Patrycja Fijałkowska - Jak rozpoznać osobę, która nie ma wstydu i nie zawaha się zadać ciosu poniżej pasa? 5 zachowań rodem z politycznej debaty
00:00
05:23
Zdaniem psychologów wstyd to jedna z najbardziej destruktywnych emocji. Może sprawiać, że wycofujemy się z relacji, podważamy własną wartość i odkładamy w sobie poczucie winy. Jest jednak druga strona tego medalu. Zdrowy wstyd pełni bardzo ważną funkcję – pomaga nam zauważyć, że kogoś zraniliśmy, przekroczyliśmy granicę, a potem wyciągnąć wnioski. Jak zachowuje się osoba, u której ten mechanizm prawie nie działa?
Zdrowe poczucie wstydu nie polega na ciągłym obwinianiu siebie, ale na umiejętności zatrzymania się i pomyślenia: „Posunęłam się za daleko”. Bez tego trudno o wzięcie odpowiedzialności, szczere przeprosiny i autorefleksję, która jest motorem rozwoju osobistego.
Brak introspekcji powoduje, że nawet postawiona przed jasnymi dowodami od razu szuka wymówek. Usłyszysz od niej zdania w stylu: „Gdybyś mnie nie sprowokował, nic by się nie stało”.
Wstyd w zdrowej formie działa jak wewnętrzny hamulec. Informuje nas, że nasze zachowanie mogło naruszyć ważną granicę. Kiedy ten mechanizm nie działa, człowiek zaczyna przechodzić nad własnymi błędami zupełnie obojętnie.
Taka osoba może nie tylko nie czuć wstydu, ale wręcz budować wokół tego swoją tożsamość. Psycholog Jeremy Sherman opisał zjawisko „meta-bezwstydu” (meta-shamelessness). Chodzi o sytuację, w której ktoś nie tylko nie odczuwa wstydu, ale wręcz czerpie dumę z tego, że nie przejmuje się tym, jak inni oceniają jego zachowanie.
Osoba bez wstydu może bez mrugnięcia okiem rzucać zdania w stylu: „Taki już jestem”, „Przynajmniej jestem szczery”, „Nie obchodzi mnie, co ludzie myślą”.
Niektóre badania wskazują, że niska skłonność do odczuwania wstydu może występować u osób z wysokim nasileniem cech z ciemnej triady – narcyzmu, makiawelizmu i psychopatii. Nie oznacza to jednak, że każda osoba pozbawiona wstydu ma takie cechy.
Zdrowy wstyd pozwala nam spojrzeć na siebie oczami innych. Jednym z jego fundamentów jest bowiem empatia, czyli zdolność rozumienia emocji drugiej osoby i uwzględniania tego, jak nasze słowa oraz działania na nią wpływają.
Osoba pozbawiona tego mechanizmu od razu „przeskakuje” do etapu obrony, a nawet ataku. Nie ma w sobie przestrzeni, aby zastanowić się: „Czy rzeczywiście zrobiłem coś nie tak?”.
Z czasem wokół takiej osoby narasta liczba konfliktów, bo brak przemyśleń i skruchy sprawia, że te same problemy powtarzają się bez końca.
Ludzie z rozwiniętym poczuciem wstydu i empatią zwykle szybko zauważają moment, w którym wywołali u kogoś dyskomfort. Nie przywołują publicznie czyichś kompromitujących sytuacji, nie przypominają komuś bolesnych porażek. Nie żartują z rzeczy, które dla drugiej osoby są wrażliwym tematem.
Dla osoby bez wstydu sygnały takie jak czyjaś smutna mina, milczenie, wycofanie albo wyraźna prośba o zaprzestanie nie zawsze są wystarczającym sygnałem, żeby się zatrzymać.
Wchodzi z butami w czyjąś prywatność, zadaje nietaktowne pytania albo komentuje wygląd i życie innych. Gdy ktoś zwróci jej uwagę, może rzucić: „Przecież nic takiego nie powiedziałem”, „Jak zwykle przesadzasz”, „Wyluzuj” czy „Jesteś przewrażliwiona. Nie widzi też problemu w tym, że inni muszą wielokrotnie stawiać jej granice.
Osoba bez zdrowego poczucia wstydu może mieć trudność ze zrozumieniem, dlaczego inni przejmują się opinią otoczenia. Mierzy ich swoją miarą. Skoro sama nie ma rozbudowanej zdolności do autorefleksji czy empatii, wierzy, że osoby, które odczuwają wstyd i są wrażliwe, po prostu przesadzają.
Myli szczerość z bezczelnością, pewność siebie z arogancją, a wolność słowa z brakiem skrupułów.
Usłyszysz od niej zdania w stylu: „Ludzie za bardzo się przejmują”, „Trzeba robić swoje i nie patrzeć na innych” lub niezastąpione: „To nie ja zaczęłam”. To, co uważa jako autentyczność, bywa po prostu bezmyślnością lub nawet okrucieństwem.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Christian Jarrett, „Why some people feel no shame, according to a psychologist”, sciencefocus.com; „Shame”, psychologytoday.com; [dostęp 08.09.2026].