1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Slow Aging
  4. >
  5. Zabiegi medycyny estetycznej dla mężczyzn

Zabiegi medycyny estetycznej dla mężczyzn

fot. iStock
fot. iStock
Zabiegi medycyny estetycznej nie są tylko dla kobiet. Coraz częściej i śmielej decydują się na nie także mężczyźni. Jednak Polacy mają trochę inne priorytety w kwestii poprawiania urody niż ich partnerki.

TEKST  Dorota Gepert

Skąd te różnice? Proste pytanie, prosta odpowiedź: wiele nas dzieli. I wbrew pozorom łatwiej wykonywać zabiegi medycyny estetycznej i rzeźbić twarze kobiet niż mężczyzn. W tym pierwszym przypadku lekarze dążą do tego, by twarz zachowała proporcje tzw. trójkąta piękna. Czoło ma być najszerszą jej częścią, którą kończy ładnie wyprofilowany podbródek. Niezwykle ważne są też policzki – mają być pełne i lekko uniesione.

Mężczyznom kompletnie nie zależy na poprawianiu kształtu czy uwypuklaniu części twarzy. I bardzo dobrze, bo powinni mieć mocniej zarysowaną szczękę, a z przesadnie podkreślonymi policzkami wyglądaliby po prostu śmiesznie.

Męskie wymagania

Na niektóre zabiegi panowie decydują się bardzo szybko, na inne, nawet jeśli dzięki nim skóra mogłaby sporo zyskać, trzeba ich długo namawiać. Trudno ich przekonać na przykład do peelingów czy zabiegów z nakłuwaniem skóry, np. z użyciem dermapenu. W ich przypadku efekty pojawiają się, ale później. Dla mężczyzn liczą się przede wszystkim rezultaty widoczne niemal natychmiast. A po drugie, zabiegi nie mogą zostawiać żadnych śladów. Dla kobiet to nie jest duży problem, bo na co dzień używają korektora, podkładu i pudru. – Peelingów, po których skóra łuszczy się przez kilka dni, praktycznie nie wykonuje się u panów – podkreśla dermatolog dr Ewa Rybicka z kliniki Estetica Nova. – Za to hitem jest zabieg Scarlet RF, czyli termolifting z wykorzystaniem fali elektromagnetycznej i mikronakłuwaniem. Nie trwa długo, a skóra jest po nim zaczerwieniona, ale tylko przez kilka godzin. Gdy się go odpowiednio zaplanuje, następnego dnia rano nie ma po nim śladów – dodaje lekarka, której pacjentami bardzo często są mężczyźni.

Męską skórę od kobiecej różni to, że jest mocniejsza i  grubsza. Zawiera więcej włókien elastyny i kolagenu. Jest bardziej wytrzymała, elastyczna, ale może to też powodować, że opuchlizna u nich utrzymuje się dłużej. – Jednak z reguły męska skóra po zabiegach szybciej się goi. Na pewno nie bez znaczenia jest to, że wykonują tych zabiegów znacznie mniej niż ich partnerki – mówi dr Monika Kuźmińska, dyrektor medyczny Yonelle Zwolińska Beauty Institute.

Mężczyźni mają też większą masę mięśniową. To ma wpływ między innymi na podawanie botoksu. Zazwyczaj lekarz musi użyć więcej preparatu. Jednak jeszcze nie doczekali się specjalnego botoksu tylko dla panów. Inaczej jest z wypełniaczami. Pojawiły się właśnie preparaty Neauvia, które są specjalnie dedykowane męskiej skórze. Ich formuła została tak opracowana, by z łatwością rozchodziły się w grubszej męskiej skórze, nie przemieszczały i docierały na odpowiednią głębokość. Stimulate Men służy do rewitalizacji skóry, a Intense Man poradzi sobie nawet z głębokimi bruzdami czy zmarszczkami. Efekty utrzymują się przez około rok.

Inne oblicze

Natura jest łaskawa dla mężczyzn. Przynajmniej jeśli chodzi o starzenie. Możemy im zazdrościć, bo z powodu nieco innej budowy – ich skóra jest bardziej elastyczna i grubsza – ten proces przebiega wolniej. Jednak są też minusy – ich twarze starzeją się gwałtowniej. Gdy w okolicach czterdziestych urodzin zaczynają pojawiać się zmarszczki, są od razu głębokie i trudne do ukrycia. Winę za to ponoszą przede wszystkim hormony. Z wiekiem obniża się poziom androgenów, co powoduje, że tkanka tłuszczowa na twarzy zanika. To ma olbrzymi wpływ na tworzenie się bruzd. Skóra staje się cieńsza, sucha i brakuje jej elastyczności.

Dlatego coraz młodsi mężczyźni poddają się zabiegom rewitalizującym – zwłaszcza że mają tutaj duży wybór takich, które nie pozostawiają śladów, np. z użyciem laserów, fali radiowej, ultradźwięków. Dr Ewa Rybicka obserwuje, że na zabiegi laserowe zgłasza się coraz więcej młodych mężczyzn, którzy mają kłopoty z rumieniem. Na to mają wpływ zmiany klimatyczne, a także to, że coraz więcej panów po dwudziestym roku życia ma bardzo wrażliwą, często alergiczną skórę.

Choć wydawałoby się, że panowie rozumieją, że także w kwestii urody lepiej zapobiegać niż leczyć – to jednak od zamykania naczynek zaczynają swoją przygodę w gabinecie medycyny estetycznej. Kobiety mają najczęściej problem z rozszerzonymi naczynkami na policzkach, a u panów punktem „zapalnym” jest nos. Taki kłopot u mężczyzn wynika często po prostu z zaniedbań pielęgnacyjnych – nie ma co się oszukiwać – rzadziej stosują kosmetyki z filtrem latem (nos często ulega poparzeniom) i ochronne kremy zimą (łatwo go odmrozić). – Najczęściej na zabiegi laserowe zgłaszają się panowie, którzy intensywnie uprawiają sport. Żeglarze, narciarze, tenisiści stawiają na ruch, wyzwania, ale zapominają o potrzebach skóry. Takie „tortury” wytrzymuje ona dość długo, bo jest grubsza niż u kobiet, ale w okolicach czterdziestki rozszerzonych naczynek może być już dużo. Efekt? Czerwony nos, który nie dodaje uroku. Z reguły wystarczają dwa-trzy zabiegi laserowe, by zapomnieć na jakiś czas o pajączkach – mówi dr Monika Kuźmińska.

Botoks to jeden z najbardziej popularnych zabiegów medycyny estetycznej, także dzięki mężczyznom. Świetnie wpisuje się  w ich filozofię – szybkie efekty bez śladów. Nie myślą o nim w kategoriach odmładzania, ale zadaniowych. Była bruzda, nie ma bruzdy. – Często zgłaszają się, by usunąć konkretne zmarszczki – najczęściej tzw. lwie, które powodują, że twarz wygląda groźnie i ponuro – mówi dr Monika Kuźmińska. Potrafią tak skupić się właśnie na tych zmarszczkach, że bruzdy poziome na czole kompletnie im nie przeszkadzają. Kobiety myślą inaczej: od zabiegów z toksyną botulinową oczekują wręcz kompleksowego odmłodzenia. Często przeszkadzają im nawet maleńkie zmarszczki, np. tzw. kurze łapki, czyli bruzdy w kącikach oczu. Panowie uważają, że one dodają im uroku i charakteru. Rzadko kiedy decydują się na ich niwelowanie, a u kobiet to punkt numer jeden i często właśnie od niego zaczynają zabiegi z botoksem.– Totalne wygładzanie zmarszczek nie sprawdza się u mężczyzn, wygląda to nienaturalnie. Wystarczy je łagodnie zniwelować, by im odjąć lat – dodaje dr Aleksandra Jagielska, lekarz dermatolog z kliniki Sthetic.

Mężczyźni podobnie jak botoks traktują zabiegi z wypełniaczami. Absolutnie nie chodzi o rzeźbienie twarzy. Twarz ma wyglądać wciąż naturalnie, tylko młodziej. Dlatego skupiają się na tym, by pozbyć się głębokich bruzd, na przykład nosowo-wargowych, które potrafią bezlitośnie postarzać, zwłaszcza gdy twarz jest szczupła. – U mężczyzn oszczędnie stosuję wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego. Mają oni z reguły dobrze nawilżoną cerę, a takie preparaty dodatkowo „łapią wodę”, więc można uzyskać efekt opuchniętej, napompowanej twarzy. Aby uniknąć takiego rezultatu, częściej sięgam po wypełniacz Radiesse, który ma w składzie także wapń i fosfor – mówi dr Aleksandra Jagielska.

Nie tylko twarz

Wiek zdradza nie tylko zmęczona twarz. Kobiety twierdzą, że najbardziej dodają im lat zmarszczki. Na mężczyznach nie robią one wielkiego wrażenia, ale włosy... to dla nich ciężki temat.

Panowie, którzy borykają się z łysieniem, uważają, że wraz z mocnym przerzedzeniem fryzury tracą młodość. Dlatego chętnie poddają się zabiegom, które je ratują. To najczęściej różnego rodzaju ostrzykiwania, czyli mezoterapie, do których wykorzystuje się koktajle, np. na bazie peptydów. Popularne są także zabiegi, w których główną rolę gra osocze – by je uzyskać, wcześniej pobierana jest krew. Taki preparat do ostrzykiwania jest nie tylko naturalny, ale i w jego składzie są wszystkie składniki potrzebne do regeneracji tkanek. W ratowaniu włosów sprawdza się także karboksyterapia. Dwutlenek węgla wprowadzony pod skórę powoduje, że jest ona dotleniona, a mieszki włosowe lepiej odżywione. Sprawniej przebiega też proces syntezy kolagenu i elastyny. W efekcie cebulki wzmacniają się. Na takie zabiegi też coraz częściej decydują się kobiety. Wpływ na zainteresowanie nimi mają choroby tarczycy, a zwłaszcza hashimoto.

Jeśli ostrzykiwania nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, panowie mogą jeszcze zdecydować się na przeszczep. A teraz  nie jest on już tak inwazyjny, jak kilka lat temu. W najnowszej metodzie S.A.F.E.R.  nie trzeba już wycinać paska skóry, tylko pobiera się pojedyncze jednostki mieszkowe, tzw. grafty. Dzięki temu nie powstają blizny, bo nakłucie jest płytkie, a zabieg mniej inwazyjny i w razie potrzeby można go częściej powtarzać.

A co z włosami, które są niepożądane? Mężczyźni przekonali się do depilacji laserowej. Pojawiają się nie tylko nowe urządzenia, które są coraz bardziej bezwzględne nawet dla jasnych włosów i przy tym nie zadają bólu, ale też zdążyły się już zmienić męskie preferencje. – Jeszcze kilka lat temu panowie często chcieli pozbyć się włosów z nóg i klatki piersiowej. Teraz praktycznie się to nie zdarza. Zmieniły się cele – kark, szyja, plecy, czyli te miejsca, na których włosy widać i wyglądają mało estetycznie – podkreśla dr Monika Kuźmińska. Kobiety niezmiennie koncentrują się na pozbyciu włosków na nogach, w okolicach bikini i przeszkadza im tzw. wąsik.

Kolejnym zabiegiem, któremu chętnie poddają się mężczyźni, jest liposukcja brzucha. Nie jest to zabieg z kategorii lekkich i przyjemnych. Wymaga znieczulenia, musi przeprowadzać go chirurg. Jednak nawet trudno przewidzieć, jak długo trzeba byłoby stosować dietę i intensywnie trenować, by w takim szybkim tempie wyrzeźbić ciało. W trakcie jednego zabiegu można stracić do czterech litrów tłuszczu. Liposukcja pomaga także, gdy mężczyźni chcą pozbyć nienaturalnie powiększonych piersi (ginekomastia). Po zabiegu trzeba nosić uciskowe ubranko, ale dość szybko można wrócić do codziennych zajęć, co w przypadku zapracowanych mężczyzn ma duże znaczenie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Laser frakcyjny - rewolucyjne odmładzanie

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Laser frakcyjny pozwala na precyzyjny,  trwały i mało inwazyjny lifting skóry. Wymaga jednak specjalisty, który odpowiednio dostosuje parametry do potrzeb skóry. Rozmowa z dr. Franciszkiem Strzałkowskim z Kliniki Strzałkowski.

Lasery to ważne narzędzie w medycynie estetycznej. Dziedzina, która cały czas dynamicznie się rozwija. To prawda. Rozwój laseroterapii umożliwia nie tylko skuteczne leczenie różnych problemów skórnych, takich jak zmiany naczyniowe, blizny czy przebarwienia, ale też pozwala uzyskiwać spektakularne efekty ujędrnienia i odmłodzenia, dając naturalny efekt liftingu i przebudowy skóry.

W sieci nie słabnie zainteresowanie frazą „laser frakcyjny” - jak działa i dlaczego cieszy się taką popularnością? Pierwszy laser frakcyjny pojawił się w 2004 roku i  zrewolucjonizował zabiegi estetyczne. Zmiana polegała na tym, że technologia frakcyjna uszkadza tkanki, w sposób zamierzony, kontrolowany,  i tylko punktowo, tworząc w nich mikroskopijne „kolumienki” (słowo frakcyjny oznacza cząsteczkowy, ułamkowy), dzięki czemu proces gojenia się i przebudowy skóry zachodzi szybciej, a rekonwalescencja jest zdecydowanie krótsza. Trwa zaledwie 2-3 dni. Lasery niefrakcyjne działają natomiast na skórę jednolicie na całej powierzchni poddawanej zabiegowi i wiążą się z dłuższym okresem gojenia i większym ryzykiem powikłań.

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty przebudowy skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny oraz uruchomienie procesów naprawczych i regeneracyjnych.

Konsekwentnie używa Pan sformowania „przebudowy” skóry. Dlaczego? Bo istotnie dochodzi do przebudowy skóry w trakcie regeneracji. Odradzająca się skóra wzbogaca się o nowe włókna kolagenowe, i zmienia swoją strukturę.

Laser wywołuje mikrouszkodzenia skóry i frakcyjne przerwania jej ciągłości. Wokół tych uszkodzonych punktów pozostają obszary nienaruszonego naskórka, co pobudza tkanki do intensywnej regeneracji. W trakcie tego procesu powstaje nowa pokrywa nabłonkowa oraz nowe włókna kolagenowe, wytwarzane przez pobudzone fibroblasty. W efekcie skóra staje się grubsza, bardziej zwarta, gęsta i jędrna. Zaletą lasera frakcyjnego jest też to, że umożliwia on  precyzyjne dopasowanie mocy energii i rozstawu wiązek do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Dopasowanie mocy energii jest bardzo ważną i kluczową sprawą - zbyt mała dawka może nie przynieść efektu, za duża może doprowadzić do powikłań, skóra będzie przekrwiona, obrzęknięta, mogą powstać przebarwienia pozapalne. Zadaniem lekarza jest znaleźć optymalne parametry. Inną energię używamy w różnych obszarach ciała - w zależności od potrzeb. Przy kolejnym zabiegu (bo zwykle robi się serię 2-3 zabiegów) można parametry zwiększyć - efekty będą lepsze, a za każdym razem tolerancja skóry się zwiększa.

Do czego najczęściej stosuje się laser frakcyjny? W mojej klinice laser frakcyjny najczęściej wykorzystywany jest do usuwanie blizn i odmładzania, a konkretnie: usuwania zmarszczek, poprawy jędrności, gęstości i napięcia skóry, co wpływa na owal twarzy. Efekty są naprawdę dobre nawet u pacjentów z bardziej zaawansowanymi objawami starzenia i fotostarzenia.

Czy dobrze zrozumiałam, że możliwość regulowania mocy pozwala stosować laser frakcyjny również na delikatniejsze obszary takie jak dekolt, szyja, skóra pod oczami? Tak, zwłaszcza skóra pod oczami to jest obszar, który zdradza wiek i słabą kondycję skóry. Coraz więcej kobiet ostatnio, pewnie przez noszenie maseczek, szczególnie zwraca na to uwagę.  Laserem można odmładzać też szyję, dekolt, dłonie, piersi.

Na czym polega bardzo modny resurfacing laserowy? Ten zdobywający coraz większą popularność zabieg polega na intensywnej przebudowie skóry poprzez pobudzenie w niej procesów regeneracji oraz stymulację produkcji kolagenu. Używa się do niego lasera frakcyjny ablacyjnego CO2. Podczas zabiegu jednocześnie mamy do czynienia z „odparowaniem” naskórka, dzięki czemu dochodzi do wygładzenia, odświeżenia, poprawy napięcia i kolorytu powierzchni skóry z niemal natychmiastowo widocznym efektem. Lasery CO2 starej generacji (niefrakcyjne) były bardzo uciążliwe dla pacjenta i wiązały się z wyłączeniem z codziennej aktywności przez co najmniej tydzień, na twarzy powstawała „skorupa” ze strupów, istniało też większe ryzyko powikłań, np. przebarwień. Nowoczesna technologia frakcyjna umożliwia przeprowadzenie bardzo silnego zabiegu odmładzającego z minimalnym okresem rekonwalescencji – przez kilka dni skóra jest mocno zaczerwieniona, może być lekko opuchnięta, widoczna też jest na niej charakterystyczna kratka (drobne strupki, kropeczki) po przyłożeniu aplikatora – ale w zasadzie przez cały czas można normalnie funkcjonować (już od 3. dnia można zamaskować rumień i kratkę makijażem, dlatego zabieg dobrze jest robić przed weekendem). Pacjentki są bardzo zadowolone z efektów – skóra staje się gładka, napięta, ujędrniona, zagęszczona. Co ważne, resurfacing laserowy jest metodą polecaną zarówno dla młodszej skóry (jako profilaktyka przeciwstarzeniowa), jak i dojrzałej – pozwala wygładzić siateczkę zmarszczek, zmniejsza bruzdy, likwiduje objawy fotostarzenia, odmładza też trudną okolicę oczu.

Energia, moc, stopień penetracji, wiązki światła, głębokość wnikania, długość fali - można się przestraszyć tej technologii hi-tech.  Co warto wiedzieć przed pierwszym zabiegiem? Trzeba wiedzieć, że zabieg laserem będzie skuteczny i przede wszystkim bezpieczny dla pacjenta, ale wymaga to doświadczenia i wiedzy osoby wykonującej procedurę. Prawidłowo wykorzystywane lasery są dobrym sposobem na szybką i nierzadko spektakularną poprawę wyglądu i jakości skóry. Rezultat rozwija się w czasie – najlepszy pojawia się w przeciągu trzech miesięcy po zabiegu.Aby nie zepsuć tego efektu, pamiętajmy, że w trakcie laseroterapii i do 4 tygodni po ostatnim zabiegu bezwzględnie trzeba stosować kremy ochronne z wysokim filtrem SPF, ponieważ skóra poddana działaniu lasera jest uwrażliwiona na działanie słońca i u nieostrożnych łatwo o przebarwienia. Dlatego też lasery najczęściej wykonujemy w okresie jesienno-zimowym.

  1. Moda i uroda

CO2 dla urody

Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Medyczny dwutlenek węgla nazywany jest cudownym gazem. Nic dziwnego – jest bezpieczny i wszechstronny. Ujędrnia, wygładza, zmniejsza widoczność blizn i rozstępów, pomaga w przypadku cieni pod oczami i wypadania włosów.

Na jaką część ciała wykonuje się zabieg karboksyterapii? Zabieg wykorzystywany jest przede wszystkim do zagęszczania skóry, dlatego najczęściej wykonuje się go na twarz. Z powodzeniem można robić go również na wiotkiej skórze brzucha lub przy redukcji blizn głębokich, zanikowych czy pooperacyjnych. Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. Ponadto karboksyterapia bardzo dobrze radzi sobie z redukcją rozstępów.

Zabieg, który stosuje pani w swoim salonie, to Carbolift. Na czym dokładnie polega? Carbolift łączy w sobie dwie techniki zabiegowe – karboksyterapię (wstrzykiwaniu niewielkich dawek czystego dwutlenku węgla (CO2), do warstw skóry i tkanki podskórnej i mezoterapię frakcyjną (nakłuwanie). Do skóry przykłada się urządzenie ze specjalną końcówką, która w przypadku pierwszego zabiegu jest zaopatrzona w 13 igiełek. Po przyłożeniu do wybranego miejsca, z urządzenia w szybkim tempie wysuwają się igiełki na określoną głębokość tkanki (skóry właściwej). Podczas samego nakłucia, z igieł emitowana jest mikroilość dwutlenku węgla. Dzięki temu mechanizmowi skóra zostaje zmuszona do regeneracji, a do komórek dostaje się tlen oraz składniki odżywcze.

Czy zabieg boli lub piecze? Czy wymaga znieczulenia? Carbolift to zabieg, który raczej nie wymaga znieczulenia. Wyjątkiem jest wykonywanie go na niewielkim fragmencie, takim jak blizna na ciele czy okolice oczu. W przypadku stosowania go na duży obszar, taki jak twarz, szyja, brzuch czy dekolt, zwykle aplikuje się specjalną maść znieczulającą, która ma zwiększyć komfort pacjentki. Jeśli zabieg wykonywany jest poprawnie, w skórze może być odczuwalne lekkie szczypanie i rozpieranie. Po zabiegu można spodziewać się mikrosiniaczków i mikrouszkodzeń skóry, jednak już po dwóch dniach pacjentka może nakładać na twarz podkład i kosmetyki kolorowe.

Kiedy i jakie pojawiają się efekty? Jak długo się utrzymują? Pierwszych efektów możemy spodziewać się kilka dni po przeprowadzonym zabiegu. Jeśli mówimy o zagęszczeniu i regeneracji skóry, to pacjentka odczuwa znaczne jej napięcie już po trzech dniach. Natomiast w przypadku redukcji blizn i rozstępów, przez kilka czy kilkanaście dni po zabiegu skóra jest mocno zarumieniona, co świadczy o tym, że rozpoczął się proces zapalny i proces przebudowy skóry. Po zabiegu skóra znacząco się wygładza i napina, a zmarszczki zostają spłycone. Ten efekt jest przejściowy, utrzymuje się do dwóch tygodni. Pełne wyprodukowanie nowych włókien kolagenu i elastyny, uzupełnienie ubytków powstałych pod wpływem mikronakłuwania można zauważyć po 10 dniach od wizyty w salonie.

Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic

  1. Moda i uroda

Epilacja laserowa - pozbądź się zbędnego owłosienia na zawsze

Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają  sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Tęsknimy za latem, a w kalendarzu wciąż zima… Zamiast narzekać, lepiej wykorzystać ten czas na zabiegi, które można zrobić jedynie o tej porze roku. Jednym z nich jest epilacja laserowa - czyli usunięcie na zawsze zbędnego owłosienia. 

Tak, na zawsze - to jest możliwe. Po serii zabiegów włosy naprawdę nie odrastają. Bezpowrotnie można zapomnieć o maszynkach, piankach, golarkach, depilatorach, woskach i wszystkich problemach z tym związanych. Trwałe usunięcie owłosienia, które i tak ciągle było golone albo depilowane, to duża wygodna oraz oszczędność czasu, a czasem też bólu. I najlepsze rozwiązanie dla osób szukających w pielęgnacji ekologii - jeśli założymy, że w ciągu roku kobieta średnio zużywa 20 maszynek do golenia, a przygodę z depilacją zaczyna w wieku 15 lat, to jest o co zawalczyć. Czasem laser staje się też jedynym skutecznym rozwiązaniem na problem wrastających włosków - tak było w moim przypadku. Po wielu latach stosowania depilatora, w pewnym momencie, na moich nogach pojawiło się dużo ciemnych punkcików, czyli włosków, które nie był w stanie przebić się przez naskórek. Co gorsze, z czasem ciemne kropki zamieniały się w krostki. Jak do tego doszło? Włosy po depilacji, stają się coraz cieńsze i słabsze - trudno jest się im przebić przez naskórek, więc zaczynają rosnąć w poprzek, czasem widoczne są jako czarna nitka pod skórą. Mogą się też zakręcić w mieszku włosowym i spowodować stan zapalny. W moim przypadku nie pomagały pilingi, golenie w odpowiednim kierunku, ani specjalistyczna pielęgnacja. Epilacja laserowa okazała się wybawieniem -  już po pierwszym zabiegu problem wrastających włosów zniknął. A od  pond 15 lat nie wiem w ogóle co to zbędne owłosienie i depilacja.

Jak działa laser?

Laser wysyła wiązkę promieniowania - energia ta zamienia się w ciepło, które powoduje zniszczenie cebulki oraz macierzy włosa, czyli miejsca odpowiedzialnego za jego odżywianie i wzrost. Promieniowanie pochłaniane jest przez melaninę, czyli zawarty we włosie barwnik, szczególnie skoncentrowany w trzonie włosa. Im ciemniejszy włos, zawierający dużo pigmentu, tym lepszy efekt, bo bardziej nagrzewa się włos w trakcie zabiegu. Do niedawna blondynki właściwie nie miały większych szans na epilację laserową, ale najnowsze technologie zrobiły w tej dziedzinie postęp. Dobry sprzęt pozwala na jednoczesne usuwanie włosów ciemnych oraz jasnych - mówi dr Franciszek Strzałkowski założyciel Kliniki Starzałkowski. Stało się to możliwe m.in. dzięki technologii Diolaze XL, w której zastosowano mieszane długości fali (755+810 nm oraz 810+1064 nm). Laser z taką technologią stosujemy w naszej klinice. Dodatkowo laser ten, dzięki zróżnicowaniu emisji długości fal działa na mieszki płycej i głębiej położone, co zwiększa skuteczność zabiegu - przekłada się to na mniejszą liczbę serii koniecznych do uzyskania pożądanego efektu.

Dlaczego zabiegi epilacji laserowej trzeba powtarzać?

Cykl życia włosa  ma trzy fazy: intensywnego wzrostu, spoczynku i obumierania. W momencie wykonywania zabiegu tylko część włosów jest w fazie wzrostu zwanego anagenem i tylko one mogą być usunięte na zawsze. Dlaczego? W  tej fazie wzrostu cebulka jest ściśle połączona z macierzą  -  „ustrzelona” dokładnie w tym czasie, jest zniszczona skutecznie. Oznacza to, że po jednym zabiegu pozbywamy się na stałe około. 30 proc. włosów. Dla uzyskania optymalnego efektu należy wykonać kilka zabiegów w odstępach trzech, czterech tygodni.

Czy to boli?

Dużo zależy od tzw. indywidualnego progu bólu, ale jeszcze więcej od maszyny jaką wykonywany jest zabieg. W najnowocześniejszych laserach wbudowane są unikalne układ do chłodzenia powierzchni skóry. Większość naszych pacjentów uważa, że epilacja laserem DiolazeXL jest praktycznie bezbolesna, nawet na tak delikatnych obszarach, jak wąsik, pachy czy bikini. Jednak dla pacjentów, którzy mają niską wytrzymałość na ból można dodatkowo zastosować zewnętrzne dodatkowe chłodzenie powietrzem o temperaturze minus 24 stopnie C.— mówi dr. Strzałkowski .

Czy epilacja laserem jest bezpieczna?

Podczas zabiegu zniszczeniu, oprócz włosa, ulegają tylko maleńkie naczynka odżywiające opuszkę włosa, a to nie jest groźne dla całego systemu naczynek krwionośnych skóry. Zabieg jest bezpieczny, pod warunkiem że moc promieniowania jest odpowiednio dobrana. Źle wykonana epilacja może spowodować oparzenia, a następnie trwałe przebarwienia naskórka, dlatego lepiej wykonywać ją w sprawdzonym miejscu.

Czy do epilacji należy się przygotować?

Przede wszystkim epilacji nie wolno wykonywać na świeżo opalonej skórze, dlatego zima to najlepszy czas na serię zabiegów - mówi dr. Franciszek Strzałkowski. Minimum 4 tygodnie przed zabiegiem nie powinno się wyrywać - depilować włosków, ale golić można, a nawet trzeba, bo skóra do zabiegu musi być gładka. Przeciwskazaniem jest również stosowanie leków światłouczulających: m.in. antybiotyków. Musi minąć przynajmniej 2 tygodnie od zakończenia leczenia, żeby wykonać zabieg - dodaje dr Strzałkowski.

Ile to kosztuje?

Epilacja laserowa, przy wszystkich swoich zaletach, ma jedną wadę - jest dość droga, biorąc pod uwagę jednorazowy wydatek. Jeden zabieg epilacji nóg kosztuje 600-800 zł. W przypadku wykupowania serii, klinki zwykle oferują rabat. Kwoty te robią wrażenie, kiedy trzeba je wydać na raz, ale warto wówczas pomyśleć, że już nigdy nie wyda się ani złotówki na inne akcesoria do golenia, o oszczędności czasu  i wygodzie nie wspominając.

  1. Moda i uroda

Pełne, wąskie, naturalne… Czy istnieją usta doskonałe? Co warto wiedzieć przed zabiegiem? 

My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek - zwłaszcza przy zabiegach na usta, warto zachować umiar. (Fot. iStock)
My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek - zwłaszcza przy zabiegach na usta, warto zachować umiar. (Fot. iStock)
Zabiegi związane z modelowaniem ust kwasem hialuronowym dają różnorodne efekty -  nie musimy obawiać się przerysowanego czy wulgarnego wyglądu. Można nimi unieść opadające kąciki, wygładzić zmarszczki palacza, odmłodzić wargi, nawilżyć i wprowadzić harmonię w proporcjach twarzy. Rozmowa z lek. Małgorzatą Kocot z kliniki IkonaCity.

Jak rozmawiać z lekarzem, by uniknąć nieporozumień w zakresie tego, o jakich ustach marzymy? Zwłaszcza, że z pewnością wielu osobom zależy na  dobrym - naturalnie wyglądającym - efekcie. Najlepiej „pismem obrazkowym”. Idealnie, gdy pacjentka będzie miała wystarczająco dużo czasu i wcześniej przemyśli, jaki efekt końcowy chciałaby uzyskać. Na wizytę może przygotować zdjęcie ust w jej ocenie idealnych, np. celebrytki, aktorki lub jakiekolwiek inne pokazujące o jaki efekt jej chodzi. To dobry punkt do rozpoczęcia dialogu. Widząc przykład mogę stwierdzić, czy takie usta będą pasowały do jej indywidualnych warunków anatomicznych, wyjściowego kształtu i wielkości ust, rozmiaru nosa, proporcji twarzy czy linii żuchwy. Czasami zdarza się, że pacjenci zarówno kobiety jak i mężczyźni zabiegiem w okolicach ust chcieliby ukryć istniejące wady zgryzu. W tych przypadkach najlepiej najpierw skontaktować się z lekarzem ortodontą, a dopiero w drugim etapie skorygować kształt i wielkość ust, by przywrócić twarzy harmonię. Przede wszystkim ostateczny efekt zabiegu powinien być wynikiem porozumienia. Kompromisem uwzględniającym życzenia pacjenta oraz doświadczenie i świadomość lekarza. Dla zwiększenia komfortu pozwalam moim pacjentom kontrolować przebieg całego zabiegu w lusterku. Nic nie może ich wtedy zaskoczyć.

Czy przerabianie własnych zdjęć za pomocą filtrów to dobra wskazówka? To wręcz najlepszy sposób komunikacji! Wiemy wtedy dokładnie, co dla danej pacjentki oznaczają usta małe, a co duże, jakie jest jej wyobrażenie o naturalności, czy bardziej zależy jej na podkreśleniu kształtu ust czy większa objętość jest najbardziej oczekiwana. Oczywiście inny kształt będzie „pasował” dwudziestolatce, a inny kobietom po sześćdziesiątce, inny wybierają mężczyźni z sumiastym wąsem, a inny panowie z gładko ogoloną twarzą. Muszę powiedzieć, że większość pacjentek po kilku miesiącach, wraca na kolejny zabieg. Obawy wtedy są już dużo mniejsze, panie chętniej podejmują odważniejsze decyzję. Na własnej skórze przekonują się, że standardowa objętość strzykawki czyli 1 ml kwasu hialuronowego nie zniekształca ust, nie zaburza naturalnego ruchu i mimiki tej okolicy, nagle okazuje się że „to wcale nie jest za dużo”. Widzę też, że młodsze pacjentki mają w sobie więcej odwagi. Już na pierwszej wizycie dokładnie wiedzą jakiego efektu oczekują. Te dojrzalsze są na początku bardziej zachowawcze, często obawiają się reakcji otoczenia i najbliższych.

Czyli naturalność może być różnie postrzegana? Jeśli chodzi o „naturalność”, to nie tylko dotyczy ona wielkości ust, ale także lub nawet najważniejsze - proporcji. Najlepszych wskazówek dotyczących naturalnych proporcji ust udziela nam tak zwany złoty podział, czyli matematyczna zależność oddająca najdoskonalszą harmonię. Zgodnie z zasadą złotego podziału stosunek objętości górnej wargi do dolnej powinien wynosić 1:1,618, dolna warga powinna być zawsze większa niż górna. W przypadku jeśli np. górna warga będzie za duża w stosunku do dolnej to, mimo że całe usta nie będą przerysowane, mogą nam się po prostu nie podobać i wydawać się nieco wulgarne. Oczywiście proporcje objętości i wysokości rozróżniamy również ze względu na płeć. U panów usta powinny być szerokie i bardziej płaskie. Na męskich twarzach dobrze prezentują się wargi masywne, bez mocno zaznaczonego łuku kupidyna. Kąt podciągnięcia górnej wargi powinien być jak najbardziej płaski. W przypadku kobiet bardzo istotne jest podkreślenie łuku kupidyna- stąd popularność takich technik jak Baby Doll Lips czy Russian Lips, które aktualnie podbijają Instagram. Usta po wykonaniu zabiegu powyższymi technikami są niezwykle kobiece, ale pasują do osób między 25 a 35 rokiem życia. Dla dojrzalszych pacjentek mogą okazać się zbyt intensywne czy przerysowane, a przecież kształt ust musi być dopasowany również do gęstości skóry i rysów twarzy.

Czy przy pomocy kwasu hialuronowego można jedynie poprawić kondycję ust, nawilżyć je? Tak, istotny jest wybór kwasu hialuronowego, którego użyjemy w trakcie zabiegu. Każda z technik pozwala osiągnąć inny efekt. Jednak nawet w przypadku zabiegu nawilżania ust powinniśmy zastosować preparat najwyższej jakości, który da nam naturalny i przede wszystkim trwały efekt. Zabieg pielęgnujący nie doda ustom objętości. Osobiście preferuję do nawilżania ust kwas hialuronowy Teosyal RHA1  lub RHA KISS marki Teoxane, bo efekt utrzymuje się 9-12 miesięcy. Jeżeli użylibyśmy innego produktu, na przykład takiego do mezoterapii, obrzęk po zabiegu byłby stosunkowo duży, a efekt niestety krótkotrwały. Po 2-3 miesiącach pacjentka byłaby zmuszona powtórnie odwiedzić gabinet.

Zabieg nawilżania ust kwasem hialuronowym rekomendujemy również pacjentom, którzy stosują dermatologiczną przeciwtrądzikową terapię doustną pochodnymi witaminy A, Wówczas, pierwszym objawem ubocznym są wyschnięte, pękające usta. W tym przypadku, zanim rozpoczniemy leczenie, możemy niejako zabezpieczyć pacjenta przed tą nieprzyjemną dolegliwością na najbliższe 9 miesięcy.

Zabieg ten świetnie sprawdzi się też u osób, które mają tendencję do często nawracającej opryszczki. Oczywiście z zachowaniem odpowiednich odstępów czasowych pomiędzy nawrotami i najczęściej  z  zastosowaniem profilaktycznej kilkudniowej kuracji lekami przeciwopryszczkowymi  przed, w trakcie i po zabiegu. Efekt będzie rewelacyjny, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, gdy jesteśmy na nią bardziej narażeni. Aktualnie, gdy jesteśmy zmuszeni do stosowania „anty-covidowych” maseczek ochronnych, wiele osób skarży się na wysychanie ust. Dodatkowo rozmawiając, generujemy tarcie pomiędzy materiałem a ustami, a to może powodować szereg mikrouszkodzeń naskórka. Omawiany zabieg przy użyciu kwasu hialuronowego może zmniejszyć ten problem. Nawilżanie ust to uniwersalny zabieg, polecam go wszystkich. Będzie doskonały zarówno dla osiemnastolatki, jak osiemdziesięciolatki, dla podrażnionych ust zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Dodatkowym plusem nawilżenia ust jest także podkreślenie koloru czerwieni wargowej, zniwelowanie ich bladości, co bywa uwarunkowane genetycznie, a często pojawia się wraz z wiekiem.

Czy Polki mają swoje preferencje jeśli chodzi o modelowanie ust? W Polsce dominuje słowiański typ urody. Oznacza to, że mamy przeważnie nieduże i stosunkowo wąskie usta. Doskonale rozumiem, dlaczego większość z nas chciałaby je nieco wymodelować i nie chodzi tutaj tylko o objętość. W związku z tym, podczas pierwszego etapu powiększania, jeśli zależy nam na naturalnym efekcie, skupiamy się na proporcjach. Zadaniem lekarza jest również dobranie preparatu odpowiedniej jakości. W tym przypadku powinien być niezwykle plastyczny i dostosowywać do naturalnej dynamiki tej okolicy. Dobrym przykładem jest szeroka gama kwasów hialuronowych Teosyal Lip Collection, która składa się z pięciu różnych produktów, dedykowanych tylko tej szczególnej okolicy, pozwala to na idealne dobranie preparatu. Produkty z Teosyal RHA ze względu na swoje właściwości reologiczne, wbudowują się w strukturę skóry, są także bardziej odporne na rozciąganie – uśmiech, mówienie, wszelką naturalną mimikę. Polki lubią także usta „American Style”, który charakteryzuje się tym, że górna warga jest bardziej wyciągnięta na boki i w górę. Dolna warga pozostaje nieco węższa, ale jest bardziej podkreślona. Ten kształt możemy zaobserwować u większości amerykańskich modelek - usta są kobiece i niewyzywające. Mimo że stosunkowo mocno powiększone. My Polki mamy delikatny, słowiański typ urody, ale pociąga nas bardziej wyrazisty amerykański wizerunek. Myślę, że najlepiej jest jednak zachować umiar.

Dlaczego techniki znane jako Baby Doll Lips i Russian Lips zrobiły tak zawrotna „karierę", choć wielu z nas źle się kojarzą? Baby Doll Lips oraz Russian Lips to obecnie najbardziej pożądane kształty ust. To określenia popularne raczej w social mediach, niż wśród lekarzy. Ale proszę się nie obawiać, nadążamy za trendami! Te nazwy niezwykle silnie zakorzeniły się w świadomości pacjentek. Najważniejsze, by obydwie strony dobrze rozumiały, o jaki efekt chodzi. Wyjaśniając - Baby Doll to usta uniesione tylko w centralnej części. Układają się w kształt serca. Jednak jeśli patrzymy na nie z profilu, są spłaszczone, nie nadajemy im objętości, która wysuwałaby je do przodu. Natomiast kształt Russian Lips eksponuje usta pełniej - ku górze i do przodu. Mimo, że ten rosyjski styl jest mocno kontrowersyjny, nie dyskredytowałabym go. Są osoby, które z takimi ustami wyglądają świetnie, co więcej dodaje im to pewności siebie. Szczególnie panie o ciemnej karnacji, ciemnej oprawie oczu, ciemnych tęczówkach i... z dużym nosem. W tym przypadku wyraźne usta doskonale zmniejszą optycznie nos. Paradoksalnie uzyskamy łagodniejszy wyraz twarzy. Masywny nos w połączeniu z małymi ustami nadaje twarzy dosyć surowego wyglądu.

Czy powiększanie ust możemy robić etapowo? Tak, jak najbardziej. Jeśli małe usta chcemy powiększyć mniej więcej trzykrotnie, to powinniśmy rozłożyć to na kilka etapów. Dla przykładu - wyobraźmy sobie osobę, która ma niezwykle cienkie, prawie niewidoczne wargi - w tym przypadku jeśli cały proces przeprowadzimy w odpowiedni sposób, etapami,  mimo znacznego dodania objętości, efekt nie będzie zdradzał jakiejkolwiek ingerencji. Na początku zawsze pracujemy nad konturem i kształtem ust. To daje pacjentce czas na zastanowienie, do jakiego efektu będziemy zmierzać kolejnymi krokami. Kiedy podejmie już decyzję, wraca do gabinetu i wskazuje, jak mają wyglądać jej wymarzone usta. Możemy wyraźniej unieść łuk kupidyna lub podkreślić centralną część dolnej wargi. Mamy bardzo dużą swobodę w modelowaniu ust. Najważniejsze jest to, by finalnie pacjentka była zadowolona i czuła się komfortowo.

Jako pierwszy preparat zawsze polecam RHA KISS. To najnowszy produkt linii Teosyal - niebywale plastyczny i dający finezyjny efekt podkreślenia konturu czerwieni wargowej. Usta nie przestają wyglądać naturalnie. Dzięki mniejszej objętości kwasu hialuronowego w ampułce - 0,7 ml – możemy osiągnąć delikatny i naturalny efekt. W przypadku gdy decydujemy się na kolejny krok i kolejny zabieg powinniśmy poczekać około 6 tygodni. Jest to czas, w którym czerwień wargowa adaptuje do nowej formy i większej objętości, napina się i wygładza. Jeśli pacjentka czuje niedosyt i chce wyraźniejszego efektu, możemy kontynuować proces modelowania ust. Wiem, że czasami czekanie na efekt końcowy jest trudne, ale cierpliwość, odpowiedni kwas hialuronowy, technika zabiegowa i zaufanie do lekarza dają wspaniałe, bo naturalne efekty, a jednorazowe podanie dużej ilości preparatu sprawia, że zaniknie odpowiedni kształt i kontur ust, będzie dominowała tylko objętość, a to efekt, którego często najbardziej się obawiamy.

A co z wielkimi, przerysowanymi wargami, które stereotypowo kojarzą się nam z zabiegami powiększania ust? To najczęściej kwestia podania zbyt dużej objętości w czasie jednego zabiegu, produktu niskiej jakości albo niewłaściwej techniki iniekcyjnej. Tak mogą powstawać deformacje. Jeżeli w ciągu roku nie podamy pacjentowi ilości preparatu przekraczającej w sumie objętość 2 ml, to usta pozostaną naturalne i zachowają swój kształt. Przekroczenie tej ilości może skutkować nadmiernym napięciem warg. A to również wpływa chociażby na odczuwanie temperatury, które w tym przypadku może być zaburzone. Inną kwestią jest jakość produktów kwasu hialuronowego. Pacjenci, skuszeni niższymi cenami, decydują się na preparaty z nielegalnych źródeł, które nie dość, że nie posiadają medycznych certyfikatów, to mogą być po prostu podróbkami znanych marek, niestety o nieznanym składzie i pochodzeniu.

A czy kwas hialuronowy może być traktowany przez organizm jako ciało obce? Czy dojdzie wtedy do otorbienia? Tak, mogą pojawić się zmiany o charakterze „granuloma”czy - grudek. Najczęściej jest to wynik użycia preparatów niskiej jakości. Istotną kwestią jest również właściwy dobór odpowiednio usieciowanego kwasu hialuronowego. Jeśli decydujemy się na użycie podrabianych preparatów, których nie brakuje w internecie, podejmujemy więc duże ryzyko. Kolejne czynniki bezpieczeństwa to technika iniekcyjna oraz sterylne warunki, w których przeprowadzany jest zabieg. Z przerażeniem czytam na różnych forach wypowiedzi o rozmasowywaniu produktu przez pacjentów po zabiegu. W ten sposób  możemy nadkazić miejsce iniekcji, umożliwiając bakteriom dostanie się w głąb skóry.

Wróćmy do samych zabiegów. Rozumiem, że mamy wpływ na to, jaki będzie finalny kształt ust. Mamy nad tym pełną kontrolę dzięki użyciu odpowiednich preparatów. Również znajomość zaawansowanych technik iniekcyjnych pozwala osiągnąć pożądany efekt. Możliwymi rezultatami są wypełnienie, lifting, konturowanie czy nawilżenie. Możemy zdecydować się na wymodelowanie kształtu ust lub podkreślenie łuku kupidyna czy dodanie im objętości, wszystko zależy od rodzaju preparatu jaki wykorzystujemy i znajomości zaawansowanych technik iniekcyjnych stosowanych przez konkretnego lekarza.

Czy przy pomocy kwasu hialuronowego możemy odmłodzić nasze usta, zlikwidować smutny wyraz twarzy, unieść kąciki? Oczywiście! Tu należy wspomnieć o tak zwanych zmarszczkach palacza. Są to pionowe linie znajdujące się nad górną wargą. Pacjentki, które chcą się ich pozbyć, jednocześnie nie zmieniając objętości ust, mogą zdecydować się na preparaty Teosyal RHA1 i RHA2. Będą najbardziej odpowiednie ze względu na swoją plastyczność i dynamikę. Pozwolą osiągnąć naturalny efekt. Zawsze polecam jednak połączenie zabiegu wypełnienia zmarszczek z subtelnym wymodelowaniem ust. Jeśli skupimy się tylko na tym pierwszym, rezultat może być niespójny. Podkreślony kolor i kształt ust wzmocnią ostateczny efekt zabiegu. Kwasem hialuronowym można skorygować również opadające kąciki ust, czyli otaczające usta mięśnie i specyficzne dla każdej osoby mimikę tej okolicy. Oczywiście możliwe jest podniesienie kącików poprzez podanie preparatu tylko wokół ust, osobiście jednak preferuję delikatne, ale holistyczne podejście co pozwala na osiągnięcie najbardziej naturalnego efektu. Jeśli u pacjenta podniesiemy kąciki ust, zlikwidujemy zmarszczki palacza, ale usta pozostaną niewyraźne i bez zaznaczonego konturu, to rezultat będzie niespójny. Paradoksalnie, obawiając się przerysowania, sprawimy, że zaburzymy harmonię. A to do niej przeważnie dążymy.

Czy istnieją więc usta doskonałe? Odpowiem przekornie - tak! Zakładając, że nasza potrzeba dążenia do doskonałości jest nieustająca, a doskonałość, której szukamy ulega zmianom, związanym z modą, wiekiem, poczuciem pewności siebie, aktualnym poziomem szczęścia i spełnienia, a czasami też zasobnością portfela. Mam wrażenie, że żaden z innych zabiegów medycyny estetycznej tak bardzo nie wpływa na nasze postrzeganie własnej atrakcyjności. Decydując się na wykonanie zabiegu, nawet tylko nawilżenia ust zbliżamy się do ideału, a usta doskonałe dla każdego pacjenta oznaczają przecież coś innego.

Lek. Małgorzata Kocot jest dermatologiem zajmującym się medycyną estetyczna od prawie 20 lat oraz trenerem zaawansowanych technik iniekcyjnych kwasu hialuronowego w firmie Teoxane. 

  1. Moda i uroda

Kwas hialuronowy - poznaj sekret młodości

Kompleksowa i systematyczna pielęgnacja przynosi pożądany efekt – optymalne nawilżenie i odmłodzenie wyglądu skóry. (Fot. materiały prasowe)
Kompleksowa i systematyczna pielęgnacja przynosi pożądany efekt – optymalne nawilżenie i odmłodzenie wyglądu skóry. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Dobrze nawilżona skóra wygląda młodo niezależnie od wieku. O odpowiednie nawodnienie organizmu trzeba dbać, pijąc dużo płynów i stosując skuteczne kosmetyki nawilżające.

Kwas hialuronowy jest jedną z najbardziej higroskopijnych cząsteczek występujących w naturze. Oznacza to, że skutecznie magazynuje wodę. Jednak możliwości tego składnika zastosowanego w pielęgnacji cery, są o wiele większe, a kosmetyczne zalety – niezwykłe. Dlatego przyjrzyjmy mu się z bliska.

Wyobraź sobie małą cząsteczkę kwasu hialuronowego, która potrafi zatrzymać nawet 250 cząsteczek wody. W przeliczeniu na masę ważą one 1000 razy więcej niż cząsteczka kwasu. Robi wrażenie, prawda? Jednak niezwykła jest również droga, jaką ten składnik przeszedł, by znaleźć się wreszcie w szeroko pojętej medycynie i kosmetologii.

Naturalnie odmładzający

Odkryty w latach 30. XX wieku kwas hialuronowy stosowano w leczeniu weterynaryjnym, ale już w latach 80. trafił do medycyny jako remedium na problemy ze stawami. Przede wszystkim przydał się więc w ortopedii, okulistyce, a dużo później wszedł przebojem do dwóch dziedzin: medycyny estetycznej oraz kosmetologii. Jako niezwykle skuteczny składnik nawilżający i odmładzający był i ciągle jest udoskonalany. Wciąż dowiadujemy się o nim więcej. Otóż kwas hialuronowy należy do grupy polisacharydów (inaczej cukrów) i występuje naturalnie w naszym organizmie. Gdzie? We wszystkich tkankach i płynach ustrojowych. Gdyby położyć go na wadze, uzyskalibyśmy wynik ok. 15 g, z czego ponad połowa znajduje się w skórze. Tu właśnie jest produkowany dzięki ciągłej pracy fibroblastów (w skórze właściwej) oraz keratynocytów (w naskórku), a prościej rzecz ujmując: sami wytwarzamy ten cenny składnik. Dzięki niemu mamy gładką i nawilżoną cerę. Jemu zawdzięczamy „młodzieńczy wygląd”. Jednak na tym etapie zaczynają się kłopoty, bo ilość tego cudownego składnika w skórze ulega ciągłej zmianie.

 

Odkryj sekret młodej skóry z kosmetykami Fortefusion Yonelle (Fot. materiały prasowe) Odkryj sekret młodej skóry z kosmetykami Fortefusion Yonelle (Fot. materiały prasowe)

Chcemy więcej

W świetle badań już od 25. roku życia ilość kwasu hialuronowego zaczyna powoli spadać. Do 50. roku życia zachowujemy już tylko połowę zasobów tego cennego „odmładzacza”. Pogarsza się zatem elastyczność skóry, jędrność, pogłębiają się zmarszczki oraz bruzdki. Dlatego właśnie dostarczanie kwasu hialuronowego skórze jest tak ważne, tym bardziej że zaburzenia hormonalne, palenie tytoniu i zanieczyszczone środowisko tylko przyspieszają utratę hydrofilowych cząsteczek. Efekt ich braku jest bardzo charakterystyczny: cera traci zdrowy koloryt, jest poszarzała, bruzdki stają się głębsze, a twarz wygląda na zmęczoną.

Bank wody dla skóry. Sprawdź, czy masz go w swoim kremie

 „Nie sztuką jest zastosować w kosmetykach wszystkie najnowsze składniki przeciwzmarszczkowe. Sztuką jest sprawić, by przebiły się przez barierę naskórka, która na ogół jest nie do pokonania. Tylko wtedy mogą skutecznie działać. Zgodnie z koncepcją Yonelle w nowej serii zdecydowałyśmy się na użycie kwasu hialuronowego, który zachwyca nas swoją skutecznością i światowymi badaniami. W Fortefusion podajemy go w postaci trójwymiarowej gąbki molekularnej, stanowiącej dla skóry „bank wody”. W ten sposób udało się nam osiągnąć rekordową siłę nawilżania i rewelacyjny efekt młodzieńczego wyglądu skóry, o którym tak marzymy” –  komentują założycielki marki Yonelle: Jolanta Zwolińska, biolog oraz Małgorzata Chełkowska, dr n. chemicznych, kosmetolog.

Jolanta Zwolińska, biolog oraz Małgorzata Chełkowska, dr n. chemicznych, kosmetolog. (Fot. materiały prasowe) Jolanta Zwolińska, biolog oraz Małgorzata Chełkowska, dr n. chemicznych, kosmetolog. (Fot. materiały prasowe)

Kwas Hialuronowy Forte to wspomniany bank wody dla skóry, czyli aktywna forma kwasu hialuronowego z dodatkową biomolekułą, której jedna cząsteczka potrafi zmagazynować nawet 5000 cząsteczek wody, co sprawia, że cera błyskawicznie odzyskuje świeżość. Poza tym stosowany regularnie krem Yonelle Fortefusion z kwasem hialuronowym na dzień i na noc, przywraca komfort i niezwykłe wrażenie wypełnienia skóry, uczucie „mokrej” cery oraz przyjemny „plumping effect”. Dzięki temu, nawet w suchym powietrzu i w przegrzanych pomieszczeniach domowego biura cera zachowuje prawidłowy poziom nawilżenia. To bardzo ważne, szczególnie teraz. W trudnych czasach pandemii, kiedy najczęściej pracujemy z domu, pielęgnacja powinna być dopasowana do nowych warunków. Stąd w linii Yonelle Fortefusion znalazły się: Krem pod oczy i na powieki z kwasem hialuronowym Forte oraz Upiększające płatki pod oczy. Aż dwie niezwykle skuteczne formuły pod oczy, ponieważ pielęgnacja tych delikatnych okolic, stała się najważniejszym etapem codziennej rutyny. Zasłonięci maskami, patrzymy sobie prosto w oczy i chcemy, by wyglądały młodo i świeżo. W formule kremu jest więc kwas hialuronowy forte, a obok niego ekstrakt z alg, polifenole z jaśminu arabskiego oraz głogu. W połączeniu, dają szybki efekt odmłodzenia, rozświetlenia oraz niwelują cienie i opuchnięcia pod oczami. Na koniec warto wymienić jeszcze jeden kosmetyk, oparty na działaniu kwasu hialuronowego w skoncentrowanej formie, który można nazwać bombą supernawilżającą. Jest to Fortefusion Kwas hialuronowy Forte. Stosowany na twarz, szyję i dekolt samodzielnie lub pod krem, sprawia, że wrażliwa cera staje się odporna na podrażnienia i wygląda młodziej. Poza tym wzmacnia działanie kosmetyków nawilżających i spektakularnie odmładza wygląd cery.

www.yonelle.pl