1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Miesiąc w miesiąc, czyli wszystko co musimy wiedzieć o miesiączce

Miesiąc w miesiąc, czyli wszystko co musimy wiedzieć o miesiączce

Dla wielu kobiet miesiączka to nadal ogromny problem. (iStock)
Dla wielu kobiet miesiączka to nadal ogromny problem. (iStock)
Czasem nerwowo wyczekiwana, częściej nie w porę…  Choć dzisiejsza medycyna pozwala uregulować, a nawet powstrzymać krwawienie menstruacyjne, dla wielu kobiet oznacza ono ból i kłopot. Dlaczego? Bo o jeszcze do niedawna wstydliwie skrywanej miesiączce wszyscy wiemy zbyt mało. Czas to zmienić!

Coraz więcej kobiet sprzeciwia się udawaniu, że okres nie istnieje czy byciu zawstydzaną lub dyskryminowaną z jego powodu. Biegaczka Kiran Gandhi nie tylko wpadła na metę maratonu ze sporą plamą krwi na spodniach, ale jeszcze radośnie pozowała w tym stroju do zdjęć. Kanadyjska artystka Rupi Kaur wrzuciła na Instagram fotkę będącą częścią jej fotograficznego projektu, na której widać czerwony przeciek na spodniach od piżamy i plamę na prześcieradle. Prawdziwą burzę wywołało nie tyle samo zdjęcie, co fakt, że portal uznał je za nieodpowiednie i usunął. W ekranizacji „Ani z Zielonego Wzgórza” wyprodukowanej przez Netflix widać, jak bohaterka przeżywa swój pierwszy okres, o czym w książce Lucy Maud Montgomery nie było ani słowa.

Niedawno ukazała się książka „Tak, mam okres. A co?” autorstwa szwedzkiej youtuberki – Clary Henry, która stwierdziła, że kręcone przez nią filmiki edukacyjne na temat miesiączki to za mało i młode dziewczyny potrzebują bardziej obszernego poradnika. Clara wspomina, jak pewnego dnia w szkole, a działo się to w 2004 roku, zostały z koleżankami oddzielone od chłopców, by przez kwadrans posłuchać o miesiączce. „W klasie siedziało wtedy 12 dziewczynek i nie rozumiało nic ponad to, że za kilka lat z ich łona zacznie wypływać krew i że jest to jakaś potworna tajemnica. Tak wielka, że chłopcy najwyraźniej nie mogą się o tym dowiedzieć” – pisze.

Prawdy i mity

– Wiedza pacjentek na temat menstruacji jest często bardzo szkolna i skąpa – mówi ginekolog położnik Agnieszka Kurczuk-Powolny. – Wiele z nich uważa, że miesiączka powinna pojawiać się co 28 dni i każde kilkudniowe odchylenie świadczy o zaburzeniu. Tymczasem prawidłowy cykl może trwać i 25, i 35 dni – ważne, by zawsze było to mniej więcej tyle samo.

Jeśli dziewczyna lub kobieta ma okres co 24 dni lub częściej albo co 36 dni lub rzadziej, powinna porozmawiać o tym z ginekologiem. Podobnie jak wtedy, gdy różnica w długości między poszczególnymi cyklami przekracza 3 dni. – Jednak jednorazowe przesunięcie cyklu nawet o tydzień nie jest jeszcze powodem do niepokoju. Jego przyczyną może być stres, przyjmowanie niektórych leków, np. antybiotyków, intensywny wysiłek czy wyjazd, zwłaszcza ten związany ze zmianą klimatu, ale jeśli takie wahania się powtarzają, trzeba je zdiagnozować – mówi Agnieszka Kurczuk-Powolny i wymienia kolejny mit, w który wierzy wiele kobiet, czyli przekonanie: „skrzep w krwi menstruacyjnej to powód do niepokoju”.

– Krew ma zdolność krzepnięcia, więc jeśli będzie wystarczająco długo płynąć przez drogi rodne, co jest zależne od budowy anatomicznej konkretnej kobiety, stworzy się skrzep – tłumaczy. – Problemem nie jest także nagły wyciek większej ilości krwi, jeśli jest on jednorazowy.

Tak naprawdę miesiączka powinna trwać od 3 do 7 dni. Za jej początek i jednocześnie pierwszy dzień cyklu uznaje się pierwszy dzień krwawienia, a za jej koniec – ostatni. Przy obliczaniu długości nie jest więc brane pod uwagę plamienie, które czasem występuje przed menstruacją lub po niej. Jak je odróżnić? Plamienie to zwykle wydzielina z pochwy zabarwiona krwią, częściej brunatna niż żywoczerwona, której jest zdecydowanie mniej niż krwi wypływającej podczas okresu. Wystarczą więc wkładki zamiast podpasek. O wiele trudniej ocenić, czy miesiączki są obfite. Przyjmuje się, że przeciętnie traci się do 80 ml krwi, ale żadna kobieta tego nie mierzy.

– Czasem można spotkać informację, że liczba zużytych w ciągu doby podpasek nie powinna przekroczyć ośmiu, ale przecież podpaski mają różną chłonność, a różne osoby różne nawyki higieniczne. Jeśli kobieta nie odczuwa miesiączek jako zbyt obfitych i jej wyniki morfologii, zwłaszcza poziom czerwonych krwinek i hemoglobiny, są dobre, to nie ma potrzeby interweniować. Można mieć obfite miesiączki i organizm, który bardzo dobrze sobie z nimi radzi – mówi Agnieszka Kurczuk-Powolny.

I nie musi boleć

Bezproblemową, prawidłową miesiączkę ma jednak niewiele kobiet. Szacuje się, że mniej więcej połowa z nich cierpi z powodu bólów menstruacyjnych. Dotyczy to zwłaszcza dziewczyn przed 25. rokiem życia. – Pamiętam, jak faszerowałam się lekami przeciwbólowymi miesiąc w miesiąc, nie byłam w stanie dotrzeć na uczelnię ani nawet wytrzymać w pozycji siedzącej. Czasem lądowałam na pogotowiu. To trwało zwykle jeden dzień. Jakie metody sobie wtedy wypracowałam? Odpowiednio szybkie łyknięcie tabletki rozkurczowej i tabletki przeciwbólowej, jeszcze zanim ból się na dobre rozkręcił i leżenie z poduszką przeciwbólową umieszczoną w okolicy krzyża lub na brzuchu – wspomina 38-letnia Ula, zadowolona z tego, że z wiekiem jej miesiączki były coraz mniej bolesne.

Ból towarzyszący menstruacji można też zwalczać za pomocą aparatu TENS, który pozwala na przezskórną stymulację nerwów. Agnieszka Kurczuk-Powolny dodaje jeszcze jedną metodę, czyli ćwiczenia fizyczne, ale nie wszystkie, tylko te, które wymagają ruszania miednicą, czyli np. wzmacniające mięśnie jej dna (nauczysz się ich na zajęciach pilates), taniec czy jazdę konną. Warto więc wykonywać je regularnie. – Obserwujemy, że dziewczyny, które częściej ruszają miednicą, mają mniej bolesne miesiączki – mówi Agnieszka Kurczuk-Powolny i dodaje, że zanim zaczniemy uśmierzać ból, powinnyśmy najpierw podjąć próbę jego diagnozy. Zwłaszcza jeśli w czasie okresu nie czujemy „lekkiego pobolewania”, które można jeszcze uznać za normę, tylko uciążliwy ból. Jest on bowiem flagowym objawem endometriozy – choroby, która dotyka od 4 do 17 proc. kobiet.

– Inną, częstą przyczyną bólu menstruacyjnego, bywa zapalenie przydatków i torbiele – mówi Agnieszka Kurczuk-Powolny i podkreśla, że diagnozy wymagają też zbyt obfite krwawienia. Nie wystarczy więc skupić się na leczeniu ich skutków, co sprowadza się często do podawania preparatów żelaza przy anemii. – Obfite miesiączki mogą świadczyć np. o mięśniakach czy polipach endometrialnych – tłumaczy ginekolog.

Cykl i miesiączki można regulować za pomocą tabletek antykoncepcyjnych, które jednak nie wszystkim są polecane. Nie powinny ich używać kobiety, które są obciążone nowotworem piersi. – Jeśli wykluczymy wszelkie choroby, możemy spróbować modyfikacji diety – wzbogacić ją o fitoestrogeny, czyli siemię lniane, preparaty ziołowe zawierające agnus castus, pluskwicę groniastą i czerwoną koniczynę – wylicza Agnieszka Kurczuk-Powolny. Można też w czasie menstruacji (by zmniejszyć jej obfitość) przyjmować leki, które zwiększają krzepliwość krwi.

A może by tak bez?

W zeszłym roku poruszenie wywołała wypowiedź ginekologa, który w programie telewizji śniadaniowej stwierdził, że kobieta luksusowa zasługuje na to, żeby nie mieć miesiączki. Zostało to odebrane jako atak na kobiety, niezgoda na integralną część ich biologii. – My, ginekolodzy, nie walczymy z miesiączkami – mówi Agnieszka Kurczuk-Powolny. – Dopóki są fizjologiczne, stanowią dla nas potwierdzenie, że hormony płciowe działają prawidłowo. Walczymy natomiast z nadmiernymi i bolesnymi miesiączkami. A gdy kobieta chce, by dla podniesienia jej komfortu podać jej leki, które sprawią, że nie będzie mieć menstruacji – robimy to.

Bez względu na to, czy pomysł rezygnacji z comiesięcznego krwawienia uznamy za działanie anty- czy prokobiece, warto pamiętać, że kobiety, które biorą tabletki antykoncepcyjne, i tak miesiączki nie mają. – W tej sytuacji comiesięczne krwawienia to takie pseudomiesiączki – tłumaczy Agnieszka Kurczuk-Powolny. – Na początku tabletki antykoncepcyjne były przeznaczone do używania codziennie, więc eliminowały menstruację. Ponieważ kobiety nie czuły się komfortowo z jej brakiem, powstała taka wersja pigułek, które na kilka dni się odstawia. Przyczyny tej zmiany nie były więc medyczne. Jednym z największych mitów, w które wierzą kobiety, jest to, że musimy miesiączkować, bo jest to rodzaj niezbędnego dla naszego organizmu oczyszczenia. Tymczasem to jedynie wiadomość, że w ostatnim cyklu nie doszło do zapłodnienia.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

„Witaj w klubie” – pierwsza polska książka o miesiączce dla nastolatek

„Witaj w klubie” to pierwsza polska książka o miesiączce dla nastolatek. (Fot. screen Instagram @yourkaya)
„Witaj w klubie” to pierwsza polska książka o miesiączce dla nastolatek. (Fot. screen Instagram @yourkaya)
Wielu rodziców nie wie, jak przygotować córkę do pierwszej miesiączki. Przyczyny mogą być różne – brak czasu lub wiedzy, albo poczucie skrępowania. Informacje pochodzące z sieci i od rówieśniczek bywają niepełne i podane w mało przejrzysty sposób. Problemem niedostatecznej świadomości menstruacyjnej postanowili zająć się pomysłodawcy „Witaj w klubie”, pierwszej polskiej książki o miesiączce dla nastolatek, której nowa edycja trafiła właśnie do sprzedaży.

„Witaj w klubie" Pauliny Pomaskiej to bogato ilustrowany i przystępnie napisany przewodnik po okresie i dojrzewaniu. Zawiera przydatny słowniczek (pozycja obowiązkowa także dla dorosłych!), mnóstwo nieszablonowo podanej wiedzy i odpowiedzi na pytania z życia wzięte – te mniej i bardziej oczywiste. Jak zaaplikować tampon, czy swędzący biust to normalna sprawa, jak zakryć plamę krwi na spodniach – autorka nie boi pytań nurtujących młode dziewczyny. Książka to także solidna dawka wiedzy o narządach płciowych oraz powiązaniach między ciałem i emocjami w czasie dorastania. Bonusem są przepisy na naturalne maseczki i pyszne desery, pozwalające przetrwać miesiączkę w lepszym samopoczuciu.

Dużą zaletą przewodnika jest język czerpiący z naturalnych konwersacji, pozbawiony protekcjonalnego tonu i formalizmu. Paulina Pomaska pisze bez zbędnej krępacji i lukrowania, za to z poczuciem humoru i nie szczędząc czytelniczkom anegdot. Liczne ilustracje świetnie komponują się z nieformalną narracją. Ten styl to świetna lekcja dla rodziców, którym brakuje słów, by rozmawiać z córką o tak elementarnej kwestii jak okres.

– „Witaj w klubie” to książka, która otwiera przed dziewczynami drzwi do świata dorosłości. Przyda się każdej z nich – niezależnie, czy czeka na okres z niepokojem, czy wypiekami na twarzy – powiedziała Kaja Rybicka, współzałożycielka Your KAYA, polskiej marki produktów menstruacyjnych, która jest wydawcą książki. – Paulina oswaja czytelniczki ze wszystkim, co jest naturalną częścią życia – dojrzewaniem, hormonami i miesiączką. Bez rumieńca wstydu.

Nowa edycja książki nieprzypadkowo zbiega się z początkiem roku szkolnego. Większość rodziców oczekuje, że kwestie wchodzenia w okres dojrzewania omówi za nich szkoła. W wielu polskich szkołach miesiączka jednak wciąż pozostaje tematem tabu. Przekazywana wiedza bywa niekompletna, a język obarczony eufemizmami. Bywa, że dziewczyny krępują się zadać nurtujące pytania, a to z kolei pozwala trwać poczuciu wstydu, upokorzeniom i licznym przesądom. Swoboda mówienia o okresie w szkole, jak i w domu, to rzadkość.

– Przy przełamywaniu tabu narosłego wokół okresu kluczowy jest język – dodaje Kaja Rybicka. – Jeśli będziemy mówić do młodej w sposób zawoalowany, możemy tylko utwierdzić ją w przekonaniu, że okres jest czymś wstydliwym. Uznaliśmy, że pora nazwać rzeczy po imieniu – stąd wziął się pomysł na tę książkę.

Właśnie wystartowała wrześniowa akcja Your KAYA, w ramach której 5 złotych z każdego sprzedanego egzemplarza książki trafi na konto Fundacji Kosmos dla Dziewczynek, która pomaga rozwiązywać problemy, z jakimi borykają dorastające dziewczyny. Książkę „Witaj w klubie" można kupić na stronie yourkaya.com.

  1. Zdrowie

Hej, dziewczyny! Nadchodzi okresowa rewolucja w polskich szkołach

"Hej, dziewczyny!" to projekt fundacji Akcja Menstruacja skierowany do szkół. (Ilustracja: materiały prasowe)
Brak dostępu do środków higienicznych to zjawisko często spotykane w polskich szkołach, dlatego wraz z 1 września wystartował program „Hej, dziewczyny!”,  kolejny po „Punktach Pomocy Okresowej” projekt fundacji Akcja Menstruacja, która walczy z ubóstwem menstruacyjnym w naszym kraju.

Miesiączka to w Polsce wciąż temat tabu. Szczególnie silnie przekłada się to na zjawisko ubóstwa menstruacyjnego, które oznacza brak swobodnego dostępu do produktów menstruacyjnych. Okres i polska szkoła również nie idą ze sobą w parze. Podpaski, tampony czy wkładki w szkolnych toaletach powinny być dziś standardem, tak jak papier toaletowy. Tymczasem dla wielu uczennic menstruacja oznacza rezygnację z uczestnictwa w zajęciach szkolnych, właśnie z powodu braku środków higienicznych. Pojawia się wstyd, wytykanie palcami, a także niezrozumienie ze strony części rówieśników, a nawet dorosłych. A w końcu każda kobieta powinna mieć możliwość godnego i komfortowego przeżycia miesiączki.

W marcu tego roku firma P&G postanowiła sprawdzić, czy ubóstwo menstruacyjne jest problemem obecnym w polskich szkołach. Według przeprowadzonych badań, 1 na 6 uczennic opuściła kiedyś zajęcia szkolne z powodu braku dostępu do środków higienicznych. Takie sytuacje mogą prowadzić do kłopotów z nauką, a co za tym idzie do zmniejszenia szans dziewczynek na osiągnięcie życiowych celów.

"Pożyczam często podpaski dziewczynom, które używają podczas miesiączki skarpetek", "Wstydzę się iść do toalety z podpaską", "Kiedyś musiałam przejść do higienistki po kilku piętrach. Zanim doszłam, to już tak przemokłam, że miałam całe spodnie ubrudzone. Wstydziłam się potem wrócić do klasy". Takie wiadomości codziennie zapełniają skrzynkę fundacji Akcja Menstruacja, pierwszej w Polsce organizacji walczącej z ubóstwem i tabu menstruacyjnym w naszym kraju. Jej głównym celem jest długofalowa pomoc kobietom przy jednoczesnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Fundacja współpracuje z organizacjami pozarządowymi, organizuje zbiórki środków higienicznych w całym kraju, a także aktywnie działa w mediach w celu zwiększenia świadomości na temat miesiączki w Polsce.

Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego fundacja Akcja Menstruacja wystartowała z kolejnym po "Punktach Pomocy Okresowej" ogólnopolskim projektem. Program "Hej, dziewczyny!" skierowany jest do szkół, w których zjawisko ubóstwa menstruacyjnego jest szczególnie silne. Według inicjatorek akcji rozwiązaniem problemu opuszczania lekcji przez uczennice z powodów fizjologicznych jest umieszczenie w szkolnych toaletach specjalnie oznaczonych pudełek z darmowymi środkami higienicznymi: podpaskami, tamponami i wkładkami. Celem programu jest również przełamywanie barier edukacyjnych na temat okresu, a inspiracją do powstania projektu były rozwiązania, które funkcjonują w Wielkiej Brytanii, gdzie produkty menstruacyjne dostępne są we wszystkich szkołach i na uczelniach.

W ramach akcji ponad 100 szkół wybranych na podstawie zgłoszeń otrzyma wsparcie produktowe. W pierwszej kolejności pomoc uzyskają placówki z mniejszych miejscowości, gdzie ubóstwo menstruacyjne jest problemem na większą skalę. Każda szkoła objęta programem, co miesiąc otrzyma zapas środków higienicznych, które umieszczane będą w specjalnie oznakowanych pudełkach w toaletach. "Liczymy, że trend na pudełka zacznie zataczać jeszcze szersze kręgi", mówią założycielki organizacji Akcja Menstruacja. Fundacja planuje także zorganizowanie zajęć edukacyjnych dotyczących okresu z udziałem ekspertów oraz wydanie poradnika na temat prawidłowego dystrybuowania środków menstruacyjnych, aby zwiększyć świadomość problemu ubóstwa menstruacyjnego wśród uczennic.

Aby wziąć udział w projekcie "Hej, dziewczyny!", należy wypełnić formularz zgłoszeniowy lub wysłać wiadomość na adres mailowy akcjamenstruacja@gmail.com. Można również zgłosić się w wiadomości prywatnej na profilu fundacji Akcja Menstruacja na Facebooku lub Instagramie. Tę i inne inicjatywy organizacji (np. "Punkty Pomocy Okresowej") można również wspierać na portalu pomagam.pl, gdzie organizowane jest zbiórki pieniędzy. Każda, nawet najmniejsza wpłata, może przyczynić się do wyrównania szans i poczucia komfortu niejednej dziewczyny podczas menstruacji.

  1. Zdrowie

Czy da się "dogadać" z hormonami?

Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Chcesz zapanować nad swoim życiem? Zapanuj nad hormonami – mawia amerykańska terapeutka holistyczna Alisa Vitti, autorka książki „Kod kobiety”. To właśnie poziom hormonów sprawia, że każdy tydzień czy wręcz dzień z życia kobiety jest inny.

Buzują i szaleją. Wiadomo: hormony. Tymczasem to nie tylko one sterują nami. My też możemy na nie wpływać, na przykład poprzez dietę.

Wpływają na nasz nastrój, szanse na zajście w ciążę, wyniki badań laboratoryjnych, gotowość do aktywności fizycznej. A nawet umiejętność podejmowania decyzji, kreatywnego myślenia i wyrażania siebie. Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. Mimo to niewiele jest badań poświęconych cyklowi i temu, jaki ma wpływ na ogólny stan zdrowia, optymalną dietę, styl życia. Wyjątkiem jest badanie BioCycle, które w latach 2005–2007 przeprowadzono na próbie 259 kobiet ze stanu Nowy Jork.

Sprzątanie estrogenu

Każda z uczestniczek była obserwowana przez dwa cykle, w trakcie których notowała swoją dietę, aktywność fizyczną, sen i odczuwany poziom stresu, a także ośmiokrotnie pobierano jej krew, którą poddawano analizom. Zebrano dane, z których naukowcy wyciągają wnioski do dziś. Jednym z najważniejszych celów regulacji hormonów jest redukcja poziomu estrogenów. Mamy ich zwykle za dużo, bo wątroba zbyt ospale się ich pozbywa, a ksenoestrogeny (metale ciężkie, pestycydy i inne substancje chemiczne, leki) „czytane” są przez organizm jak hormony.

Nadmiar estrogenu w stosunku do progesteronu nasila PMS i PMDD (cięższy rodzaj zespołu napięcia przedmiesiączkowego, wykazujący wiele cech depresji), a w długim okresie może zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów piersi. Im więcej w diecie cukru, produktów rafinowanych (np. mącznych) i tłuszczów zwierzęcych, a mniej pełnoziarnistych zbóż i warzyw, tym gorzej. Pełna gama minerałów i witamin pochodzących ze zdrowego pełnowartościowego jedzenia pomaga regulować pracę gruczołów. Błonnik zaś ułatwia „sprzątnięcie” nadmiaru estrogenów (i innych hormonów płciowych) krążących w organizmie i zabezpiecza przed ich ponownym wchłonięciem. Wyniki badania BioCycle potwierdzają tę prawidłowość, ale pojawia się jedno zastrzeżenie istotne dla kobiet pragnących zajść w ciążę. Im więcej błonnika, tym niższy poziom estradiolu i większa częstotliwość cykli bezowulacyjnych. Dotyczy to jednak tylko błonnika pochodzącego z owoców, ten z warzyw nie ma takiego wpływu.

Znachorka od hormonów

Danych i zaleceń nauka ma dla nas sporo, ale jak je wdrożyć, by wyzdrowieć i nie zwariować? Motywacji, żeby dogadać się wreszcie ze swoimi hormonami, może być wiele – od nieregularnych czy bolesnych miesiączek, przez problemy z zajściem w ciążę, zespół policystycznych jajników, po profilaktykę raka.

W planowaniu miesiąca dzień po dniu, a przynajmniej tydzień po tygodniu, pomocna okazuje się tzw. medycyna integracyjna, łącząca konwencjonalną medycynę zachodnią z naturalną. Na świecie przybywa tzw. trenerek hormonalnych. To osoby, które często same borykały się z tzw. problemami kobiecymi, niekoniecznie absolwentki uczelni medycznych, raczej specjalistycznych kursów. Wchodzą w tradycyjną rolę kobiet znachorek. O ich skuteczności świadczy grono wyleczonych pacjentek.

Mieszkająca w Australii Miranda Bond dzięki radykalnej zmianie stylu życia zaszła w ciążę mimo endometriozy, a później założyła firmę produkującą naturalne kosmetyki. Dziś dzieli się wiedzą, prowadząc seminaria dla kobiet na całym świecie, radami dzieli się na łamach „Vogue’a”, „Cosmopolitana” czy „GoodHealth”. U A we wczesnej młodości zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Dziś jest matką, autorką tłumaczonej na wiele języków książki „Kod kobiety”, a jej wystąpienie na TEDxFiDi obejrzało milion osób. Vitti stworzyła aplikację mobilną o nazwie MyFlo (jej cena to 1,99  dol.), która dzień po dniu przypomina kobietom, co jest dla nich dobre.

Osobistą programistkę hormonalną możemy zainstalować w swoim telefonie od zaraz. Im więcej powiemy jej o sobie, tym większa szansa, że dobrze doradzi nam np., co jeść, aby wydłużyć cykl, na kiedy zaplanować seks, a kiedy trening na siłowni zamienić na szybki marsz lub łagodną jogę. Aplikacja rejestruje też informacje o niepokojących symptomach, takich jak plamienia, bóle piersi, drażliwość, kłopoty ze snem. Użytkowniczki otrzymują od razu podstawowe porady, jak im zapobiegać, a jeśli potrzebują indywidualnej konsultacji, mogą ją zamówić przez aplikację. Pierwszy w Polsce ośrodek leczniczo-integracyjny założyła pochodząca z Indii ginekolog-położnik dr Preeti Agrawal. W swojej praktyce łączy medycynę akademicką i naturalną, ajurwedę, medycynę chińską, ziołolecznictwo. W 2009 roku za działalność na rzecz kobiet otrzymała Kryształowe Zwierciadło.

Wdrożenie wszystkich zaleceń terapeutów integracyjnych to wyzwanie. Zmian warto dokonywać powoli, pamiętając, jaką mamy motywację. Kobiety podejmujące dietę mają wyższy poziom kortyzolu we krwi, a tego dla zdrowia nie chcemy.

Cztery pory cyklu (na podstawie książki „Kod kobiety”)

Faza folikularna, czas trwania 7–10 dni Poziom energii: wysoki. Dobry moment na robienie planów na przyszłość, działalność twórczą i rozstrzyganie ważnych kwestii. Dobry moment na zbieranie nowych doświadczeń (również seksualnych) i spotkania towarzyskie. Dieta: najlepiej lekka, żeby nie obciążać organizmu, który w tym czasie jest naturalnie pobudzony. Stężenie hormonów we krwi dopiero wzrasta, więc można sięgać po produkty bogate w fitoestrogeny. Włącz do jadłospisu kiszonki, dużo warzyw, chude białka, skiełkowane strączki i pełne zboża. Wskazane gotowanie na parze i stir-fry. Ruch: dobry moment na bardziej intensywne ćwiczenia.

Owulacja i faza okołoowulacyjna, czas trwania 3–5 dni W tym czasie wzrasta poziom testosteronu, który odpowiada za apetyt na seks, więc warto go wykorzystać. Para estrogen i testosteron stymuluje też części mózgu odpowiedzialne za komunikację werbalną i szybkie podejmowanie decyzji – są one wówczas nawet o 25 proc. sprawniejsze niż przeciętnie. Dobry czas na randki, rozmowę o podwyżce i ustalanie ważnych kwestii z partnerem. Dieta: poziom energii jest naturalnie wysoki, podobnie jak stężenie estrogenu, więc nie należy przesadzać z węglowodanami. Dużo warzyw i owoców pomoże usunąć nadmiar estrogenu i zapobiegnie uczuciu pełności w następnej fazie cyklu. Ruch: każdy jest dobry. Jeśli chcemy zajść w ciążę, unikajmy większego wysiłku fizycznego, bo ten podnosi poziom hormonu stresu, kortyzolu.

