Patrycja Fijałkowska - Jak rozpoznać wyjątkowo chciwą osobę? 5 sygnałów, że w kimś drzemie wiecznie głodny „Wilk z Wall Street”
00:00
07:32
Chciwość niejedno ma imię. To nie tylko ślepa pogoń za pieniędzmi, ale też za sławą, władzą, a nawet papierem toaletowym w czasach kryzysu. Sednem jest niemożność osiągnięcia punktu, w którym można wziąć głęboki oddech i powiedzieć: „Już mi wystarczy”.
Jestem fanką kina, więc naturalnie moim pierwszym skojarzeniem, gdy myślę o chciwości, jest Jordan Belfort, którego historię poznaliśmy dzięki filmowi „Wilk z Wall Street”. Leonardo DiCaprio doskonale wcielił się w rolę mężczyzny, którego apetyt na pieniądze, sukces i luksus zdawał się nie mieć granic. Im więcej zdobywał, tym więcej pragnął i tym dalej był gotów się posunąć, aby to dostać.
By zobaczyć ten rodzaj chciwości, nie trzeba jednak planować seansu. Każdy z nas styka się z nim na co dzień. Influencerzy, którzy wyjeżdżają do Dubaju, aby uniknąć płacenia podatków i dostawać olbrzymie pieniądze za reklamowanie tego „raju” w swoich social mediach. Właściciele firm i wysoko postawieni menedżerowie, którzy tłumaczą pracownikom brak podwyżek trudnym rokiem, podczas gdy sami wypłacają sobie olbrzymie premie. Politycy wydający pieniądze podatników na „sprawy służbowe” załatwiane w luksusowych kurortach.
Nie mogę też nie wymienić z imienia i nazwiska chociaż jednego z najbogatszych ludzi na świecie. Wybrałam założyciela Amazona, Jeffa Bezosa. W 2020 roku, gdy pandemia napędziła sprzedaż Amazona, firma osiągnęła w Europie rekordowe przychody – 44 mld euro. Mimo to jej europejska spółka nie zapłaciła ani euro podatku CIT, a dodatkowo uzyskała ulgę podatkową w wysokości 56 mln euro do wykorzystania w przyszłości.
Chciwa osoba ma silne poczucie uprzywilejowania. Uważa, że jest wyjątkowa, ponadprzeciętna, więc z automatu zasługuje na więcej pieniędzy, uwagi, możliwości czy przywilejów niż inni, nawet jeśli nie zrobiła nic, by na nie zapracować.
Dobrym przykładem jest kierownik, który podczas wspólnego projektu pozostaje z boku, ale po sukcesie chętnie przypisuje sobie część zasług.
Chętnie bierze, a niechętnie daje coś od siebie. Nie ma problemu z proszeniem o pomoc, przyjmowaniem przysług czy uzyskiwaniem emocjonalnego wsparcia. Trudno jej jednak odwdzięczyć się tym samym. Jest bowiem tak mocno skupiona na sobie, że nawet nie dostrzega cudzych potrzeb.
Uważa, że możliwości i sukcesy są jak „tort”. Im na więcej kawałków zostanie pokrojony, tym mniej będzie dla niej. Korzyść drugiej osoby jest więc jej bezpośrednią stratą.
Wspomniana wyżej teoria tortu doskonale tłumaczy, dlaczego chciwa osoba ma predyspozycję do nakręcania niezdrowej i niepotrzebnej rywalizacji. Zamiast widzieć w innych ludziach partnerów, z którymi można razem się rozwijać i inspirować, widzi w nich konkurentów. Wiecznie zastanawia się, czy nie próbują zdobyć jej pieniędzy, pozycji, kontaktów albo innych zasobów.
Mierzy innych własną miarą. Skoro sama jest skoncentrowana na zagarnięciu jak najwięcej dla siebie, zakłada, że inni również czekają na okazję, żeby coś jej odebrać lub ją wykorzystać. To naturalnie buduje w niej niechęć do dzielenia się. Wierzy, że oddanie nawet niewielkiej części tego, co posiada, stanowi poważne naruszenie jej bezpieczeństwa.
Gromadzeniu dóbr i możliwości często towarzyszy paniczny lęk przed ich utratą. Im więcej człowiek ma, tym bardziej może zacząć bać się straty, dlatego chciwe osoby rzadko zyskują poczucie bezpieczeństwa.
Tak jak grany przez Leonarda DiCaprio Jordan Belfort, chciwa osoba może być mistrzem w szukaniu luk w systemie. Interesuje ją nie pytanie „Czy to jest uczciwe?”, ale „Jak daleko mogę się posunąć?”.
Przepisy i regulaminy to dla niej jedynie bariery stojące na drodze do celu. Jeśli jakaś reguła ogranicza możliwość zdobycia pieniędzy, pozycji czy innej korzyści, trzeba znaleźć sposób, aby ją ominąć.
Jej priorytetem jest skuteczność. Cwaniactwo, kombinowanie i manipulowanie są wiec dla niej powodem do dumy. Cel uświęca środki.
Niski poziom empatii usuwa jeden z podstawowych hamulców chciwości. Kiedy bowiem potrafimy wczuć się w sytuację drugiego człowieka, znacznie trudniej przychodzi czerpanie korzyści z jego krzywdy.
Na pierwszym planie są zawsze jej potrzeby i cele. Konsekwencje, które poniosą inni, niewiele ją obchodzą. Najważniejsze jest pytanie „Co z tego będę mieć?”, a nie „Jak to wpłynie na innych?”.
Z łatwością znajduje wymówki i usprawiedliwienia. Z trudem bierze odpowiedzialność.
Chciwa osoba często patrzy na świat przez cyniczne okulary. Trudno jej uwierzyć, że ktoś może zrobić coś dobrego zupełnie bezinteresownie. Kiedy widzi człowieka, który pomaga innym, dzieli się tym, co ma, albo po prostu wyświadcza komuś przysługę, zaczyna doszukiwać się drugiego dna. Może podejrzewać, że robi to dla uznania, wdzięczności, poprawienia własnego wizerunku albo dlatego, że prędzej czy później będzie chciał czegoś w zamian.
Wynika to z przekonania, że każdy dba o własny interes. „Wszyscy chcą coś ugrać”, „Jak ja tego nie wezmę, zrobi to ktoś inny”, „Nikt nie robi niczego za darmo” – takie myślenie pozwala bez końca usprawiedliwiać i kontynuować swoje zachowanie. Skoro cały świat kieruje się egoizmem, po co samemu być hojnym czy rezygnować z czegoś na rzecz innych?
Chciwa osoba spodziewa się po innych egoizmu, więc sama postępuje egoistycznie. Ludzie zaczynają być wobec niej nieufni i zdystansowani. Ona widzi w ich zachowaniu kolejne potwierdzenie swojej teorii: „Wiedziałam. Każdy myśli tylko o sobie”. To błędne koło.
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Manfred F. R. Kets de Vries, „The simple habit that leads to clearer thinking”, knowledge.insead.edu; Tania Luna, „Are You Greedy?”, psychologytoday.com; „10 Subtle Traits of Greedy People that You Should Know, According to Psychology”, psychologs.com [dostęp 4.09.2026]