1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Dieta wegetariańska - zdrowa czy tylko modna?

Dieta wegetariańska - zdrowa czy tylko modna?

Na dietę wegetariańską decydujemy się z pobudek moralnych, ekologicznych, albo zdrowotnych. (Fot. iStock)
Na dietę wegetariańską decydujemy się z pobudek moralnych, ekologicznych, albo zdrowotnych. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Ma wiele odmian i jeszcze więcej opinii na swój temat. Dieta wegetariańska dla wielu jest częścią zdrowego stylu życia, inni uważają ją za niedoborową. Poprosiliśmy dietetyczkę Maję Krzyżanowską, by rozprawiła się z mitami na temat wegetarianizmu i przywołała naukowe fakty na temat składników roślinnych. 

Co to jest dieta wegetariańska?

Dieta wegetariańska jest dietą eliminacyjną, w której rezygnujemy ze spożycia mięsa oraz ryb. Najczęstszymi obawami osób, które na nią przechodzą, jest strach przed zbyt niskim spożyciem białka oraz żelaza a w konsekwencji - niedokrwistość bądź inne choroby spowodowane niedoborem niektórych składników. Aspekt ten jest głównym argumentem używanym w sporach dotyczących diety wegetariańskiej.

Odmiany wegetarianizmu

Najbardziej restrykcyjną wersją wegetarianizmu, w której rezygnujemy ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego jest weganizm. Najpopularniejszymi odmianami diety wegetariańskiej jest pescowegetariańska, laktoovowegetariańska, lactovegetariańska czy wegańska. Różnią się one między sobą innymi dopuszczalnymi do spożycia grupami produktów.

Weganie NIE JEDZĄ: mięsa, ryb, nabiału, jajek, miodu 

Lactowegetarianie NIE JEDZĄ: mięsa, ryb, jaj JEDZĄ: miód, nabiał

Laktoovowegetarianie NIE JEDZĄ: mięsa, ryb JEDZĄ: nabiał, jaja, miód

Wegetarianie NIE JEDZĄ: mięsa i ryb (nabiału, jaj - opcjonalnie) JEDZĄ: miód  (nabiał, jaja - opcjonalnie)

Pescowegetarianie NIE JEDZĄ: mięsa JEDZĄ: ryby, nabiał, jaja, miód 

Niedobór żelaza a dieta wegetariańska

Wszystkie osoby obawiające się o poziom żelaza mogą być spokojne - wegetarianizm nie musi powodować niedoborów. Odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska, zawierająca wiele urozmaiconych warzyw, owoców, roślin strączkowych, orzechów i nasion, jak również produktów pełnoziarnistych, może dostarczyć prawidłowej ilości makro- oraz mikroskładników. Przy czym określenie “odpowiednio zbilansowana” nie może być pustym frazesem. Wegetarianie, oraz wszystkie osoby na dietach eliminacyjnych, muszą myśleć o swoim codziennym jadłospisie ze szczególną uwagą, 

Żelazo dzielimy na hemowe oraz niehemowe. Żelazo hemowe znajduje się w produktach zwierzęcych, a niehemowe - w roślinnych. Rośliny strączkowe są niezwykle bogate w ten mikroelement i często przewyższają swoją ilością produkty zwierzęce. Problemu nie stanowi ilość mg mikroelementu w produkcie, lecz procent jego wchłanialności. Wchłanialność żelaza niehemowego jest mniejsza niż hemowego, jednak zależy ona w dużym stopniu od potrzeb fizjologicznych organizmu. Wchłanianie żelaza może różnić się w zależności od statusu tego mikroelementu u danej osoby oraz od składu produktów konkretnego posiłku. Aby zwiększyć ilość dostępnego żelaza należy dodać do dania produkty bogate w witaminę C, a więc pietruszkę, paprykę, pomarańczę, jarmuż, brukselkę, czarną porzeczkę czy brokuły, ponieważ kwas askorbinowy (wit. C) wpływa na wzrost wchłanialności żelaza. 

Witamina C poprawia wchłanianie żelaza. (Fot. iStock) Witamina C poprawia wchłanianie żelaza. (Fot. iStock)

Białko a dieta wegetariańska

Osoby na diecie wegetariańskiej zazwyczaj spożywają prawidłową ilość białka. Pogląd, według którego mięso jest jedynym źródłem tego makroskładnika, jest mitem. Produkty roślinne zawierają co prawda mniejsze ilości białka niż produkty zwierzęce, jednak odpowiednio zbilansowana dieta jest w stanie pokryć zapotrzebowanie na wszystkie niezbędne aminokwasy. Głównym źródłem białka w diecie wegetariańskiej są przede wszystkim rośliny strączkowe oraz produkty sojowe.

Witamina B12 w diecie wegetariańskiej

Kobalamina (witamina B12) jako jedyna nie występuje w produktach roślinnych. Oznacza to, że osoby na diecie wegetariańskiej mają duże problemy z pokryciem jej dziennego zapotrzebowania. Nie jest to jednak niemożliwe. Produkty mleczne czy jaja są naturalnym źródłem tej witaminy, ale to nie rozwiązuje problemu wegan. Na szczęście na półkach sklepowych dostępne są produkty wzbogacone o witaminę B12. Inną alternatywą jest stosowanie suplementów diety. 

Witamina B12 jest niezbędnym składnikiem podczas wczesnego rozwoju mózgu. Jej odpowiednia ilość przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego. Objawy wczesnego niedoboru kobalaminy to wzmożone zmęczenie, osłabienie funkcji poznawczych, problemy z trawieniem czy mrowienie w palcach u rąk lub nóg. Długotrwały niedobór może wiązać się z pojawieniem udaru, choroby Alzheimera bądź Parkinsona, zaburzeniami poznawczymi czy otępieniem naczyniopochodnym. Istnieje również teoria mówiąca o związku niedoboru witaminy B12 z występowaniem miażdżycy. Zbyt niska ilość kobalaminy przyczynia się do wzrostu poziomu homocysteiny oraz kumulowania się tego aminokwasu w organizmie i zwiększa ryzyko potencjalnej zakrzepicy naczyń.

Czy dieta wegetariańska jest zdrowa?

Dieta roślinna przyczynia się do wielu pozytywnych zmian w ludzkim organizmie. Obniża poziom glukozy na czczo, całkowitego poziomu cholesterolu oraz frakcji LDL, zmniejsza ryzyko zachorowania na otyłość, choroby sercowo-naczyniowe czy cukrzycę typu 2, jak również podnosi wrażliwość na insulinę. Należy jednak pamiętać, że dieta wegetariańska nie zawsze jest zdrowa.
Jedynie stosując się do wszystkich założeń prawidłowego odżywiania się oraz eliminując dane grupy produktów spożywczych w zależności od typu diety - jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest to dieta zdrowa. Ba! Nawet jedna ze zdrowszych. Wszystko jednak zależy od nas. 
Sama eliminacja mięsa z diety nie spowoduje, że będziemy zdrowsi. Musimy przestrzegać wszystkich zasad racjonalnego odżywiania się, a więc spożywać produkty urozmaicone, niezawierające wysokiej ilości cukrów czy nasyconych tłuszczów. Na półkach sklepowych znaleźć można wyroby wegańskie, których skład pozostawia wiele do życzenia - zarówno pod względem zdrowotnym, jak i ekologicznym. Wczytując się w etykietę widzimy głównie mąkę pszenną, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, sól, skrobię pszenną oraz olej palmowy. Czy jest to produkt wegetariański? Jasne, że tak. Czy równocześnie zdrowy? Wszyscy dobrze znamy odpowiedź. Innym przykładem jest jedna z ulubionych kombinacji społeczeństwa, a więc cola z frytkami. Wegańskie? W 100%, o ile olej jest pochodzenia roślinnego. Jednak patrząc na skład produktów, nie mamy żadnych wątpliwości, że jedzenie to po prostu zalicza się do niezdrowych.

Dieta wegetariańska jest dietą zdrową pod warunkiem, że jest ona odpowiednio zbilansowana. Nadmierna konsumpcja mięsa przyczynia się nie tylko do pogorszenia jakości życia poprzez pojawienie się nadmiernych kilogramów, lecz przede wszystkim wpływa negatywnie na zdrowie poprzez wzrost ryzyka nadwagi czy otyłości.

Dieta wegetariańska a ekologia

Oprócz czynników zdrowotnych, dieta wegetariańska (oraz w większym stopniu wegańska) przynosi wiele dobrego dla środowiska. Mięso, ser oraz jajka cechują się największym śladem węglowym. Przeciwnie wygląda z kolei produkcja warzyw, owoców czy orzechów. Ślad węglowy dotyczy emisji dwutlenku węgla, podtlenku azotu czy metanu, które w znaczny sposób wpływają na klimat.W odniesieniu do środowiska należy również wspomnieć o stratach wodnych. Produkcja 1 kg wieprzowiny wymaga 5988 litrów wody, 1 kg baraniny - 8763 litrów wody, a 1 kg wołowiny - aż 15415 l wody! Dla porównania na 1 kg warzyw przypada średnio 322 litrów wody.

Wegetarianizm jest więc zdrowy czy modny? Biorąc pod uwagę czynniki środowiskowe oraz zdrowotne, odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska zdecydowanie zasługuje na miano zdrowej i modnej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Smart plants – warzywa na stres i mgłę mózgową

(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Zimą oferta targowisk jest mocno ograniczona, to jednak nie znaczy, że nie ma w czym wybierać, by wymienić tylko różne gatunki dyń, ziemniaków i warzyw korzeniowych. Wciąż do dostania są różne warzywa kapustne, takie jak jarmuż czy brukselka, orzechy, nie brak też owoców. Innymi słowy: nawet zimą świat roślin oferuje wiele produktów zdolnych zapewnić dobry nastrój i satysfakcję dla brzucha oraz pełną sprawność i klarowność myśli dla umysłu.

Pieczone brukselki z orzechami pekan

Nawet ci, którzy głoszą wszem i wobec, że nie znoszą brukselki, będą zmuszeni zmienić zdanie, gdy popróbują ich w tym wydaniu: soczyste i miękkie w smakowicie chrupiącej glazurze. Jeśli musisz wykarmić spore grono (choć wystarczy dwójka wielbicieli brukselki), najlepiej od razu przygotuj podwójną porcję, ponieważ bez wątpienia będą wołać o dokładki. Czasami, gdy mam ochotę na pełniejsze, dobrze zbilansowane danie, dodaję białą fasolę lub farro.

Składniki na 3-4 porcje jako dodatek do dania głównego:

  • 1/3 szklanki surowych orzechów pekan
  • 2 łyżki świeżego soku z cytryny
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 1/2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka świeżych liści tymianku
  • 450 g brukselek, przekrojonych na pół
  • 1 łyżka oleju z awokado lub innego oleju o bardzo wysokiej temperaturze dymienia, takiego jak olej z alg*
  • sól morska, czarny pieprz mielony
  • 1 łyżka wody

*olej z awokado i olej z alg (który jest coraz częściej dostępny w sklepach ze zdrową żywnością) to najzdrowsze oleje do smażenia w wysokich temperaturach spośród dostępnych na rynku.

(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło) (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)

Przygotowanie:

1. Rozgrzej piekarnik do maksymalnej temperatury. Gdy piekarnik będzie się nagrzewał, rozłóż orzechy na blasze do pieczenia i piecz je przez 5 minut lub do czasu, aż lekko zbrązowieją i zrobią się aromatyczne (uważaj, żeby się nie przypaliły). Gdy będą gotowe, odłóż ja na bok.

2. Przygotuj dressing: w dużej misce dokładnie wymieszaj sok z cytryny, syrop klonowy, oliwę i tymianek. Odstaw miskę na bok (potem wsypiesz do niej upieczone brukselki).

3. Na blasze do pieczenia obtocz brukselki w oleju z awokado (lub innym oleju odpowiednim do wysokich temperatur) z 1/4 łyżeczki soli i 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu – zwróć uwagę, by zrobić to bardzo dokładnie. Wlej na blachę

1 łyżkę wody i rozprowadź brukselki tak, by tworzyły pojedynczą warstwę płaską stroną do dołu. Przykryj szczelnie blachę folią aluminiową. Piecz najpierw przez 10 minut, następnie usuń folię i piecz jeszcze przez 10–15 minut lub do czasu, aż brukselki ładnie się zarumienią. Przełóż je do miski z dressingiem, dodaj orzechy i wszystko dobrze wymieszaj. Posyp danie dodatkową szczyptą soli i pieprzu, jeśli będzie taka potrzeba. Podawaj na ciepło lub w temperaturze pokojowej.

Zapiekane warzywa korzeniowe z kurkumą

(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło) (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)

Cieszące oko kolorami danie na bazie warzyw korzennych to doskonały pomysł na zdrowy posiłek „skrobiowy”, który może być jadany niezobowiązująco (np. palcami), służyć za dodatek do głównego dania lub stanowić punkt centralny posiłku, podawany na wspólnym talerzu. Bez problemu da się też z niego zrobić danie główne: wystarczy te przepyszne warzywa podać na jakiejś kaszy czy ziarnach, takich jaj quinoa, w towarzystwie ciemnych warzyw liściastych, np. jarmużu czy szpinaku. Żeby dodać więcej koloru (i powiększyć pulę przeciwutleniaczy), użyj tęczowych marchwi, jeśli są osiągalne.

Składniki na 4 porcje jako dodatek do dania głównego:

  • 450 g małych marchewek, przyciętych na końcach i obranych
  • 450 g małych pasternaków, przyciętych na końcach i obranych
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 1/2 łyżeczki mielonego kuminu
  • 1/2 łyżeczki mielonej kurkumy
  • 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
  • sól morska, czarny pieprz mielony
  • 1/2 szklanki niesłodzonego jogurtu z mleka kokosowego (lub innego nienabiałowego jogurtu)
  • starta skórka i sok z 1 limonki
  • 2 łyżki nasion konopi
  • 2 łyżki podartych świeżych liści mięty

Przygotowanie:

1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 220°C.

2. Marchewki i pasternaki powinny być szerokości ok. 1–1,5 cm i długości 10–15 cm, dlatego w zależności od wielkości warzyw pozostaw je w całości bądź przetnij na pół albo potnij na ćwiartki, by powstały paluszki podobnych rozmiarów.

3. Włóż warzywa do miski, dodaj oliwę, syrop klonowy, kumin, kurkumę, 1/2 łyżeczki soli i 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu i wszystko dokładnie wymieszaj. Rozłóż warzywa na blasze do pieczenia tak, by tworzyły równomierną warstwę i piecz przez 25–35 minut lub do czasu, aż zmiękną i lekko zbrązowieją – przemieszaj je raz czy dwa.

4. W tym czasie w małej misce dokładnie wymieszaj jogurt, skórkę i sok z limonki oraz 1/2 łyżeczki soli. Miskę wstaw do lodówki.

5. Gdy warzywa się upieką, nałóż większość sosu jogurtowego na talerz, na którym będziesz podawać danie, rozłóż na nim warzywa i skrop pozostałym sosem (jeśli taka „wyszukana” forma podania Cię nie przekonuje, możesz wszystko wymieszać). Posyp danie nasionami konopi oraz liśćmi mięty i podawaj na ciepło.

Przepis oraz treść pochodzą z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris. Jeśli zmagasz się z utratą koncentracji i pamięci, mgłą mentalną lub stresem – lub jeśli po prostu chcesz poprawić i usprawnić myślenie – ta książka jest dla ciebie.

  1. Kuchnia

Dwa przepisy na warzywne spaghetti

Buraczane spaghetti z orzechami. (Fot. iStock)
Buraczane spaghetti z orzechami. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zastępując tradycyjny makaron, tym wykonanym np. z cukinii czy buraków, tworzymy na talerzu nie tylko pięknie wizualne dania, ale również zapewniamy naszemu organizmowi dużą ilość witamin i składników odżywczych. Warzywne spaghetti sprawdzi się u osób na diecie czy jako alternatywa dla tradycyjnego makaronu. Doskonałym uzupełnieniem smaku będą suszone owoce i orzechy.

Spaghetti z cukinii z sosem pesto z natki pietruszki

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Składniki:

  • 1 duża cukinia,
  • 12 pomidorków koktajlowych,
  • garść liści szpinaku baby,
  • 1 duży pęczek natki pietruszki,
  • 75 g orzechów Pinii,
  • 2 łyżki oliwy,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 1 połówka cytryny,
  • sól i pieprz do smaku.
Sposób przygotowania:

Cukinię dokładnie myjemy i za pomocą temperówki do warzyw lub obieraczki robimy z niej paski spaghetti. Następnie w osobnym naczyniu przygotowujemy pesto. Natkę pietruszki myjemy i siekamy, dodajemy ząbek czosnku, orzechy pinii, oliwę i wszystko dokładnie blendujemy za pomocą pulsacyjnych ruchów. Gotowe pesto przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Do pesto dodajemy przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe. Następnie wszystkie składniki razem z makaronem przekładamy na patelnię i podsmażamy przez ok. 5 minut, tak aby składniki połączyły się ze sobą, a paski z cukinii nie stały się za miękkie. Gotową pastę przyprawiamy do smaku solą i pieprzem i posypujemy liśćmi szpinaku. Aby jeszcze bardziej wydobyć smak potrawy, całość możemy skropić sokiem z cytryny.

Buraczane spaghetti z orzechami

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Składniki:

  • 2 duże buraki,
  • 250 ml mleczka kokosowego,
  • sok z połowy cytryny,
  • natka pietruszki,
  • 75 g orzechów,
  • sól i pieprz do smaku.
Sposób przygotowania:

Buraki obieramy ze skórki, a następnie za pomocą temperówki do warzyw przygotowujemy z nich spaghetti. Gotowy „makaron” gotujemy na parze przez ok. 5-6 minut, tak aby buraki stały się delikatnie miękkie. Gotowe spaghetti przekładamy na patelnię dodajemy do niego mleczko kokosowe, sok z cytryny i orzechy. Wszystko gotujemy przez ok. 2 minuty, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Przed podaniem dodajemy posiekaną natkę pietruszki.

  1. Styl Życia

Eko ciekawostki na 2021

Jak podaje serwis F5: Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Augsburgu w Niemczech i opublikowane w czasopiśmie naukowym „Nature Communications” wykazało, że gdyby obliczyć wpływ hodowli zwierząt na środowisko, ceny mięsa wzrosłyby aż o 146 proc., a produktów mlecznych o 91 proc. (fot. iStock)
Jak podaje serwis F5: Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Augsburgu w Niemczech i opublikowane w czasopiśmie naukowym „Nature Communications” wykazało, że gdyby obliczyć wpływ hodowli zwierząt na środowisko, ceny mięsa wzrosłyby aż o 146 proc., a produktów mlecznych o 91 proc. (fot. iStock)
Kierunek, jaki należy przyjąć, jest dość jasny: mniej plastiku, więcej produktów biodegradowalnych. A ponadto? Mniej emisji gazów cieplarnianych - a tym samym mniej mięsa z hodowli przemysłowej, która znacznie przyczynia się do negatywnych zmian klimatu. Jakie inicjatywy wpisują się w ekologiczne trendy?

Fabryka „mięsa” roślinnego w Wielkiej Brytanii

W Lincolnshire ma zostać otwarta w nowym roku wegańska fabryka „mięsa” Plant & Bean. Szefowie fabryki zapowiedzieli, że będzie to największy „mięsny” zakład produkcyjny w Europie. Twierdzą, że 65-hektarowy zakład w Bostonie pomoże zaspokoić rosnący popyt na produkty roślinne. Jak podkreślił Edwin Bark, dyrektor generalny Plant & Bean: „Czy nam się to podoba, czy nie, zmiana związana z jedzeniem mniejszej ilości mięsa [zwierzęcego] jest zmianą, o której każdy musi pomyśleć, aby pomóc ocalić planetę (…) Nie możemy dalej stosować tej samej diety, którą stosujemy obecnie, za 20 czy 30 lat od teraz” (źródło: BBC News).

Dodatkowym atutem fabryki będzie to, że jej otwarcie stworzy do 500 miejsc pracy.

Aby obniżyć koszty składników, zwiększyć jakość produktów i poprawić smak, wygląd oraz teksturę, firma ściśle współpracuje z technologami żywności.

Podstawowym surowcem do produkcji roślinnego mięsa ma być soja niemodyfikowana genetycznie, groch i fasola. (fot. screen ze strony plantandbean.com) Podstawowym surowcem do produkcji roślinnego mięsa ma być soja niemodyfikowana genetycznie, groch i fasola. (fot. screen ze strony plantandbean.com)

 

O tym, jak bardzo mięso roślinne zyskuje na popularności, świadczy chociażby fakt, że w tegorocznej akcji Veganaury udział zadeklarowało aż 500 tys. osób (to rekordowa liczba; 50% więcej niż dwa lata temu). Kampania Veganuary, promująca roślinne jedzenie, zapoczątkowana została w 2014 roku przez brytyjską organizację pozarządową o tej samej nazwie. Obecnie akcja objęła swoim zasięgiem cały świat. Osoby, które biorą udział w Veganaury i decyduję się jeść przez miesiąc tylko produkty roślinne, podają najczęściej takie powody jak chęć zmniejszenia cierpienia zwierząt, zmniejszenia szkód dla środowiska spowodowanych produkcją żywności, czy chęć poprawy zdrowia. Akcję, szczególnie w Wielkiej Brytanii, promują reklamy telewizyjne i radiowe, a także liczne supermarkety.

Mięso hodowane w laboratorium do kupienia w Singapurze

Dla tych, którzy nie mogą lub nie potrafią zrezygnować z jedzenia mięsa, powoli staje się dostępne inne rozwiązanie: mięso z hodowli komórkowej. Singapur to pierwszy kraj, w którym będzie można kupić mięso hodowane in-vitro. Chociaż na świecie działa już wiele startup’ów związanych z wytwarzaniem tzw. „lab grown meat”, a nawet pojawiają się już restauracje serwujące „czyste mięso”, Singapur jako pierwszy kraj na świecie wydał zgodę na jego sprzedaż. Amerykański Eat Just z San Francisco wprowadzi na singapurski rynek nuggetsy wyhodowane w laboratorium z komórek żywego kurczaka. Mają one kosztować tyle, co wysokiej mięso drobiowe. Szef Eat Just nazwał to „jednym z najważniejszych kamieni milowych w przemyśle spożywczym” i ma nadzieję, że teraz pójdą w ich ślady inne kraje. Jednak stoi przed nimi jeszcze wiele wyzwań. Produkcja mięsa laboratoryjnego jest znacznie droższa niż roślinnego. Trzeba też przekonać do tego produktu wielu konsumentów.

Unia Europejska z ograniczoną ilością tworzyw sztucznych

Z początkiem 2021 r. weszły w życie nowe przepisy unijne. Zakazano wprowadzania do obrotu 10 plastikowych produktów jednorazowego użytku: patyczków higienicznych, sztućców (widelce, noże, łyżki, pałeczki), talerzy, słomek, mieszadełek do napojów, patyczków do balonów, pojemników do żywności i styropianowych kubeczków. Jak podaje WWF: „Produkty te są na tyle problematyczne, że nawet ich selektywna zbiórka nie pomaga w ograniczeniu ich ilości. Wiele z nich w ogóle nie trafia na składowiska, zanieczyszczają ekosystem i są prawdziwym zabójcą oceanicznej faunyWedług Komisji Europejskiej ponad 80% odpadów w morzach stanowią tworzywa sztuczne. Produkty objęte nowymi przepisami stanowią 70% wszystkich odpadów morskich… Najlepsze dostępne dane mówią że dziś w oceanie mamy ponad 150 milionów ton plastiku, a rocznie przez plastikowe odpady traci życie sto milionów ssaków morskich”.

Czas na opróżnianie magazynów z plastikowych pozostałości skończy się 3 lipca 2021 r. Do tego czasu, niestety, jeszcze możemy otrzymać jedzenie na plastikowym talerzu.

Od 1 stycznia obowiązuje też podatek od plastiku w wysokości 0.80 euro - od każdego kilograma tworzywa, którego nie poddano przetworzeniu, państwo członkowskie będzie musiało zapłacić 80 eurocentów podatku. Kolejne przepisy, wymuszające m.in. 77% zbiórki i recyklingu plastikowych butelek, mają wejść w życie w 2025 roku.

Firmy same dążą do zmiany

Wiele koncernów szuka obecnie proekologicznych rozwiązań, aby uzyskać opakowania, które będą w pełni nadawały do recyklingu lub staną się biodegradowalne. Dobrym przykładem może być tutaj Kraft Heinz Co, która chce prowadzić gospodarkę o obiegu zamkniętym. Zamierza w związku z tym „przejść” na jednomateriałowe PET. W Europie butelki Heinz Tomato Ketchup będą wkrótce wytwarzane z jednego rodzaju plastiku (możliwe, że już w 2021), aby można je było poddać recyklingowi w celu uzyskania PET o jakości spożywczej. Będą więc nadawały się do tego, żeby służyć po procesie recyklingu, jako nowe opakowania do żywności.

Zaangażowanie w to, żeby wyprodukować w pełni „obiegową” butelkę keczupu jest jednym z ostatnich celów firmy w obszarze zrównoważonego rozwoju opakowań.

Ekologiczne wybory w sferze seksualnej?

Nawet tutaj zawitała moda na ekologiczne rozwiązania. Dlatego warto wspomnieć na koniec o łódzkiej inicjatywie. W końcu sex-shop z ekologicznymi produktami to w Polsce zupełna nowość. Jak zaznacza na swoim fanpage’u Elwira Ruta, pomysłodawczyni: „Sex Shop Tango w Łodzi to pierwsza w Polsce ekologiczna drogeria erotyczna. Zaś proces sprzedaży popierany jest tu wiedzą psychologiczną”. W sex-shopie Tango można zaopatrzyć się w biodegradowalne akcesoria (wibratory, które nadają się do recyklingu, bieliznę z ekologicznej skóry, drewniane dildo, czy naturalne olejki do masażu) i, wbrew pozorom, jest w czym wybierać.

  1. Zdrowie

Jedzenie dla szczęścia

Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Czy to jest możliwe? Owszem! I już niemal słyszę ślinianki pracujące na myśl o chipsach, lodach i tortach bezowych. Tyle że ja wcale nie takie jedzenie mam na myśli…

Wszystko, co jemy, buduje nasze ciała i wchodzi w skład neuroprzekaźników, neurotransmiterów i różnych substancji, które odpowiadają za nasze zachowanie i samopoczucie. A te substancje, mają – na przykład – dać sygnał naszym nogom, żeby wskoczyły na drzewo, kiedy spotkamy dzika. Jeżeli nie dostarczymy jedzeniem komponentów do ich prawidłowej budowy, to może zastygniemy ze zdziwioną miną i wątpliwością, co zrobić. Albo… będziemy żyć w ciągłym strachu, z oczami dookoła głowy i na każdy szelest zareagujemy ucieczką. Ani jedno z tych rozwiązań nie jest dobre.

Skomponujmy zatem naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. Tylko urozmaicone jedzenie to nam zapewni. Każdy owoc, każde ziarenko, każdy gatunek warzyw ma inne składniki. Wybierając różnorodną dietę, dostarczymy sobie najlepsze odżywienie z możliwych. I to jest jedno z zadań. Dla wsparcia układu nerwowego i mózgu. Jak to zrobić?

Zapisuj na karteczce każdy produkt, który jesz. Gdy sięgasz po niego w danym tygodniu, postaw przy nim kreskę, potem kolejną i następną. Jak więzień odliczający dni odsiadki.
I może się okazać, że ciągle jesz to samo. Wtedy warto pomyśleć o urozmaiceniu w obrębie tej samej grupy produktów, na przykład zamiast ciągle jeść płatki owsiane na śniadanie, kup jaglane albo orkiszowe – eksperymentuj.

W ten sposób, porównując to z kalendarzem sezonowości, zobaczysz też, czego brakuje w twojej diecie. Może jarmużu, kiełków, kiszonek, buraczków lub boczniaków? Dopisuj jak najwięcej produktów do swojej listy. Jeżeli chodzi o stały punkt programu, to pamiętaj o kwasach omega-3 i witaminie D3 – mają ogromne znaczenie dla naszego dobrego samopoczucia, więc akurat one niech z listy nie znikają.

Mówi się o tym, że mamy również drugi mózg. W brzuchu. Są nim jelita oraz bakterie, które w nich żyją. One też lubią różnorodność w diecie. Ale najpierw o tym, dlaczego piszę w ogóle o drugim mózgu.

Jelita oplata między innymi nerw błędny, który działa głównie w jednym kierunku – do mózgu. Przekazuje on sygnały z jelit wpływające na nasze samopoczucie. Ścisła wymiana informacji odbywa się także przez krew, która opłukuje jelita i odbiera substancje chemiczne, które następnie trafiają choćby do mózgu. Te sygnały to, ściślej rzecz ujmując, substancje chemiczne: hormony, chemokiny, cytokiny oraz produkty metabolizmu komórek bakteryjnych. Na to, jakie bakterie są w naszym przewodzie pokarmowym, mamy ogromny wpływ. To one później będą produkowały te miłe lub niemiłe odczucia. I nie (przepraszam) o wzdęciach i gazach teraz piszę, lecz o poczuciu spokoju i szczęścia albo nieznośnej ciężkości bytu.

Dobre bakterie bierzemy nie tylko z apteki. Przede wszystkim z otoczenia i z tego, co zjadamy. Z niedomytej marchewki wyrwanej z ziemi, ze zsiadłego mleka, kiszonek, pieczywa na zakwasie. Wdychamy je podczas spaceru w lesie. Potem powinniśmy o nie zadbać, karmiąc je warzywami, roślinami strączkowymi, razowym pieczywem, kaszami, ciemnym ryżem czy pełnoziarnistym makaronem. Warto podlać je dużą ilością wody i wzmocnić ruchem! Pamiętaj także, że służą im spokój i regularny sen. Należy o nie dbać, bo według badań zmiana mikrobioty w jelitach ma efekty zbliżone do farmakoterapii. Sprawmy sobie sami takie leki. Smaczne i niedrogie.

  1. Styl Życia

Powstała pierwsza na świecie restauracja, w której serwuje się mięso z hodowli in vitro

Fot. materiały prasowe SuperMeat.
Fot. materiały prasowe SuperMeat.
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Od blisko dziesięciu lat sztaby naukowców pracują nad wytwarzaniem mięsa w warunkach laboratoryjnych i osiągają coraz lepsze rezultaty. The Chicken to pierwsza na świecie restauracja, otwarta w Izraelu, gdzie podaje się wyłącznie „etyczne” mięso.

Pierwszy burger wołowy wyprodukowano już w 2013 r. w Holandii. I chociaż na świecie powstają wciąż kolejne startupy, poświęcone hodowli komórkowej, to i tak, pomimo wielu udanych prób, nie udało się jeszcze zastosować tej niekrzywdzącej hodowli komórkowej na większą skalę. Dlatego nowe, udane przedsięwzięcia napawają optymizmem.

Izraelski startup SuperMeat, który uruchomił The Chicken, podkreśla na swojej stronie: „Nasze mięso jest produkowane z wysokiej jakości zdrowych komórek kurczaka, bez udziału inżynierii genetycznej. Jest uprawiany na pożywnej paszy, bez antybiotyków i w środowisku całkowicie wolnym od zanieczyszczeń.”

Burger drobiowy SuperMeat (fot. materiały prasowe) Burger drobiowy SuperMeat (fot. materiały prasowe)

W SuperMeat technolodzy żywności, inżynierowie, biolodzy i szefowie kuchni współpracują z branżą spożywczą i mięsną, aby wytwarzać najwyższej jakości produkty drobiowe, produkowane w sposób zrównoważony i przyjazny dla zwierząt. Ich celem jest rozpowszechnienie tych produktów na większą skalę.

Otwarta w Tel Awiwie restauracja znajduje się obok zakładu produkcyjnego, a goście, poprzez duże okno, łączące oba pomieszczenia, mogą zobaczyć skąd pochodzi mięso, które trafia potem na ich talerz – a wytwarzane jest ono z białka wyhodowanego z komórek rosnących w bioreaktorze (masa mięsa podwaja się co kilka godzin; komórki mają zapewniony tlen, ciepło i paszę).

Restauracja ma w ofercie dwa rodzaje burgera drobiowego SuperMeat. Goście póki co, w ramach eksperymentu, nie muszę płacić za posiłki. Zamiast tego kuchnia testowa prosi o informacje zwrotne na temat produktu.

Filet z kurczaka jest panierowany i smażony w głębokim tłuszczu, dzięki czemu jest chrupiący na zewnątrz, delikatny i soczysty w środku. Ma głęboki smak i aromat kurczaka - mówi Ido Savir, dyrektor generalny i współzałożyciel SuperMeat (źródło: Livekindly).

Burger drobiowy SuperMeat (fot. materiały prasowe) Burger drobiowy SuperMeat (fot. materiały prasowe)

Jeszcze kilka lat temu koszty produkcji takiego mięsa były przeogromne i wynosiły nawet kilkaset tysięcy dolarów (za stek czy burgera!). Jednak obecnie wydatki spadły już do kilkudziesięciu dolarów i nadal są obniżane. Dla przykładu, około 50 dolarów kosztował stek wyhodowany w laboratorium innego izraelskiego startup’a  - Aleph Farms, zawierał on cztery rodzaje zwierzęcych komórek (mięśniowe, fibroblasty, tłuszczowe i komórki śródbłonka).

Producenci i naukowcy zgadzają się z pewnością w jednym: stawka przedsięwzięcia jest ogromna. Tym, co zyskamy, produkując mięso w laboratoriach, jest zredukowanie konwencjonalnej hodowli zwierząt, a co za tym idzie: oszczędność wody, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, ochrona naturalnych obszarów, a przede wszystkim zaprzestanie zabijania zwierząt na taką skalę jak obecnie. O tym, jak drastycznie wpływa produkcja mięsa na ocieplenie klimatu, wiemy już od dawna.