Inspiracje na październik. Spotkaj delfina, czerp siłę z oliwy i bądź jak lotos!

Zachęcamy, aby w październiku skupić się na tym, na co idzie nasza energia. (Fot. iStock)

Jesienią wspominamy zdarzenia minionego lata i planujemy, jak wykorzystać energię, którą nasyciliśmy się podczas wakacji. Kilka sugestii w tej sprawie ma trenerka Dagmara Gmitrzak.

…spotkać delfina?

Dokument „Dolphin Boy” opowiada historię nastolatka o imieniu Morad, mieszkającego w arabskiej dzielnicy na północy Izraela. Po brutalnym pobiciu traci on kontakt z rzeczywistością i z ludźmi. Wypiera całkowicie traumatyczne przeżycie, przestaje mówić i żyje w swoim świecie. Dzięki pomocy kochającego ojca oraz propozycji psychoterapeuty rozpoczyna terapię z delfinami w ośrodku w Ejlat. Dobre emocje, jakimi zwierzęta obdarzają młodego chłopaka, sprawiaja, że jego stan zaczyna się z tygodnia na tydzień poprawiać. Nadal jednak doświadcza niekontrolowanych przebłysków traumy (objawy stresu pourazowego). Jednocześnie uczestniczy w terapii, dzięki której uczy się, jak w bezpieczny sposób powrócić do zdarzeń z przeszłości i uwolnić stłumione emocje. Po czterech latach pobytu w ośrodku z delfinami oraz psychoterapii bohater jest gotowy wrócić do rodzinnego miasta. Dlaczego o nim wspominam? Wielokrotnie już udowodniono skuteczność delfinoterapii we wspomaganiu leczenia PTSD, ale – co ważne – ich kojący wpływ jest odczuwalny nawet bez bezpośredniego kontaktu ze zwierzęciem. Dlatego jeśli kiedykolwiek poczujesz, że przestajesz ufać ludziom i życiu albo zamykasz się w skorupie przeszłości – obejrzyj film lub zdjęcia z delfinami. Postaraj się też spotkać się z nimi na żywo. Najlepiej podczas wyprawy, która daje możliwość ich obserwowania w naturalnym środowisku lub w ośrodku, gdzie pracują jako terapeuci.

…po prostu nie robić nic?

Eric Dowsett jest Australijczykiem, który 20 lat temu odkrył swoistą technikę oczyszczania umysłu, opierającą się na buddyjskich naukach praktyki uważności oraz nieprzywiązywania się. Jego zdaniem większość ludzi akceptuje tylko część swoich emocji. Te trudne wypieramy albo nadmiernie przeżywamy, poddając się ich destrukcyjnemu wpływowi na nasze zdrowie i samopoczucie. Co konstruktywnego można zatem zrobić? Po pierwsze, nie podchodzić do trudnej emocji (np. złości, poczucia winy, smutku) tak poważnie. Kiedy się pojawia, uświadomić sobie jej obecność i przyjąć z otwartym sercem. Co to oznacza w praktyce? Pozwolić jej być, nie osądzać i nie obwiniać siebie za to, że ją czujemy. Dowsett radzi przyjąć strategię nicnierobienia. Oznacza to, że uświadamiasz sobie emocję, ale nie myślisz o niej. Dlaczego to takie ważne? Emocje to krótkotrwałe zdarzenia w naszym mózgu i ciele. Wystarczy jednak, że nadamy im wysoką rangę i nakarmimy uwagą, aby przybrały na sile. Zatem jeśli nie będziesz trudnej emocji „dokarmiać” (np. powtarzając stresujące słowa), samoistnie wygaśnie. Eric Dowsett wierzy, że w chwili, kiedy stajemy się czegoś w pełni świadomi, możemy wybrać, co czujemy i czego będziemy doświadczać. Następny krok to wzięcie odpowiedzialności za ten wybór. Jeśli np. w twoim otoczeniu jest ktoś, kto cię wyjątkowo irytuje, kogo obecność powoduje u ciebie wzrost ciśnienia krwi, możesz baczniej obserwować siebie i reakcje własnego organizmu na tę osobę. Zamiast dodawać oliwy do ognia, powiedz do siebie: „Czuję teraz… Wiem, że to przeminie”.

…radykalnie zadbać o siebie?

Amerykanka Cheryl Richardson, autorka popularnych poradników i coach, propaguje metodę Extreme Self-Care, która Ω jak sama nazwa wskazuje Ω polega na radykalnym zadbaniu o siebie, zwłaszcza gdy: twoje granice są łamane przez innych; wkładasz na swoje barki więcej, niż możesz; jesteś wyczerpany i nie potrafisz odpocząć; trudno ci poprosić o pomoc, kiedy tego potrzebujesz; właśnie wydarzyło się coś stresującego i nie wiesz, jak odzyskać stan wewnętrznej integracji; czujesz się wykorzystywany w relacjach.

Jednym z narzędzi tej metody jest zaplanowanie rzeczy i działań, które masz zrobić, aby lepiej o siebie zadbać. Ciekawą propozycją jest np. stworzenie listy tego, co może pomóc w wypadku silnego stresu. Aby to zrobić, odpowiedz na poniższe pytania:

  • Do kogo mogę się zwrócić o pomoc w chwili, kiedy czuję lęk?
  • Kogo w takich sytuacjach warto unikać?
  • Czego potrzebuje teraz moje ciało? Jak mogę o nie zadbać?
  • Jakich obowiązków powinienem się pozbyć, żeby poczuć się lepiej?
  • Jakich negatywnych nawyków teraz unikać albo zaniechać?
  • Jakie praktyki rozwoju osobistego czy duchowego mogę wprowadzić do codziennego życia, aby czuć połączenie ze sobą i z wymiarem duchowym?
  • Co mogę robić, aby w zdrowy sposób poprawić sobie nastrój, kiedy doświadczam kryzysu?
  • Jak najlepiej wyrażać moje uczucia?
  • Czy jest jakiś przedmiot, którego mogę użyć jako swoistego talizmanu, który przypomni mi o zatroszczeniu się o siebie?
  • Co zrobić, aby odpocząć od stresów emocjonalnych?

(na podstawie Cheryl Richardson, „Zadbaj o siebie metodą Extreme Self-Care”. Wydawnictwo Laurum, 2011)

…czerpać siłę z oliwy?

Tego lata spędziłam czas na jednej z moich ulubionych chorwackich wysp, pełnej gajów oliwnych i śpiewających od rana do wieczora cykad. Ich rytmiczny dźwięk powoduje, że w mózgu zaczynają przeważać fale alfa (związane z odprężeniem i kreatywnością). Może dlatego łatwiej się tam zregenerować. Wspomnienie tego miejsca przypomniało mi ciekawą symbolikę drzewa oliwnego, a w szczególności gałązki oliwnej. Zgodnie z pradawnym przekazem osoba, która daje komuś taką gałązkę, prosi o przebaczenie. Drzewo oliwne symbolizuje też płodność i dostatnie życie w pokoju. Ma przynosić szczęście zakochanym parom. Mówi się, że drzewka oliwne potrzebują serca człowieka, aby dobrze rosnąć. Z drugiej strony są bardzo wytrzymałe i długowieczne. Potrafią znieść trudne warunki pogodowe. Czego zatem drzewa oliwne mogą nas nauczyć? Na pewno siły wewnętrznej, życia w pokoju ze sobą i z innymi, czerpania energii ze słońca oraz otwartości na obfitość życia. Oliwa jako dar tych drzew działa pozytywnie na układ nerwowy i oczyszcza organizm. Zachęcam cię do stosowania jej w swojej kuchni. Doświadczając smaku oliwy lub oliwek, pomyśl o zieleni drzewek oraz słońcu, które pomaga im rosnąć gdzieś w Chorwacji, Hiszpanii albo Grecji.

…być jak lotos?

Lotos ma bardzo bogatą symbolikę w krajach buddyjskich oraz w Indiach. Jest uznawany za symbol piękna zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Występuje w miejscach błotnistych, jego korzenie są ukryte w błocie, lecz dzięki długiej szypułce kwiat lotosu rozkwita ponad powierzchnię błotnistej wody. W nocy zamyka się i chowa pod wodę, lecz o wschodzie słońca ponownie się otwiera. Przypomina to życie człowieka, stawianie czoła różnym sytuacjom, zmienianie się pod ich wpływem i ponowne odradzanie. Lotos uczy nas, że wszelkie doświadczenia, nawet te trudne, mogą nas wzmocnić. Dlatego jeśli właśnie doświadczasz czegoś, co jest dla ciebie stresujące, zadaj sobie pytania: W jakim aspekcie ta sytuacja może mnie wzmocnić? Jaką przydatną lekcję właśnie otrzymuję od życia? Jak mogę o siebie teraz zadbać? Warto też kontemplować słowa Elisabeth Kubler Ross: „najpiękniejsi ludzie, jakich znam, to ci, którzy poznali smak porażki, cierpienia i walki, ale odnaleźli swoją drogę na wyjście z otchłani”.