Novika: muzyka jest najważniejsza

Novika
Fot. Filip Żołyński, materiały prasowe

Jesteś marginesem naszego rynku?

Dotychczas żyło mi się na nim bardzo dobrze. Teraz, pierwszy raz od wielu lat, mam moment wielkiego niepokoju właśnie o kwestie finansowe.

Myślisz już o emeryturze?

(śmiech) Powinnam. Jednak tak daleko nie wyprzedzam czasu. Wydaje mi się, że jeszcze coś będę robić w przyszłości. Myślę tu o działaniach, którymi można się zająć bez względu na wiek.

Pewnie w radio będziesz częściej.

Fajnie by było. Bardzo lubię rozmawiać z artystami i się nimi zajmować, pomagać im, doradzać. Zawsze robiłam to bezinteresownie i miałam z tego wielką frajdę. W przyszłości o tym pomyślę, wcześniej jednak chcę zająć się sobą.

Co z kompilacjami, jakie wypuszczałaś?

Chciałabym wrócić do „Polskich Leniwych”, może nie tylko wydać kolejną część kompilacji, ale potraktować ją jako szerszy projekt. To wszystko jednak musi być rozplanowane w czasie, moja solowa płyta nie może pokrywać się ze składanką. W każde wydawnictwo trzeba włożyć maksimum wysiłku, bo na tym rynku wszystko dzieje się szybko i po chwilowym szumie przychodzi zapomnienie. Nie przypominam sobie, żebym miała ostatnio jakiś wolny dzień, taki na relaks i leżenie. Ale nie żałuję, że postanowiłam wydać płytę sama, niezależnie.

Sąd taka decyzja?

Bo wydawało mi się, że wiem coś na ten temat. Poza tym, wszystkie działanie, które robi ktoś na pół gwizdka, od 9 do 15, mogę wykonać sama z lepszym efektem. Mam na szczęście sztab ludzi do pomocy, dlatego wspólnie dajemy radę.