Nie lubię mojego dziecka…

123rf.com

Nie lubię mojej córki. Nie lubię jej czesać, ubierać. Mówią, że jest pocieszna,
ale mnie nie bawią jej powiedzonka, mówią, że mądra i sprytna, ale mnie to nie cieszy. Mówią, że jest śliczna, a ja widzę tylko, że bluzka wylazła jej z rajstop.

Grom z jasnego nieba
Prosto w macierzyńskie tabu. Trafiłam w sieci na liczne fora kobiet niekochających własnych dzieci i jestem głęboko poruszona. Zastanawiam się, jak to ze mną było. Nos wycierałam bez obrzydzenia? Wytrzymywałam z uśmiechem wrzaski i sikanie na okrągło? O Boże, przypominam sobie, że gdy moja półtoraroczna córeczka po raz dziesiąty uderzyła mnie w twarz, oddałam jej, i dopiero to poskutkowało. A więc? Nie byłam dobrą matką…
Ale przecież kocham ją całe życie, nieraz nawet mam wrażenie, że od początku świata! „Pięć minut temu wpisałam w Google hasło: nie znoszę własnej córki, i znalazłam to forum” – pisze 34-letnia Złamatka. A dalej wyznaje, że nie potrafi kochać swojego dziecka, choć bardzo się stara. Idąc tym tropem, znalazłam się w bardzo smutnym świecie i zobaczyłam tłum nieszczęśliwych, pełnych poczucia winy kobiet, którym nie udało się w miłości – w miłości do dziecka… Internetowa anonimowość dała im szansę szczerej spowiedzi, ale także naraziła na potępienie, a nawet agresję. Nie chodzi o baby bluesa, o depresję poporodową. Chodzi o trwające długo zaburzenie emocjonalne, którego przyczyny trudne są do wyjaśnienia. A skutki – katastrofalne dla matki i dziecka.

„Ona ma 12 lat – pisze jedna z matek – i mam jej naprawdę dosyć. Jestem zmęczona i zniechęcona do dalszego wychowywania jej. Nie umiem do niej dotrzeć ani rozmawiać z nią. Codziennie się kłócimy. To już jest nie do zniesienia. Nie wiem, co robić, wiem, że ze mną musi być coś nie tak. Nie czuję do niej miłości”. Inna z kobiet wyznaje: „Mam ośmioletnią córkę i wiem, że jej nie kocham. Wszystko, co się wiąże z moją córką, jest dla mnie przymusem. Nawet głupi buziak jest udawany”.„Ja swojego dziecka nienawidzę, a siebie najbardziej, że się zdecydowałam na macierzyństwo. Po ilości komentarzy i pozycjonowaniu tej strony w wyszukiwarce Google widać, że nie jestem odosobnionym przypadkiem… Co zrobić, by to zmienić? Pomóżcie” – podpisane nickiem: beznadziejna matka. A matka zołza pisze: „Jestem rozczarowaną matką siedmioletniego chłopca. Jest bardzo pobudliwy i mam go dość. Pewnie czuje moją niechęć i tym bardziej się narzuca. Nie wiem, co robić. Mam wyrzuty sumienia, żałuję, że go urodziłam. Był planowanym dzieckiem, ale teraz mam ochotę oddać go do domu dziecka. Cieszę się, że nie wpakowałam się w drugie dziecko. Chyba bym się zabiła”. Któraś pisze, że czasem ogarnia ją

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »