Czy mózg sam podejmuje decyzję?

podejmowanie decyzji
123rf.com

W latach 80. ubiegłego wieku amerykański fizjolog Benjamin Libet wykonał serię badań, których celem było określenie, w jakiej relacji pozostają do siebie: 1. moment podjęcia decyzji o wykonaniu określonego ruchu dłonią (zgięcia nadgarstka lub palców), 2. moment pojawienia się w mózgu tzw. potencjału gotowości odpowiedzialnego za skurcz ww. mięśni i 3. moment skurczu tych mięśni. Okazało się, że aktywacja kory mózgowej zawiadującej badanymi mięśniami występowała ok. 200 ms (czyli 1/5 sekundy) wcześniej niż badany poczuł świadomą intencję poruszenia dłonią. Inaczej mówiąc, kora inicjowała ruch dłoni, zanim badany podjął świadomą decyzję o wykonaniu tego ruchu – pisze dr Wiesława Sotwin, psycholog SWPS
Wyniki te wzbudziły ogromne kontrowersje, bo wskazywały, że tak naprawdę to nie my, ale nasze mózgi podejmują decyzje, a zatem wolność woli jest tylko złudzeniem. Zostały więc poddane wszechstronnej krytyce. Były też wielokrotnie replikowane, przy czym starano się tak modyfikować metodę badawczą Libeta, by eliminować te jej ułomności, które krytycy wykorzystywali do podważania wyników przez niego uzyskanych. Obecnie podobne badania prowadzone są z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, który pozwala na znacznie dokładniejsze skanowanie mózgu, niż technika stosowana przez Libeta, czyli EEG. Wyniki tych badań nie tylko potwierdzają wyniki uzyskane przez tego naukowca, ale są jeszcze bardziej szokujące, bo pokazują, że już nawet na 10 sekund przed świadomym podjęciem decyzji, której ręki użyć do wykonania pewnego zadania, następuje aktywacja kory przedczołowej w odpowiedniej dla tej ręki (tj. lewej lub prawej) półkuli mózgowej (Haynes i in. 2007; Soon i in. 2008).

Czy zatem naprawdę wolność woli jest tylko złudzeniem?

W świetle badań Libeta na to wygląda, ale… w psychologii od dawna prowadzono badania, których celem była odpowiedź na pytanie, ile czasu bodziec, np. słuchowy, potrzebuje by dotrzeć z naszego ucha do świadomości (Koch, 2008; Poppel, 1989). Okazało się, że ten czas jest różny dla różnych zmysłów i zależy od:

  • tzw. progu niejednoczesności, czyli czasu potrzebnego by dwa bodźce odebrać jako dwa różne, a nie jeden. Próg ten jest najkrótszy dla zmysłu słuchu (tylko kilka milisekund), dla wzroku jest znacznie dłuższy, wynosi ok. 20-30 milisekund.
  • tzw. progu następstwa czasowego, czyli czasu potrzebnego by nasza świadomość zarejestrowała nie tylko fakt, że wystąpiły dwa bodźce, ale zidentyfikowała także kolejność ich wystąpienia. Próg ten wynosi ok. 30-40 milisekund (zarówno dla bodźców słuchowych, wzrokowych i dotykowych).

Kiedy powyższe dane zestawi się z wynikami badań prowadzonych w paradygmacie Libeta, to okazuje się, że:

  • czas zdarzeń zachodzących w świadomości nie pokrywa się z czasem zdarzeń mózgowych, które są odpowiednikami tych pierwszych,
  • czasy te nie są też w stosunku do siebie równoległe, bo nie oddziela je żaden stały interwał.

W tej sytuacji rodzi się pytanie: w jakiej relacji pozostają do siebie te czasy? Więcej informacji oraz wykres można znaleźć na blogu embodied-mind.

Wniosek jaki z niego wypływa, jest jeszcze bardziej szokujący niż wyniki badań Libeta. Otóż okazuje się, że impuls nerwowy poruszający się w czasie mózgowym z przeszłości w przyszłość, w czasie świadomościowym może poruszać się w kierunku odwrotnym, a więc z przyszłości w przeszłość (!) To nie jest przejęzyczenie, ale matematyka! I choć nie potrafimy sobie tego wyobrazić, to ten fakt ma wiele niezwykle ważnych konsekwencji dla naszego obrazu umysłu. Pokazuje też, że świadomość może zarządzać mózgiem, a my mamy wolną wolę!

źródło: strefapsyche.swps.pl