1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Internetowe bazarki, wirtualne targowiska – zdrowa żywności przez Internet. Rozmowa z Sylwią Modic, założycielką Lokalnego Rolnika

Internetowe bazarki, wirtualne targowiska – zdrowa żywności przez Internet. Rozmowa z Sylwią Modic, założycielką Lokalnego Rolnika

(Fot. materiały prasowe Lokalny Rolnik)
Coraz chętniej kupujemy jedzenie w sieci – na internetowych targowiskach i bazarkach. Dlatego przyszłość branży spożywczej i gastronomicznej to podążanie za innowacjami oraz rozwój zgodny z postępem technologicznym. O tym, w jaki sposób działają wirtualne targowiska i dlaczego stają się alternatywą dla tradycyjnych warzywniaków, rozmawiamy z Sylwią Modic, założycielką Lokalnego Rolnika.

Podobno rynek żywności ekologicznej jest jednym z najszybciej rozwijających się sektorów gospodarki żywnościowej. Dlaczego świadome wybory dotyczące zdrowego jedzenia stały się tak popularne?
Jesteśmy tym, co jemy. Zgodnie z trendem coraz więcej osób czyta etykiety i poszukuje jedzenia bez chemii, konserwantów i ulepszaczy. Wiąże się to z większą świadomością tego, co dzieje się w otaczającym nas świecie. Dostrzegamy zanieczyszczenie środowiska i zachwianie równowagi ekosystemu, w którym żyjemy. Jesteśmy świadomi, gdzie zaprowadzi nas taka eksploatacyjna gospodarka. Z drugiej strony na świecie, w tym w Polsce, mamy wiele wspaniałych produktów stworzonych z troską o środowisko, bez pospieszania wzrostu roślin czy zwierząt. Świadome jedzenie to także często wybór produktów, które po prostu lepiej smakują. Wielu z nas pamięta smak chleba z dzieciństwie czy różnorodność smaku jabłek, które dziś są masowo uprawiane i smakują podobnie niezależnie od gatunku. Dokonujemy wyborów nie tylko w kuchni, lecz także kupując ubrania czy podejmując decyzję o segregowaniu śmieci.

W jaki sposób przyczynia się do tego idea tzw. wirtualnych targowisk?
Wirtualne targowiska ułatwiają dostęp do lokalnego jedzenia ze sprawdzonych gospodarstw i upraw, wytwarzanego w sposób zrównoważony. Kiedyś osoby mieszkające w dużych miastach, zapracowane, miały utrudniony dostęp do takich produktów, bo trzeba było po nie jeździć na targi, ekobazary albo płacić krocie w sklepikach pod ekoszyldem. Dziś jedzenie od rolników i małych wytwórców jest łatwiej dostępne dzięki takim wirtualnym targom jak m.in. Lokalny Rolnik. Wytwórcy sami oferują jedzenie, które zebrali z pola, sadu albo wyhodowali. Kupujący nie musi odwiedzić kilku sklepów czy stoisk położonych w odległych dzielnicach, bo woli chleb od pani Teresy, a pomidory od pana Darka. Dziś i piekarnia, i pan Darek są w jednym miejscu. Logistycznie oczywiście to nadal są dwaj wytwórcy z różnej części miasta albo nawet zza miasta. Ale cały proces kompletacji leży po stronie Wirtualnego Targu – wytwórcy dostarczają jedzenie do naszych dwóch punktów logistycznych, gdzie zamówienia od różnych wytwórców i rolników jest pakowane dla konkretnych klientów i dostarczane w jednej skrzynce lub paczce. Przykładowo: do punktu w Jaworznie i Warszawie przyjeżdżają dostawy w środę i czwartek rano z różnych gospodarstw. Zespół Lokalnego Rolnika sprawdza, który klient co zamówił i od kogo, a następnie przygotowuje przesyłki – dzięki temu można mieć produkty od wielu dostawców w jednej tekturowej skrzynce. Oprócz tego klienci mogą się bezpośrednio kontaktować z wytwórcami, od których chcą coś kupić. Podobnie jak na targu w świecie offline.

(Fot. materiały prasowe Lokalny Rolnik)

Wspólnie z mężem jesteście założycielami powstałego kilka lat temu targowiska wirtualnego, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób mamy możliwość wyboru zdrowego, wyprodukowanego w sposób zrównoważony i pochodzącego od lokalnych dostawców jedzenia. Skąd pomysł na taki biznes?
Andrej pochodzi ze Słowenii, małego kraju o wysokiej kulturze kulinarnej i świadomości dobrego jedzenia. Dla jego rodziny jedzenie najwyższej jakości i znanego pochodzenia zawsze było bardzo ważne. Od najmłodszych lat miał możliwość, aby obserwować, jak ojciec robi zakupy u lokalnych wytwórców. Do dziś rodzice mojego męża mają własnych dostawców warzyw, owoców, mięsa i nabiału. Wiedzą, kto uprawia ich pomidory, gdzie powstaje masło, czym karmione są kury, od których jajka trafiają na ich stół. Andrej do Polski przeprowadził się prawie 20 lat temu. Nie mając znajomości wśród rolników i małych wytwórców, był skazany na produkty z marketów, co było szokiem dla jego organizmu.

Jednak bezpośrednią przyczyną założenia Lokalnego Rolnika była choroba naszej córki. Zarja cierpi na autyzm i – jak wiele dzieci dotkniętych tego rodzaju zaburzeniami – musi stosować specjalną dietę. Kiedy Zarja miała siedem miesięcy, okazało się, że jej organizm reaguje bardzo silną alergią na konserwanty i wszelkiego rodzaju sztuczne dodatki do żywności. Na zmianę podawano jej sterydy i antybiotyki. To było wyczerpujące. Z jednej strony jako rodzice czuliśmy się bezsilni wobec cierpień córki, z drugiej – te wszystkie okoliczności wznieciły w nas niebywałą determinację, by znaleźć czyste jedzenie. Zdecydowaliśmy, że będziemy kupować produkty, które pochodzą z okolic miasta, w którym mieszkamy, aby uniknąć nieludzko długiego łańcucha dystrybucji. Położyliśmy też nacisk na to, by poznać pochodzenie tego, co kupujemy.

Rozpoczęliśmy intensywne poszukiwanie dostawców jedzenia dla naszej rodziny w pobliżu Warszawy. Odwiedzaliśmy nowo poznanych rolników i rzemieślników. To było bardzo czasochłonne, ale co tydzień wracaliśmy z bagażnikiem pełnym pyszności. Nasi znajomi i sąsiedzi zaczęli prosić, abyśmy przywieźli im np. masło, to jabłka, a to buraki na zakwas. I tak zaczęła się nasza pierwsza grupa zakupowa. W maju 2014 roku, dzięki dotacji unijnej z programu Innowacyjna Gospodarka, opublikowaliśmy pierwszą wersję Wirtualnego Targu Prawdziwego Jedzenia. Tak powstał Lokalny Rolnik.

W jaki sposób to działa?
Na pierwszy rzut oka jak normalny sklep internetowy z jedzeniem. Wybiera się produkty, dodaje do koszyka, płaci i zamówienie przychodzi do domu, a w kilku miastach można dodatkowo odebrać w punkcie odbioru. Od środka to bardziej skomplikowane. Nasi rolnicy i wytwórcy mają jakby wirtualne stoiska. Sami decydują, ile czego wystawią w danym tygodniu. Obrodziła cebula? Mogą zrobić na nią promocję. Zaczyna się sezon na rzodkiewkę i mają tylko kilka pęczków? Tyle zaoferują do sprzedaży. Część jedzenia, szczególnie dania gotowe, powstają dopiero po złożeniu zamówień. Czyli jeśli ktoś zamówi pierogi, naleśniki czy zupę, wytwórca przygotuje je tak, by były jak najbardziej świeże. Czasami zdarzają się pomyłki. Pamiętam sytuację, kiedy nasz wytwórca zadzwonił do mnie, że jego pracownice, które lepią pierogi w nocy, źle zrozumiały kartkę z zamówieniem. Napisane było pierogi z „s”. Panie zrobiły pierogi z serem, a chodziło o pierogi z soczewicą. (śmiech) Trzeba było dzwonić do klientów i pytać, kto weźmie ser zamiast soczewicy, a kto chce zrezygnować z zamówienia. Na naszym wirtualnym targu dajemy 100 proc. gwarancji jakości i zawsze, gdy jedzenie nie spełnia oczekiwań, zwracamy pieniądze kupującym.

Jaki rodzaj żywności sprzedajecie na swojej platformie i czym kierujecie się w doborze dostawców? Muszą spełnić jakieś kryteria, by ich produkty trafiły do Was? Macie jakiś rodzaj produktów, który hodujecie/wytwarzacie samodzielnie?
Na razie mamy dwójkę absorbujących dzieci, firmę do prowadzenia, więc nawet nie mamy czasu pomyśleć o własnym wytwórstwie. Ale może w przyszłości? Kto wie. Na Lokalnym Rolniku można zaopatrzyć się w warzywa, owoce, nabiał, mięso, ryby, wędliny, pyszne przetwory, garmażerkę, dania wegańskie i nie tylko. Nie współpracujemy z dużymi graczami rynku spożywczego, których produkcja ma charakter masowy. Wybieramy drobnych wytwórców i rolników. Zanim dojdzie do kooperacji, odwiedzamy gospodarstwa, pola i zakłady nawet kilkukrotnie, ponieważ chcemy mieć stuprocentową pewność, że produkty są zdrowe, pozbawione konserwantów i ulepszaczy. Chwalimy się, że za każdym produktem na portalu stoi człowiek i jego historia. A my znamy zarówno tę historię, jak i człowieka. Dopuszczamy na platformę tylko te produkty, które bez wahania moglibyśmy dać naszym dzieciom.

(Fot. materiały prasowe Lokalny Rolnik)

Coraz więcej ludzi preferuje żywność o wysokiej jakości, z prostym i naturalnym składem. Jako społeczeństwo zdajemy sobie sprawę, że świadome odżywianie jest bardzo ważne w kontekście nie tylko zdrowia jednostek, lecz także w globalnym wydaniu. Czy wirtualne bazarki, targowiska są jedną z odpowiedzi na problemy współczesnego świata związane także z coraz większą dbałością o ochronę środowiska i kwestią m.in. nadprodukcji żywności?
Absolutnie. W przypadku Lokalnego Rolnika wytwórcy przygotowują i dostarczają tylko tyle produktów, ile zamówią klienci. To eliminuje straty powstające w przypadku stacjonarnych sklepów czy bazarków, gdzie spora część żywności nie zostaje kupiona i najczęściej trafia na śmietnik. Wiem, że nie wszystkie wirtualne targi czy sklepy podające się za zero lub less waste działają na tej samej zasadzie co my. Co do ochrony środowiska – sklepy stacjonarne generują duże zapotrzebowanie na prąd, który jak wiemy, w naszym kraju nie jest wytwarzany w sposób przyjazny planecie. U nas ten element nie występuje. Dodatkowo, dostarczając zakupy transportem zbiorczym według zoptymalizowanych tras, zarówno do pobliskich grup odbioru jak i bezpośrednio do domów, ograniczamy konieczność dojazdu klientów do sklepów, co w rozrachunku ogranicza zużycie paliwa. Dodatkowo wszystkie produkty sprzedawane na platformie wytwarzane są w sposób zrównoważony, nie szkodząc środowisku oraz z poszanowaniem praw zwierząt.

Czy na popularność wirtualnych targowisk i zamawiania zdrowych produktów przez Internet miała wpływ pandemia? Czy ten trend według Was utrzyma się, nawet jeśli kiedykolwiek będziemy w stanie powiedzieć, że życie powoli wraca do „normalności”? Może ta „normalność” będzie wyglądać już zupełnie inaczej?
Myślę, że nigdy już nie będzie tak jak przed pandemią. Nie chodzi tylko o to, że widok opiekunek w masce w przedszkolu u mojego 3-letniego syna zaczyna być zupełnie normalny, a on sam co chwila ma mierzoną temperaturę. Z powodu wymuszonej izolacji coraz więcej osób robi zakupy przez Internet, płaci online. Zakupy są przywożone do domu lub odbieramy je z punktu albo z paczkomatu. Jest nam z tym wygodnie. Zakupy online, wygoda i komfort podczas odbioru stały się nową normą. Z drugiej strony pandemia spowodowała, że coraz więcej osób zwraca uwagę na to, aby ich jedzenie było zdrowe. Dodatkowo sąsiedzka solidarność spowodowała, że poszukujemy produktów lokalnych ze sprawdzonego źródła.

Dotychczas bazary i targi kojarzyły nam się ze stacjonarnym kupowaniem, samodzielnym wyborem produktów, które widzieliśmy „na żywo”. Czy rolnicy, lokalni dostawcy dostosowują się do zmieniających czasów, gdzie coraz więcej kwestii załatwia się online?
Zdecydowanie tak. Pokazuje to coraz większa liczba wytwórców, jak i klientów pojawiających się na Lokalnym Rolniku. Rolnicy i wytwórcy doceniają taką oszczędność czasu. Aby sprzedać taką samą ilość swoich zup czy warzyw na tradycyjnych bazarach muszą stać kilka godzin, a czasem nawet kilkanaście, w różnych dniach i w różnych miejscach. Na Wirtualnym Targu organizują swój stragan wygodnie, z domu lub z biura, a potem muszą tylko przywieźć jedzenie do naszego punktu pakowania. W przyszłości planujemy uruchomić dodatkowo odbiory od rolników i wytwórców, by mogli w 100 proc. poświęcić swój czas na to, w czym są najlepsi: na wytwarzanie pysznego i zdrowego jedzenia.

Czy zdrowe jedzenie jest dużo droższe od tego kupowanego w supermarkecie albo w małym sklepie? Jakich cen można się spodziewać na wirtualnych targowiskach?
Starannie monitorujemy różnice w cenach 45 podstawowych produktów pomiędzy Lokalnym Rolnikiem a supermarketami. W sklepach wielkopowierzchniowych uwzględnione są najtańsze produkty, w większości marek własnych. W listopadzie taki koszyk był o 52 proc. droższy niż w supermarkecie. Docelowo zwiększenie skali oraz działania optymalizujące koszty mogą doprowadzić do różnicy nawet na poziomie 25 proc.

Czy macie w planach jakieś dalsze pomysły? Poszerzenie asortymentu, akcje, które popularyzowałyby działalność takich miejsc jak Wasze Targowisko?
Planujemy rozwój w kilku kierunkach: wzmocnienie świadomości naszych usług w miastach, w których już istniejemy, oraz ekspansję na nowe rynki – w szczególności na duże aglomeracje. Jednym z naszych ważniejszych priorytetów jest również wprowadzenie opakowań wielorazowych w systemie gospodarki obiegu zamkniętego oraz minimalizacja opakowań z tworzyw sztucznych. Chcemy zwiększać dostępność dobrego jedzenia. Od połowy roku dostarczamy już w całej Polsce. Dostajemy wiadomości, że wielu ludzi na to czekało. To dla nas wielki zaszczyt i satysfakcja móc łączyć tradycyjne rolnictwo i wytwórstwo z osobami, które stawiają na jakość na swoim talerzu.

(Fot. materiały prasowe Lokalny Rolnik)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze