1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Jak zacząć randkować po latach bycia singlem?

Jak zacząć randkować po latach bycia singlem?

Kobieta, która po latach przerwy umawia się na randkę, często wierzy w różne teorie, które nie mają wiele wspólnego z prawdą. (Fot. iStock)
Kobieta, która po latach przerwy umawia się na randkę, często wierzy w różne teorie, które nie mają wiele wspólnego z prawdą. (Fot. iStock)
Zakończyłaś wieloletni związek… Powoli zbierasz się po wyczerpującym rozwodzie… Chcesz znów zacząć umawiać się na randki, ale trochę się stresujesz… Nasi eksperci pomogą ci przezwyciężyć lęki i obawy i zacząć cieszyć się nowymi perspektywami. 

 

Niektórzy twierdzą, że z randkowaniem jest jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina. Czy rzeczywiście mają rację? Mariola, 45 lat, którą dwa lata temu mąż zostawił dla kochanki, ma co do tego wątpliwości. – Wizja powrotu do randkowania po 22 latach przerwy była przerażająca – wspomina. Jej zdaniem po wyjściu z długoletniego związku trzeba w pewnym sensie uczyć się randkowania na nowo, bo dawne scenariusze niekoniecznie się sprawdzają. – Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, zastanawiałam się, czy jestem skazana na portale randkowe, a jeśli tak, to jak mam się po nich poruszać. Martwiłam się, że już nikomu się nie spodobam, nie będę potrafiła zbliżyć się do obcego faceta czy obudzić się obok niego bez makijażu – wyznaje. 

W przypadku niektórych kobiet lista obaw jest tak długa, że skutecznie zniechęca do podjęcia jakichkolwiek kroków. – Dla mnie byłoby to pakowanie się w kłopoty na własne życzenie. O portalach randkowych nawet nie wspomnę. Bałabym się, że spotkam tam kogoś z pracy, że dowiedzą się o tym znajomi i będą uważać mnie za desperatkę – mówi 37-letnia Zuza, która z ojcem swojej córki rozstała się pięć lat temu i do tej pory nie była na żadnej randce. Liczy, że któregoś dnia wpadnie na fajnego faceta i między nimi zaiskrzy. 

– Bardzo zgubne, ale, niestety, popularne jest przekonanie, że miłość to coś tak niezwykłego, że aktywne poszukiwanie drugiej połówki nie ma sensu i trzeba poczekać, a sama przyjdzie. Mężczyzna przyjedzie na białym koniu i powie: „Weź mnie” – zauważa dr Konrad Maj z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS, który zajmuje się m.in. psychologią bliskich związków. Jak przekonuje, jeśli naprawdę zależy nam na nawiązaniu nowej relacji, powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność i zastanowić się, dlaczego chcemy znaleźć partnera. – Jeśli bycie z drugim człowiekiem jest dla nas ważne, bo chcemy mieć przy sobie kogoś, z kim będziemy dzielić troski, od kogo otrzymamy wsparcie, kto ma zwiększyć nasze poczucie szczęścia, czyli spodziewane korzyści mogą być bardzo duże – to może warto włożyć w to pewien wysiłek związany z przełamywaniem swoich oporów czy narażeniem się na to, że ktoś, słysząc, że jesteśmy na portalu randkowym, uśmiechnie się pod nosem – proponuje psycholog. 

Ostrożni w sieci

Oczywiście korzystanie z serwisów randkowych niesie ze sobą także mnóstwo kosztów. – Ich użytkownicy, jak pokazują badania, częściej doświadczają odrzucenia i zwiększa się ich niezadowolenie z własnego ciała, bo porównują się z osobami, które widzą na zdjęciach – mówi 
dr Konrad Maj. Warto wtedy pamiętać, że profilowe fotografie często są podrasowane lub nieaktualne, a wiele osób podaje nieprawdziwe informacje lub ukrywa te kluczowe. Z raportu przygotowanego w 2015 roku przez GlobalWebIndex wynika na przykład, że aż 
42 proc. użytkowników Tindera jest w stałym związku, a jednak niezwykle rzadko piszą o tym na swoim profilu. Dr Konrad Maj zwraca też uwagę na to, że komunikacja on-line potrafi zafałszować rzeczywistość, bo rozmówca nie musi odpowiadać na nasze pytania od razu, co ułatwia mu kształtowanie swojego wyimaginowanego wizerunku. 

Argumenty za i przeciw randkom w sieci można mnożyć. Trudno więc uznać ten sposób poszukiwania partnera za jednoznacznie dobry lub zły pomysł. Jest jednak sporo kwestii, co do których eksperci są zgodni. Większość uważa, że jeśli chcemy, by nawiązana on-line znajomość przerodziła się w trwały związek, powinniśmy dążyć do jak najszybszego kontaktu w realu. Psycholodzy i seksuolodzy twierdzą wręcz, że mężczyźni, którzy tygodniami rozmawiają przez komunikatory i wciąż odraczają spotkanie, mają coś do ukrycia – żonę lub problemy ze sprawnością seksualną. 

Dlatego – jak radzą – na pierwszą randkę najlepiej umówić się w miejscu publicznym, a przed wyjściem powiadomić bliską osobę, gdzie się wybieramy, i umówić na kontrolny telefon. Odradzają również przeglądanie w nieskończoność kolejnych kandydatów, bo im więcej opcji, tym trudniej dobrze wybrać. Twierdzą też, że warto dawkować sobie korzystanie z randkowych aplikacji i serwisów, żeby nie zacząć traktować ich jak gry czy narzędzia, które służy jedynie szybkiej (i chwilowej) poprawie nastroju czy podniesieniu poczucia własnej wartości.

Dystans, spokój i cierpliwość są najlepszymi sprzymierzeńcami kogoś, kto szuka życiowego partnera.  (Fot. iStcok) Dystans, spokój i cierpliwość są najlepszymi sprzymierzeńcami kogoś, kto szuka życiowego partnera.  (Fot. iStcok)

Co jeśli nie 
portal?

W Polsce z serwisów i aplikacji randkowych korzysta już kilka milionów użytkowników. Jak wynika z badania „Jak kochają Polacy?” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Sympatia.pl 18 proc. związków zaczyna się obecnie właśnie w Internecie. Na korzyść randek on-line przemawiają też badania naukowców z University of Chicago. Nie dość, że spośród ponad 19 tys. wziętych pod lupę Amerykanów, którzy pobrali się między 2005 a 2012 rokiem, około 1/3 poznała się w sieci, to jeszcze rozpoczęte w ten sposób związki okazały się trwalsze i dawały nieco większą satysfakcję niż te, które miały tradycyjny początek.

Czy jednak aktywne poszukiwanie drugiej połówki oznacza konieczność korzystania z narzędzi internetowych? Według dr. Konrada Maja wcale tak nie jest. – Traktowałbym je raczej jak kolejną kawiarnię, do której możemy zajrzeć – stwierdza. Osobom szukającym partnerów radzi, by na co dzień prowokowały sytuacje i korzystały z okazji, w których mają szanse poznać nowe osoby. Niestety, to jedna z tych rad, którą single słyszą wyjątkowo często i równie często uznają za nieskuteczną. Skarżą się, że całe dnie spędzają wśród ludzi, ale nic z tego nie wynika. Tyle że od lat są to ci sami ludzie... 

W poszukiwaniach czegoś nowego, także możliwości zawarcia znajomości, warto odwołać się do teorii słabych więzi amerykańskiego socjologa Marka Granovettera. Zgodnie z nią w pewnych sytuacjach bardziej od bliskich sprawdzą się dalecy znajomi, bo osoby z najbliższego kręgu zwykle dysponują tymi samymi informacjami i obracają się w tym samym kręgu co my. A dalecy znajomi mogą nam pomóc poznać kogoś interesującego. Dlatego warto odnowić kontakty z dawnymi koleżankami czy przyjąć zaproszenie na imprezę od kogoś, kogo słabo znamy.

Dobrym pomysłem jest też uczestnictwo w kursach i warsztatach związanych z naszym zawodem czy hobby. Tam mamy szansę spotkać osoby, z którymi znajdziemy porozumienie. To wszystko wymaga jednak podjęcia decyzji: „szukam partnera i chodzę w miejsca, w których mogę go spotkać”. W przeciwnym razie grozi nam automatyczne wybieranie tego, co łatwiejsze i mniej stresujące, np. kina z przyjaciółką zamiast kolacji u spotkanej przypadkiem koleżanki z liceum. Oczywiście samo wyjście z domu nie wystarczy.

– Klasyczną sytuacją jest ta, kiedy ludzie przychodzą na dużą imprezę, ale trzymają się tylko w swoim gronie i potem stwierdzają rozczarowani: „Znów nikogo nie poznałem” – mówi dr Konrad Maj i przekonuje, że trzeba zdobyć się na odwagę i wyjść z inicjatywą. – Znajomym warto otwarcie mówić, że na przykład niedawno zakończyliśmy wieloletni związek i rozglądamy się za kimś interesującym. Takie wyznanie na początku wymaga trochę odwagi, ale szybko przestaje sprawiać trudności.

Antropolożka kulturowa i społeczna Jean Smith, która zawodowo uczy flirtowania, w swojej książce „Flirtologia” radzi przyjść na imprezę wcześniej (im mniej ludzi, tym łatwiej nawiązać kontakt), spędzać czas na stojąco (siedząc, stajemy się mniej widoczni) i wyznaczyć sobie zadanie, którego realizacja będzie w pełni zależna od nas, np. „Zacznę rozmowę z sześcioma nieznajomymi osobami”. A kiedy już pochłonie nas konwersacja z interesującym nieznajomym i będziemy chciały dowiedzieć się, czy jest wolny, Smith radzi, by zapytać go, jak spędził weekend. Nagromadzenie czasowników w pierwszej osobie liczby mnogiej może sugerować, że jest z kimś związany.

Bez ciśnienia

Jean Smith duży nacisk kładzie też na analizę własnych przekonań. Kobieta, która po latach przerwy próbuje umówić się na randkę lub się na nią wybiera, często wierzy w różne teorie, które nie mają wiele wspólnego z prawdą i są szkodliwe, np. uważa, że z powodu swojej niezależności nie pasuje do żadnego mężczyzny albo że 40-letnie kobiety nie są atrakcyjne dla facetów. Warto się z tymi mitami rozprawić, sprawdzając, czy rzeczywiście są jakieś dowody na ich poparcie. 

Według Smith kluczowe jest uświadomienie sobie, że bycie odrzuconą przez mężczyznę, którego zaczepimy na imprezie, w bardzo niewielkim stopniu jest związane z naszą osobą. Może przecież mieć już dziewczynę albo przeżywać stres związany z problemami w pracy. Uniezależnienie poczucia własnej wartości od reakcji osoby, którą widzimy pierwszy raz w życiu, pozwala zyskać luz i czerpać więcej radości ze spotkania. To ważne, bo dystans, spokój i cierpliwość są najlepszymi sprzymierzeńcami kogoś, kto szuka życiowego partnera. 

– Są osoby, które kilka razy w tygodniu chodzą na randki i przed każdą zakładają: „Teraz to będzie to!”, a potem przez cały czas nerwowo zerkają na telefon, bo chcą sprawdzić, kto pojawił się na Tinderze – mówi dr Konrad Maj. Przestrzega, że to tworzy ogromne ciśnienie i tłumi zainteresowanie drugim człowiekiem.

Spokojne podejście do pierwszej randki pomaga też ocenić, czy warto dać komuś drugą szansę. „Jednym z największych błędów, jakie ludzie popełniają, gdy szukają partnera, jest zakładanie, że natychmiast musi pojawić się chemia” – pisze Smith. To przekonanie jest tak rozpowszechnione, że gdy autorka podczas jednego z wykładów próbowała się z nim rozprawić, słuchacze byli oburzeni. „Bałam się, że wywiozą mnie na taczce” – wspomina. 

Mariola (ta, która tak bała się powrotu do randkowania) dziś w pełni zgadza się ze słowami Smith: – Na pierwsze randki szłam na drżących nogach. Zwykle po kilku minutach stwierdzałam, że nic z tego nie będzie. Dopiero przyjaciółka uświadomiła mi, że przecież wielu mężczyzn stresuje się tak samo jak ja, ma ten sam cel, więc czasem warto wybrać się na drugą randkę, by lepiej ich poznać. Dzięki temu nabrałam więcej dystansu i spotkania zaczęły sprawiać mi przyjemność. Kiedy poznałam Karola, wcale mnie nie oczarował, ale był dowcipny i inteligentny, więc postanowiłam: „Jeśli zaproponuje kolejną randkę, pójdę”. I tak zrobiłam. Po trzeciej spędziliśmy wieczór, zadając sobie na Messengerze najróżniejsze pytania. Ustaliliśmy, że mogą dotyczyć każdej dziedziny życia, a odpowiedzi muszą być szczere. Okazało się, że niemal we wszystkim się zgadzamy. Na czwartej randce Karol zabrał mnie do saunarium. Bałam się rozebrać przed obcym mężczyzną, ale ponieważ przed wejściem do sauny musiałam zdjąć szkła kontaktowe, stwierdziłam: „Jeśli nie widzę, to się nie wstydzę!” – wspomina. Finał historii? Od pół roku Mariola i Karol mieszkają razem i planują ślub.

 

DAJ SIĘ ODKRYĆ!

Profesor Khalid Khan (London School of Medicine) i dr Sameer Chaudhry (University of North Texas) zwracają uwagę na to, że atrakcyjny profil w serwisie randkowym znacznie zwiększa szanse na spotkanie  w realu. Co zatem powinno się w nim znaleźć?

  •   Nick zaczynający się od litery z pierwszej połowy alfabetu i wywołujący pozytywne skojarzenia (najlepiej związane z wyglądem).
  • Profilowe zdjęcie, na którym się uśmiechasz, przechylasz lekko głowę i masz na sobie coś czerwonego.
  • Zdjęcia, które pokazują, że dobrze spędzasz czas w grupie znajomych (najlepiej, gdybyś była w centrum i dotykała czyjegoś ramienia).
  • Opis, który w 70 proc. dotyczy ciebie, a w 30 proc. osoby, której szukasz.
  • Zalety, które budzą sympatię, zamiast tych, które budzą uznanie. Dobre wrażenie robi uprawianie sportów, ale raczej tych mniej ekstremalnych czy siłowych.
  • Prosty, przyjazny i dowcipny komunikat. I brak błędów językowych!
 

ZRÓB PLAN Pierwsza randka nie musi być idealna – wystarczy, jeśli będzie udana. Jak to osiągnąć? Według Olivera Burkemana, dziennikarza  „Guardiana” i autora książki „Szczęście. Poradnik dla pesymistów”, pomoże w tym zastosowanie się do poniższych reguł: 

  • Wybierz niezobowiązujące i neutralne miejsce, najlepiej gdzieś w centrum. Umów się zaraz po pracy albo w weekend –  to daje ci swobodę wyjścia w dowolnej chwili.
  • Jeśli nie wiesz, o czym rozmawiać – zawsze sprawdzi się temat podróży. Ale możecie też zagrać w 5 pytań i wiele dowiedzieć się o sobie wzajemnie.
  • Zdaj się na swoją intuicję, zamiast zastanawiać się nad zgodnością charakterów i wspólnymi wartościami.
  • Skoncentruj się na rozmowie, mentalną nieobecność łatwo wyczuć. Reaguj na to, co mówi druga osoba – słuchaj i mów.
 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze