieć go pod ręką.

Fot. materiały prasowe Natura SibericaFot. materiały prasowe Natura Siberica

Lekko to marka na trudne czasy. Oferta marki opiera się na chęci powrotu do harmonii, równowagi i przywrócenia spokoju wszystkim tym, którzy w ostatnim czasie choć raz zastanawiali się, jak polepszyć swój stan psychiczny. W ofercie lekko znajdują się cztery wyspecjalizowane olejki. Silne i łagodne, wyostrzające zmysły, a zarazem pozwalające łatwiej patrzeć na świat. Zależnie od tego czy dopiero zaczynamy swoją przygodę z CBD, czy szukamy łatwości w zasypianiu - lekko znajdzie odpowiednią formułę. Dzięki kalkulatorowi znajdującemu się na stronie, z łatwością obliczymy swoją potrzebną, dzienną dawkę, która pomoże zacząć od podstaw dbać o kompleksową opiekę nad swoją duszą i ciałem. Dla początkujących i tych, którzy potrzebują odrobiny wsparcia przed snem polecamy zwłaszcza olejek z melatoniną, który działa cuda. Poczuj to - bez presji, przyjemnie i... po prostu lekko. Już teraz nie wyobrażamy sobie bez niego nocy...

Fot. Gosia Turczyńska (materiały prasowe lekko)Fot. Gosia Turczyńska (materiały prasowe lekko)

Eko odpowiednik ulubionego szamponu? Idealny na wyjazd, szampon w kostce od Davines to propozycja dla osób poszukujących alternatywy dla kosmetyków w plastikowych opakowaniach. Formuły 4 produktów, dbających o włosy pozbawione objętości, puszące się, odwodnione i wymagające uniwersalnej pielęgnacji, zapakowano w papier FSC, nadający się w 100% do recyklingu. Szampony w kostce są tak samo kremowe i delikatne jak ich odpowiedniki w postaci płynnej – dzięki opakowaniom zredukowanym do minimum zajmują mniej miejsca i są jeszcze bardziej przyjazne środowisku. Naszym hitem jest zwiększający objętość szampon do cienkich i zniszczonych włosów - praktyczny i przygotowujący włosy na sezon.

Fot. materiały prasowe DavinesFot. materiały prasowe Davines

Odpowiednie nawodnienie organizmu to podstawa, jeśli chodzi o naszą kondycję i wygląd. Skóra pozbawiona wody staje się sucha, wrażliwa i bardziej skłonna do powstawiania zmarszczek. Innowacyjna formuła nowej linii kosmetyków Nivea Hydra Skin Effect wypełniona czystym kwasem hialuronowym nie tylko zapewnia intensywne nawilżenie skóry i widoczne wygładzenie, ale także aktywuje komórki skóry do trzykrotnie większej produkcji własnego kwasu hialuronowego. W linii znajduje się lekki żelowy krem na dzień, który dzięki innowacyjnej formule nie pozostawia uczucia lepkości; regeneracyjny żel-krem na noc, który sprawia, że skóra
o poranku skóra jest promienna i sprężysta; esencja-serum, która wchłania się już w 20 sekund i natychmiast zwiększa poziom nawodnienia oraz ampułki, które działają jak upiększająca kuracja. Całość sprawdzi się świetnie zarówno jako pielęgnacja przygotowująca na lato, jak i w czasie najgorętszych upałów.

Fot. materiały prasowe NiveaFot. materiały prasowe Nivea

W nadchodzących miesiącach powinnyśmy bazować na naturalnych i delikatnych kosmetykach do makijażu, które wspomogą kondycję i wygląd naszej cery. Marka Veoli Botanica przychodzi nam tu z pomocą dostarczając linię naturalnych kosmetyków opartych na zaawansowanych składnikach aktywnych i wegańskich formułach łącząc makijaż z pielęgnacją na najwyższym poziomie. Drop of Perfection to krem wyrównujący koloryt skóry, poprawiający jej kondycję wskutek działania m.in. ekstraktu z lnu, selera i cyklopeptydy. Składnik ten wpływa na ujędrnienie i zagęszczenie skóry, tym samym redukuje widoczność rozszerzonych porów, a w dłuższej perspektywie użytkowania, wielopoziomowo oddziałuje na struktury skóry, nadając jej zdrowy wygląd. Za nawilżające działanie kremu BB odpowiada kwas hialuronowy, który dzięki swoim higroskopijnym właściwościom wspiera sprężystość i elastyczność skóry, działa przeciwzmarszczkowo i odmładzająco. Dodatkowo poprzez ujędrnienie i napięcie skóry, zmniejsza widoczność porów, a także poprawia kontur twarzy. Koniecznie wypróbujcie.

Fot. materiały prasowe Veoli BotanicaFot. materiały prasowe Veoli Botanica

Zbliżające się wyjazdy i ekspozycja ciała na słońce muszą mogą narazić nas na jego niekorzystne działanie. Pamiętamy więc o odpowiednim zabezpieczeniu i ochronie przeciwsłonecznej, którą zapewnią nam kosmetyki Derma Sun zawierające wyłączenie filtry nieprzenikające do głębszych warstw skóry i krwiobiegu, które są bezpieczne także dla środowiska, ekosystemu morskiego i raf koralowych. Wśród dostępnych produktów marki znajdziemy też wersję kremu idealną dla dzieci zapewniającą wysoką ochronę przed szerokim spektrum promieniowania UVA i UVB, z wysoką wodoodpornością i brakiem substancji zapachowych, niebezpiecznych konserwantów oraz barwników.

Fot. materiały prasowe Derma SunFot. materiały prasowe Derma Sun

Kosmetyki z linii beBIO Sun by Ewa Chodakowska zapewniają wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. W linii słonecznej beBIO znajduje się m.in. krem z filtrem mineralnym czyli fizycznym, a w jego składzie aż 99% składników pochodzenia naturalnego. Produkty beBIO Sun są nie tylko bezpieczne, skuteczne i wodoodporne, ale także pielęgnują skórę. Kryje się w nich kojący aloes, roślinna gliceryna i witamina E. W nowej kolekcji znajdują się też nawilżające i łagodzące produkty po opalaniu. Idealny set na wyjazd.

Fot. materiały prasowe beBIOFot. materiały prasowe beBIO

Na rynku kosmetycznym zadebiutowała właśnie nowa marka naturalnych kosmetyków do włosów NEBOA. Stworzona zgodnie z filozofią „Respect the nature” udowadnia, że piękno nie ma granic, a troska o wygląd staje się czymś więcej niż tylko pielęgnacją. Podejmując zobowiązanie codziennej dbałości o Planetę marka stawia na unikalny na rynku polskim koncept w zakresie produkcji opakowań kosmetyków. Są one wytwarzane z plastiku wydobytego z morskich głębin. NEBOA to 14 kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Nowatorskie wegańskie formuły produktów czerpią z bogactwa składników naturalnych o potwierdzonej wysokiej skuteczności. Każda z pięciu linii to kompletny zestaw szamponu i odżywki, który stanowi podstawę codziennej rutyny i spełnia potrzeby nawet najbardziej wymagających włosów. Pięknie i odpowiedzialnie!

Fot. materiały prasowe NEBOAFot. materiały prasowe NEBOA

Pielęgnacja i powrót do formy dla mężczyzn? Idealną propozycją będzie delikatny, choć silnie nawilżający krem na dzień true z filtrem SPF15. Preparat łączy w sobie 6 skutecznych składników odżywczych w wysokich stężeniach, które zapewniają intensywne właściwości nawilżające, przeciwstarzeniowe i ochronne, w tym m.in. kwas hialuronowy, olej abisyński oraz stevię, która działa naprawczo, spowalnia powstawanie zmarszczek bez niepożądanych efektów. W ofercie znajdziemy też alternatywę na noc, która silnie nawilża skórę podczas nocnego wypoczynku. Ten zestaw to świetny pomysł na odmłodzenie i nawilżenie w okresie wiosenno-letnim.

Fot. materiały prasowe trueFot. materiały prasowe true

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Nlift. Zabieg, który działa cuda

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Nlift to procedura zabiegowa, która zdobywa coraz większą popularność wśród lekarzy i pacjentek. Spektakularne efekty odmłodzenia twarzy i poprawy jakości skóry widać gołym okiem, ale potwierdzają je też badania kliniczne – w skórze rusza produkcja fibroblastów, poprawia się więc jej jędrność, zwiększa się też poziom nawilżenia. Dla nas o tej kompleksowej, innowacyjnej procedurze opowiada dermatolog i lekarz medycyny estetycznej Anna Płatkowska-Szczerek.

Dla kogo jest przeznaczony i jakie problemy estetyczne pozwala rozwiązać?
Nlift rozwiązuje problem utraty jędrności skóry u wszystkich osób, również u tych które zauważają pierwsze oznaki starzenia. Jest doskonałym zabiegiem przeciwdziałającym starzeniu się skóry u osób młodych, które już dzisiaj chcą zadbać o zdrowie i wygląd swojej skóry.

W gabinetach jest już szeroka oferta zabiegów anti-aging. W czym kryje się wyjątkowość Nlift?
Innowacyjność polega na połączeniu różnych technik zabiegowych działających na kolejnych warstwach skóry właściwej. To spojrzenie na zabiegi medycyny estetycznej z innej perspektywy niż ta, do której przywykliśmy. Nlift to połączenie różnych terapii, od pierwszego spotkania przygotowujemy skórę do kolejnych etepów, co większa ich skuteczność. Taka procedura łączona jest o wiele bardziej efektywna. Badania kliniczne potwierdzają zarówno wzrost ilości włókien kolagenowych, jak i poprawę się parametrów bariery naskórkowej.
Poza tym szeroka oferta zabiegowa w gabinecie tak naprawdę nie gwarantuje ani skuteczności zabiegów, ani też bezpieczeństwa, nie mówiąc o nakładach kosztów w stosunku do efektywności przeprowadzanych procedur.

Kluczem dobrego programu anti-aging jest odpowiednia kwalifikacja pacjenta do zabiegu i tak jak w przypadku Nlift kolejność procedur, które są ze sobą w pełni kompatybilne dla osiągnięcia jak najlepszych rezultatów estetycznych.

Jak wygląda sam zabieg?
Procedura składa się z dwóch wizyt w gabinecie lekarskim w odstępie tygodnia. Na pierwszej wizycie oceniamy skórę i jej potrzeby oraz wykonujemy mezoterapię igłową twarzy z użyciem produktu Neauvia hydro Deluxe.

W czasie drugiej wizyty przeprowadzamy zabieg termoliftingu urządzeniem Zaffiro poprzedzony wodnym pilingiem skóry. To bezbolesna, odprężająca procedura.

Następnie wykonywany jest zabieg wypełniający i podkreślający owal twarzy przy użyciu preparatu Neauvia Intense. Na koniec na powierzchnię policzków podawany jest silnie stymulujący preparat Neauvia Stimulate. Tak więc w pierwszej sesji stawiamy na dogłębne nawilżenie i poprawę jakości skóry. W drugiej zajmujemy się remodelingiem i intensywnym pobudzeniem fibroblastów do produkcji nowych włókien kolagenowych.

(Fot. materiały partnera)(Fot. materiały partnera)

Dlaczego Pani Doktor poleca ten zabieg?
Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo efektywny, a przy tym mało inwazyjny.
Mezoterapia odżywiająca i nawilżająca skórę, zabieg "podgrzewający”, który skraca włókna kolagenu, dając efekt liftingu, a na koniec delikatne wypełnienie i silna stymulacja. Czego chcieć więcej ;)?
Dzięki Nlift pacjentki, które zaczynają swoją przygodę z medycyną estetyczną, wiedzą, co będzie działo się w kolejnych etapach. Mogą sobie zaplanować zabieg i przygotować się do niego. Pacjentki, które już wcześniej korzystały z zabiegów medycyny estetycznej również otrzymują doskonałą kompleksową terapię anti-aging.
Nie sposób nie wspomnieć o produktach dodatkowych, jakie otrzymuje pacjent wykupujący procedurę Nlift. Są to krem Ceramidowy - dla odbudowy bariery ochronnej naskórka, Serum z Vitaminą C - dla jeszcze silniejszej stymulacji produkcji kolagenu oraz 30 dniowy program suplementacji Neauvia. To wszystko przekłada się na piękną, zdrową cerę i daje naturalne efekty.

Lek. Anna Płatkowska-Szczerek, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, współwłaścicielka Kliniki Anclara Health & Aesthetics w WarszawieLek. Anna Płatkowska-Szczerek, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, współwłaścicielka Kliniki Anclara Health & Aesthetics w Warszawie

Więcej na www.nlift.pl

  1. Styl Życia

Sztuka pielęgnacji duszy i ciała

Kobieta powinna być dla siebie ważna! (Fot. iStock)
Kobieta powinna być dla siebie ważna! (Fot. iStock)
Lato to doskonały czas, by dopieścić swoje ciało. Spokojnie, nikt nie zapomniał o psyche. Jest obecna i zadowolona, bo kobieca dusza bardzo lubi swoje ciało – czy to dusza Japonki, Francuzki, czy Słowianki. Która jest ci najbliższa? Katarzyna Droga testuje egzotyczne i rodzime teorie pielęgnacji z popularnych poradników.

”Kobieta powinna być dla siebie ważna!” – to najładniejsze zdanie, jakie znajduję na stronach poradników urodowych, których na rynku bez liku. Chcę być dla siebie ważna, więc buszuję wśród metod i teorii dotyczących naturalnej, zdrowej, przyjemnej pielęgnacji, także diet i ćwiczeń. Programów i pomysłów tyle co kultur, filozofii i doświadczonych terapeutek czy kosmetyczek. Który najlepszy? Ten dostosowany do osobowości. Kim jesteś w głębi duszy? Wdzięczną Francuzką, harmonijną joginką czy może rodzimą Słowianką? Ja każdego dnia wcieliłam się w jedną z nich. Do jakich wniosków doszłam?

Indyjska Parwati - piękno po indyjsku

Promienna, szczęśliwa i spokojna. Najłagodniejsza z żon Śiwy, piękna bogini z odsłoniętymi piersiami. A jednak…. Parwati robi, co chce. Zirytowała boskiego męża, bo usnęła z nudów, gdy czytał jej Wedy. Jeśli czujesz z nią więź, weź kurs na Indie, ku odwiecznej mądrości ajurwedy. Spodoba ci się, ale pod warunkiem że:

  • próbowałaś ćwiczyć jogę lub masz na to ochotę,
  • masz naturę spokojną, lubisz ciszę lub łagodną muzykę,
  • pociąga cię słowo „harmonia”,
  • podoba ci się pomysł, by piękno emanowało z wnętrza kobiety,
  • wierzysz w siłę oddechu.

Kasia Bem w książce „Happy uroda. Piękno jest w tobie” (wyd. Edipresse 2017) proponuje specjalny program zadbania o ciało i duszę, oparty na technikach jogi, naturalnej diecie i ćwiczeniach oddechowych. Plan „Happy uroda w 6 krokach” kończy się 3 holistycznymi programami dla ciała i duszy. Najistotniejszy jednak jest cel: piękno, które emanuje z kobiety nie dlatego, że zna arkana makijażu i mody, waży tyle, nie tyle i tuszuje wiek – ale dlatego że zna i akceptuje siebie. Jak to może wyglądać w praktyce?

Słoneczny poranek witam z wdzięcznością. Pierwszy pokarm dla ciała to woda z połówką cytryny. Ćwiczę świadomy oddech, który uświadamia mi, że prawdziwe życie przebiega tu i teraz. Jest wiele technik oddychania, ja lubię kwadrat. Daje energię i uspokaja, a do tego jest prosty: licząc do 4, wykonujesz powolny wdech, zatrzymujesz powietrze, też licząc do 4, wydychasz je w rytmie 4 i znów zatrzymujesz. Kwadrat powtarzam 10 razy. Potem kilka ćwiczeń jogi, na przykład: „pies z głową w dół” potem „pozycja dziecka”. To, co ważne, a nie pamięta o tym pospieszna cywilizacja Zachodu: energia kumuluje się w bezruchu. Każdą sesję jogi warto zakończyć śavasaną, czyli pozycją trupa. Brzmi fatalnie, ale jest to przyjemne 20 minut spokojnego leżenia przy muzyce relaksacyjnej. Rzeczywiście wchodzi się w dzień z nową energią. Tego dnia nie jem mięsa, piję toniki upiększające, które są miksem owoców i warzyw. Dieta dla zdrowia i urody opiera się dziś na kaszy jaglanej, zielonych warzywach, tłuszczu dostarczy awokado. Po drodze joga twarzy – kilka prostych ćwiczeń, wieczorem pielęgnacja naturalnymi kosmetykami: maseczka z avocado, peeling kawowy lub cukrowy, aromatyczna kąpiel, masaż olejkami. I jeszcze pudełko wdzięczności, do którego wrzucasz karteczki z tym, za co jesteś wdzięczna. Moim zdaniem może być też zeszyt, a nawet chwila refleksji, by podziękować za to, co przyniósł dzień. A przyniósł i wymagał wiele. Happy uroda wymaga sporo zachodu, odpowiednich zakupów i przygotowań. Choćbym chciała, nie umiem przeprogramować dnia, by skupić się tylko na tym. Mogę jednak do swojej codzienności wprowadzić cenne elementy.

Co biorę?

Na przykład pozytywne hasło na poranek – od dziś mówię sobie: „przydarzą mi się same dobre rzeczy” – i głęboki kwadratowy oddech przed oknem. Potem mały relaks „na trupa” w ciągu dnia (nieruchomo leżę przez kwadrans przy muzyce, przykryta kocykiem), kasza jaglana od czasu do czasu i koniecznie całowanie sufitu (podnoszę podbródek i wysyłam całusa do sufitu – wierzę, że wpłynie zbawiennie na owal twarzy).

Dumna Marianna - piękno po francusku

Marianna to symbol wolności, Francji, no i naszego myślenia o francuskich kobietach. Te zaś są inne niż wszystkie, bo potrafią żyć wdziękiem i radością. Jak to robią? Mireille Guilliano, która ujawniła już światu, dlaczego Francuzki nie tyją, w kolejnej książce „Francuzki nie potrzebują liftingu” (wyd. Znak 2016) podpowiada, jak – po francusku – zachować wieczną młodość. To trop dla ciebie, jeśli:

  • jesteś żywiołowa, masz poczucie humoru,
  • słowa: „systematycznie”, „wysiłek”, „mozoł” budzą twoją niechęć,
  • lubisz ładne buty, a jeszcze bardziej ładne i wygodne,
  • lubisz seks, śmiejesz się często, śpisz smacznie.

No i rób tak dalej. To, co urzeka w stylu francuskim, to zero przymusu. W życiu ma być przyjemnie! Marianna do każdego wyzwania podchodzi tak, jakby było stworzone dla jej radości. Dieta? Nie, dziękuję. Diety uzależniają, stają się zmorą życia. Nie znaczy, że jedząc jak Marianna, jem byle jak. Jadam teraz ślicznie i kreatywnie. Dbam, by spożywać pięć kolorów: na talerzu ma być białe (twarożek), czerwone (papryka, buraczek), żółte (ser, cytryna, kurkuma), zielone (choćby brokuł), brązowe (chleb, ziemniak). Marianna chętnie wypije kieliszek wina i dużo więcej wody, najlepiej w dobrym towarzystwie. Ruch? Bez spinki. Żadnych ćwiczeń na siłowni, biegania w pocie czoła ani reżimu aerobiku. Ruch staje się częścią mojego dnia. Marianna po zakupy jedzie rowerem, na randkę idzie pieszo, tańczy, bo lubi, a spośród wszystkich form aktywności ciała preferuje seks. Jej życie płynie zgodnie z naturą, więc oznacza pobudkę o poranku, a sen wczesny i długi, bo nie ma lepszego kosmetyku niż smaczne spanie. Marianna unika jedzenia przed komputerem, sztucznego światła i dusznych pomieszczeń. Jej dzień, czyli też i mój, zaczyna się od uśmiechu, a kończy przyjemnościami sypialni – od niej zależy, czy są to słodkie sny w miękkiej pościeli czy doznania we dwoje.

Co biorę?

Zasadę trzech darów natury. Są to: woda, światło, powietrze. Jako stałe elementy codzienności działają jak najlepsze antyoksydanty i źródła energii. Coś dla szczupłej sylwetki: aktywność przed śniadaniem, choćby rozciąganie lub taniec przy muzyce. Organizm czerpie wtedy z zapasów, i spala tkankę tłuszczową. No i to kolorowe menu (przynajmniej raz dziennie), a także każdą możliwą zamianę środków lokomocji na rower lub piechotę. Oraz życiowe motto: „działaj z pasją, a będziesz wiecznie młoda”!

Madame Butterfly - piękno po japońsku

Właściwie tragiczna, lecz piękna i pełna wdzięku. Dla świata – ikona japońskiej kobiecości. Była niezwykle urodziwa i bardzo kochała mężczyznę z obcej kultury. Dla miłości złamała zasady własnej tradycji i zapłaciła za to najwyższą cenę. Symbolizuje istotę tego, co uznajemy za godną zazdrości urodę Azjatek o nieskazitelnej cerze. Jesteś (bywasz) Butterfly jeśli:

  • interesujesz się kulturą Dalekiego Wschodu,
  • lubisz owoce morza,
  • zależy ci na pięknej cerze,
  • jesteś systematyczna, spokojna, delikatna,
  • wiele poświęcasz dla miłości.

Skąd w Azjatkach tyle uroku, jak to robią, że po czterdziestce mają cerę niemowlęcia? Otóż potrzebę dbania o urodę i wiedzę o tym, jak to robić, dziedziczą z pokolenia na pokolenie – czytam w książce Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek” (wyd. Znak 2016). Chroń twarz przed słońcem, oczyszczaj, nawilżaj, zdrowo jedz, unikaj stresu – właściwie wszystkie dobrze znamy te zasady. Ale... Azjatki mają zdecydowanie lepsze wyniki niż białe kobiety. Czy chodzi o geny? Cho zdecydowanie twierdzi, że nie, a ja sądzę, że chodzi o pewną filozofię. „Sekrety urody Koreanek” opisują cały proces krok po kroku. Jak pielęgnować skórę: od powolnego, dokładnego oczyszczania, ze szczególną czułością dla powiek, poprzez nawilżanie, aż do delikatnego makijażu, który jest a jakoby go nie było. Solidnie, codziennie, od chwili, gdy dziewczynka staje się dziewczyną, bynajmniej nie wtedy, gdy ujrzymy pierwszą zmarszczkę. Pielęgnacja i kult skóry staje się rytuałem, sztuką i przyjemnością. Wspiera ją dieta bogata w owoce morza, dużo wody i zielonej herbaty, minimum używek. Cho proponuje program „dbanie o skórę twarzy w dziesięciu krokach”. Owszem, kusi mnie dokładność, personalizacja, wyniki porannych i wieczornych działań przed lustrem, ale prawdę mówiąc, nie do zrobienia codziennie, przynajmniej dla mnie. Za to przekonuje mnie pasja i uważność dla swojej skóry i urody, którą kobieta dostała od natury.

Co biorę?

Szacunek dla twarzy wyrażany przy codziennej pielęgnacji. Owoce morza od czasu do czasu. Zmianę myślenia o chwilach spędzonych przed lustrem. Żegnajcie pac, pac kremem, pudrem i pośpiesznie nakładany tusz. To ma być zatrzymanie, miłe spotkanie ze sobą.

Słowiańska Dziewanna - piękno po polsku

Dziewanna – polska bogini miłości i wiosny, jej kamień szlachetny to biała perła, jej kolor to czerwień, nosi kwiecistą sukienkę, jest odwrotnością Marzanny. Lubi zmysły – w końcu to królowa lata, biegnie przez łąki z wierną suką i sarenką. Innymi słowy: wracamy do korzeni. Pielęgnacja słowiańska będzie dla ciebie idealna, jeśli:

  • chociaż raz w życiu miałaś ochotę upiec własnoręcznie chleb,
  • jesteś żywiołowa i ciekawa świata,
  • własna tradycja jest dla ciebie wartością,
  • zdarzyło ci się zbierać zioła, hodować miętę i majeranek,
  • kochasz lato i zwierzęta.

„Sekrety urody babuszki. Słowiański elementarz pielęgnacji” Ukrainki Raisy Ruder (wyd. Znak 2017) to nic innego jak znakomity poradnik domowego recyklingu i maksymalnego wykorzystania darów natury w zasięgu ręki i z własnego regionu. Babuszka autorki tego programu, także Ukrainka, była zielarką, słowiańską znachorką. Miała radę na wszystko: na sińce pod oczami, na zmarszczki, na porost rzęs, a nawet na szczęście w związku. Mnogość maseczek, jaką proponuje, przyprawia o zawrót głowy: maseczka przed balem absolwentów, przed randką, przed ważnym wystąpieniem, bociankowa, czyli dla pań w ciąży… Miksujemy oleje z przyprawami, truskawki, ogórki, czekoladę. Brzmi smakowicie i działa. Jestem z Podlasia, więc niektóre sposoby znam od dawna: piwo albo jajko na włosy, sok z cytryny, który działa jak pianka powiększająca objętość fryzury. Maseczka z ogórka lub ze startego jabłka na rozjaśnienie cery. Kompresy herbaciane na podpuchnięte oczy. Nowe było dla mnie zastosowanie aspiryny: jako przeciwłupieżowy dodatek do szamponu. Ciekawa baza produktów, bo podstawowe składniki magii babuszki to ziemniaki, woda, mleko, oliwa i jajka. Jakie to słowiańskie i odległe od awokado i imbiru… Chociaż babuszka nie gardzi egzotycznymi roślinami. Dlatego może być fajnie zaufać jej miksturom! Masz wątpliwość, czy warto ubijać w moździerzu zioła w czasach, gdy można kupić wszystko? Babuszka grozi palcem: kupujesz trzy razy drożej, w dodatku marnujesz resztki żywności.

Co biorę?

Inaczej będę patrzeć na skórki ogórka i łupiny cebuli, przynajmniej czasami. To nie tylko oszczędność – także wolność, bo nie zależysz od koncernów kosmetycznych, tylko od własnej kreatywności. Można w każdej chwili urwać się z codzienności, zamknąć w kuchni wśród naturalnych produktów i żyć naturalnie jak Dziewanna.

Piękna Europa

Mitologiczną Europę uważano za najpiękniejszą kobietę na świecie. Królewna była tak cudna, że bóg wszystkich bogów – Zeus – musiał ją mieć i porwał do groty na Krecie. My, Europejki, córy królewny, też będziemy piękne i pożądane, takie jak chcemy. Na koniec program uniwersalny adresowany do Europy. Jesteś nią, jeśli:

  • często i z przyjemnością używasz słowa „dziękuję”,
  • lubisz podstawy naukowe wszelkich teorii,
  • wierzysz w energię i potęgę miłości,
  • nie obawiasz się lustra, kartki i flamastrów. Uwaga – zupełnie nie musisz umieć rysować.

„Pokochaj swoje ciało w 30 dni” Małgorzaty Gąski (wyd. Fabryka Siebie) to książka i program, który odwołuje się do fizyki kwantowej i filozofii, którą znam z metody dwupunktowej. Wszystko jest energią, nasze ciało jest zbiorem wibrujących cząsteczek, możemy na nie wpływać z poziomu uczuć – a z tych najsilniejsza jest miłość i wdzięczność. Mamy tu do czynienia z dzienniczkiem wdzięczności, ale nastawionym na ciało. Myśl podstawowa: jakiekolwiek jest, zasługuje na podziw i wdzięczność. Według metody Ewy Gąski należy energię dobrego uczucia, nakierowaną na daną część ciała, łączyć z czynnością motoryczną: rysować! Całą siebie, kolejne części ciała, z wdzięcznością i marzeniem, jakie mogłyby być. Śladem wskazówek obdarzam uwagą i rysuję kolejno: oczy, usta, plecy, nogi, strefy intymne, dłonie, biodra. Każdej dziękuję. Brwiom, że chronią oczy i są właściwą tylko mi dekoracją twarzy. Plecom, że tak wiele noszą, skórze, że oddziela mnie od całego świata… Co mogę dla was zrobić? Plecy wyprostować, skórę nawilżać i karmić, stopy masować. I tak przez 30 dni.

Co biorę?

Osobistą odpowiedź na pytanie, za co siebie kocham i poczucie, że mam wpływ na swój wygląd i zdrowie. Dzienniczek wdzięczności? Znam od dawna, polecam. To naprawdę działa.

  1. Moda i uroda

Niech nas stopy niosą

Dbanie o stopy to nie tylko pedicure, ale również ćwiczenia, wzmacniające mięśnie i ścięgna.(Fot. Getty Images)
Dbanie o stopy to nie tylko pedicure, ale również ćwiczenia, wzmacniające mięśnie i ścięgna.(Fot. Getty Images)
Krem do rąk większość z nas ma w torebce. Krem do stóp najlepiej postawić na nocnej szafce i wieczorem wymasować stopy. Jeśli skóra jest bardzo sucha, można na noc założyć bawełniane skarpetki. Rano stopy będą gotowe do wsunięcia na nie klapek.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

1. Naturalny zmiękczający krem do stóp z Olejem Macadamia i Avokado bebio 75 ml/15,99 zł (bebiocosmetiqs.pl). Oleje intensywnie odżywiają, natłuszczają i chronią skórę stóp przed wysuszeniem. Zawarty w kremie ekstrakt z owoców rośliny Microcitrus australasica, rosnącej w nadmorskich obszarach Australii, działa jak naturalny piling, delikatnie wygładzając skórę.

2. Krem-maska do stóp na silne zrogowacenia Bielenda 100 ml/9,5 zł. Zawiera zmiękczający mocznik i chłodzący ekstrakt z mięty. Zmiękcza stwardniały naskórek. Szybko się wchłania.

3. Naturalny kojący krem do stóp Alladale wygładza, nawilża, regeneruje. Tworzy na skórze płaszcz ochronny zapobiegający odparowywaniu wody z naskórka. Natura siberica 75 ml/26,25 zł.

4. Foot Serum 24h Power of Minerals L’Orient 100 ml/60,80 zł (ufranciszka.pl). Działa antybakteryjnie i nawilżająco. Łączy w sobie skuteczność solanki z Morza Martwego z ekstraktami roślinnymi.

5. Thera Intensive Foot Cream – gęsty, odżywczy krem z olejami awokado, migdałowym i jojoba oraz wyciągiem z krwawnika, olejkiem mirtowym i z drzewa herbacianego. Lavido 120 ml/129 zł (lavido.pl).

6. Regenerujące serum do stóp z CBD. Olej konopny w połączeniu z olejem z drzewa herbacianego i miętą polną daje efekt regeneracji ran, podrażnień, otarć czy odcisków. Hemp king 100 ml/46,90 zł (hempking.eu).

7. Pachnący i rozgrzewający balsam do stóp Refreshing Foot Balm zawiera olejki eteryczne z grejpfruta i cyprysu, które wspomagają krążenie krwi, a wyciągi z imbiru, cyprysu i lawendy zmniejszają obrzęk. erbaviva 50 g/69 zł (galilu.pl).

8. Sztyft SOS kuracja do pięt z mocznikiem i alantoiną. Zmniejsza problem rogowacenia pięt. Balerina by Floslek 20 g/22,99 zł.

9. Baby Feet – naprawdę sprawia, że stopy są jak u dziecka. Koloidalna mąka owsiana zmiękcza naskórek i zapobiega jego pękaniu, a filtrowany śluz ślimaka nawilża i wygładza. Diego Dalla Palma 75 ml/104 zł (diegodallapalmapro.pl).

  1. Zdrowie

Świat u naszych stóp

Chodź boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. (Fot. iStock)
Chodź boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. (Fot. iStock)
Stopy komunikują się z nami codziennie, sygnalizując problemy na poziomie ciała i emocji. Są naszym symbolem obecności w świecie, a i tak najczęściej chowamy je w skarpetkach i butach. Wstydzimy się ich, nie lubimy. Dziennikarka i fotografka Katarzyna Sołtan pyta kobiety o ich stopy. A potem je fotografuje.

Ludzka stopa składa się z 33 stawów, 107 ścięgien i więzadeł oraz 26 kości, co oznacza, że w samych tylko stopach znajduje się jedna czwarta wszystkich kości naszego organizmu. Ich niewielka powierzchnia utrzymuje nasze ciało nawet w bardzo trudnych warunkach. A nie mają z nami lekko – codziennie robimy średnio 5 tysięcy kroków, a w ciągu całego życia uderzamy nimi o podłoże średnio 10 milionów razy. Do tego dochodzi jeszcze poruszanie się po twardej powierzchni, czasem w niewygodnych lub niewłaściwie dobranych butach.
Powiedzmy sobie szczerze − na co dzień nie dbamy o stopy tak, jak o włosy, cerę czy ręce. Przypominamy sobie o nich dopiero wtedy, gdy nadchodzi lato lub dzieje się z nimi coś nie tak. Tak było w moim przypadku. Miałam kompleks na punkcie stóp. Cieszyłam się, kiedy nadchodziły chłodniejsze miesiące, bo mogłam ukryć je w szczelnym pancerzu martensów. W gorące miesiące przeżywałam katusze – zakryte buty były prawdziwą męczarnią, ale wolałam odczuwać dyskomfort niż włożyć sandały. Byłam przekonana, że odsłaniam w ten sposób bardzo intymną część ciała, w dodatku – w mojej ocenie – nieładną. Dopiero całkiem niedawno, gdy otworzyłam się na medytację i jogę, poczułam, jak ważne są stopy. W jodze stopa jest podstawą i każdy brak równowagi w życiu zaczyna się właśnie od niej.

Medytacja drzewa

− Stopy są dla mnie cudem, dzięki któremu mogę w ogóle doświadczać chodzenia po ziemi – mówi Green, tancerka i projektantka tworząca w duchu recyklingu. Green uważa, że największą mocą stóp jest możliwość kontaktu z ziemią. To właśnie przez stopy ziemia przekazuje nam energię, dzięki której łączymy się z naturą. − Wystarczy stanąć boso na ziemi i już mamy dostęp do bezpośredniej wiedzy − przekonuje.

Podobne odczucia ma Kinga Wdowiak, którą od zawsze fascynowała właśnie ta część ciała. W liceum lubiła robić rysunki swoich stóp, a latem biegała boso wszędzie, gdzie tylko się dało. Chciała mieć kontakt z ziemią. Skupiała się wtedy na samej czynności chodzenia, co przeradzało się w medytację. Kinga praktykuje to do dziś, ale już świadomie jako buddystka i nauczycielka jogi. – Stopa to nasz fundament, miejsce zapuszczania energetycznych korzeni – tłumaczy. – Dlatego w jodze zaczynamy skanowanie całego ciała od stóp i w ten sposób przyciągamy do siebie energię.

Filozofie Wschodu od dawna podkreślają, jak ważna jest interakcja pomiędzy energią ziemi a energią ciała człowieka. Według niektórych wschodnich wierzeń żeńska energia jest energią przyciągania, czyli „siłą dośrodkową” wpływającą do ciała kobiety przez stopy, dlatego też nazywana jest siłą uziemienia. Ta potężna energia sprawia, że domownicy chcą przebywać blisko osoby o najwyższej energii dośrodkowej, czyli zwykle wokół matki. Kinga uważa, że świadome skierowanie uwagi na stopy może być też świetnym sposobem na wyciszenie w stresujących momentach. Wystarczy wyobrazić sobie, że nasz oddech zaczyna się od stóp i wędruje przez całe ciało. Odczucia płynące z podstawy naszych nóg wygłuszą natrętne myśli, pozwolą nawiązać kontakt ze sobą i przywrócą równowagę. – Stopy nauczyły mnie, jak wiele energii jest dostępnej w asanach. Gdy stoję w pozycji drzewa i łapię równowagę, moja silna stopa utrzymuje mnie, jestem stabilna i nic nie jest w stanie mnie ruszyć – twierdzi Kinga.

Kinga uważa, że stopy, podobnie jak ręce, są przepiękną częścią kobiecego ciała. Tym bardziej dziwi ją to, że kobiety mają na ich punkcie kompleksy. Tak było w przypadku Pauliny Wycichowskiej, tancerki i choreografki. Już od dzieciństwa katowała je ćwiczeniami w szkole baletowej, ale nie widziała efektów – były twarde i nieustępliwe. Zabezpieczyły ją przed wieloma kontuzjami, ale wtedy nie potrafiła tego docenić. Wstydziła się ich. Wszystko zmieniło się w trakcie studiów tańca współczesnego w Londynie. Zaczęła pracować z nimi świadomie i z wyczuciem – i wtedy nawet trochę zmieniły swój kształt. Ta wzmocniona uwaga zwrócona na stopy pozostała jej do dzisiaj, a gdy przypominają o sobie bólem, Paulina już wie, że chcą uwagi i dotyku. W tańcu natomiast są jej łącznikiem z ziemią. – To niesamowite, że tak misterne konstrukcje, jakimi są stopy, absorbują duże siły uderzenia, na przykład podczas skoku, gdy przyjmują zwielokrotniony siłą przyciągania ciężar naszego opadającego ciała – zachwyca się.
Prowadzi warsztaty rozwijania świadomości ciała, które nazwała „I mind the step”. − Uważam, że świadomość każdego kroku przekłada się na świadomość ruchu i ciała, a może nawet na świadomość poszczególnych chwil życia − podsumowuje. Praca ze stopami sprawia, że lubi patrzeć na stopy innych, szczególnie latem, bose i w sandałkach, naturalne lub z pomalowanymi paznokciami. Żałuje jednak, że kobiety wciąż rzadko podkreślają ich piękno pierścionkami lub bransoletkami.

Śladami bogów

Magda Adamow, nauczycielka i fotografka, należy do tych kobiet, które uwielbiają ozdabiać swoje stopy subtelną biżuterią. Uważa, że jest w nich, podobnie jak w dłoniach, niezwykła zdolność zmysłowego odbierania świata. − Są niesamowicie chwytne i wrażliwe na bodźce sensualne, chociażby wtedy, gdy chodzimy boso po piasku, zanurzamy je w ciepłej wodzie lub dotyka ich ktoś bliski. Kontakt ze światem przez stopy to niemal metafizyczne doznanie – mówi Magda. I chociaż stopy w niczym nie ustępują dłoniom, notorycznie zakrywamy je skarpetami, wciskamy w buty i chowamy przed innymi. Może dlatego, że są daleko od głowy, którą uznajemy w naszej kulturze za niezwykle ważną? Traktujemy je bardziej instrumentalnie jako część ciała służącą do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Tymczasem stopy były i są bardzo ważnym elementem świata duchowego. W wielu tradycjach to właśnie one są ucieleśnieniem naszej duszy i przypominają, że gdy bogowie zeszli na Ziemię, pozostawili na niej swoje święte ślady, którymi obecnie podążamy. W niektórych kulturach pokłony składane guru lub starszym osobom w rodzinie połączone są z dotknięciem ręką ich stóp – tworzy to delikatny krąg wymiany energii i jest oznaką najwyższego szacunku. W buddyzmie guru witany jest przez wyznawców przez pokłon lub pocałunek w stopy. Co ciekawe, wizerunek samego Buddy był niegdyś tabu, dlatego symbolem jego obecności były odciski stóp, które do dziś możemy oglądać w postaci grawerunków pokrytych rozmaitymi symbolami. Znaczenie stóp zakodowane jest również w języku, kiedy mówimy o miejscach „nietkniętych ludzką stopą”, gdy „składamy cały świat u stóp” ukochanej osoby lub gdy „mamy coś lub kogoś u swych stóp”.

stopy to nasz fundament, miejsce łączności z ziemią, zapuszczania energetycznych korzeni. (Fot. Katarzyna Sołtan)stopy to nasz fundament, miejsce łączności z ziemią, zapuszczania energetycznych korzeni. (Fot. Katarzyna Sołtan)

W cieniu Kopciuszka

Historia zna też mniej chlubne i dalekie od metafizyki przykłady, w których stopa sprowadzona była do atrybutu męskości lub kobiecości. W średniowieczu duża męska stopa oznaczała siłę, dlatego panowie z upodobaniem nosili ciżmy. Buty z długim noskiem, mające podkreślać walory i pozycję mężczyzny, nie weszły do mody na stałe, może dlatego, że utrudniały swobodne przemieszczanie się nie tylko ich właścicielowi, lecz także reszcie otoczenia.
Z kolei wabikiem średniowiecznej damy była mała stopa. Również przez wiele stuleci wielkością stopy mierzono wartość kobiety w Chinach. Fetysz miniaturowych stóp zawładnął wyobraźnią Chińczyków do tego stopnia, że zaczęto krępować kobiece stopy bandażami w taki sposób, by zatrzymać ich naturalny proces rośnięcia, o czym opowiada chociażby książka „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisy See. Miniaturowe stopy były symbolem piękna i wyjątkowości, zupełnie jak w baśni o Kopciuszku, którego stopa była tak mała, że jej pantofelek nie pasował na żadną inną kobietę.

Dziś, bardziej niż o wciskaniu stopy w trzewiczek, marzymy o jej nienagannym wyglądzie. I choć w reklamach pojawia się zwykle proporcjonalna, gładka i smukła stopa, w rzeczywistości wyróżniamy trzy jej typy: egipską, rzymską i grecką. Stopa egipska uznawana jest za idealną ze względu na jej harmonijną budowę i smukłość. Paluch jest w niej najdłuższy, a reszta proporcjonalnie maleje. Z kolei grecki typ ma najdłuższy drugi palec. W starożytnej Grecji taki układ palców oznaczał inteligencję i wysokie pochodzenie. Typ rzymski jest najrzadszy − pierwsze trzy palce są niemal identycznej długości, a dwa ostatnie wyraźnie krótsze od pozostałych.
Niezależnie od kształtu stopa to lustro wszystkich naszych organów wewnętrznych. To właśnie tutaj znajduje się mnóstwo receptorów, mapa ludzkiego ciała. Doskonałym znawcą tej mapy jest refleksolog, który leczy rozmaite dolegliwości, uciskając poszczególne receptory na stopach. Może to pomóc między innymi w: bezsenności, migrenie, bólach stawów i kręgosłupa, w problemach skórnych i żołądkowo-jelitowych. Na śródstopiu w ujęciu refleksologii znajdują się nasze narządy wewnętrzne, więc przyciskając piętę do śródstopia masujemy żołądek, jelita czy śledzionę. Dlatego tak ważne są codzienny masaż stóp, gimnastyka i chodzenie boso.

Historie w stopach zapisane

Techniki automasażu wykorzystuje coraz popularniejsza w Polsce gimnastyka słowiańska. Stopy, podobnie jak w jodze, służą tu do uziemiania się, więc dobrze ćwiczyć w bliskim kontakcie z ziemią, żeby otworzyć się na płynącą z niej energię. − Stopa w relacji z ziemią odzwierciedla naszą relację z matką. Jeśli coś pojawia się na stopach, to sygnał, że coś w tej relacji jest nie tak − tłumaczy Kasia Muchowska, terapeutka Mizan. – Na przykład przy płaskostopiu większa część stopy dotyka ziemi, co wyraża pragnienie bliskości z matką, więc to znak, że prawdopodobnie nasza matka jest emocjonalnie nieosiągalna. Z kolei narastanie naskórka to otoczenie się skorupką przed teraźniejszością.
Kasia przyznaje, że stopa to część ciała, którą najłatwiej zakryć, a nasze kompleksy biorą się z porównywania i przekonania, że to, co mamy, nie jest wystarczająco dobre. − Gdy ćwiczę gimnastykę słowiańską z dziewczynami, często zdarza się, że mają stopy zakryte rajstopami lub skarpetkami – zauważa. Przyznaje, że zanim pokochała swoje stopy, karmiła się obrazami z prasy i telewizji. – Wiedziałam, że latem muszę o nie zadbać, pomalować paznokcie i wygładzić pumeksem, a jeśli są suche, wetrzeć krem – mówi. − Podczas pracy z gimnastyką słowiańską zaczęłam się zastanawiać, dlaczego skóra na moich stopach jest taka sucha. Gdy zaczęłam ćwiczyć i doceniać moje stopy, to się zmieniło. Narodziła się we mnie wdzięczność za moje stopy. Przestałam je oceniać i traktować przedmiotowo.
Kasia mówi, że jej stopy wyglądają teraz inaczej. Wie już, że krem jest tylko czymś w rodzaju plastra, ale nie zmieni energetycznej kondycji stóp.
O tym, jak trudno jest pokochać swoje stopy, przekonała się również Green. – Moje kompleksy na ich punkcie wynikają z tego, że w mojej rodzinie kobiety mają dość żylaste stopy, więc jeśli założę buty na obcasie, to wygląda to mało estetycznie. Ale moje stopy są też tym, co pozwala mi się ugruntować, poczuć siebie, ustabilizować i za to jestem im wdzięczna – podsumowuje.

Zbawienne rytuały

− Stopa i jej wygląd mówią wiele o budowie ciała, wadach postawy, problemach z układem kostno-stawowym i chorobach układu krążenia – mówi Lidia Zerek, podolog. Podpowiada, jak pielęgnować stopy i paznokcie w zaciszu domowym oraz jak dobierać obuwie i wkładki korygujące. − Wiele moich klientek nie lubi swoich stóp. Wynika to najczęściej z utrwalonych kanonów piękna pokazywanych w mediach. Każda reklama dotycząca pielęgnacji stóp to obrazek młodej, zgrabnej kobiety, która pokazuje nienagannie wypielęgnowane stopy. W rzeczywistości każdy z nas jest inny, więc i nasze stopy się różnią – przekonuje. Ważne, żeby o nie właściwie zadbać. Nie zakrywajmy zmienionych chorobowo paznokci lakierem i nie kupujmy skarpetek złuszczających, ponieważ w ich składzie są kwasy, które zaburzają procesy prawidłowej keratynizacji naskórka. Powinniśmy też unikać tarek i pumeksów, ponieważ pocieranie stopy powoduje wzrost temperatury, a to również zaburza keratynizację i nasze stopy zamiast być gładkie, robią się szorstkie. Naskórek złuszcza się samodzielnie i odbudowuje co 28 dni. Jeśli proces ten przebiega prawidłowo, trudno go nawet zauważyć. Rytuałem powinno stać się codzienne mycie stóp w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie, do której możemy dodać odrobinę specjalistycznej soli lub olejku, a po umyciu dokładne wycieranie stóp i przestrzeni międzypalcowych. Pielęgnację warto zakończyć delikatnym masażem, podczas którego wetrzemy preparaty podologiczne mające w składzie odpowiednio skoncentrowane naturalne tłuszcze, delikatną lanolinę, ekstrakty z owoców, preparaty zwalczające działanie wolnych rodników i kompleksy witaminowe, które łagodzą podrażnienia naskórka i wspomagają jego odbudowę.
Co dzieje się, kiedy zapominamy o fundamencie naszego ciała? − Stopy, nieustannie narażone na przeciążenia i tarcie w nieodpowiednim obuwiu, buntują się – tłumaczy Lidia. Powstają odciski, nagniotki, pękają pięty, rosną haluksy, odczuwamy piekący, kłujący ból w obrębie pięt, a nawet całej kończyny dolnej i układu szkieletowego. Unikajmy zatem obuwia, które jest za ciasne i za ciężkie. Szpilki zostawmy na specjalne okazje. Przy zakupie nowych butów zwróćmy uwagę przede wszystkim na wygodę, aby stopa miała odpowiednią ilość miejsca i nie była ściśnięta, oraz na podeszwy, które powinny być elastyczne i lekko amortyzujące. Jeśli do tego będziemy myśleć o swoich stopach z wdzięcznością, zabiorą nas w niejedną fascynującą podróż. Bo niezależnie od wielkości i kształtu stopy komunikują się z nami codziennie i dzielą się mądrością na temat naszego zdrowia, sił życiowych i blokad emocjonalnych.
Zacznij od ćwiczenia: przejdź się boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. Za tydzień będą pewnie inne. Podobają ci się ślady, które zostawiasz na ziemi? 

  1. Moda i uroda

Trend nadchodzącego lata: ice cream cone. Na czym polega i jak się wystylizować?

Fot. Imaxtree (Paryż)
Fot. Imaxtree (Paryż)
Stylizacje na "lodowy wafelek" to tegoroczny klucz do świata mody. Trend ice cream cone zdobywa coraz większą popularność nie tylko wśród miłośniczek minimalizmu, ale również stylu athleisure i ciekawych kolorystycznie połączeń.

Ice cream cone to trend nawiązujący do wyglądu... lodów w wafelku. Nie byle jakich zresztą, bo kolorystycznie bazujemy tu na odcieniach kawy z mlekiem. Królują tu więc klasyczne połączenia bieli i śmietanki z beżem bądź brązem. Całość przypomina śmietankowe lody w wafelku, dlatego góra utrzymana powinna być w odcieniach bieli, a dół - brązu.

Stylizacje na lód z wafelkiem królowały w tym sezonie u projektantów, a także coraz chętniej spotykamy je na ulicach i w modzie codziennej. Hitem okazał się obfotografowany od stóp do głów outfit Kendall Jenner, która w ten sposób połączyła biały, zwykły T-shirt i zwiewną koszulę z beżowymi spodniami.

Modelki i influencerki bazują jednak na różnych połączeniach zestawiając ze sobą białe crop topy, body lub koszule z beżowymi spódnicami mini, maxi bądź klasycznymi cygaretkami. Szczególnie popularnym połączeniem są eleganckie koszule i cygaretki bądź plisowane spódnice utrzymane w delikatnym brązie.

Styl na „ice cream cone” jest prosty i uniwersalny - z powodzeniem znajdziemy w swojej szafie ubrania, które idealnie wpiszą się w kolorystykę trendu. Look dobrze dopełnić przełamującymi dodatkami - masywną marynarką, ramoneską albo oversize'ową bluzą przewieszoną przez ramiona. Influencerki minimalistyczną stylizację urozmaicają również złotą, maxi biżuterią i masywnymi butami.