1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Rodzice
  4. >
  5. Rozwodzisz się i martwisz, jak wpłynie to na dziecko? Psycholożka: obejrzyj ten film

Rozwodzisz się i martwisz, jak wpłynie to na dziecko? Psycholożka: obejrzyj ten film

Kadr z filmu „Sprawa Kramerów” (Fot. Columbia Pictures/Getty Images)
Kadr z filmu „Sprawa Kramerów” (Fot. Columbia Pictures/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Martyna Harland - Rozwodzisz się i martwisz, jak wpłynie to na dziecko? Psycholożka: obejrzyj ten film

00:00 14:50
15s
0,5 x
15s
W tym numerze Martyna Harland bierze na filmoterapeutyczny warsztat legendarną „Sprawę Kramerów” z Meryl Streep i Dustinem Hoffmanem. Jaka nauka dla rozstających się rodziców płynie z tego dramatu? Odpowiada psycholożka i mediatorka rodzinna Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Spis treści:

  1. Rozwód a dziecko: „Sprawa Kramerów” uczy rodziców
  2. Rozwód: jak się przygotować emocjonalnie?
  3. Rozstanie a przemoc fizyczna i psychiczna
  4. Triangulacja: taktyka po rozstaniu. Jak wpływa na dzieci?
  5. Rozwód: dziecko jako narzędzie walki w sądzie
  6. Jak dziecko przeżywa rozwód rodziców?
  • Justyna Żukowska-Gołębiewska, mediatorka w sprawach rodzinnych podkreśla, że rozwód dla dziecka rzadko kończy się w momencie podpisania przez jego rodziców dokumentów. Wtedy zaczyna się nowa rzeczywistość.
  • Jak pomóc dziecku przetrwać rozstanie mamy i taty? Ekspertka wskazuje, że o trudach tej sytuacji świetnie opowiada film „Sprawa Kramerów”.
  • Produkcja stanowi punkt wyjścia do rozmowy o tym, czego rozstający się rodzice powinni unikać, jakie zachowania warto praktykować.
  • Psycholożka wspomina o takich kwestiach jak: przebieg rozwodu w sądzie, triangulacja z użyciem dziecka, wpływ wieku dziecka na to, jak przeżywa rozwód.
  • „Warto pamiętać, że rodzice w trakcie rozstania sami funkcjonują w trybie zagrożenia – czują, że coś im zostało odebrane: związek, poczucie bezpieczeństwa, wyobrażenie o rodzinie” – dodaje psychotraumatolożka.

Artykuł ukazał się w magazynie „Sens” 01/2026.

Rozwód a dziecko: „Sprawa Kramerów” uczy rodziców

Martyna Harland: Dlaczego akurat „Sprawę Kramerów” pokazałabyś wszystkim rodzicom zamierzającym się rozwieść lub rozstać?

Justyna Żukowska-Gołębiewska: Główni bohaterowie, Joanna i Ted, walczą w sądzie o prawa do opieki nad synem. „Sprawa Kramerów” to film, który bez upiększeń pokazuje emocjonalną prawdę dziecka w świecie dorosłych konfliktów. Pokazałabym go już na samym początku rozstania – żeby przypomnieć rodzicom, że rozwód dla dzieci nie kończy się w momencie podpisania papierów. One wtedy dopiero zaczynają swoją nową drogę.

Wielu rodziców wierzy, że dzieci „jakoś się przyzwyczają”, że nie ma co dramatyzować. Ale dziecko w sytuacji okołorozstaniowych konfliktów rodziców prawie zawsze adaptuje się kosztem siebie.

Nie wie, co się dzieje, więc uruchamia wyobraźnię i dopowiada własne historie. Jak chłopiec w filmie, który pyta: „Czy mama mnie zostawiła? Czy to przeze mnie odeszła?”. Ten moment jest niezwykle prawdziwy psychologicznie – dzieci w sytuacji rozstania często personalizują winę, wolą myśleć, że to one zrobiły coś źle, niż że rodzice nie potrafią być razem.

Kadr z filmu „Sprawa Kramerów” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Sprawa Kramerów” (Fot. materiały prasowe)

W filmie porusza mnie scena, w której ojciec bierze winę na siebie, by ochronić dziecko. To gest emocjonalnej dojrzałości, który w realnym życiu zdarza się rzadko. Częściej widzę coś kompletnie odwrotnego – rodzic, często nieświadomie, przenosi własny żal lub złość na dziecko, obwiniając drugiego rodzica, nawet niewerbalnie.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul.webp

Kiedy oglądałam „Sprawę Kramerów” po raz pierwszy, widziałam historię ojca – bohatera, który udźwignął coś, co zwykle przypisywano kobietom: łączenie pracy i opieki nad dzieckiem. Dziś widzę więcej. Widzę, że ten film mówi też o tym, czego zabrakło wcześniej – o bliskości, która mogła się wydarzyć od pierwszych dni życia dziecka, a nie dopiero wtedy, gdy pojawiło się widmo utraty jego obecności.

Bo ojcostwo nie zaczyna się wtedy, gdy trzeba coś udowodnić. Zaczyna się od zmieniania pieluch, a nie od rozprawy sądowej. Dlatego skoro prawo daje ojcom możliwość korzystania z urlopów rodzicielskich, powinniśmy promować ich obecność w świecie codziennego rodzicielstwa – karmienia, usypiania, rozmów, odzwierciedlania emocji. Nie po to, by zrównoważyć obowiązki, aleby dziecko mogło naprawdę zobaczyć, że oboje rodzice są jego bezpieczną bazą; nawet jeśli nie są już razem.

Rozwód: jak się przygotować emocjonalnie?

Rozmawiamy o trudnym położeniu dziecka podczas rozstania rodziców, ale im też nie jest łatwo.

Warto pamiętać, że rodzice w trakcie rozstania sami funkcjonują w trybie zagrożenia – czują, że coś im zostało odebrane: związek, poczucie bezpieczeństwa, wyobrażenie o rodzinie. W takiej perspektywie trudno zobaczyć drugiego człowieka, jego ból i potrzeby. To właśnie dlatego osoby w sytuacji okołorozstaniowej potrzebują wsparcia ludzi emocjonalnie wyregulowanych – mediatorów, terapeutów, przyjaciół. Osób, które potrafią zachować dystans, które mogą pomóc odzyskać równowagę i spojrzeć na dziecko nie przez pryzmat krzywdy dorosłych, lecz przez pryzmat jego dobra.

To raczej nie będą nasi rodzice i osoby związane z nami emocjonalnie, tylko specjaliści: psychoterapeuci i psychologowie?

To zależy od dojrzałości i kondycji psychicznej bliskich, ale faktycznie czasami lepiej skorzystać z pomocy specjalisty.

Z mojej perspektywy jest ważne, że jeżeli do tego wsparcia wybieramy adwokata, to sprawdzajmy, w jakim stylu pracuje. Upewnijmy się, czy przypadkiem nie będzie chciał zniszczyć małżonka bardziej niż my sami.

To jest dokładnie to, co widzimy w „Sprawie Kramerów”; w scenie, kiedy żona poszła do prawnika, bo postanowiła odzyskać syna, a mąż postanowił zrobić to samo – od swojego adwokata usłyszał: „Musimy odpowiedzieć na to mocniej”. Potem widzimy, jak to dalej toczy się w sądzie. Prawnicy zaczynają ujawniać wszystkie zapisy z prywatnych rozmów między małżonkami, a główni bohaterowie patrzą na siebie i kręcą głową, że to nie tak, że to nie jest w porządku. Bo nie pokazali swoim obrońcom tych rozmów, aby teraz użyć ich przeciwko sobie, przyznają, że to, co mówi prawnik o tym drugim, to nieprawda.

Niestety, w Polsce na sprawach rozwodowych eskalacja jest o wiele większa niż w jakimkolwiek filmie. Można na ich podstawie nakręcić najgorsze dramaty i thrillery. I to jest potwornie smutne, że system na to pozwala.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Rozstanie a przemoc fizyczna i psychiczna

Zaskoczyły mnie dane, że nawet w długoletnich związkach, w których nie było żadnej przemocy fizycznej lub psychicznej, w momencie rozstania i rozwodu pojawia się ona w aż 40 proc.!

Tak, w sytuacji rozstania przemoc może się nagle pojawić i często eskalować. Przy czym według statystyk 61 proc. kobiet doświadczających przemocy poseparacyjnej miało z nią do czynienia jeszcze w trakcie trwania związku. Wcześniejsza przemoc emocjonalna może przechodzić w taktyki typowe dla przemocy poseparacyjnej, na przykład w przemoc ekonomiczną lub zaniedbanie, którym jest umyślna niealimentacja, w przemoc instytucjonalną albo w przemoc fizyczną. Badania pokazują, że szczególnie tam, gdzie przemoc była obecna już wcześniej, blisko dziesięciokrotnie wzrasta kobietobójstwo po rozstaniu.

Sytuacja okołorozstaniowa jest wyjątkowo podatna na eskalację konfliktu. Pojawia się w niej wiele czynników ryzyka: silne emocje, poczucie utraty kontroli, rywalizacja o dziecko, o majątek, lęk przed oceną i porażką. Jedną z częstych taktyk po rozstaniu jest triangulacja, w której głównym narzędziem są dzieci.

Triangulacja: taktyka po rozstaniu. Jak wpływa na dzieci?

Na czym polega triangulacja z użyciem dzieci?

To sytuacja, w której w relację dwóch osób (na przykład byłych partnerów) zostaje włączona trzecia osoba, aby obniżyć napięcie w interakcji pierwotnej. W kontekście przemocy poseparacyjnej – tą trzecią osobą najczęściej staje się dziecko.

Po rozstaniu, gdy jedna ze stron nie jest w stanie pogodzić się z utratą relacji lub kontroli, zaczyna używać dziecka jako pośrednika w komunikacji, wyrażaniu emocji lub demonstrowaniu władzy. Na przykład rodzic przekazuje dziecku informacje skierowane do drugiego rodzica („Powiedz tacie, że znowu się spóźnił z alimentami”); obciąża dziecko szczegółami konfliktu („Gdyby mama mnie nie zdradziła, to nadal bylibyśmy rodziną”); próbuje pozyskać dziecko jako sojusznika („Ty chyba też widzisz, że tata nie dba o ciebie tak jak ja”); manipuluje emocjami dziecka, wzbudzając w nim poczucie winy za kontakt z drugim rodzicem („Jak możesz się tak dobrze bawić u niej, po tym, co mi zrobiła”).

W efekcie dziecko staje się nośnikiem emocji rodziców, zaczyna czuć się odpowiedzialne za ich samopoczucie, a jego lojalność zostaje rozerwana pomiędzy dwoje dorosłych.

Gdzie w takim razie przebiega granica między konfliktem a przemocą?

Przemoc od konfliktu różni się tym, że w sporze pomiędzy dwojgiem ludzi jedna ze stron ma przewagę sił (fizyczną, psychiczną czy ekonomiczną), którą umyślnie wykorzystuje przeciwko drugiej osobie w celu uzyskania osobistych korzyści, czym narusza jej prawa i doprowadza do cierpienia. W konflikcie natomiast strony mają równowagę sił i możliwość zadbania o swoje prawa i bezpieczeństwo.

Rozwód: dziecko jako narzędzie walki w sądzie

W jaki sposób – i czy w ogóle – system prawny odnosi się jakoś do tej przemocy?

Zamiast redukować napięcie, często je potęguje.

Jeśli w toku sprawy rozwodowej rodzice muszą dostarczać dowodów winy drugiej strony, to w praktyce dzieci stają się ich nośnikiem.

To prowadzi do niebezpiecznej dynamiki: dziecko zaczyna być postrzegane nie jako podmiot, ale jako narzędzie walki.

Znaczenie ma również to, jaką wiedzę mają sędziowie, kuratorzy i biegli – czy rozumieją psychologię konfliktu, mechanizmy przemocy i dynamikę relacji rodzinnych. Bez tej wiedzy trudno rozpoznać, gdzie kończy się spór rodzicielski, a zaczyna przemoc poseparacyjna. W „Sprawie Kramerów” jest scena, która świetnie to ilustruje. Główny bohater pyta w sądzie: „Po czym poznać, że ojciec czuje to, co czuje, albo że jest uprawniony do tego, by być ojcem?”. To pytanie jest wciąż aktualne.

Jak rodzic ma udowodnić, że jest dobrym rodzicem, jeśli nawet nie pomyślał, by dokumentować wspólne chwile z dzieckiem – bo przecież to byłoby naruszeniem jego prywatności i zaufania? W praktyce wielu rodziców, próbując się bronić przed pomówieniami, zaczyna potajemnie nagrywać rozmowy z dzieckiem, robić zdjęcia każdej wspólnej chwili, gromadzić dowody na własne rodzicielstwo. To absurdalna sytuacja, która pokazuje, jak bardzo system bywa opresyjny wobec osób próbujących działać w dobrej wierze. Tymczasem ten sam system często nie rozpoznaje taktyk przemocowych, w których dziecko staje się kartą przetargową w konflikcie między dorosłymi.

Dlatego, moim zdaniem, w Polsce mamy nie „zalew fałszywych oskarżeń”, jak twierdzą niektórzy, ale niedorozpoznawalność przemocy – zarówno tej, która toczy się po cichu w rodzinach, jak i tej, która zaczyna się dopiero po rozstaniu.

Jak dziecko przeżywa rozwód rodziców?

Jak w tym wszystkim zachowują się dzieci? Co może wpływać na ich reakcje?

Sposób, w jaki dziecko reaguje na rozstanie, zależy przede wszystkim od jego wieku rozwojowego i dojrzałości emocjonalnej.

Paradoksalnie najmłodsze dzieci, mniej więcej do trzeciego roku życia, przechodzą rozstanie rodziców relatywnie najłagodniej, o ile zapewnimy im stabilną opiekę i przewidywalność.

W tym wieku dziecko bardziej reaguje na jakość opieki niż na sam fakt rozstania. Z kolei nastolatkowie łączą rozstanie rodziców z własnym kryzysem tożsamości. W tym okresie pojawiają się pytania: „Kim jestem?”, „Do kogo przynależę?”, „Po kim jestem taki?”. Gdy system rodzinny się rozpada, młody człowiek może doświadczać silnego poczucia utraty gruntu pod nogami i zwątpienia w relacje w ogóle.

A dzieci w mniej więcej takim wieku jak ośmioletni bohater filmu?

Takie dzieci zwykle nie pokazują stresu wprost. Ich napięcie emocjonalne ujawnia się raczej w zachowaniu lub w ciele: przez płaczliwość, problemy ze snem, bóle brzucha, nadpobudliwość albo wycofanie. W tym wieku dziecko myśli konkretnie i dychotomicznie: „jest” lub „nie ma”, „kocha” lub „nie kocha”. Jeśli więc rodzic znika z codziennego życia, ośmiolatek może interpretować to dosłownie: „Nie ma jej czy jego, więc przestała czy przestał mnie kochać”. Na tym etapie rozwoju myślenie abstrakcyjne i zdolność rozumienia złożonych emocji dorosłych dopiero się kształtują.

W przypadku dzieci w wieku szkolnym, takich jak filmowy Billy ze „Sprawy Kramerów”, ogromne znaczenie ma to, jak rodzice wspierają kontakt dziecka z drugim rodzicem, nawet jeśli ten nie jest obecny fizycznie.

W filmie ojciec dba o tak zwane mostowanie, czyli podtrzymywanie pozytywnego obrazu nieobecnego rodzica. To technika, która pozwala zachować wspomnienia i emocjonalną więź, mimo że kontakt jest przerwany. Nie chodzi o idealizowanie drugiego rodzica ani o powtarzanie dziecku, że „na pewno cię kocha”.

Chodzi o coś znacznie ważniejszego – o pozwolenie dziecku na jego własne uczucia i wspomnienia. Jeśli dziecko wspomina: „Mama robiła najlepsze naleśniki” lub „To z tatą mi się najlepiej zasypiało”, zadaniem dorosłego jest to uszanować, a nie poprawiać czy oceniać.

Bo tylko wtedy dziecko może zintegrować obie części swojej tożsamości – tę pochodzącą od mamy i tę pochodzącą od taty – i zbudować w sobie poczucie ciągłości, mimo że jego rodzina się zmieniła.

Justyna Żukowska-Gołębiewska – psycholożka, psychotraumatolożka, mediatorka w sprawach rodzinnych. Absolwentka m.in. Studium Integracyjnej Terapii osób po traumie oraz całościowego szkolenia certyfikującego I i II stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Ukończyła także Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w Niebieskiej Linii oraz Studium Interwencji Kryzysowej. Liderka Koalicji na rzecz Młodych Głów przy Fundacji UNAWEZA

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE