Strefa mroku

Corbis

Dzień skraca się nieubłaganie. Szare, zamglone poranki, deszczowe popołudnia i zmrok stają się poważnym zagrożeniem na drodze. Widzieć i być widzianym – to najważniejsze zadanie na kilka najbliższych miesięcy.

Jazda po zmroku jest prawdziwym wyzwaniem, które często bagatelizujemy, nie zdając sobie sprawy z własnych ograniczeń. Wzrok działający bezbłędnie w warunkach dobrej widoczności potrafi o zmierzchu płatać nam figle.

W ciemności

Zaburzeniu ulega prawidłowe postrzeganie kolorów, umiejętność szybkiej i trafnej oceny odległości i prędkości
zbliżających się pojazdów. Z wiekiem – co, niestety, już zauważam – oczy męczą się szybciej i przy dłuższej nocnej jeździe potrzebują więcej czasu na dostrzeżenie detali na drodze. 50-letni kierowca potrzebuje średnio dwa razy tyle światła, żeby zobaczyć to samo co kierowca 30-letni! Jest jeszcze inny aspekt grozy, jaką niesie zmierzch – ciemność powoduje, że stajemy się senni, bo nasz mózg dostaje sygnał o nadejściu pory odpoczynku. Kiedy taki stan dopada nas za kierownicą, usypia się w nas czujność, a koncentracja na drodze spada radykalnie. To dlatego według statystyk National Safety Council (amerykańskiej organizacji zajmującej się bezpieczeństwem) liczba wypadków po zmroku jest trzykrotnie większa niż w ciągu dnia. Trzeba więc dostosować swój styl jazdy do panujących warunków. Lepiej jechać defensywnie – odpuścić wyprzedzanie, sprawdzić kilka razy możliwość bezpiecznej zmiany pasa ruchu, zdjąć nogę z gazu – niż narazić siebie i innych na niebezpieczeństwo. Pamiętajmy
o tym, że nasz samochód, poruszając się z prędkością 60 km/h, pokonuje aż 17 metrów na sekundę! Kolejna bardzo istotna rzecz to widoczność.

Snopy światła

Prawidłowo ustawione reflektory mają nam oświetlić drogę i pobocze, ale też sprawić, że inni kierowcy będą nas widzieli. Światła drogowe (potocznie zwane długimi) musimy wyłączać w momencie, kiedy zobaczymy pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka. Tym, którzy nas wyprzedzają, starajmy się w miarę możliwości oświetlić drogę naszymi długimi światłami aż do momentu zrównania się pojazdów. To zdecydowanie ułatwi manewr, który po ciemku jest zawsze ryzykowny. Zadbajmy o czystość szyb, bo każdy brud lub smuga powodują załamywanie się światła i kolejne przekłamanie tego, co widzimy. Stosując metodę ograniczonego zaufania do siebie samych i innych kierowców, będziemy ostrożniejsi i nie podejmiemy niepotrzebnego ryzyka. Po zmroku nie powinniśmy zbyt mocno wierzyć w to, co widzimy. Przechodzący poboczem pieszy bez żadnego odblasku będzie dla naszego wzroku zupełnie niezauważalny! Marzą mi się drogi oświetlone jak w Belgii. My na razie musimy być czujni, bo świat w nocy zmienia swoje oblicze.