Tak, ale trzeba to dobrze zrozumieć. W przewodzie pokarmowym produkowane są różne neuroprzekaźniki, w tym słynna serotonina i dopamina. Wiemy już, że serotonina produkowana w jelitach nie przekracza bariery krew-mózg, podobnie jak dopamina. Działają one lokalnie – regulują perystaltykę, wydzielanie, funkcje immunologiczne i utrzymują homeostazę jelitową. Ich działanie lokalne wywołuje sygnały aferentne, które nerwem błędnym trafiają do mózgu. Mózg je interpretuje i reaguje na nie, co pośrednio wpływa na nasze emocje. Czyli nie jest tak, że serotonina z jelit bezpośrednio poprawia nastrój. Raczej to lokalne procesy w jelitach wysyłają sygnały, które mózg odczytuje jako komfort lub dyskomfort emocjonalny.
Niektórzy z nas „zajadają emocje”. Da się wybrać takie jedzenie, które będzie wspierać lepsze samopoczucie?
Zdecydowanie tak. Nie jestem dietetykiem, ale dziś już wiadomo, że bakterie jelitowe najlepiej czują się, gdy karmimy je zdrową, nieprzetworzoną żywnością. Idealne są produkty bogate w błonnik. Są to naturalnie bogate w antyoksydanty ciemnoczerwone, ciemnogranatowe, niebieskie, mocno pomarańczowe warzywa i owoce, a także węglowodany złożone.
Karolina Skonieczna-Żydecka – prof. dr hab. nauk o zdrowiu, prodziekan ds. nauki WNoZ, kierownik Zakładu Badań Biochemicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.