fbpx

Emocje Formuły 1

fotochannels.com

Niezwykłe technologie, adrenalina na torze i na widowni, kolosalne pieniądze. Formuła 1 – symbol dążeń człowieka: do szybkiego życia i przekraczania własnych granic.

Na torze Monza niedaleko Mediolanu mogłam obserwować Grand Prix Formuły 1 na żywo. To spektakl, który poruszy największych sceptyków. Tłum ludzi czeka tam na ryk wyjeżdżających z garaży bolidów. Dla Włochów Ferrari jest dobrem narodowym, więc większość kibiców o wymalowanych na czerwono twarzach daje upust emocjom. Za garażami znajduje się strefa dla wybranych – przenośne „domy” wszystkich zespołów, wyposażone w restauracje, pokoje do masażu i piękne tarasy. Tam spędzają czas kierowcy i członkowie wielkiej rodziny Formuły 1. Wśród nich przechadzają się gwiazdy – Hugh Grant, piękna Nicole Scherzinger .

Popisy na torze

Tuż przed wyścigiem atmosfera robi się bardzo gorąca. Bolidy wyjeżdżają na testowe okrążenia i rozgrzewając opony, rozgrzewają publiczność. To wielki popis ludzkich umiejętności – kierowców, inżynierów i mechaników. Wszystko po to, żeby jechać jak najszybciej i wygrać. Start jest jednym z najważniejszych momentów – samochody wyprzedzają się, ktoś traci pozycję, ktoś inny wysuwa się na czoło stawki. Potem następuje cisza i wszyscy wsłuchują się w głos komentatora. Nie trzeba być wielkim fanem F1, żeby dać się pochłonąć przez to, co dzieje się na torze. Po ostatnim okrążeniu kibice niemal przekrzykują bolidy i jak tylko to możliwe, wybiegają na tor, aby przyjrzeć się z bliska bohaterom.

Wyścigowe eldorado

Kiedy się ogląda bolid w garażu, trudno sobie wyobrazić, że tak lekka i delikatna z pozoru konstrukcja potrafi pędzić z prędkością ponad 300 km/h, narażając kierowcę na przeciążenia dochodzące do 4G. Przez głowę przechodzi mi myśl: po co oni wydają na ten cel tak horrendalne pieniądze?

Na ten sezon Ferrari przeznaczyło 240 milionów euro, a McLaren 220 milionów. Fernando Alonso zarobi w tym sezonie 20 milionów, a Lewis Hamilton – 16. Robert Kubica na razie zgarnia „tylko” 6 milionów. Światowy kryzys spowodował, że i w F1 mówi się o oszczędnościach. Cóż… Flavio Briatore, który w F1 uchodzi za ekscentrycznego znawcę, komentuje: „Nie można ich nauczyć, jak oszczędzać, ponieważ oni nigdy nie oszczędzali. To tak, jak wysłać alkoholika na odwyk do baru!”.

Dla wielu koncernów Formuła 1 to jednak, poza spektaklem, najlepszy tor testowy. Shell ma na każdym wyścigu laboratorium paliwowe, w taki właśnie sposób sprawdza i ulepsza produkty,  z czego skorzystają z czasem także „cywilni” kierowcy.

Formuła 1 jest więc potrzebna. Pcha do przodu postęp technologiczny, ale też daje szansę pokonywania granic ludzkich możliwości. A przy okazji, jak żaden inny sport samochodowy, podnosi nam poziom adrenaliny, tak potrzebnej do życia.