1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Agresja dziecka wobec rodzica. Jak poradzić sobie z agresywnym zachowaniem kilkulatka?

Agresja dziecka wobec rodzica. Jak poradzić sobie z agresywnym zachowaniem kilkulatka?

Jak się zachować, gdy widzimy dziecko agresywne wobec matki? Co zrobić, gdy dziecko wyzywa rodziców? (Fot. iStock)
Jak się zachować, gdy widzimy dziecko agresywne wobec matki? Co zrobić, gdy dziecko wyzywa rodziców? (Fot. iStock)
Łatwiej zapanujemy nad agresją dzieci, jeśli potraktujemy ją jak słabość, a nie objaw siły. Złość jest dowodem na to, że dziecko nie umie poradzić sobie z własnymi uczuciami. Bardzo się boi – mówi Małgorzata Ohme, psycholożka i psychoterapeutka rodzinna.

Widzisz taką sytuację: dziecko agresywne wobec matki lub ojca bije ich i kopie. Co takiego dzieje się w domu?

Dziecko agresywne wobec matki lub ojca może się tak zachowywać, bo na przykład w domu jest bardzo dużo napięcia. Rodzice się kłócą, rozwodzą, ktoś jest chory, rodzina ma problemy finansowe. Może też zachowywać się tak, ponieważ tata lub mama są agresywni. Wtedy zachowanie dziecka to przeniesiona agresja, rozładowanie. Przyczyną takiej złości może być też frustracja wynikająca ze szkoły. Istnieją setki tych scenariuszy. W takiej sytuacji na pewno widać, że dziecka nie nauczono radzenia sobie z frustracją, stresem i złością w konstruktywny sposób. Nie wie, że są narzędzia, które pomagają to opanować. Reaguje w najprostszy, atawistyczny sposób. Wybucha. Gdy widzę taką scenę, myślę o bezradności rodziców i dziecka ze współczuciem. Z jakiegoś powodu jest w tej rodzinie problem i zarówno rodzice, jak i dziecko są bezradni.

Rodzice mają najczęściej dwa typy reakcji na takie przejawy agresji dziecka wobec rodzica. Albo zachowują się tak, jakby nic się nie działo, albo też reagują agresją. Co zrobić, gdy dziecko wyzywa rodziców?

Istnieje coś takiego jak skala złości. Załóżmy, że „jeden” to lekkie zdenerwowanie. „Pięć” oznacza irytację. „Dziesiątka” to furia. Jeśli nie poradzimy sobie ze złością wcześniej, to przyjdzie moment, gdy w sekundę przejdziemy z punktu jeden do dziesięć. Dzieje się tak, kiedy długo coś tłumimy. Potem wystarczy iskra, żeby wybuchnąć. Dlaczego? Bo nie uczy się nas od dzieciństwa, że złość stanowi jedną z podstawowych reakcji emocjonalnych, która występuje, gdy odczuwamy dyskomfort związany z dążeniem do czegoś i niemożliwością tego spełnienia. Sama emocja nie jest zła, problem tkwi w sposobie jej okazania. Załóżmy, że dziecko czymś się zezłości, ale nie umie o tym powiedzieć. Zaczyna więc zaczepiać rodzica, młodsze rodzeństwo. Głośno mlaszcze, rzuca piłką. Matka, nie odrywając głowy znad laptopa, mówi: „przestań”. Złość dziecka w czasie tego rzucania piłką jest, powiedzmy, na poziomie drugim. Ale widzi, że jego zachowanie nie budzi żadnej reakcji, więc jeszcze głośniej uderza piłką. Brak reakcji powoduje, że dziecko złości się coraz bardziej. Biega, krzyczy, klnie. Nagle z poziomu złości „dwa” rozpędza się do „ósemki”. I co się dzieje dalej? Rodzice, którzy od lat żyją z takimi zachowaniami dziecka, myślą: „Nie zareaguję, może to przejdzie”. Reagują dopiero wtedy, kiedy dziecko już jest w furii. Tyle że oni też już są wtedy w furii. Zobaczmy, co się dzieje z matką. Gotuje obiad, ale przecież słyszy walenie piłki, w końcu mówi: „przestań”. Dziecko gwiżdże. Matka powtarza: „przestań”. W końcu wybucha: „Wynoś się stąd, do cholery”. Zaczyna się spirala napędzająca agresję. A już w pierwszym momencie powinnyśmy powiedzieć: „Widzę, że rzucasz piłką, czy chcesz ze mną o czymś porozmawiać?”. Starsze dziecko możemy spytać: „Wkurzony jesteś na coś, o co chodzi?”. Dobrze jest nazwać uczucie, ponieważ dziecko często nie wie, jakie ma emocje. Nie wie, że jest złe, próbuje odreagować w najprostszy sposób, czyli wkurzając otoczenie, najczęściej najsłabsze jednostki w domu. Czyli nie ojca, ale na przykład mamę, babcię, młodsze rodzeństwo.

Załóżmy, że 11-latek bije rodziców – dziecko agresywne wobec matki. Jestem tą matką i mówię swojemu „agresywnemu” dziecku: „Jeśli jeszcze raz tak zrobisz, pójdziesz do swojego pokoju”. Ono śmieje mi się w twarz. Znam takie sytuacje.

To znak, że rodzice zabrnęli za daleko w braku stawiania granic. Ale są rzeczy, na których takiemu 11-latkowi zależy. Wciąż mamy w ręku narzędzia wychowawcze. Tymi narzędziami są spotkania z kolegami, ulubiony trening, wyjazd na obóz, telefon, komputer. Powoli odbieramy dziecku to, co jest dla niego najważniejsze. Mówimy tak: „Okej, jeśli nie pójdziesz teraz do swojego pokoju, to nie będziesz mógł używać telefonu do końca dnia”. Dziecko mówi: „Mam to gdzieś”. „Jeżeli teraz nie pójdziesz do pokoju i będziesz dalej w to brnął, to nie będziesz mógł za chwilę używać telefonu do końca tygodnia” – odpowiadamy. Pytanie, kiedy dziecko się zatrzyma, ale w końcu ten moment nadejdzie. Kwestia znalezienia rzeczy, na których dziecku zależy, no i potem grania tym.

Czy jeśli chcemy znaleźć sposób na to, jak poradzić sobie z agresywnym dzieckiem, konsekwencja jest konieczna?

Niezbędna. Już Janusz Korczak pisał, co czuje dziecko i czego oczekuje od rodzica. „Bądź stanowczy, potrzebuję tego, dzięki temu czuję się bezpiecznie”. Tak naprawdę bycie konsekwentnym to obrona pewnych granic, które się dziecku stawia, a to z kolei jest dawaniem dziecku poczucia bezpieczeństwa. Usłyszałam kiedyś: „Gdy moje dziecko rzuca się na mnie, kopie mnie, mam ochotę je zabić, nienawidzę go”. To są naturalne myśli i emocje. Łatwiej będzie rodzicom poradzić sobie ze złością dziecka, jeśli potraktują ją jako słabość, a nie objaw siły. Agresja jest słabością. Dowodem na to, że dziecko nie umie poradzić sobie z własnymi uczuciami. Bardzo się boi. Miałam kiedyś na terapii chłopca, który zareagował agresją, gdy zobaczył włos w szklance. Podbiegał i darł się do matki: „To jest brudne, ta szklanka jest brudna”. Co się za tym kryło? Przecież nie dziecko potwór, które robiło matce awanturę o porządek. Stała za tym potrzeba kontroli. My rzadko też mówimy, że dzieci naprawdę bywają różne. Te różnice wynikają również z temperamentu, z którym dzieci przychodzą na świat. Są dzieci z natury bardziej lękliwe, impulsywne. One od urodzenia potrzebują schematów i porządku. I tak jak płaczliwe są na początku życia, gdy są niewyspane, zmęczone, tak później reagują agresją, gdy czują lęk, niepokój.

Gdy dzieci dorastają i okazują nam złość, my zaczynamy się ich bać. Dlaczego?

Bo przypisujemy im intencje dorosłych. Rodzice agresywnych dzieci przyznają się do tego, że czasem mają wizualizację swojego dziecka jako potwora. Z potworem się walczy, czuje do niego złość, chce się go pokonać, czasem zranić. Trzydziestolatek i pięciolatek to nie są partnerzy. Tylko od siebie możemy oczekiwać dojrzałego zachowania. Będziemy to potrafić, jeśli skupimy się na bezradności naszego dziecka, słabości. Zobaczymy w nim kogoś, kto nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą.

Przychodzą do ciebie rodzice i żalą się, że ich syn lub córka są agresywni. Na ile zadziała zmiana ich reakcji?

Bardzo zadziała. Rodzice często przychodzą i mówią: „Moje dziecko się złości, chciałabym zapisać je na terapię”. Pytam więc: „A ile dziecko ma lat?”. „Trzy” – słyszę. Co mogę zrobić jako terapeuta? Zadbać o to, żeby dziecko w sytuacjach domowych wobec swojej mamy nie zachowywało się agresywnie? Trudne. Bo kilkulatkowi nie da się powiedzieć: „To w takim razie, jak się zdenerwujesz w domu, masz robić to i to”. Na pewno mogę pomóc mu zrozumieć łańcuszek emocji. Ale najważniejszy jest rodzic. Zajęcie się nim. Rodzice w takiej sytuacji szczególnie potrzebują wsparcia, obudzenia w nich siły i kompetencji. Muszą zrozumieć, że to, że dziecko jest agresywne, nie oznacza, że oni są beznadziejni i nieskuteczni. Jeśli nie będziemy mieli poczucia mocy, nie skorzystamy z narzędzi, które dostaniemy. Pierwsza wizyta, dwie to uświadomienie rodzicom, że to się zdarza, że inni też tak mają. Druga sprawa to zrozumienie i dotarcie do przyczyny – dlaczego nie potrafmy stawiać dziecku granic? Kiedy to się zaczęło? A tu znów może okazać się milion rzeczy. Nie umiem stawiać granic, bo nie stawiam ich nikomu, nawet sobie. Jak może postawić granice dziecku ktoś, kto nie stawia ich szefowi czy partnerowi? Dlaczego nie umiem stawiać tych granic? Może bardzo się boję przemocy, bo tata mnie bił, a matka krzyczała. W takiej sytuacji każda histeria mojego dziecka powoduje, że się boję. A może sama jestem chodzącą napiętą kulą emocji i tym rezonuję? A zachowanie dziecka jest tylko katalizatorem? A może powód tkwi gdzie indziej, jestem nadopiekuńcza, konsekwencję utożsamiam z krzywdą. Skoro stawiam swojemu kochanemu dziecku granice, to znaczy, że coś mu zabieram. Ono przecież płacze, cierpi. Odpowiedzi mogą być tysiące.

A zaraz za nimi myśl: „Jestem beznadziejną matką, zawaliłam”.

Bardzo nie lubię tych mocnych ocen samych siebie, do których mamy takie tendencje szczególnie w macierzyństwie. Matki, które mają trudne dziecko albo którym ciężko jest być matką, mają niskie mniemanie o sobie. A ich niepewność wpływa na brak konsekwencji, chaos we wprowadzaniu zasad. Dlaczego tego nie odwrócić? Dziecko jest pretekstem do pracy nad sobą. I do znalezienia odpowiedzi, kim jestem, dlaczego ciężko mi stawiać granice, dlaczego nie umiem okazywać złości albo dlaczego nie umiem złościć się konstruktywnie. I można to przepracować, co zaowocuje zmianą życia.

Czasem w przypadku agresji u dzieci nie chodzi o nas, ale na przykład o ich ojca, o relacje z nim?

Oczywiście. Na przykład wiele matek po rozwodzie mówi mi, że dziecko jest szczególnie wściekłe po wizycie u ojca. Były partner dziwi się: „O co ci chodzi? Przecież to anioł”, a matka w domu nie potrafi poradzić sobie z chamskimi odzywkami, agresją. Dlaczego? Bo dziecko musiało u ojca być grzeczne, znosić przyrodnie rodzeństwo, być miłe dla nowej partnerki taty. Wraca i wybucha, bo z matką czuje się bezpieczniej. Ale zrozumienie dziecka nie oznacza zgody na jego zachowanie. Bijącemu dziecku mówimy jasno: „Stop, nie wolno tak robić. Idziesz do swojego pokoju”.

Nigdy nie jest tak, że dziecko agresywne wobec matki i ojca zaczyna się tak zachowywać z dnia na dzień.

Reagować powinniśmy od najmłodszych lat. Proszę sobie wyobrazić taką scenę. Trzylatek rzuca się w markecie na podłogę, wali rękami, nogami. Gdy próbujemy go uspokoić, zaczyna nas bić i kopać.

Co powinniśmy zrobić? Jak poradzić sobie z agresywnym dzieckiem jako jego rodzic?

Najlepiej nie robić nic, dopóki dziecko się nie uspokoi. Jeśli przeszkadza innym w zakupach, należy przesunąć je w ustronne miejsce. Dziecko, podobnie jak dorosły, gdy jest w afekcie, czyli działa pod wpływem silnych emocji, niczego nie słyszy, więc mówienie do niego tonem uspokajającym czy ostrym niczego nie wniesie. Jest tylko wzmocnieniem jego histerii, bo dajemy mu znać, że ma widownię. Mamy więc nie patrzeć na nie, bo to jest uwaga. Nie mówić, bo to jest uwaga. Nie stać wyczekująco, bo to też uwaga. Udawać, że jesteśmy bardzo zajęci. Zakupami, czytaniem czegoś w telefonie. Dziecko prędzej czy później się uspokoi. Wtedy należy podejść do niego, pochwalić, że się uspokoiło, zapytać, czy chce mu się pić, czy chce iść już do domu. Dopiero w drodze powrotnej wytłumaczyć mu, że takie zachowanie to nie jest rozmowa. Rozmowa jest wtedy, gdy dwie osoby się uspokoją, a tylko dzięki rozmowie można się zrozumieć. Ważne, żeby powiedzieć, że dziecko miało prawo czuć się rozczarowane, złe, ale nie ma prawa bić i kopać.

Jak jeszcze uczyć agresywne dziecko radzenia sobie ze złością?

Nauczyć je, jak ją w sobie rozpoznawać. I dać mu narzędzia do poradzenia sobie z tym. „Okej, jeśli czujesz, że jesteś zły, to znak, że potrzebujesz poduszki złośniczki”. Czyli dajemy mu poduszkę, którą dziecko wybrało do tarmoszenia, rzucania nią, gdy jest wściekłe. Możemy zrobić kubełek złości, gdzie dziecko będzie wrzucało podarte kartki papieru, gazety. Cudownie jest też nauczyć dzieci rozładowania emocji poprzez sport. Dlatego namawiam rodziców, żeby ich dzieci uprawiały przynajmniej jeden rodzaj sportu regularnie.

Jest moment, gdy już jest za późno na zmianę zachowania dziecka agresywnego wobec matki?

Nigdy nie jest na nic za późno. Kosz złości zamieniamy na jasne, dorosłe zasady. Coś za coś. Budujemy wzajemne zaufanie. Uczymy konsekwencji. Nawet jeśli dziecko jest coraz mniej zależne od nas fizycznie, emocjonalnie jest zależne długo. Choć i tak uważam, że zanim zaczniemy naprawiać nasze niewychowane dzieci, trzeba zacząć od siebie. A na samym początku to przede wszystkim sobie wybaczyć. Życie to nieustająca wędrówka od kryzysu do kryzysu, zostawmy za sobą to, co było, patrzmy do przodu.

Dziecko agresywne wobec matki lub ojca – 3 zasady postępowania

  • Dajemy znać, że widzimy emocje dziecka, nazywamy je, komunikujemy o swojej reakcji i odczuciach, dajemy ostrzeżenie.
  • Nie traktujemy dziecka jak wroga ani partnera. Po jednej stronie jest dorosły, po drugiej – dziecko. Nawet jeśli jest to dziecko nastoletnie, to ono na poziomie reakcji jest gorsze niż pięciolatek.
  • Próbujemy pomóc mu zrozumieć złość. Pytamy: „Kiedy uznajesz, że jesteś zły?”. I uczymy je, jak ma rozpoznawać pojawiające się symptomy złości. Przyspieszony oddech, walenie serca, spocone ręce. Zaraz po tym pojawia się emocja, czyli złość, rozczarowanie. Na emocje i biologiczne symptomy nie mamy wpływu, ale już na zachowanie tak. Pokazujemy dziecku, że agresja nie musi być efektem końcowym złości.
Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze