1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Behawiorysta: „Pies wie o tobie wszystko – nawet to, czego sam nie wiesz”. O komunikacji z pupilami

Behawiorysta: „Pies wie o tobie wszystko – nawet to, czego sam nie wiesz”. O komunikacji z pupilami

Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images
Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images
Żyjemy z psami na co dzień, więc chcemy, by nas rozumiały, potrafiły czytać kierowane do nich komunikaty. Tylko czy aby na pewno my rozumiemy psy? I czy rzeczywiście potrafimy „rozmawiać” z nimi tak, by miały szansę trafnie odczytać nasze intencje? O niuanse w komunikacji z naszymi czworonogami pytamy behawiorystę Jacka Gałuszkę.

Spis treści:

  1. Behawiorysta: Pies uczy się czytać człowieka, bo od niego zależy jego przetrwanie
  2. Psie emocje: jak je rozpoznać?
  3. Psia intuicja: psy nie wybierają egoistów
  4. Jak ludzkie emocje wpływają na psa?
  • Behawiorysta Jacek Gałuszka podkreśla, że w komunikacji pies-człowiek zachodzi asymetria: dla psa ta komunikacja to kwestia przeżycia.
  • Jak zaznacza ekspert: „W toku długiej koewolucji człowieka i psa wykształcił się układ, w którym pies nauczył się niezwykle precyzyjnie czytać człowieka, bo od tego realnie zależało jego przetrwanie”.
  • Jacek Gałuszka mówi również o tym, w jaki sposób psy odczytują ludzkie emocje, zdradza też, jak zwrócić uwagę na komunikaty wysyłane przez psy.
  • Czworonogi często okazują swoje emocje, uczucia spojrzeniem, przechyleniem głowy i ogona w prawą lub lewą stronę.
  • „W komunikacji z psem postawa ciała, głos, słowa i intencja były spójne” – dodaje ekspert.

Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 03/2026

Behawiorysta: Pies uczy się czytać człowieka, bo od niego zależy jego przetrwanie

Agnieszka Radomska: Dlaczego czasem, a nawet bardzo często, nasza komunikacja z psami jest nieudana? Jakie są możliwe przyczyny tego, że psy nie rozumieją, czego od nich chcemy?

Jacek Gałuszka: By w ogóle mówić o komunikacji z psem, trzeba wiedzieć, że nam, ludziom, służy ona do zupełnie czego innego niż zwierzętom. Człowiekowi potrzebna jest po to, by dobrze mu się z psem żyło, ale już dla psa jest to kwestia przeżycia.

W toku długiej koewolucji człowieka i psa – niezależnie od tego, czy mówimy o kilkunastu, czy kilkudziesięciu tysiącach lat – wykształcił się układ, w którym pies nauczył się niezwykle precyzyjnie czytać człowieka, bo od tego realnie zależało jego przetrwanie.

Gdy myśliwi ruszali z psami na polowanie, współpracowali z nimi na zasadzie mutualizmu. Korzystali z ich ostrzeżeń przed zagrożeniem, wykorzystywali ich funkcje obronne, bo psy chroniły osady ludzkie przed drapieżnikami. Wówczas i dla człowieka takie korzystne współżycie, a więc także udana komunikacja, było w pewnym stopniu kwestią przetrwania. Dziś psy towarzyszące coraz rzadziej pełnią taką funkcję, ale to od człowieka zależy ich przeżycie. Ta różnica celów komunikacji sporo zmienia i myślę, że często właśnie ona jest przyczyną nieporozumień.

Żeby skutecznie wpływać na zachowanie psa, musimy nie tylko nauczyć go komend, lecz także wiedzieć, co pies próbuje „powiedzieć” nam. Mam wrażenie, że często mamy z tym kłopot.

Popatrzyłbym na to z nieco innej perspektywy. Proszę zauważyć, że świat psa jest antropocentryczny, ale świat człowieka niekoniecznie jest kynocentryczny, jest tu więc wyraźna asymetria. Wchodząc w relacje z nami, pies czyni z nas centrum swojego wszechświata, bo potrzebuje człowieka, żeby miał co jeść, gdzie spać, żeby był bezpieczny i miał zapewniony dobrostan. Mówię oczywiście o sytuacji modelowej, gdy człowiek dobrze sprawuje opiekę nad psem, a nie o patologii, znęcaniu się czy skrajnym zaniedbywaniu.

Gdy człowiek żyje razem z psem i zapewnia mu opiekę, pies będzie robił wszystko, żeby jak najlepiej zrozumieć gesty i intencje człowieka, i w pełni wykorzystać każdy, nawet drobny sygnał komunikacyjny z korzyścią dla swojego komfortu i przetrwania.

Człowiek natomiast żyje w świecie, w którym pies nie jest mu niezbędny. Dla naszego funkcjonowania bardziej istotna jest umiejętność odczytywania komunikatów wysyłanych przez innych ludzi, interpretacji sytuacji społecznych, niż rozumienia sygnałów wysyłanych przez nasze psy. Możemy sobie więc niejako pozwolić na to, by te psie komunikaty filtrować poprzez nasze wyobrażenia, oczekiwania, a niekoniecznie patrzeć na nie w czysty sposób, tak jak to robi pies.

Psie emocje: jak je rozpoznać?

Jakie znaczenie w codziennym życiu ma ta asymetria?

Choćby takie, że psy instynktownie rozumieją gesty człowieka. Jeżeli wskażemy psu jakiś obiekt, na przykład ukryjemy jedzenie pod jednym z dwóch kubków i wskażemy palcem, pod którym ono jest, pies odruchowo pójdzie za tym gestem. Co ciekawe, w wielu badaniach psy wypadają w tym zadaniu lepiej niż wilki i szympansy, zwłaszcza gdy chodzi o spontaniczne wykorzystanie ludzkiej wskazówki. Wiadomo też, że mimika psów bardzo się nasila, kiedy człowiek je obserwuje. One po prostu intensyfikują ekspresję mimiczną w obecności człowieka i starają się coś zasygnalizować, obserwując bardzo uważnie reakcję. Używają też mowy ciała, konkretnych gestów.

Doskonale opisują to eksperymenty prof. Ádáma Miklósiego, węgierskiego etologa, opisane między innymi w jego doskonałej książce „Zachowanie, ewolucja i procesy poznawcze psa”. W jednym z nich zaobserwowano u psów lateralizację mózgu, objawiającą się w taki sposób, że gdy pies czuje się bezpiecznie i odczuwa tak zwane pozytywne emocje, przekrzywia głowę w prawo, uaktywnia się bowiem wówczas lewa półkula mózgu. Gdy zaś czuje się zagrożony lub odczuwa dyskomfort, kontrolę przejmuje prawa półkula i równocześnie zwiększa się tętno, a pies przechyla głowę w lewo. To oczywiście nie są reguły diagnostyczne dla pojedynczego psa, ale statystyczne tendencje pokazujące, jak emocje modulują pracę układu nerwowego. Podobnie jest z machaniem ogonem, którego kierunek też jest zależny od odczuwanych emocji.

Wychylenie ogona bardziej w prawo oznacza radość, na przykład w kontakcie z opiekunem lub kimś, kogo pies zna i lubi, a bardziej w lewo – niepokój, na przykład na widok obcej osoby lub kogoś, kogo zwierzę się obawia.

Przykłady podobnych sygnałów można mnożyć. Psy używają choćby spojrzeń naprzemiennych – najpierw na człowieka, potem na obiekt. Każdy właściciel psa potwierdzi, że jego pies potrafi w ten sposób sygnalizować wiele rzeczy. Przykładowo, gdy chce iść na spacer, zerka najpierw na drzwi, a potem na właściciela.

Jeden z moich psów potrafił przez pół dnia wpatrywać się naprzemiennie w lodówkę i we mnie. Był w swoim oczekiwaniu współpracy z mojej strony konsekwentny i aż nazbyt czytelny...

I właśnie słowo „współpraca” jest tutaj istotne. Pani pies z całą pewnością nie był w stanie sam otworzyć sobie lodówki i oczekiwał z pani strony podjęcia działania. W jednym z doświadczeń naukowych sprawdzających reakcje psów i wilków – oba gatunki, aby wydobyć jedzenie z klatki, musiały pociągnąć za sznurek. Było to dość proste i dla psa, i dla wilka. Ale druga część eksperymentu była ciekawsza, ponieważ do sznurka przywiązano patyk, więc zwierzęta szarpały za sznurek, ale patyk blokował dostęp do pożywienia. Wtedy wilki kombinowały dalej same, próbowały rozwalać klatkę, robić podkopy, słowem – stawiały na rozwiązania siłowe. Psy zaś bardzo szybko rezygnowały, siadały i patrzyły na człowieka. Prosiły o wsparcie, posługując się mimiką, którą człowiek nauczył się czytać.

Oczywiście nie wszystkie psy mają tak samo rozwiniętą mimikę, u ras pierwotnych jest ona dość uboga, ale im dalej od ras pierwotnych, tym częściej psy szukają na przykład kontaktu wzrokowego z człowiekiem – jak choćby u molosów czy ras myśliwskich. Z łatwością można u nich dostrzec wyraźną ekspresję mimiczną, pod wpływem której u nas uruchamiają się neurony lustrzane, odpowiedzialne za odczytywanie emocji.

Potwierdzają to zresztą badania Paula Ekmana nad podstawowymi emocjami człowieka, które są uniwersalne i rozpoznawalne w każdej kulturze, a ich ekspresja, przede wszystkim mimiczna, jest wrodzona i związana z przetrwaniem. Właśnie to pomaga zrozumieć podstawowe emocje zarówno u ludzi, jak i u psów, które podobnie jak my odczuwają radość, złość, strach czy wstręt. Mówimy tu o emocjach pierwotnych – afektywnych stanach regulacyjnych, a nie o emocjach narracyjnych, takich jak wstyd czy duma, które wymagają samoświadomości i konstrukcji społecznej.

Patrząc na psa, potrafimy stwierdzić, że jest smutny, radosny, zły albo znudzony; uruchamiają się automatyczne mechanizmy rozpoznawania stanów emocjonalnych, które u ssaków są głęboko związane z mimiką i napięciem mięśni twarzy.

Co więcej, psy potrafią naśladować pewne nasze gesty i zachowania, na przykład ziewanie. Gdy my zaczniemy ziewać, to psy, widząc to, też prawdopodobnie zaczną ziewać, a ponieważ ziewanie bywa opisywane jako sygnał regulacyjny, u części psów może sprzyjać obniżeniu napięcia; jednak nie jest to uniwersalna technika i nie zawsze działa tak samo.

Psia intuicja: psy nie wybierają egoistów

Dla mnie niesamowite jest to, że psy nie tylko obserwują nasze zachowania i wyciągają wnioski, lecz także nas oceniają. Pokazuje to bardzo obrazowo badanie dr. Macieja Trojana, psychologa zwierząt z Uniwersytetu Warszawskiego, w którym psy wybierały, do którego człowieka podejdą.

Bardzo lubię to badanie, bo ono pokazuje pewien mechanizm podejmowania decyzji przez psy właśnie w kontekście obserwowania zachowań człowieka. W eksperymencie ponad 30 psów w różnym wieku wraz z opiekunami obserwowało scenkę, w której trzy osoby trzymały miskę z jedzeniem. Podchodziła do nich kolejno kilka razy czwarta osoba i próbowała ją odebrać, na co każdy trzymający miskę reagował inaczej: pierwszy, altruista, za każdym razem chętnie dzielił się jedzeniem; drugi, nazywany egoistą, nie dzielił się nigdy; zaś trzeci robił raz tak, raz inaczej. Gdy następnie opiekunowie pozwolili psom swobodnie zdecydować, do której osoby chcą podejść, niemal wszystkie unikały kontaktu z egoistami, zaś najczęściej podchodziły do altruistów albo ewentualnie do osób, które nie były w swoim zachowaniu konsekwentne. Doskonale więc rozpoznają skłonność człowieka do podzielenia się jedzeniem, i to nie tylko w sytuacji eksperymentalnej, lecz także w codziennym życiu, co z kolei potwierdziły obserwacje dr. Andrieja Pojarkowa, biologa z rosyjskiego Instytutu Ekologii i Ewolucji im. Siewiercowa. Przyglądał się on zachowaniom grup bezdomnych psów z moskiewskiego metra, które nauczyły się nie tylko doskonale korzystać z tego środka komunikacji, lecz także wykorzystywać podróżujących nim ludzi do zdobywania pożywienia.

Naukowiec zaobserwował, że zwierzęta potrafią bezbłędnie rozpoznać, kto z pasażerów będzie skłonny się jedzeniem podzielić, a kto je odpędzi. To pokazuje, że z całą pewnością istnieje coś takiego jak psia intuicja w odniesieniu do ludzi, która także wykształciła się w wyniku tysięcy lat współegzystowania z człowiekiem.

Wiele badań pokazuje też, że psy, mając do wyboru osobę bez okularów, w okularach słonecznych i z całkiem zasłoniętą twarzą, najchętniej podejdą do tej pierwszej, z którą mogą nawiązać kontakt wzrokowy. Psy wiedzą też, że na nie patrzymy, i zachowują się wtedy inaczej, niż będąc poza zasięgiem naszego wzroku. Co zabawne, badania dr Juliane Kaminski pokazały, że właśnie z tego powodu skłonne są podkradać jedzenie, gdy człowiek nie może ich zobaczyć, na przykład w ciemności. Wszystkie te przykłady pokazują, jak ogromne znaczenie dla psa ma kontakt wzrokowy z człowiekiem, przede wszystkim jako źródło emocjonalnego przekazu.

Mnie się nasuwa wniosek, że psy robią przede wszystkim to, co im się opłaca. Jeśli raz dostaną jedzenie przy stole, będą konsekwentnie żebrać za każdym razem, gdy człowiek je. Zastanawiam się więc, czy nie z tego powodu często nie chcą wrócić do właściciela, choć ten je rozpaczliwie woła, gdy pałaszują sobie jakiś nadpsuty kawałek kiełbasy w krzakach, bo im się to zwyczajnie nie kalkuluje?

To jest bardzo ciekawy wątek, ale odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna. „Opłaca się” nie oznacza wyłącznie natychmiastowej nagrody, ale bilans bezpieczeństwa, przewidywalności i długofalowego dobrostanu. Od razu zaznaczę, że pomijam w tym miejscu inne możliwe przyczyny tego, że pies zjada rozmaite rzeczy na spacerach, jak choćby niedobory pokarmowe, bo to osobny temat. Rzeczywiście większość psów przyjmuje postawę, którą można określić jako oportunistyczno-egoistyczną – by poprawić swój dobrostan i coś zyskać, wykorzystują środowisko włącznie z człowiekiem. Jednak wchodząc głębiej w społeczne funkcjonowanie psa, za Ianem Dunbarem, lekarzem weterynarii i behawiorystą, możemy wyróżnić cztery główne postawy społeczne.

Postawa antyspołeczna występuje wtedy, gdy pies pozostaje w izolacji i nawet na próbę zbliżenia się innego osobnika reaguje agresją. Czym innym jest postawa aspołeczna. To nie agresja, ale wyraźny dystans w kontakcie. Tę dość rzadką postawę obserwowano na przykład w badaniach na dużych grupach psów żywiących się na wysypiskach śmieci w Meksyku. Kolejna postawa – społeczna – występuje, gdy pies jest częścią grupy i aktywnie z tego korzysta, by żyło mu się lepiej. Jest wreszcie postawa prospołeczna, kiedy pies wykazuje coś w rodzaju altruizmu i zachowuje się tak, jakby był gotów zrezygnować z zaspokojenia części swoich potrzeb na rzecz grupy. Właśnie takie psy najczęściej stają się przewodnikami grupy. Nie są to typy osobowości, lecz dominujące strategie zachowania, które mogą się zmieniać w zależności od środowiska i doświadczeń.

A wracając do podanego przez panią przykładu nieudanego odwoływania psa – jeżeli w relacji pies–człowiek człowiek będzie postrzegany przez psa jako osobnik, który zachowuje się prospołecznie, to pies będzie wiedział, że decyzja, jaką człowiek podejmuje, czyli w tym wypadku zakazanie zjadania popsutej kiełbasy w krzakach, jest dobra nie tylko egoistycznie dla tego człowieka, lecz także dla psa.

Jeśli więc mówimy o skutecznej komunikacji w tym obszarze, to nasze wysiłki powinny zmierzać do tego, żeby to, co komunikujemy psu, było przez niego odczytane właśnie jako zachowanie prospołeczne.

Wówczas jest spora szansa, że gdy znajdzie jakiś śmierdzący przysmak na trawniku, ale usłyszy „zostaw”, będzie w stanie faktycznie z niego zrezygnować, wiedząc, że rezygnacja przyniesie mu finalnie większą korzyść niż konsumpcja. Oczywiście wiele osób odpowie w tym momencie, że ich pies robi akurat dokładnie odwrotnie, ale to nie oznacza, że nie możemy odnaleźć pewnej prawidłowości w psim zachowaniu i jakoś jej uzasadnić. A prawidłowość jest taka, że pies potrafi dostrzec zachowania prospołeczne człowieka i respektować wynikające z nich zakazy.

Jak ludzkie emocje wpływają na psa?

Mówił pan o zarażaniu się choćby ziewaniem. A co z emocjami? Zarażamy nasze psy strachem, złością?

By to wyjaśnić, zacznę od psiego węchu. Otóż jest on wielokrotnie czulszy niż ludzki – rzędu co najmniej tysięcy razy, zależnie od tego, co dokładnie porównujemy. Pies wyczuwa idealnie każdą, nawet najmniejszą zmianę zapachu naszego ciała, a ten zmienia się choćby pod wpływem kortyzolu, hormonu stresu, ale też innych substancji, w tym adrenaliny. Pies czyta więc nasze emocje, nie tylko obserwując mimikę, lecz także wyczuwając, jak pachniemy. Gdy człowiek zaczyna się bać czy stresować, pies natychmiast odczytuje to jako sygnał alarmowy i wchodzi w stan emocjonalnego rezonansu. Nasz strach udziela się psu i on zaczyna poszukiwać przyczyny zagrożenia w otaczającym go świecie. Jest bardziej czujny, napięty, gotowy do akcji – walki albo ucieczki.

Nie możemy zapominać o tym, że pod wpływem stresu, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, najczęściej wstrzymujemy oddech i usztywniamy mięśnie, zmienia się postawa naszego ciała, a psy to widzą, ponieważ są przede wszystkim wzrokowcami. Oczywiście mają doskonały węch, ale łączą informacje z różnych zmysłów; w zadaniach społecznych często priorytetyzują sygnały wzrokowe człowieka, choć w innych kontekstach dominującą rolę przejmuje węch. Dopiero jeżeli wzrokiem nie są w stanie pozyskać wystarczającej ilości informacji, zaczynają pracować węchem. Wspomniałem wcześniej o doświadczeniu ze wskazywaniem psu, pod którym kubeczkiem ukryty jest przysmak. Oczywiście pies mógłby natychmiast uruchomić węch i wykryć, który pojemnik pachnie intensywniej, ale woli skorzystać wzrokowo ze wskazówki człowieka, bo w ten sposób oszczędza energię.

Konkludując: pies i widzi, i wyczuwa nasze emocje, i na nie reaguje.

Moja obserwacja jest taka, że psy synchronizują się z nami emocjonalnie w bardzo silny sposób, zwłaszcza gdy mamy w rękach smycz, bo ona działa jak przewód, przez który płyną emocje. Jeśli ktoś w czasie spaceru jest cały w nerwach, bo panicznie boi się, że jego pies zaraz wyskoczy do innego z zębami, ten lęk przelewa na psa, nawet gdy zaprzecza temu słowami, mówiąc do niego: wszystko jest w porządku, nic się nie bój, uspokój się. Pies raczej nie będzie w stanie zaufać tak rozedrganemu przewodnikowi i faktycznie będzie się rzucał na inne psy. Ten sam pies zachowywałby się zupełnie inaczej, gdyby na drugim końcu smyczy była osoba opanowana i spokojna, prawda?

Na pewno. Jeśli chodzi o smycz, to rzeczywiście, tak jak pani powiedziała, pełni ona funkcję pasa transmisyjnego dla emocji. Oczywiście nie w sensie fizycznym, lecz poprzez mikronapięcia mięśniowe, rytm chodu i zmiany postawy ciała, które pies odczytuje natychmiast. Choćby napięcie smyczy przez opiekuna wiele zmienia w zachowaniu psa.

Ogromne znaczenie ma i to, kto tę smycz trzyma. Bardzo często podczas konsultacji obserwuję, że gdy trener bierze psa na smycz i zaczyna się z nim komunikować, pracować, pies reaguje zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy robi to właściciel. To może być spowodowane kilkoma rzeczami. Po pierwsze, trener jest dla psa osobą nieznaną, więc wywołuje u niego pewien rodzaj ostrożności. Pies stara się odczytać, kto to taki, a więc mamy do czynienia z pewnym hamowaniem behawioralnym. Po drugie, trener zwykle komunikuje się z psem w sposób bardziej dla niego czytelny niż właściciel, jego gesty, słowa i intencje są spójne.

Właścicielom czasem się wydaje, że komunikują się z psami doskonale, a tymczasem ja lubię żartować, że pies wie o właścicielu wszystko to, co on sam o sobie wie, a dodatkowo to, czego on o sobie nie wie.

Czyta go jakby między wierszami, w tym jego lęk. Czasem właściciel uważa, że skutecznie go ukrywa, jak pani wspomniała, słowami, a tak naprawdę zdradzają go i mowa ciała, i zapach.

Jeżeli pies ma do wyboru zareagować na słowo albo na intencję, która wyraża się poprzez mowę ciała, to zawsze zareaguje na intencję. Można nawet zrobić taki eksperyment i powiedzieć do psa „siad”, wykonując gest, którego zwykle używa się, wypowiadając komendę „waruj”. W takiej sytuacji z dużym prawdopodobieństwem pies jednak zawaruje, mowę ciała odczyta jako pierwszą. Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby w komunikacji z psem postawa ciała, głos, słowa i intencja były spójne. W każdym innym przypadku powstaje komunikacyjny chaos, a nietrudno przewidzieć, jak to wpłynie na jego zachowanie.

Jacek Gałuszka – instruktor szkolenia psów, behawiorysta, wykładowca i autor książek o wychowaniu psów, założyciel Szkoły Przyjaciół Psów „Wesoła Łapka”; wesolalapka.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE