fbpx

Manipulacja – jak ją rozpoznać?

Jak rozpoznać manipulację?
(Ilustracja Getty Images)

Zasady są proste. Rybak chce złowić rybkę po to, by ta spełniła jego trzy życzenia. Rybka łapie się na jego przynętę i trafia niekoniecznie tam, gdzie chciała. Według psycholog Ewy Klepackiej-Gryz manipulacja jest podstawą ludzkich relacji i każdy z nas bywa w życiu nie tylko rybką, ale i rybakiem.

Miałaś wyjątkowo ciężką noc, czujesz się niewyspana i bardzo potrzebujesz poprawić sobie nastrój. Na widok męża pojawiającego się w drzwiach sypialni robisz zbolałą minę. Twój ukochany dobrze cię zna: – Kawa do łóżka? – zgaduje. – Oj tak, kochany jesteś – posyłasz mu słodki uśmiech. – Już się robi. A czy mogłabyś dziś odebrać mój garnitur z pralni? – pyta przymilnie. – Jasne – odpowiadasz, pocieszając się, że masz na to cały dzień. Jak nic, obojgu udało wam się ubić niezły interes. Jeszcze tego samego dnia – w drodze do pralni – zatrzymuje cię policja. Jak zwykle, przejechałaś na żółtym świetle. Mandat przebolejesz, ale perspektywa punktów karnych (kolejnych w tym miesiącu) nie przedstawia się optymistycznie. By uratować skórę, robisz słodkie oczy i udaje ci się zmiękczyć pana władzę. „Uff, upiekło mi się” – myślisz. Czy wiesz, że jesteś całkiem niezłą manipulantką?

Manipulacja – zarzucanie sieci

Oburzasz się na myśl, że manipulujesz innymi? Nic dziwnego, według słownika manipulacja to podstępne wykorzystywanie jakichś okoliczności, naginanie, przeinaczanie faktów w celu kierowania kimś bez jego wiedzy, wpływanie na cudze sprawy, zachowania i nastroje dla osiągnięcia własnych korzyści… Brzmi jak poważne wykroczenie. Teoretycy manipulacji, grzebiący w owym zjawisku niczym kompulsywny badacz kijem w mrowisku, oprócz klasycznej manipulacji rozróżniają w tym temacie także wywieranie wpływu, perswazję i hipnotyczną sprzedaż. Ich zdaniem manipulacja występuje wtedy, kiedy manipulowany nie ma poczucia kontroli i może coś stracić. W przypadku wywierania wpływu i perswazji – masz poczucie kontroli, ale nadal możesz coś stracić. Z kolei kiedy ktoś swoim zachowaniem stara się, zabiega o twoją uwagę – nie masz poczucia kontroli, ale możesz coś zyskać… Oj, można się w tym pogubić.

Moda na diagnozowanie i analizowanie zachowań manipulacyjnych przypomina mi modę na dysleksję, DDA i ADHD, z tą różnicą że, moim zdaniem, manipulujemy wszyscy – bez wyjątku. Jeśli skoncentrujemy się na fakcie, że manipulacja pochodzi od łacińskiego manipulatio, czyli podstęp, fortel, a to prawdopodobnie od wyrażenia manus pello (trzymać kogoś w ręku), wychodzi na to, że owo karygodne zachowanie to jakby sztuczka cyrkowa polegająca na zręcznym (dzięki niedostrzegalnemu przez oko ruchowi ręki) wytworzeniu iluzji rzeczywistości. Niewinna zabawa, na którą nabieramy się jak rybka na przynętę. Przy czym wędkarz albo rybak, czyli manipulator, jawi nam się jako przebiegły, cyniczny zbir, który chce nas złowić dla własnych korzyści. Na przykład namolny telemarketer, który najpierw proponuje ci niezwykle korzystną ofertę (zwracając się do ciebie po imieniu, jak dobry znajomy), przygotowaną specjalnie dla ciebie, a kiedy odmawiasz, zniecierpliwionym głosem dopytuje, jaki jest powód twojej odmowy. Biorąc pod uwagę, że manipulacja od wywierania wpływu różni się intencją (z góry wiadomo, że zyski z owej procedury będzie miał głównie manipulant), stajesz się ofiarą. Z drugiej strony ten zły i przebiegły telemarketer wykonuje jedynie swoją pracę, a od tego, ile rybek uda mu się złowić, zależy jego prowizja. Jeśli pracujesz w usługach, prawdopodobnie to ty jesteś rybakiem, a inny nieszczęśnik bezbronną rybką, tyle tylko, że zwykle tak tego nie widzisz. Wolisz określać to strategią marketingową. Podobnie jak nie nazwiesz manipulacją robienia słodkich oczu do ukochanego. Co innego, gdy to on – podstępem – cię do czegoś namówi. A to manipulant!

Manipulacja – własna korzyść

Mój przyjaciel seksuolog twierdzi, że życie to jedna wielka gra o szczęście. Według Freuda każdy z nas kierowany jest dwoma podstawowymi popędami: dążeniem do przyjemności oraz unikania bólu i cierpienia, nie ma więc nic dziwnego w tym, że w życiu liczy się przede wszystkim własna korzyść. Wszyscy wywieramy wpływ na innych ludzi. Najczęściej robimy to nieświadomie. Kiedy namawiasz przyjaciółkę na pójście do kina, bo zawsze lepiej mieć towarzystwo, nie dopuszczasz do siebie myśli, że ona może nie mieć na to ochoty. Czasami wystarczy propozycja, innym razem uciekasz się do prośby, podkoloryzowania recenzji filmu tak, by przyjaciółka dała się przekonać. A jeśli to nie pomoże, nie zaszkodzi drobny szantażyk w stylu: „Pamiętasz, jak prosiłaś mnie, żebym poszła z tobą na koncert, choć wiesz, że nie przepadam za zatłoczonymi klubami?”.

Oprócz podstawowego powodu stosowania manipulacji (chęć zaspokojenia własnej potrzeby, przyjemności czy ubicia interesu), uciekamy się do niej także z lęku przed autentyczną relacją, przed ujawnieniem swoich słabych stron czy czułych miejsc. Wtedy manipulujemy swoim wizerunkiem, przedstawiamy siebie w innym świetle, ukrywamy „niewygodne” fakty ze swojego życia – wszystko po to, by ktoś nas polubił, zaakceptował, nie odtrącił. Większość manipulatorów ma naprawdę dobre intencje, nie chce nikogo skrzywdzić, a że myśli przede wszystkim o sobie – to wydaje się naturalne.

Moim zdaniem każda relacja, nawet najbliższa, jak miłosna czy przyjacielska, jest pewnego rodzaju manipulacją. Jeśli to słowo nadal cię oburza, wyobraź sobie, że relacja to gra w tenisa. Kiedy rozgrywasz mecz z życiowym partnerem, obydwoje chcecie wygrać – to naturalne, rywalizacja, która nie ma intencji świadomego ranienia, jest dla relacji jak pikantna przyprawa do wyszukanego dania.

Manipulant – mistrz mimikry

Ciężko jest przyznać przed samą sobą, że masz tendencję, a nawet naturalny dar do manipulowania innymi, co dopiero, kiedy uzmysłowisz sobie kolejną prawdę – bardzo często manipulujesz również samą sobą. Pomyśl, ile rzeczy na swój temat potrafisz sobie wmówić, oczywiście w dobrej intencji. Manipulujesz własnymi przekonaniami, potrafisz zobaczyć coś, czego nie ma, i święcie wierzyć w swoje racje (cyrkowa sztuczka tworzenia iluzji rzeczywistości). Z łatwością przekonujesz siebie, że uszczęśliwić cię może jedynie konkretna osoba (iluzja miłości), albo trzymasz się kurczowo wspomnień o jakiejś nieprzyjemnej sytuacji z przeszłości, przeżywasz ją, uzupełniasz jej scenariusz i odgrywasz ciągle na nowo („popatrzcie, jaka ja biedna”). Wyjątkową wprawę mamy zwłaszcza w manipulowaniu własnymi emocjami. Bywa, że całkowicie odcinamy się od swoich uczuć albo w całości się z nimi utożsamiamy i pozwalamy im przejąć kontrolę nad swoim życiem. Potrafimy znaleźć tysiące sposobów, by usprawiedliwić swoje zachowanie. No cóż, najłatwiej jest oszukać samą siebie. W tym wypadku manipulatorem jest nasza głowa, która podporządkowuje sobie ciało, dla własnych korzyści.

Mimikra, czyli występujące w świecie zwierząt zjawisko, gdy jeden gatunek wykorzystuje automatyczne wzorce zachowania innego, w doskonały sposób opisuje mechanizm działania manipulacji. Automatyczne wzorce reakcji, inaczej nawyki, czynią nas miękkimi jak wosk w rękach manipulatorów (w tym nas samych). Jak handlowiec, który próbuje nas złowić w swoją sieć, bazując na wierze w autorytety i podsuwając badania, z których wynika, że jego towar to rzecz ci niezbędna. Dlatego, oprócz znajomości technik manipulacyjnych, warto stawiać w relacjach na uważność i świadomość.

Manipulacja a wpływ społeczny

W psychologii naukowej rozróżnia się te dwa pojęcia. Każda manipulacja jest wpływem społecznym, ale nie każdy wpływ jest manipulacją – w tym ostatnim przypadku mówimy o działaniu świadomym z intencją uzyskania przez manipulatora jakichś korzyści własnych, przy czym osoba manipulowana nie zdaje sobie z tego sprawy i ponosi straty. Możemy wpływać na innych lub na otoczenie nawet bez użycia słów, poprzez mowę ciała, przedmioty, aranżację otoczenia. Stosowanie wpływu społecznego nie jest naganne, o ile nie ma to charakteru manipulacji.

Ewa Klepacka-Gryz psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trener warsztatów rozwojowych dla kobiet.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze