fbpx

„Kurczę blade” i „Smok ze smoczej jamy”

Kto z łezką w oku wspomina bajki Wandy Chotomskiej, niech w te pędy biegnie do księgarni. Dostanie kultowe już „Kurczę blade” i „Smoka ze smoczej jamy”.
Oba tytuły wypuściło Wydawnictwo Babaryba. Znam przynajmniej trzy powody, dla których warto je mieć:

1. Bajki Wandy Chotomskiej to po prostu bajkowy „must”. Opowieść o biednym kurczęciu, które wyskoczyło z jajka i nie dało się zjeść głodnemu dziadkowi, można odczytać jako sensacyjną wręcz historię o dzielnym kuraku, ale też jako przypowieść wegetariańską. W wersji drugiej tłumaczymy naszemu maluchowi, dlaczego chronić należy każde życie, także to braci mniejszych. W historii o smoku trzeba będzie pozostać przy sensacyjnej warstwie poznawczej i walorach rozrywkowych książeczki – doszukiwanie się drugiego dna i metafory smoka może dla dziecka okazać się zbyt skomplikowane. Ale zabawa przy tej bajce i tak jest przednia.

2. Rysunki Edwarda Lutczyna. Nie ma takiej osoby w moim pokoleniu, która nie rozpoznałaby kreski tego uwielbianego przez czytelników rysownika. I kurczę blade, i smok to dzieła jego autorstwa. Tu tłumaczenie mojego zachwytu warstwą wizualną uważam za zbędne.

3. Wydanie. Obie książeczki są małe, poręczne, a kurczę dodatkowo wydane zostało w wersji ekskluzywnej, kartonikowej, więc spokojnie można dać je do ręki naszemu dziecięciu, bez obaw, że od razu pognie. I wreszcie, co ciekawe i warte uwagi – obie książki mają swoją wersję angielską. Dlatego polecam szerzenie polskiej literatury pięknej za granicami państwa i wysyłanie rodzinie tudzież przyjaciołom anglojęzycznym na prezenty. Powinni być zachwyceni. Ja jestem.