1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Gdy partner przyjaźni się z inną kobietą

Gdy partner przyjaźni się z inną kobietą

fot.123rf
fot.123rf
Ludzie ciągle spierają się o to, czy kobietę i mężczyznę może łączyć przyjaźń. Taka bez domieszki fascynacji, czy seksualnych podtekstów, pozbawiona flirtu. Faktem jest, że istnieją ludzie – kobiety i mężczyźni – którzy twierdzą, że to możliwe. Im się udało, zbudowali czystą, niewinną relację z osobą płci przeciwnej. Ich znajomość jest platoniczna. Jednak mimo, iż w ich oczach przyjaźń, jaka ich łączy, jest całkowicie niewinna, w partnerach może wzbudzać zazdrość i poczucie zagrożenia. Jest to całkowicie naturalna reakacja. Co robić, kiedy partnerka jest zazdrosna o przyjaciółkę? Jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy partner przyjaźni się z inną kobietą?

To całkowicie normalne, że kobieta, której partner przyjaźni się z inną, jest zazdrosna. Nawet jeśli przyjaźń jest naprawdę niewinna, może stanowić poważne zagrożenie dla związku. Czemu? Ponieważ kobieta, która czuje się zagrożona i zazdrosna, nie będzie dobrą partnerką. Może zacząć oskarżać partnera o zdradę lub chęć, aby do zdrady doprowadzić. Nie można przy tym mieć jej za złe tego, że czuje się w tej sytuacji niepewnie. Ma do tego prawo, jest to bowiem naturalna obawa, że partner może w pewnym momencie posunąć się dalej, przekroczyć granicę i zdradzić ją z tą drugą kobietą. Jaką ma bowiem gwarancję, że między tą dwójką faktycznie nie ma nic, poza przyjaźnią? Spędzają ze sobą czas, wiele ich łączy.

Niekontrolowana zazdrość może uśmiercić nawet największą miłość. Na szczęście są jednak sposoby na to, jak poradzić sobie w tej sytuacji.

Ratunku, mój partner ma przyjaciółkę!

Jesteś w związku z mężczyzną, który przyjaźni się z inną kobietą? Nie wiesz, co robić, jak się zachowywać? Korci cię, aby zabronić mu kontaktów z tą drugą? Zanim zaczniesz działać, postaraj się uspokoić emocje i na chłodno podejść do „problemu”. Pomocne mogą okazać się porady w sieci, każda z nich sprowadza się jednak głównie do tego, aby poznać tę drugą, tak ważną dla twojego partnera, kobietę. I być może spróbować ją polubić. Oswoić się z nią i ich przyjaźnią. Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest to, iż podczas spotkania czy spotkań (najlepiej w większym gronie), będziesz mogła dokonać obserwacji. Twój kobiecy instynkt podpowie ci, czy ta relacja może stanowić zagrożenie dla waszego związku. Albo więc się uspokoisz, albo zyskasz dowód na to, że twoje obawy nie są bezpodstawne i musisz zacząć działać.

Jeśli uznasz, że ta przyjaźń cię uwiera, szczerze porozmawiaj o tym ze swoim partnerem. Nie proś go jednak, aby zerwał tę znajomość, nie wywieraj na nim presji. On sam powinien dojść do pewnych wniosków i podjąć działania. Dobry, mądry partner na pewno nie pozostawi tego bez żadnej reakcji. Zapewni cię, że nie masz powodów do obaw i albo spróbuje wciągnąć cię w przyjaźń, która łączy go z tą drugą kobietą tak, abyś nie czuła się odrzucona i zagrożona, albo utnie znajomość z przyjaciółką znacznie zmniejszy częstotliwość spotkań czy kontaktów.

Ratunku, partnerka jest zazdrosna o moją przyjaźń z inną kobietą!

Jeśli masz przyjaciółkę, z którą łączy cię silna (platoniczna) więź oraz partnerkę, która jest o tę przyjaźń zazdrosna, musisz nauczyć się przestrzegać pewnych zasad, jeśli chcesz, aby twój związek nie był zatruty zazdrością i podejrzeniami. Przede wszystkim ogranicz kontakty z przyjaciółką (również online czy przez telefon). Dbaj także o to, aby nigdy nie wychodziły poza ramy wyznaczone przez przyjaźń - flirt jest całkowicie zakazany. Problemy, szczególnie te, które dotyczą twojego związku, omawiaj ze swoją partnerką, nie z przyjaciółką. Dodatkowo, nie ukrywaj przed swoją ukochaną kontaktów z tą drugą kobietą. Spróbuj również wciągać partnerkę w wasze spotkania, nie odrzucaj jej. Podczas tych wspólnych spotkań, komplementuj ukochaną w obecności przyjaciółki. Pokażesz wówczas i partnerce, i przyjaciółce, kto jest w twoim życiu najważniejszą kobietą.

Więcej na temat miłości i przyjaźni można przeczytać na stronie

Zapraszamy do lektury artykułu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Przyjaciółki, warsztaty, kręgi kobiet – co zrobić, gdy mężczyzna chce zatrzymać partnerkę tylko dla siebie?

Kobiety potrzebują wzajemnego wsparcia. Pragną się spotykać, rozwijać  i cieszyć życiem. Niestety, wielu mężczyzn jest o to zazdrosnych. (fot. iStock)
Kobiety potrzebują wzajemnego wsparcia. Pragną się spotykać, rozwijać i cieszyć życiem. Niestety, wielu mężczyzn jest o to zazdrosnych. (fot. iStock)
Gdy nasza partnerka spotyka się z przyjaciółkami, to nie znaczy, że czegoś nam brakuje. Dobrze, gdyby wreszcie do mężczyzn dotarło, że kobiety potrzebują kobiet, aby lepiej poznać, rozumieć i kochać siebie. I że to szansa dla związku – mówi psychoterapeuta Benedykt Peczko.

Kongres Kobiet, kręgi kobiet, kobiece grupy rozwojowe, terapeutyczne, feministyczne, spotkania w gronie przyjaciółek – to dla mężczyzn, jak słyszę, prawdziwe wyzwanie. No bo dokąd ona chodzi? I po co? Co one tam robią? O czym rozmawiają?
Gdy kobieta wychodzi na kobiecą jogę czy gimnastykę, to pół biedy. Gorzej, gdy on przeczuwa, że na spotkaniach w gronie kobiet dzieją się dla niej ważne rzeczy. Gdy pyta partnerkę o charakter tych spotkań, ona go zbywa: „Trudno to opisać, obowiązuje mnie zasada dyskrecji”. Albo jeszcze bardziej tajemniczo: „Co my robimy? No wiesz, różne ciekawe rzeczy!”. A do tego kobieta się zmienia, staje się bardziej asertywna, w sposób otwarty stawia granice, wyraża swoje potrzeby, oczekiwania.

On dochodzi do wniosku, że one się spotykają, żeby nadawać na mężczyzn, skarżyć się i spiskować.
Psują mu kobietę. Mówią jej, co ma robić, a czego nie robić, i teraz są właśnie efekty. Fantazja zaczyna pracować pełną parą. To jest zazdrość o intymny świat kobiety, do którego on nie ma dostępu. Może czuć się odstawiony na boczny tor. Jeden z klientów zwierzał mi się, że jego żona zapomniała o rocznicy ślubu, bo umówiła się z przyjaciółką. Długo czekał z kwiatami i prezentem, aż zapadła noc. Innym razem wyjechała z przyjaciółkami na weekend w jego urodziny. Opuszczony, zraniony i rozżalony pytał mnie, co ma o tym myśleć. I że to dowód, iż słusznie się niepokoi, ponieważ z nią i z ich związkiem jest coraz gorzej. A to wszystko przez te spotkania z kobietami.

W jaki sposób mężczyzna okazuje swój niepokój? Jak sobie radzi?
„Może byś się zajęła dziećmi”. „Lodówka pusta”. „Sterta prania czeka”. Może porównywać: „Janusz to ma żonę! Dom zadbany, czysto, ugotowane, jakoś to po ludzku wygląda, tak jak powinno być”. Może mieć pretensje: „Zobacz, co ty z nami robisz”. Może sabotować jej wyjścia z domu: „Nie wiem, jak to zrobimy. Nie wiem, kto zajmie się dziećmi, bo ja też wychodzę”. Może być zły, znajdować różnego rodzaju preteksty, żeby ją zatrzymać w domu – że chory, że źle się czuje, że ma coś pilnego do zrobienia. Może się obrażać, znikać z domu, upijać się, ostentacyjnie milczeć. Może wycofać się do swojego wewnętrznego świata: komputer, Internet, hobby, praca. Wejść w koalicję z dziećmi: „Mama znowu wychodzi! No, dzieci, musicie być samodzielne…”. Miałem pacjentkę, która planowała wyjazd na trening dla kobiet. Po raz pierwszy od lat miała spędzić sama tydzień poza domem. Jej partner był w bliskiej koalicji z synem do tego stopnia, że syn się rozchorował, miał problemy z poruszaniem się, wyglądało na zapalenie ścięgien. Lekarz rozłożył ręce: „Nie ma tu żadnych medycznych podstaw”. Ta kobieta popatrzyła na syna i powiedziała wolno i stanowczo: „I tak pojadę!”. Zanim pojechała, już następnego dnia choroba syna minęła. Warto zdać sobie sprawę, że mężczyzna odczuwa lęk przed nieznanym, nie wie, z czym może się liczyć. Skoro partnerka stała się tak wymagająca, to do czego to doprowadzi. Często cierpi na tym męskie ego i narcyzm związany z wyobrażeniem, że skoro już jesteśmy parą, to powinienem być dla niej całym światem. Już nie powinna mieć innych potrzeb, nie powinna szukać na zewnątrz.

„Już jej nie wystarczam” – to może być zagrażające?
I bolesne. Konieczna jest tu świadomość, że spotkania z kobietami nie świadczą o tym, że mężczyzna ma jakieś braki. Wynikają z potrzeb kobiety. Dobrze, żeby wreszcie do mężczyzn dotarło, że kobiety potrzebują kobiet, aby lepiej zrozumieć siebie, wzmacniać poczucie wspólnoty, więzi i wymiany. To jest nowa świadomość na temat pełniejszego rozumienia kobiecych potrzeb i aspiracji. Tymczasem mężczyźni wydają się za tym nie nadążać. W dużym stopniu pozostali na etapie archaicznym, jakiś przestarzałych wzorców i ról.

Kobiety mówią, że odkąd przebywają z innymi kobietami, przestały wreszcie wymagać od mężczyzny, żeby był im matką, ojcem, przyjaciółką, terapeutą, doradcą. Mówią, że to wielka ulga. Chyba także dla mężczyzn?
Kobiety wzmacniają się i dojrzewają. Więc jako partnerki też są bardziej dojrzałe. Przestają być córeczkami, którym trzeba tatusiować. Kłopot w tym, że wielu mężczyzn lubi opiekować się kobietami jak dziećmi, ponieważ wtedy czują, że mają kontrolę. „Ja ci załatwię specjalistę od depresji, na pewno ci pomoże, znam człowieka”. „Wyszukam ci leki”. „Znajdę ci zajęcie”. „Załatwię pracę”. To on wybiera, decyduje. Wie kto, kiedy, z kim, dlaczego i po co. To daje mu paradoksalnie poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie – ona zależy ode mnie, beze mnie sobie nie poradzi. Wyzwaniem dla mężczyzn nie są kobiece grupy, ale nowe myślenie o relacji, o partnerstwie. Czym ono jest? Potrzebujemy rozmów, aby zmienić stare przekonania i nawyki.

Od czego zacząć?
Dobrze, gdyby kobiety mówiły wprost: „To nie jest przeciwko tobie. Nie wychodzę z domu, dlatego że nie chcę być z tobą czy z dziećmi. Zależy mi na was. A jednocześnie potrzebuję tego, co mogą mi dać tylko kobiety. Dzięki tym spotkaniom czuję się silniejsza i jestem pewna, że wszyscy na tym korzystamy. Ufam, że będziesz mnie w tym wspierał; zajmiesz się dziećmi i domem, gdy wychodzę”. Ważne, aby mężczyzna wyrażał zainteresowanie: „Co jest dla ciebie ważnego w tych spotkaniach? Czy może w naszym związku czegoś brakuje?”. Można powiedzieć o swoich fantazjach, podejrzeniach, obawach. „Gdy wychodzisz, niepokoję się. Tyle mówi się dzisiaj o tak zwanych grupach destrukcji, które mają charakter zamknięty, odcinają od rodziny”. Dobrze, żeby dopytywał, wyrażał troskę, miłość. „Pytam również dlatego, ponieważ ciekawi mnie, co się z tobą dzieje, co przeżywasz. Zależy mi na tobie, na nas”. Jeśli kobieta uczestniczy w grupie terapeutycznej, niech powie tyle, ile może, bez szczegółów, czemu ta grupa służy; że jej celem jest wzmacnianie kobiecej siły. Niech zwróci uwagę na to, w jaki sposób to wzmocnienie może wpłynąć na związek, na rodzinę. Dobrze, gdyby kobiety były otwarte: „Jeśli masz jakieś pytania, chętnie odpowiem na tyle, na ile będę mogła”. Takie podejście działa uspokajająco, wzmacnia zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, ponieważ już nie trzeba się domyślać. Konieczne są też wspólne uzgodnienia, jak będzie funkcjonował dom na czas nieobecności kobiety. Bardzo konkretne ustalenia; kto w tym czasie odprowadzi dzieci do szkoły, przedszkola, kto zajmie się zakupami, posiłkami. Takie ustalenia działają cuda. Mężczyzna ma wtedy poczucie, że uczestniczy w czymś ważnym, ma wpływ, kontrolę. Niepokoi się, gdy jest zaskakiwany, uspokaja się, gdy wie, czego się spodziewać.

Najtrudniej – jak się wydaje – radzić sobie z męską zazdrością.
Spróbujmy popatrzeć głębiej: jeśli on wyraża zazdrość, mówi o swoim niepokoju, niezadowoleniu, można pomyśleć, że to dobry znak, że mu zależy, nie jest obojętny, żywi uczucia. Byłoby znacznie gorzej, gdyby wycofał się w swój świat: rób sobie, co chcesz, nic mnie nie obchodzi, mam tu w Internecie ciekawsze rzeczy. Więc zamiast się denerwować („Czyś ty zwariował z tą zazdrością!”), można zazdrość docenić i powiedzieć: „Cieszę się, że dzielisz się tym ze mną, że zadajesz pytania, interesujesz się moimi sprawami. Odbieram to jako zaufanie do naszej relacji. Powiedz coś więcej na ten temat. Czy w twoim odczuciu spędzamy ze sobą zbyt mało czasu?”. Gdy słuchamy siebie nawzajem, wtedy do głosu dochodzą prawdziwe potrzeby: kontaktu, docenienia, bliskości. Poprzez otwartość, rozmowy budujemy kontakt, pogłębiamy więź. Mężczyzna nie czuje się wtedy nie w porządku, że w ogóle śmiał zapytać czy krytycznie się wyrazić. Czuje się zrozumiany, ponieważ partnerka akceptuje, że on może tak się czuć.

Oczywiście, potrzebujemy, i kobiety, i mężczyźni, dużej dozy życzliwości i spokoju. Niewycofywania się z kontaktu. Otwartości. Słuchania i pytania. Jednak bywa i tak, że zmiana, która dokonuje się w kobiecie, jest ryzykowna dla relacji.
Samoświadomość kobiet, ich asertywność, domaganie się respektowania granic, potrzeb i dążeń może wydawać się czymś negatywnym, utratą tego, co było. Jednak to właśnie szansa dla związku. Oczywiście, nie wszyscy mężczyźni wytrzymają takie zmiany, nie wszyscy podejmą dialog. Warto jednak przynajmniej spróbować rozmawiać, w otwarty sposób wyjaśniać, co się dzieje. Wielu mężczyznom wydaje się, że zmiana, jaką musieliby przejść, narusza ich wolność, tożsamość. „Wymagasz ode mnie, żebym stał się inny, nie akceptujesz mnie takim, jaki jestem”. W podtekście jest pragnienie, aby nic się nie zmieniło, żeby mogło być tak jak dotychczas, taki sam podział zadań, obowiązków. Jednak kobieta nie godzi się już na dotychczasową sytuację, którą na przykład traktuje jako niesymetryczną, eksploatującą. Mówi: „Teraz chcę być z tobą jako wolna kobieta, a nie uzależniona, biedna córeczka”. Czy to nie jest bardziej dojrzałe, pełniejsze? Otwiera się nowy etap dla związku, nowa jakość relacji, głębsza, pełniejsza. Nie wszystkim mężczyznom zależy na pogłębionej relacji, mogą więc nie chcieć wsiąść na statek, który wypływa na szerokie wody…

…nieświadomi, że tego rejsu nie da się już zatrzymać.
Żebyśmy mogli być szczęśliwi w naszych związkach, potrzebujemy kontaktu z innymi, ze światem. Gdy tego nie ma, związek obumiera. Może trwać w sposób formalny latami, jednak nie ma w nim życia. Niektórzy mówią, że skończyła się chemia. Raczej skończył się pokarm, którym związek się żywił. Jeśli spędzamy ze sobą większość czasu, nie podróżujemy, nie uczymy się nowych rzeczy, nie uczestniczymy w inspirujących zdarzeniach, to z czego czerpać? Seks nie wystarczy. Wydaje mi się, że mężczyźni ciągle nie zdają sobie sprawy z tego, że kobieta, która wychodzi z domu, spotyka się z przyjaciółkami, uczestniczy w zajęciach grupowych, zasila tym samym związek, ponieważ wszystko, czego się nauczyła, co odkryła, przynosi do domu, jest ożywiona, szczęśliwsza. To jest nowa energia, nowy świat, z którym mamy okazję się spotkać, a to poszerza nasze perspektywy, pozwala wychodzić poza ograniczenia, schematy czy stereotypy. Wielka szansa na rozwój. Naszym partnerkom należy się wdzięczność, a nie sabotowanie ich aspiracji.

Benedykt Peczko
 jest psychologiem, trenerem, psychoterapeutą, dyrektorem Polskiego Instytutu NLP. Niedawno ukazała się książka „Zrozumieć mężczyznę”, którą napisał z Renatą Arendt-Dziurdzikowską.

  1. Psychologia

Kim naprawdę dla mężczyzny jest jego przyjaciółka?

Rzadko się zdarza, aby partnerka akceptowała przyjaźń swojego mężczyzny z kobietą, bo nie do końca wierzy,że ta relacja jest tylko przyjacielska. (Fot. iStock)
Rzadko się zdarza, aby partnerka akceptowała przyjaźń swojego mężczyzny z kobietą, bo nie do końca wierzy,że ta relacja jest tylko przyjacielska. (Fot. iStock)
Przyjacielska relacja sprawia, że lepiej poznajemy siebie. Jeśli przyjaciółka widzi i akceptuje ukryte dotąd części mnie i mimo wszystko pozostaje w relacji ze mną, wtedy niejako zwraca mnie samemu sobie – mówi psychoterapeuta Benedykt Peczko.

Pytam ostatnio bliskiego mi mężczyznę, w jaki sposób udało mu się przejść przez serię traumatycznych doświadczeń, kto mu pomógł, a on bez zastanowienia mówi: „przyjaciółka”. To kobieta, z którą nie jest w związku partnerskim, nie łączy ich relacja seksualna. Znają się od kilku lat, dzwonią do siebie, spotykają się, żeby pogadać, podzielić się tym, czego doświadczają i co przeżywają. Proste ludzkie rozmowy. Niby niewiele.
To jest to, co najważniejsze. Relacje są najważniejsze. Ten mężczyzna ma szczęście. Gdy ja rozmawiam z mężczyznami, wyczuwam w nich dojmującą samotność. Przyjaźń nazywają luksusem, w podtekście jest, oczywiście, sugestia, że oni na taki luksus nie mogą sobie pozwolić. Dramat dzisiejszych czasów polega na tym, że to, co jest postrzegane jako luksus, jest jak powietrze, bez którego dusimy się i obumieramy. Kiedy brakuje przyjaźni, pojawia się to pytanie, które tak często słyszę od mężczyzn: „Po co to wszystko?”. Coś się wydarza, może awans w pracy, jakieś nowe możliwości. Jeśli jednak nie mamy z kim porozmawiać, trudno to nowe zintegrować, w pełni się ucieszyć. W pracy różnie bywa – jedni gratulują, inni zazdroszczą, jeszcze inni intrygują. W domu? Nierzadko zdarza się, że żona, partnerka ma dość rozmów o pracy, słuchania, wspierania. Brakuje jej dystansu, bo jest z mężem na co dzień. Musi ogarnąć wiele spraw. Mówi: „W najbliższy czwartek jest wywiadówka. Z Zuzą trzeba iść do ortodonty, ja nie mogę w tym czasie”. Kobiety są przeciążone obowiązkami, zmęczone. Bardzo łatwo wtedy w relacji partnerskiej zagubić aspekt przyjaźni. Relacja z przyjaciółką, która nie jest partnerką, pozwala odzyskać ten skarb, jakim jest możliwość pełnego zaufania, otwartego rozmawiania, zainteresowania, dzielenia się. To szansa na wyjście z męskiej klatki. Przyjaźnie z mężczyznami są inne. Najczęściej oparte na aktywności, na różnych działaniach, które wspólnie podejmujemy: wspinamy się w górach, latamy na paralotni, jeździmy na ryby. Jesteśmy razem, od czasu do czasu o czymś pogadamy…

…głównie o faktach, co się wydarzyło?
Tak, o działaniach. Z kobietami jest inaczej. Przyjaciółka jest bardziej otwarta, wrażliwa na różne kwestie emocjonalne, stany wewnętrzne. Kobiety mają dużo więcej samoświadomości, mądrości. My, mężczyźni, możemy z tej mądrości czerpać i uzupełniać swoje deficyty. Dzięki przyjaźniom z kobietami mamy szansę rozwinąć kobiecy punkt widzenia, wrażliwość, a tym samym zyskać więcej wewnętrznej równowagi.

I kobiety, i mężczyźni potrzebują różnych punktów odniesienia w świecie, żeby relacja partnerska mogła być bliska, dobra; żebyśmy się w niej nie udusili. Wewnętrzna mądrość podpowiada, abyśmy nie robiły z mężczyzny ojca, matki czy przyjaciółki. Ale też nie najlepiej, gdy mężczyźni oczekują od nas, że będziemy dla nich matkami czy terapeutkami.
W relacji z przyjaciółką nie ma oczekiwań, jakie są w związku partnerskim. Jedna z kobiet powiedziała mi: „Borykam się z problemami, dzieci chorują, rodzice wymagają opieki, a on przyszedł z pracy i się rozpłakał!”. Gdyby ten mężczyzna zapłakał w obecności przyjaciółki, ona nie czułaby się tym tak obciążona. Dzielenie się z kimś tym, co przeżywamy, w sposób wolny od uwikłań systemowych, związanych z pracą czy z domem, to wielka szansa na głębsze poznanie siebie. Jest tu jeszcze coś. Gdy rozmawiamy z kimś w sposób otwarty i szczery, to nas zmienia, transformuje, ożywia, rozwija w nas nowe umiejętności. Z całą pewnością mężczyzna, który ma kontakt z przyjaciółką, wszystko, co pozytywne w tej relacji, przeniesie na inne sfery życia, także do swojej partnerskiej relacji. Choćby świadomie o tym nie myślał, to i tak się stanie.

Moja przyjaciółka mawia, że zazdrość jest poniżej jej godności, i to powiedzenie stało się hitem wśród bliskich mi kobiet. Jednak zazdrość partnerki o przyjaciółkę może mocno skomplikować relacje. No bo o czym oni tak rozmawiają? Czy ta przyjaźń nie przerodzi się w romans?
No tak, to dla wielu mężczyzn spory problem. Zresztą dla kobiet też – szczególnie dla tych po rozstaniach i dla singielek. Zaczyna się od przyjaźni, tak nam się swobodnie rozmawia, tak się rozumiemy, już mamy do siebie zaufanie, jest coraz bliżej i pojawia się tęsknota za czymś więcej, za związkiem intymnym. Często tak właśnie się dzieje: z przyjaźni rodzi się partnerska relacja.

A więc partnerki mężczyzn mogą mieć uzasadnione obawy o romantyczny finał relacji z przyjaciółką…
Rzadko się zdarza, aby partnerka czy żona akceptowała przyjaźń swojego mężczyzny z kobietą, ponieważ nie do końca wierzy, że ta relacja jest tylko przyjacielska. A poza tym jest zazdrosna o czas poświęcany innym ludziom, kolegom, a co dopiero innej kobiecie. Wielu mężczyzn ogranicza z tego powodu swoje relacje przyjacielskie. Kobiety są przepracowane tak jak mężczyźni. Gdy więc ona ma na głowie swoją pracę zawodową, sprawy związane z domem, z dziećmi, z rodzicami, z chorobami w rodzinie, a on umawia się na wieczór z przyjaciółką, to może nie sprzyjać harmonii domowej. Jeśli jednak kobieta widzi, że relacja z przyjaciółką buduje jej mężczyznę, ponieważ jest bardziej otwarty, żywy, chętnie dzieli się tym, co odkrył, zyskał, wtedy warto wspierać relację z przyjaciółką.

„Idź, pogadaj, pozdrów ją ode mnie”?
Dlaczego nie? Gdyby jednak pojawiło się zauroczenie seksualne przyjaciółką, dojrzały mężczyzna zwróciłby uwagę na to, co takiego wydarzyło się w tej relacji, czego brakuje w jego związku z żoną. Dlaczego jego energia i zainteresowanie podążyły w inną stronę? To zawsze szansa dla związku. Otwiera się przestrzeń do rozmowy: w jaką rutynę popadliśmy, co wymaga zaopiekowania, jak na nowo rozniecić ogień. Gdyby rozmowy nie pomogły, warto podjąć terapię dla par. Wszelkie relacje wymagają czujności, świadomości tego, co się dzieje, i odpowiedzialności.

Przyjaciel to ktoś, przy kim można odpocząć; rozluźnić się, odprężyć.
Musimy mieć pewność co do pozytywnych intencji; przyjaciółka akceptuje mnie, dobrze mi życzy, jestem dla niej ważny jako osoba. Czym innym są przyjaźnie biznesowe, a czym innym przyjaźnie naturalne – spotykamy się jako istoty ludzkie, a wszystko inne to jedynie elementy towarzyszące. Czujemy się ze sobą dobrze, bezpiecznie, po spotkaniu jesteśmy zainspirowani, odświeżeni, bogatsi. Relacja z przyjaciółką sprawia, że widzę świat jako lepszy, a to napawa mnie optymizmem, daje poczucie więzi, wspólnoty, rezonansu. Egzystencjaliści tacy jak Irvin Yalom czy Martin Buber mówią o spotkaniu ja i ty, spotkaniu egzystencjalnym, które bardzo trudno zdefiniować. To spotkanie jest wartością samą w sobie, ono przerasta jednostkowe potrzeby.

To jest podróż duchowa, ponieważ gdy jesteśmy z kimś blisko, bardzo szybko dochodzi do głosu cień, deficyty, ograniczenia, słabsze strony, nieuświadomione części siebie, lęk. Bardzo wyraźnie widać, z czym przyjaciel się boryka. Widać całość. I sztuką jest przyjąć tę całość. Być uważną. Nie interpretować, nie oceniać.
Tak, jednak w przyjaźni widzimy coś więcej – poprzez cień, maski, nawyki, ograniczenia i pozory promieniuje rdzeń, centrum z pełnym potencjałem, bez ograniczeń. Ograniczenia są na zewnątrz, w centrum rozpoznajemy wolną istotę i na nią rezonujemy. Właśnie wtedy możemy głęboko odpocząć, bo to pomaga również nam; łatwiej skontaktować się z naszym własnym centrum.

Trzeba się jednak zaangażować, zadzwonić, umówić się, pogadać, dać wyraz temu, że jestem, myślę, zależy mi na relacji. W jaki sposób mężczyzna ma znaleźć w sobie energię na pielęgnowanie przyjaźni?
Przyjaźń to jest ten rodzaj więzi, że niezależnie od tego, kiedy się spotykamy, jesteśmy cały czas w przyjacielskim rezonansie, w przestrzeni otwartości, zrozumienia i zaufania. Jeśli więc przyjaciel przez jakiś czas się nie odzywa, rozumiemy, że coś ważnego zaprząta jego uwagę; że najpewniej jest przeciążony. Wiem, że dla mężczyzn już sama świadomość, że przyjaźń istnieje, jest ważna. Kobiety potrzebują więcej czasu i uwagi, pragną, aby przyjaźń była zasilana, dążą do częstszego kontaktu, rozmowy. Najwyraźniej różnimy się w tym względzie. Poza tym mężczyźni angażują się najczęściej w przyjaźnie zawodowe, służbowe; są partnerami w biznesie, wspólnikami. To coś innego niż przyjaźnie naturalne, niepowiązane interesami. Prawdziwe przyjacielskie relacje to wielkie źródło radości. Radykalnie i totalnie zmieniają jakość naszego życia. Dlatego gdy w psychoterapii pytam mężczyznę, jak w jego życiu wygląda sprawa relacji, przyjaźni, a on mówi, że miał ją kiedyś, w szkole, ale teraz nie ma czasu, to wiem, że sprawa jest poważna, a nawet dramatyczna.

Tak jakby odmawiał sobie wsparcia.
Ktoś obecny w naszym życiu, kto o nas myśli, słucha, akceptuje, kto dobrze nam życzy, to wyjątkowy dar. Wsparciem jest istnienie przyjaciółki. Samo istnienie. To nawet nie o to chodzi, że musimy być wsparciem dla siebie w trudnych chwilach, choć to, oczywiście, bezcenne. Wystarczy samo bycie, dzielenie się sobą. To nas wzajemnie inspiruje. W trudnych chwilach możemy dać jakąś radę. Jednak w przyjaźni pozostawiamy drugiej osobie wolność; może zrobić z tą radą, co zechce, może nic nie zrobić.

Jak w każdej relacji bywają też kryzysy w tej przyjaźni.
W relacjach przyjacielskich uczymy się metakomunikacji, czyli porozumiewania się w kwestii tego, jak się porozumiewamy. W przyjaźni możemy o tym mówić – nawet jeśli pojawia się ból, złość, irytacja, zniecierpliwienie. Żadne stany wewnętrzne nie przesłaniają relacji jako takiej. W innych przypadkach ludzie się obrażają, dystansują, zamykają, wyziębiają. Dlaczego w przyjaźni potrafimy o tym mówić? Bo wiemy, że to są odpryski, sprawy poboczne, przemijające, wynikające z naszych emocji, stanów wewnętrznych.

Przyjacielska relacja sprawia, że zyskujemy świadomość, bardziej poznajemy siebie. Jeśli przyjaciółka widzi i akceptuje ukryte dotąd części mnie i mimo wszystko pozostaje w relacji ze mną, wtedy niejako zwraca mnie samemu sobie.

Nie warto, oczywiście, na siłę szukać przyjaźni z kobietą, zresztą z nikim, bo nie da się jej w ten sposób znaleźć. Paradoksalnie im bardziej gorączkowo poszukujemy relacji, tym bardziej się wymyka. Przyjaźń to spotkanie; zaczynamy odczuwać rezonans. Nawet jeśli na początku ta siła przyciągania nie jest zbyt wyraźna i silna, warto sobie na nią pozwolić. Dać przyjaźni szansę.

 

 

  1. Psychologia

Zazdrość w związku - jakie ma oblicza?

Zazdrość w związku nie wymaga dowodów, potrafi sama je wyprodukować. (fot. iStock)
Zazdrość w związku nie wymaga dowodów, potrafi sama je wyprodukować. (fot. iStock)
„Kto nie jest zazdrosny, nie kocha” – twierdził święty Augustyn. Większość z nas dobrze zna ukłucie zazdrości, gdy partner wydaje się interesować kimś innym. Jeśli kochamy, to chcemy, by nasza miłość była odwzajemniona i trwała wiecznie.

Zazdrość ostrzega, stoi na straży związku, służy jego trwałości. Ale nadmiar zazdrości potrafi zabić największą miłość, choć początki wydają się zwykle niegroźne. Jak u Tomka i Beaty.

Gdyby Beata zdradzała męża, a przynajmniej interesowała się innymi mężczyznami, jego zazdrość byłaby zrozumiała. Mamy tu jednak do czynienia z wcale nierzadkim przypadkiem zazdrości, która karmi się jedynie podejrzeniami, a te nie giną wraz z brakiem dowodów na to, że są uzasadnione. Tomek kontroluje Beatę na każdym kroku, w swoim poczuciu uniemożliwia jej zdradę, ale czy to znaczy, że zapobiega jej pragnieniom? A co się dzieje wtedy, gdy on jest w pracy? Co się dzieje, gdy wyjeżdża w delegację? Mężczyzna męczy się podejrzeniami i zaostrza środki kontroli. Wraca do domu wcześniej, niż zapowiedział, czatuje na Beatę pod pracą, chce widzieć, z kim wychodzi. Oddycha z ulgą, ale wkrótce znów zaczyna się dręczyć, szuka dowodu jej winy, jakby to zdrada mogła przynieść mu ulgę.

Zazdrość w związku: jak kreujemy piekło?

Paweł nie może znieść poczucia niepewności, odkąd jego dziewczyna, Monika, wyjechała na studia do Madrytu. Chłopak ma świadomość, że problem tkwi w nim, nie w Monice. Zawsze był zazdrosny, jego zazdrość zniszczyła już dwa związki, teraz niszczy trzeci. Wydzwania do Moniki 10 razy dziennie, każe się jej rozliczać z każdej godziny. W przypływie szlachetności sam zachęca, żeby się z kimś spotkała, doskonaliła język w kontakcie z ludźmi, ale gdy nie ma jej na Skypie, oddaje się bolesnym fantazjom. Co teraz robi, gdzie jest, może kogoś poznała? Pojechał do niej znienacka, była sama w mieszkaniu, odetchnął z ulgą i spędzili razem tydzień. Po powrocie męka zaczęła się na nowo.

– Co mam robić? – Paweł czuje się bezradny wobec swoich uczuć. – Wciąż porównuję się z innymi facetami, wydaję się sobie gorszy od nich wszystkich, jestem pewien, że ona to w końcu odkryje, czemu miałaby chcieć być ze mną?

Paweł płacze, choć wie, że to mężczyznom nie przystoi. Jego ojciec też był mazgajem, jak sam o nim mówi. Może dlatego porzuciła go żona? Ojciec nigdy się z tego nie podniósł. Zostali sami, mama brała czasem Pawła do siebie, ale gdy w jej życiu pojawiał się nowy mężczyzna, syn przeszkadzał, oddawała go ojcu. Paweł, choć wie, że to nie ma nic wspólnego z Moniką, jednak wciąż podejrzewa ją o zdradę. W końcu postanawia z nią zerwać. – Najpierw muszę uporać się ze sobą – stwierdza z bólem.

Gdyby umieli to stwierdzić inni zazdrośnicy, nie zamienialiby życia swoich rodzin w piekło. Niestety. Wielu z nich zamiast pracować nad sobą, woli zmniejszać swój niepokój, wciąż zwiększając kontrolę nad partnerką.

Gdy patrzymy przez pryzmat podejrzliwości, świat nabiera nowych znaczeń. Każde zachowanie partnerki podlega interpretacji: nie chce ze mną rozmawiać, bo myśli o innym. Chce rozmawiać, jest miła i czuła – próbuje ukryć to, że myśli o innym. Niemal każde zachowanie wzmaga czujność i wymaga zwiększenia kontroli. Brak dowodów w niczym nie przeszkadza.

Zazdrość ma swoje ewolucyjne uzasadnienie

Niezliczone ofiary zazdrości padają na polu bitwy, która z miłością ma niewiele wspólnego. Zazdrość jest główną przyczyną przemocy fizycznej w małżeństwie. Wszystkie inne powody razem wzięte nie mogą się z nią równać! Spośród 60 maltretowanych kobiet, badanych w ośrodku dla ofiar przemocy w Północnej Karolinie, 57 stwierdziło, że ich partnerzy są tak zazdrośni, że każde wyjście kobiet z domu kończy się oskarżeniami o niewierność i przemocą fizyczną.

Zazdrość doczekała się wielu definicji naukowych. Mowa w nich o tym, że to reakcja na zagrożenie związku, który jest dla danej osoby wartością i w który wiele zainwestowała. Zazdrość motywuje do zachowań mających przeciwdziałać zagrożeniu, a więc pełni funkcję chroniącą związek i właśnie po to w procesie ewolucji powstała. Dlaczego zatem to uczucie tak często niszczy związek? David M. Buss, psycholog ewolucyjny, autor książki „Zazdrość – niebezpieczna namiętność” wyjaśnia to za pomocą teorii mniejszego zła. Błąd polegający na niezauważeniu oznak zdrady pociągał za sobą większe koszty w postaci wydatkowania energii na opiekowanie się cudzymi dziećmi niż błąd polegający na niesłusznych podejrzeniach o zdradę. Ewolucyjnie uzasadniona skłonność do nadmiernej zazdrości nie pojawia się jednak bez powodu. Predysponuje do niej niskie poczucie własnej wartości, traumatyczne wydarzenia z przeszłości – zdrada czy porzucenie, wysoki poziom lęku, zaburzenia erekcji, różnica w atrakcyjności partnerów. Wierność czy niewierność partnerki nie ma tu większego znaczenia.

Kontrola seksualności kobiet wpisana jest w patriarchat od wieków. Jeszcze dziś zdrada kobiety w krajach islamskich to plama na honorze mężczyzny – tak poważna, że jedynie zamordowanie żony może ten honor oczyścić. Aż do roku 1974 w stanie Teksas zabójstwo niewiernej żony nie podlegało karze, jeśli zostało dokonane, nim osoby zamieszane w akt cudzołóstwa opuściły miejsce zbrodni.

Zabicie kochanków, zanim wyszli z łóżka, nie było przestępstwem również w prawie angielskim, gdyż „nie można sobie wyobrazić większej prowokacji niż cudzołóstwo”.

I to wszystko w imię miłości!

  1. Psychologia

Zdrada emocjonalna - 12 znaków ostrzegawczych

Kiedy bardzo lubisz spędzać z przyjacielem czas sam na sam to znak ostrzegawczy sygnalizujący, że wasza relacja może przerodzić się w coś więcej. (Fot. iStock)
Kiedy bardzo lubisz spędzać z przyjacielem czas sam na sam to znak ostrzegawczy sygnalizujący, że wasza relacja może przerodzić się w coś więcej. (Fot. iStock)
Z badań wynika, że 80 proc. przyjaźni między kobietą a mężczyzną kończy się seksem. A zaczyna się niewinnie. Co może świadczyć zdradzie emocjonalnej? 

Z badań wynika, że 80 proc. przyjaźni między kobietą a mężczyzną kończy się seksem. A zaczyna się niewinnie. Co może świadczyć o zdradzie emocjonalnej i jak sobie z nią poradzić? 

Istnieje co najmniej 12 znaków ostrzegawczych, które informują, czy relacja, którą mamy poza związkiem, zmierza ku czemuś poważniejszemu i czy może towarzyszyć jej ryzyko zdrady psychicznej. Podaje je amerykańska psychoterapeutka Athena Staik.

1. Kiedy myślisz i mówisz - jesteśmy tylko przyjaciółmi

Takiego rodzaju wypowiedzi są podejrzane. To już brzmi jak rodzaj usprawiedliwiania przed samą sobą i otoczeniem.

2. Kiedy dzielisz się ze swoim przyjacielem intymnymi sprawami

Dzielenie się najgłębszymi obawami, nadziejami, historią swojego życia, namiętnymi opowieściami pogłębia emocjonalną więź między ludźmi. Wówczas powoli pojawia się intymność. Wówczas można mówić o zdradzie emocjonalnej żony -  partner może poczuć się urażony.

3. Kiedy omawiasz z nim problemy swojego związku

A zwłaszcza, kiedy mówisz o partnerze. Wtedy stajesz się dostępna dla kogoś innego, kto może się tobą opiekować, wspierać, zaspokajać twoje emocjonalne potrzeby, narażając jednak swojego faceta na zostanie ofiarą zdrady emocjonalnej.

4. Kiedy porównujesz przyjaciela do swojego partnera

Wobec partnera to nadużycie zaufania i przedmiotowe traktowanie obydwu panów. To zdradza, że z żadnym z nich tak naprawdę nie jesteś blisko.

5. Kiedy obsesyjnie myślisz i marzysz o przyjacielu

Jeśli nie możesz się doczekać spotkania, jesteś w częstym kontakcie, musisz wiedzieć co się u niego dzieje, to sygnał, że jesteś zaangażowana. W twoim mózgu wydziela się dopamina, prawdopodobnie jesteś zakochana. W relacjach przyjacielskich nic takiego się nie dzieje i nie ma wtedy możliwości, aby doszło do zdrady psychicznej..

6. Kiedy pojawiają się między wami romantyczne gesty

Pocałunki na przywitanie, dotyk, przytulanie - po takim kontakcie w mózgu wydziela się oksytocyna, hormon bliskości. Kobieta wtedy nigdy nie jest obojętna wobec mężczyzny.

7. Kiedy sprawy przyjaźni wygrywają ze sprawami związku i rodziny 

Mając wybór, zaczynasz wybierać spotkanie przy kawie z przyjacielem, a nie z na przykład spacer z partnerem czy rodzinne wyjście na kolację. I takie sytuacje się powtarzają. A gdy jednak wybierzesz związek, jesteś rozdrażniona i niezadowolona.

8. Kiedy utrzymujesz w tajemnicy przed partnerem to, co robisz z przyjacielem

To znak, że odległość między tobą a partnerem powiększa się. Bliskość oznacza zaufanie. Może okłamujesz swojego partnera? Dlaczego masz coś do ukrycia? Odpowiedź na to pytanie pokaże, jak naprawdę sprawy się mają.

9. Kiedy usprawiedliwiasz się

Jeśli w twoim umyśle istnieje lista powodów, dlaczego utrzymujesz kontakt z przyjacielem, sama ze sobą prowadzisz dialog na ten temat. Jakaś twoja część potrzebuje tych kontaktów, a inna się za to obwinia. Wsłuchaj się w siebie.

10. Kiedy fantazjujesz o seksie z przyjacielem

Oznacza to, że jesteś nim zainteresowana jako kobieta, nie tylko jako przyjaciółka. To wyraźnie zdrada emocjonalna żony względem swojego męża.

11. Kiedy często przyjmujesz i wręczasz prezenty

Wymiana prezentów to energia dawania i brania, ona zacieśnia relacje między ludźmi. Już samo myślenie, co komu sprawi przyjemność, poświęcanie energii na obdarowywanie świadczy o emocjonalnym zaangażowaniu.

12. Kiedy lubisz spędzać z przyjacielem czas sam na sam

To jest znak ostrzegawczy, że dążysz do tego, żeby została przekroczona granica zdrady emocjonalnej, za którą są zachowania seksualne. Chcesz tego?

 

  1. Psychologia

Dlaczego mężczyźni mają prawo do jawnej zazdrości, a kobiety cierpią po cichu?

Zazdrość często łączy się z szacunkiem: albo ktoś mnie szanuje, albo ktoś mnie lekceważy. (Fot. iStock)
Zazdrość często łączy się z szacunkiem: albo ktoś mnie szanuje, albo ktoś mnie lekceważy. (Fot. iStock)
Zazdrość potrafi zniszczyć, ale i wzmocnić związek. Jeśli jest łagodna i krótkotrwała – bywa dobrym narzędziem samopoznania i komunikacji. Może też przerodzić się w obsesję i w konsekwencji nawet doprowadzić do tragedii. Skąd biorą się tak silne emocje? Wyjaśnia psycholożka i terapeutka Ewa Woydyłło.

 

Czy zazdrość to emocja?
Pojęcia emocji i uczucia czasami przenikają się, trudno je rozdzielić. Ale mówi się, że emocja jest czymś bardziej gwałtownym, a uczucie – bardziej trwałym. Bywa zazdrość, która ogarnia na moment – pod wpływem nagłego podejrzenia czy czyjegoś zachowania. Bywa też że ktoś jest pełen nieufności w stosunku do drugiej osoby w wyniku wcześniejszych doświadczeń. Wtedy nie mówimy o gwałtownej emocji, tylko o stanie, który pod wpływem jakichś okoliczności w danym człowieku się zatrzymał.

Pytam, ponieważ w książce „Ludzie, ludzie...2”, używa pani sformułowania „psychoza”, czyli zazdrość, a przynajmniej pewien jej poziom, byłaby swoistym zaburzeniem...
Zazdrość może mieć łagodny przebieg, krótkotrwały i nieszkodliwy. Może nawet odgrywać ważną rolę w komunikacji i samopoznaniu. Na przykład zauważam, że denerwuje mnie, gdy mój partner zwraca uwagę na inne kobiety – i to można omówić, przeanalizować. W dobrych i trwałych związkach ten temat pojawia się dość często. Ale może też dojść do stanu, który jest patologią – wtedy mówimy o poważnym zaburzeniu, nazywanym „syndromem Otella”, który czasami doprowadza do zbrodni.

Syndrom Otella, szekspirowskiego bohatera, który udusił swoją żonę. Jak pani pisze – statystycznie to mężczyźni przodują w chorobliwej zazdrości. A mnie się wydawało, że to kobiety częściej reagują zazdrością na zachowania partnera.
Aby to wytłumaczyć, warto popatrzeć na uwarunkowania obyczajowo-kulturowe – zazwyczaj to mężczyzna przypisuje sobie prawo do posiadania kobiety. Nawet nasz język to odzwierciedla. Niedawno podczas warsztatu, który prowadziłam, jeden z uczestników zapytał: „A co jeśli mężczyzna zabierze najbliższemu przyjacielowi żonę?”. Od razu zwróciłam uwagę na sformułowanie, z którego wynika, że kobieta jest prawie jak mebel: można ją wziąć, zabrać, przestawić. Wywiązała się z tego bardzo ciekawa dyskusja... W naszej kulturze przez całe stulecia mężczyzna był właścicielem „swojej” kobiety – mąż nad żoną, a wcześniej ojciec nad córką czy brat nad siostrą miał nieograniczoną władzę. Dlatego jeśli kobieta swoim postępowaniem stwarzała choć cień ryzyka niewierności, mężczyzna był uprawniony do karania jej w jakiś sposób. Do dziś o partnerkach, które wiążą się z innym mężczyzną, mówi się krótko i niecenzuralnie... Tymczasem w przypadku kobiet, którym nie przysługują analogiczne prawa do mężczyzny, uzewnętrznianie zazdrości nie ma uzasadnienia społecznego. Kobiety przeżywają burzliwe uczucia, ale ich zazdrość jest bardziej prywatna.

W książce pisze pani również, że zazdrośnikom często brakuje bezpieczeństwa, czyli czego właściwie?
Gdy pracowałam w Instytucie Psychiatrii, pewnego razu gościliśmy terapeutę ze Stanów Zjednoczonych. Wygłaszał wykład dla pacjentów, w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni. I mówiąc o zazdrości jako jednym ze stanów, z którym trudno nam się uporać, stwierdził, że zazdrość bierze się przede wszystkim ze strachu. Pamiętam, że słuchacze zaczęli się niespokojnie kręcić, ponieważ w pewien sposób było to dla nich uwłaczające. Mężczyzna wstydzi się strachu, a pod zazdrością kryje się właśnie lęk przed utratą partnerki, bo ta utrata oznacza dla niego wstydliwą porażkę. Tu znowu wracamy do statusu kobiety jako obiektu własności, skąd bierze się uprawnienie mężczyzny do upubliczniania zazdrości i właściwie wszyscy go w tym wspierają.

Dziś mamy wiele możliwości technicznych, które mogą wzmacniać zazdrość, a i pomagają zazdrośnikom kontrolować partnerów. Słyszałam kiedyś, jak mężczyźni chwalili się na spotkaniu w swoim gronie, że zainstalowali swoim żonom program  śledzący w smartfonach...
Komputery, smartfony i wszelkie nowe technologie bardzo ułatwiają dziś zweryfikowanie podejrzeń. Ale w samym postępowaniu nie ma nic nowego, bo z własnej praktyki znam kobiety wynajmujące prywatnego detektywa – w zaprzyjaźnionym gronie przekazując sobie jego namiary – który śledził ich mężów i umiał sprawnie i szybko zrobić kompromitujące zdjęcia. Dzięki temu one zdobywały dowody i materiały do wywierania nacisku na swoich niewiernych partnerów.

Czasami zazdrość przybiera wręcz paranoidalną formę, mimo braku logicznych podstaw. Skąd bierze się taki stan? Czy to wiąże się z jakimś osobistymi brakami?
Jak już ustaliłyśmy, podstawą zazdrości jest strach. U mężczyzny jest to przede wszystkim lęk przed kompromitacją i przyprawieniem mu tzw. rogów, kobiety obawiają się czegoś innego. Pojawia się u nich lęk o byt, i to nie tylko w sensie materialnym, ale i społecznym, bo wciąż jeszcze samotne kobiety nie mają łatwego życia. Towarzyszy im często wstyd, a także niepokój, jak to wytłumaczyć dzieciom.

Nie wszyscy są jednakowo podatni na zazdrość. Skąd się biorą te różnice?
Generalnie niektórzy są bardziej podatni na różne niepokoje i lęki. W jednej z książek dość dokładnie pisałam o tym, dlaczego do dobrego życia przydaje się tzw. gruba skóra, czyli mniejsza nadwrażliwość w relacjach. Sama wrażliwość to dobra rzecz – oznacza empatię, uczuciowość, serdeczność i zdolność do miłości, natomiast nadwrażliwość przyczynia się do lęku i braku poczucia własnej wartości. Moim czytelniczkom radzę, żeby pracowały nad wzmacnianiem odporności. Po angielsku na odzyskiwanie kontroli nad swoim życiem używa się określenia: empowerment. Chodzi o to, by w sytuacji kryzysowej nie załamać się, tylko szukać wyjścia. Kobieta o dużej odporności, zdradzana czy opuszczona przez męża dla kochanki – będzie oczywiście cierpieć, ale nie straci poczucia pewności.

Niemniej trudno jej będzie nie odczuwać zazdrości, przynajmniej na początku.
Oczywiście, bo skoro kochała męża, to chciała mieć wyłączność w jego życiu jako kobieta. Zazdrość nie jest tylko przedmiotem anegdotycznych opowieści, dla wielu ludzi jest podstawą wartości, wiąże się z lojalnością i szacunkiem: albo ktoś mnie szanuje, albo ktoś mnie lekceważy. W pierwszym tomie książki „Ludzie, ludzie” piszę o kobietach, które wiążą się z żonatymi mężczyznami. Odnoszę się do nich surowo i nie mam dla nich wyrozumiałości, bo choć nie godzi się żonatemu podrywać każdą, która mu się spodoba, to uważam, że kochanka nie powinna się przyłączać do spisku przeciwko zdradzanej żonie. Zresztą może ta kochanka za kilka lat znajdzie się w takiej samej sytuacji jak była żona, jeśli zwiąże się ze zdradzającym mężczyzną.

W tym miejscu warto wspomnieć o zaufaniu. Czy można ufać partnerowi, jeśli nasz związek rozpoczyna się na gruzach poprzedniego?
Jeżeli miłość oparta jest na krętactwie, na oszustwie, na wydawaniu wspólnych pieniędzy na inne miłostki – to jest to niedobra miłość. W przyjaźni, która powinna być częścią miłości, najważniejsze są zaufanie i lojalność. I przyjaźń jest pod tym względem bardzo surowa, a do miłości stosujemy bardziej liberalne, nieco pokrętne podejście. To źle, bo taka miłość brzydnie. W Stanach Zjednoczonych obowiązuje pewien kanon terapeutyczny – mówi się: „Jesteś tak chory jak twoje sekrety”. Jeżeli ukrywasz coś głęboko i wstydliwie, nawet przed najbliższymi ludźmi, to oznacza, że masz z tym jakiś problem. Dla mnie nie ma większej wartości niż uczciwość w związku, choć wiem, że wiele osób się z tym nie zgadza.