fbpx

Filmowe lato część IV: Afryka

Filmowe lato część IV: Afryka
kadr z filmu "Niebo nad Saharą"

Astronomiczne lato powoli dobiega końca. Ci, którzy wybrali się teraz w góry, prawdopodobnie klną w żywy kamień, bo oczekiwali lata, a tu noce chłodne i krajobraz jakby jesienny, nad morzem zbyt porywiste wiatry na opalanie i wczesne zachody słońca, na które coraz łatwiej się spóźnić. Ale nas te problemy nie dotyczą. Wyruszamy w kolejną podróż filmową, tym razem – do Afryki.
Zanim zaczniesz, przypomnij sobie część I, część II i część III.

Poszukiwacze zaginionej Arki (Raiders of the Lost Ark, 1981), reż. Steven Spielberg

Zaczniemy od klasyki gatunku filmów przygodowych, czyli najbardziej bodaj trzymającej w napięciu części przygód szaleńczo przystojnego i nie mniej odważnego profesora archeologii. Harrison Ford chętniej może żyłby sobie – jak na profesora przystało – wśród pięknych i żądnych wiedzy studentek, ale co zrobić. Nikt nie uratuje Arki Przymierza tak męsko jak on. Gdy tylko otrzymuje tajne zadanie od służb specjalnych, wyrusza do Egiptu, gdzie prawdopodobnie odkryto miejsce przechowywania jednego z najbardziej poszukiwanych przedmiotów w cywilizacji europejskiej. Nie może dopuścić, by święte trofeum znalazło się w rękach złych Niemców, których pamiętamy aż za dobrze z poprzednich części jego przygód. Oprócz pięknych krajobrazów w filmie jak zwykle nie zabraknie pięknych kobiet – wśród piasków pustyni napotka bowiem swoją dawną dziewczynę, Marion (Karen Allen). A jak wiadomo, stara miłość nie rdzewieje.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/4uABsht2bgY” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

W pustyni i w puszczy (2001), reż. Gavin Hood

Nie zapominajmy jednak, tonąc w zachwytach nad Harrisonem Fordem, że mieliśmy też swoich bohaterów w Afryce. Za wartką akcję „W pustyni i w puszczy” odpowiada oczywiście nasz noblista, Henryk Sienkiewicz, oraz wyobrażenie o „Czarnym Lądzie” rodem z początków XX wieku, czyli czasów późnego kolonializmu. Nie ma chyba w naszej literaturze urokliwszej pary nastoletnich bohaterów niż Staś Tarkowski i Nelly Rawlison. Jest tu motyw porwania, jest motyw ciężkiej choroby i konieczności zaufania tubylcom, jest wreszcie motyw czystej jak łza miłości. A wszystko to na tle Afryki, która chyba w żadnym z omawianych filmów nie jest przedstawiona jako równie upalna i dzika. Film można obejrzeć w wersji Władysława Ślesickiego z 1973 roku, którą prawdopodobnie większość z nas uznaje za kanoniczną, ale polecam też tę odświeżoną, z 2001 roku, z uwagi na obsadzenie w roli Stasia Adama Fidusiewicza.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/67f5Qur7NF8″ frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Zawód: Reporter (Professione: Reporter, 1975), reż. Michelangelo Antonioni

A skoro jesteśmy już przy temacie odważnych mężczyzn na obcym lądzie, trzeba polecić – szczególnie osobom znudzonym cukierkowością aktorów spod znaku Adasia Fidusiewicza – film z Jackiem Nicholsonem. Jako David Locke, znany i ceniony amerykański reporter, próbuje przedostać się do kraju ogarniętego wojną domową. Zdaje się jednak, że wszystko chce go odwieść od tego planu i popchnąć go w zupełnie nową ścieżkę. Decydującym wydarzeniem, które doprowadzi go do rezygnacji z dotychczasowego życia, jest odnalezienie w hotelu ciała samotnego mężczyzny. Po zamianie zdjęć w paszportach David Locke staje się Davidem Robertsonem, który tylko pozornie ma mniej problemów w życiu. Otrzymawszy nową tożsamość, David traci instynkt samozachowawczy i pakuje się w problemy, z których jest tylko jedno wyjście.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/T7FUKP0H9zQ” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Niepokonany (Invictus, 2009), reż. Clint Eastwood.

Poprzednie filmy pokazywały Afrykę nieprzystępną, obcą, wymagającą oswojenia, bo widzianą oczami przybyszów. „Invictus” pokazuje jej wycinek – Republikę Południowej Afryki – jako dom, w którym czujemy się u siebie, ale który wymaga mądrego zarządzania. Zapewni mu je Morgan Freeman, który jako Nelson Mandela od podstaw, krok po kroku, z cierpliwością świętego odbudowuje społeczeństwo obywatelskie w nękanym konfliktami kraju. Ta bardzo inspirująca postawa wielkiego polityka oddana jest w filmie z niezwykłym ciepłem i ostrożnością, która przejawia się w dbałości o szczegóły codziennych trudności. Oprócz Freemana jest jeszcze drugi bohater, grany przez Matta Damona kapitan drużyny rugby, który pomoże prezydentowi dźwignąć kraj do wielkości poprzez… sport.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/RZY8c_a_dlQ” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Łzy słońca (Tears of the Sun, 2003), reż. Antoine Fuqua.

Ale dosyć już tych bohaterów i nieustraszonych. Czas na odrobinę słabości. Nikt tak nie gra odważnych, ale ludzkich mężczyzn jak Bruce Willis. W „Łzach słońca” wciela się w rolę żołnierza, który po wybuchu wojny domowej w Nigerii dostaje rozkaz uratowania amerykańskiej pani doktor, ukrytej w mrocznej dżungli, gdzie zmaga się z chorobami toczącymi lokalną społeczność. Misja byłaby prosta, gdyby nie upór samej pani doktor (Monica Belluci), dla której życie pacjentów jest ważniejsze niż jej własne. Czy uda jej się przekonać Bruce’a Willisa do odstąpienia od wykonania rozkazu i pomocy niewinnym Nigeryjczykom? A czy mogłoby się to nie udać Monice Belluci?

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/lJriIAmVC8U” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Niebo nad Saharą (Le Dernier vol, 2009), reż. Karim Dridi

A może by tak na chwilę oderwać się od ziemi? Afrykę widzianą z przestworzy zapewni nam obsypana nagrodami Marion Cotillard, która jako Marie Vallieres de Baumont wyrusza w pojedynkę na poszukiwania swojego ukochanego, Billa Lancastera, który prawdopodobnie rozbił się gdzieś na pustyni podczas lotu z Londynu do Kapsztadu. Nieustraszona kobieta szybko zdaje sobie sprawę, że sama nie pokona bezbrzeżnej pustyni, prosi więc o pomoc przebywających w Algierii skłóconego z przełożonymi pułkownika (w tej roli Guillaume Canet). Marin Cotillard po wielu przygodach odnajdzie w końcu miłość, choć nie tę, której szukała.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/_dzHG42LYtQ” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Pożegnanie z Afryką (Out of Africa, 1985), reż. Sydney Pollack.

Nie ma lepszego filmu na zakończenie podróży po Afryce niż klasyczne „Pożegnanie z Afryką” – film, który ukonstytuował wyobrażenie o „Czarnym Lądzie” u wielu, wielu kobiet. Przepiękna Meryl Streep jako duńska pisarka Karen Blixen wyjeżdża do Afryki, by rozpocząć tam z mężem życie plantatorów kawy. Niestety, Klaus Maria Brandauer nie traktuje Karen tak, jakby na to zasługiwała i wkrótce zostanie zastąpiony przez tajemniczego myśliwego (w tej roli niezapomniany Robert Redford). To taki film, do którego chętnie się wraca, szczególnie w zimne sierpniowe noce, więc nie przejmujcie się, jeśli już go widzieliście. Pożegnajmy się z Afryką jeszcze raz.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/1a8Y0IbK42k” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze