1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Jesteśmy coraz grubsi. Jak zapobiec epidemii otyłości?

Jesteśmy coraz grubsi. Jak zapobiec epidemii otyłości?

fot.123rf
fot.123rf
Zachodnia „plaga” związana z dobrobytem, dotarła także do nas: polskie dzieci jedzą za dużo, zbyt słodko i tłusto, a do tego niewiele się ruszają. Zdaniem ekspertów żywieniowych mogłyby uniknąć nadwagi i problemów zdrowotnych, gdyby tylko zaczynały dzień od porządnego śniadania.

Na początku nie zwracamy uwagi na dodatkowe kilogramy i cieszymy się, że dziecko chętnie je. Problem jednak w tym, że dzieci chętnie jedzą to, co im smakuje, czyli słodycze i wszelkie słodkie potrawy. Gdy są starsze i chodzą do szkoły, stają się stałymi klientami sklepików, pełnych chipsów, pączków i innych cukrowych pokus. Niechętnie ćwiczą na wuefie, a po szkole godzinami siedzą przed komputerem. Po kilku latach takiego postępowania dziecko może mieć nawet do kilkunastu kilogramów nadwagi. Bez dobrze przemyślanego programu odchudzania powrót do prawidłowej wagi jest niemożliwy.

Śniadanie na dobry początek

– Wszystkie badania specjalistyczne dowodzą, że najważniejszą kwestią w odżywianiu dziecka, jest dbanie o zdrowe śniadania. W mojej przychodni, gdzie zajmujemy się otyłością dzieci, pierwsze pytania do rodziców dotyczą właśnie tego posiłku. Odchudzanie zaczynamy od wprowadzenia regularnych śniadań do jadłospisu dziecka – mówi Mirosław Toms, pediatra zajmujący się nadwagą dzieci.

Po pierwsze chodzi o to, żeby w ogóle jeść śniadanie i dzięki niemu dostarczyć organizmowi energii do działania. Choć wydaje się to proste, często jest jedną z trudniejszych rzeczy do wykonania. Najnowsze dane z Instytutu Żywności i Żywienia są alarmujące - aż 30% polskich dzieci pomija najważniejszy posiłek dnia. Najczęściej po prostu przejmują ten nawyk od rodziców, którzy nie przywiązują wagi do tego, co jedzą.

- Odchudzanie dziecka to praca całej rodziny. Rodzice powinni przyjrzeć się swojemu sposobowi odżywiania i jeśli popełniają rażące błędy, wyeliminować je. Dziecku łatwiej będzie znosić trudy diety, kiedy będzie widzieć, że ma wsparcie w rodzinie - mówi Magdalena Kuklik, technolog żywienia Mixit.

Zboża zamiast cukru

Prawidłowo skomponowane śniadanie jest ważne podczas odchudzania z kilku względów.

– Wcześnie zjedzony wartościowy posiłek budzi nasz metabolizm po nocy i przyspiesza jego działanie. Dobra przemiana materii sprawia, że organizm lepiej radzi sobie z przetwarzaniem pokarmów dostarczanych w ciągu dnia – tłumaczy Mirosław Toms.

Kolejna zaleta śniadania, jeśli jest ono pełnowartościowe i zawiera wszystkie niezbędne dla organizmu składniki, to zmniejszenie potrzeby na wysokoenergetyczne posiłki w późniejszych porach dnia. I na koniec - prawidłowo skomponowane śniadanie, które zawiera około 25-30 proc. wszystkich kalorii, które zostaną spożyte w ciągu dnia, zapewni uczucie sytości na kilka godzin i dziecku łatwiej będzie oprzeć się słodkim przekąskom.

– Śniadanie może być słodkie, ale trzeba pamiętać, żeby nie były to bułki z białym, rafinowanym cukrem. Najlepiej, gdy cukru dostarczamy w postaci naturalnych węglowodanów, dlatego idealnym połączeniem są „szybkie” i "wolne" cukry, czyli cukry złożone pochodzące ze zbóż i cukry proste zawarte na przykład w owocach – dodaje Magdalena Kuklik.

Trzeba pamiętać też o dostarczeniu białka - jajek, serów, dobrej jakości wędlin. W połączeniu z warzywami i pełnoziarnistym pieczywem taki posiłek zapewnia wszystko, co niezbędne dla młodego organizmu. Przestrzegając zasady, aby 10-14 proc. energii posiłku pochodziło z białka, 30 proc. z tłuszczu i około 60 proc. z węglowodanów mamy pewność, że nasze dziecko odżywia się w dobry sposób.

Sen i ćwiczenia zapobiegną chorobom

Śniadanie, to tylko początek i jeden z elementów programu odchudzania. Oprócz tego należy zadbać, by dziecko jadło regularnie, wysypiało się i było aktywne fizycznie. Warto też zbadać dziecko - być może nadwaga jest efektem choroby, wtedy właściwych zaleceń żywieniowych może udzielić tylko lekarz.

– Wzrost otyłości u dzieci w Europie Środkowej osiąga dziś poziom epidemii, która obciąża całe społeczeństwa – mówi Mirosław Toms. – Jeśli poszczególne kraje nie podejmą prób wprowadzania zdrowych nawyków żywieniowych dla dzieci, to te gdy dorosną, będą mieć więcej problemów ze zdrowiem niż ich rodzice – dodaje.

A lista chorób spowodowanych otyłością jest długa. Najpoważniejsze z nich, to chociażby: choroby serca, udar niedokrwienny, choroba Alzheimera, czy demencja starcza. Jeśli więc chcemy dla naszych dzieci tego, co najlepsze, zacznijmy od zdrowego śniadania.

Źródło: Mixit, platforma komponowania własnej mieszanki musli

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Tyjemy na potęgę

Dziś, kiedy ciągle zmagamy się z koronawirusem, prawidłowa waga ciała jest szczególnie ważna. (Fot. iStock)
Dziś, kiedy ciągle zmagamy się z koronawirusem, prawidłowa waga ciała jest szczególnie ważna. (Fot. iStock)
Statystyki pokazują wyraźnie: mamy problem. Około 58 procent Polek i 68 procent Polaków ma zbyt wysoką masę ciała. Na otyłość choruje 25 procent z nas. Niestety, od roku zmagamy się z dwiema epidemiami. Pandemia koronawirusa galopuje, epidemia otyłości raczej pełza, ale nieubłaganie w jednym kierunku. Warto o tym pomyśleć. 4 marca obchodzimy Światowy Dzień Otyłości.

 

Tryb życia, jaki większość z nas w pandemii prowadzi, tyciu sprzyja. Mniej mamy zwykłych codziennych aktywności, czasem w ogóle z domu nie wychodzimy. Pracujemy często we własnym fotelu, w pobliżu własnej lodówki, kusi więc sięgnięcie do tej lodówki. Ponieważ czasem nie ma po prostu powodu, żeby wyjść z domu, nie wychodzimy. I są efekty.

Znowu statystyka: spędzamy przed ekranem (czy to komputera, czy telewizora) o półtorej godziny więcej, a na wadze przybywa nam średnio 1,8 kg. Przy czym osoby z nadwagą przytyły 1,98 kg, a otyłe – 3,2 kg.
(badania zostały zrealizowane w ramach kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”).
Jest się czym martwić. Bo otyłość jest chorobą. Chorobą przewlekłą. I niebezpieczną. Może być też matką wielu innych chorób. Między innymi tych najgroźniejszych – nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, miażdżycy, nowotworów.

Współczesna medycyna nie zna wszystkich jej przyczyn. Mówi się cokolwiek wymijająco: choroba o złożonej etiologii. Na pewno rolę grają tu czynniki genetyczne, na pewno wpływ mają zaburzenia hormonalne, ale ogromnie ważny jest tryb życia. I to od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Badania mówią, że otyli rodzice to 70 procent prawdopodobieństwa, że ich dziecko w dorosłości też będzie otyłe.

– Największym wyzwaniem w rozumieniu i leczeniu otyłości jest w moim mniemaniu fakt, że niestety nadal duża część Polaków nie postrzega otyłości jako choroby przewlekłej, co potwierdzają najnowsze wyniki badania opinii zrealizowanego z końcem lutego br. Wynika z nich, że tylko 13% Polaków definiuje otyłość jako chorobę. Dużo pracy przed nami, by edukować, że otyłość nie jest wyborem pacjenta, efektem słabości charakteru czy lenistwa. Niemal codziennie w swojej pracy muszę wyjaśniać pacjentom, że otyłości nie należy odchudzać – otyłość należy leczyć, ponieważ realnie zagraża zdrowiu. Jak podają amerykańskie badania, pacjenci z otyłością potrafią latami mierzyć się z chorobą, zanim ktoś ją u nich zdiagnozuje – mówi prof. Paweł Bogdański, Kierownik Katedry Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Nie znaczy to jednak, że jesteśmy bez szans. Wiele możemy zrobić sami. I to nie drakońskimi dietami odchudzającymi, które ze zdrowiem nie mają wiele wspólnego, a prowadząc odpowiedni tryb życia. Przy czym na równi trzeba traktować różne tego trybu życia składniki. Nie tylko odpowiednie odżywianie, ale odżywianie regularne, ograniczanie żywności wysokoprzetworzonej, cukru (który występuje nie tylko w ciastkach czy czekoladkach, ale i w napojach gazowanych, konserwach czy ketchupie). Dbanie o regularny sen, relaks, aktywność fizyczną. I znowu – ta ostatnia to nie musi być wyczynowe uprawianie sportu. Wystarczą regularne spacery.

Tymczasem na aktywność na świeżym powietrzu poświęcamy w pandemii średnio w tygodniu o 1,2 godziny mniej. I choć trochę dłużej niż wcześniej ćwiczymy w domu, bilans i tak jest niekorzystny.

Tymczasem właśnie dziś, kiedy ciągle zmagamy się z koronawirusem, prawidłowa waga ciała jest szczególnie ważna. Bo – jasno to mówią lekarze – jednym z czynników sprawiających, że przebieg zakażenia COVID-19 może być cięższy, jest otyłość. Ryzyko śmierci jest u kogoś takiego większe. I trudniejsze leczenie.

– Po pierwsze, choroba otyłościowa sprzyja zakażeniu COVID-19.  Po drugie, zakażony pacjent z chorobą otyłościową ma dużo większe ryzyko konieczności hospitalizacji, ale i pobytu na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. Związane jest to m.in. ze zwiększonym oporem dróg oddechowych i małą objętością płuc, zmniejszoną siłą mięśni, a także towarzyszącymi otyłości zaburzeniami układu immunologicznego, nasilonym procesem zapalnym, zwiększoną produkcją w tkance tłuszczowej licznych adipocytokin. Często otyłości towarzyszą również choroby współistniejące, takie jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i wiele innych. Taka sytuacja generuje dodatkowe obciążenia dla pacjenta, zdecydowanie pogarszając jego rokowania – wyjaśnia prof. Paweł Bogdański.

Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek piętnować. Akceptujmy się, kochajmy samych siebie. I właśnie dlatego pomyślmy o zmianach w naszym życiu. Zmianach w zdrowym kierunku.

  1. Zdrowie

Problem otyłości - kilka faktów

Przyczyn otyłości może być wiele. Jednak bez względu na to, czy są to przyczyny hormonalne, psychologiczne, czy dotyczące złych nawyków, otyłość powinno się leczyć. (Fot. iStock)
Przyczyn otyłości może być wiele. Jednak bez względu na to, czy są to przyczyny hormonalne, psychologiczne, czy dotyczące złych nawyków, otyłość powinno się leczyć. (Fot. iStock)
Nie możemy zapominać, że to, jak się ze sobą czujemy, wpływa też na to, ile i co jemy, a także jak wyglądamy. I na odwrót. Coraz częściej, badając przyczyny otyłości, mówi się o jej psychologicznych aspektach.

Paweł Droździak, psycholog i psychoterapeuta, uważa, że otyłość ma olbrzymi związek z płcią i statusem: bogaty mężczyzna tyje, bogata kobieta chudnie, biedny mężczyzna chudnie, a biedna kobieta tyje.

Pierwsze źródło otyłości jest wspólne dla obu płci i wiąże się ze sposobem regulacji emocji w rodzinie pochodzenia – twierdzi Droździak. – Wiele matek okazuje dziecku uczucia poprzez jedzenie. Karmienie jest sposobem uspokajania, okazywania miłości, przepraszania, pocieszania. Jest sposobem na wszystko. Jeśli czuję się samotny, opuszczony – to muszę czymś tę pustkę zapełnić, czyli coś zjeść. No i mamy błędne koło, bo jedzenie ponad miarę prowadzi do otyłości, ta do kompleksów, a kompleksy do frustracji, która jest regulowana przez jedzenie.

Jak zauważa prof. dr hab. n. med. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, także w samym nazewnictwie, np. sformułowaniu „walka z otyłością” czyha psychologiczna pułapka, bowiem walka oznacza krótkotrwałą mobilizację, by uzyskać szybki efekt, podczas gdy leczenie otyłości to powolny proces. – Jeżeli człowiek podchodzi do problemu otyłości jak do walki, to zawsze będzie przegrany. Nawet jeśli schudnie, będzie miał poczucie krzywdy wynikające z faktu rezygnacji z wielu przyjemności. W związku z tym prędzej czy później do nich powróci. Z kolei jeśli nie schudnie, to ma tak silne poczucie porażki, że zaczyna zajadać stres.

Chorobę się leczy

Ci, których dotknęła otyłość, powinni uzbroić się w cierpliwość i podejść do swoich nadprogramowych kilogramów nie tylko jak do problemu natury estetycznej, ale też jak do choroby, z której wyjście zajmie więcej niż kilka miesięcy. Dobrze byłoby też rozważyć, czy otyłość nie jest objawem głębszych problemów – zdrowotnych albo natury psychologicznej. Żeby rezultat był trwały, należy nie tylko zmienić tryb życia,nawyki żywieniowe, ale i sposób myślenia o świecie i o sobie samym. Być pod stałą opieką lekarzy, samemu też troszczyć się o siebie.

Potrzebne są kompleksowe i długoterminowe działania, by zdezorientowany pacjent nie pogubił się w zaleceniach – mówi prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz. Uważa też, że powinna powstać specjalizacja dedykowana otyłości, bo lekarze często rozpoznają u swoich pacjentów cukrzycę czy nadciśnienie, ale o otyłości rozmawiają niechętnie, w obawie, że urażą pacjenta albo zwyczajnie nie wiedzą, jak mu pomóc, bo nie ma, póki co, leku na otyłość, który można przepisać na receptę.

Kilka faktów na temat otyłości

1. Otyłość może prowadzić do innych chorób, takich jak: cukrzyca, nadciśnienie, choroby serca, problemy ortopedyczne, przewlekłe choroby żylne, nowotworowe, zaburzenia ruchu i inne. Dochodzą do tego problemy ginekologiczne, seksualne, położnicze. Choroby, które często określa się schorzeniami towarzyszącymi otyłości, są jej powikłaniami. BMI powyżej 35 świadczy o II stopniu otyłości, a powyżej 40 to otyłość skrajna. Aż 80 proc. chorych ze wskaźnikiem masy ciała powyżej 35 BMI ma liczne powikłania zdrowotne.

2. W Polsce na otyłość choruje blisko 8 mln osób (21% według ostatnich danych CBOS). Wskazanie do leczenia operacyjnego (operacja bariatryczna, czyli polegająca na zmniejszeniu żołądka) ma około 0,5 mln pacjentów (z tzw. otyłością patologiczną).

3. Na otyłość częściej chorują mężczyźni. Jednak to głównie kobiety zgłaszają się do lekarza (70 proc. wszystkich operacji bariatrycznych). Może to być wynikiem tego, że otyłość wśród mężczyzn jest bardziej akceptowana przez społeczeństwo.

  1. Zdrowie

Jaka dieta jest najlepsza dla serca? Sprawdzamy!

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Odpowiedni sposób odżywiania, obok aktywności fizycznej, to jedna z najlepszych metod profilaktyki chorób układu sercowo-naczyniowego. Dowiedz się, jakich produktów spożywczych nie powinno zabraknąć w twojej diecie, a jakich należy bezwzględnie unikać.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nawet 3,9 mln ludzi na całym świecie umiera z powodu chorób serca oraz nadciśnienia. Jednocześnie podkreśla się, że nawet 80% tych zgonów można uniknąć[1].

Co szkodzi sercu?

Choroby serca (np. choroba wieńcowa, zawał serca) rozwijają się u osób szczególnie narażonych. Do czynników ryzyka zalicza się m.in.:

  • płeć męską
  • zaawansowany wiek
  • rodzinne obciążenie chorobami serca
  • nadciśnienie tętnicze
  • wysoki poziom cholesterolu
  • nadmierne spożycie alkoholu
  • niska aktywność fizyczna
  • nadwaga
  • palenie papierosów[2].

Szczególne znaczenie odgrywa prowadzony styl życia, który – jeśli zostanie poddany przemianie – może zmniejszyć ryzyko chorób serca.

Dieta na serce – jak ją komponować?

Osiągnięcie optymalnej masy ciała, zachowanie prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi, utrzymanie odpowiedniego ciśnienia tętniczego – oto, do czego należy dążyć w kontekście prewencji chorób serca. Kluczowym elementem jest właściwie skomponowana dieta na serce, która powinna uwzględniać i wykluczać niektóre grupy produktów spożywczych.

  • Włącz produkty zbożowe

Produkty zbożowe, np. ziarna, nasiona, kasze, otręby, brązowy ryż stanowią wartościowe źródło potasu i magnezu. Są to pierwiastki, które wpływają korzystnie na serce, wspierając jego prawidłowe funkcjonowanie.

Dieta uboga w potas może doprowadzić do hipokalemii, która – niezależnie od przyczyny – zwiększa ryzyko wystąpienia arytmii serca[3]. Ponadto badania naukowe potwierdzają, że optymalne spożycie magnezu zmniejsza ryzyko rozwoju zespołu metabolicznego, choroby niedokrwiennej serca, choroby wieńcowej czy nadciśnienia[4].

  • Ogranicz spożycie soli

Nadmierna ilość soli w diecie przyczynia się do rozwoju nadciśnienia[5]. Tymczasem Polacy spożywają jej nawet dwukrotnie więcej niż wynika to z zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)[6].

Aby zatem zmniejszyć ryzyko wystąpienia podwyższonego ciśnienia krwi, należy ograniczyć jej spożycie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę nie tylko sól dodawaną do potraw, ale obecną w wielu produktach spożywczych (np. serach żółtych, fast foodach, kiszonkach, gotowych wyrobach wędliniarskich).

  • Zwiększ spożycie warzyw

Chociaż warzywa stanowią podstawowy element diety, ich spożycie powinny zwiększyć osoby zagrożone chorobami serca. Badania epidemiologiczne pokazują, że warzywa w diecie przyczyniają się do ograniczenia ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Szczególne znaczenie mają m.in. ziemniaki, pomidory, cebula, brokuły, szpinak, szparagi, sałata[7].

  • Ogranicz tłuszcze nasycone

Tłuszcze nasycone spożywane w nadmiernej ilości mogą zwiększać prawdopodobieństwo rozwoju chorób serca. Istnieją dowody na to, że ich zastąpienie nierafinowanymi węglowodanami czy białkiem (szczególnie pochodzenia roślinnego) może obniżyć ryzyko chorób serca[8].

Źródłem tłuszczów nasyconych są m.in. masło, sery żółte, mleko i przetwory mleczne, makarony, olej kokosowy, orzechy.

  • Wyeliminuj tłuszcze trans

Spożycie tłuszczów trans przyczynia się do wzrostu stężenia cholesterolu LDL[9]. Należy dążyć do obniżenia tej frakcji, ponieważ nawet 61% osób powyżej 40. roku życia zmaga się ze zwiększonym jego poziomem.

Postaraj się wyeliminować wszystkie produkty zawierające tłuszcze trans. Informacji o nich nie znajdziesz w tabeli wartości odżywczych (producenci nie mają możliwości umieszczania tam takich danych), ale w szczegółowym składzie dostępnym na etykiecie. Tłuszcze trans kryją się pod częściowo utwardzonymi lub uwodornionymi tłuszczami roślinnymi.

  • Zwiększ spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe wpływają korzystnie na pracę serca. Dowody naukowe wskazują, że związek między większym spożyciem nienasyconych kwasów tłuszczowych a mniejszym ryzykiem rozwoju choroby wieńcowej[10]. Szczególną rolę odgrywają kwasy omega-3 (głównie ALA), które wspierają utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi.

  • Sięgnij po żywność funkcjonalną wzbogaconą sterolami roślinnymi

W trosce o zdrowe serce, warto uzupełnić codzienną dietę żywnością funkcjonalną wzbogaconą sterolami roślinnymi. Udowodniono, że fitosterole zmniejszają poziom cholesterolu we krwi – efekt obniżenia stężenia cholesterolu o 7-10% uzyskuje się w ciągu 2-3 tygodni przy spożyciu 1,5-2,4 g steroli roślinnych dziennie przy prowadzeniu zdrowego trybu życia i właściwie zbilansowanej diecie[11].

Dieta śródziemnomorska – dieta na serce?

Jeśli interesuje cię dieta na serce, zwróć uwagę na śródziemnomorski styl odżywiania się. Badania naukowe potwierdzają, że dieta śródziemnomorska wzbogacona orzechami i oliwą z oliwek przyczynia się do redukcji ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych[12].

Istotą takiego planu odżywiania są:

  • tłuste ryby
  • produkty zbożowe
  • owoce
  • warzywa
  • oliwa z oliwek do przyrządzania posiłków.

Należy przy tym ograniczyć spożycie jogurtów oraz pełnotłustych serów.

To, w jakiej kondycji będzie twoje serce, zależy w dużej mierze od ciebie. Musisz więc z jeszcze większą świadomością komponować posiłki – tak, aby dieta była korzystna dla całego układu sercowo-naczyniowego.

[1] https://www.who.int/dietphysicalactivity/media/en/gsfs_general.pdf

[2] Czynniki ryzyka chorób układu krążenia, Radosław Szczęch, Krzysztof Narkiewicz, Choroby Serca i Naczyń 2008, tom 5, nr 1, 55–56

[3] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6237811/

[4] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5852744/

[5] https://pulsmedycyny.pl/produkty-na-cenzurowanym-czyli-co-podnosi-cisnienie-896484

[6] http://www.izz.waw.pl/strona-gowna/3-aktualnoci/aktualnoci/537-polacy-spozywaja-za-duzo-soli

[7] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5579650/

[8] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5492032/

[9] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17045072/

[10] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5475232/

[11] https://www.efsa.europa.eu/en/press/news/blood-cholesterol-reduction-health-claims-phytosterols-can

[12] https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa1200303

  1. Zdrowie

Dieta Pięciu Przemian

Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad. (fot. iStock)
Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad. (fot. iStock)
Lato to Przemiana Ognia i gorzki smak – jak w lekko przypalonych potrawach. Odżywiając się zgodnie z filozofią Pięciu Przemian, odczujesz harmonię ze sobą i ze światem. Będziesz mieć więcej energii, staniesz się bardziej pogodna i uzyskasz optymalną wagę i masę ciała.

Chińczycy od wieków dostrzegali związek człowieka z przyrodą. Żyjemy zgodnie z jej rytmami, zasadami. Podlegamy zmianom, podobnie jak sama natura – od narodzin aż do kresu przemijania. Zasada Pięciu Przemian obowiązuje na każdym poziomie – galaktyk i bakterii, w ciele i w psychice, w najbliższym parku, w Paryżu i w Koluszkach. Gdy zastosujemy także dietę Pięciu Przemian – zyska na tym nasze samopoczucie i zdrowie.

Nie jest to krótkotrwała dieta, a sposób żywienia, sprawdzony przez tysiąclecia, który pozwala na zachowanie zdrowia i równowagi psychofizycznej przez długie lata. Z początku reguły Pięciu Przemian mogą wydać się zbyt skomplikowane, bo trzeba wniknąć w zasady funkcjonowania natury. I szanując jej prawa, korzystać z dobrodziejstw. Też poprzez obserwację siebie, bo przecież i my reprezentujemy naturę i jej prawa – w naszych organizmach nieustannie odbywają się przemiany zgodne z zegarem i rytmem biologicznym, strukturą i funkcjonowaniem narządów, wrodzonymi lub nabytymi skłonnościami, wpływem otoczenia i warunkami, w jakich żyjemy… Wiedza ta pozwala, by poprzez odpowiednio dobrane składniki diety zapobiegać chorobom, a w razie zachorowań leczyć konkretne schorzenie jedzeniem.

Filozofia Pięciu Przemian

Obraz świata według filozofii chińskiej i ajurwerdyjskiej przedstawia się w pięciu elementach i ich nieustających przemianach. Odwieczny cykl zmian w naturze symbolizuje uniwersalne prawa przyrody, w każdym zakątku świata i w każdym zakątku naszego ducha i ciała. Rządzi porami roku, wpływa na jakość naszego pokarmu.

Jest pięć elementów stanowiących podstawę świata materialnego: Drzewo, Ogień, Ziemia, Metal i Woda. Każdemu z nich przypisane są analogicznie: jedna spośród pięciu pór roku (wiosna, lato, przełom pór, jesień i zima), jeden spośród pięciu kierunków świata (wschód, południe, środek, zachód i północ), jeden spośród pięciu smaków (kwaśny, gorzki, słodki, ostry i słony), zapach, klimat, faza rozwoju, narząd zmysłu, dźwięk, kolor itd. Niedobór lub nadmiar któregoś z żywiołów oddziałuje na ludzki organizm – zdrowie i samopoczucie. Należy dążyć do tego, by wszystkie elementy były ze sobą w równowadze i żebyśmy umieli rozpoznać, co nam służy i czego nam najbardziej potrzeba, uwzględniając własną konstrukcję psychofizyczną, budowę ciała, pory roku czy etap życia, na którym się znajdujemy. Przy tym należy pamiętać, że świat podlega nieustającym przemianom i my sami też wciąż się zmieniamy.

Prawo Pięciu Elementów rozpisano w odpowiedniej kolejności na okręgu koła: Drzewo, Ogień, Ziemia, Metal i Woda. – Ta kolejność nie jest przypadkowa – twierdzi Wanda Karpińska, farmaceutka i naturoterapeutka – Oznacza uporządkowane zależności między poszczególnymi elementami. Energia krąży w organizmie od momentu urodzenia aż do śmierci, przechodząc w ruchu kołowym, zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, przez wszystkie pięć elementów. To tzw. obieg karmiący, obieg odżywczy, ponieważ narząd poprzedzający karmi narząd następujący po nim, zasila go energią.

Co to oznacza? To, że gdy mamy np. kłopoty z sercem, to trzeba wzmocnić też wątrobę i nerki (Drewno zasila Ogień), a astmę lub zapalenie płuc leczymy, pobudzając do pracy śledzionę. Jak je wzmacniać? Poprzez odpowiednią dietę Pięciu Przemian, dobierając przyprawy i zioła zgodnie z zasadami.

Zgodnie z cyklem

Ale czymże są owe przemiany? Odwiecznym cyklem życia i umierania. Wiosna to Przemiana Drzewa (narodziny i wzrost – smak kwaśny, jak smak młodych pędów roślin). Lato – Przemiana Ognia (szczyt rozwoju – smak gorzki, jak w lekko przypalonych potrawach). Późne Lato – Przemiana Ziemi (dojrzałość – smak słodki, jak dojrzałych owoców). Jesień – Przemiana Metalu (suszenie, więdnięcie – smak ostry, jak suszonych ziół). Zima – Przemiana Wody (odpoczynek i zbieranie sił do powtórnych narodzin i przemian, by odtworzyć kolejny cykl – smak słony, jak wodorosty i owoce morza).

Zabierając się do gotowania, trzeba przestrzegać powyższego porządku i dobierać składniki z nim zgodne, czyli po kolei: smak kwaśny – smak gorzki – smak słodki – smak ostry – smak słony – znowu smak kwaśny itd. Jeśli pomylimy kolejność, musimy dodawać tak, by powtórzyć cykl i dojść do pożądanego porządku.

Spróbujmy to uprościć i zastosować w swojej kuchni na przykładzie konkretnego dania. Co powiesz na ryż z jabłkami? Najpierw rozgrzej garnek i już jesteś w Przemianie Ognia. Dodaj sok jabłkowy, pokrojone jabłka oraz cynamon (Przemiana Ziemi). Teraz kardamon i utarty imbir (Przemiana Metalu). Następnie odrobinę soli (Przemiana Wody), utartą skórkę cytryny (Przemiana Drzewa), trochę kakao (Ogień), syrop klonowy (Ziemia), dołóż ugotowany ryż (Metal) i nieco masła (Ziemia). Całość podgrzej i posyp orzechami włoskimi (przepis pochodzi z książki „Gotowanie według Pięciu Przemian. 184 przepisy dla wzmocnienia duszy i ciała”, Barbary Temelie i Beatrice Trebuth).

Równowaga w diecie Pięciu Przemian

Gdy przygotowujesz potrawy zgodnie z powyższymi zasadami, naśladujesz odwieczny rytm natury Pięciu Przemian w przyrodzie. Jesteś z nią w harmonii i zgodzie. Odbiegając od praw natury, lekceważąc je lub ingerując w nie (np. poprzez spożywanie żywności modyfikowanej genetycznie czy konserwowanej chemicznie), doprowadzasz swój organizm do rozstroju i chorób. Wykorzystując starożytną, sprawdzoną przez wieki wiedzę (pomocna będzie tabela Pięciu Przemian), możesz za pomocą jedzenia (właściwości i koloru produktu oraz pory roku, w której wzrasta) wpływać na organizm – np. biała rzodkiew wzmacnia płuca (Metal), pomarańczowa marchew leczy śledzionę, a czarna fasola – nerki.

W odżywianiu się zgodnie z cyklem Pięciu Przemian ważne jest także to, czy jesteśmy bardziej Yin, czy bardziej Yang. Oba te elementy powinny być w równowadze, zatem osoby, u których przeważa Yin (blade, z niskim poziomem energii, szybko marznące, ospałe), powinny jeść potrawy rozgrzewające, energetyczne, np. czosnek, cebulę, czarną fasolę, i używać przypraw, które rozgrzewają – pieprzu, cynamonu, majeranku itd. Z kolei osoby Yang (stale jest im gorąco, mają zaróżowioną cerę, są głośne, wybuchowe) dla równowagi powinny spożywać produkty ochładzające – owoce, warzywa, soki, zieloną herbatę, miętę itd.

W naszym klimacie, w którym przeważają dni chłodne i pochmurne (poza okresem letnim), powinniśmy zjadać więcej potraw rozgrzewających. Oczywiście, uwzględniając przy tym także naszą różnorodność – typ konstytucji (zimna, gorąca, wilgotna, sucha), posiadaną grupę krwi, nietolerancje pokarmowe, alergie czy inne dolegliwości ze strony układu pokarmowego.

Jedną z takich potraw jest np. dobrze nam znany rosół – kto by pomyślał, że jest jak najbardziej zgodny z filozofią Pięciu Przemian!

Zasady diety Pięciu Przemian

Kuchnia według Pięciu Przemian wymaga pasji i czasu, ale nie dajmy się zwariować – to, co pomaga zachować zdrową sylwetkę i dobre zdrowie, daje się sprowadzić do kilku zasad:

  1. Żywność powinna być jak najmniej przetworzona – unikaj produktów mrożonych, zawierających konserwanty, odgrzewanych w mikrofalówce, modyfikowanych genetyczne – sprawdzaj pochodzenie składników, szukaj tych z certyfikatami ekologicznymi.
  2. Sięgaj po to, co bliskie natury.
  3. Używaj przypraw w określonej kolejności i w odstępach czasowych – Iwona Kozak, nauczycielka ajurwedyjskiego stylu życia, radzi: najpierw zawsze przyprawy twarde, np. gorczyca, potem sól, następnie ziarna (np. kminu), potem przyprawy zmielone (np. kurkuma), dalej suche (np. bazylia), a na końcu świeże. Każdą z tych przypraw zagrzej tak długo w oleju, aby uwolniła aromat (ok. 30–60 sekund), a potem dodawaj następną, czekaj, aż poczujesz aromat, i następną....
  4. Sprawdzaj, co ci służy, a co nie, i jedz to, po czym dobrze się czujesz.

Odżywiając się zgodnie z filozofią Pięciu Przemian, odczujesz harmonię ze sobą i ze światem. Będziesz mieć więcej energii, staniesz się bardziej pogodna i uzyskasz optymalną wagę i masę ciała.

  1. Zdrowie

Borelioza – co warto wiedzieć?

W trakcie wędrówek po lesie lub łące stosuj środki odstraszające. Wtedy twój zapach przestanie być dla kleszcza zapachem posiłku. Zakładaj też odzież z długimi rękawami i nogawkami. (Fot. iStock)
W trakcie wędrówek po lesie lub łące stosuj środki odstraszające. Wtedy twój zapach przestanie być dla kleszcza zapachem posiłku. Zakładaj też odzież z długimi rękawami i nogawkami. (Fot. iStock)
Nie dość, że złapać ją łatwo, to jeszcze potrafi dawać mylące objawy. Bywa, że podszywa się pod zapalenie stawów, splotu barkowego albo korzonków. Jak przeciwdziałać tej podstępnej chorobie?

FAKT 1: Kleszcza trzeba wyjąć jak najszybciej

Ryzyko przeniesienia infekcji jest istotne dopiero wtedy, kiedy kleszcz przebywa w skórze dłużej niż 24 godziny. Jeśli więc jesteśmy daleko od cywilizacji, wyjmijmy go sami, nawet jeżeli zostawimy w skórze kawałek aparatu gębowego kleszcza – ta resztka jest mniej groźna niż ewentualna infekcja, a organizm sam się jej pozbędzie.

FAKT 2: Boreliozę można złapać prawie przez cały rok

Kiedyś przynajmniej zimą mieliśmy spokój: kleszcze nie żerują, kiedy panuje mróz. Ale ocieplenie klimatu (gdy nawet zimą utrzymują się temperatury na plusie) pozbawiło nas okresu ochronnego. Wystarczy, że na termometrze słupek rtęci pokaże 3–4 stopnie Celsjusza przez 3–4 dni, a kleszczowi zacznie burczeć w brzuchu. Poza tym jeszcze 10 lat temu kleszcze miały swoje „rewiry”: głównie tereny Warmii i Mazur oraz województwo podlaskie. Dziś zamieszkują całą Polskę południową, południowo-wschodnią i wschodnią – od Wrocławia, przez Rzeszów, po Olsztyn. Nawet nad morzem można już złapać tego pasażera na gapę. Bo kleszcze wędrują. Niekoniecznie na własnych nogach, raczej na myszach, sarnach, ptakach, psach i kotach. – Liczba zachorowań z roku na rok rośnie – mówi epidemiolog Agnieszka Motyl. – Wzrasta też populacja zakażonych kleszczy. Kiedyś było ich kilka procent, dziś ok. 20 proc.

FAKT 3: Borrelia nie ostrzega

Najbardziej charakterystycznym objawem zakażenia krętkiem Borrelia jest tzw. rumień wędrujący, pojawiający się w miejscu ukąszenia. Ma przynajmniej 5 cm średnicy i centralne przejaśnienie. Jego kształt, wielkość i miejsce występowania mogą się zmieniać. – Taki rumień nie wymaga już żadnych dodatkowych badań – jest niezbitym dowodem, że mamy boreliozę – mówi Agnieszka Motyl. Tyle tylko, że rumień nie pojawia się u prawie jednej trzeciej chorych, u których infekcja zaczyna się rozwijać. Co gorsza, pierwsze ogólne objawy boreliozy łatwo pomylić z letnią grypą: mamy dreszcze, łamie nas w kościach, boli głowa i mięśnie, czujemy się zmęczeni, możemy mieć gorączkę. Objawy zwykle mijają same, a my utwierdzamy się w przekonaniu, że to zwykła wirusówka. To jednak złudne bezpieczeństwo. – Infekcja boreliozowa może wprawdzie ulec eliminacji przez układ odpornościowy i w ponad połowie przypadków tak właśnie się dzieje – wyjaśnia Agnieszka Motyl. – Ale może też po jakimś czasie rozwinąć się do postaci kostno-stawowej, kardiologicznej czy neurologicznej i spowodować naprawdę poważne problemy.

FAKT 4: Borelioza oszukuje układ odpornościowy

Bakterie Borrelia burgdorferi wypracowały unikalne mechanizmy interakcji z organizmem, w wyniku których mogą być dla układu odpornościowego niewidzialne. – Żywe bakterie potrafią też przebywać w takich zakątkach organizmu, w których są dla odporności nieosiągalne, np. w stawach czy w ośrodkowym układzie nerwowym – wyjaśnia Agnieszka Motyl. To ma dwa skutki: po pierwsze organizm nie walczy skutecznie z infekcją, po drugie może wytwarzać przeciwciała w miejscach trudno dostępnych do diagnostyki, np. w płynie mózgowo-rdzeniowym. To nas prowadzi do kolejnego punktu:

FAKT 5: Diagnoza bywa trudna

Jest wprawdzie wiele testów, które mogą wykrywać boreliozę, ale mają wady: jedne dają dużo wyników fałszywie dodatnich, inne z kolei wyniki fałszywie ujemne. Dodatni wynik badania też nie daje pewności, bo możemy mieć przeciwciała po poprzednich infekcjach, które organizm pokonał. Jak medycyna stara się z tego wybrnąć? Chorym wykonuje się serię testów, z których jedne mają wysoką czułość, inne wysoką swoistość – a potem wyniki się koreluje oraz nakłada na objawy, których inne tło trzeba najpierw wykluczyć. Wciąż jednak zdiagnozowanie boreliozy jest rodzajem karkołomnej sztuki, ponieważ żaden z dostępnych testów nie może być traktowany jako odrębne badanie. Dopiero połączone wysiłki kilku można interpretować i tylko razem z objawami.

FAKT 6: Borelioza wymaga długiego leczenia

Nietypowe początki i samowygasające objawy to strzał w stopę, bo im prędzej nabierzemy podejrzeń i im prędzej zaczniemy się leczyć, tym większe są nasze szanse. – Jeśli leczenie zostanie podjęte w ciągu czterech tygodni od wystąpienia objawów, szanse na zwycięstwo z chorobą wynoszą co najmniej 90 proc. – wyjaśnia Agnieszka Motyl. – Im dalej, tym gorzej. Pierwsze objawy boreliozy można leczyć ambulatoryjnie (chory zostaje w domu, przychodzi tylko na kontrole); wystarczy też 14–28-dniowa terapia antybiotykami. Postać neurologiczną i późniejsze etapy choroby leczy się już w szpitalu, ponieważ wymaga to podawania antybiotyków dożylnie.

FAKT 7: Wyleczona dalej dokucza

Jeśli wywołany boreliozą proces zapalny długo się toczył, mógł spowodować trwałe uszkodzenia, np. w układzie stawowym czy nerwowym. W takiej sytuacji, choć bakteria została wyeliminowana, dolegliwości nie mijają. Dlaczego? Ponieważ choroba np. zdążyła już zniszczyć tkankę zaatakowanego stawu. Ale nawet jeśli stawy nie zostały zniszczone, objawy ustępują powoli: stopniowo słabną przez trzy miesiące po terapii. – U części chorych występuje tzw. zespół poboreliozowy, czyli zestaw objawów, takich jak bóle głowy, mięśni, przewlekłe zmęczenie, zaburzenia snu i koncentracji, uwagi i pamięci – tłumaczy Agnieszka Motyl. – I choć borelioza jest obiektywnie wyleczona, chorzy zmagają się z tym zespołem jeszcze przez wiele miesięcy, a nawet lat.

Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Wiele osób w takiej sytuacji domaga się przedłużenia terapii lub wielokrotnego powtarzania leczenia. Trudno się dziwić: walczą o zdrowie. Tyle tylko, że takie postępowanie nie przynosi poprawy, a antybiotykoterapia sama w sobie nie jest pozbawiona efektów ubocznych. Dlatego najlepiej jest po prostu kleszcza nie złapać.

Ekspert: Agnieszka Motyl, lek. med., specjalista epidemiolog, Medicover.

Unikniesz ukąszenia, jeśli:

  • W trakcie wędrówek po lesie lub łące zastosujesz repelenty (środki odstraszające). Wtedy twój zapach przestanie być dla kleszcza zapachem posiłku.
  • Będziesz zakładać bluzkę z długimi rękawami (najlepiej z zapinanymi mankietami) i spodnie z długimi nogawkami, (które w dodatku najlepiej jest włożyć w skarpety).
  • Po powrocie do domu weźmiesz prysznic. Kleszcz, zanim się wpije, przez jakiś czas wędruje, szukając najlepszego miejsca. Strumień wody łatwo go spłucze. Przy okazji dokładnie obejrzyj ciało.
  • Jeśli kleszcz jednak się wpije, usuń go jak najszybciej, specjalną pęsetą czy plastikową kartą. Ważne, by chwycić go tuż przy aparacie gębowym, bez naciskania odwłoka. Rankę zdezynfekuj i obserwuj miejsce ukąszenia.
  • Małe, miejscowe zaczerwienienie to zwykły stan zapalny po ugryzieniu, nie jest niepokojące. Dopiero duże (powyżej 5 cm) jest. Może się pojawić od 6 do 60 dni po usunięciu kleszcza!