Novika: muzyka jest najważniejsza

Novika
Fot. Filip Żołyński, materiały prasowe

Może, jakbyś pojechała w tę trasę, Twój status w Polsce by się polepszył?

Wątpię. Historia wielu zespołów pokazuje, że te zagraniczne trasy na nic się później nie przekładają.

A komu się udało?

Monice Brodce. Udało się jej fenomenalnie. Cała sytuacja z jej karierą jest zjawiskowa. Kibicuję jej z całego serca. Choć to trochę irytujące, kiedy organizatorzy koncertów idą na łatwiznę i zapraszają ciągle dwóch tych samych artystów. Taka schematyczność nie jest za mądra.

Ty też byłaś swego czasu rozchwytywana, gdy triumfowała muzyka elektroniczna.

Jeśli mówisz o pieniądzach, bywało znakomicie. Ale w kontekście popularności nie byłam tak prominentna. Długo kojarzono mnie jako DJ-kę, a nie wokalistkę.

Kto jeszcze, oprócz Brodki, radzi sobie nieźle na polskiej muzycznej scenie według ciebie?

Oczywiście Kamp! Oni są przykładem czegoś fajnego. Nie bywają wśród celebrytów i nie stroją się w piórka. Ale to ich pokochały dzieciaki, choć spory wpływ na ich popularność miał remiks Brodki. Zazębiło się to znakomicie i obie strony z tego skorzystały.

Frustrujesz się?

Nigdy nie należałam do tego, było nie było, licznego grona. Nie męczyło mnie poczucie, że coś mi się nie udało albo że nie będę gdzieś zaproszona.

Może dlatego, że muzyka w Twojej pracy nie jest najważniejsza?

Jest najważniejsza.

Gdyby była, wszystko byłoby temu podporządkowane, a tak nie jest.

Bałabym się, jaki miałoby to wpływ na moją sferę prywatną. Rodzinnie jest mi tak dobrze, że nie chcę niczego zmieniać. A wiadomo, jak zaburza to tzw. „kariera”. Wkraczając na jej ścieżkę, dom zostawia się z tyłu.