1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Terapia Gestalt (2).Techniki pracy terapeutycznej

Terapia Gestalt (2).Techniki pracy terapeutycznej

123rf.com
123rf.com
Podstawowym zadaniem terapii Gestalt jest poszerzenie świadomości, zwiększenie elastyczności, zdolności do rozpoznawania swoich własnych potrzeb, przyjmowania tego co naprawdę służy oraz odrzucania tego co dobre nie jest; zamiana tego co „muszę…, powinnam…, trzeba…, wypada…, wszyscy i zawsze tak robią…” w „CHCĘ i NIE CHCĘ”. Celem jest osiągnięcie równowagi ciała i umysłu oraz spójności w obszarze myśli, uczuć i zachowań.

Na czym polega terapia Gestalt i do kogo jest kierowana? Czytaj tutaj
Brak samoświadomości utrudnia doświadczanie siebie w teraźniejszości i powoduje zawieszenie pomiędzy trudnymi zazwyczaj wspomnieniami z przeszłości i budzącymi obawy wyobrażeniami i wizjami na temat przyszłości.

Klient trafia często do gabinetu w stanie kryzysu egzystencjalnego, w poczuciu braku sensu dotychczasowych działań, braku satysfakcji, wrażeniu frustracji, braku spełnienia. Podczas spotkania terapeuta Gestalt towarzyszy Klientowi i zachęca go do skierowania swojej uwagi na „tu i teraz”, pomaga w identyfikowaniu i nazywaniu emocji, myśli, fantazji i wynikających z nich działań.

Terapeuta zachęca Klienta poprzez tzw. dialog egzystencjalny do podejmowania decyzji, dokonywania wyborów i jednocześnie czuwa, by były to działania autonomiczne, a nie pod wpływem nacisku czy przymusu. Gestaltysta stwarza okazje do poszukiwań, eksperymentów, w których Klient sam sprawdza, co jest dla niego odpowiednie, a co nie.

Podstawowym założeniem pracy w terapii Gestalt jest idea, że organizm sam wie, co jest dla niego najlepsze, i dąży do samoregulacji, a wszystkie niedostatki, zaburzenia i przeszkody obniżają efektywność tego procesu.

Główną formą pomocy terapeutycznej w nurcie Gestalt jest praca indywidualna lub praca indywidualna na tle grupy, której liczebność wynosi mniej więcej 10 osób. Dodatkową korzyścią pracy w grupie jest możliwość uzyskania informacji zwrotnej. Polega ona na wypowiadaniu przez pozostałych uczestników swoich przeżyć czy myśli, których doświadczali podczas sesji. Często indywidualne spotkanie jednego uczestnika uruchamia proces uświadamiania u kolejnej osoby i stymuluje ją do podjęcia własnego tematu.

Techniki pracy są nieograniczone i są raczej zbiorem wspólnych pomysłów terapeuty i klienta. Zależą od twórczości i kreatywności, stopnia gotowości, etapu terapii.

Najbardziej popularne techniki w terapii Gestalt to:

  • Zasada „teraz”. Przenoszenie opowieści o problemie czy sprawie z przeszłości do teraźniejszości. Klient zachęcany jest do opowiadania w czasie teraźniejszym i dopytywany o to, co teraz, w danej chwili czuje, co myśli, co ma ochotę zrobić „tu i teraz” w aktualnej sytuacji. Zapraszany jest do przekształcenia myśli i słów w działanie.
  • Zasada „Ja i Ty”. Klient proszony jest o zwracanie się bezpośrednio do osoby, o której lub do której mówi. Dopytywany jest o  emocje, jakich w danej chwili doświadcza. Przy tej okazji często okazuje się, jak wiele komunikatów wyrażamy nie wprost, jak wiele uogólnień stosujemy, np.: „człowiek zawsze tak ma”, „ludzie zawsze tak mówią”.
  • „Kontinuum świadomości”.Podstawowa technika pracy w terapii Gestalt. Polega na nieintelektualnym doświadczaniu samego siebie w danej chwili, na „zdawaniu sobie sprawy” z sensorycznych wrażeń: co teraz widzę, jakie dźwięki do mnie docierają, jak się teraz czuję, jaki jest mój oddech czy doświadczam napięć…
  • „Dialog między różnymi częściami siebie”. Jest to próba integracji dwóch zazwyczaj skrajnych części osobowości np. bierna i aktywna, grzeczna i niesforna, nieśmiała i ekshibicjonistyczna. Uczestnik wciela się najpierw w jedną, „wyostrzoną” część siebie, prowadzi dialog z drugą, a później następuje zmiana.
  • „Rozmowa z pustym krzesłem”. Klient wypowiada różne, niewyrażone dotychczas zdania, myśli, pretensje, żale do wyobrażonej osoby. Pozwala to na domknięcie „niezakończonych spraw” z przeszłości oraz identyfikację niewyrażonych uczuć, które pochłaniają niepotrzebnie naszą energię w teraźniejszości.
Procedury terapeutyczne pozwalają na bezpośrednią konfrontację z własnymi słabościami, trudnymi doświadczeniami, pomagają w eksperymentowaniu i poznawaniu samego siebie. Doprowadzają do uświadomienia. Jednak stosowane w oderwaniu od całego procesu terapii, bez struktury i zwracania uwagi na cały kontekst Klienta nie stanowią wartości samej w sobie.

Tekst na podstawie „Teoria i praktyka…” J. Mellibruda

Zapraszam do bezpłatnej grupy wsparcia dla kobiet,

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Osteopatia pomaga na nerwice i zaburzenia lękowe

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Osteopatia jest jedną z metod walki ze stresem i zaburzeniami lękowymi. Manipulacje ruchowe i uciskowe szybko przynoszą ulgę i prowadzą do znaczącej poprawy. Napięcia występujące w ciele są bardzo często związane z traumami, silnym stresem, wypadkami, urazami, depresją, a osteopatia przywraca organizm do równowagi i pozwala pozbyć się występujących dolegliwości.

Nerwice i zaburzenia lękowe – problem XXI wieku

Nerwice i zaburzenia lękowe dotyczą coraz większej grupy ludzi. Dzisiejszy styl życia, tłumienie emocji, życie w nieustannym stresie powodują, że coraz więcej osób cierpi na różnego typu zaburzenia psychosomatyczne. WHO szacuje, że zaburzenia lękowe są najbardziej powszechne z występujących zaburzeń psychicznych i dotyczą ponad 10% społeczeństwa. Są często wynikiem przeżytych w przeszłości traum, które nieleczone, powodują wiele niekorzystnych objawów. Brak umiejętności wyrażania swoich emocji sprawia, że w ciele kumuluje się niezdrowa energia, a to wywołuje napięcia oraz liczne dolegliwości fizyczne i psychiczne. Nawarstwiające się problemy powodują pojawienie a się irracjonalnego lęku, utrudniającego normalne funkcjonowanie. Występują bóle głowy, zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego, pocenie się, drżenie ciała, a także uczucie ciągłego poirytowanie. Mogą wystąpić problemy z nawiązywaniem kontaktów społecznych, utrudnienia w wykonywaniu zawodu, problemy z koncentracją oraz brak chęci do jakiegokolwiek działania i nieustanne zmęczenie. Terapia zaburzeń psychosomatycznych jest trudna, wymaga pracy pacjenta i terapeuty. Skuteczną metodą, wspomagającą leczenie stanów lękowych jest osteopatia.

Osteopatia – czym się zajmuje?

Osteopatia jest gałęzią medycyny, posiadająca własną historię i własną filozofię. Osteopatia zajmuje się leczeniem zaburzeń układu ruchu, narządów wewnętrznych oraz układu współczulnego. Podstawą tej metody jest holistyczne podejście do człowieka. Osteopaci traktują organizm ludzki jako całość, tak samo odnoszą się do strefy fizycznej, jak i psychicznej. Wierzą w zależność pomiędzy ciałem, psychiką i umysłem. Dzięki temu osteopatia jest skuteczna w leczeniu różnorodnych zaburzeń emocjonalnych m.in. stanów lękowych i nerwic. W trakcie terapii wykorzystywane są głównie techniki manualne, techniki terapii czaszkowo–krzyżowej, techniki energetyzacji mięśni, terapie miękkotkankowe, manipulacje mięśniowo–powięziowe oraz terapia punktów spustowych. Osteopatia jest skuteczna w leczeniu osób w każdym wieku, również dzieci i młodzieży. To dobre rozwiązanie, pomagające zlikwidować skutki długotrwałego stresu. Szybko eliminuje wszystkie napięcie w ciele, zaczynając od głowy, na stopach kończąc. Jest skuteczna w likwidowaniu dolegliwości somatycznych oraz w eliminacji przeciążenia wywołanego stresem.

Terapia czaszkowo–krzyżowa – skuteczna metoda w walce z zaburzeniami psychosomatycznymi

Terapia czaszkowo–krzyżowa polega na równoważeniu pracy układu autonomicznego. Umożliwia odzyskanie równowagi oraz likwiduje dolegliwości fizyczne, które są często wynikiem zakodowanych w organizmie traum. Terapia czaszkowo-krzyżowa skutecznie uwalnia występujące blokady. W trakcie zabiegów dochodzi do usprawnienia cyrkulacji płynu rdzeniowo–mózgowego. Dzięki temu układ nerwowy ulega wyciszeniu, następuje regulacja napięcia oponowego. Pozostałe układy tj. układ nerwowy, trzewny i hormonalny zaczynają lepiej funkcjonować, dochodzi między nimi do równowagi. Powoduje to zmniejszenia pobudliwości autonomicznego układu nerwowego oraz następuje poprawa pracy układu krwionośnego. Pacjenci odzyskują możliwość normalnego funkcjonowania i życia bez lęku.

Terapia czaszkowo–krzyżowa - wskazania

Terapia czaszkowo–krzyżowa ma nieliczne przeciwwskazania, większość pacjentów potwierdza jej skuteczność. Terapia nie może być stosowana u chorych na zapalenie opon mózgowych, pacjentów z tętniakami i guzami występującymi w czaszce, osób po udarze oraz ze świeżymi urazami, wymagającymi interwencji chirurgicznej. Mogą z niej korzystać dzieci, również noworodki, kobiety w ciąży oraz osoby w podeszłym wieku. Wskazaniem do podjęcia terapii są m.in.:
  • zaburzenia nastroju,
  • stany lękowe,
  • nieustanne poirytowanie,
  • problemy ze skupieniem uwagi,
  • bezsenność,
  • bóle niewiadomego pochodzenia,
  • nadpobudliwość,
  • zaburzenia hormonalne,
  • dolegliwości układu ruchowego, w tym kręgosłupa,
  • wady postawy,
  • wzmożone napięcie mięśniowe,
  • brak energii,
  • bóle głowy.
Osteopatia dowodzi, że choroba jednego organu wpływa na pogorszenie stanu całego organizmu, dlatego terapia nie ogranicza się tylko do jednego obszaru. Brana jest pod uwagę całościowa kondycja pacjenta, zarówno psychiczna, jak i fizyczna. Osteopata wie, że przyczyną bólu w jednym obszarze, mogą być problemy z zupełnie inną strefą. Bóle głowy czy problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa mogą wynikać z napięć spowodowanych długotrwałym stresem, nie muszą być wynikiem urazu czy kontuzji. Zabiegi stopniowo przywracają równowagę całemu organizmowi. Dochodzi do poprawy krążenia, rozciągnięcia tkanek i likwidacji napięć. Poprzez oddziaływanie na system czaszkowy, mięśniowo-szkieletowy i trzewny oraz stymulację funkcji metabolicznych, biochemicznych i krążeniowych, wzrasta zdolność pacjenta do samouzdrawiania.

Na czym polega terapia czaszkowo-krzyżowa?

Terapia czaszkowo-krzyżowa, zwana inaczej terapią cranio-sacralną to technika manualna, która polega na łagodnej manipulacji oraz ucisku. Jej celem jest zminimalizowanie napięć w obrębie czaszki, miednicy, przepony, klatki piersiowej i kości krzyżowej. W leczeniu problemów psychologicznych tj. stany lękowe, nerwice, stany depresyjne po traumach fizycznych, bardzo istotna jest praca na kościach czaszki, która doprowadza do rozluźnienia struktur łącznotkankowych. Napięcie tam zlokalizowane jest przyczyną wielu dolegliwości bólowych. Czaszka gromadzi wszystkie napięcia, które spływają z różnych miejsc ludzkiego ciała. Wykonywane przez osteopatę zabiegi są subtelne i delikatne. Dotyk jest minimalny, ok. 5-gramowy, ale powięź i układ nerwowy bardzo dobrze i skutecznie na niego reagują. Jedna sesja terapii trwa do 60 do 90 minut. Na początku osteopata rozluźnia struktury poprzeczne, a następnie pionowe. Ostatni etap to rozluźnienie opony twardej rdzenia kręgowego i mózgu. W trakcie zabiegów niektórzy pacjenci odczuwają uczucie intensywnego ciepła lub zimna, mrowienie, drętwienie, skurcze mięśni i drżenie kończyn. Mogą pojawić się zawroty głowy. Zdarza się, że pacjenci zasypiają lub przeciwnie, w wyniku wyzwolenia silnych emocji, płaczą lub krzyczą. Po terapii pacjent jest odprężony i naładowany pozytywną energią. Pierwsze efekty zabiegów widoczne są już po jednej sesji, ale największą skuteczność obserwuje się ok. 5-10 zabiegach. Zaleca się, aby terapia odbywała się co 3-5 dni. Końcowym rezultatem jest całkowite rozluźnienie powięzi i uregulowania rytmu cranio-sacralnego.

Niemal każda osoba może się poddać terapii czaszkowo-krzyżowej, która poprawi ogólny stan zdrowia i podniesie odporności. Osoby cierpiące na stany lękowe oraz przeżywające silne traumy, wskutek oddziaływań osteopaty, odczują znaczną poprawę w codziennym funkcjonowaniu.

Artykuł powstał we współpracy z Centrum Medycznym 3xZdrowie.pl oferującym terapię wykorzystującą unikalne połączenie wiedzy medycznej i wieloletniej praktyki z zakresu osteopatii, psychologii i dietetyki. Celem terapii 3xZdrowie jest jest poprawa i wzmocnienie fizyczne, mentalne i emocjonalne.

  1. Psychologia

Core Energetics, czyli jak dotrzeć do głebokich poziomów naszej życiowej siły

Wszyscy niekiedy zakładamy maski, czyli przyjmujemy wobec innych ludzi określone postawy – w zależności od tego, kim są. Metoda Core Energetics pozwala pokonać skrępowanie i odrzucić maskę. (Ilustracja: iStock)
Wszyscy niekiedy zakładamy maski, czyli przyjmujemy wobec innych ludzi określone postawy – w zależności od tego, kim są. Metoda Core Energetics pozwala pokonać skrępowanie i odrzucić maskę. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Konwencjonalne szkoły psychoterapeutyczne bazują na rozmowie, a nurty pracy z ciałem niekiedy skupiają uwagę wyłącznie na nim. Metoda Core Energetics postrzega człowieka jako połączenie emocji, myśli, ciała oraz ducha – i pomaga pokonać opór i blokady przed pełnym wyrażaniem siebie.

Wszyscy niekiedy zakładamy maski, czyli przyjmujemy wobec innych ludzi określone postawy – w zależności od tego, kim są. Odgrywamy wyuczoną rolę osoby grzecznej, zaradnej, elokwentnej, a nawet zakochanej czy zrozpaczonej. W wyniku przeszłych doświadczeń wielu ludzi nie czuje się wolnymi do bezpośredniego wyrażania siebie i nie zmierzyło się z otwartym, najprostszym i największym pytaniem, jakie można sobie zadać: kim jestem? Żyją z poczuciem skrępowania przed ujawnieniem bliskim, współpracownikom, światu, ale również samemu sobie prawdy o tym, kim są, jak też po co są tutaj na ziemi. Metoda Core Energetics (w skrócie CE) pozwala pokonać to skrępowanie i odrzucić maskę.

Cztery elementy

CE opiera się na dwóch założeniach. Pierwsze traktuje ciało jako nieodłączne od psychiki. Ciało niesie w sobie bowiem pamięć przeszłego życia, nie tylko doświadczonych ran, przyjętych głasków, przebytych operacji, sposobu odżywiania się, ale również tego, jak było traktowane w przestrzeni energetycznej. Czy miało swobodę sięgania po to, czego potrzebuje, czy może było powstrzymywane i musiało się kurczyć z powodu krzyków, dyscyplinujących spojrzeń i pouczeń? Czy mogło zasypiać w spokoju, a może musiało często uciekać, chować się, wylewać łzy? CE zwraca uwagę na emocje w takim samym stopniu jak na anatomię, fizjologię oraz świadomość ciała. To również ewolucyjna metoda psychoterapeutyczna – a zatem taka, która stawia sobie za cel jak najpełniejsze, zdrowe doświadczanie życia z zachowaniem świadomości, że jako ludzie cały czas ewoluujemy i mamy wpływ na kierunek tej ewolucji. Co ważne, nie tylko nasze ciało ewoluuje, świadomość również.

Drugie założenie CE dotyczy duchowości. Nie jest ona jednak związana z konkretnym systemem wierzeń, religią bądź zasadami, które mają wyznawać pacjenci czy klienci trafiający do terapeuty. Duchowość jako podstawowe założenie w tej metodzie oznacza przede wszystkim traktowanie człowieka jako złożonego z czterech elementów: umysłu, emocji, ciała oraz ducha.

Mądrość i piękno

Twórcą Core Energetics jest John C. Pierrakos, który twierdził, że terapia jest stworzona po to, żeby uwolnić wrodzoną mądrość i piękno duszy. Podobno na swoich zajęciach wykrzykiwał z ekscytacją: „Wykrzycz to!”, „Stań na nogi!”, „Porusz swoją energią i żyj!”.

Pierrakos urodził się w 1921 roku w Grecji, po wybuchu II wojny światowej wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął studia medyczne i wykładał. Specjalizował się w psychiatrii i fascynował naukami Wilhelma Reicha, kontrowersyjnego ucznia Zygmunta Freuda. W latach 50. zaczął pracować z Alexandrem Lowenem i wspólnie opracowali szereg metod pracy z ciałem, by przywrócić mu naturalną elastyczność. Tak powstała znacznie popularniejsza Analiza Bioenergetyczna. Jednak Pierrakos szukał czegoś więcej, między innymi wsparcia duchowego. Znalazł je w naukach Evy Broch, która wraz z grupą przyjaciół skupiała się wokół filozofii rozwoju duchowego zwanej Pathwork. Eva uczyła, że energia fizyczna, psychiczna i duchowa musi być w równowadze, a seksualne, satysfakcjonujące połączenie z drugim człowiekiem to najszybsza autostrada do poznania Boga.

Eva i John pobrali się (dla niego było to już drugie małżeństwo) i zaczęli razem pracować. Tak powstał Core Energetics, a Pierrakos rozstał się z Lowenem. Gdy został wdowcem, ożenił się po raz trzeci i nawiązał relację ze swoją najstarszą córką z pierwszego małżeństwa, której nie widywał od czasu rozwodu z jej matką. W końcu otworzył Instytut Core Energetics, którego oddziały powstały na całym świecie. Podstawą działania instytutu było założenie, że ludzie cierpiący poszukują nie tylko rozwiązania problemów, ale odnalezienia sensu i powodu istnienia. Droga do ich odkrycia ma prowadzić przez swobodne i unikatowe formy wyrażania swoich wewnętrznych atrybutów: miłości, mądrości i równowagi. Zdaniem Pierrakosa wszyscy mamy do nich dostęp. (Jeśli szukasz terapeuty Core Energetics lub więcej informacji o tej metodzie, wejdź na stronę CE Polska coreenergeticspolska.com).

Podróż w nieznane

Terapia bywa w tym nurcie nazywana podróżą i nie polega na statycznym siedzeniu naprzeciwko siebie w fotelach. Pierwsze sesje służą rozpoznaniu tego, z jakimi tematami przychodzi dana osoba. To również moment na czytanie mapy ciała, tego, jak ono się porusza, gdzie kumuluje się energia i jaką zbroję to ciało musi nosić, by siebie ochronić.

Core Energetics podobnie jak inne nurty czy paradygmaty psychologiczne wykorzystywany jest w różnych formach pracy z drugą osobą – indywidualnie i grupowo. Może to być psychoterapia, coaching, trening pracy z emocjami, trening interpersonalny, warsztat ogólnorozwojowy czy tematyczne szkolenia. Podczas sesji możesz spodziewać się zarówno rozmowy, jak i zaproszenia do szeregu ćwiczeń ruchowych pomagających pozbyć się maski, by dotrzeć do uniwersalnego planu życia. O tym, jakie będą to ćwiczenia, decyduje terapeuta w porozumieniu z pacjentem, w zależności od zgłaszanego problemu oraz etapu pracy nad problemem.

Cztery fazy pracy

Niezależnie od tego, w jakiej dokładnie formie będzie przebiegać terapia, musi objąć ona cztery fazy, z których każda „jest szansą do eksplorowania głębszych poziomów naszej osobowości i do coraz głębszego kontaktu z esencją naszego istnienia” – jak pisze amerykańska psychoterapeutka holistyczna Lisa Loustaunau w poświęconym Core Energetics artykule. W trakcie terapii można przechodzić między tymi fazami zupełnie spontanicznie i nie muszą one następować po sobie. Gdy osobie pracującej nad odzyskaniem wolności uda się pozbyć energetycznych, zapisanych w ciele blokad, może doświadczyć czterech faz podczas jednej sesji. Oto one:

1) Penetracja maski

Maska jest tym, co widoczne, można ją porównać do ego. Kształtuje się w toku życia w odpowiedzi na wychowanie, rany, sukcesy, strategie zapożyczone od dorosłych. Maska może mieć różne imiona, takie jak: mądra, głupia, wierna, piękna, zaradna, wytrwała, znosząca, krzywdząca. W tym sensie jest zbiorem cech i mechanizmów obronnych, które pełniły w przeszłości określone, ważne role – pomagały chronić przed zranieniem, zapewniały przetrwanie, pozwalały zyskać znajomych i przyjaciół albo ukryć wstydliwą czy intymną prawdę. Budowanie maski kosztuje sporo energii i stoi za tym wiara, że dzięki tej określonej masce – czyli temu, jak będą mnie inni postrzegali, jak będę o sobie myśleć – zdobędę miłość, sukces lub inne korzyści. Jednak energia potrzebna do utrzymania maski przypomina wodę uwięzioną w wiadrze, a nie tę żywą, w jeziorze czy rzece. Taka energia jest zastała, można powiedzieć, że martwa; prawie nie sposób nawiązać autentycznego kontaktu z noszącą ją osobą. Porzucenie maski zazwyczaj wywołuje lęk, prawdopodobnie dlatego, że chodzenie z odkrytą twarzą musiało w przeszłości wiązać się z krzywdą w życiu danej osoby. Pokazała, kim naprawdę jest i została wyśmiana, skrzywdzona, pominięta czy upokorzona. Zadaniem terapeuty na początku jest tolerować maskę i wyjaśniać, że ta przypomina reprodukcję albo tarczę, za którą ukrywa się wyższe ja. Pacjent jest równocześnie zapraszany, by doświadczać swojego ciała, pozwalać, by przepływało przez nie więcej świeżej, żywotnej energii. Ma to przygotować go do etapu porzucenia maski, trochę tak jakby w końcu zdecydować się wodę z wiadra wylać z powrotem do rzeki.

2) Wyzwolenie i transformacja niższego „ja”

Niższe „ja” jest zamkniętym sercem, upartym wysiłkiem, by unikać bólu. W tym celu niższe „ja” namawia nas, byśmy pozostawali w separacji, czuli się odrębni, wyjątkowi albo przeklęci, niepasujący, wyobcowani. Niższe „ja” lubi złość i energię osądzania, drwienia, nienawiści. Jest przywiązane do tego, co destrukcyjne. Jest jak zaklęcie „drętwota”, którym posługiwano się w świecie Harry'ego Pottera – powodowało, że człowiek zamierał, chociaż był żywy. Tkwienie w energii niższego „ja” powoduje, że człowiek nie żyje w pełni, ale tkwi w życiu. W konsekwencji dochodzi do utraty naturalnego przepływu energii, przeżywania emocji i doznań duchowych. Praca terapeutyczna na tym etapie polega na ośmielaniu osoby do zdania sobie sprawy z tego, że niższe „ja” nie jest pełną opowieścią, oraz zachęceniu, żeby wzięła odpowiedzialność za własne życie bez poczucia winy, wstydu czy lęku. W ten sposób może zostać uwolniona ogromna energia, którą pacjenci czują na poziomie ciała jako pobudzenie, ożywienie, które zazwyczaj pomagają zrzucić swoje stare maski.

3) Dostęp i korzystanie z wyższego „ja”

Pierrakos określał wyższe „ja” jako kreatywne ego, które nie ma nic wspólnego z aroganckim, zaborczym czy wylęknionym ego. Wyższe „ja” to nie tylko świadomość siebie, ale również siebie jako części znacznie większej sieci połączeń z ludźmi, Ziemią i wszystkimi żywymi organizmami. To z poziomu wyższego „ja” można karmić się mądrością i miłością przekraczającą umysł, by osiągnąć równowagę. Terapeuta patrzy na pacjenta właśnie przez jego wyższe „ja” – z godnością, szacunkiem i uwzględnieniem faktu, że bez względu na trudności, przez które przechodzi, ma dostęp do mocy mądrości i miłości. To nic, że w danym momencie może ich nie dostrzegać. Ta pozornie niewielka różnica bywa rewolucyjna. Pacjent nie jest zapraszany do drobiazgowego analizowania nieszczęść, traum i krzywd, ale odzyskiwania mocy, sprawczości i życiowej energii. W tym celu możliwy jest dotyk, wykonanie określonych ćwiczeń fizycznych, ale również czuła rozmowa z terapeutą.

4) Uniwersalny plan życia

Ostatnia faza, której przebłysków pacjent może doświadczać na poszczególnych sesjach, to moment łączenia skrajności, godzenia się z chaosem i porządkiem, rozumienia, że wszystkiego nie da się, a nawet nie należy zrozumieć. Uniwersalny plan na życie osadza w  życiu – czasami w samym sercu, niekiedy na obrzeżach, ale nigdy ponad ani pod życiem czy nawet obok niego. To wcale nie oznacza, że życie pozbawione jest bólu czy cierpienia, ale uwalnia od konieczności ulegania słowom innych czy ranom przeszłości. Ból lub cierpienie mogą zostać przeżyte, doświadczone i nie muszą wywoływać konieczności barykadowania serca, odcinania się od ludzi lub kompulsywnego pragnienia bycia z nimi blisko. Jest uznaniem, że każde życie jest indywidualne – ale istnieje wyłącznie w zjednoczeniu z wszystkim, co żywe dookoła.

  1. Psychologia

Zrób to jak salamandra. Na czym polega teoria poliwagalna?

Teoria poliwagalna oferuje szereg ćwiczeń, które można wykonać samodzielnie. Jednym z nich jest tzw. ćwiczenie salamandry. (Fot. iStock)
Teoria poliwagalna oferuje szereg ćwiczeń, które można wykonać samodzielnie. Jednym z nich jest tzw. ćwiczenie salamandry. (Fot. iStock)
Chcąc zmylić drapieżnika, zwierzęta zamierają, a ich funkcje życiowe zwalniają. Tak samo może zareagować człowiek w niebezpiecznej dla niego sytuacji. To efekt działania autonomicznego układu nerwowego. Jak go wspierać, korzystając z teorii poliwagalnej – pytamy terapeutkę pracy z ciałem, Beatę Krokowską.

"Zgodnie z teorią poliwagalną, jeżeli człowiek czuje się bezpiecznie – czyli nikt mu nie grozi ani nie znajduje się w niebezpiecznej sytuacji – a jego ciało jest zdrowe i funkcjonuje właściwie, może znajdować się w stanie fizjologicznym umożliwiającym zachowania angażujące społecznie” – pisze Stanley Rosenberg w książce o terapeutycznej mocy nerwu błędnego. Teoria poliwagalna została sformułowana przez amerykańskiego psychiatrę prof. Stephena W. Porgesa. Do czego odnosi się jej nazwa?
Głównymi pojęciami w teorii poliwagalnej są autonomiczny układ nerwowy oraz nerw błędny, i właśnie od łacińskiej nazwy nerwu błędnego – nervus vagus – bierze ona swoją nazwę. Autonomiczny, niezależny od naszej woli układ nerwowy składa się z układu sympatycznego – współczulnego, kojarzonego z pobudzeniem, reakcją „walcz lub uciekaj” oraz układu parasympatycznego – przywspółczulnego, kojarzonego ze stanem uspokojenia, komfortu i poczucia bezpieczeństwa. Kluczową częścią tego układu nerwowego jest nerw błędny, dziesiąty nerw czaszkowy, który biegnie od rdzenia przedłużonego do klatki piersiowej i brzucha. Reguluje on działanie wielu organów wewnętrznych, ale wpływa też na takie procesy, jak oddychanie, krążenie, trawienie, wydalanie. Jego funkcjonowanie jest bardzo ważne dla zachowania zdrowia i równowagi całego organizmu.

Na czym polega jego działanie zgodnie z teorią poliwagalną?
Nerw błędny ma dwie gałęzie: brzuszną oraz grzbietową – obie należą do przywspółczulnej części autonomicznego układu nerwowego. I właśnie to rozdzielenie jest kluczowe dla teorii poliwagalnej i całkowicie zmienia spojrzenie na to, jak organizm reaguje na sytuację stresową. Zwykle, kiedy mówimy o odczytywaniu przez organizm informacji płynących z otoczenia, mamy na myśli świadomy proces percepcji. Natomiast skanowanie otoczenia przez układ nerwowy, w celu sprawdzenia, czy jest bezpiecznie, odbywa się na poziomie nieświadomym i nazywa się neurocepcją. I w czasie tego procesu informacje są przetwarzane dużo szybciej. W teorii poliwagalnej mówimy o trzech układach neuronalnych i trzech poziomach intensywności reakcji na stres: części brzusznej nerwu błędnego, która daje nam stan odprężenia, poczucie bezpieczeństwa, zaangażowanie społeczne; układzie sympatycznym (reakcja: walcz lub uciekaj) oraz części grzbietowej nerwu błędnego, która odpowiada za reakcję zamrożenia, zamarcia, poczucie beznadziei i depresji.

Stan odprężenia i reakcja: walcz albo uciekaj są dość znane. A na czym polega zamrożenie?
Widząc, że zbliża się drapieżnik, antylopa początkowo próbuje uciekać, lecz gdy uzna, że nie jest w stanie uniknąć ataku, pada na ziemię i zamiera w nadziei, że drapieżnik uzna ją za nieżywą i nie zainteresuje się nią. Jej funkcje życiowe, takie jak oddech, rytm serca, metabolizm – zwalniają; zaczynają wydzielać się endorfiny, by zwierzę nie czuło bólu, gdy będzie zabijane przez napastnika. To właśnie takie zamarcie, połączone z poczuciem oddzielenia od ciała, dysocjacją – to ostatni poziom reakcji na traumatyczne wydarzenia, za który odpowiada część grzbietowa nerwu błędnego.

Czy doświadczenie czegoś w rodzaju znieruchomienia zawsze wiąże się z traumą?
Nie, może do niego dojść na przykład podczas medytacji czy bliskości z drugą osobą. Wtedy nie towarzyszy mu lęk i odpowiada za nie część brzuszna nerwu błędnego.

Rozumiem, że dochodzi do tego w sytuacji poczucia bezpieczeństwa, o której wspomina przywołany na początku naszej rozmowy cytat. Co wtedy dzieje się w oganizmie a dokładnie w autonomicznym układzie nerwowym?
Gdy organizm czuje się bezpiecznie, działa z poziomu części brzusznej nerwu błędnego. To właśnie stan nazywany zaangażowaniem społecznym, kiedy możemy swobodnie nawiązywać relacje z innymi ludźmi. Mimika jest naturalna, mięśnie twarzy – zwłaszcza te znajdujące się w pasie między oczami a ustami – kurczą się szybko, a co za tym idzie adekwatnie zmienia się wyraz twarzy. Osoba czuje się spokojnie, spontanicznie nawiązuje kontakt wzrokowy z drugim człowiekiem, pozwala uczuciom swobodnie pojawiać się i rozwijać. Twarz takiej osoby odzwierciedla stan emocjonalny rozmówcy, ton głosu jest swobodnie modulowany i zmienia się w zależności od tego, jakie treści i do kogo są kierowane. W tym stanie człowiek jest otwarty i empatyczny, zaciekawiony światem, percepcja nie jest zawężona do wychwytywania informacji o potencjalnym zagrożeniu, oddech płynie swobodnie.

A co jeśli zagraża nam niebezpieczna sytuacja, w której będziemy być może musieli przez jakiś czas pozostać?
Kluczowe jest zadbanie o swoje wewnętrzne zasoby oraz zapewnienie sobie sieci społecznego wsparcia. Dobre relacje nie tylko dają pewność, że w razie potrzeby możemy liczyć na pomoc. Rozmawiając z życzliwymi osobami, zyskujemy poczucie, że w niebezpiecznej sytuacji nie jesteśmy osamotnieni, że inni może mieli podobne przeżycia lub zareagowaliby również lękiem, odczuliby nieporadność i że to jest naturalne. Przez zasoby wewnętrzne rozumiem odporny, elastyczny układ nerwowy i poczucie ugruntowania oraz dawanie sobie samemu wsparcia.

Stephen W. Porges napisał, że „uzdrowiciele umożliwiają organizmowi samoleczenie” – co możemy wyleczyć, korzystając z tej metody?
Możemy wyregulować działanie naszego układu nerwowego, co przekłada się na funkcjonowanie narządów wewnętrznych, gospodarkę hormonalną organizmu oraz komfort życia, rozumiany jako rozwijanie poczucia bezpieczeństwa, osadzenie w sobie, bycie w tu i teraz oraz tworzenie satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi.

Jak możemy samodzielnie wspierać nasz autonomiczny układ nerwowy?
Kluczową kwestią znowu jest posiadanie sieci wsparcia społecznego, ponieważ dobre relacje aktywizują brzuszną część nerwu błędnego, odpowiedzialną za poczucie dobrostanu i harmonijne funkcjonowanie organizmu. Ważne jest też otoczenie, w którym czujemy się bezpiecznie. Wnętrze mieszkania powinno być kojące, przytulne, ciche lub wypełnione harmonijną muzyką. Moim klientom proponuję technikę zwaną ugruntowaniem, która daje poczucie uziemienia i zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Przekierowanie uważności do stóp i ich kontaktu z podłożem, znalezienie w sobie poczucia tego, że ziemia nas podpiera, sprowadza do tu i teraz oraz uświadamia fakt bycia połączonym z czymś większym, ze światem. Bardzo korzystna będzie również praca z oddechem, na przykład Stephen Porges wspomina, że sam fakt przedłużania fazy wydechu wycisza układ nerwowy.

Beata Krokowska, absolwentka psychologii, terapeutka pracy z ciałem, certyfikowana Provider metody TRE, instruktorka jogi i jogi Nidry, instruktorka BODYART. Prowadzi gabinet Przepływ Art w Krakowie. 

Autoterapia

Teoria poliwagalna oferuje szereg ćwiczeń, które można wykonać samodzielnie. Oto trzy propozycje: Ćwiczenie podstawowe wykonujemy w pozycji leżenia na plecach, z dłońmi splecionymi w koszyczek i ułożonymi pod potylicą.
  • Utrzymując głowę nieruchomo, popatrz najpierw w prawą stronę, przesuwając oczy tak daleko, jak to możliwe, bez wywoływania uczucia dyskomfortu. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu sekundach pojawi się potrzeba przełknięcia śliny, ziewnięcia czy westchnienia, co jest oznaką, że autonomiczny układ nerwowy się rozluźnia. Skieruj teraz spojrzenie na wprost, możesz chwilę odpocząć, a następnie zwróć wzrok w lewo. Po zakończeniu ćwiczenia ułóż ramiona w wygodnej dla siebie pozycji i powoli przejdź do pozycji siedzącej lub wstań. Przenieś uwagę na doznania płynące z ciała – jaki teraz jest oddech, czy zmienił się zakres ruchu szyi, czy pojawiło się coś jeszcze? Ćwiczenie salamandry stopniowo poprawia elastyczność piersiowego odcinka kręgosłupa, co wpływa na poprawę wydolności oddechowej. Dzięki temu mózg otrzymuje informację, że organy wewnętrzne funkcjonują prawidłowo i jesteśmy bezpieczni, a to z kolei aktywizuje część brzuszną nerwu błędnego.
  • Łatwiejszą wersję tego ćwiczenia wykonujemy w wygodnej pozycji stojącej lub siedzącej. Najpierw bez poruszania głową skieruj oczy w prawą stronę i z twarzą zwróconą nadal do przodu przechyl głowę w prawo, zbliżając prawe ucho do prawego barku. Utrzymaj tę pozycję 30 do 60 sekund, a następnie wróć głową do centrum, do pozycji neutralnej i skieruj wzrok przed siebie. Odpocznij chwilę i powtórz ćwiczenie na lewą stronę.
  • Pełna wersja ćwiczenia jest wykonywana w klęku podpartym z głową ustawioną dokładnie na przedłużeniu kręgosłupa. Najpierw skieruj spojrzenie w prawą stronę, a następnie zbliż prawe ucho do prawego barku i dokończ ten ruch poprzez zgięcie ciała na bok przez całą długość kręgosłupa, poza odcinkiem szyjnym. Po 30–60 sekundach zmień stronę. Technika rozluźniania nerwowo-powięziowego polega na stymulacji nerwów znajdujących się u podstawy czaszki, co przywraca równowagę w mięśniach łączących podstawę czaszki z kręgami szyjnymi.
  • Przyjmij wygodną pozycję siedzącą, niech oddech płynie swobodnie. Wyczuj u podstawy czaszki po jednej stronie kość potyliczną, delikatnie przesuń skórę nad kością w prawo, wróć do centrum, a następnie przesuń w lewo. Zauważ, przy którym kierunku ruchu odczuwasz większy opór, i teraz przesuń skórę właśnie w tę stronę. Bądź uważny na doznania, zatrzymuj się przy pierwszych oznakach oporu przynajmniej na 30 sekund. Układ nerwowy zacznie się uspokajać, może pojawić się ziewanie lub potrzeba przełknięcia śliny. Po zakończeniu rozluźniania na jedną stronę, skóra powinna swobodnie się przesuwać na obie strony. Odpocznij chwilę i powtórz to samo na drugą stronę. Zaobserwuj, czy pojawia się różnica między doznaniami z prawej i lewej strony.
Więcej w książce: „Terapeutyczna moc nerwu błędnego”, Stanley Rosenberg, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

  1. Styl Życia

Vedic Art - malowanie, które zmieni twoje życie

Vedic Art jest metodą rozwojową, ale może mieć również mocne efekty terapeutyczne. (Fot. iStock)
Vedic Art jest metodą rozwojową, ale może mieć również mocne efekty terapeutyczne. (Fot. iStock)
Vedic Art oparty jest na malowaniu intuicyjnym. Przedstawiasz nie to, co widzisz, ale to, co czujesz. Nauczycielka Anna Pruszko wyjaśnia, jaki efekt terapeutyczny ma ta metoda.

Na czym polega Vedic Art? Czy jest to metoda bardziej rozwojowa, czy arteterapeutyczna?
Vedic Art jest metodą rozwojową, ale może mieć również mocne efekty terapeutyczne. Na warsztatach odkrywamy, że cała nasza wewnętrzna mądrość, prawda i kreatywność są już w nas i wystarczy do nich dotrzeć. To są często bardzo wzruszające momenty dla ludzi.

Twórcą tej metody jest szwedzki malarz Curt Källman. Opiera się ona na 17 zasadach wedyjskich i malowaniu intuicyjnym. Pod koniec lat 70. Curt spotkał na swojej drodze indyjskiego mistrza duchowego Maharishi Mahesh Yogiego, który przekazał mu nauki zawarte w Wedach, świętych księgach hinduizmu. Maharishi Mahesh Yogi marzył o tym, aby otworzyć w Europie szkoły, w których ludzie mogliby zrozumieć, że wszystkie dane do rozwoju mają w sobie. Z kolei Curt chciał stworzyć metodę, która pozwalałaby uczyć się poprzez doświadczenie. Poświęcił na to 14 lat, każdą z Wed sprawdzał na sobie. Dzięki temu Vedic Art umożliwia przełamywanie wewnętrznych blokad i barier oraz dotarcie do ukrytego potencjału. To proces głębokiego wglądu w siebie. Wszystkie nauki przekładają się na zaradność i kreatywność w życiu.

Dlaczego zasady są przekazywane tylko podczas kursu, zamiast być powszechnie znane?
Taka jest tradycja, ale i mądrość. Wedy w Vedic Art to klucze do podświadomości, działają tylko wtedy, kiedy są praktykowane od razu. Kursanci otrzymują Wedę i przystępują do jej ćwiczenia albo malowania i dopiero to połączenie działa. I to jak!

Co o efektach metody mówią uczestnicy warsztatów, którym Vedic pomógł?
Efekty są bardzo różne w zależności od tego, z czym przychodzi dana osoba, jakie ma marzenia, pragnienia, cele, w jakim miejscu życia jest, na ile jest świadoma siebie, jakie ma doświadczenia z pracą nad własnym rozwojem, na co jest gotowa. Po warsztatach dzieją się różne rzeczy, ludzie w mądry sposób przeorganizowują swoje życie albo wręcz całkowicie je zmieniają. Opuszczają korporacje i rozpoczynają własną działalność, odkrywają swoje talenty, odważnie startują z nowymi pomysłami, piszą książki, przygotowują wystawy swoich obrazów, znajdują miłość, bo odważyli się na nią otworzyć, a kobiety zachodzą w upragnioną ciążę. Jedni wpadają na pomysły, jak sfinansować swoje marzenia, inni powracają do pasji, na które nie mieli czasu czy przestrzeni. Znam też przypadek uleczenia porannych lęków, na które kobieta cierpiała odkąd pamięta, a miała 50 lat. Inna kursantka wreszcie mogła popracować nad swoją traumą na terapii, bo pojawiła się w niej gotowość.

Rozumiem, że rezultaty są związane z głęboką, wewnętrzną pracą. Do kogo metoda jest w głównej mierze skierowana?
Przychodzą do mnie osoby, które szukają swojej drogi. Ale i ci, którzy już ją znaleźli, ale nie mają odwagi nią pójść. Jedni potrzebują inspiracji do pracy, drudzy stracili wiarę w siebie, są na rozdrożu. Zgłaszają się też osoby, które są w kryzysie, doświadczają wypalenia zawodowego albo straciły sens życia. Na warsztaty trafiają naprawdę różne osoby: dyrektorzy finansowi, menedżerowie, właściciele firm, studenci, matki na urlopach macierzyńskich, które chcą wrócić do pracy, emeryci, a także artyści.

No właśnie, a jak podchodzą do tej metody artyści?
Ci artyści, którzy pojawiają się na moich warsztatach, często są bardzo zablokowani, nie wierzą w siebie. To są na przykład ludzie po ASP, którzy nie wiedzą, jak wystartować ze swoim pomysłem. To oni na początku mają najciężej. Trudno jest im się skupić na tym, co czują, i zrozumieć, że malowanie intuicyjne jest tylko metodą dotarcia do swojego potencjału. Bardzo skupiają się na formie, na tym, aby obraz był namalowany zgodnie ze sztuką. Dobrze to znam, też przechodziłam to na I stopniu kursu. Z tyłu głowy miałam myśl, że jako architekt nie mogę namalować czegoś, co nie będzie estetyczne i poprawne. To bardzo ograniczające przekonanie. W połowie warsztatu najczęściej następuje przełom i ludzie zaczynają malować z głębi duszy, często dłońmi, jest w tym tyle emocji i pasji. W efekcie powstają niezwykłe, bardzo poruszające prace, a po pewnym czasie dostaję zaproszenia na pierwsze wystawy! Mają gotowość i odwagę zorganizować je sami albo pojawia się na ich drodze odpowiednia osoba, która im w tym pomaga. Zaczynają też sprzedawać swoje prace.

Nie możesz zdradzać zasad, zdradź chociaż jedno ćwiczenie, które można zrobić w domu.
Zaopatrz się w średniej wielkości podobrazie, farby akrylowe, pędzle i wodę. Kiedy masz już wszystko, usiądź wygodnie, skoncentruj się na swoim oddechu. Poczuj każdy wdech i wydech. A teraz zadaj sobie pytanie: Jak się dzisiaj czuję? Następnie zacznij malować to, co ci w duszy, ciele, sercu gra.

Anna Pruszko, nauczycielka Vedic Art, coach, psychoterapeutka, www.vedicart.net.pl.

  1. Psychologia

Czego możesz spodziewać się idąc na psychoterapię? Kiedy jest ci potrzebna?

Na czym polega psychoterapia i kiedy warto rozważyć jej podjęcie? (fot. iStock)
Na czym polega psychoterapia i kiedy warto rozważyć jej podjęcie? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Każdy z nas czuje się niekiedy smutny, samotny, zły, przytłoczony czy przeciążony. Nie zawsze udaje nam się osiągać to, co sobie założyliśmy. Jak rozpoznać, czy towarzyszące nam trudne przeżycia to jeszcze zwykłe codzienne troski, czy może już poważne problemy? Dokąd zwrócić się po pomoc?

Podstawowa wiedza o psychoterapii bierze się u większości osób z oglądania filmów. Motyw psychoterapii najczęściej ukazuje drogę, jaką bohater przechodzi od kryzysu, poprzez uświadomienie sobie problemu i decyzję oddania się w ręce specjalisty lub zasięgnięcia pomocy u drugiej osoby, aż do wyleczenia. Do moich ulubionych tytułów należą „Buntownik z wyboru”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” oraz „Patch Adams”.

Bardzo rzadko zdarza się, abyśmy zgłaszając się na terapię wiedzieli dokładnie, co jest naszym problemem. Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że to, co klienci uważają początkowo za swój największy kłopot, zazwyczaj okazuje się tylko objawem rzeczywistego problemu.
Na przykład ciągłe rozdrażnienie oraz kłótliwość bywa tak naprawdę wynikiem stanów depresyjnych.

Zdarzają się też klienci przysyłani przez lekarzy pierwszego kontaktu, którzy ciągle zgłaszają ból i choroby, które nie istnieją. Badania nie wykazują w ich przypadku żadnych nieprawidłowości. Bardzo często przepełnia ich natomiast silny lęk, napięcie związane z tłumieniem uczuć i potrzeb. Trafiają do mnie również osoby z takimi objawami jak brak energii, izolowanie się, złe myślenie o sobie, doświadczające stanów lękowych, które utrudniają funkcjonowanie w pracy i życiu codziennym. Za tymi objawami może kryć się niewyrażony żal, ból po stracie bliskiej osoby oraz niemożność przeżycia tej bolesnej sytuacji. Cała energia kierowana jest wtedy do wewnątrz, co pociąga za sobą cierpienie i wymienione symptomy.

Skąd dowiadujemy się, co jest naszym prawdziwym problemem? W rozmowie z klientem często podaję przykład jazdy samochodem i pulpitu kierowcy, na którym wyświetlają się różne lampki. Objawy w życiu klienta są tymi lampkami, które mówią mu, że coś dzieje się nie tak i trzeba poszukać tego elementu, który sprawia, że lampka się zapala. Istnieje wiele uznanych metod terapeutycznych, które dobierane są przez terapeutę w zależności od rodzaju problemu, z jakim się zgłaszamy.

Czy JA potrzebuję terapii?

Czy problemy, z którymi się zmagasz, które Cię dotykają i niepokoją, potrafisz rozwiązać sam? Czy podjąłeś jakiekolwiek próby wyjścia z kłopotu? Moi klienci często mówią, że chociaż wiedzą, że ich działanie nie przynosi pozytywnych efektów, to jednak powtarzają je. Na przykład krzyczą na dzieci, usiłują kontrolować partnera, odgrywają sceny zazdrości czy piją alkohol. Czują, że nie panują nad swoim życiem. Jednocześnie obwiniają się, złoszczą się na siebie, wycofują się z kontaktów, przestają robić to, co wcześniej sprawiało im przyjemność. Ich życie zaczyna koncentrować się wokół cierpienia. Coraz rzadziej odczuwają przyjemność, radość, spełnienie. Natomiast coraz częściej - niezadowolenie (zwłaszcza z siebie), rozczarowanie, rozgoryczenie, obwinianie się. Jeżeli czujesz, że utknąłeś, nie rozwijasz się tak, jak byś chciał, pogubiłeś się, a rozwiązania, które być może wcześniej działały, przestają dawać spodziewany efekt, to właśnie moment, aby udać się do psychoterapeuty.

Psychoterapia - czego mogę się spodziewać?

Wizyta u psychoterapeuty tylko wtedy przyniesie oczekiwane i pozytywne skutki, jeżeli klient dobrowolnie uczestniczy w terapii oraz ma wewnętrzną i autentyczną chęć do zmiany – jest świadomy swojego problemu i wierzy, że współpraca z terapeutą jest w stanie mu pomóc. Znaczna część klientów zgłaszających się na terapię jest zdezorientowana i zdenerwowana wejściem w nową dla nich sytuację. Nie do końca wiedzą, czego mogą spodziewać się po psychoterapii, często mają nierealne oczekiwania lub ulegają stereotypom demonizującym psychoterapię, co znacznie utrudnia cały proces terapeutyczny. Zachowawcze podejście klienta, który przychodzi po raz pierwszy na terapię, jest normalnym zjawiskiem, z którym spotka się każdy psychoterapeuta. Najczęstszym powodem unikania psychoterapii jest strach przed byciem ocenianym lub niezrozumianym. W rzeczywistości to właśnie gabinet psychoterapeuty jest miejscem, w którym mówimy, co czujemy, bez obaw przed krytyką czy oceną. Nawiązanie unikalnej relacji pacjent-lekarz opartej na współpracy i wzajemnym wysłuchaniu to pierwszy krok do sukcesu w procesie leczenia. Z pomocą w wyeliminowaniu wszelkich wątpliwości i niedomówień zachodzących naturalnie w kontaktach międzyludzkich przychodzi kontrakt terapeutyczny – umowa między terapeutą i klientem, zazwyczaj zawierana ustnie, która zawiera:
  • wstępnie rozpoznany problem klienta
  • cel pracy terapeutycznej
  • częstotliwość sesji terapeutycznych
  • przybliżony czas trwania terapii (czy umawiamy się na terapię krótkoterminową, czy długoterminową)
  • kwestię płatności i kontaktowania się poza sesjami
  • omówienie zasad tajemnicy terapeutycznej, superwizji terapeuty
  • omówienie kwestii kończenia terapii i ustalenie wspólnej zasady na wypadek chęci przerwania terapii przez klienta
  • określenie obszarów odpowiedzialności klienta i terapeuty.
Kontrakt terapeutyczny jest omawiany bez względu na metodę terapeutyczną. Na jego zawarcie i ustalenie szczegółów zazwyczaj przeznaczonych jest kilka pierwszych spotkań. Dobrze sformułowany kontrakt chroni interesy obu stron. Oczywiście do przestrzegania zasad ustalonych w kontrakcie zobowiązane są obie strony, jednak to na terapeucie spoczywa większa odpowiedzialność.

Przez wielu psychoterapia uważana jest za ostateczność. Gdy nadchodzi kryzys, nasze mechanizmy obronne mogą odrzucać możliwość poproszenia o pomoc i przyznania się do problemu, którego nie jesteśmy w stanie sami się pozbyć. Pamiętajmy, że proszenie o pomoc to pierwszy krok do zmiany i doświadczenie siły, którą w sobie mamy, a która niejednokrotnie jest tłamszona poprzez nasze przekonania czy lęk.

Bartłomiej Żukowski: certyfikowany psychoterapeuta i członek zespołu Instytutu Gestalt w Krakowie, posiada Europejski Certyfikat Psychoterapii (ECP) oraz Europejski Certyfikat Psychoterapii Gestalt. Trener grupowy, terapeuta uzależnień oraz certyfikowany Doradca ds. HIV/AIDS.