1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Keanu Reeves: każdy zwycięży

Keanu Reeves: każdy zwycięży

Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Odsłania przed nami blizny – te na skórze i te na duszy. Opowiada o smutku i samotności, ale i o szczęściu, które spotkał na swojej drodze.

Wiecznie młody Keanu Reeves, który od dawna nie tkwi w „matrixie”, poznał życie jak mało kto. Wie, że warto siebie akceptować i afirmować, bo to mobilizuje do działania.

W kwietniu w Montrealu zaczęły się zdjęcia do filmu „John Wick 3”. Jego sukces zaczyna przypominać sukces „Matrixa”. To kolejna trylogia w twoim dorobku. Czy masz wrażenie, że twoja kariera zatoczyła koło?

Być może, ale nie w złym tego słowa znaczeniu. To prawda, że na planie obu części „Johna Wicka” pracowałem prawie z tą samą ekipą co przy trylogii rodzeństwa Wachowski. Reżyser filmu Chad Stahelski jest moim byłym kaskaderem z pierwszej części „Matrixa”. W kontynuacji „Johna Wicka” występuje również Laurence Fishburne. Nie pracowaliśmy razem od czasów Neo i Morfeusza. Jest dużo podobieństw. Ale tutaj mamy do czynienia z rasowym, klasycznym kinem akcji. Dobrze było zmienić oblicze kina science fiction za pomocą „Matrixa”. Ale jeszcze lepiej się zrelaksować przy filmie rozrywkowym. Zero filozofii – czysta zabawa.

„John Wick” nie wydaje się jednak czystą zabawą. Powiedziałeś nawet, że prywatnie utożsamiasz się ze smutkiem i gniewem głównego bohatera.

Faktycznie, spośród wszystkich moich ról Wick jest postacią mi najbliższą. Jednak wydaje mi się, że każdy z nas ma w sobie smutek, żal za kimś bliskim i poczucie straty. Prawdopodobnie to właśnie stoi za sukcesem obu części – ludzie z łatwością utożsamiają się z jego motywacją do walki.

W filmie bohater traci ukochaną osobę. Ty również, i to niejednokrotnie, musiałeś się pogodzić ze stratą kogoś bliskiego.

John Wick zakochuje się w kobiecie. Chce zacząć życie od nowa. Stać się inną, lepszą osobą. Jej śmierć wywołuje ten przeszywający ból i żal, które determinują jego dalsze losy. W pewnym sensie w moim przypadku jest podobnie [po tym, jak dziewczyna aktora Jennifer Syme urodziła przed laty martwe dziecko, a rok później sama zginęła w wypadku samochodowym; siostra Keanu Kim od ponad dekady walczy z białaczką; najbliższy przyjaciel River Phoenix zmarł w wyniku przedawkowania narkotyków – przyp. red.]. Ten żal jest mi znajomy, ale w przeciwieństwie do mojego bohatera doświadczyłem też wiele dobra w życiu. Nie chcę się skupiać na złych doświadczeniach. Dzisiaj nie ma to już sensu.

Czy żal kiedyś odchodzi?

Nie w moim przypadku. Żal z upływem czasu zmienia swoją postać, ale nie przemija kompletnie. Kiedy ludzie, których kochasz, odchodzą, zostajesz sam. Ja wciąż czuję samotność, jednak nie chcę uciekać od życia.

Chciałbyś jeszcze założyć rodzinę? Mieć dzieci?

Pewnie, ale nie wiem, czy zostanie mi na to czas. Widzisz, żona i dzieci to wierzchołek góry, na którą muszę się wspiąć. A ja wciąż mam bardzo daleko do celu. Strata, jaką poniosłem, była tak niesprawiedliwa i absurdalna… Trudno to przepracować.

W tym roku kończysz 54 lata. Media rozpisują się na temat twojego wyglądu. Od lat wyglądasz dokładnie tak samo. Czy wciąż z łatwością przychodzą ci akrobacje na planie i kaskaderskie wyzwania?

Staram się, ale to niełatwe [Keanu Reeves unosi koszulkę, odsłaniając klatkę piersiową, i pokazuje blizny]. Moje ciało to otwarta księga. Rzadko korzystam z pomocy kaskadera, w co można łatwo uwierzyć, patrząc na moje blizny. Ale każda z nich to superhistoria. W skrócie: mam przetrącony kręgosłup w dwóch miejscach, liczne blizny na dłoniach i rękach, miałem najpierw pękniętą, później zmiażdżoną, a następnie usuniętą śledzionę; złamałem kilka zębów, przeszedłem operację ramienia, rozszarpałem również lewą nogę na motorze…

To wygląda jak nowa kontuzja. Wypadek przy pracy czy jazda na motorze?

[Śmiech] Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia, jak to się stało. Podejrzewam, że mogła być w to zaangażowana duża ilość whisky.

Jakieś rany postrzałowe? Kule zagubione w twoim ciele?

Żadnych kul jak na razie, ale zobaczymy. To byłoby całkiem super. Nie skończyliśmy jeszcze zdjęć do „Johna Wicka 3”, więc wciąż może nadarzyć się okazja. Nikt nie jest bezpieczny [śmiech].

Zaczynałeś jako młody wielbiciel dramatu szekspirowskiego, a dziś jesteś jedną z największych gwiazd kina akcji. Czy masz poczucie satysfakcji?

Tak, zdecydowanie. Czuję się wielkim szczęściarzem. Zawodowo fortuna zawsze mi sprzyjała. Mając 20 lat, wsiadłem w samochód i z Toronto pojechałem do Hollywood. Osiągnąłem o wiele więcej, niż mogłem sobie kiedykolwiek wcześniej wyobrazić. W głowie mi się nie mieści, jak to się stało. Teraz pytanie brzmi: Jak tego nie zniszczyć?

Czy żałujesz, że niektóre twoje filmy w ogóle powstały?

Oczywiście, ale ich nie wskażę [śmiech]. Zresztą wiadomo, które produkcje w mojej karierze są gorsze. Jednak zawsze bardzo szanowałem ludzi, z którymi pracowałem. Nawet przy tych kiepskich filmach, których trochę się wstydzę, nigdy nie żałowałem pracy z ludźmi na planie. To zawsze byli świetni fachowcy. Od elektryków, przez aktorów, po reżysera. Dla mnie zawsze najważniejsza była różnorodność – od filmów niezależnych aż po hollywoodzkie kino. Chyba największe osiągnięcie to wolność wyboru. Byłem częścią niskobudżetowych projektów o znaczącym przesłaniu, brałem udział w licznych dokumentach i zarabiałem miliony na trylogiach. Pieniądze nigdy nie miały dla mnie znaczenia. Rezygnowałem z honorarium, żeby móc wystąpić na przykład u boku Ala Pacina. Ale nigdy też nie bałem się, że już mnie nikt nie zaprosi na plan. Robiłem i wciąż robię to, co chcę i kiedy chcę.

Twoje ulubione filmy, do których masz sentyment?

Z pewnością „Mały Budda” Bernarda Bertolucciego (1993) jest jednym z moich największych zawodowych osiągnięć. Powinienem też wymienić „Na fali” Kathryn Bigelow (1991), który był moim pierwszym filmem akcji w karierze. Miałem 27 lat. Idąc dalej tym tropem, muszę wspomnieć produkcje, które zmieniły moje życie. „W zakolu rzeki” z 1986 roku, ale przede wszystkim „Wspaniała przygoda Billa i Teda” (1989) rozpoczęły moją karierę. Chyba najlepszy czas spędziłem przy pracy nad produkcją „Constantine” (2005). To była świetna zabawa. Z kolei „Moje własne Idaho” (1991) zmieniło nie tylko bieg mojej aktorskiej kariery, lecz także mnie samego. To są najważniejsze filmy, w których zagrałem.

Z perspektywy fanki dopisałabym do tej listy jeszcze „Piętno Minnesoty” (1996).

O tak. Przy produkcji tego filmu zacząłem palić papierosy i do dziś nie mogę rzucić. Ach, i boska Cameron Diaz… Zwariowałem na jej punkcie. Zawsze żałowałem, że nic między nami nie zaszło. Wyobrażasz sobie, jakie mielibyśmy prześliczne dzieci [śmiech]?

A co z Carrie-Anne Moss, twoją filmową miłością z trylogii „Matrixa”? Była między wami chemia?

Absolutnie nie. Nie wiem dlaczego. Było to jednak obopólne. Zero zauroczenia.

Wciąż utrzymujesz kontakt lub nawet przyjaźnisz się z ludźmi z ekipy „Matrixa”.

Najbardziej z Laurence’em Fishburne’em. Parokrotnie wpadłem na Lilly i Lanę Wachowski na przestrzeni ostatnich kilku lat, ale nie utrzymujemy stałego kontaktu. Tak samo z Carrie-Anne Moss, jak już wspomniałem. Byliśmy ze sobą tak długo, przez tyle lat i tak blisko w trakcie realizacji trylogii, że być może mamy już siebie dosyć. Ale Laurence i ja wciąż jesteśmy przyjaciółmi.

Ciekawa jestem twojej opinii, jeśli chodzi o zmiany, jakie zaszły w życiu reżyserów „Matrixa”. Po sukcesie trylogii obaj bracia Wachowski zmienili płeć, stając się siostrami.

Na planie „Matrixa” nikt o tym nie rozmawiał. Jako ekipa nie mieliśmy pojęcia, że rodzeństwo ma problemy z tożsamością ani co planuje w przyszłości. Aktorzy nie byli świadomi. Przynajmniej ja nie byłem. Ale nie mam z tym żadnego problemu. To wspaniali artyści i nic nie powinno ich powstrzymywać przed wyrażaniem samych siebie i tego, kim są. Nigdy nie spotkałem ludzi o tak rewolucyjnych wizjach. Jak się teraz okazuje – zarówno na ekranie, jak i w życiu prywatnym. Brawo dla nich! Każdy powinien być sobą i czerpać z tego radość.

Nie obawiasz się, że współczesna Ameryka może nie podzielać twojego punktu widzenia? Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA sytuacja polityczna i społeczna w kraju przypomina bardziej filmową rzeczywistość „Matrixa”.

Kiedy zadałaś to pytanie, pierwsze, co przyszło mi do głowy, to ostatnia scena w „Matrixie. Rewolucjach”. Spotkanie Architekta z Wyrocznią. Architekt zadaje pytanie: „Jak długo potrwa pokój?”, a Wyrocznia odpowiada: „Tak długo, jak długo się da”.

Wierzysz, że wszystko będzie dobrze i nie grożą nam matrixowe rewolucje?

To absolutnie cudowne, że w świecie tylu kultur ludzie walczą o swoje prawa i mogą być tym, kim chcą. Być sobą bez lęku i przemocy – to budujące. Wierzę, że z Trumpem jako prezydentem USA też będzie to możliwe. Ziemia to wspaniała planeta, której z pewnością nie zagraża jeden człowiek.

Brzmisz niezwykle pozytywnie jak na osobę, której towarzyszy głęboki smutek.

Akceptacja samego siebie takim, jakim się jest, i celebracja tego, to wspaniała cecha współczesnego świata. To jeden z priorytetów naszej kultury, który mobilizuje ludzi do działania i walki o swoje prawa. Ktokolwiek zagraża temu stanowi rzeczy, nie wygra, ponieważ każdy ma instynkt przetrwania i walki o siebie. Każdy zwycięży. Tak jak siostry Wachowski i reszta świata. My się nie cofamy. My się teraz mobilizujemy i będzie to pokojowe przejście – tak długo, jak się tylko da. Myślę, że na przekór wszystkim medialnym lękom świat jest bezpieczny.

Gdzie w takim razie widzisz siebie za pięć lat?

Na motorze jadącego na plan filmowy Martina Scorsesego. To jednak zbyt dzika fantazja, aby mogła się ziścić. Raczej nie będzie mi to już dane.

Żegnasz się?!

Absolutnie nie mam takiego zamiaru, ale wiem też, że nie jestem już w typie Martina Scorsesego [śmiech].

A czy widzisz wokół siebie dzieci i rodzinę?

Raczej nie. Widzę tylko motor.

 

Keanu Reeves

grywa w niezależnych filmach, ale popularność i pieniądze zdobył dzięki wysokobudżetowym produkcjom, m.in. kultowej trylogii „Matrix”. W życiu prywatnym nie miał tyle szczęścia. W 1999 r.  jego partnerka traci nowo urodzone dziecko, rok później sama ginie w wypadku.  Od tamtej pory, mimo upływu 17 lat, Reeves nie zaangażował się w stały związek.

 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny. Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje? Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować. Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania. W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze. W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta? Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja.  O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł? Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów? W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego? Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo. Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy. Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom! Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów? Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami? Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania? Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych? Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle? Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli. Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek. Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.