fbpx

Duchowość oswojona: na czym dziś polega rozwój?

Duchowość oswojona: na czym dziś polega rozwój?
fot.123rf

Co wspólnego ma warsztat rozwoju osobistego z kościelnym misterium? Być może więcej, niż nam się wydaje. Rozczarowani instytucjami religijnymi coraz powszechniej rezygnujemy z pośrednictwa w kontakcie ze sferą Ducha, poszukując własnych dróg i odpowiedzi na najważniejsze pytania – również w kontekstach pozornie ze sferą duchową niezwiązanych. Dzisiejsza duchowość zmienia oblicze, a nawet próbuje zejść na… ziemię – uważa coach Grzegorz Mędza.
Zacznijmy od podstaw. Czym jest dziś duchowość?

Człowiek współczesny czuje potrzebę, by nazywać, definiować i mieć dowody. Tymczasem duchowość z założenia jest czymś spoza świata rozumowych definicji. Dlatego zamiast tego proponuję, abyśmy poszukali wątków, które przybliżą nas do opisania tej odwiecznej tajemnicy. Możemy się przy tym odwołać do różnych epok, miejsc, religii, ale też nurtów, nieokreślających się wprost jako religijne.

Długo żyłam w przekonaniu, że duchowość to wiara, a tematy duchowe są zarezerwowane dla religii. Pewnie wynika to z faktu, że wychowywałam się w silnie katolickim otoczeniu. Dopiero na studiach zobaczyłam, że religii jest wiele, a jeszcze później, że duchowość to coś dużo szerszego.

Spróbujmy zatem poszukać wspólnych wątków w najważniejszych szkołach duchowych. Pierwszym, który chciałbym zaproponować, jest przekaz „ty jesteś tym”. Wyznacza on kierunek naszych poszukiwań, wskazując na nas samych. Przekazy staroegipskie mówią, że mikrokosmos jest tożsamy z makrokosmosem. „Królestwo niebieskie jest w nas”, to biblijny cytat, który może być bliski wielu osobom wychowanym w europejskiej tradycji chrześcijańskiej. Mistrz Eckhart ujął to nieco inaczej, według niego poznający jest jednocześnie poznawanym. „Poznaj samego siebie”, to jedna z najbardziej nośnych, wiecznie żywych myśli w historii filozofii.

Myślałam, że zaczniemy od zakreślenia jakiegoś obszaru i zawężania go stopniowo. A tu od razu sedno: jestem, który jestem. Odpowiedzi są w nas, wszechświat, czy jak kto woli królestwo niebieskie, jest w nas. Budda jest w nas, Bóg jest wszędzie, czyli w nas. Tylko co z taką odpowiedzią robić?

W dodatku to wcale nie jest odpowiedź, a jedynie wskazówka, gdzie szukać. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu ludzi może być to idea nie do przyjęcia, bo wydaje się, że łatwiej szukać odpowiedzi na zewnątrz, iść do kogoś, zapytać i dostać gotową receptę na spełnienie. Przywołując myśl: „jestem, który jestem”, albo ujmując rzecz nieco inaczej: „jestem tym, który jest”, porusza pani drugi ważny wątek istotny dla naszych poszukiwań. To wskazówka mówiąca o tym, że tylko rzeczywistość duchowa lub boska jest tą prawdziwą. A świat, którego doświadczamy na co dzień za pomocą zmysłów, to iluzja.

Ten trop uwzględniają nie tylko religie, ale też kultury pierwotne, choćby australijskich Aborygenów.

Według wielu źródeł owa rzeczywistość rządzi się pewnymi odmiennymi prawami, np. nie istnieje w niej czas ani nie ma ograniczeń przestrzennych, można domniemywać, że możemy być jednocześnie wszędzie i być zjednoczeni ze wszystkim. Istnieje podejrzenie, że na głębszym poziomie jesteśmy jednością stworzoną z jednorodnej substancji.

Jest pan człowiekiem poszukującym?

Tak, przemawia do mnie słowo „uczeń”, które dobrze w moim odczuciu oddaje to, jakiego typu zadanie mamy w życiu do wykonania w sferze duchowej. Poszukiwanie własnych odpowiedzi poprzez praktykę wewnętrzną jest od wieków obecne w ramach mistycznych nurtów wszystkich głównych religii: w sufizmie islamskim, mistycyzmie chrześcijańskim, żydowskiej kabale czy hinduizmie. Ta sama potrzeba głębokiego samopoznania znajduje dziś odzwierciedlenie we współczesnej psychologii głębi oraz psychologii transpersonalnej, a nawet w coraz bardziej popularnym coachingu. Ogromne zasługi w tym zakresie ma m.in. Carl Gustav Jung, który przybliżył XX-wiecznemu odbiorcy tradycje alchemiczne, duchowe archetypy oraz symbolikę wewnętrznej przemiany. A pani jak się ma z propozycją, że duchowa odpowiedź jest w nas?

Wiem to, ale nie zawsze umiem do tej odpowiedzi dotrzeć. Jest taka scena z filmu „Życie Briana” Monty Pythona. Brian uznany przez pomyłkę za Jezusa próbuje opędzić się od swoich wyznawców, mówiąc im: „Nie musicie mnie słuchać, odpowiedź jest w was, idźcie swoją drogą”. A tłum odpowiada mu: „Tak, Panie, nie musimy słuchać Ciebie, odpowiedź jest w nas!”. I dalej chodzą za nim krok w krok. Czuję się podobnie. Na jakimś poziomie wciąż szukam inspiracji na zewnątrz, poszukuję sensu życia, odpowiedzi na pytanie, kim jestem.

Pytanie o tożsamość na głębszym poziomie prowadzi nieuchronnie do pytania o duchowość. Ja pytam jednak, czy zdarzyło się pani osobiste spotkanie z tą inną, duchową rzeczywistością?

Kiedy szukałam dla siebie jakiejś definicji duchowości, miejsce, do którego dotarłam, okazało się bardzo konkretne i niekonkretne: to stan jedności, połączenia.

Z kim, czym?

Ze sobą? Na każdym poziomie, z tym, co robię, z moim życiem. Ale też z innymi, z Ziemią. Trudno to określić.

Jak to pani czuje?

To rodzaj błogostanu, przestrzeni, jedności, brak strachu i poczucia samotności. Cisza. Ale mam wrażenie, że odlecieliśmy trochę w rejony, o których mówić prozą się nie da. Tymczasem kiedy myślałam o tym temacie, chciałam porozmawiać, jakim zasobem jest sfera duchowa w codzienności. Pragmatycznie podejść do tematu. Da się?

Czyli chciałaby pani trochę naszą rozmowę sprowadzić na ziemię. Dobrze, skorzystajmy więc z przytoczonego wcześniej przykładu. Dzięki swoim poszukiwaniom doświadczyła pani, że strefa ciszy, błogostanu i jedności istnieje. Następnym krokiem może więc być pytanie, jak sprawić, by mieć częstszy dostęp do miejsca, w którym może się pani nakarmić błogostanem, harmonią i ciszą. Potencjalnie jest wiele ścieżek dostępu do tej sfery. Jedną z nich może być modlitwa lub medytacja. Techniki te pozwalają po pewnym czasie zatrzymać kołowrót myśli dotyczących zwykle rozpamiętywania przeszłości lub martwienia się o przyszłość. Coraz więcej praktyk duchowych z różnych tradycji staje się inspiracją dla technik pomagających w rozwoju osobistym. Dziś medytacja stosowana jest nawet w biznesie. Może to być także medytacja dynamiczna: joga, taniec, muzyka, śpiew, praktyka uważności. Nawet zajęcia sportowe czy gotowanie mogą być rodzajem medytacji, jeśli towarzyszy im zmiana stanu świadomości umożliwiająca dotknięcie przestrzeni, w której czas się zatrzymuje, gdzie doświadczamy przepływu, poczucia zjednoczenia ze sobą i z innymi.

Mam wrażenie, że cechą współczesnej duchowości jest doświadczanie jej w kontekście pozareligijnym. To wyraz duchowej emancypacji, która jest jednym z powodów masowego odchodzenia od religijnych instytucji. Ludzie czytają duchowe teksty, jeżdżą w święte miejsca. Łączą różne tradycje i przepuszczają to przez siebie. Mówi się nawet o „duchowości supermarketu”, w której każdy wybiera spośród wielu produktów, co chce. To kulturowa zmiana, która budzi też wiele kontrowersji.

To prawda, ludzie coraz częściej szukają odpowiedzi w sferze własnych doznań, biorąc udział w warsztatach grupowych lub podejmując praktykę indywidualną. Nawet w ramach zinstytucjonalizowanych religii widoczna jest tendencja odchodzenia od duchowego pośrednictwa. Przeczytałem niedawno, że w Brazylii już aż 50 procent populacji przynależy do Kościoła charyzmatycznego, konkretnie do zielonoświątkowców. A jeszcze 40–50 lat temu to było zaledwie około pięciu procent. Zielonoświątkowcy to Kościół, w którym ceremonie są ukierunkowane na stworzenie warunków do osobistego doznania otwierającego na bezpośredni kontakt z Duchem Świętym. Niewykluczone, że ducha czasów podobnie czuł nowo wybrany papież, odwołując się symbolicznie do świętego Franciszka, który wyrzekł się przecież dóbr materialnych na rzecz życia duchowego nacechowanego osobistą praktyką i przemianą.

Cenię świętego Franciszka, jednak zbyt dosłowne rozumienie takiej postawy nie wyszło ludzkości na dobre. Stało się ucieczką od rzeczywistości. Podział albo-albo, na życie doczesne – grzeszne, niegodne, niskie, pełne żądz, i sferę duchową – czystą, boską, lepszą, wyższą, doprowadził nas do zaprzeczenia cielesności, uczuciom, pragnieniom, seksualności. Czyli do odrzucenia witalnych części nas samych. Wartościujący podział na świat duchowy i materialny to źródło naszego wewnętrznego podzielenia, samotności, cierpienia i nadużyć. I odcięcia od Ziemi, co ma katastrofalne skutki ekologiczne. Mój nauczyciel Yaacov Darling Khan mówi, że dziś szukamy duchowości, która nie ucieka od doczesności do klasztoru czy w niebo. Przeciwnie: widzi, że te dwa światy się przenikają. Chodzi w niej o zaakceptowanie i przyjęcie w całości siebie, ziemskiego doświadczenia, emocji, pragnień, ciała, które jest częścią Ziemi, bramą duchowości. O życie w świecie materialnym, choć nieuzależnianie się od niego, niefetyszyzowanie go. To wizja duchowości, która mi odpowiada.

W dodatku można znaleźć ludzi, którym się to udaje. Myślę, że to dobry moment, aby powiedzieć o trzecim ważnym wątku związanym z naszymi duchowymi poszukiwaniami. To wątek wskazujący na to, jakich jakości w sferze odczuć możemy dotknąć w bliższym kontakcie ze sferą duchową. Według przekazów z różnych kultur kontaktowi z duchowością towarzyszy nieodłącznie miłość. Inne ważne wartości to: dobro, wdzięczność i zdolność do przebaczania. Przejawem duchowości w życiu codziennym jest czynienie dobra, pomaganie innym, wdzięczność, współczucie. Dzisiejsza psychologia wskazuje na ich skuteczność w uzdrawianiu relacji ze światem i samym sobą. Przyzna pani, że wszystkie są przydatne w życiu codziennym. Nie tylko przydatne, ale także bardzo potrzebne nam, a zaryzykuję stwierdzenie, że wszystkim ludziom.

Jednak obowiązujący współcześnie system stymuluje raczej konkurowanie od wczesnego dzieciństwa, walkę (również na tle religijnym), nieustanne porównywanie i konsumpcję. Nasza kultura podaje nam gotowce: hamburgery i programy telewizyjne ukształtowane pod najprostsze, dalekie od duchowych, potrzeby i gusta. Wmawia się nam, że konsumpcja i łatwa, szybka przyjemność są sposobami prowadzącymi do spełnienia. Jednak w człowieku jest obecna duchowa iskra, której istotą jest pragnienie wspólnoty, współodczuwania i dzielenia się z innymi.

Stąd poczucie braku, tęsknota, która się próbuje przebić z przekazem, że tak się nie da żyć, że walka i oglądanie telewizji nie jest ścieżką. Wszyscy to czują, ale nie wszyscy sobie uświadamiają, czego im brak. I owa tęsknota jednych pcha głębiej w objęcia konsumpcji i rywalizacji, a innych zachęca do szukania.

To zadanie może najtrudniejsze i równocześnie najważniejsze w życiu. Podjęcie drogi, która prowadzi do połączenia światów, o których pani mówi. Żyć w tej rzeczywistości, ścierać się z nią i przekraczać ją w jakimś sensie przez wprowadzanie do niej duchowych jakości. Praktyka duchowa to nic innego jak codzienne karmienie i wzmacnianie duchowej części siebie. Wciąż na nowo przypominanie sobie tego stanu jedności ze sobą i z innymi, uczenie się go i wzmacnianie.

Grzegorz Mędza – menedżer, muzyk, coach. W swojej podróży duchowej poznał kosmologie wielu kultur, m.in. Indian Shuar (Ekwador) i Siguani (Kolumbia), dziś najbliższe są mu europejskie tradycje mistycyzmu chrześcijańskiego.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>