Czy mężczyźni faktycznie kochają zołzy?

Pewnie to sformułowanie jest ci znane. Odkąd Sherry Argov napisała książkę „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”, to hasło weszło do obiegu. Rzecz w tym, że nie zawsze jest ono prawidłowo rozumiane, a jego odbiór bywa mylący. Dlaczego? W języku polskim określenie „zołza” kojarzy się negatywnie, to kobieta wredna, niebudząca cieplejszych uczuć. Zołza to kobieta kłótliwa, która zawsze chce postawić na swoim, nie jest partnerem, lecz jedynowładcą. Testuje, stale podnosi poprzeczkę i stosuje system kar i nagród, wykorzystując do tego seks.

Jednocześnie flirtuje z innymi mężczyznami, aby wzbudzić zazdrość partnera; stosuje emocjonalne gierki. Dla innych kobiet bywa inspiracją – mężczyzna bowiem o nią zabiega, mimo że często w najmniej odpowiednim momencie ona podcina mu skrzydła. Zołzę wybierają faceci, którzy stale potrzebują emocjonalnej huśtawki. Mężczyźni wybierający bezpieczny styl przywiązania pobawią się i odpuszczą, bo wredna zołza jest czytelna w swoich zachowaniach. Wówczas zołza bardzo często zmienia się w bluszcz. Nie o takiej kobiecie mówi Sherry Argov. W jej książce mowa o kimś pewnym siebie, kto wie, czego chce i jasno o tym mówi.

Opowiem ci historię Zosi, która pomoże ci zrozumieć różnicę między kobietą pewną siebie a zołzą w potocznym rozumieniu tego słowa.

Zosia była wychowana na grzeczną dziewczynkę. Pochodziła z tak zwanego dobrego domu. Rodzice uważali, że dzieci i ryby głosu nie mają. Zosia od małego nie miała więc możliwości wyrażania swojego zdania. Gdy była niegrzeczna, karano ją oziębłością emocjonalną. Przez lata żyła w systemie, który blokował rozwój jej asertywności i naruszał poczucie własnej wartości. Jej rodzice starali się, jak umieli najlepiej, niemniej jednak Zosia opuściła dom rodzinny z brakiem umiejętności wyrażania samej siebie. Po kilku nieudanych związkach, w których mężczyźni mówili jej, że jest zbyt uległa, podjęła decyzję, że będzie zołzą. Jej postanowienie wzmocniła lektura książki mówiącej o tym, jak nią zostać. Chciała być kochana, jednak przeczytane w książce rady i sugestie wymagające nie tylko interpretacji, lecz także uwzględnienia różnic kulturowych, potraktowała zbyt dosłownie. W ten sposób popadła z jednej skrajności w drugą. Zosia w kolejnych relacjach stawała się coraz bardziej agresywna i nie szanowała potrzeb drugiej osoby. Chęć i potrzeba zbudowania udanego związku skłoniły ją do przyjścia na szkolenie, które miałam przyjemność poprowadzić (autorka – Iwona Firmanty).

Zosia rozpoczęła pracę nad swoim poczuciem wartości. Uczyła się siebie. Odkrywała swoje potrzeby. Stawiała swoje cele. Dopiero wówczas była gotowa na zbudowanie dobrej dla niej relacji. Zajęło jej to trochę czasu, ale dzisiaj z perspektywy szczęśliwej mężatki wie, że było warto. Jaka nauka płynie z tej historii? Pewności siebie nie da się zfałszować, nie można jej udawać.

(…)

Więcej w książce „Jak upolować miłość” Iwony Firmanty, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.