1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jak smog wpływa na twoją skórę?

Jak smog wpływa na twoją skórę?

123rf.com
123rf.com
Poziom zanieczyszczenia powietrza kilkukrotnie przekracza normy. Kontakt ze smogiem mają nie tylko twoje płuca - destrukcyjnie wpływa on także na kondycję i wygląd skóry.

Co znajduje się w smogu? Pyły niskocząsteczkowe (PM10, PM2,5), dwutlenek siarki, tlenki azotu, metale ciężkie (rtęć, ołów, kadm, chrom, mangan), WWA (między innymi benzopiren) powodujące nowotwory i ciężkie zatrucia oraz dioksyny, substancje kancerogenne. Taki chemiczny koktajl jest bardzo niebezpieczny dla całego organizmu, w tym skóry. „Jak pokazują badania, osoby, które żyją na obszarach z wysokim poziomem zanieczyszczenia, mają skórę w gorszym stanie niż te, które mieszkają na mniej zanieczyszczonych terenach, przy stosowaniu podobnej pielęgnacji. A to oznacza, że skóra, która żyje w smogu, szybciej się starzeje”, mówi dr Joanna Suseł specjalista dermatolog i ekspert medycyny estetycznej z Centrum WellDerm. Zanieczyszczenia zwiększają ponadto występowanie chorób skóry, takich jak: trądzik, egzema, wypryski, torują także drogę do alergii czy nawet do nowotworów skóry.

Skóra w stresie Wolnorodnikowa Teoria Starzenia mówi, że proces starzenia przyspiesza z powodu uszkodzeń komórkowych wywoływanych przez atak wolnych rodników. Im jest on większy, tym gorzej radzi sobie z nim skóra, pogarsza się jej kondycja i wygląd. Mówimy wtedy o stresie oksydacyjnym. Do czynników wywołujących stres oksydacyjny należy zanieczyszczenie powietrza, ponieważ zaburza ono równowagę pomiędzy destrukcyjnymi wolnymi rodnikami, a neutralizującymi je przeciwutleniaczami. „Wolne rodniki uszkadzają komórki i osłabiają struktury skóry na wszystkich poziomach”, alarmuje ekspert. Zimą skóra jest jeszcze w trudniejszej sytuacji, a to dlatego że mróz i wiat wywołuje przesuszenie, odwodnienie i podrażnienie. Swędząca, łuszcząca się skóra jest jakby „otwarta” na działanie szkodliwych substancji zwartych w smogu, ponieważ ma uszkodzony zewnętrzy płaszcz hydrolipidowy. Zanieczyszczania łatwiej przenikają w głąb skóry, która nie ma odpowiedniej ochrony przed smogiem.

Objawy stresu oksydacyjnego:

  • poszarzała skóra
  • szorstkość
  • nadwrażliwość – reagowanie swędzeniem, pieczeniem i zaczerwienieniem w sytuacjach, w  których do tej pory takich objawów nie było
  • pojawienie się wyprysków i przebarwień
Maska dla skóry Żeby chronić się przed smogiem, powinniśmy w sytuacji podwyższonych parametrów zanieczyszczeń oddychać przez maskę z filtrem HEPA. A jak zabezpieczyć skórę? Eksperci polecają strategię ochronno-wzmacniająca. Polega ona na takim dobraniu kosmetyków do codziennej pielęgnacji, żeby z jednej strony dostarczać skórze antyoksydantów, kluczowych walce z wolnymi rodnikami, z drugiej działać uszczelniająco na płaszcz hydrolipidowy i ochronnie, czyli zminimalizować kontakt zanieczyszczeń bezpośrednio ze skórą. Jak taka pielęgnacja wygląda w praktyce? „Na oczyszczoną skórę nakładamy serum z antyoksydantami np. witaminą C, E, kwasem ferulowym, floretyną. Następnie sięgamy po krem typu cold cream, który odbuduje i wzmocni barierę ochronną skóry, a przy okazji zapobiegnie parowaniu wody z naskórka”, mówi  Justyna Szostak, kosmetolog z Centrum WellDerm. Szczególnie atopowcy, posiadacze skór wrażliwych, naczyniowych i suchych powinni pamiętać o kremach typu cold cream w trakcie zimowego ataku smogu, bo to oni są podatni na uszkodzenia bariery lipidowej. Rezygnujemy już z kremu przeciwzmarszczkowego, zwłaszcza że cold creamy, dbając o utrzymanie nawilżenia, także zapobiegają tworzeniu się zmarszczek.

Podczas wieczornej pielęgnacji dbajmy o odpowiednie nawilżenie skóry i ponownie o dostarczenie jej dużej porcji antyoksydantów. W kremach warto szukać kwasu hialuronowego, witaminy C, E, resweratrolu, bioflawonidów, peptydów, zielonej herbaty czy ginko biloba.

Profesjonalne wsparcie Doskonałym wsparciem dla skóry w jej walce ze smogiem są też zabiegi w profesjonalnym gabinecie. „W tym trudnym dla urody okresie szczególnie polecamy zabiegi, podczas których dostarczamy skórze antyoksydantów  dotleniamy ją”, dodaje kosmetolog. Najskuteczniejsze są zabiegi kilkuetapowe, podczas których najpierw oczyszczamy skórę, następnie nakładamy serum  antyoksydacyjne i wtłaczamy je w za pomocą intensywnego masażu Endermolift, a na zakończenie nawilżamy skórę specjalną maską.  Warto postawić też na zabiegi z kwasem ferulowym, który ma znakomite właściwości antyoksydacyjne. Ważne jest też, żeby skóra była odpowiednio nawilżona i odżywiona, bo taka skóra lepiej radzi sobie ze szkodliwymi czynnikami – świetnym wsparciem są tu mezoterapie, dzięki którym potrzebne składniki dostarczane są w głąb skóry. Łącząc właściwą pielęgnację domową z zabiegami w gabinecie jesteśmy w stanie skutecznie przeciwstawić się smogowi. A jest o co walczyć – o młodą, promienną skórę.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Smog na twarzy - jak chronić skórę przed zanieczyszczeniem powietrza?

Zanieczyszczenie powietrza odbija się również na kondycji skóry (Fot. iStock)
Zanieczyszczenie powietrza odbija się również na kondycji skóry (Fot. iStock)
Spaliny samochodowe powodują przebarwienia, cząsteczki sadzy pogłębiają bruzdy nosowo-wargowe, a wszystko w komplecie zwiększa wydzielanie sebum. Jak się przed tym bronić?

Spaliny samochodowe powodują przebarwienia, cząsteczki sadzy pogłębiają bruzdy nosowo-wargowe, a wszystko w komplecie zwiększa wydzielanie sebum. Jak się przed tym bronić?

Smog to nie chwyt marketingowy, jak mówią niektórzy. Rzeczywiście nie jest zjawiskiem nowym. Problemy z zanieczyszczeniem środowiska zaczęły się wraz z postępem cywilizacyjnym. Teraz jednak coraz częściej czarne chmury wiszą nad miastami i regionami przemysłowymi, a lista negatywnych konsekwencji oddychania zanieczyszczonym powietrzem stale się wydłuża. Od chorób układu oddechowego i serca po demencję i alzheimera. „Gdy stężenie szkodliwych pyłów w powietrzu przekracza normę, nie pozostaje to też obojętne dla naszej skóry – mówi Izabela Zawisza, doktor nauk biologicznych. – Smog zawiera metale ciężkie, utleniacze oraz zanieczyszczenia, które niszczą naturalną lipidową barierę skóry, torując sobie drogę do jej wnętrza. Długotrwałe narażenie na takie działanie może skutkować problemami natury dermatologicznej”.

Najgorsze są pyły PM2,5. Mają mniej niż 2,5 tysięcznej milimetra, co oznacza, że są 50 razy mniejsze niż pory skóry. Przez to bez problemu przenikają przez naskórek, przyspieszają starzenie się komórek i wywołują stany zapalne. Te z kolei prowadzą do powstawania przebarwień. Poza tym smog uszkadza barierę naskórkową, zmniejsza poziom witaminy E w skórze, niszczy kolagen i elastynę, co jest równoznaczne z szybszym pojawianiem się zmarszczek i utratą jędrności skóry.

W zależności od rodzaju cery smog może też prowadzić do nasilenia się zmian trądzikowych. „Efekty działania smogu nie muszą być widoczne od razu. Gdy obserwujemy, że skóra jest bardziej wysuszona, częściej pojawiają się na niej podrażnienia i są trudniejsze do wyleczenia – to sygnał, że powinniśmy zadbać o odpowiednią ochronę”, mówi dr Zawisza. Jak wygląda dobra pielęgnacja anti-pollution? Składają się na nią trzy żelazne punkty:

  • dokładne oczyszczanie,
  • nocna regeneracja
  • i używanie kremu ochronnego w dzień.
„Koniecznie trzeba oczyścić skórę z miejskiego kurzu przed pójściem spać. Pozostające na niej zanieczyszczenia, takie jak metale ciężkie np. z katalizatorów samochodowych, wpływają niekorzystnie na ochronne białka skóry. Dlatego powinniśmy dbać, aby miały z nimi kontakt jak najkrócej”, mówi ekspertka.

Oczyszczanie warto podzielić na dwa etapy: najpierw za pomocą mleczka lub olejku usunąć te zabrudzenia, które rozpuszczają się w tłuszczach. Potem jeszcze umyć twarz delikatnym żelem, żeby pozbyć się reszty zanieczyszczeń.

Krem na noc powinien mieć działanie silnie regenerujące. W składzie warto szukać antyoksydantów i lipidów. Pierwsze pomagają neutralizować działanie związków chemicznych zawieszonych w smogu, drugie odbudowują barierę hydrolipidową naskórka. Antyoksydanty (inaczej przeciwutleniacze) to termin, pod którym kryją się różne substancje: witamina A i E, kwas ferulowy, resweratrol, koenzym Q10. Silnym kosmetycznym anty-oksydantem jest sprawdzona witamina C. W ciągu dnia powinniśmy wyposażyć skórę w tarczę ochronną. Od niedawna dostępny jest w sprzedaży Wielofunkcyjny Krem Ochronny do Twarzy marki NUEV.

„Zawiera on biopolimer Chitathione®. To połączenie regenerującego chitozanu, związku pozyskiwanego z białych grzybów, oraz przeciwzapalnego glutationu. Chitathione® zatrzymuje cząsteczki smogu, metali oraz zanieczyszczeń i nie pozwala im przedostać się w głąb skóry”, mówi dr Zawisza, która opracowała i opatentowała tę molekułę. Cząsteczka Chitathione® jest biozgodna ze skórą, nie wnika do jej wnętrza i łatwo zmywa się wodą oraz łagodnymi środkami myjącymi. W innych kremach wykorzystuje się zwykle polisacharyd nazywany Pollustop®. Tworzy na skórze film zabezpieczający przed cząsteczkami smogu.

Izabela Zawisza, doktor biofizyki, prowadzi badania nad mechanizmem alergii i atopowego zapalenia skóry, pomysłodawczyni marek kosmetyków aktywnych Nidiesque i nuev.

  1. Zdrowie

Zanieczyszczenie powietrza to plaga naszych czasów - rozmowa z autorką książki "Uduszeni"

Dostęp do czystego powietrza jest dziś przywilejem nielicznych. (Fot. iStock)
Dostęp do czystego powietrza jest dziś przywilejem nielicznych. (Fot. iStock)
Iść ulicą i wziąć głęboki oddech? Niebezpieczne. – Wszyscy powinniśmy móc mieszkać w miastach i nie chorować. Powinniśmy uczynić miasta czystszymi, zdatnymi do życia – mówi Beth Gardiner, amerykańska dziennikarka, autorka książki „Uduszeni”, która opowiada, czym oddychają mieszkańcy Kalifornii, Londynu, Nowego Delhi oraz polskiego Śląska.

Ciepły wieczór w Warszawie, na apce widzę, że poziom pyłu zawieszonego PM2.5 nie przekracza 7, widoczność na 11 km. Nieźle. A ty? Jakim powietrzem dziś oddychasz?
Tu, gdzie teraz jestem, czyli w Bay Area, całkiem niedaleko San Francisco, też wydaje się całkiem nieźle. Nie zawsze tak było; kalifornijskie powietrze jest dużo lepsze niż 50, 40, nawet dziesięć lat temu, ale wciąż najgorsze w Ameryce. Też dlatego, że Kalifornia jest tak zależna od komunikacji samochodowej. Tutejszy styl życia stawia auto w centrum, zakorkowane, dziesięciopasmowe autostrady to na Zachodnim Wybrzeżu wciąż codzienność.

Latem Polska mogłaby cię miło zaskoczyć. Ale pierwsze wrażenie, gdy przyjechałaś tu pisać o Krakowie i Śląsku, nie było najlepsze. Pamiętasz zapach polskiego powietrza?
Przyleciałam do Krakowa w marcu, kilka lat temu, była końcówka zimy, robiło się ciepło, ludzie przykręcali ogrzewanie. Spodziewałam się czegoś gorszego, zaskoczyło mnie, że nie było tak źle. Ale potem pojechałam na Śląsk, do Mysłowic, dym wręcz obezwładniał, dławił, gryzł, nigdy wcześniej nie oddychałam tak zanieczyszczonym, gęstym od pyłu powietrzem. Wybrałam się tam, bo chciałam obejrzeć elektrownie zasilane węglem, ale nie mogłam uciec od domowych pieców. Każdy z domów pluł dymem pachnącym plastikiem. Ktoś powiedział mi wtedy, że powietrze jest tak gęste, że można je żuć.

Miałaś podobne wrażenie?
Oczywiście. Ale czuję się tak czasem też w Londynie, gdzie mieszkam. Powietrze jest tu dużo lepszej jakości niż na Śląsku, ale gdy idę wzdłuż jezdni i wdycham opary z rur wydechowych tysięcy diesli, czuję się podobnie. To powietrze ma smak, czuć je w ustach. To okropne wrażenie.

„Uduszeni” [„Choked: Life and Breath in the Age of Air Pollution”] to opowieść nie tylko o tym, czym trują nas samochody.

Ale też o tym, że trują nas z premedytacją. Piszesz, że w Stanach doszło do zdecydowanych działań w związku z aferą Dieselgate – USA zmusiły Volkswagena, który wypuścił miliony aut z oszukanym oprogramowaniem, do działań, Europie się nie udało.
W Stanach rząd wymógł naprawę wyposażonych w wadliwe czujniki aut. Koncern, który oszukiwał, musiał zapłacić miliony dolarów, żeby dostosować swoje samochody do obowiązującego prawa. W Europie są one wciąż na drogach. Miliony brudnych, oszukanych aut, których emisje przekraczają legalne limity. Oto dziedzictwo Dieselgate. Obecne w Londynie, gdzie mieszkam ja, i w Polsce, gdzie żyjesz ty.

Dla mnie diesel to ważny element mapy zanieczyszczeń w Europie. W Stanach Zjednoczonych może 1 proc. aut jeździ na ropę, tymczasem w Europie – nawet 50 proc. albo więcej. Skutki dla zdrowia są opłakane. Ale problem nie polega tylko na wyborze określonego rodzaju paliwa, tylko na egzekwowaniu prawa. Europa ma mnóstwo aktów prawnych dotyczących czystego powietrza, standardów emisji, podobnie zresztą jak Ameryka. Ale Ameryka, przynajmniej przed etapem rządów Trumpa, egzekwowała to dużo skuteczniej. Nie idealnie, ale skuteczniej.

Benzopiren, ozon, tlenki azotu, pył ze startych opon i klocków hamulcowych, lista jest związków, którymi trują nas samochody jest długa. (Fot. iStock) Benzopiren, ozon, tlenki azotu, pył ze startych opon i klocków hamulcowych, lista jest związków, którymi trują nas samochody jest długa. (Fot. iStock)

To co my możemy zrobić? My, pojedyncze jednostki? Wybierać auta na prąd? Stać na nie tylko uprzywilejowanych, a prąd w Polsce rzadko jest czysty. Kupować oczyszczacze i maski? To nie rozwiązuje problemu.
Możemy chronić siebie. Najważniejsza rzecz, na bardzo podstawowym poziomie: trzeba być świadomym tego, co się dzieje, gdy się jedzie na rowerze, wędruje, nawet podróżuje autem. Gdy chodzę po Londynie, zwłaszcza z córką, staram się wybierać równoległą, spokojną trasę, żeby nie iść blisko zatłoczonej arterii. Odbijam w bok, wchodzę między domy, drzewa, nawet jeśli to oznacza trochę dłuższy spacer. Większość emisji o samochodowym pochodzeniu jest skoncentrowana w najbliższym sąsiedztwie jezdni, wystarczy oddalić się od niej o 100 metrów, żeby zredukować wpływ toksyn nawet o połowę

A samorządy? Może one mają jakieś narzędzia ograniczania zanieczyszczanie powietrza?
W Krakowie wprowadzono lokalne przepisy, które ograniczają palenie węglem w domach. Londyn otwiera niskoemisyjne strefy, żeby trzymać najbardziej zanieczyszczające pojazdy z dala od gęstej zabudowy. I jeśli burmistrz Londynu Sadiq Khan ograniczy w ten sposób liczbę zgonów o kilkadziesiąt procent, to świetnie. Ale to jest problem, z którym miasta sobie same nie poradzą.

Dlaczego?
Miasta mogą ograniczać wjazd najbardziej zanieczyszczających powietrze, przekraczających emisyjne normy aut, ale dużo efektywniejsze byłoby doprowadzenie do sytuacji, że tych aut po prostu nie będzie. Wymuszenie na ich producentach, aby respektowali normy. Jeszcze jedna rzecz: lokalne rozwiązania są nie tylko mniej efektywne, ale też przerzucają koszty nie tam, gdzie powinny one trafić, na indywidualnych kierowców. To oni muszą płacić 20 funtów za wjazd do określonej strefy albo kupić nowy, czystszy samochód. To nie w porządku, większość z nich kupowała te samochody w dobrej wierze. Są ofiarami wielkiego oszustwa i to producenci powinni zapłacić.

W Polsce mamy ogromny rynek aut z drugiej ręki. Tylko w 2017 roku trafiło do nas 350 tys. diesli z Europy. Jakby tego było mało, wycinamy z nich filtry cząstek stałych. 

Dlatego przepisy, nawet najlepsze, nie wystarczą. Trzeba je jeszcze egzekwować.

Ale ludzie omijają zasady, do tego nie wszyscy mogą sobie pozwolić na nowe, czyste samochody czy ekologiczne rozwiązania grzewcze. Weźmy na przykład węgiel, który przyciągnął cię właśnie do Polski. To ogromny problem – środowiskowy, polityczny, ekonomiczny, ale też źródło utrzymania dla wielu osób. Piszesz o nich w książce: górnicy, handlarze opałem. Co z nimi?
To są ważne problemy. Dlatego pisanie o środowisku jest tak fascynujące – często zdarza się, że kwestie związane z ludzkim życiem, zdrowiem, dobrym samopoczuciem stoją w opozycji do spraw związanych z kosztami, pieniędzmi, zatrudnieniem, ekonomią. A te czynniki są bardzo istotne. Ale prawda jest też taka, że ludzie, którzy cierpią z powodu zanieczyszczeń, sami je generują. Na Śląsku odwiedziłam wiele miast i miasteczek, wszędzie spotykałam dzieci uskarżające się na kaszel, problemy z oddychaniem, ale jednocześnie wszyscy palili w swoich domach najtańszym węglem. Albo pracowali w elektrowniach zasilanych węglem. Myślę, że to sytuacja, która jest pułapką dla pojedynczych osób, dlatego wymaga zaangażowania władzy. Rząd powinien zapewnić im alternatywę. Dlaczego tak trudno w Polsce o lepsze źródła energii? Słoneczną, wiatrową, nuklearną, cokolwiek, co nie będzie węglem? Bo to, oczywiście, prawda – ludzie indywidualnie za bardzo nie mają wyboru. | Kolejna rzecz, której nauczyłam się w Polsce: płacicie za oczyszczacze powietrza, za nowe, lepsze samochody, ale nie mówi się dużo o kosztach, jakie ponosimy wszyscy w związku z tym, że oddychamy złym powietrzem. O naszym życiu i zdrowiu. To też można przecież przeliczyć na pieniądze obciążające system opieki zdrowotnej. W Stanach Zjednoczonych policzono finansowe korzyści płynące z wprowadzenia w 1970 roku ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act). To 22 biliony dolarów przez pierwsze dwie dekady. 44 razy więcej niż to, ile wydano, żeby poprawić jakość powietrza. I miliony ocalonych żyć.

Dlaczego tak trudno nam to zobaczyć?
Bo problem jest niewidzialny. Zapewne można policzyć cenę oczyszczenia powietrza w Polsce – to są czysto techniczne kwestie. Gorzej z oszacowaniem rozmiarów korzyści. Mimo że dotkną miliony ludzi, większość z nich nawet nie zda sobie sprawy, że są beneficjentami dostępu do czystszego powietrza. Jeśli jutro nie będę mieć ataku serca, jeśli moja córka nie zachoruje na astmę, najpewniej nie uświadomię sobie, że powodem tego jest fakt, że rząd wprowadził przepisy ograniczające emisję i nakazał firmom energetycznym zmianę źródła pozyskiwania energii.

Lektura twojej książki wywołuje też spore zdziwienie: drewno nie jest niewinne.
Mnie to też zaskoczyło.

Wizerunek ogniska, kominka, miejsca, które symbolizuje przytulność, bezpieczeństwo, ciepło, też to metaforyczne, został poważnie nadszarpnięty.
Tak! Miałam podobne poczucie, czułam, że węgiel jest zły, toksyczny, niebezpieczny, ale drewno? Cóż złego może być w paleniu drewnem? Jest naturalne, wszyscy kochamy tulić się do siebie przy świetle kominka, do tego w wielu miejscach na Ziemi jest promowane jako przyjazne dla środowiska paliwo. Zaczynając dokumentację do książki, wciąż słyszałam o drewnie, i w Polsce, i w Kalifornii, ale jeśli mam być szczera, z początku nie traktowałam tego poważnie. Eee, drewno, powiedzcie mi lepiej coś o węglu albo ropie, odpowiadałam. I dopiero pod sam koniec pracy nad książką przeczytałam opracowanie naukowe, które pozwoliło mi zrozumieć, że drewno ma istotny wkład w globalne zanieczyszczenie. Dym z jego palenia jest toksyczny, obfituje w groźne cząsteczki PM2.5. Jeśli zaś chodzi o jego neutralność klimatyczną, musi spełnić bardzo wyśrubowane warunki. A one rzadko się zdarzają. Pewne badanie pokazuje, że w Londynie korzyści wynikające z ograniczenia transportowego zostały całkowicie wyeliminowane przez negatywne skutki spalania drewna w przydomowych piecykach. A to teraz bardzo trendy – opalany drewnem piec w domu. Kilka lat temu poczułam, że ktoś w moim sąsiedztwie zorganizował sobie taki na Gwiazdkę. Po prostu któregoś dnia powietrze zaczęło specyficznie pachnieć. To przyjemna woń.

Miły zapach, który jest posłańcem złej wiadomości?
Tak! Teraz, gdy tyle już o tym wiem, nie mogę się pozbyć myśli, że ktoś w sąsiedztwie mnie podtruwa, a ja nawet nie wiem kto.

Czyli powinniśmy powiedzieć „nie” kominkom?
Szczerze? W miastach nie ma na nie miejsca. Może na wsiach, jeśli spełni się wszystkie zasady dotyczące suszenia surowca, tak, ale w miastach, gdzie pali się drewnem głównie dla przyjemności – nie ma na takie paleniska miejsca. Dym z nich po prostu nam szkodzi. W krajach takich jak Indie ludzie używają drewna do gotowania i wdychają toksyczny dym, bo nie mają wyboru. W zamożnej części świata palimy nim, bo mamy taki kaprys.

W książce przytaczasz też statystyki: zanieczyszczenie powietrze powoduje 7 mln zgonów na świecie rocznie. 40 proc. Amerykanów oddycha powietrzem bardzo złej jakości, Europejczycy umierają z tego powodu 15 razy częściej, niż giną w wypadkach samochodowych
. Zabrałam się do tej książki, bo wierzyłam od początku, że zanieczyszczenie powietrza jest bardzo ważnym tematem. Ale martwiłam się, muszę przyznać, czy jednocześnie zainteresuje czytelników; nie możesz poświęcić całej książki statystykom albo historiom dzieci, które mają atak astmy. Gdy jednak zaczęłam zbierać materiały, szybko zrozumiałam, że zanieczyszczenie powietrza przenika się z innymi tematami, ze wszystkimi najważniejszymi problemami społecznymi. Tu i teraz. Łączy się z rasizmem, z równowagą między prywatnym a publicznym, sposobem egzekwowania władzy, zmianami klimatycznymi, ale też z problemem ekonomicznych nierówności. Gdy to wszystko zobaczyłam, uwierzyłam, że książka o zanieczyszczeniu powietrza może być interesująca. Że ludzie będą chcieli ją czytać.

Często podkreślasz, że kwestia dostępu do czystego powietrza jest przywilejem. Szczególnie widoczne jest to na przykładzie kalifornijskiej San Joaquin Valley.
Ameryka jest krajem nierówności, ale San Joaquin Valley jest miejscem, w którym te różnice są szczególnie drastyczne. To zawsze było boleśnie podzielone miejsce; tutaj John Steinbeck osadził akcję „Gron gniewu”, powieści o tych, którzy nie mają niczego, i o tych, którzy mają wszystko. Oczywiście, zamożni właściciele farm, którzy mieszkają tu dziś, także oddychają zanieczyszczonym powietrzem, ale z pewnością ich domy nie są zlokalizowane 50 metrów od fermy z 50 tys. krów ani obok ważnej autostrady załadowanej ciężarówkami transportującymi pomidory i migdały. Powiedziałabym, że zanieczyszczone powietrze uwypukla podziały istniejące w społeczeństwie. I, oczywiście, najłatwiej to sprowadzić do ekonomii, ale jest w tym też silny czynnik rasizmu. Ostatnio pracowałam z naukowczynią, która bada temat wpływu środowiskowych toksyn na afroamerykańskie społeczności. Ich członkowie, Afroamerykanie z klasy średniej, którzy zarabiają 50–60 tys. dol. rocznie, przyjmują podobne dawki co bardzo ubodzy biali zarabiający 10 tys. dol. Co to oznacza? Że nie chodzi tylko o pieniądze i to, gdzie możesz dzięki nim zamieszkać, ale też o to, że firmy emitujące zanieczyszczenia instalują swoje obiekty w sąsiedztwie kolorowych: Afroamerykanów, Latynosów. Też z powodów politycznych.

A ty czy czujesz się uprzywilejowana, jeśli chodzi o dostęp do czystszego powietrza?
Tak, choć mieszkam w dość zanieczyszczonej części Londynu. Moja dzielnica jest gęsto zaludniona, jest dużo samochodów, ale ja mieszkam przy dość cichej, spokojnej, ślepej uliczce. Wokół – sporo zieleni, park, lasek, rodzaj rezerwatu, przez który mogę iść, żeby uniknąć sąsiedztwa ruchliwej ulicy. Mam też dużą świadomość tego problemu, dlatego wiem, jak się poruszać po mieście. Więc, owszem, czuję się uprzywilejowana, bo mimo że problem zanieczyszczenia powietrza dotyczy też mnie, to jak wszystkich, którzy mają pewne zasoby, dotyczy jednak mniej.

Kiedy dowiedziałaś się tego wszystkiego, nie myślałaś, żeby się przeprowadzić? Do czystej górskiej Szwajcarii? Gdzieś nad skandynawskie jeziora?
Londyn to mój dom. Lubię miejsce, w którym żyję, tu mam pracę, rodzinę, przyjaciół, moje dziecko chodzi tu do szkoły, nie jest łatwo się wyprowadzić. Myślę, że wszyscy powinniśmy móc mieszkać i żyć w miastach i nie chorować jednocześnie. Powinniśmy uczynić nasze miasta czystszymi, zdatnymi do życia, zamiast się wyprowadzać.

Jest dla nas nadzieja? Będziemy kiedyś mogli oddychać pełną piersią, bez lęku o zdrowie?
Jeden z recenzentów mojej książki napisał, że nie może się zdecydować, czy jestem optymistką, czy pesymistką. Trafnie mnie zdiagnozował. Sama nie wiem, kim jestem, to trochę zależy od dnia i aktualnej prognozy zanieczyszczeń. Na ogół mam realistyczne podejście; czyste powietrze to nie jest nieosiągalna dla nas kwestia, możemy to naprawić. Ameryka, miejsce dalekie od idealnego, zrobiła w tej dziedzinie ogromny postęp przez ostatnie 50 lat. Chiny zaczynają działać. Z czystym powietrzem jest podobnie jak ze zmianą klimatyczną: mamy narzędzia, żeby ją zahamować. To nie jest problem technologiczny, tylko polityczny.

Beth Gardiner, amerykańska dziennikarka (współpracuje z „New York Timesem” i „Guardianem”), pisze o ochronie środowiska, energetyce, zrównoważonym rozwoju. Mieszka w Londynie.

  1. Moda i uroda

Gdzie kupić letnie sukienki i na co zwrócić uwagę?

Sukienka to ponadczasowy element garderoby, który sprawia, że kobieta czuje się zwiewnie, lekko i kobieco. (Fot. materiały prasowe)
Sukienka to ponadczasowy element garderoby, który sprawia, że kobieta czuje się zwiewnie, lekko i kobieco. (Fot. materiały prasowe)
Mini, midi lub maxi – niezależnie od fasonu, sukienki to ponadczasowy element garderoby, który sprawia, że kobieta czuje się zwiewnie, lekko i kobieco. Sukienki wciąż są najbardziej pożądaną częścią damskiej garderoby – zarówno te letnie, jak i bardziej zmysłowe, wieczorowe kroje. O czym należy pamiętać dobierając sukienkę do swojej sylwetki? W jakim sklepie spotkamy największy wybór sukienek niezależnie od rozmiaru i stylu?

Sukienki damskie na lato - jak dobrać długość do swojej sylwetki?

To, jakiej długości sukienkę wybrać, zależy głównie od wzrostu przyszłej właścicielki kreacji. Kobiety niewysokie, średniego i niskiego wzrostu, powinny unikać długości za kolano, która optycznie skraca sylwetkę. Znacznie „bezpieczniejsza” jest sukienka mini lub nawet maxi. Z mini należy być ostrożną jedynie przy dosyć krótkich nogach (krótkich łydkach i stosunkowo masywnych udach). Maxi, choć jest ciężkim fasonem, doskonale sprawdzi się u wszystkich kobiet, zarówno tych o ponadprzeciętnym wzroście, ale też u drobniejszych i niższych pań, jeśli tylko będzie wykonana z lekkiego, przewiewnego materiału, a umieszczony na niej wzór będzie drobny i nieprzytłaczający.

Sukienki letnie – o czym pamiętać przy wyborze fasonu?

Czym się kierować, dopasowując damskie sukienki na lato? Wiele zależy od sylwetki. Bardzo szczupłe panie, o sylwetce w kształcie prostokąta (inaczej – chłopięcej sylwetce bez wyraźnie zarysowanego biustu i bioder), mogą sięgnąć po sukienki oversize. Te kobiety mogą także odważyć się na śmiałe, duże wzory. Dla odmiany panie o bardziej zaokrąglonych kształtach (zwłaszcza w okolicy brzuszka, tzw. sylwetka „jabłko”) powinny sięgnąć po zmysłowe marszczenia w tym miejscu i kopertowe zapięcie. W końcu panie o powszechnie pożądanej figurze klepsydry (wyraźnie zaokrąglone biodra, mocne wcięcie w talii, obfity biust) najkorzystniej prezentują się w sukienkach na lato w kształcie litery A – przylegających do biustu i tułowia, i rozkloszowanych od pasa w dół. Ten fason podkreśla seksowną talię i pełen biust, a z drugiej strony zakrywa zbyt masywne uda i szerokie biodra.

Wybierasz się na wesele i nie wiesz jaką sukienkę wybrać? Sprawdź!

Jak i gdzie można kupić sukienki najwyższej jakości?

Są takie elementy garderoby, w przypadku których jakość jest szczególnie istotna. Do nich m.in. należą sukienki. Sposób wykonania tej odzieży rzutuje na to, jak będzie się ona układała na swojej właścicielce (to samo tyczy się jakości wykorzystanych do produkcji materiałów). Niezależnie od tego, czy szukasz sukienek wieczorowych, sukienek letnich, najmniejszych rozmiarów czy XL, warto sprawdzić sukienki w Quiosque.pl. Ten sklep z sukienkami oferuje produkty o wysokiej jakości i niewykluczające kobiet o rozmiarach XS czy XL. Jeśli szukasz kreacji dla bardziej dojrzałych kobiet, nie szukaj ich w popularnych sieciówkach, które cechuje wąski wybór fasonów i jedynie „modelowe” rozmiary stworzone z myślą o nastoletnich odbiorczyniach. Sukienek przeznaczonych na rozmaite okazje (zarówno do pracy i na co dzień, jak i na duże wyjścia) najlepiej szukać w sklepie mającym w ofercie przede wszystkim sukienki, np. Quiosque.pl. W asortymencie sklepu znajdziemy zarówno intensywne, żywe i zwracające uwagę kolory, delikatne pastele idealnie komponujące się z fasonami letnich sukienek, a także nieco ekstrawaganckie kontrasty (np. mixy czerni i bieli). W Quiosque znajdziemy też rozmaite wzory sukienek – od tak modnego w ostatnich latach stylu boho (charakteryzują go drobne motywy kwiatowe), klasycznej, nieco punkowej kraty czy odważnych i bezkompromisowych printów zwierzęcych.

  1. Moda i uroda

Modny Dzień Dziecka

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)
Mini Kid (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 16 Zdjęć
Moda dziecięca już od jakiegoś czasu przestała być traktowana po macoszemu. W końcu mały klient wcale nie oznacza gorszy.

Tak naprawdę ci najmłodsi klienci są najbardziej wymagający. W modzie dla dzieci nie ma dziś miejsca na gryzące swetry, niewygodne spodnie czy uciskające rękawy. Musi być komfortowo. No i ładnie. Na szczęście można znaleźć już takie ubranka, które przejdą test nieskrępowanej zabawy, wytrzymałości i estetyki.

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Mali rządzą

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Kolekcje Mini Kid od zawsze charakteryzują się wygodą. W tych bluzach, dresach czy leginsach naprawdę można robić wszystko. Sprawdzają to wymagający mali modele na sesjach. W tych kampaniach dzieciaki robią to, co lubią najbardziej, czyli bawią się do woli. Polska marka zwraca uwagę niebanalnym designem, który spodoba się nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom. Wiele z tych propozycji zresztą chętnie nosiliby też dorośli.

Mini Kid (Fot. materiały prasowe)Mini Kid (Fot. materiały prasowe)

Dzień dziecka

Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)

Projektanci Coccodrillo biorą pod uwagę to, co interesuje dzieci. A te zazwyczaj zakochują się w kolorowych ubraniach i chętnie otaczają się ulubionymi motywami. Dlatego w kolekcji marki znajdziemy wielobarwne koszulki z dinozaurami, jednorożcami czy innymi zwierzętami. Ubrania dla siebie znajdą tu też romantyczki (kokardy, bufiaste rękawy, kwiatki), fanki i fani gier komputerowych, mali artyści. Znajdziemy tu stroje dla każdej grupy wiekowej: od niemowlaka po nastolatka.

Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)Coccodrillo (Fot. materiały prasowe)

Więcej mocy

La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)

Nie od dziś wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna, dlatego dwie świetne polskie marki na tegoroczny dzień dziecka zrobiły nam prezent i wspólnie stworzyły autorski print i letnią limitowaną edycję. La Millou i Femi Stories połączyły siły i tak powstała kolekcja „Stay Wild Moon Child”. Co najlepsze znajdziemy tu nie tylko ubrania dla najmłodszych, ale też i dla starszych oraz całą gamę wakacyjnych akcesoriów jak koce piknikowe, ręczniki czy torby.

La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)
La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)La Millou & Femi Stories (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Menopauza wpływa na Twoją skórę! Poznaj rozwiązanie na miarę współczesnych kobiet

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Proces starzenia się skóry rozpoczyna się już około 30. roku życia, jednak po pięćdziesiątce znacznie przyspiesza. Odpowiadają za to hormony – przede wszystkim spadek poziomu estrogenów. To szczególnie wymagający czas, ale zmianom takim jak widoczna utrata jędrności i gęstości skóry możesz zapobiegać. Sprawdź, jak kompleksowo zadbać o skórę po 50. roku życia, by nadal czuć się dobrze i wyglądać pięknie.

Czy wiesz, co dzieje się ze skórą w czasie menopauzy?

Menopauza to wyjątkowy okres, który widocznie wpływa na cały organizm. Kluczową rolę w zachodzących w tym czasie procesach odgrywają spadek poziomu estrogenów oraz spowolniony proces odnowy komórkowej. Skutki tego widać na skórze, zarówno na twarzy, jak i na całym ciele – staje się ona sucha i cieńsza, traci gęstość i blask. Dlaczego tak się dzieje?

– Badania naukowe z dziedziny chronobiologii dowiodły, że spadek poziomu estrogenów ma również wpływ na działanie tzw. genów zegarowych, które odpowiadają między innymi za właściwe funkcjonowanie skóry w konkretnych porach dnia i nocy. Pod wpływem zmian związanych z menopauzą rozregulowaniu ulega rytm dobowy naszej skóry. Funkcje obronne w ciągu dnia są zaburzone, a mechanizmy regeneracji w nocy nie funkcjonują na optymalnym poziomie. Zjawiska te intensyfikują widoczność objawów starzenia – objaśnia ekspert marki Lierac Katarzyna Stolarska.

Właśnie z tego powodu około 50. roku życia skóra starzeje się ze zdwojoną siłą, a stosowane dotychczas kosmetyki pielęgnacyjne mogą stać się niewystarczającym wsparciem. Warto więc postawić na takie produkty, które sprostają nowym wymaganiom – na co zwrócić największą uwagę podczas ich wyboru?

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

Przywróć skórze naturalny rytm dobowy

Podobne problemy ma większość kobiet – cera każdej z nas w tym okresie zmaga się z nadmiernym wysuszeniem, traci jędrność i elastyczność, dlatego szukamy najlepszych rozwiązań, które sprostają oczekiwaniom dojrzałej skóry.

Z pomocą przyszli nam naukowcy, którzy zidentyfikowali dwa biopeptydy, które są w stanie regulować pracę genów zegarowych zgodnie z rytmem dnia i nocy, przywracając tym samym komórkom skóry ich naturalną synchronizację. W odpowiedzi na nasze potrzeby stworzyli nową generację kosmetyków Lierac Arkéskin przeznaczonych specjalnie dla skóry w okresie menopauzy.

Jak dzień i noc, czyli dwa oblicza twojej skóry

W ciągu dnia skóra potrzebuje ochrony, a nocą regeneracji. W czasie porannej pielęgnacji zabezpiecz ją przed wysuszeniem i szkodliwym działaniem wolnych rodników, dostarcz jej cennych składników odżywczych oraz przywróć elastyczność. Tutaj świetnie sprawdzi się krem na dzień Lierac Arkéskin zawierający odżywczy biopeptyd Dzień, chroniący przed stresem oksydacyjnym ekstrakt z kakaowca oraz intensywnie nawilżający i wygładzający kwas hialuronowy.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

W nocy funkcje skóry są nastawione na wzmożoną regenerację i odbudowę. Zapewne doskonale wiesz, że efektywny odpoczynek wpływa na dobre samopoczucie – gdy jesteś wypoczęta, łatwiej podejmujesz codzienne wyzwania, masz dużo energii i głowę pełną pomysłów. Twoja skóra, aby prawidłowo spełniać swoje zadanie, także potrzebuje regeneracji. W tej części doby dobrze sprawdza się biopeptyd Noc, który można znaleźć w odżywczej emulsji przywracającej gęstość Arkéskin Noc. Ponad 95% kobiet potwierdza, że ich skóra jest odżywiona, odzyskuje gęstość i jest gładsza.*

Zaopiekuj się sobą

Menopauza to jednak nie tylko zmiany widoczne na skórze. Często musimy też stawić czoła np. uderzeniom gorąca, wahaniom nastroju, zaburzeniom snu czy ogólnemu złemu samopoczuciu. Warto wtedy skupić się na prostych czynnościach, które mogą poprawić funkcjonowanie twojego organizmu – nie muszą to być wymagające ćwiczenia czy kosztowne wyjazdy do spa. Zacznij od niewielkich zmian: pamiętaj o regularnym ruchu i nawodnieniu. O komfort dbaj również, znajdując chwile tylko dla siebie. Postaw wtedy na pielęgnację skóry, tak by nie tylko była dopasowana do twoich potrzeb, lecz przede wszystkim dała ci przyjemność.

Zadbaj o skórę jak o najlepszą przyjaciółkę. Połącz odżywczą pielęgnację ciała z odprężającym masażem. Wybierz balsam do ciała Lierac Arkéskin, zwierający ujędrniający imbir i nawilżający kwas hialuronowy.

Zastanawiasz się, jak poradzić sobie ze spadkiem energii, który towarzyszy ci w okresie menopauzy? Wykorzystaj właściwą suplementację, tak potrzebną aktywnym kobietom. Kapsułki Lierac Arkéskin zawierają szafran redukujący oznaki menopauzy, olej arganowy poprawiający jędrność, witaminę B9 przeciwdziałającą zmęczeniu i antyoksydacyjny selen.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

– Połączenie pielęgnacji od zewnątrz i działania do wewnątrz zapewni nam nie tylko redukcję oznak starzenia hormonalnego, lecz także przełoży się na lepsze samopoczucie i pewność siebie kobiet w okresie menopauzy – mówi ekspert marki Katarzyna Stolarska.

Dzisiejsze kobiety są silne, coraz bardziej świadome swoich oczekiwań i potrzeb dojrzałej skóry. Menopauza nie zatrzyma nas w czerpaniu radości z codziennego życia, a odpowiednie kosmetyki, których receptura została opracowana z myślą o dojrzałej cerze, mogą być skutecznym wsparciem i wpływać na poprawę skóry w tym wyjątkowym czasie. Potwierdzają to badania, według których aż 9 na 10 użytkowniczek kosmetyków Lierac Arkéskin stwierdza, że czuje się lepiej w swoim ciele i skórze.*

*Test użycia pod kontrolą ginekologiczną na 54 ochotniczkach przez 3 miesiące – pełna kuracja produktami Arkéskin na dzień, noc, do ciała – % satysfakcji.