Faza lutealna, czas trwania 10–14 dni Poziom estrogenu nadal rośnie, aż do zaniknięcia ciałka żółtego i zatrzymania produkcji progesteronu. Pod koniec tej fazy wzrasta też lekko poziom testosteronu. Poziom energii: spadkowy, mogą się pojawić symptomy PMS: drażliwość, bóle głowy, wahania nastroju, napady zachcianek. Dobry moment za zajęcie się sprawami domowymi, przeglądem szaf, rachunków, gotowanie. W pracy w tym czasie zamiast planować, lepiej odhaczać jedno drobne zadanie za drugim. Warto pomyśleć o przyjemnościach, takich jak masaż, kąpiel czy wieczór z książką. Dieta: czas przygotować się do menstruacji, uzupełnić zapas mikroelementów, a zwłaszcza witaminy B, wapnia, magnezu, żelaza. Skrzyp, fenkuł, czereśnie i zielona herbata jako diuretyki zapobiegną zatrzymaniu wody w organizmie. Żeby zaspokoić zapotrzebowanie na smak słodki, sięgaj po warzywa korzeniowe, zwłaszcza pieczone. Ruch: zależnie od samopoczucia, ćwiczenia bardziej wymagające lub łagodniejsze, np. joga lub spacer.

Faza menstruacyjna, czas trwania 3–7 dni Poziom energii: zmienny. Bóle i skurcze menstruacyjne wkrótce ustąpią miejsca uczuciu ulgi i ponownemu przypływowi chęci do życia. Prawa i lewa półkula mózgu dobrze się teraz ze sobą komunikują, więc warto posłuchać tego, co mówi nam intuicja. Powracające tematy, jak np. odczuwane regularnie niezadowolenie z relacji, to ważne sygnały. Dieta: warto wybierać warzywa bogate w wodę, gotować zupy i dodawać do nich bogate w mikroelementy algi. Ruch: Spacery, łagodna joga i ćwiczenia rozciągające.

  1. Zdrowie

Zespół napięcia przedmiesiączkowego – jak możemy sobie pomóc?

PMS u każdej z nas wygląda inaczej. Najczęściej wiąże się z wahaniami nastroju, drażliwością, nadmiernym apetytem, bólami głowy, zmęczeniem, problemami z koncentracją i tendencją do puchnięcia. (Ilustracja: iStock)
PMS u każdej z nas wygląda inaczej. Najczęściej wiąże się z wahaniami nastroju, drażliwością, nadmiernym apetytem, bólami głowy, zmęczeniem, problemami z koncentracją i tendencją do puchnięcia. (Ilustracja: iStock)
PMS – ten skrót zna każda kobieta. Przed miesiączką masz wahania nastroju, nadmierny apetyt, a może puchniesz jak balon? Określ swoją dolegliwość, a my podpowiemy, jakie zastosować lekarstwo.

Widziałam niedawno na ulicy dziewczynę w koszulce z napisem „Dobrze radzę: nie podchodź! Mam PMS”. Jak dobrze ją rozumiem… Premenstrual Syndrome, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego, potrafi skutecznie utrudnić życie. Wahania nastroju, drażliwość, nadmierny apetyt, bóle głowy, zmęczenie, problemy z koncentracją i tendencja do puchnięcia. U jednych kobiet występuje kilka z powyższych objawów, u innych – jeden dominujący. Są jeszcze szczęściary, które zdają się nie odczuwać żadnych. Wiadomo, każda z nas jest inna. Istnieją cztery główne typy „osobowości PMS” – w zależności od objawów oraz skuteczności metod, które pomagają je łagodzić.

Pani Furia

Ten typ to PMS-owa złośnica. Fizycznie nie odczuwa większych dolegliwości – ale emocjonalnie już tak. Przed miesiączką gorzej znosi stres i pośpiech. Łatwo ją rozdrażnić czy zirytować. Wybucha złością także bez istotnego powodu. Miewa huśtawki nastrojów, wszystko ją denerwuje. Przyczyn należy upatrywać w zbyt niskim poziomie serotoniny i dopaminy, neuroprzekaźników odpowiedzialnych za dobre samopoczucie.

Doskonałą bronią przeciwko PMS będzie w przypadku Furii ruch i relaks. Sprawdzi się każdy rodzaj aktywności, który lubisz, bo ruch doskonale rozładowuje napięcie. Emocje świetnie wyciszy joga. Pomogą także ciepłe, relaksujące kąpiele, najlepiej z dodatkiem olejku z melisy, lawendowego lub neroli; możesz dolać do wody także napar z chmielu. Postaraj się, by na twoim talerzu nie zabrakło wspierających układ nerwowy witamin z grupy B oraz kojącego nerwy magnezu. Przed okresem jedz więcej ryb i kup w aptece preparat zawierający wyciąg z wiesiołka. Odstaw kawę i inne zawierające kofeinę napoje. Dobrze byłoby wprowadzić zwyczaj popijania przed okresem herbatki z melisy, a w trakcie – przyjmowania ziołowego środka na nerwy.

Łasuchowa

Osoba prezentująca ten typ „osobowości PMS” ma przed okresem wzmożony apetyt – zwłaszcza na słodycze. Głód atakuje czasem jak złośliwy terrorysta: znienacka i z całą mocą. Pociąg do słodkości rośnie w momentach stresu. Łasuchowa czuje się zmęczona i pozbawiona energii, miewa tendencje do bólu, a czasem także zawrotów głowy. No i te pryszcze! Wszystkiemu winne wahania poziomu cukru we krwi.

Co robić? Przede wszystkim dbać o stały poziom cukru we krwi. Pomoże w tym jedzenie niewielkich, ale częstych i regularnych posiłków. Powinny się one składać z produktów pełnoziarnistych, chudego białka i warzyw. Zamiast po czekoladę, lepiej sięgnąć po suszone morele, sorbet, nektarynkę lub owocowy jogurt. Preparat z chromem pomoże uregulować poziom cukru i zmniejszy apetyt na słodycze, a ten z koenzymem Q10 poprawi przemianę materii i sprawi, że komórki wyprodukują więcej energii. Z bólem głowy rozprawi się dowolny środek z grupy niesterydowych przeciwzapalnych oraz akupresura. Herbatka z pokrzywy doda energii i usunie zmęczenie.

Płaczka

Na kilka dni przed okresem Płaczkę dopada głęboka melancholia. Czuje się niezrozumiana i niekochana. Ma poczucie samotności i ogólnego bezsensu, bywa smutna i zagubiona. Potrafi znienacka wybuchnąć płaczem. Do tego dręczą ją problemy z koncentracją, zdarzają się też kłopoty ze snem. Czemu? Z powodu zaburzeń w produkcji serotoniny i beta-endorfin. Można podnieść ich poziom, zażywając ruchu.

Jesteś Płaczką? Przed okresem biegaj, pływaj, tańcz zumbę, graj w tenisa… Ruch, zwłaszcza połączony z wysiłkiem, powoduje wzmożoną produkcję endorfin. Najlepiej ćwicz na świeżym powietrzu – dotleniony mózg sprawniej pracuje. Wprowadź do menu produkty zawierające tryptofan – to aminokwas, który organizm przetwarza w serotoninę. Znajdziesz go w bananach, awokado, rybach morskich, ziarnach słonecznika i dyni, jajach. Kup także preparat z kwasem foliowym, niepokój i smutek bywają objawem jego niedoboru. Na problemy ze snem pomoże ci woreczek chmielowych szyszek wsunięty pod poduszkę lub łagodne środki ziołowe ułatwiające zaśnięcie. Jeśli jednak chandra jest wyjątkowo dokuczliwa lub trwa niepokojąco długo, odwiedź psychoterapeutę.

Kobieta Gąbka

Przed okresem za małe wydają ci się pasujące na co dzień pierścionki? Kostki u nóg lub stopy czasem puchną, a wieczorami stopy wydają się „wylewać” z butów, które rano leżały idealnie? Waga pokazuje od kilograma do trzech więcej niż zwykle? Piersi stają się obrzmiałe, tkliwe i bolesne, a brzuch wzdęty i powiększony? Sprawa jest prosta: jesteś Kobietą Gąbką. Przyczyną twoich problemów jest zatrzymywanie wody przez organizm.

Możesz zminimalizować te dolegliwości na dwa sposoby. Pierwszy – zmniejsz dawkę soli, potrawy staraj się doprawiać ziołami. Odstaw zwykłą sól, sięgaj po tzw. sól potasową (kupisz w aptece), która nie daje efektu zatrzymywania wody. Drugi – pij przynajmniej półtora litra płynów dziennie. To zmusza do pracy nerki. Szybciej też „wyciśniesz” z siebie wodę, jeśli będziesz się ruszać – pomaga nawet zwykły spacer.

Wprowadź też zmiany w menu. Przyprawy, takie jak kminek, bazylia, gorczyca czy pieprz, zapobiegają wzdęciom. Natka pietruszki, truskawki i zielona herbata działają moczopędnie, a produkty zawierające witaminę B6 poprawiają przemianę materii. Pij herbatki z pokrzywy czy skrzypu. Jeśli jednak jesteś po trzydziestce, a twoje miesiączki się spóźniają, są krótsze czy niepokojąco obfite, odwiedź ginekologa. Niewykluczone, że pomoże ci zażywanie tabletek antykoncepcyjnych lub progesteronu w drugiej fazie cyklu.

Skąd te problemy?

Cykl miesięczny sterowany jest za pomocą dwóch kobiecych hormonów płciowych: estrogenu i progesteronu. Estrogen to hormon pierwszej połowy cyklu – jego zadaniem jest spowodować owulację. Ma pozytywne skutki uboczne: sprawia, że czujemy się kobiece, jesteśmy w szczytowej formie, a mężczyźni odbierają nas jako atrakcyjne i pociągające. Hormon drugiej fazy cyklu, progesteron, ma za zadanie przygotować macicę na przyjęcie zapłodnionego jajeczka, a cały organizm do ciąży. Niestety, gdy w naszej krwi krąży spora dawka progesteronu, nie czujemy się najlepiej – a szczyt kiepskiego samopoczucia osiągamy właśnie w czasie tych kilku dni przed miesiączką, kiedy to poziom estrogenu jest najniższy, a progesteronu najwyższy. Wtedy właśnie dopada nas PMS.

  1. Styl Życia

Powstają Punkty Pomocy Okresowej, czyli miejsca z darmowymi środkami higienicznymi dla kobiet

W Polsce nadal zdecydowanie za mało mówi się o miesiączce. (Fot. iStock)
W Polsce nadal zdecydowanie za mało mówi się o miesiączce. (Fot. iStock)
Akcja Menstruacja to pierwsza organizacja w Polsce, która walczy z ubóstwem i tabu menstruacyjnym. Z jej inicjatywy powstają właśnie Punkty Pomocy Okresowej, czyli szafeczki z darmowymi środkami higienicznymi dla potrzebujących kobiet. Bo miesiączka i temat ubóstwa menstruacyjnego w XXI wieku wciąż pozostaje tematem tabu, również w naszym kraju.  

Jak wynika z raportu Kulczyk Foundation na temat menstruacji, w Polsce o miesiączce nadal mówi się zdecydowanie za mało. I choć od kilku lat widoczne są próby oddemonizowania i odczarowania tego tematu (jeszcze kilka lat temu o miesiączce nie mówiło się prawie nic), są to zazwyczaj inicjatywy oddolne i punktowe. Temat miesiączki praktycznie nie istnieje w popkulturze, reklamy krew miesiączkową ukazują jako niebieski płyn, a ślady krwi na bieliźnie nadal wywołują wśród ludzi niesmak i obrzydzenie. Zamiast słów "mam okres" pojawia się określenie "mam te dni". To temat tabu, a przecież miesiączkujemy wszystkie.

Takie podejście przekłada się również na zjawisko ubóstwa menstruacyjnego. Określeniem ubóstwo menstruacyjne nazywa się problem braku dostępu do środków higienicznych, który wbrew pozorom nie dotyczy jedynie krajów słabo rozwiniętych - z takimi sytuacjami muszą borykać się również kobiety w Polsce. Według raportu Kulczyk Foundation 4 proc. Polek nie ma pieniędzy na zakup środków higienicznych. Czyli blisko 50 tys. kobiet każdego miesiąca staje przed wyborem: posiłek czy podpaska? Co więcej, tylko 1 proc. tych osób udało się do jakiejś instytucji w poszukiwaniu pomocy - dlaczego tak mało? Z powodu wstydu, który nie pozwala im głośno mówić o swoich potrzebach. Stąd właśnie zrodził się pomysł stworzenia Punktów Pomocy Okresowej.

Punkt Pomocy Okresowej to miejsce, w którym potrzebujące osoby będą mogły anonimowo i bezpłatnie otrzymać niezbędne im środki higieniczne. To małe szafeczki o wielkiej mocy, z których będzie mógł skorzystać każdy. Docelowo Punkty Pomocy Okresowej będą umieszczone w każdym województwie. Szafki mają stanąć w przeróżnych miejscach, łatwo dostępnych dla każdego, między innymi na dworcach kolejowych i autobusowych, w siedzibach organizacji pomocowych i zaangażowanych społecznie przestrzeniach.

Na początku w szafce znajdzie się: 30 podpasek, 30 tamponów, 15 wkładek higienicznych i 5 chusteczek antybakteryjnych. Ma to być jednak także miejsce, gdzie każda osoba dobrej woli może zostawić paczkę środków higienicznych i tym samym przyczynić się do walki z ubóstwem menstruacyjnym. - Chcemy, by Punkty Pomocy Okresowej stały się symbolem wzajemnej solidarności i rozpoczęły dyskusję na temat pomocy kobietom na tej płaszczyźnie - mówią twórczynie projektu.

Punkty Pomocy Okresowej powstały z inicjatywy Akcji Menstruacji, czyli pierwszej organizacji w Polsce, która walczy z ubóstwem i tabu menstruacyjnym. Założyły ją cztery licealistki: Emilia Kaczmarek, Magdalena Demczak, Julia Kaffka oraz Wiktoria Szpunar, a obecnie cały zespół liczy 16 osób. Jej celem jest długofalowa pomoc kobietom przy jednoczesnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Fundacja współpracuje z 17 organizacjami pozarządowymi. Organizuje zbiórki produktów menstruacyjnych w całym kraju i aktywnie działa w mediach, w celu zwiększenia świadomości ubóstwa menstruacyjnego w Polsce.

Założycielki Akcji Menstruacji. Od lewej: Magdalena Demczak, Wiktoria Szpunar, Emilia Kaczmarek, Julia Kaffka. (Fot. materiały prasowe) Założycielki Akcji Menstruacji. Od lewej: Magdalena Demczak, Wiktoria Szpunar, Emilia Kaczmarek, Julia Kaffka. (Fot. materiały prasowe)

Wśród inicjatyw, które zorganizowała organizacja Akcja Menstruacja, były między innymi: zbiórka pieniędzy na kubeczki menstruacyjne dla kobiet w Polsce (1000 kubeczków) i w Kamerunie (250 kubeczków) oraz konkurs Krwawię z okazji Dnia Higieny Menstruacyjnej, który został stworzony po to, by uświadamiać społeczeństwo o ubóstwie menstruacyjnym. Co więcej, Akcja Menstruacja zorganizowała zbiórkę pieniędzy dla szkół w Mataram na wyspie Lombok w Indonezji. Według Plan International Indonesia 2018 w Indonezji aż 39 proc. dziewcząt jest wyśmiewana z powodu okresu, a 1 na 6 dziewczynek nie chodzi podczas niego do szkoły. 67 proc. rodziców nawet nie rozmawia ze swoimi córkami o menstruacji. Prowadzi to do obniżenia ich poczucia wartości, problemów z nauką i powstawania nierówności społecznych. Dlatego oprócz zbiórki podpasek i tamponów w szkołach będą prowadzone zajęcia edukacyjne.

Aktualnie, obok Punktów Pomocy Okresowej, organizacja prowadzi projekt,„Hej, dziewczyny!”, którego celem jest przełamywanie barier edukacyjnych na temat okresu i zmniejszenie skali ubóstwa menstruacyjnego wśród nastolatek za pomocą pudełek z darmowymi środkami higieny w szkolnych toaletach. Każda szkoła objęta projektem będzie otrzymywała co miesiąc zapas środków higienicznych, które umieszczane będą w oznakowanym pudełku w toalecie. Organizacja planuje także przeprowadzenie zajęć edukacyjnych na temat okresu oraz wydanie poradnika na temat prawidłowego dystrybuowania środków menstruacyjnych, by każdy właściwie podchodził do problemu ubóstwa menstruacyjnego wśród uczennic.

Akcja Menstruacja otrzymała w czerwcu bieżącego roku  Złotego Wilka dla jednego z najlepszych projektów społecznych w Polsce w ramach Olimpiady Zwolnieni z Teorii. Inicjatywy organizacji można wesprzeć na portalu pomagam.pl, a po więcej informacji o Akcji Menstruacji odsyłamy na jej oficjalny profil facebookowy.