fbpx

Karolina Breguła: Seulski wernisaż

Please Add Photos <br> to your Gallery
Zobacz galerię Zdjęć
Karolina Bregula


Przez pierwszych kilka dni w Seulu odchorowywałam przeprowadzkę do innej strefy czasowej, zasypiając na krótko kilka razy dzienne o najróżniejszych porach.

Kiedy po raz pierwszy udało mi się obudzić rano po normalnie przespanej nocy, podczas śniadania dowiedziałam się, że znajomi z Changdong Art Studio wybierają się na popołudniowe otwarcie wystawy Jesse Jones i Simona Fujiwary w Artsojne Centrum. Postanowiłam pojechać na zwiedzanie miasta, zakończone spotkaniem w centrum sztuki.

Urządziłam sobie wielogodzinną wędrówkę przez całą tę część Seulu, którą mapa uznaje za centrum. Zobaczyłam reprezentacyjne części miasta z ratuszem i budynkami rządowymi, kilometry ulic ze sklepami opatrzonymi jednakowo dla mnie wyglądającymi koreańskimi szyldami i reklamami, modne wśród młodych Seulczyków dzielnice, przypominające trochę handlowe części Paryża czy Londynu, nieliczną tutaj tradycyjną architekturę i kilka obowiązkowych turystycznych atrakcji jak Seulska Wieża czy gigantyczny pomnik Króla Sejonga Wielkiego na placu Gwanghwamun.

Kiedy dojechałam do Sonje Art Studio, były tam już tłumy, zajadające się przysmakami z szczodrze nakrytego stołu. Spróbowałam wszystkiego – od koreańskiego sushi po niesłodkie łakocie kolorem i kształtem przypominające dżdżownice. Po posiłku można było wejść do zatłoczonej galerii, w której ciężko było cokolwiek zobaczyć. Zamiast oglądać sztukę, oddałam się więc wernisażowym rozmowom z nowo poznanymi Seulczykami i niespodziewanie napotkanymi znajomymi z Europy.

ZAMÓW

E-WYDANIE

W galerii spotkałam Johana Lundha – kuratora z Irlandii i Ancę Mihulet – kuratorkę z Rumunii, których poznałam kilka miesięcy temu podczas krakowskiej imprezy Curator’s Network. Okazało się, że galeria Johana jest współproducentem pracy Jesse Jones, a Anca pracuje nad swoją wystawą sztuki rumuńskiej w National Museum for Contemporary Art.

Znajoma Koreanka, której opowiedziałam potem o tym niezwykłym dla mnie spotkaniu nie zdziwiła się ani trochę. – Seul jest centrum sztuki – skomentowała. – Jest tu dużo możliwości i wiele się dzieje dlatego przyjeżdża tu mnóstwo ludzi. Wkrótce nie będą Cię dziwić takie spotkania – dodała.

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>