1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło
  4. >
  5. Dasz radę

Dasz radę

Wykształcone, młode, piękne, często dobrze sytuowane. Mogłyby żyć jak w bajce, a przeszły przez piekło. Bo doświadczenia przemocy fizycznej i psychicznej spotykają nie tylko kobiety bez wykształcenia i te, które ledwo wiążą koniec z końcem. Na szczęście każdy  może wyjść na prostą. I to nawet z najbardziej ostrego zakrętu. Musi tylko otworzyć się na pomoc.

 

Iza G., 30 lat, inżynier ochrony środowiska, magister ekonomii, dekoratorka wnętrz i terapeutka. Zawsze słyszała, że jej wszechstronność to wada. Dopiero ostatnio, już na prostej, dowiedziała się, że to jednak zaleta.

Wyrzucił mnie z życia jak mebel

Zaczęło się pięknie – wielka miłość, motylki w brzuchu, poczucie wszechogarniającego szczęścia. Nic nie wróżyło katastrofy. Kiedy oznajmił, że chce natychmiast z nią zamieszkać, pomyślała: „Ależ mnie kocha”. Po pół roku była w ciąży. Wszyscy pytali, kiedy ślub, ale ona niczego nie chciała robić na siłę. Była przekonana, że ten moment tylko odsunie się w czasie. Teraz gorzko stwierdza: – Wyszło nam to na dobre, bo nie musimy ciągać się po sądach.

Do dzisiaj nie rozumie, jak można z tak wielkiej miłości przejść do takiej wrogości. Przecież tyle ich łączyło: ciekawość świata, chęć podróżowania, potrzeba aktywności, także to, że oboje są silnymi osobowościami. Jednak gdy ona uczyła się kompromisu, on wymagał totalnego podporządkowania. W przypływie szczerości mawiał: – Muszę postawić na swoim, nawet jeżeli wiem, że masz rację.

Ciąża okazała się zagrożona. Więc szpital, zero ruchu, depresja. Z osoby pomagającej wszystkim stała się osobą potrzebującą, przede wszystkim wsparcia i czułości. On tego nie rozumiał, co w jej oczach wcale go nie dyskwalifikowało, bo ilu mężczyzn rozumie kobiety w zagrożonej ciąży?! Za to z narodzin syna cieszył się jak każdy prawdziwy facet. Wziął nawet dwutygodniowy urlop, potem przez jakiś czas wcześniej wracał do domu. Jednak po kilku tygodniach znudziła mu się zabawa w dom, zmęczyło go powtarzalne, monotonne życie: spacerki, zupki, kupki. Coraz częściej się wkurzał. Że ona go angażuje, zawraca głowę. Że domaga się na przykład wspólnego spaceru, zamiast pójść z dzieckiem sama. On wolał basen i wieczory z kolegami. Jak się dostosowywała, była zgoda. Jak buntowała – awantura. Miał dwa oblicza – fantastyczne i trudne do zniesienia. – Cieszyłam się z tego, co dostaję. Trochę na zasadzie: ciesz się z tego, co masz. Wszystko przesłaniała euforia bycia mamą – opowiada Iza.

Wierzyła, że jakoś się ułoży, że dojdą do porozumienia, jeżeli tylko będą dużo rozmawiać. Parła więc do rozmowy o każdej porze dnia i nocy. Już niby się dogadali, a następnego dnia wszystko wracało do normy. Krzyczał z byle powodu. Trzaskał drzwiami. Walił pięścią w szybę samochodu. Ale kiedy przyjeżdżała jego rodzina, był do rany przyłóż. Pokazywał, jaki to on szczęśliwy.

Po jednej z takich wizyt doszło do kłótni. Przez tydzień o tym dyskutowali. Miała wrażenie, że z tej dyskusji rodzi się coś konstruktywnego. A on któregoś dnia po powrocie do domu zapytał: – Jesteś moją przyjaciółką? Ona: – Jestem. On: – No to się wyprowadź.

– To była ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałam. Tym bardziej że kilka tygodni wcześniej mówił, jak bardzo mnie kocha, jak jest fajnie, gdy się nie kłócimy. Jak się cieszy, że mnie spotkał, bo dzięki temu stał się lepszym człowiekiem. I z dnia na dzień wyrzucił nas ze swego domu i życia. Potem okazało się, że na moje miejsce wprowadziła się inna kobieta. Poczułam się jak mebel wyrzucony na śmietnik.

Iza długo się łudziła. Tłumaczyła go: – Zdenerwował się, miał zły okres, był zmęczony. Walczyła do końca, ale bez skutku. Wyprowadziła się z synkiem do drugiego mieszkania. Nic to nie dało, ono też należało do niego. Po nocach wyła z bólu. Wciąż była zdana na jego łaskę i niełaskę. Wciąż kontrolował jej życie. W tym czasie przeżyła kolejną tragedię – spalił się rodzinny dom, w którym spłonął jej ojczym. To – paradoksalnie – pomogło jej na chwilę zapomnieć o własnej sytuacji. Zamieszkała razem z mamą, wspierały się nawzajem. I któregoś dnia mama podsunęła jej gazetę z ogłoszeniem o programie Od NowA realizowanym przez Stowarzyszenie OPTA.

Wmawiał: jesteś gruba,brzydka, aż w to uwierzyła

Natalia L., lat 28, po anglistyce, z perfekcyjnym francuskim (jako dziecko mieszkała z rodzicami w Afryce Zachodniej, Turcji, studiowała we Francji). Poznała go na imprezie, zaraz na początku studiów w Paryżu. Mieli po 19 lat. Różniło ich wszystko: pochodzenie (ona Polka, on Francuz), charaktery (ona spokojna, on nerwus), stosunek do nauki (nie widział w studiowaniu sensu, nie miał nawet matury, już pracował), domy rodzinne (jego rodzice, z którymi nie miał dobrego kontaktu, uważali, że studia nie są do niczego potrzebne). Ale był miły, zabiegał o nią. Zakochała się. Po dwóch miesiącach przeprowadził się do jej wynajmowanego mieszkania.

Na początku było super. Prawił jej komplementy, dbał o nią. Gdy się spóźniała, denerwował się, mówił, że już miał dzwonić na policję. Myślała: „Pewnie jest zazdrosny, ale zazdrość to przecież przejaw miłości”. Na początku nawet jej się to podobało. Potem był zazdrosny o wszystko: telefony, wyjścia do kina z koleżankami. Po dwóch latach zorientowała się, że straciła większość przyjaciół. Przyjaciółka powiedziała jej wprost: – Uważam, że powinnaś go rzucić, bo stosuje przemoc psychiczną. Tego samego dnia pożaliła się przez telefon bratu. Był tak zdruzgotany, że aż się popłakał. Odłożyła słuchawkę i pomyślała: „Dlaczego ja tak męczę bliskich mi ludzi”.

Nicolas miał jedno wytłumaczenie – źle się układa przez nią. Było dobrze, kiedy robiła to, co on chciał. A chciał, żeby siedziała w domu, gotowała, sprzątała, prała, prasowała. A i tak było źle, bo jak coś ugotowała, to było za słone albo za mało słone, za twarde albo rozgotowane. Jedna z największych awantur wybuchła o to, że nie kupiła świeżego chleba. Wrzeszczał, aż bębenki w uszach pękały. Ten jego krzyk był dla niej nie do zniesienia. Potrafił rzucić talerzem, walnąć butem.

Któregoś dnia nie wytrzymała i też go uderzyła. On jej oddał. I spirala zaczęła się nakręcać. Największy żal miała jednak do siebie – że pozwoliła mu zaszczepić w sobie uczucie nienawiści, które wcześniej było jej obce. Opuszczała zajęcia na uczelni, zawalała rok za rokiem (w sumie studiowała prawie 10 lat). Zaniedbała się, przytyła. Przestała nie tylko spotykać się ze znajomymi, ale w ogóle wychodzić z domu. Bała się ludzi, czuła się jak zastraszone zwierzątko. Powtarzał, że nikt jej nie lubi, że poza rodzicami nie ma nikogo. Wmawiał, że jest brzydka, gruba, i ona myślała, że wszyscy wokół tak sądzą. Czuła się potwornie samotna, nawet jak ją przytulał. Coraz bardziej się zamykała . Dlaczego nic z tym nie zrobiła, nie kazała mu się wyprowadzić?! Natalia uśmiecha się: – Sama tego dziś nie mogę pojąć. Przyzwyczajenie, strach, że zostanę sama. Jednego dnia mówił, że mnie kocha, chce, żebyśmy całe życie spędzili razem, innego straszył, że się wyprowadza. I tak przez osiem lat.

Nie miała pomysłu co dalej ani odwagi, żeby jednym ruchem wszystko przeciąć. Pojechała na ferie zimowe do rodziców. Pamięta: Słuchała długiego monologu matki (która nigdy wcześniej się nie wtrącała) i dotarło do niej, że może liczyć na rodziców. Widzieli go tylko raz, na wakacjach w Polsce. Nie krytykowali, ale Natalia wyczuła, że się nie spodobał. Po feriach zadzwoniła do ojca, żeby po nią przyjechał. Wtedy myślała jeszcze, że odpocznie i wróci. Ale zabrała wszystkie rzeczy, rozliczyła się z urzędami. Tak jakby gdzieś w głębi duszy przeczuwała, że wyjeżdża na zawsze.

 

Z doktoratami, ze złotych klatek

Polskie prawo (art. 2 Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy) mówi wyraźnie, co to jest przemoc – może być fizyczna, seksualna, psychiczna. Ale w świadomości ludzi nadal pokutuje przekonanie, że tylko przemoc fizyczna jest przestępstwem. Dlatego tak wiele kobiet przez lata znosi upokorzenie i poniżenie. Większość z nich żyje w przekonaniu, że nikt nie jest w stanie im pomóc. Tak myślą, o zgrozo, zwłaszcza kobiety wykształcone i dobrze sytuowane. Według nich do udzielania wsparcia powołane są ośrodki pomocy społecznej, a one biedne nie są, więc nie mają czego tam szukać.

Stowarzyszenie OPTA wychodzi do takich kobiet z propozycją pomocy. Większość z nich nie zgłosiłaby się do programu Od NowA, bo wstydzą się doświadczanej przemocy. Dlatego w zaproszeniach akcentuje się trudności na rynku pracy i aktywizację zawodową. – Wtedy kobiecie łatwiej jest zrobić pierwszy krok i zgłosić się po pomoc – przyznaje Katarzyna Przyborowska, prawniczka Stowarzyszenia.

Marta Lewandowska, wiceprezeska: – Nasze doświadczenie uczy, że jest ogromna grupa kobiet, które nie stanowią klientek placówek pomocy społecznej, a też znalazły się w poważnych tarapatach. To kobiety dobrze sytuowane, wykształcone. Jak wynika z podsumowania pierwszej edycji programu Od NowA, prawie 70 procent uczestniczek to kobiety z wyższym wykształceniem. Ich bezradność sprawia, że sytuacja, w której się znajdują, nie różni się od sytuacji kobiet o wykształceniu średnim (20 procent) i zawodowym (10 proc.). Pamiętam kobiety z doktoratami i takie ze złotych klatek, w których tkwiły przez długie lata, aż mąż odszedł do młodszej, umarł albo – to najrzadziej – aż same przejrzały na oczy.

Katarzyna Przyborowska: – Lata pracy w organizacjach przeciwdziałających przemocy pokazały mi, że działaniom prawnym musi towarzyszyć działalność interwencyjna. Bezradność pa  zgłaszających się po pomoc jest czasem tak wielka, że oczekują prowadzenia za rękę. Wymyśliłam więc, że warto by było, zamiast oferować tylko porady konsultanta, stworzyć w jednym miejscu kompleksową pomoc. Bo często przemocy towarzyszy alkoholizm w rodzinie, a skoro jest alkoholizm, to i współuzależnienie, i samotne macierzyństwo, i wiele innych problemów, od których kobiety muszą się uwolnić nie tylko w sensie prawnym, ale także psychologicznym. A wszystko po to, żeby mogły na nowo nauczyć się normalnie żyć.

Kobiety doznające przemocy funkcjonują w powtarzalnym schemacie i – paradoksalnie – to jest dla nich bezpieczna sytuacja, bo jedyna, jaką znają. Dlatego Katarzyna Przyborowska wie z doświadczenia (a pracuje 11 lat), że tym, które nie podejmują terapii, jest potem znacznie trudniej, bo wchodzą w inne związki oparte na tym samym schemacie.

Iza i Natalia miały szczęście, bo w porę trafiły do programu Od NowA OPT-y. Na początku każdą z szukających pomocy kobiet zajmuje się tutorka, która diagnozuje problem i kreśli scenariusz dalszych działa . Kobiety mają do dyspozycji psychologa, prawnika, doradcę zawodowego i kilka grup wsparcia: dla poszukujących pracy, samotnych matek, współuzależnionych, doznających przemocy. Tym, które już są na to gotowe, proponuje się różne treningi, na przykład aktywizująco motywujące. Natalia uważa, że dla niej najważniejszy okazał się trening autoprezentacji, bo pomógł zrzucić pancerz, pod jakim ukrywała się przed światem.

– Nasz trening autoprezentacji polega nie na tym, żeby uczyć, jak usiąść, ubrać się czy uczesać, ale na tym, jak znaleźć wewnętrzną siłę – wyjaśnia Marta Lewandowska.

Katarzyna Przyborowska: – Kobiety muszą być gotowe na konkretne szkolenie i w ogóle na przyjęcie pomocy, muszą wcze-śniej przyznać same przed sobą, że mają problem. To dotyczy zwłaszcza ofiar przemocy – one bronią się przed terapią. Mówią: „Przecież jestem zdrowa, to jego trzeba leczyć”. Tymczasem to są naczynia połączone – zazwyczaj alkoholizmowi męża towa-rzyszy współuzależnienie członków rodziny. Podobnie jest z przemocą. Pojawia się tak zwana wyuczona bezradność – wystarczy, że sytuacja przemocy się powtarza i że osoba, która się w niej znajduje, jest przekonana, że nie ma wyjścia, bo wcześniejsze jej działania nie przyniosły żadnego rezultatu. Wiele kobiet, choć są utytułowane, znają języki, na pytania: „W czym jesteś dobra?”, „Co byś chciała robić?”, odpowiada: „Nie wiem”. Stąd pomysł szkolenia Spadochron, na którym kobiety mają rozpoznać swój potencjał.

– Na początku cała praca polega na dokopywaniu się do tego potencjału, wcale niezwiązanego z certyfikatami, szkołami, ale z wrodzonymi umiejętnościami, które posiada każda kobieta – mówi Marta Lewandowska. – Mam przyjemność witać i żegnać grupy „spadochronowe”. Na początku nie odróżniam uczestniczek szkolenia, są tak skulone, no a ostatniego dnia widzę grupę barwnych postaci z wysoko podniesionymi głowami. Czasem dzwonią mężowie z awanturami, bo nie poznają żon. Część z nich zakłada potem firmy, niektóre zmieniają swoje priorytety – rzucają pracę w komercyjnych firmach i zakładają stowarzyszenia, inne utwierdzają się w przekonaniu, że ich miejsce jest przy dzieciach. Zdecydowana większość kończy program Od NowA zmotywowana do zmiany.

Wszystko jest możliwe

– Czuję się jak nowo narodzona – mówi Iza. – Jestem szczęśliwa, że przestałam się bać, że odzyskałam wiarę w siebie i radość z życia – mówi Natalia. Iza jest teraz zadbaną, atrakcyjną dziewczyną. Ma odwagę, żeby rozłączyć się, jak dzwoni były partner i na nią krzyczy. Nie pozwala mu już sprawować kontroli nad swoim życiem, ale też nie podsyca w sobie uczucia nienawiści. Czuje się wolna – daje sobie prawo do doświadczania radości, ale też złości. Dba o dobre kontakty ojca z synem i ma na tym polu sukcesy. Odbudowała relacje z rodziną. Zdecydowała, że na razie nie wróci do pracy, daje sobie na to rok, dopóki synek nie pójdzie do przedszkola (ma niespełna dwa latka). Zrobiła certyfikat z nurkowania, bo zawsze o tym marzyła. Fotografuje. Pokochała chodzenie po górach, chce zdobyć patent żeglarski. Marzy jej się pełna rodzina, ale nic na siłę. Na razie spłaca dług – pomaga innym kobietom. Wie, jak ważne jest wsparcie w cierpieniu, jak dużo daje kobieca solidarność, odnalezienie cząstki siebie w innych.

– Największa lekcja, jaką dało mi życie, jest taka: Z każdej sytuacji istnieje jakieś wyjście. Trzeba tylko przestać się bać, przestać zaciskać zęby i udawać, że same sobie poradzimy. I nie izolować się od innych kobiet. Czasem wystarczy jedno zdanie: Dasz radę. Kiedy otworzymy się na pomoc, wtedy ona na pewno nadejdzie. Bo najgorsze, co możemy zrobić, to zamknąć się w sobie.

Natalia jest wyciszona, spokojna. Taka jak przed ośmioma laty. Wykreśliła kontakt do Nicolasa z notesu, telefonu, komputera. Już nie musi słuchać i czytać jego nawoływań do powrotu, wyrzutów, że jest egoistką, użalania się, jaki to on czuje się samotny i opuszczony. Wcześniej uwolnienie od tego człowieka wydawało jej się niemożliwe. Kiedy tata przyjechał po nią do Paryża, wyrzucał sobie: – Dlaczego wcześniej cię stąd nie wyrwałem. Natalia odpowiedziała mu: – Nawet gdybyś to zrobił i tak bym do niego wróciła. Musiałam sama do tego dojrzeć. Znalazła w Polsce pracę (jako tłumaczka), którą bardzo lubi. Po latach rozłąki znów mieszka z rodzicami i bratem.

– Teraz nawet jeśli jestem zmęczona, mam ochotę krzyczeć, jak mi dobrze. Wszystkie drzwi się otworzyły, wszystko jest możliwe. Jednak nie jestem tak beznadziejna, jak myślałam. Poznałam w Opcie fantastyczne kobiety, z którymi się zaprzyjaźniłam. Odżyłam, odnalazłam się. Schudłam.

Czasami zatęskni za przyjazną męską duszą, ale to nie mężczyzna jest teraz dla niej priorytetem. Priorytetem jest własny rozwój, nauka, praca, rodzina, kontakt z innymi ludźmi. Zdarzają się jej uczucia, których dawno nie przeżywała. Na przykład duma z siebie samej. Co mogłaby powiedzieć kobietom stojącym na zakręcie? – Że nie wolno się bać zrobić parę kroków do przodu. Bo za tym zakrętem czekają wspaniali ludzie i fantastyczne życie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak zadbać o czystość powietrza w domu i biurze?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Poziom zanieczyszczenia powietrza w większości polskich miejscowości jest zatrważająco wysoki. Lokalizacje, w których normy czystości powietrza są spełnione, należą do rzadkości. Niestety, często nie uświadamiamy sobie, że zanieczyszczonym powietrzem oddychamy nie tylko na zewnątrz, ale również wewnątrz pomieszczeń.

O ile na stan powietrza na ulicy mamy wpływ ograniczony, o tyle w łatwy i niedrogi sposób możemy z powodzeniem zadbać o jego jakość w naszym domu czy biurze. Wystarczy zaopatrzyć się w funkcjonalny oczyszczacz powietrza, np. w jeden z modeli oferowanych przez markę Xiaomi

Oczyszczacz powietrza – dlaczego jest niezbędny w większości domów i mieszkań?

Przyczyna, dla której warto nabyć oczyszczacz powietrza, jest oczywista. Mowa tu o zanieczyszczonym powietrzu, które urządzenie doprowadza do właściwego stanu. Warto jednak przyjrzeć się problemowi nieco bardziej wnikliwie. Zanieczyszczone powietrze to nie tylko niebezpieczne dla zdrowia pyły zawieszone (PM2,5), ale również szereg innych składników w nim obecnych.

Oczywiście na czystym powietrzu najbardziej zależy z pewnością alergikom, ponieważ to właśnie oni odczuwają bezpośrednio i stale negatywną obecność kurzu, pleśni czy formaldehydów we wdychanej mieszaninie gazów. Nie oznacza to, że wspomniane substancje są bezpieczne dla niealergików. Przeciwnie, odznaczają się taką samą szkodliwością, jedynie nie powodują reakcji alergicznych organizmu.

Z tego powodu, oczyszczacz powietrza powinien być obecny w zasadzie w każdym mieszkaniu, domu czy biurze oraz zapewniać w szczególności ochronę przed:

  • pyłami zawieszonymi,
  • cząsteczkami pleśni i grzybów,
  • lotnymi związkami organicznymi.

Każdy oczyszczacz powietrza Xiaomi spełnia te wymagania, a przy tym odznacza się niewgórowaną ceną, dlatego warto wybrać i nabyć odpowiadający naszym wymaganiom model urządzenia.

Ważny element oczyszczacza powietrza – filtr

Oczszczacz powietrza Xiaomi, niezależnie od modelu, wyposażony jest w wymienialne filtry, które składają się z trzech warstw. Każda z warstw pełni inne zadanie:

  • filtr główny zatrzymuje kurz, włosy i inne drobne cząsteczki, w tym włókna bawełniane,
  • filtr True HEPA zatrzymuje 99,97% cząstek o średnicy równej 0,3 µm lub większej. Stanowi skuteczną ochronę przed pyłami zawieszonymi, pyłkami roślin, a także niektórymi bakteriami i wirusami.
  • filtr węglowy zatrzymuje lotne związki organiczne, formaldehydy, toulen, a także chroni przed biernym paleniem.

Wymiana zużytego filtra jest bardzo prosta – wystarczy zdemontować górną część obudowy, wyciągnąć stary filtr i włożyć w to miejsce nowy.

Oczyszczacz powietrza Xiaomi – czy warto?

Marka Xiaomi znana jest przede wszystkim ze smartfonów, które cieszą się dużą popularnością ze względu na korzystny stosunek jakości do ceny. Xiaomi to jednak również wysokiej klasy sprzęt ułatwiający codzienne funkcjonowanie w domu i w pracy. Jedną z grup oferowanych przez markę urządzeń są oczyszczacze powietrza, które skutecznie chronią nas samych i naszych współmieszkańców lub współpracowników przed niekorzystnym wpływem otaczającego nas, zanieczyszczonego powietrza.

Oczyszczacze Xiaomi odznaczają się wysoką skutecznością usuwania szkodliwych pyłów, ale także wielu wirusów i bakterii oraz innych cząsteczek unoszących się w powietrzu. Są wydajne, skuteczne, niskoenergetyczne i ciche. Każde z oferowanych przez Xiaomi urządzeń do oczyszczania powietrza można ustawić w sypialni czy pokoju dziecka.

Jaki oczyszczacz powietrza Xiaomi będzie dla mnie najlepszy?

W ofercie producenta znajdują się obecnie 4 oczyszczacze powietrza Xiaomi:

  • Mi Air Purifier Pro H o wydajności 200 m2/h, który poradzi sobie z oczyszczeniem powietrza w całym domu czy mieszkaniu,
  • Mi Air Purifier Pro o wydajności 166 m2/h, doskonały do otwartego salonu połączonego z jadalnią i kuchnią lub mieszkania,
  • Mi 3H o wydajności 126 m2/h, idealny do pokoju dziecka czy sypialni, ewentualnie do niewielkiej kawalerki,
  • Mi 3C o wydajności 106 m2/h, do oczyszczania powietrza w gabinecie, pokoju do pracy czy niewielkiej sypialni.

Oczyszczacze powietrza Xiaomi są w stanie przefiltrować zatrzymując szkodliwe pyły zawieszone od 320 do aż 600 m3 powietrza na godz.

  1. Styl Życia

Styl Glamour we wnętrzach

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Lustrzane przedmioty, miękkie tkaniny, bogato zdobione dodatki oraz ciekawa sztukateria. Wchodząc do wnętrza w stylu glamour czuje się przepych oraz niepowtarzalną atmosferę. Co jeszcze wyróżnia ten wyjątkowy rodzaj wystroju?

Co oznacza styl glamour? Przede wszystkim kojarzony jest z elegancją, luksusem i blaskiem. Na samym początku zadebiutował on w modzie, kiedy na premierach filmowych i bankietach aktorki zaczęły pojawiać się w szykownych kreacjach. Stroje przykuwały wzrok wszystkich ze względu na błysk diamentów i luksusowe materiały. Niemalże w tym samym czasie styl glamour przeniósł się do wnętrz domów, które zaczęły przypominać szkatułki wypełnione błyskotkami. Z czasem tego rodzaju meble przestały w tak wysokim stopniu epatować bogactwem, lecz w dalszym ciągu przywodzą na myśl splendor, elegancję oraz piękno. Dziś mieszkanie w stylu glamour może mieć każdy. Popularne są zarówno wszystkie elementy wnętrza w tym rodzaju, jak i pojedyncze meble, które dodadzą szyku oraz luksusu.

Czym charakteryzuje się styl glamour?

Meble glamour łączą w sobie przepych oraz bogactwo z charakterystycznymi cechami minionych epok, przede wszystkim baroku. Wskazują na to poszczególne detale oraz formy i kształty elementów wyposażenia. Obecnie meble w tym stylu łączy się z dodatkami, które są bardziej nowoczesne, tak aby uniknąć przesadnej elegancji. Takie przeplatanie się mebli o różnym wyglądzie niezwykle ożywia wnętrze i sprawia, że nie jest przytłaczające. Jednym z najważniejszych aspektów stylu glamour są surowce i tkaniny, które powinny być wysokiej jakości, ewentualnie ich zamienniki doskonale je imitujące. Dobre gatunkowo drewno, kryształy, atłas oraz welur - to tylko niektóre z materiałów, po które należy sięgać, kiedy wykańcza się mieszkanie w stylu glamour.

Jakie kolory są wykorzystywane we wnętrzach glamour?

Podczas planowania wystroju wnętrza jednym z najważniejszych aspektów jest wybór palety kolorystycznej. W stylu glamour zdecydowanie dominują jasne kolory - biel, szarość oraz subtelne odcienie beżu. Dzięki takim barwom nawet mniejsze metrażowo mieszkania staną się optycznie większe i przytulniejsze. Dodatkowo jasna paleta kolorów świetnie współgra ze szlachetniejszymi odcieniami, takimi jak fiolety, zielenie oraz granat. W wymienionych kolorach bardzo dobrze wyglądają różnego rodzaju dodatki - poduszki, zasłony oraz wazony. W takiej ilości te barwy nie będą przytłaczające, ale ciekawie urozmaicą wnętrze. Nie można również zapomnieć o blasku, który zapewniają srebrne oraz złote akcenty. To one sprawiają, że mieszkanie w stylu glamour przypomina szkatułkę pełną błyskotek - nie należy jednak przesadzać z ilością tego typu dodatków, ponieważ celem nie jest kicz, ale wytworna elegancja.

Meble glamour

Meble glamour są jedyne w swoim rodzaju: miękkie sofy i fotele o dużych gabarytach, aksamitne, pikowane poduszki oraz lustrzane stoły i stoliki kawowe. Jednym z najważniejszych aspektów jest spójność wszystkich elementów - w tego rodzaju wnętrzach nie ma miejsca na nieprzemyślane decyzje. Nie ma potrzeby wypełniać całego mieszkania zabytkowymi antykami - doskonale wpasują się w nie również bardziej nowoczesne sprzęty. Takie połączenie wpłynie pozytywnie na przestrzeń, ponieważ doda lekkości oraz pozwoli uniknąć wrażenia przepychu. Bardzo duży wybór świetnej jakości mebli oraz dodatków można znaleźć w luksusowych butikach, na przykład w Primavera Home. Oferta sklepu jest szeroka: znajdują się w niej między innymi sofy, fotele, wyjątkowe żyrandole oraz klimatyczne dywany. Obsługa butiku z pewnością pomoże w wybraniu idealnie współgrających ze sobą elementów wystroju.

Akcent na dodatki

Dodatki sprawiają, że wnętrze w stylu glamour zyskuje na wyjątkowości oraz wpływają na niepowtarzalny klimat mieszkania. Warto zwrócić uwagę na materiały, z których wykonane są poduszki, sofy, zagłówki łóżka oraz zasłony. Dodatkowy blask można uzyskać dzięki użyciu satyny lub atłasu, które podkreślą luksusowy charakter wnętrza. Kolejnym istotnym aspektem są wszelkiego rodzaju detale: klamki, uchwyty, szklane świeczniki oraz efektowne wazony. Najlepiej, aby były one w starym stylu, ale przełamane innowacyjnym rozwiązaniem, na przykład odbijającymi światło kryształami. Bardzo ważnym elementem w stylu glamour są również lustra. To one optycznie powiększają przestrzeń i dodają jej lekkości, która w połączeniu z meblami o dużym gabarycie idealnie się komponuje.

Elegancja i blask

Na elegancję mają wpływ nie tylko meble glamour, ale również wszystkie dodatki, które tworzą klimat całej przestrzeni. Każdy, nawet najmniejszy detal musi zostać dokładnie przemyślany. Dlatego takie elementy jak nogi stołów oraz kanap mają efektowne kształty, są lustrzane lub srebrne i zwracają na siebie uwagę, jednocześnie nie przytłaczając domowników oraz gości. Jednym z najważniejszych dodatków we wnętrzu glamour są kryształowe żyrandole, które doskonale odbijają promienie słoneczne, tworząc w mieszkaniu niepowtarzalny, magiczny klimat.

Mieszkanie glamour - balans we wnętrzu

Według niektórych osób w stylu glamour łatwo zahaczyć o kicz, dlatego jeśli chcesz wykończyć swoje mieszkanie w ten sposób, musisz zachować pewien balans. Celem jest wydobycie luksusu oraz elegancji z mebli, ale nie w sposób przytłaczający. Nie jest to łatwe zadanie, dlatego warto skorzystać z usług profesjonalnych firm, które oferują elementy wyposażenia w tym stylu. Projektanci z pewnością pomogą i wskażą odpowiedni kierunek, który połączy Twoją estetykę ze stylem glamour.

  1. Psychologia

Odkryj swoje wewnętrzne piękno – 6 kroków do samoakceptacji

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka Beata Markowska. (Fot. iStock)
Znów jakiś głos w twojej głowie mówi ci, że jesteś za gruba, za stara, niedoskonała? Naucz się z niego śmiać, ignorować go, a czasem konstruktywnie z nim rozmawiać.

Co przeszkadza nam ujrzeć naszą prawdziwą twarz, rozwinąć skrzydła kobiecości? – Brak odwagi, by spotkać się ze swoimi zranieniami. Żeby zrobić miejsce na nową kobietę, trzeba wyrzucić stare ograniczenia – odpowiada Beata Markowska, trenerka rozwoju osobistego.

Jeśli myślisz o sobie: „mam małe oczy, wąskie usta, wydatny nos, cofnięty i w dodatku podwójny podbródek…” – to taka informacja dociera do nieświadomej części ciebie samej i staje się źródłem kompleksów i zahamowań. Oczywiście, nie robisz tego świadomie. Taki komunikat już dawno usłyszałaś od swojej matki, ciotki, przyjaciółki. Przyzwyczaiłaś się myśleć w ten sposób i nawet nie wiesz, że opinia innych stała się twoją własną. Podpowiada ci ją twój wewnętrzny krytyk. Dopóki nie rozprawisz się z jego poglądami, twój nadajnik będzie emitować fałszywy sygnał. Będziesz czuła się źle ze światem, a świat z tobą.

– Pracując z kobietami nad ich rozwojem, widzę jak pięknieją, gdy odrzucają role, które odgrywają bez wewnętrznej zgody, gdy zaczynają tworzyć swoją nową tożsamość – mówi trenerka.

Każdy nosi w sobie – mniej lub bardziej świadomie – jakiś ideał samego siebie. Przez całe życie próbujemy sprostać swoim wyobrażeniom. Być takie, jak to sobie wymyśliłyśmy. Dlatego przez długie lata nie zmieniamy naszego stylu ubierania się czy sposobu, w jaki się malujemy. Zamiast trwonić energię na kogoś, kim nie jesteśmy, poświęćmy trochę czasu na to, aby lepiej poznać siebie.

Kim jest ta osoba, którą codziennie widzę w lustrze? O czym myśli, jakie są jej marzenia, potrzeby? Co jest dla niej ważne, co lubi, a czego nie? Tak rzadko dajemy sobie szansę, by się poznać. A przecież w tym wypieranym aspekcie naszej kobiecości tkwi prawdziwy skarb. Nasionko, z którego rozwinie się kwiat.

– Wewnętrzne piękno to samoakceptacja, zgoda na siebie taką, jaką jestem, na sukces taki, jakim go rozumiem, poczucie spełnienia – uważa Beata Markowska. – To siła, która bierze się ze zgody na słabość, świadomość własnych ograniczeń i umiejętność życia z tą wiedzą. Radość, optymizm i szczypta pewności, a może właśnie niepewności siebie.

Ćwiczenia - 6 kroków do samoakceptacji

1. Twarzą w twarz z wrogiem

Przypomnij sobie sytuację, w której źle o sobie myślałaś. Naprzeciwko krzesła, które zajmujesz, postaw drugie. Wyobraź sobie, że siedzisz tam ty sama, chwilę po jakimś zdarzeniu, w którym „nie popisałaś się”. Przyjrzyj się sobie. Jaka jest twoja postawa ciała, gestykulacja, mimika? Powiedz do niewidzialnej siebie, co o niej myślisz. (Możesz położyć na krześle lalkę albo misia, jeśli miałoby ci to ułatwić dalszą część pracy). Powiedz jej, jaka jest beznadziejna. Użyj określeń, którymi zwykle siebie łajasz.

Zaobserwuj, w jaki sposób mówisz, gestykulujesz. Skieruj uwagę na ton głosu i pojawiające się emocje. Zastanów się, kim jest twój wewnętrzny krytyk? Kto traktował cię w taki sposób? Zmień miejsce. Teraz spójrz na swojego krytyka. Co masz mu do powiedzenia? Co chciałabyś zrobić? Czy jest coś, co cię przed tym powstrzymuje?

2. Wyśmiej go!

Bardzo dokładnie wyobraź sobie swojego wewnętrznego krytyka. A teraz zacznij proces nadawania mu niechcianych cech. Najpierw wyciągnij go z jego nory. Jeśli zadomowił się w twojej głowie, wyjmij go stamtąd i przenieś tam, gdzie masz ochotę: na stół, pod krzesło, do kubka po kawie... Bądź kreatywna. Następnie zmień jego głos. Jeśli do tej pory mówił cicho, niech zacznie głośno, a kobiecy sopran zamieni się w męski bas. Może nawet kwiczeć jak świnia, kwakać jak kaczor Donald, piszczeć jak mysz. Możesz jego głos odtworzyć na taśmie, na przyspieszonych lub zwolnionych obrotach. Dobrze także dać krytykowi trochę helu z balonu.

A teraz chwila dla oczu. Zabaw się ze swoim krytykiem w przebieranki. Jeśli to mężczyzna, pewnie niezbyt dobrze będzie się czuł w reformach i wałkach na głowie. Może zrobisz mu trwałą…?

Czas na ubranie. Legginsy czy może raczej baletki? Eksperymentuj, baw się, popuść wodze swojej fantazji. Masz nieograniczone możliwości. Możesz zmieniać do woli całą jego postać. Warunek jest jeden – twój wewnętrzny krytyk ma być śmieszny.

Jak się czujesz po tej krótkiej terapii? Rozbawiona? Dobrze. Następnym razem, gdy twój wróg pojawi się na horyzoncie, przypomnij sobie jego najśmieszniejsze wydanie. Obdarz go najzabawniejszym z głosów i powiedz, żeby powtórzył to, co usłyszałaś przed chwilą. Kiedy przestaniesz się śmiać, zrób to, co chciałaś zrobić.

3. Lubię, nie lubię

Wpisz co najmniej 15 zakończeń następujących zdań: „Lubię siebie za…”, „Nie lubię siebie, bo…”. – Musimy wybaczyć sobie niepowodzenia i unikać wyolbrzymiania swoich wad. Umieć zażartować z nich, a przede wszystkim nie starać się na siłę ich pozbyć – mówi Beata Markowska. – Im bardziej przed czymś uciekamy, tym bardziej to coś nas goni i w efekcie dopada. To brzmi jak absurd, ale jeśli nie damy sobie zgody na bycie nadmiernie obfitą, ze zbyt małym biustem, za to za dużą pupą, nie mamy szans na to, że kiedyś w odbiciu w lustrze zobaczymy atrakcyjną kobietę.

4. Co myślą inni

Przystąp do konfrontacji swoich lęków i ocen z tym, jak jesteś postrzegana przez innych. Wypisz 10 swoich atutów, z czego 5 niech dotyczy ciała, pozostałe intelektu. Według podobnego wzorca wypisz 10 swoich wad. Następnie poproś kilka zaprzyjaźnionych osób, żeby sporządziły podobną listę na twój temat. Sprawdź, w których punktach się rozminęliście i jak bardzo.

5. Pożyczona umiejętność

Poszukaj cechy, której najbardziej ci brak. Może to być coś, czego w sobie nie akceptujesz, a jest ci potrzebne. Znajdziesz ją w osobie, której najbardziej nie lubisz. Wynotuj sobie na kartce: „Nie znoszę jej, bo jest wyniosła, przemądrzała, wyzywająca, bezmyślna, kapryśna…”.

Nie chodzi o to, byś epatowała tą cechą, ale żeby wzbogacić siebie o coś nowego. Na przykład: od zapatrzonej w siebie koleżanki wziąć więcej wiary w siebie, od butnego szefa – umiejętność stawiania granic, od narcystycznej bratowej – więcej dbałości o ciało i troski o wygląd zewnętrzny.

– Może się okazać, że teraz bogatsza o jakąś cechę, nagle zupełnie inaczej spojrzysz na swoje odbicie w lustrze. Dręczy cię fałdka na brzuchu? Jeśli przestaniesz się na niej koncentrować, zwrócisz energię do wnętrza, okażesz sobie zainteresowanie, to pewnego dnia zniknie nie tylko z twojej głowy, ale i z twojego brzucha – tłumaczy trenerka.

6. Wywiad z ciałem

Rozluźnij się... Zapytaj swoje ciało, czy jest zadowolone z właściciela. Czy czuje się dobrze traktowane, zadbane, lubiane. Zagadnij je o potrzeby, pragnienia, oczekiwania. Sprawiaj sobie przyjemności, obdarowuj się prezentami – mogą to być nawet drobiazgi, które sprawią ci radość. Tak przecież postępujesz w stosunku do osób, które cenisz i lubisz. Potraktuj to jako nagrodę za każdy, nawet najmniejszy sukces, jaki cię w życiu spotka.

  1. Styl Życia

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka. Zobacz, o czym warto pamiętać!

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Przyjście na świat dziecka to prawdziwa rewolucja w życiu całej rodziny. Młodzi rodzice muszą na nowo poukładać codzienny „plan działania”, a obserwacja, jak maluch zmienia się z tygodnia na tydzień (a czasem z dnia na dzień) dostarcza wielu wzruszeń. Te ważne momenty warto uwiecznić na zdjęciach. Jak powinna wyglądać pierwsza sesja fotograficzna dziecka? Podpowiadamy!

Pierwsza sesja zdjęciowa dziecka: samodzielnie czy u fotografa?

Wykonanie pierwszej sesji zdjęciowej przez fotografa jest coraz popularniejszym rozwiązaniem. Nie ma się czemu dziwić. Specjalista:

  • dysponuje odpowiednim sprzętem, dzięki któremu może uchwycić w kadrze idealny balans kolorów czy kompozycję,
  • zazwyczaj ma zestaw akcesoriów dekoracyjnych, które można wykorzystać jako ciekawe rekwizyty w trakcie sesji,
  • wie, w jaki sposób fotografować maluchy i ich rodziców, aby „złapać” najpiękniejsze momenty, pełne emocji.

Trzeba jednak pamiętać, że takie rozwiązanie ma też wady. Przede wszystkim, kiedy zdjęcia robi obca osoba, trudno o stworzenie intymnej atmosfery, albo… wzajemne oswajanie się młodej rodziny z fotografem trwa dłuższy czas. Po drugie, niełatwo jest przewidzieć nastrój dziecka podczas sesji – jeśli zostanie ona zaplanowana na „zły dzień”, rodzicom może być trudno uspokoić maluszka, tak aby na zdjęciach nie wyglądał na zapłakanego i pochmurnego.

A co daje sesja wykonana samodzielnie? Przede wszystkim wspomniane wcześniej poczucie intymności oraz brak limitu czasowego. Wyjątkowe zdjęcie pociechy możesz uchwycić w dowolnym momencie – czasami wystarczy do tego zwykły smartfon. Może być Ci jednak trudno wykonać ładny portret rodzinny, który później – wydrukowany na dużym formacie – trafi na ścianę salonu czy sypialni. Ograniczeniem może być też brak odpowiedniego sprzętu fotograficznego.

Dlatego warto pomyśleć o połączeniu obu tych kierunków działania. Z jednej strony rób swojemu maluchowi zdjęcia, kiedy tylko wyczujesz odpowiedni moment. Z drugiej – możesz pomyśleć o profesjonalnej, rodzinnej sesji. Zarówno jedne, jak i drugie fotografie uzyskasz w formie cyfrowej. To Ty zadecydujesz o tym, które z nich wywołasz i w jakiej formie!

Jak przygotować się do pierwszej sesji dziecka u fotografa?

Chcesz się umówić na pierwszą sesję rodzinną z maluszkiem? Mamy dla Ciebie kilka wskazówek, które sprawią, że fotograf uchwyci w kadrze to, co najpiękniejsze!

  • Wybierz odpowiednią porę dnia. To oczywiście kwestia indywidualna i jako rodzic najlepiej wiesz, kiedy maluszek jest najbardziej wyciszony. W przypadku niemowlaków idealne są godziny dopołudniowe bądź wczesne popołudnie.
  • Pomyśl o tym, jaka sesja będzie najlepsza. W studio fotograficznym można wygodnie ustawić światło o dowolnej porze dnia. W plenerze – niekoniecznie. Na sesję na ukwieconej łące, plaży czy w parku warto zaplanować czas po południu. Dlatego to dobre rozwiązanie przy fotografowaniu już nieco starszego maluszka.
  • Zaplanuj dużo czasu na sesję – uzgodnij to z fotografem, ponieważ praca pod presją, kiedy pociecha nie chce „współpracować”, może się zakończyć rozczarowaniem.
  • Zabierz kilka kompletów ubranek – tak, aby można było wykonać różnorodne fotografie. Zadbaj o to, aby ubrania były czyste i wyprasowane, a buciki niezabrudzone.
  • Jeśli na zdjęciach mają się pojawić zarówno rodzice, jak i dziecko, warto zadbać, aby Wasze stroje pasowały do siebie. Możecie założyć np. ubrania w podobnych kolorach.
  • Nie zapomnij o ulubionych zabawkach maluszka – pomogą uspokoić go bądź odwrócić uwagę w „sytuacji awaryjnej”.
  • Postaraj się, aby dziecko na sesji było dobrze wypoczęte – senny maluch może kaprysić.

Przed wizytą u fotografa omów z nim dokładnie, jak będzie wyglądać sesja oraz zdjęć w jakim klimacie oczekujesz.

Co zrobić ze zdjęciami z pierwszej sesji dziecka?

Takie fotografie są zbyt cenne, aby schować je w pamięci telefonu czy pozostawić w chmurze! Najlepiej, jeśli wydrukujesz najciekawsze zdjęcia i uczynisz z nich piękną dekorację. Pomyśl na przykład o:

  • wydrukowaniu standardowych odbitek, np. 10x15, wstawieniu ich w ramki i wręczeniu jako prezent dziadkom i chrzestnym malucha. Sprawdzą się również ustawione na biurku w pracy,
  • przygotowaniu fotokalendarza ozdobionego zestawem fotek z takiej sesji – również sprawdzi się jako upominek albo element dekoracji sypialni malucha,
  • wydrukowaniu na dużym formacie, np. na płótnie, rodzinnego portretu, który powstanie podczas sesji – to dekoracja, którą można z dumą zaprezentować w salonie!
  • Zamówieniu tzw. Instapacka pakietu zdjęć w kwadratowym formacie wraz ze sznureczkiem i klamerkami, dzięki którym łatwo powiesisz je na ścianie. Doskonale będą prezentować w pokoju malucha.

Jeśli chcesz mieć pewność, że fotografie z sesji dziecka zostaną wydrukowane z zachowaniem najlepszej jakości, powierz ich wywołanie ekspertom. Na foto.fujifilm.pl zamówisz online odbitki, które wykonane zostaną w labolatoriach z wieloletnim doświadczeniem.

  1. Kuchnia

Koktajle, które nawadniają organizm – przepisy

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Podczas upałów nasz organizm traci dużo wody i minerałów. Stan odwodnienia jest bardzo niebezpieczny i początkowo trudny do rozpoznania - niełatwo prowadzić bilans wodny, podczas którego ocenialibyśmy ilość strat wody w stosunku do przyjmowanej ilości. Dlatego należy dostarczać organizmowi jak najwięcej płynów, które zawierają również różne mirko - i makroelementy.

Poznajcie przepisy na letnie nawilżenie - koktajle według Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr.

Koktajl truskawkowo-arbuzowy

Składniki:

  • garść truskawek (ok. 70 g)
  • plaster arbuza (ok. 7 cm)
  • 5 listków mięty
  • 1/4 cytryny
  • 6 kostek lodu

Truskawki, arbuz oraz miętę blendujemy z lodem. Koktajl podajemy przybrany listkami mięty.

Fot. iStockFot. iStock

Szkarłatna wyspa

Składniki:

  • 1 czerwony grejpfrut
  • 1 limonka
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • 1 szklanka wody gazowanej lub 10 kostek lodu
  • kilka kropli olejku waniliowego

Grejpfrut, limonkę i truskawki miksujemy z lodem (lub dodajemy wodę gazowaną). Można doprawić olejkiem waniliowym.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Borówkowa lemoniada

Składniki:

  • 1/2 szklanki borówki amerykańskiej
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • kilka listków mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej

Borówki rozgniatamy widelcem i wrzucamy do szklanki. Dodajemy limonkę, cukier, miętę i wodę gazowaną. Mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Mrożona kawa

Składniki:

  • filiżanka espresso
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • 1 gałka ulubionych lodów
  • kilka kostek lodu
  • 1 łyżeczka oleju z nasion ogórecznika

Wszystkie składniki dokładnie miksujemy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Smoothie bananowo-pomarańczowe

Składniki:

  • 1 banan
  • 1 pomarańcza
  • 1 szklanka truskawek (mogą być mrożone)
  • kilka kostek lodu
  • kilka listków mięty

Banana, pomarańczę i truskawki miksujemy z lodem i miętą.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Orzeźwiający ananas

Składniki:

  • 1 ananas
  • kilka gałązek mięty
  • 1 szklanka wody gazowanej
  • opcjonalnie brązowy cukier

Ananasa miksujemy z miętą i dolewamy wodę gazowaną. Jeżeli owoc nie był słodki, koktajl można odrobinę dosłodzić.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Ogórkowe nawilżenie

Składniki:

  • 1 ogórek
  • 1 cytryna
  • 1/2 pomarańczy
  • 6 listków mięty
  • 1 szklanka wody

Ogórek, cytrynę, pomarańczę i miętę wyciskamy w wyciskarce do soków lub sokowirówce. Dodajemy wodę i dokładnie mieszamy.

Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”Fot. z książki „Koktajle dla zdrowia i urody”

Więcej przepisów w książce „Jak zamieszać w swoim życiu, czyli koktajle dla zdrowia i urody” Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr, Wydawnictwo Zwierciadło.