1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Odżywianie dzieci - zaburzenia

Odżywianie dzieci - zaburzenia

123rf.com
123rf.com
Wakacje są takim momentem chwilowego spowolnienia, kiedy warto zastanowić się nad funkcjonowaniem, nie tylko żywieniowym, naszej rodziny.

Nikt z nas nie jest doskonały. Zdarza się, że w codziennym zabieganiu coś się wymyka spod kontroli i idzie „nie tak″. Zapominamy o drobiazgach, takich jak np. spokojne zjedzenie śniadania. A przecież życie w znacznej mierze składa się z drobnych zdarzeń. Może warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić, jak możemy zwiększyć komfort naszego życia, jak zmodyfikować jego styl, żeby mieć poczucie spokoju i zadowolenia. Jednym ze sposobów troski o dobrostan jest dbanie o odżywianie dzieci i nasze własne.

Zaburzenia odżywiania u dzieci

Tadek - Niejadek

Znam sytuację, kiedy niejadka do karmienia sadzano na motorze. W kolejnej odsłonie tego absurdu motor wylądował w kuchni, a w następnej - w tej kuchni został „odpalony”, aby tylko słodki chłopczyk zjadł kolejną łyżkę zupy!

Bywa różnie - są dzieci, które jedzą niewiele, a na dodatek mają tylko kilka ulubionych potraw. Bywa, ku przerażeniu rodziców, że odmawiają jedzenia warzyw albo owoców. W takich sytuacjach wielu rodziców daje się „wkręcić"  w spiralę strachu. Obawiają się, że takie odżywianie dziecka dziecko wpłynie negatywnie na jego rozwój, więc uciekają się do najróżniejszych sztuczek: przekupstwa, odwracania uwagi itp, żeby tylko dziecko zjadło kolejną porcję.

Kilkuletni człowiek ma niewiele obszarów, w których może decydować o sobie samym. Ubierany w to, co kupują mu rodzice; zabierany na wizyty, które wybierają rodzice; mieszkający w pokoju, który urządzili rodzice.... Nagle odkrywa, że jest kawałek rzeczywistości, którą on rządzi - jedzenie. Odmawia, grymasi, a rodzice szaleją: proszą, przekupują, zagadują, błagają. A mały człowiek ma poczucie, że w końcu rządzi światem. W takich momentach trzeba sobie powiedzieć stop.

Dokładna analiza jadłospis malucha często pokazuje, że stwierdzenie „on nic nie je" nie jest prawdą. Bo tu mała przekąseczka, tam jogurcik, potem ciasteczko i  w ciągu dnia nazbiera się tego sporo. Tylko brakuje „zwyczajnych" posiłków.

Różne są techniki pracy z niejadkiem, ale warto wspomnieć o tych podstawowych:

  • przestrzeganie wyraźnego podziału na posiłki (4-5 dziennie);
  • jedzenie wspólnie z dzieckiem przy stole;
  • takie budowanie menu, żeby np. zawsze we wspólnie jedzonym posiłku znalazło się coś, co dziecko aktualnie lubi jeść (nawet jeżeli to będzie tylko sam makaron);
  • nieprzygotowywanie odrębnych dań!
Krok po kroku sami lub z pomocą specjalisty możemy przetrwać w domu z niejadkiem, pozbyć się lęków o zdrowie dziecka i pomóc mu przepracować pierwsze bunty. Ważne, żeby dotrzeć do przyczyn zaburzeń, bo tylko wtedy można trwale wpłynąć na zmianę zachowania.

Dziecko z nadwagą

Ten drugi problem, czyli nadwaga dotyka coraz większą liczbę dzieci w Polsce. Jest to wynik wielu czynników. Wszechobecność słodkich i słonych przekąsek, kuszące gadżetami fast foody czy wreszcie pośpiech i nadmierne sięganie po gotową, wysoko przetworzona żywność.

Co zrobić, jeżeli przeoczyliśmy krytyczny moment i nasze dziecko ma nadwagę, może nawet jest otyłe? Rozwiązaniem jest nie tyle odchudzanie dziecka, ale dużo głębsze zmiany. Nie wystarczy zmienić jadłospisu naszego dziecka. Warto przeanalizować styl życia calej rodziny. Zaczynając od listy zakupów, menu na cały tydzień, sposobów przygotowania posiłków, aż po ich zjadanie. W swoich doświadczeniach we współpracy z rodzicami przepracowujemy wspólnie z dietetykiem zawartość lodówki i kuchennych szafek, podpowiadamy, czym smacznym zastąpić chipsy albo batoniki. Uczymy zdrowo i sprawnie przygotowywać posiłki z mało przetworzonych produktów. Na koniec uczymy dobrze jeść. Przy wspólnym stole, bez pośpiechu, z czasem na rozmowę. Przypatrujemy się rozkładowi dnia, podpowiadamy atrakcyjne dla całej rodziny formy ruchu, które na chwilę oderwą wszystkich od telewizyjnych kanap. Dziecko z nadwagą (poza wyjątkowmi sytuacjami zaburzeń o charakterze somatycznym) najczęściej jest odbiciem niewłaściwych zachowań żywieniowych lub relacji wszystkich domowników.

Zarówno w przypadku niejadka, ale jeszcze mocniej w przypadku dzieci z nadwagą - warto skorzystać z pomocy specjalistów, którzy pomogą poradzić sobie z problemem. Otyłość w przyszłości może być nie tylko przyczyną chorób, ale też problemów natury psychologicznej, takich jak: niska samoocena, trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych, kompleksy. Wiele trudności w rodzinie - również tych związanych z zaburzeniami odżywiania u dzieci - wynika ze złych nawyków, problemów w komunikacji czy nieprawidłowych wzorców. Nie musimy ze wszystkim radzić sobie sami. Warto czytać, pytać i prosić o pomoc. Dzięki temu zyskamy bezcenny czas i przyspieszymy wdrożenie dobrych zasad/praktyk.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Uzależnienie od słodyczy. Coraz więcej osób traci kontrolę nad „cukrowym” nałogiem

Jedzenie słodyczy - nałóg naszych czasów, coraz trudniejszy do opanowania i niebezpieczny dla zdrowia. Prowadzić może do rozwoju insulinooporności i cukrzycy. Świadczy o tym, jak bardzo nie umiemy radzić sobie ze stresem (fot. iStock)
Jedzenie słodyczy - nałóg naszych czasów, coraz trudniejszy do opanowania i niebezpieczny dla zdrowia. Prowadzić może do rozwoju insulinooporności i cukrzycy. Świadczy o tym, jak bardzo nie umiemy radzić sobie ze stresem (fot. iStock)
Słodycze lubi prawie każdy. Coraz częściej spotykamy się jednak z problemem silnego uzależnienia, gdy „ochota na coś słodkiego” przechodzi w kompulsywne objadanie się. Kiedy tracimy kontrolę nad umiłowaniem do słodkości i wpadamy w „lepkie” sidła nałogu? – O coraz bardziej powszechnym zjawisku cukrowego uzależnienia mówi Mikołaj Choroszyński, psychodietetyk, autor książki „Uzależnienie od słodyczy - skuteczne narzędzia do zmiany nawyków”.

Jak poważnym problemem jest uzależnienie od słodyczy? Z czym spotyka się Pan na co dzień w swojej pracy psychodietetyka? Problemem ten dotyka osób w każdym wieku. Zauważyłem, że szczególnie zaognił się w czasie lockdownu, kiedy w marcu ludzie zamknięci w domach przestali radzić sobie ze stresem. Moje materiały odnośnie uzależnień od cukru, czy słodyczy zyskały znaczną popularność, a w ankietach większość osób zgłosiła mi, że cukier i słodycze oraz żywność komfortowa są dla nich poważnym zagrożeniem. Sam zauważyłem na swoich social mediach bardzo wzmożoną aktywność i dużo zapytań odnośnie tego, jak poradzić sobie z problemem uzależnienia, stąd też rozwiązaniem jest moja książka.

Przytoczyć mogę tutaj mój post, w którym zapytałem zebranych osób, czy uważają, że słodycze są dla nich problemem… i w przeciągu 2 godzin otrzymałem około 500 komentarzy. Niektóre z nich były naprawdę emocjonalne i chwytające za serce. To utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że podjąłem dobrą decyzję, aby wyciągnąć dłoń do osób potrzebujących, które często nie znają drogi wyjścia z błędnego koła.

„Mam problem i to poważny. Jak jem słodkości to nie panuję nad tym. Chowam się przed mężem, córkami. Czekam tylko na okazję, włącznie z nocami…” – wypowiedź internautki
Czy mamy jakieś wiarygodne statystyki i badania z ostatnich lat w kwestii uzależnienia od cukru, na które warto się powołać? Kiedyś nikt nie uważał tego za problem... Faktycznie, kiedyś niewiele się o tym wspominało, ale nasze środowisko zmieniło się znacznie w przeciągu ostatnich 30 lat. Żywność wysoko przetworzona i komfortowa atakuje nas z reklam i stron internetowych. Wszechobecny stres i napięcie oraz brak sposobów radzenia sobie z trudnymi emocjami powodują, że łatwo jest sięgnąć po coś działającego doraźnie. W tym miejscu pojawiają się słodycze.

Nie mamy co prawda dokładnych danych statystycznych, jednak obserwuję tu pewną tendencję. Dobrze ją widać na przykładzie rozwoju insulinooporności. Szacuje się, że insulinooporność w najbliższych latach może dotknąć nawet 70% społeczeństwa. Natomiast nieleczona, w przeciągu 20-30 lat, może zamienić się w pełno wymiarową cukrzycę drugiego typu oraz szereg chorób metabolicznych, niezwykle niebezpiecznych dla zdrowia.

Problem uzależnienia od cukru jest tak istotny, że wszystkich pacjentów nie jestem w stanie przyjąć. Dlatego od maja prowadzę webinary na temat uzależnienia od słodyczy, przedstawiając skuteczne narzędzia do zmiany nawyków. Staram się, aby proces ten był łatwy i przyjemny. W moim przypadku bardziej przypomina on grę polegającą na poszukiwaniu sposobów i prowadzeniu pamiętnika.

Co powoduje, że tak łatwo uzależniamy się od cukru? Czy jednym z powodów jest to, że cukier obecnie dodawany jest do większości produktów? Smak słodki jest pierwszym smakiem jaki poznajemy dostając pokarm od mamy. W tym wypadku cukier dodawany do produktów spożywczych jest wynikiem naszego pożądania smaku słodkiego, a nie powodem dlaczego go pożądamy. Wystarczy nawet niewielka ilość dodana do produktów wytrawnych, by pobudzić zmysły odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności. Nasz organizm bazuje na glukozie, czyli cukrze prostym bez którego nie ma życia. Glukoza jest nam tak niezbędna, że potrafimy ją wytworzyć nawet z innych substratów, takich jak białka czy tłuszcze. Nawet w trakcie głodu organizm zawsze zachowuje odrobinę cukru, aby zasilać mózg i erytrocyty, czyli czerwone komórki krwi.

Mamy poza tym dobrze wykształcony sensor smaku słodkiego, stąd też dodaje się cukier do różnego rodzaju produktów, nawet tych wytrawnych, żeby podbić ich smakowitość, a nas pobudzić do zjedzenia większej ich ilości. W niektórych badaniach na zwierzętach cukier i pożądanie smaku słodkiego były silniejsze od narkotyków, takich jak metamfetamina czy kokaina, a zwierzęta wybierały częściej wodę, która była z rozpuszczoną glukozą niż z narkotykiem.

Jak wygląda mechanizm uzależnienia? W przypadku alkoholu, czy narkotyków mamy do czynienia ze stanem odurzenia. Palacz wchodzi w stan lekkiej euforii i ukojenia.  A co nam daje cukier? Mechanizm uzależnienia od słodkich produktów jest bardzo podobny do uzależnienia od alkoholu czy narkotyków. Cukier oddziałuje na mechanizmy nagrody bardzo silnie, więc wydziela produkcję dopaminy - ważnego neurotransmitera, który odpowiada za utrzymanie naszej motywacji. System ten jest również zaangażowany w powstawanie uzależnienia. Dostarczając substancję psychoaktywną wyzwala się całą kaskadę endorfin dających nam niesamowite uczucie przyjemności. Jednak z  czasem układ nerwowy staje się odporny, więc dawka zaczyna wzrastać, aby dać ten sam poziom przyjemności…  czyli mamy tutaj znowu bliźniaczy mechanizm, jak w przypadku uzależnienia od innych substancji.

„Dla mnie słodycze stały się problemem, który spędza mi sen z powiek. Mówię często o sobie, że jestem gorsza od alkoholika. Jak idę w tango, to niekiedy 2-3 tygodnie jem tylko słodycze, od rana do wieczora.” – wypowiedź internautki
Opinie, którymi dzieliły się ze mną niektóre osoby, były naprawdę poruszające. Część osób jest w stanie powstrzymać się od cukru, zrobić sobie cukrowy detoks. Jednak później, jeśli chociaż kęs słodkiego pojawia się w ich diecie, wpadają w ciąg, który może trwać tygodniami lub nawet miesiącami. Zupełnie jak alkoholik po pierwszej lampce czy kieliszku. Spotkałem się z przypadkami osób, które w takim ciągu potrafią od rana do wieczora jeść same słodycze. Dziennie kilka tabliczek czekolady i jakieś ciasteczka, nie jedząc żywności konwencjonalnej. Żadnej kanapki, żadnego warzywa, nic.

Czy częściej uzależniają się kobiety, czy mężczyźni? Jest to wyjątkowo interesujące pytanie, ponieważ sam szukam na nie odpowiedzi. Zauważyłem, że większość osób, zgłaszających się do mnie lub biorących udział webinarach, to blisko w 95% kobiety. Praktycznie wszystkie 500 komentarzy pod moim postem było napisanych przez kobiety. Z pewnością zachodzą pewne różnice w fizjologii mężczyzn i kobiet, to też zauważa się w przypadku uzależnienia od alkoholu czy nikotyny (kobiety mają większe skłonności do uzależnień według niektórych badań). Natomiast ja zastanawiam się, czy kobiety po prostu nie szukają części pomocy opowiadając o swoim problemie. Mężczyźni są bardziej skryci, a w naszym społeczeństwie mężczyźni nie potrafią opowiadać otwarcie o swoich emocjach i potrzebach… co też przekłada się na długość życia (statystycznie żyją około 8 lat krócej niż kobiety). Różnice te zacierają się w krajach wysoko rozwiniętych, gdzie panuje większa świadomość. Tak więc problem może dotyczyć również mężczyzn, tylko, być może, nie ma społecznego pozwolenia na to, aby mężczyzna otwarcie mówił o swoich słabościach.

Niektórzy wybierają tak zwane „zdrowe rozwiązania”: miód, syrop daktylowy lub inny, ksylitol – czyli zdrowsze zamienniki, niby pod kontrolą, ale tak naprawdę pokazują, że ze słodkiego smaku po prostu nie mogą czasem zrezygnować… Zawsze lepsze rozwiązanie będzie miało również lepsze korzyści dla zdrowia. To, że łakniemy smaku słodkiego jest faktem. W książce opisuję zasadę 80/20: jeżeli zadbamy odpowiednio o swoje żywienie to nawet, gdy produkty przetworzone będą stanowiły 20% kaloryczności diety, organizm jest w stanie to obciążenie wytrzymać. Nasze zalecenia żywieniowe wskazują, żeby ilość cukru w diecie nie przekraczała 10%, co dla przeciętnej osoby wynosi około 50 g. (czyli równowartość czterech łyżek cukru lub dwóch łyżek miodu)… a weźmy pod uwagę fakt, że cukier dodawany jest również do produktów, które normalnie konsumujemy, takich jak płatki śniadaniowe, sosy, dressingi, gotowe dania garmażeryjne, czy jedzenie serwowane na mieście. Cukier pojawia się w napojach, jogurtach, nawet w wędlinach znajdziemy dodatek cukru. U niektórych pacjentów, z którymi współpracuję, całkowita rezygnacja jest jedynym wyjściem, żeby wyrwać się z nałogu. U innych wystarczy więcej samokontroli.

„Dopóki nie musiałam przestać jeść ich całkiem, nie sądziłam, że jestem uzależniona. Przy odstawianiu był problem. Walczyłam kilka razy, po kilka tygodni, miesięcy…” – wypowiedź internautki
W swojej książce „Uzależnienie od słodyczy” porusza Pan temat wychodzenia z nałogu i odzyskiwania kontroli nad nawykami żywieniowymi. Jak można z tego wyjść? Proponuję mój autorski 5-stopniowy model zmiany nawyków żywieniowych FitMIND, gdzie przechodzimy przez 5 etapów. Etap pierwszy to zatrzymanie procesu, etap drugi to odzyskanie kontroli nad zachowaniem, etap trzeci to zmiana zachowania i dopiero etapem czwartym jest wprowadzenie indywidualnego modelu odżywiania. Z kolei etap 5, moim zdaniem najważniejszy, to utrzymanie nowych nawyków. Warto zwrócić uwagę na to, ile osób jest w stanie zrzucić kilogramy, albo zrezygnować z cukru, jednak dlaczego prawie nikt nie jest w stanie tego utrzymać? Jeżeli mamy ograniczone zasoby, energię i czas to warto skierować na ten ostatni etap szczególną uwagę rozpoczynając współpracę ze specjalistą. Natomiast wiele osób, zaczynając zmianę i chcąc zrezygnować z cukru czy słodyczy, zaczyna od razu od diety. Więc przeskakują trzy pierwsze etapy! Bez przejścia poprzez poszczególne stopnie nie ma możliwości trwałej zmiany nawyków i wyeliminowania słodyczy na dobre, a właściwie do odzyskania nad nimi kontroli, bo to jest celem całej terapii.

Na jak długą pracę nad sobą trzeba się przygotować rzucając „słodyczowy” nałóg? Ile czasu trwa proces wychodzenia z nałogu? Ma Pan liczne doświadczenia w pracy z takimi osobami. Uważa się, że im dłużej trwa niechciane zachowanie, tym więcej czasu będzie trzeba przeznaczyć, aby z niego całkowicie zrezygnować. Tak więc na pierwszy etap potrzeba około dwóch miesięcy, lecz żeby go utrwalić potrzeba jednego miesiąca na każdy rok trwania niechcianego nawyku. Tak więc, jeżeli od pięciu lat słodycze są problemem to będzie potrzeba 2 miesięcy wychodzenia + 5 miesięcy utrzymania - czyli regularnej pracy, aby trwale pozbyć się tego nawyku. Wiem, że wydaje się długo, dlatego przedstawiam sposoby na to, aby praca nad nowym nawykiem była ekscytująca i pełna zabawy. Można dobierać różne rozwiązania, żonglować nimi i wszystko notować w dzienniku, aby znaleźć najlepszą drogę dla siebie. Wiedzę z książki przekazuję też od maja na webinarach, które są praktycznym rozwiązaniem pokazującym jak wprowadzić nawyk w życie. Dodatkowo prowadzę grupę „uzależnienie od słodyczy - skuteczne narzędzia do zmiany nawyków”, w której wzajemnie sobie pomagamy i dzielimy się swoimi trudnościami oraz sukcesami. Grupa prężnie się rozrasta, więc serdecznie zapraszam wszelkie osoby, które szukają pomocy lub wsparcia.

„Potrafię wyjść do sklepu po np. sól, a wrócić z torbą słodyczy…” – wypowiedź internautki
Co może być skuteczną motywacją dla cukrowego nałogowca, żeby wyjść z uzależnienia? Hasło „Zdrowie”, jak wiadomo, nie działa na każdego… Przede wszystkim potrzebna jest wiedza i świadomość. Zdrowie może być tylko pustym hasłem, lecz jeżeli poznamy, co kryje się po drugiej stronie - z pewnością dokonamy właściwych wyborów, aby chronić nasze zdrowie i nasze życie. W imię zasady, że lepiej być zdrowym biedakiem niż schorowanym milionerem. Jak mawiał pewien indyjski filozof odnośnie palenia papierosów „możesz palić papierosy, lecz proszę cię, rób to świadomie. Jeżeli ze świadomością będziesz palił każdego papierosa to nie rzucisz palenia, bo rzucane palenie ma tendencję do powrotu. Paląc świadomie papieros sam wypadnie z ręki”. Badania to potwierdzają, że wystarczy przed posiłkiem zastanowić się, chociaż przez chwilę, jak wpłynie on na moje zdrowie? Czy jedząc słodycz nie pozbawiam  się możliwości zjedzenia czegoś dużo bardziej odżywczego, regenerującego i wspierającego pracę mojego organizmu? W końcu jesteśmy tym, co jemy.

Fragment książki „Uzależnienie od słodyczy”

...Mechanizm ten może wyglądać następująco. Nie wysypiasz się tyle, ile potrzebujesz. Organizm odczuwa zmęczenie jako stres, więc sięgasz po coś na ząb, by złagodzić nieprzyjemne objawy. W wielu badaniach potwierdza się, że nawet godzina snu mniej, wiąże się z większą zachcianką na słodycze i jedzenie komfortowe oraz większą ilością spożywanych kalorii. Różnice były spore, średnio sięgały 385 kcal dziennie! Ponadto wiele osób konsumuje dodatkowe kalorie całkowicie podświadomie. Przeważnie w postaci smakowitych dodatków lub przekąsek. Czasami w ciągu dnia skuszą się na jakąś słodycz w przelocie lub wieczorem chapną coś w kuchni na stojąco. Co ciekawe zapytani później, nawet tego nie pamiętają.

Tak więc przykładowy dzień po krótszej nocy może wyglądać Tak: Rano nie mamy energii, aby wstać, przesuwamy moment wyjścia z łóżka do ostatniej chwili. W ciągu dnia jeszcze wszystko jest ok. Można ratować się kawą, herbatą czy energetykiem (pamiętajcie, że herbata jest również mocnym stymulantem!). Często w ciągu dnia stymulanty działają tak skutecznie, że nie odczuwamy efektów niedospania. Problem zaczyna się wieczorem. Po całym dniu w pracy czy szkole wracamy do domu i całkowicie puszczają wszystkie hamulce. Nie ma już wystarczająco siły na trzymanie mentalnej gardy, a siły nie ma, bo noc była zarwana... Wracając więc do domu, wieczorem zaczyna się uaktywniać syndrom szperacza-podjadacza.

Błędne interpretowanie sygnałów płynących z naszego organizmu i nieumiejętność prawidłowego nazywania emocji ma też swoją fachową nazwę - aleksytymia. Aleksytymię można porównać do daltonizmu. W jednym zaburzeniu nie rozpoznaje się kolorów, nie można więc dokładnie opisać tego, co się widzi. W drugim zaburzeniu, nie można trafnie opisać tego, co się czuje, więc trudno znaleźć prawidłowe sposoby na poprawę samopoczucia...

Mikołaj Choroszyński jest magistrem żywienia i dietetyki oraz absolwentem studiów podyplomowych na kierunku psychodietetyka (Uniwersytet SWPS), obecnie w trakcie doktoryzacji z nauk medycznych. Jest wykładowcą akademickim w Wyższej Szkolenie Inżynierii i Zdrowia w Warszawie i Warszawskiej Uczelni Medycznej im. Tadeusza Koźluka oraz właścicielem poradni dietetycznej Bdieta. Specjalizuje się w dietetyce klinicznej. Jest także autorem pierwszej na polskim rynku książki o diecie przeciwdziałającej chorobom neurodegeneracyjnym „Dieta MIND. Sposób na długie życie”. Od maja 2020 prowadzi darmowe webinaria i grupę wsparcia w zakresie radzenia sobie z uzależnieniem od tzw. comfort foods (słodycze, fast food, słone przekąski).

  1. Zdrowie

Problem otyłości - kilka faktów

Przyczyn otyłości może być wiele. Jednak bez względu na to, czy są to przyczyny hormonalne, psychologiczne, czy dotyczące złych nawyków, otyłość powinno się leczyć. (Fot. iStock)
Przyczyn otyłości może być wiele. Jednak bez względu na to, czy są to przyczyny hormonalne, psychologiczne, czy dotyczące złych nawyków, otyłość powinno się leczyć. (Fot. iStock)
Nie możemy zapominać, że to, jak się ze sobą czujemy, wpływa też na to, ile i co jemy, a także jak wyglądamy. I na odwrót. Coraz częściej, badając przyczyny otyłości, mówi się o jej psychologicznych aspektach.

Paweł Droździak, psycholog i psychoterapeuta, uważa, że otyłość ma olbrzymi związek z płcią i statusem: bogaty mężczyzna tyje, bogata kobieta chudnie, biedny mężczyzna chudnie, a biedna kobieta tyje.

Pierwsze źródło otyłości jest wspólne dla obu płci i wiąże się ze sposobem regulacji emocji w rodzinie pochodzenia – twierdzi Droździak. – Wiele matek okazuje dziecku uczucia poprzez jedzenie. Karmienie jest sposobem uspokajania, okazywania miłości, przepraszania, pocieszania. Jest sposobem na wszystko. Jeśli czuję się samotny, opuszczony – to muszę czymś tę pustkę zapełnić, czyli coś zjeść. No i mamy błędne koło, bo jedzenie ponad miarę prowadzi do otyłości, ta do kompleksów, a kompleksy do frustracji, która jest regulowana przez jedzenie.

Jak zauważa prof. dr hab. n. med. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, także w samym nazewnictwie, np. sformułowaniu „walka z otyłością” czyha psychologiczna pułapka, bowiem walka oznacza krótkotrwałą mobilizację, by uzyskać szybki efekt, podczas gdy leczenie otyłości to powolny proces. – Jeżeli człowiek podchodzi do problemu otyłości jak do walki, to zawsze będzie przegrany. Nawet jeśli schudnie, będzie miał poczucie krzywdy wynikające z faktu rezygnacji z wielu przyjemności. W związku z tym prędzej czy później do nich powróci. Z kolei jeśli nie schudnie, to ma tak silne poczucie porażki, że zaczyna zajadać stres.

Chorobę się leczy

Ci, których dotknęła otyłość, powinni uzbroić się w cierpliwość i podejść do swoich nadprogramowych kilogramów nie tylko jak do problemu natury estetycznej, ale też jak do choroby, z której wyjście zajmie więcej niż kilka miesięcy. Dobrze byłoby też rozważyć, czy otyłość nie jest objawem głębszych problemów – zdrowotnych albo natury psychologicznej. Żeby rezultat był trwały, należy nie tylko zmienić tryb życia,nawyki żywieniowe, ale i sposób myślenia o świecie i o sobie samym. Być pod stałą opieką lekarzy, samemu też troszczyć się o siebie.

Potrzebne są kompleksowe i długoterminowe działania, by zdezorientowany pacjent nie pogubił się w zaleceniach – mówi prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz. Uważa też, że powinna powstać specjalizacja dedykowana otyłości, bo lekarze często rozpoznają u swoich pacjentów cukrzycę czy nadciśnienie, ale o otyłości rozmawiają niechętnie, w obawie, że urażą pacjenta albo zwyczajnie nie wiedzą, jak mu pomóc, bo nie ma, póki co, leku na otyłość, który można przepisać na receptę.

Kilka faktów na temat otyłości

1. Otyłość może prowadzić do innych chorób, takich jak: cukrzyca, nadciśnienie, choroby serca, problemy ortopedyczne, przewlekłe choroby żylne, nowotworowe, zaburzenia ruchu i inne. Dochodzą do tego problemy ginekologiczne, seksualne, położnicze. Choroby, które często określa się schorzeniami towarzyszącymi otyłości, są jej powikłaniami. BMI powyżej 35 świadczy o II stopniu otyłości, a powyżej 40 to otyłość skrajna. Aż 80 proc. chorych ze wskaźnikiem masy ciała powyżej 35 BMI ma liczne powikłania zdrowotne.

2. W Polsce na otyłość choruje blisko 8 mln osób (21% według ostatnich danych CBOS). Wskazanie do leczenia operacyjnego (operacja bariatryczna, czyli polegająca na zmniejszeniu żołądka) ma około 0,5 mln pacjentów (z tzw. otyłością patologiczną).

3. Na otyłość częściej chorują mężczyźni. Jednak to głównie kobiety zgłaszają się do lekarza (70 proc. wszystkich operacji bariatrycznych). Może to być wynikiem tego, że otyłość wśród mężczyzn jest bardziej akceptowana przez społeczeństwo.

  1. Zdrowie

Schudnąć bez „diety cud”

Skuteczne odchudzanie gwarantuje zmiana nawyków żywieniowych. Fot. Getty Images
Skuteczne odchudzanie gwarantuje zmiana nawyków żywieniowych. Fot. Getty Images
Zasada "5U" to skuteczny sposób nie tylko na odchudzanie, ale też zmianę nawyków żywieniowych. Na czym polega ta metoda?

Wszyscy tak naprawdę wiemy, co zrobić, aby stracić zbędne kilogramy. Należy unikać słodyczy, wysokokalorycznych i tłustych potraw, pić dużo wody i nie zapominać o aktywności fizycznej. Dlaczego zatem odchudzanie jest dla wielu z nas wyzwaniem? Gubi nas wiara w „diety cud”. „Nie ma czegoś takiego jak dieta cud. Najważniejsze są mądre podejście, konsekwencja i odpowiedni wybór produktów żywieniowych”, mówi Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego MML.

Urozmaicenie, umiarkowanie, uprawianie, unikanie i uregulowanie – to słowa, które powinny przyświecać stylowi życia wszystkich tych, którzy w 2017 roku chcą zgubić zbędne kilogramy.

Na czym polega zasada „5U” prof. Bergera? 

  1. U jak urozmaicona dieta dodaj do swojej codziennej diety kolorowe warzywa i owoce, wybieraj różne rodzaje mięsa i ryb i w końcu zacznij robić zakupy w różnych miejscach. W zdrowej diecie nie ma miejsca na nudę!
  2. U jak umiarkowanie nie musisz zjadać z talerza wszystkiego! Jedz do pierwszego uczucia nasycenia.
  3. U jak uprawianie umiarkowany wysiłek fizyczny jest stałym elementem zdrowego stylu życia.
  4. U jak unikanie wiesz dobrze, że produkty słodkie, tłuste czy słone nie służą zdrowej diecie. Unikaj ich!
  5. U jak uregulowanie cztery posiłki dziennie, spożywane regularnie, pozwolą Ci uniknąć napadów głodu i zagwarantują dobre samopoczucie.
Drakońskie diety mogą powodować szybką utratę wagi, ale ich efektem jest też tzw. jo-jo. Głodzenie się daje efekt, bo dostarczamy organizmowi mniej kalorii, ale jednocześnie mocno spowalnia metabolizm. Gdy wracamy do normalnego żywienia, organizm zaczyna odkładać energię w komórkach tłuszczowych i kilogramy wracają. Wybierając metodę małych kroków i trwale zmieniając swoje nawyki żywieniowe, osiągniesz pożądany efekt smukłej sylwetki, którą utrzymasz przez kolejne lata.

  1. Zdrowie

Co powinniśmy wiedzieć o tłuszczach?

Ważne jest, aby tłuszcze były bogate w substancje odżywcze. (Fot. Getty Images)
Ważne jest, aby tłuszcze były bogate w substancje odżywcze. (Fot. Getty Images)
To, co jeszcze chwilę temu było zalecane, dziś znajduje się na czarnej liście żywieniowej. Podobnie jest z tłuszczem. Kiedyś szkodził, teraz okazuje się niezbędny do życia.

Obecnie dużo mówi się o tym, że dieta współczesnego człowieka cywilizacji zachodniej, a więc prowadzącego siedzący tryb życia i pracującego bardziej umysłowo niż fizycznie, powinna być bogata w tłuszcze. Dlaczego? Nasz organizm, a zwłaszcza serce, układ nerwowy, mózg i oczy, do tego, żeby sprawnie funkcjonować, potrzebują tłuszczów, i to w sporej ilości. Ważne jest, aby były to tłuszcze bogate w substancje odżywcze.

Zdrowy, czyli jaki?

O wartości żywieniowej tłuszczu decyduje obecność w jego składzie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, szczególnie omega-6 i omega-3. Im więcej ich w naszej diecie, tym lepiej. Udowodniono, że sprzyjają zmniejszaniu stężenia tzw. złego cholesterolu. Nazywane są niezbędnymi, ponieważ organizm ludzki nie potrafi ich sam wytworzyć i musimy dostarczać ich razem z pożywieniem.

– Jedno i wielonienasycone tłuszcze są konieczne dla rozwoju szczególnie dzieci oraz do utrzymania dobrego stanu zdrowia przez całe życie – mówi dr n. med. Marzena Rypina. Ich bogatym źródłem są ryby, szczególnie morskie, oraz olej z wiesiołka, kukurydziany, sojowy, słonecznikowy i lniany.

– Istotną rolę odgrywa również właściwa proporcja pomiędzy ilością omega-3 a omega-6 – dodaje dr Marzena Rypina. – Prawidłowo w żywieniu powinno być ich 1:(2–3). Tylko wtedy wspomniane kwasy tłuszczowe sprzyjają budowie komórek nerwowych, mózgowych, mięśnia sercowego i siatkówki oka, a także obniżają ciśnienie krwi i zapobiegają zakrzepom oraz zatorom. Godne polecenia pod względem prawidłowych proporcji omega-3 do omega-6 są oleje z nasion czarnej porzeczki i lniany.

Pamiętajmy jednak, aby nie przesadzić nawet z dobrym tłuszczem, bowiem zbyt duże spożycie kwasów omega-6 może sprzyjać powstawaniu nowotworów, np. raka piersi czy raka prostaty. Dlatego ważne jest odpowiednie bilansowanie spożycia kwasów tłuszczowych oraz równoważenie diety dużą ilością warzyw.

Masło vs. margaryna

Wokół masła i margaryny narosło wiele mitów. Który z tych tłuszczów jest wskazany, a który szkodliwy?

– Zdecydowanie świeże masło jest zdrowsze niż margaryna – mówi dr Marzena Rypina. – To doskonałe źródło łatwo przyswajalnych kwasów tłuszczowych i witaminy A, D i E oraz potrzebnego do syntezy hormonów steroidowych cholesterolu.

Co więcej, masło jest w rzeczywistości najłatwiej przyswajalne ze wszystkich tłuszczów i nie obciąża wątroby – spokojnie mogą je spożywać osoby stosujące dietę lekkostrawną. Na tym nie kończą się jego prozdrowotne właściwości: zawarte w maśle kwasy masłowy i linolowy hamują namnażanie komórek nowotworowych oraz chronią błony komórkowe przed działaniem wolnych rodników.

Szerokim łukiem natomiast powinniśmy omijać reklamowane często jako „zdrowe” margaryny utwardzane. To właśnie w nich znajdują się niezwykle szkodliwe izomery trans, których lista przewinień jest dość długa: mogą wywoływać nowotwory, szczególnie raka piersi, a także zwiększają poziom tzw. złego cholesterolu, co prowadzi do powstawania miażdżycy i zwiększa ryzyko choroby wieńcowej.

– Także przy wyborze miksów (masło plus oleje roślinne) należy zwrócić szczególną uwagę na zawartość izomerów trans – ostrzega dr Marzena Rypina. – Producenci są zobowiązani do umieszczania takiej informacji na opakowaniu, choć nie zawsze tego przestrzegają.

Im bardziej płynna konsystencja tłuszczów utwardzanych, tym lepiej, bo to oznacza, że szkodliwych dla zdrowia izomerów trans jest mniej. Najlepszym zestawieniem jest masło i olej roślinny. To świetna alternatywa dla osób chcących zmniejszyć spożycie samego masła. Ma to znaczenie szczególnie w przypadku choroby wieńcowej lub podwyższonego cholesterolu. – Osobom z takimi schorzeniami polecałabym w ogóle rezygnację ze smarowania pieczywa lub użycie oliwy z oliwek – radzi dr Rypina.

Co masz w środku

Ile powinniśmy jeść zdrowego tłuszczu i jakie pokarmy są jego najlepszym źródłem?

– Należy wziąć poprawkę na to, że codziennie spożywamy tłuszcze zarówno w formie widocznej, jak i ukrytej – mówi dr Marzena Rypina. – Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że są prawie we wszystkich rodzajach żywności.

W postaci widocznej spożywamy je jako oleje roślinne, masło i smalec. A gdzie znajdziemy tłuszcze ukryte? Występują chociażby jako naturalny składnik produktów spożywczych, np. w orzechach, pestkach słonecznika, dyni, mięsie czy serach. Ale na tym nie koniec – organizm ludzki również sam wytwarza tłuszcze z przyjmowanych przez nas w ciągu dnia węglowodanów, których nie jest w stanie rozłożyć. Dlatego zachowajmy umiar w spożywaniu tłuszczów, szczególnie gdy nie potrafimy odmówić sobie słodkich przekąsek.

– Warto też przyjrzeć się normom spożycia poszczególnych typów tłuszczów – radzi specjalistka. – Zależą od płci, wieku, stanu fizjologicznego oraz aktywności fizycznej.

Zaleca się, aby w przypadku osób prowadzących siedzący tryb życia tłuszcz stanowił 20–25 proc. całodziennej diety. Na zwiększoną konsumpcję mogą sobie pozwolić ci, którzy prowadzą bardzo aktywny tryb życia, związany z długotrwałym wysiłkiem fizycznym: sportowcy, rolnicy, górnicy (może stanowić 35 proc. diety).

Zatem na pytanie, czy jeść tłuszcz czy nie, odpowiadamy: jeść, ale świadomie.

  1. Zdrowie

Odchudzanie dzieci - dietę powinna zmienić cała rodzina

Dziecko z nadwagą to problem rodzinny. Zmianą nawyków żywieniowych powinno się objąć wszystkich domowników. (fot. iStock)
Dziecko z nadwagą to problem rodzinny. Zmianą nawyków żywieniowych powinno się objąć wszystkich domowników. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Dziecko samo nie schudnie. Musi czuć czynne wsparcie bliskich. Zmiana nawyków żywieniowych rodziny nie może być też smutnym, nieprzyjemnym i dokuczliwym procesem. Aby się udało, koniecznie znajdźmy wspólnie korzyści i cieszmy się tym, jak nasze życie ulega poprawie.

Mamy problem?

Najprostszym sposobem jest ocena i porównanie na siatkach centylowych, które są w każdej książeczce zdrowia dziecka. Jeżeli obserwujemy nagły skok dziecka na wyższy poziom centylowy, to jest to powód do niepokoju i obserwacji w celu znalezienia przyczyn. W przypadku 5 proc. otyłości u dzieci jest to choroba: problemy genetyczne, zaburzenia hormonalne, najczęściej nieprawidłowe funkcjonowanie tarczycy. W 95 proc. jednak to przekarmienie, czyli nadmierna liczba spożywanych kalorii w stosunku do zapotrzebowania. To, że rodzice mają nadwagę i ich potomstwo również, nie znaczy, że dziecko jest genetycznie obciążone do gromadzenia tkanki tłuszczowej. Znaczy to, że dziecko uczy się od rodziców zwyczajów, sposobu spędzania czasu i stosuje najczęściej taką samą dietę co reszta rodziny. Z tego się nie wyrasta.

Energia i ruch

U dorosłych sprawa jest prosta, zmniejszamy liczbę przyjmowanych kalorii, i już. Dzieci rosną, budują swoje ciało i muszą jeść wszystkie niezbędne im składniki. To jest trochę jak ze starą wagą. Na jednej szali kładziemy wszystko, co dostarcza nam energii. Jedzenie i picie. Na drugiej kładziemy wydatek energetyczny. Podstawowa przemiana materii (PPM) to to, co spalamy, oddychając, myśląc, pompując krew i żyjąc sobie spokojnie. Im więcej w ciele mięśni, tym PPM jest wyższa. Drugą składową wydatku energetycznego jest ruch. Jeżeli szalki wagi są na tym samym poziomie, to w naszym ciele nic się nie powinno zmieniać. U dzieci z szalki przyjmowanej energii nie możemy za dużo odjąć, ale różnicę możemy stworzyć, dokładając aktywność fizyczną – dzieciom zaleca się jej minimum 60 minut dziennie.

Nasz zdrowy dom

Dzieci uwielbiają zadania, wspólnie z całą rodziną odbywać misje, planować i realizować plan. Nam, dorosłym, też o wiele przyjemniej jest podjąć wyzwanie, rozpocząć jakąś grę, zamiast liczyć kalorie, myśleć o spożywanych witaminach i katować się na siłowni, „bo to zdrowe i tak trzeba”. Zapraszam zatem wszystkich do udziału w zabawie „nasz zdrowy dom”.  Pamiętajcie, że cała rodzina chce być zdrowa i piękna. Nigdy zatem nie mówicie dziecku: „Masz problem z nadwagą, więc teraz się wszyscy dla ciebie poświęcimy i zrobimy rewolucję”.

Rachunek jedzenia

Na początek spiszcie przez kilka dni WSZYSTKO, co jecie i pijecie, a także ile czasu dziennie poświęcacie na sport. Usiądźcie potem przy stole w spokojny dzień w sobotę lub niedzielę, kiedy macie dużo czasu, i razem przeanalizujcie wszystko. Jednym kolorem zaznaczcie słodkie posiłki – chałka z dżemem, jogurt owocowy i woda smakowa również się do nich zaliczają. Już w tym momencie można zrobić pierwszy krok, stawiając na tym stole zamiast ciasta dzbanek wody z plasterkami cytryny, talerz z pokrojonymi w ćwiartki jabłkami, marchewką, kilkunastoma śliwkami i garścią świeżych orzechów do łupania.

Zapytajcie dziecko, jak jego zdaniem powinniśmy realizować nasz cel. Jeżeli podchwycimy pomysł, który wyszedł od dziecka, pochwalmy go i wpiszmy do programu rodziny, będzie realizowało to z większym zapałem, niż gdy to będzie rada lekarki, mamy albo pani nauczycielki. Jeżeli  dziecko ma kilka lat, zmiany wprowadzajcie powoli, wyjaśniając mu, co się dzieje. „Można porozmawiać nawet z dwu-, trzylatkiem, który rozumie proste komunikaty, np. „Teraz wszyscy robimy dobre jedzenie”. Przekazujmy wszystko, co chcemy i co powinniśmy mu wytłumaczyć, oraz jaki mamy plan, oczywiście, w sposób dla niego przystępny. Dzieci wiele rozumieją”– mówi psycholog Dorota Minta. Dzieci też świetnie pilnują – jeżeli mają na to szansę – siebie i otoczenie. Nastawcie się na to, że będą też was rozliczać z wypełniania planu.

Wypracowanie zdrowych nawyków żywieniowych przychodzi łatwiej, gdy angażuje się w to cała rodzica (fot. iStock) Wypracowanie zdrowych nawyków żywieniowych przychodzi łatwiej, gdy angażuje się w to cała rodzica (fot. iStock)

Wsparcie eksperta

Po sporządzeniu takiego planu warto skonsultować się ze specjalistą, który sprawdzi, czy nasze zamierzenia faktycznie pokierują nas w odpowiednią stronę. Dobry dietetyk da nam wędkę, a nie rybę – tzn. niekoniecznie rozpisze restrykcyjną dietę z gramami marchewki, które musimy zjeść, ale podpowie, jak delikatnie zmodyfikować to, co znamy, aby było lepiej i zdrowiej. Dzieciom nie obniżamy kaloryczności diety, ale dbamy o jej zbilansowany skład. Nie trzeba w tym celu liczyć kalorii. Jeżeli w każdym posiłku będą warzywa, dwa razy dziennie owoce, źródłem węglowodanów złożonych będzie kasza, razowe pieczywo lub brązowy ryż, białko pochodzić będzie głównie z roślin strączkowych, ryb, jajek, a dieta będzie oparta na sezonowych produktach z wykluczeniem źródeł pustych kalorii, czyli słodyczy, przetworzonych dań, słodkich napojów i tłustych potraw, to wystarczy. Dodanie do tego regularnej aktywności fizycznej przez co najmniej cztery dni w tygodniu (poza lekcją WF-u) przyniesie pożądany rezultat.

Bądź wzorem!

„Wszyscy muszą jeść to samo” – podpowiada Dorota Minta. Jeśli tata będzie jadł kotlet schabowy, mama sałatkę, a dziecko kanapkę z razowym chlebem, misja się nie uda choćby dlatego, że zbyt kłopotliwe jest tak zróżnicowane menu pod jednym dachem. Nie można też wymagać od dziecka, żeby powstrzymało się od zjedzenia ciastka, jeżeli widzi, że ty je jesz.

Gdy przychodzi do mnie rodzic i mówi: „Niech pani wytłumaczy córce, że ma schudnąć, a czekolada w domu nie jest dla niej, bo jest za gruba”, to mam ochotę przełożyć takiego rodzica przez kolano. Z kolei jeśli siedzicie całymi dniami w fotelu, trudno wam będzie przekonać dziecko do zajęć sportowych. Ruszajcie się jak najwięcej razem z dziećmi.

Rodzinne menu

Razem planujcie jadłospis. Jeżeli umówicie się, że zamiast smażonej ryby w panierce będzie ryba pieczona w piekarniku – to potem łatwiej będzie wam przełamać pierwsze opory do zmiany nawyków. Jeżeli ktoś z rodziny będzie nalegał na coś innego, umówcie się, że wpiszecie to do kolejnego jadłospisu, ale trzymajcie się ustalonego planu. Wspólne jedzenie to także szansa na zbliżenie się do siebie, bo mamy czas na spokojną rozmowę. Zapomnijcie o jedzeniu przed telewizorem. To powoduje, że jecie dużo więcej, niż wam się wydaje, a najwięcej podjada się w trakcie programów sensacyjnych!

Odchudzający sen

Sen jest niezwykle ważny dla utrzymania prawidłowej masy ciała, dla zdrowia i spokoju psychicznego. Dbanie o higienę życia rodziny to również regularny, odpowiednio długi sen, który w przypadku dzieci powinien trwać osiem godzin dziennie. Niedobór snu rozregulowuje gospodarkę hormonalną organizmu. Spada poziom leptyny – hormonu, który sygnalizuje nam, że już jesteśmy najedzeni. Dodatkowo w wyniku powiązanego mechanizmu endokrynologicznego w organizmie wzrasta poziom insuliny, która przyspiesza magazynowanie węglowodanów w formie tkanki tłuszczowej.

Polisa na wypadek

Jeżeli pojawia się wyjątkowa okazja, np. urodziny kolegi itp., daj dziecku przed wyjściem pełnowartościowy posiłek. Potem jeśli zje tort, czipsy albo inne przekąski, to na pewno w mniejszych ilościach, niż gdyby poszło głodne. Podczas świąt też zadbajcie o to, aby nie spędzić całego dnia, siedząc na zmianę przy stole lub w fotelu. Wybierzcie się na rodzinny spacer lub wycieczkę rowerową. Warto też pomyśleć o zdrowych zamiennikach w tradycyjnych daniach.

Lista, której się trzymamy:

  • Codziennie rano jemy pełnowartościowe śniadanie, które nie jest słodkie.
  • Wychodzimy z domu z drugim śniadaniem.
  • Ustalamy godziny posiłków, aby było ich 5 w ciągu dnia, w odstępach 2,5-, 3-godzinnych.
  • Nie kupujemy niezdrowych rzeczy.
  • Pijemy wodę, kompoty czy świeże soki zamiast słodkich napojów.
  • Zamiast oglądać telewizję, wprowadzamy wspólną aktywność fizyczną.
  • Razem przygotowujemy zdrowe posiłki, staramy się też wspólnie robić zakupy lub chociaż tworzyć ich listę.
  • Wzajemnie się motywujemy.
  • Co tydzień weryfikujemy listę
Katarzyna Błażejewska: dietetyk kliniczny, psychodietetyk. Proponuje pacjentom diety powiązane z produktami sezonowymi, regionalnymi i naturalnymi. Autorka książki „Odżywianie. Dzieci mądre i zdrowe...” i dwóch części bestsellera „Koktajle dla zdrowia i urody”.