fbpx

Gdy kobieta jest szefem

Świat stoi na głowie i wiemy to już od dawna. I co gorsza wiemy już, że stoi nie na męskiej tylko głowie. Są mężczyźni, którym to wcale nie przeszkadza, a nawet chętnie cedują odpowiedzialność na kobiety. Są jednak i tacy, którzy bardzo źle znoszą „babskie rządy”. No, w domu to jeszcze da się to jakoś ukryć, ale w pracy – sytuacja jest poważna.
Czasy, kiedy kobiety potulnie siedziały w domu, słuchały najpierw ojców, potem mężów, a zajmowały się tylko sprzątaniem, kuchnią, rodzeniem, wychowywaniem dzieci i plotkami z innymi żonami – minęły bezpowrotnie. Dzisiejsza kobieta ma swoje aspiracje i ambicje, co przy zachowaniu jej pierwotnej, naturalnej kobiecości czyni ją jeszcze bardziej atrakcyjną. Przemiany społeczne spowodowały, że liczne talenty kobiet mogą się dziś w pełni rozwinąć. Droga zawodowej kariery pań jest teraz szersza i mniej wyboista niż kiedyś. I kobiety wykorzystują te możliwości.

Równość-nierówność

Emancypacja kobiet, jako zjawisko społeczne i kulturowe, wymusiła zmiany w prawie, które niegdyś wyraźnie faworyzowało mężczyzn. Kobiety mają obecnie te same prawa publiczne, co mężczyźni i mało kto wyobraża już sobie inną sytuację (może tylko bardzo, ale to bardzo skrajni konserwatyści i ci, którzy po prostu boją się kobiet chętnie wróciliby do takich rozwiązań ). Tak samo jest w przypadku praw związanych z zatrudnieniem, pracą i karierą zawodową. Prawo daje i na tym polu kobietom zielone światło. Konstytucja RP gwarantuje pracownikom równe prawa z tytułu jednakowego wypełniania takich samych obowiązków, a jakakolwiek dyskryminacja jest niedopuszczalna. Kodeks pracy zobowiązuje pracodawcę do równego traktowania pracowników. Dyskryminacją jest, kiedy pracodawca ze względu na kryterium płci odmawia nawiązania z kimś stosunku pracy, postanawia taką umowę rozwiązać, płaci (np. kobiecie) mniej, choć ma ona te same kwalifikacje, doświadczenie, obowiązki, co inny pracownik (np. mężczyzna) na analogicznym stanowisku.

Tyle litera prawa, a jak wygląda rzeczywistość – widzimy na co dzień. Opinia zależy zresztą od tego, kto ocenia stan faktyczny. Z jednej strony kobiety są coraz bardziej widoczne na kierowniczych stanowiskach w biznesie, polityce, finansach, samorządzie, kulturze itp. i potrafią walczyć o swoje nawet w dziedzinach uznawanych za typowo męskie, z drugiej strony – wiele z nich (szczególnie związanych ze środowiskiem feministycznym) wciąż uważa, że nadal panuje dyskryminacja, a prawo jest albo złe, albo pomijane. Powstało pojęcie „aksamitnego getta”, czyli świata, w którym panie są mniejszością, mówi się też o zjawisku tzw. „szklanego sufitu”, co oznacza, że choć kobiety mają te same prawa, to w pewnym momencie i tak natrafiają na niewidzialne, stworzone przez mężczyzn bariery hamujące rozwój kobiecych karier. Wszystko jest więc pod kontrolą mężczyzn, którzy zgarniają dla siebie to, co najlepsze. Kto ma rację? Nie jest chyba ani tak bardzo źle, ani też wspaniale, ale kierunek przemian jest raczej prokobiecy.

Psychologia kierowania

Kobiety, które pełnią role kierownicze, radzą sobie z tym dobrze: potrafią kierować, dogadywać się z ludźmi, realizować cele firmy. Wiele kobiet ma taki talent, a ten – wsparty sensownym szkoleniem – daje dobre rezultaty i nikt nie ma powodu do obaw, kiedy kobieta przejmie stery. Jednak fenomen kobiety-szefa może też w niektórych sytuacjach oznaczać specyficzne problemy. Jakiego rodzaju? Mówi o tym dr Paweł Fortuna, psycholog z KUL, trener i współwłaściciel firmy szkoleniowej Fortuna i Fortuna.

– Widzę tu dwa rodzaje problemów. Po pierwsze, trudność leży po stronie podwładnych, którym trudno jest pogodzić stereotypową i kulturowo uwarunkowaną uległość kobiet oraz ich rolę opiekunki/matki/kochanki z rolą przełożonego. Mogą przenosić swoje nawykowe sposoby reagowania (utrwalone w rodzinie) do środowiska pracy. Po drugie – trudność leży po stronie kobiety–szefa, która nie jest przygotowana do pełnienia tej roli i stosuje strategie typowe dla systemu rodzinnego – np. prowadzi emocjonalne strategie wywierania wpływu, buduje koalicje, cechuje ją brak jasności w komunikacji, czy chwiejność emocjonalna (niedostateczna kontrola emocji). Jeśli nie ma trudności pierwszego i drugiego typu, to oczywiście wszystko powinno być w porządku – twierdzi dr Fortuna. – Ważne jest przy tym, by kobieta-szef nie starała się być kimś na kształt supermana (czyli superfaceta) i by nie straciła niezwykłego, kobiecego uroku, delikatności, tego wszystkiego, czego w dzisiejszym świecie tak bardzo brakuje – dodaje Paweł Fortuna. Nic dodać, nic ująć…

Szefowa w męskim świecie

Ogólnie więc wiemy, czego mężczyźni mogą się obawiać i co im nie odpowiada, gdy kieruje nimi niewiasta. Rzadko mówią o tym głośno, bo trochę się krępują. Stereotyp ciągle jest mocno zakorzeniony.

A co sądzą o tym kobiety? Mówi kobieta, która z powodzeniem odnalazła się na stanowisku kierowniczym w… serwisie ciężarówek. Agnieszka Głowicka jest menedżerem Serwisu Volvo Truck Center w Gdyni.

– Szefem serwisu samochodów ciężarowych jestem od ponad roku, w branży siedzę już 13 lat. Kiedy zaczynałam, był to głównie świat mężczyzn. W tej chwili – na szczęście – proporcje ulegają zmianie.

Jeśli chodzi o rywalizację, to jest ona wszędzie. Mam czasem nieodparte wrażenie, że dla mnie zdecydowanie wyżej zawieszona jest poprzeczka, i to nie tyle przez moich szefów, ale przez moich kolegów. Myślę, że w kierowaniu ludźmi nie ma znaczenia płeć, ważne zaś są predyspozycje. Dla mnie zarządzanie to ciągłe uczenie się ludzi, każdego z osobna. Kierując zespołem, nie mogę zapomnieć, że każdy jest inny, ma różny potencjał, kwalifikacje, predyspozycje. Moim celem jest umiejętne kierowanie grupą w taki sposób, by była ona najbardziej efektywna. Nie ma też dla mnie znaczenia, którą płcią lepiej się zarządza. Najważniejsze jest zaangażowanie pracowników, rozumienie wspólnej strategii, poczucie przynależności do zespołu – wówczas zarządzanie jest zdecydowanie łatwiejsze. I jeszcze jedna uwaga na temat kobiet w pracy: zgadzam się z opinią, że radzimy sobie lepiej ze stresem, jesteśmy bardziej odpowiedzialne i mamy bardzo unikalną zaletę – jesteśmy wielozadaniowe.

Nieoczekiwana zmiana ról

Kobieta, szef, a sobie radzi. A dlaczego niby nie? Trzeba z ręką na sercu przyznać, że kiedy myślimy o kobietach i mężczyznach na wysokich stanowiskach, kierują nami staroświeckie opinie i przyzwyczajenia. Z czasów patriarchatu przyjęliśmy, że szefowie mężczyźni są urodzonymi przywódcami, szybko podejmują decyzje, są przebojowi i zawsze nastawieni są na rywalizację. Kobiety mają być ich przeciwieństwem, to istoty niezdecydowane, bardzo delikatne, wszystkim się nadmiernie przejmują i miewają humory, są zbyt kruche, by prowadzić firmę czy zarządzać zespołem, często zmieniają zdanie.

Myślenie takie to efekt tradycyjnie przyjętych zróżnicowanych ról, jakie mężczyźni i kobiety mają do spełnienia w społeczeństwie. Mają? Raczej należy powiedzieć – miały. Nikt już dziś nie odważy się powiedzieć, że jeśli kobieta poświęca czas i energię pracy, to automatycznie jest albo samotna, albo jest złą matką i żoną i na pewno nie dba o dom. Za takie opinie można dziś nieźle oberwać…

Z drugiej strony lady

Wszystko fajnie wygląda ze strony kobiety-szefa. Pewnie dlatego, że panie z natury są łagodne, opiekuńcze i ukierunkowane na porozumienie i dialog, i chcą, żeby wszystko dobrze się układało. Ale my mamy jednak hamulce, a nawet gdzieś tam w środku buntujemy się, gdy rządzi nami kobieta. Bywa, że w zwykłej rozmowie z kobietą bywamy speszeni i onieśmieleni, a co dopiero podczas rozmowy z – pardon! – przełożoną.

Dlatego warto zapamiętać sobie kilka istotnych rzeczy, które pomogą w każdej rozmowie z szefową.

  • Pamiętaj, z kim rozmawiasz – zabrzmi to dziwnie, ale osoba przed tobą to nie jest kobieta – to jest szef, z którym wiąże cię tylko relacja służbowa. Żadnych osobistych skojarzeń, zalotnych spojrzeń, minoderii i kokieterii. Na powitanie „męski” uścisk dłoni.
  • Pod żadnym pozorem nie odwołuj się do płci, związanych z nią predyspozycji lub ograniczeń, różnic między kobietą i mężczyzną – jesteście „kolegami z pracy”. W pracy nie ma zagadnień damskich i męskich, są tylko sprawy służbowe i zawodowe.
  • Pamiętaj, o czym rozmawiasz – nie jesteś na spotkaniu prywatnym, a tematem waszej rozmowy jest praca! Nieważne, czy mówisz o planie kwartalnym, podwyżce dla siebie lub załogi, zyskach czy inwestycjach – ważne, żebyś mówił na temat i był do rozmowy przygotowany. Wyhamuj wyobraźnię, skup się na meritum sprawy i niech cię nie rozpraszają dekolt, kolor szminki itp. detale.
  • Bądź śmiały, ale opanowany – patrz przełożonej w oczy (jeśli cię to peszy, patrz na brwi – ty skupisz się na rozmowie, a szefowa nie zauważy tej różnicy), mów wyraźnie, pewnie, nie rób teatralnych przerw. Zachowaj odpowiedni dystans. Pamiętaj: śmiałość nie oznacza braku grzeczności, bezczelności i arogancji!
  • Bądź partnerem w rozmowie – nie stawiaj się w pozycji uległego petenta, ani – tym bardziej – przemądrzałego cwaniaka, który „niejednego szefa już przeżył”. Znaj swoją wartość, ale pamiętaj o hierarchii stanowisk.
  • Nie gestykuluj – jeśli nie musisz niczego pokazywać, „uspokój” ręce, nie trzymaj ich w kieszeni, nie machaj, nie baw się przedmiotami, nie zdejmuj pyłków ze swojej, a tym bardziej jej garderoby, nie trzymaj za łokieć czy ramię.

Jeśli rozmowa z szefową ma dla ciebie szczególnie istotne znaczenie, masz tremę i obawiasz się, że o czymś zapomnisz – zrób sobie ściągawkę, przećwicz dialog przed lustrem lub nawet przed żoną. Lepiej, żeby w domu było trochę śmiechu niż miałbyś dać plamę.

I jeszcze jedna sprawa: już przed samą rozmową zapomnij o męskiej dumie i stereotypach w rodzaju „a co taka baba może wiedzieć”. Otóż – może wiedzieć, wie i zrozumie cię nie gorzej niż facet. Jest w końcu twoim szefem.

Kto jest lepszy?

Kiedy szef facet zdecydowanie i jasno oznajmia swoje zdanie (czytaj: opieprza cię) i wydaje polecenia, nikt się nie dziwi – to normalka. Kiedy w taki sposób zachowuje się szef kobieta – dostaje natychmiast etykietkę megiery, bezdusznej zołzy i – co najgorsze – babochłopa. Tymczasem coraz więcej pań zajmuje wysokie stanowiska w dużych korporacjach i osiągają sukcesy. Czy są zatem gorszymi szefami niż mężczyźni? Kto odpowie na to pytanie i odpowiedź tę udowodni – dostanie pewnie Nobla. Działania kobiet i mężczyzn, ich skuteczność i efektywność mogą być albo dobre, albo złe. Psychologowie zgodni są co do tego, że na kierowniczych stanowiskach świetnym menedżerem może być zarówno kobieta jak i mężczyzna. Ba! Panie ponoć lepiej radzą sobie jako menedżerowie, bo są lepiej zorganizowane, chętniej się uczą, mają szersze spojrzenie na firmę i jej perspektywy. Mężczyźni skupiają się na konkretnym zadaniu i jego wyniku. I kogo tu obsadzić na ważnym stołku?

Na pewno nie powinna się w tej kwestii liczyć płeć, a kompetencje, doświadczenie, wiedza, wyczucie. To oczywistość, ale tak trudno nam się pogodzić często z faktem, że „baba nami rządzi”…

Artykuł pochodzi z serwisu Facetpo40.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze