1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Wyprawa po odwagę

Wyprawa po odwagę

Dzieci wychowane na strachu coraz bardziej się boją. Ale rodzice w końcu też zaczynają się bać, że ich dzieci się boją. Zresztą rodzice boją się wielu innych prawdziwych i wyimaginowanych niebezpieczeństw i przekazują ten lęk dzieciom. Tak narasta spirala strachu. Jak ją przerwać?

Zaczyna się na ogół niewinnie. Mama mówi do czteroletniego Janka: „Jak będziesz ssał smoczek, wypadną ci zęby”. Tata przestrzega dziesięcioletnią Kasię obgryzającą paznokcie: „Bo ci się powykrzywiają palce”. Pani w przedszkolu: „Jak będziecie niegrzeczni, przyjdzie pani dyrektor”. Wszyscy dorośli mają dobre intencje. Postępują w myśl zasady: im bardziej cię nastraszę, tym bardziej będziesz bezpieczny. Potem dziecko słyszy o złodziejach, bandytach, przemocy, terroryzmie, kataklizmach. Zawsze z podtekstami. Po pierwsze: martwię się o ciebie. Po drugie: dzisiaj nikomu nie można ufać. I po trzecie: niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Rodzicom wydaje się, że dzieci traktują te uwagi jak rady dotyczące bezpieczeństwa. W rzeczywistości dzieci odbierają je jako komunikat o treści: nie ufam ci.

Debbie i Mike Gardnerowie, autorzy książki „Jak wychowywać dziecko, aby umiało się bronić”, twierdzą, że wychowanie na strachu nie jest skuteczne, tak jak nieskuteczne jest nauczanie oparte na strachu. Argumentują: jeśli początkującemu kierowcy każemy wciąż skupiać się na negatywnych zdarzeniach, które mogą wydarzyć się na drodze, w końcu do nich dochodzi. Jeśli skoncentrujemy się na nauce techniki jazdy, zachowaniu bezpieczeństwa, na pewno nie wyeliminuje to ewentualnych zdarzeń losowych, ale kierowca o wiele skuteczniej przyswoi wiedzę i w razie zagrożenia będzie umiał się odpowiednio zachować.

Zamiast zatem akcentować nasze obawy, bezbronność i bezradność dziecka, koncentrujmy się na uczeniu odwagi – apelują autorzy. I przekonują, że skupianie się na robieniu tego, co słuszne, a nie na tym, co niesłuszne, zaszczepi w dziecku postawę mocy, pewności siebie i siłę.

Mamy do tego celu bardzo ważne narzędzie – pozytywne komunikaty. Na przykład: „Cieszę się, że jesteś rozsądna i wiesz, że po powrocie ze szkoły trzeba zamknąć drzwi na klucz. Wierzę, że podejmiesz dobrą decyzję”.

Wielu rodziców zareaguje na te słowa sprzeciwem: „Ależ moje dziecko nie podejmuje dobrych decyzji. Nie można mu ufać, że zamknie drzwi na klucz”.

Źródło mocy

Źródłem odwagi waszego dziecka jesteście wy, przekonują Debbie i Mike Gardnerowie, małżeństwo psychologów i zarazem rodzice. Ale odwagi można nauczyć dzięki stawianiu na mocne, a nie słabe strony. Pytanie tylko, co to właściwie jest odwaga? Irena Koźmińska i Elżbieta Olszewska w książce „Z dzieckiem w świat wartości” podają taką definicję: „Odwaga jako wartość moralna jest to podejmowanie trudnych, służących dobru decyzji oraz przeciwstawianie się złu”. Autorzy książki „Jak wychowywać dziecko, aby umiało się bronić” przywołują definicję swojego syna: „Odwaga to stawianie czoła komuś lub czemuś, co może cię skrzywdzić”. Zapytajmy swoje dzieci, co według nich znaczy bycie odważnym. I rozmawiajmy z nimi na ten temat, wykorzystując każdą okazję: sytuację, w której ktoś wykazał się odwagą, książkę, film. Dlaczego to takie ważne? Bo nikt z nas nie wie, kiedy przyjdzie czas próby. Bywa, że tej próbie poddawane są dzieci. Nie da się ich przed tym całkowicie obronić. Jedyne, co można, to wpoić im przekonanie, że bez względu na rodzaj wyzwania znajdą sposób na to, aby sobie poradzić.

Większość rodziców sądzi, że odwagi można uczyć poprzez sport. To jednak nie takie proste. O odważnym zachowaniu nie przesądzają mięśnie, ale charakter. To dlatego dobre szkoły sztuk walki koncentrują się na dyscyplinie, szacunku do przeciwnika, zasadach zachowania, a pierwsze, czego uczą, to sposób, w jaki należy pokłonić się nauczycielowi. Zostało dowiedzione, że w sytuacji zagrożenia decyzje i działania człowieka zależą bardziej od tego, kim jest, niż od tego, co wie. Dlatego odwagę można kształtować przede wszystkim przez kształtowanie charakteru. Jak to robić? Oto kilka sposobów. 1. Dawaj przykład, że należy pomagać innym Dziecko najlepiej uczy się, obserwując nasze postawy. Czy reagujemy, gdy ktoś zasłabnie na ulicy? Co robimy, żeby pomóc obcym w trudnych sytuacjach? Jak traktujemy kogoś przegranego lub rozczarowanego? Kiedy sami stajemy przed trudnymi wyzwaniami, pomyślmy o dzieciach jako o naszych pomocnikach: „Proszę, podaj wodę temu panu”; „Potrzymaj dziadka za rękę”; „Przytul babcię i posiedź z nią”. Zachęcajcie dziecko do pomocy. To świetna okazja do nauki rozwiązywania problemów, okazywania i zyskiwania szacunku. Pomaganie innym daje dziecku poczucie pewności siebie, a to z kolei przygotowuje do niezależnego podejmowania decyzji. Buduje silny charakter, uczy przenosić swoją uwagę z „ja” na „my”.

2. Bądź zdyscyplinowanym rodzicem, a wtedy nauczysz dyscypliny Dyscyplina źle się kojarzy. Trudno ją wyegzekwować, a jeszcze trudniej narzucić sobie. Rodzice usprawiedliwiają nieudane próby dyscyplinowania swoich dzieci: „Nie chcę z nimi walczyć”; „Jestem zmęczony”; „Nie ma mnie w domu, a jak jestem, to nie będę rozstawiał ich po kątach”; „Nie chcę denerwować dziecka”. Takie wymówki prowadzą w ślepą uliczkę – jako rodzice zapłacimy kiedyś za swoje zaniechanie. Bo dyscypliny nie da się wprowadzić znienacka. Kiedy dziecko staje się nastolatkiem, wtedy na ogół jest już za późno. Dyscyplina to systematyczny trening w przestrzeganiu reguł i zasad obowiązujących w rodzinie. Pamiętajmy, że dzieci najlepiej reagują na zasady postępowania tworzone i egzekwowane przez własnych rodziców. Pod warun-kiem że ów kodeks jest spójny, obowiązuje „od zawsze” i jest konsekwentnie przestrzegany także przez dorosłych.

 
3. Pozwól dzieciom samodzielnie radzić sobie z porażkami Kto z nas nie dawał wygrać dziecku w czasie zabawy? Większość rodziców robi to w przekonaniu, że sprawia dziecku radość. Mało kto zdaje sobie sprawę, że załatwia w ten sposób swoje potrzeby emocjonalne. Nie chodzi oczywiście o to, żeby skazywać dziecko na ciągłe porażki w pozbawionej równych szans rywalizacji z rodzicami, ale żeby unikać wybawiania dziecka z każdej opresji. Wiemy przecież z doświadczenia, że porażki są źródłem bezcennej nauki.

Wyprawa po odwagę nie jest prosta i łatwa. Musi obfitować zarówno we wzloty, jak i upadki. Dzieci, których nie pozbawia się możliwości przeżywania porażek, uczą się nieocenionych umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Powinniśmy więc zarówno cieszyć się osiągnięciami dziecka, jak i chwalić je za wysiłek mimo poniesionej porażki. Dobrze jest dzielić się ze swoimi dziećmi opowieściami o własnych porażkach i niedoskonałościach. Historie, które opowiadamy pełni pokory – jako w pewnym sensie trenerzy odwagi – uczą, że porażki da się przeżyć.

4. Pomagaj odkryć dziecku siłę pozytywnego głosu wewnętrznego Żeby dziecko mogło usłyszeć pozytywny głos wewnętrzny, najpierw musi usłyszeć od nas pozytywny język. Zmieńmy słowa z destrukcyjnych na konstruktywne, z pesymistycznych na optymistyczne. Na przykład: „To nie problem, to przygoda”; „Ależ to fascynujące wyzwanie!”; „Nigdy się nie przegrywa, kiedy podejmuje się próbę. Zawsze płynie z tej próby jakaś lekcja”. Kiedy dziecko będzie słyszeć taki język, w końcu samo zacznie go przejmować. Odważny głos wewnętrzny stanie się nieodłączną cechą, którą dzieci będą mogły wykorzystywać poza domem, gdy nie będzie obok rodziców. Jak działa trening odwagi za pomocą pozytywnego przekazu? Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: córka wyjeżdża na wycieczkę z koleżanką i jej rodzicami. Przy pożegnaniu mówimy do opiekunów: „Na pewno wyprawa się uda, jednak w razie jakichkolwiek problemów proszę zwrócić się o pomoc do córki. Jest dzielna i zrobi to, co słuszne”.

Nie powiedzieliśmy niczego, co byłoby nieprawdą. Wszak prawdopodobieństwo, że stanie się coś złego, jest niewielkie (w przeciwnym razie nie posyłalibyśmy córki na wycieczkę). Duże jest natomiast prawdopodobieństwo zaprogramowania dziecka na to, by zareagowało odważnie. Pomyślmy, jak wielką moc generują te słowa. Płyną z nich same korzyści. Dla rodziców koleżanki: bo przyjmujemy, że może wydarzyć się coś niepożądanego, kiedy nasza córka jest pod ich opieką. Ale jeśli pojawi się problem, mogą liczyć na jej pomoc, bo dorośli mogą ufać naszemu dziecku – robi to, co słuszne. Korzyści z tych słów czerpie także dziecko. Publicznie potwierdziliśmy odwagę córki, dyskretnie podkreślając swoje oczekiwania: Bądź pomocna. Rób to, co słuszne. Ufamy ci. Usłyszała też w tym komunikacie, że czasami, kiedy nie ma w pobliżu rodziców, zdarzają się trudne sytuacje. I że nie oznacza to katastrofy.

5. Nagradzaj zachowania, które chcesz wpoić Rodzice często uciekają się do łatwego i skutecznego na krótką metę motywowania swoich dzieci poprzez groźby: „Jak będziesz tam chodzić, wpadniesz w kłopoty”; „Jak wrócisz późno, coś ci się stanie”. Dzieci wychowane w atmosferze zagrożeń przyjmują następujące przekonanie: niczego nie umiem zrobić jak należy. Tymczasem, jak dowodzą psychologowie, najefektywniejsze narzędzie motywujące dzieci to nawiązanie z nimi relacji opartych na zaufaniu. Okazuje się, że zamiast grozić, lepiej wzmacniać pozytywne zachowania. Oczywiście, trzeba przy tym wykazać się pomysłowością i pokazać dziecku korzyści płynące z takiego postępowania. Zwracać uwagę na to, co dziecko sobie ceni, a potem zachęcać, aby zdobywało to kawałek po kawałku.

Bycie odważnym nigdy nie jest łatwe. Ucząc dziecko odwagi, wyznaczamy mu trudniejszą drogę. Ale zarazem dajemy coś bezcennego – poczucie pewności siebie i siłę.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze