1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Stres związany ze zwolnieniem z pracy wykorzystaj w wartościowy sposób

Stres związany ze zwolnieniem z pracy wykorzystaj w wartościowy sposób

Zwolnienie z pracy wiąże się zwykle z ogromnym stresem, który na dłuższą metę wyniszcza nasz organizm. (fot. iStock)
Zwolnienie z pracy wiąże się zwykle z ogromnym stresem, który na dłuższą metę wyniszcza nasz organizm. (fot. iStock)
Myśleć pozytywnie w sytuacji, gdy z powodu pandemii coraz więcej osób traci pracę? Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Jednak warto podjąć wysiłek, choćby ze względu na nasze zdrowie.

Stres wynikający ze zwolnienia z pracy należy do tak zwanego stresu przewlekłego. Taki stres działa przez długi czas, a konsekwencją jego działania mogą być choroby psychosomatyczne i zaburzenia psychiczne. Każda negatywna myśl, która w tym czasie przychodzi nam do głowy, przez organizm odbierana jest jako stres i wzbudza kaskadę hormonów stresowych (adrenalina, noradrenalina, kortyzol), które z kolei wykonują swoje zadania, zgodnie z ich przeznaczeniem. Adrenalina między innymi podnosi ciśnienie krwi, powoduje przyspieszenie czynności serca, czasami może przyczyniać się do wystąpienia zaburzeń rytmu serca. Noradrenalina ma podobne do adrenaliny działanie na nasz organizm, tylko znacznie silniejsze. Kortyzol powoduje podniesienie poziomu glukozy, którą potrafi wyprodukować z kwasu pirogronowego i dwutlenku węgla czy z aminokwasów. Jednorazowo to nic złego, ale jeśli ten proces trwa długo, to może przyczynić się do rozwoju cukrzycy.

Po co mówić tyle o negatywnych aspektach stresu przewlekłego, który jest wynikiem utraty pracy?

Mówimy o tym dlatego, że to najlepsza metoda radzenia sobie ze stresem po utracie pracy – świadomość, co ja sobie robię złego kiedy negatywnie myślę o mojej obecnej sytuacji. Jedna przykra myśl włącza całą kaskadę hormonów stresowych, której my nie możemy zatrzymać. Najbardziej skuteczna metoda - to tak działać, aby nie wzbudzać jej w ogóle.

Jak to zrobić?

Pierwsza zasada – przestać myśleć negatywnie.

Druga zasada – podnieść ręce do góry i krzyknąć z radością – Jak świetnie, że straciłem pracę! Czekają na mnie teraz nowe możliwości!

Wydaje się absurdalne? Jednak wówczas w naszym organizmie nie włącza się reakcja stresowa. Włącza się natomiast kreatywność. Nasz mózg zaczyna pracować dla nas. Przychodzą nam do głowy nowe pomysły, pojawiają się rozwiązania, których wcześniej nie widzieliśmy.

Dlaczego tak się dzieje? Bo jak udowadniają badania – jeśli poziom stresu rośnie, to poziom inteligencji spada. Dlatego tak ważne jest, aby nasz mózg był w fazie bez stresu.

Trzecia zasada – proponowana przez Profesora Martina Seligmana, twórcę psychologii pozytywnej – to uświadomienie sobie, jakie mam przekonanie o sobie w sytuacji utraty pracy. W większości uważamy, że jesteśmy beznadziejni, co często słyszę od moich pacjentów. Co wtedy zrobić? Można w to uwierzyć i nic dobrego się wtedy nie wydarzy lub możemy zakwestionować to błędne przekonanie.

Jak to zrobić? Trzeba sobie przypomnieć jakie mieliśmy w przeszłości sukcesy. Nie muszą to być oczywiście wielkie rzeczy typu wygranie w Lotto miliona złotych. To mogą być drobiazgi, które my za sukcesy uznajemy. Na przykład: chodząc do szkoły zdałem do następnej klasy, choć z matematyki wcale nie było łatwo, ukończyłem szkołę podstawową z wyróżnieniem, dostałem się na studia itd. Trzeba znaleźć bardzo dużo mniejszych i większych powodów do dumy. Ta długa lista naszych osiągnięć spowoduje, że poczujemy się lepiej. Dostaniemy dawkę dodatkowej energii, której wcześniej nie było. Wówczas nie zgodzimy się mentalnie ze stwierdzeniem, że jestem beznadziejny, bo mamy wiele dowodów na to, że tak nie jest. Poczujemy dodatkową siłę do działania. Skąd weźmie się ta siła? Poprzez zapisywanie naszych sukcesów w naszym mózgu zacznie wydzielać się dopamina – neurotransmiter w mózgu, który między innymi odpowiedzialny jest za wywoływanie motywacji do działania. Zwiększona ilość dopaminy w momencie utraty pracy jest dla nas niezbędna. Wtedy nasz mózg staje się kreatywny. Znajduje nowe rozwiązania. Szuka dla nas nowych możliwości.

To, co słyszę od moich pacjentów, to że w większości przypadków, w ocenie z perspektywy czasu dobrze się stało, że stracili pracę. Nowa praca daje im nowe możliwości i zwykle są bardzo zadowoleni. Niejednokrotnie cieszą się, mówiąc, że to dobrze, że stracili wtedy pracę, bo nigdy by sami nie odeszli, a teraz jest o wiele lepiej niż dotychczas.

Dobrze się dzieje, że czasami ktoś podejmuje za nas trudne decyzje, których my z obawy przed zmianą, nie podjęlibyśmy nigdy.

Elżbieta Bonder, lekarz chorób wewnętrznych, specjalizująca się w leczeniu chorób wynikających z działania przewlekłego stresu i ucząca pacjentów aktywnej profilaktyki powstawania chorób psychosomatycznych, autorka programu Stop Stres.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Jak dbać o nerki i płuca?

Ilustracja: iStock
Ilustracja: iStock
Nerki lubią ciepło, a płuca dobre otoczenie. Co to dokładnie oznacza – wyjaśnia Alicja Kowalska-Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

Nerki lubią ciepło

Szczególnie chrońmy dolną część pleców, bo właśnie tam znajduje się centrum naszej witalności. Najczęściej jednak zimno doprowadzamy do organizmu sami – jemy za dużo oziębiających i wprowadzających wilgoć produktów. Zatem starajmy się jeść regularnie, w spokoju, najlepiej trzy ciepłe posiłki dziennie. Urozmaicone, bo jednorodne diety i głodówki nie sprzyjają nerkom. Bardzo wskazane są długo gotowane zupy. Nerkom przypisany jest smak słony, zatem z soli nie rezygnujmy, ale pamiętajmy, że w nadmiarze oziębia.

Dieta dla nerek: mięso z kurczaka, wołowina, jagnięcina, baranina, dziczyzna; jęczmień, kukurydza, orkisz, owies, słodki ryż – najlepiej prażone, przyrządzane bez tłuszczu; cebula, dynia, fasola, groch, kapusty wszelkiego rodzaju, kasztany jadalne, por, soczewica, ziemniaki; z przypraw cynamon, owoce jałowca, kminek, koper, kolendra, oregano, wanilia; ostre przyprawy, takie jak czosnek (w niewielkich ilościach), goździki, imbir, pieprz, rozmaryn i tymianek (suszone); świeże przyprawy – pietruszka, szczypiorek, tymianek, szałwia; z ryb i owoców morza: okoń, pstrąg i kraby; niewielkie ilości sera owczego i koziego; suszone owoce – morele, rodzynki, orzechy włoskie, nasiona słonecznika, herbata z anyżu, imbiru, lukrecji; niewielka ilość czerwonego wina.

Czego unikać? Wszystkiego z zamrażarki; surowych oziębiających warzyw i owoców, takich jak ogórki, pomidory, sałaty, owoce cytrusowe; mleka i kwaśnych przetworów mlecznych, wprowadzających także niepotrzebną wilgoć do naszego organizmu; mocno solonych potraw i wędlin; alg; cukru; ostrych i gorących przypraw – pieprzu cayenne, chili, suszonego imbiru, pimentu, tabasco; energetycznie zimnych napojów, takich jak czarna i zielona herbata, woda mineralna, herbata miętowa.

Wybrane zioła wzmacniające Yang nerek: kłącze tataraku, ziele i ziarno owsa, kora cynamonowca cejlońskiego, ziele dziurawca, owoc jałowca, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, nasiona kozieradki pospolitej, kłącze imbiru.

Płuca w dobrym otoczeniu

Gdy nasze Qi płuc jest osłabione, musimy zadbać o czystość. A gdy brakuje im energii Yang – o nawilżanie powietrza pomieszczeń, w których przebywamy. Rozpoznamy to po suchej skórze, wysuszonych śluzówkach, suchym kaszlu. Mogą nam w tym pomóc akwaria, rośliny, nawilżacze powietrza i inhalacje wodne, mokry ręcznik na kaloryferach. Przy alergiach zakłócających oddech pomocne są ćwiczenia oddechowe. Świadomy i pełny oddech wzmacnia nasze płuca, rozprowadza energię Qi po całym ciele. Odpręża, łagodząc tym samym napięcia, redukuje bóle. Należy też pamiętać, że płucom szkodzi długie siedzenie w pochylonej pozycji przy biurku – Qi oddechu może być w ten sposób zakłócone.

Dieta dla płuc: regularne, ciepłe posiłki; kukurydza, orkisz, owies, ryż; mięso z kurczaka, indyka i wołowina; karp, okoń, pstrąg; dynia, cebula (bardzo dobrze robi sok z cebuli); chrzan, czosnek, groch, imbir, wszystkie rodzaje kapusty, marchew, por, soczewica, ziemniaki; świeże zioła; cynamon, goździki, jałowiec, kminek, kolendra, kurkuma, gałka muszkatołowa, oregano, szafran, tymianek, rozmaryn, wanilia; migdały, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, nasiona słonecznika, sezam; czereśnie, słodkie jabłka, winogrona; nieduże ilości alkoholu do gotowania; herbata z lukrecji, anyżu, kminku. Do płuc przynależy smak ostry, który w niewielkich ilościach działa korzystnie, w zbyt dużych – uszkadza energię płuc i jelita grubego.

Czego unikać? Zimnych energetycznie owoców cytrusowych, kiwi; także pomidorów, ogórków, sałat; produkujących śluz bananów, lodów i mrożonek; wszystkiego, co ma powiązania z cukrem; białej mąki; produktów mlecznych z wyjątkiem wzmacniającego płuca masła; produktów z soi; wieprzowiny; miętowej i zielonej herbaty, wody mineralnej.

Wybrane zioła wzmacniające Qi i Yang płuc: korzeń arcydzięgla, bylica estragonu, kłącze ostryżu długiego, ziele skrzypu, korzeń lukrecji, liść bluszczu, korzeń omanu wielkiego, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, liść podbiału, kłącze imbiru, kwiat dziewanny.

Alicja Kowalska Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Ukończyła Instytut für Phytotherapie oraz Heilpraktikerschule w Berlinie, gdzie zdobyła kompleksową wiedzę m.in. na temat ziołolecznictwa, diagnozy z tęczówki oka i homeopatii. Mieszka w Berlinie, prowadzi prywatną praktykę.

  1. Zdrowie

Oczyszczanie? Naturalnie!

Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Wiosną wszyscy chcemy się oczyszczać. Detoksykować. Rozważamy głodówki, niekiedy kuriozalne diety. Chcemy łyknąć pigułkę, ewentualnie wypić jakiś napar i mieć to oczyszczenie za sobą.

W duchu miłości do naszego ciała i wiary w moc organizmu oraz jedzenia zaproponuję jednak oczyszczanie spokojniejsze. Warto sobie przypomnieć, że nasze ciała są teoretycznie samowystarczalne. Wiadomo – czasem sami im szkodzimy aż nadto, pijąc alkohol, paląc, zjadając za dużo leków lub suplementów diety. Generalnie jednak ludzki organizm jest w stanie oczyścić się z większości szkodliwych substancji (chyba że przesadzimy z dawką). Ale ja dziś zajmę się normalnym życiem przeciętnego człowieka. Tych, którzy zjedli muchomora, odsyłam w trybie pilnym do lekarza.

Za oczyszczanie odpowiadają nerki oraz wątroba – choć i poprzez jelita pozbywamy się części niechcianych składników. Wątroba pełni w naszym organizmie kilka funkcji – tu zajmę się jedynie tematem filtrowania. 80 proc. krwi, która trafia do wątroby, dopływa żyłą wrotną (pozostałe 20 proc. pochodzi z tętnicy wątrobowej). To właśnie w żyle wrotnej są i składniki wchłonięte w przewodzie pokarmowym, i te „zebrane” z narządów. Co można, zostanie zneutralizowane, rozłożone i unieszkodliwione, po czym trafi ponownie do krwi, a z nią z kolei do nerek. One między innymi tworzą mocz. To nie tylko sposób na pozbycie się nadmiaru wody, tak również usuwane są z organizmu metabolity. Osocze krwi przepływającej przez naczynia włosowate kłębuszków nerkowych jest filtrowane, a co w organizmie niepotrzebne, trafia do ich środka (światła, jak to się fachowo nazywa) w związku z różnicą ciśnień. Część substancji transportowana jest jeszcze w mechanizmie pinocytozy (przenoszenie pojedynczych substancji). Dlatego tak zachęcam do picia wody oraz do radości wynikającej z siusiania. Im częściej, tym lepiej!

Ale to nie koniec. Błonnik w jelitach wiąże różne niepotrzebne nam substancje – załatwiając się, wydalamy je z organizmu. Dlatego należy pić wodę (tak, wiem, znowu to samo), aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Pamiętajmy o tym, że każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie! I jedzmy warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe i rośliny strączkowe. To powtarzane kolejny raz zalecenie, ale jakże ważne. One dostarczają nam antyoksydantów, które także chronią organizm przed szkodliwymi substancjami!

Dodam jeszcze do listy ruch. Dla detoksu, a i owszem! Jeżeli pobudzimy limfę w organizmie (uprawiając aktywność fizyczną, masując ciało czy chociażby szczotkując je), to również przyspieszy pozbycie się tego, co szkodliwe. Ruch pomaga w oczyszczaniu organizmu także poprzez zwiększenie wydzielania potu, wraz z którym wydalane będą niepożądane substancje.

A na koniec zasugeruję, że może warto zrobić sobie rachunek sumienia. I zastanowić się, z czego chcemy się oczyścić. Dobrze przeprowadzić analizę własnych poczynań i przyzwyczajeń. Ile z rzeczy, które jadamy, to produkty wysokoprzetworzone, w których składzie znajdują się barwniki, aromaty, konserwanty? To ich właśnie powinniśmy unikać – szczególnie w okresie detoksykacji.
Proszę, sprzątajmy nasze ciała, ale delikatnie, powoli, bez brutalnych działań. 

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.