R.R.: Czym urojenia różnią się od halucynacji?
A.P.: Urojenia, jak wspomniałam, są formą zaburzeń myślenia, natomiast halucynacje to zaburzenia dotyczące narządów zmysłów. Są to fałszywe wrażenia na przykład: wzrokowe, słuchowe, węchowe, smakowe lub czuciowe, które osoba odczuwa, pomimo że na narząd zmysłu nie działa żaden bodziec.
R.R.: Jak osobę, która głęboko wierzy w swoje urojenia i nie ma wobec nich krytycyzmu, przekonać do wizyty u psychiatry?
A.P.: To jest zawsze trudne, ponieważ nie da się jej przekonać o nieprawdziwości urojeń. Uporczywe przedstawianie dowodów, tłumaczenie, próby wyprowadzania z błędu mogą przynieść odwrotny skutek – sprawić, że osoba chora potraktuje nas jak wroga i wciągnie w swój system urojeniowy. Może to odbierać jako działanie przeciwko niej. Moim zdaniem najbezpieczniej jest więc odnosić się do innych kwestii. Zapytać na przykład, czy ten ktoś ma jakieś trudności w relacjach, czy czuje się odizolowany, czy potrzebuje pomocy, czy nie przeszkadza mu napięta atmosfera w pracy lub domu, czy łatwo się denerwuje.
Ważne, by nie odwoływać się do treści, które są fałszywe, nie pytać zatem: „No jak to, nie widzisz, że to nie jest prawda?”. Lepiej też nie przekonywać takiej osoby, że się myli, ponieważ ona jest pewna swojej racji. Pomocne może być zasugerowanie, że wizyta u psychiatry pomoże jej lepiej spać, mieć większą koncentrację, zredukować poziom stresu oraz napięcia.
Oczywiście będą sytuacje, w których takie postępowanie może się okazać niewystarczające. W sytuacji, kiedy pod wpływem choroby, a więc i uporczywych zaburzeń urojeniowych, ktoś funkcjonuje znacząco gorzej lub zagraża swoim zachowaniem sobie lub innym, możemy ubiegać się o leczenie takiej osoby bez jej zgody. Jest to uregulowane prawnie.
Czytaj też: Zespół Münchhausena. W jakim celu wywołujemy u siebie objawy choroby?
R.R.: Na czym polega skuteczne leczenie urojeń?
A.P.: Urojenia jako objaw psychotyczny muszą być leczone farmakologicznie – lekami przeciwpsychotycznymi, takimi jak przy schizofrenii czy innych zaburzeniach psychotycznych. Czasem z uwagi na brak współpracy w leczeniu, który może wynikać z braku poczucia choroby, konieczne jest stosowanie tych lekarstw w iniekcjach długodziałających (czyli w zastrzykach dawkowanych co 2–4 tygodnie).
R.R.: Każdy z nas czasami fantazjuje, wyobraża sobie niestworzone historie. Jakie sygnały powinny wzbudzić niepokój?
A.P.: Sygnałem ostrzegawczym powinno być nadmierne zaabsorbowanie tymi myślami, niepoddawanie ich krytycznemu myśleniu i korekcji. I przede wszystkim podejmowanie pod wpływem tych fantazji (czy urojeń) działań odbiegających od normy społecznej czy kulturowej lub takich, które wydają się niekorzystne lub wręcz szkodliwe, na przykład prowadzą do konfliktów z prawem lub zaburzają codzienne funkcjonowanie w jakiejś sferze życia – zawodowej czy domowej.
R.R.: Czy wygłaszane przez niektórych polityków i liderów treści o poczuciu bycia prześladowanymi, wybranymi, lepszymi można zaliczyć do urojeń?
A.P.: Zgodnie ze sformułowaną przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne tak zwaną zasadą Goldwatera, nieetyczne jest diagnozowanie osób publicznych i rozpoznawanie zaburzeń psychicznych bez ich badania. Zaburzenia psychiczne są rozpowszechnione we wszystkich grupach zawodowych, więc z pewnością w jakimś stopniu polityków też dotyczą.